jessie ware

Nowy utwór: Jessie Ware „Overtime”

Między odpoczynkiem od świeżo zakończonej trasy a zmianą pieluch, Jessie Ware postanowiła dać znak, że muzycznie jest u niej niezmiennie na dobrym poziomie. Wypuszczony nie tak dawno  w eter „Overtime”, przy dobrej promocji miałby szansę stać się kolejnym hitem w dorobku artystki. House’owe brzmienie, klimat brytyjskich klubów z przełomu lat 90. Takie melodyjniejsze „Pump Up The Jam” Technotronic. Tymczasem, zgodnie z treścią fanclubowego newslettera Brytyjki, traktujemy „Overtime” jako luźny track, prawdopodobnie zapowiadający nastrój czwartego krążka w jej dorobku. Dodatkowo wokalistka zapowiedziała kolejny sezon Table Manners, czyli podcastu który współtworzy ze swoją mamą. Jeśli gustujecie w wywiadach okraszonych humorem (niekoniecznie brytyjskim) to serdecznie polecamy.

Recenzja: Jessie Ware Glasshouse

Jessie Ware

Glasshouse (2017)

Islands Records

Dla artysty decydującym albumem jest ten trzeci. Można zadebiutować świetnie lub słabo. Przy drugim krążku, można podnieść poprzeczkę lub nie dorównać poprzednikowi. Trzecia płyta natomiast ma udowodnić, że wciąż ma się coś do zaproponowania i z tym w wielu przypadkach bywa różnie. A jak to wygląda u Jessie?

Trzeba przyznać, że Glasshouse był wyczekiwanym krążkiem, nie tylko wśród zagorzałych fanów wokalistki. Jessie na pewien czas ulotniła się z życia scenicznego, a jej brak zaczął doskwierać. Po lekkim przesycie związanym z intensywną promocją Tough Love, miło było zatęsknić za jej nową muzyką. Gdy już w lipcu usłyszałam pierwszy singiel, „Midnight”, wiedziałam, że taka przerwa wyszła jej na dobre. Kompozycja zdecydowanie wyróżnia się na tle dotychczasowych singli artystki. Utwór jest nieco hipnotyzujący, już od pierwszych sekund przykuwa uwagę delikatnym podkładem, w dalszej części zaskakuje zmianą aranżu, a wszystko idealnie spaja falset wokalistki. Zresztą na całej płycie warunki wokalne Jessie są świetnie wyeksponowane. Jej głos chyba nigdy nie brzmiał tak pewnie i zmysłowo jednocześnie. Doskonałym przykładem jest chociażby „Stay Awake, Wait for Me”. Gdybym miała dorzucić swoją cegiełkę do dobrego soundtracku z kiepskiego filmu o odcieniach szarości, to ta piosenka miałby tam swoje zasłużone miejsce. Zdecydowanym faworytem z Glasshouse jest „Selfish Love”, nad produkcją którego pracował Cashmere Cat. Duszny klimat rodem z brazylijskich klubów nocnych, eteryczny, ale i zdecydowany głos Jessie oraz klimat bossa novy. Czego chcieć więcej?

Prawie każdy utwór brzmi jak potencjalny singiel, czy to „Your Domino”, „Thinking About You” czy „Last of the True Believers”. Ten ostatni przywodzi na myśl „Say You Love Me” głównie, przez swój lekko pompatyczny charakter, „Your Domino” zaś to niewątpliwie najbardziej pozytywny moment płyty. „Sam” z kolei jest prawdopodobnie najbardziej osobistą piosenką w całej dyskografii artystki. Jako ostatni utwór na krążku stanowi swoistą klamrę idei przyświecającej Glasshouse. Wokalistka przyznawała w wywiadach, że album miał ukazać się szybciej, ponieważ chciała dokończyć go jeszcze przed urodzeniem dziecka, w pewnym momencie jednak poczuła, że traci kontrolę nad brzmieniem projektu i zdecydowała skupić się na macierzyństwie. „Sam” jest dedykacją dla dziecka i męża artystki, co wyraźnie słychać w tekście kompozycji, którego piękno tkwi w prostocie. Warto napomknąć, że akustyczny aranż, jak i delikatne chórki są autorstwa Eda Sheerana. Samo słowo Glasshouse, tłumaczone dosłownie, oznacza szklarnię lub też więzienie i poniekąd można tak interpretować macierzyństwo, związki czy dojrzałość — motywy przewodnie ostatniego albumu Ware. Dom ze szkła, w którym rozwija się nowe życie, kwitnie coś pięknego jest równocześnie zamkniętą strukturą, z której trudno się wydostać.

Koniec końców Jessie Ware nadal nagrywa pop przyprawiony szczyptą soulu, house’u, jazzu, R&B czy wspomnianej już bossa novy. Czy Glasshouse znaczy coś więcej dla kariery Jessie Ware? Trudno orzec. To zdecydowanie solidna płyta utrzymana w stylistyce, którą wokalistka z wzajemnością ukochała, ale jest też to krążek bezpieczny, zachowujący ramy swych dwóch poprzedników. Pytanie brzmi więc raczej, czy my jako słuchacze chcielibyśmy, aby Jessie wyszła ze swojej strefy komfortu czy pozostała tam, gdzie czuje się najlepiej.

#FridayRoundup: Jessie Ware, Nai Palm, H.E.R., Blu & Exile i inni

W tym tygodniu prym wiodą wokalistki. Nowe albumy jakie zaprezentowały nam dzisiaj Nai Palm, Jessie Ware czy Keyshia Cole, to z pewnością niezwykle oczekiwane wydawnictwa. Ciekawe więc jak w zestawieniu z nimi poradzi sobie debiutująca oficjalnym wydawnictwem — Snoh Aalegra. Rapowe wydawnictwa to prequel genialnego „Below the Heavens” od Blu & Exile oraz Young Dolph, a jeżeli dorzucimy do tego krążek od chłopaków z Boyz II Men, to mamy całkiem przyjemny zestaw premier. Wszystko to do sprawdzenia poniżej.


Glasshouse

Jessie Ware

Island Records

Na trzeci krążek Jessie wielu z nas czekało z utęsknieniem. Ba, bilety na jej niedawne koncerty w Polsce, rozeszły się jak świeże bułeczki. Nie dziwne, że tak wyczekiwaliśmy powrotu pani Ware, w końcu od ostatniego albumu wokalistki minęły już 3 lata i przez ten czas sporo wydarzyło się w jej życiu. Została żoną i mamą. W jak dużym stopniu te doświadczenia wpłynęły na brzmienie nowej płyty? Bardzo chętnie się tego dowiemy. Jak do tej pory poznaliśmy kawałki „Midnight”, „Selfish Love”, „Alone” oraz „Sam”, które jeszcze bardziej zaostrzyły nasz apetyt. Przy Glasshouse, Jessie pomagali m.in. Ed Sheeran, Cashmere Cat czy Benny Blanco, który jest też ojcem debiutu wokalistki. To może wróżyć tylko świetny comeback. — Pat


H.E.R.

H.E.R.

RCA

A oto i ona w całej okazałości. 20-letnia Gabi Wilson, od września zeszłego roku ukrywająca się pod burzą loków i pseudonimem H.E.R., zebrała w całość dwie wydane na przestrzeni minionego roku epki, połączyła błękit i pomarańcz i zaprezentowała się miłośnikom nowego R&B w pełnej krasie — na debiutanckim longplayu. Poza 15 utworami znanymi z przebiegu epek i wydanym przed tygodniem singlem „2” Wilson dokłada do stawki pięć nowych numerów, co daje w sumie 21 piosenek, które zajmą nas na ponad 72 minuty. Wszyscy entuzjaści tegorocznej płyty SZA z pewnością będą ukontentowani. — Kurtek


NeedlePaw

Nai Palm

Sony Classical

Wokalistka wymykającego się wszelkim etykietom australijskiego składu Hiatus Kaiyote nadchodzi z solowym projektem. Czego więc innego możemy się spodziewać, jeżeli nie niespodzianek? Single zapowiadające materiał świadczyły o tym, że w centrum solowego debiutu Nai Palm umieści wrażliwość i delikatność. W programie między innymi nowe wersje znanych utworów i cover Jimiego Hendrixa. Jeżeli nie mogliście się oderwać od tego wokalu, tym razem już nie ma dla was ratunku — zwłaszcza przy obecnych, chłodnych okolicznościach przyrody. — MajaDan


In the Beginning: Before The Heavens

Blu & Exile

Dirty Science / Fat Beats Records

Dziesięć lat temu światło dzienne ujrzał prawdziwy klasyk hip-hopowego podziemia, jakim jest wciąż zachwycający ponadprzeciętną chemią na linii raper producent album Below The Heavens. Autorzy tego rewelacyjnego wydawnictwa — Blu oraz Exile, oprócz trasy koncertowej, która uhonorować ma tę okrągłą datę, przygotowali bowiem krążek In The Beginning: Before The Heavens, będący swoistym prequelem do wspomnianego wcześniej albumu. Podczas bardzo kreatywnych sesji nagraniowych powstało bowiem około czterdziestu utworów, a jak zauważył sam Exile, to, że niektóre z nich nie trafiły w ostateczności na album nie oznacza wcale, że nie były udane. Przekonajmy się więc czy mówił prawdę. — efdote


11:11 Reset

Keyshia Cole

Epic Records

Keyshia Cole przyzwyczaiła fanów do regularnego wydawania nowych albumów co 2, 3 lata. Niezmiennie śpiewa o miłosnych rozterkach, zerwanych związkach i facetach, których kocha, albo którzy nie są jej godni. Na nowej płycie 11:11 Reset artystka dokonała życiowego resetu, związanego z rozwodem ze swoim kilkuletnim partnerem. Podobnie jak Mary J. Blige na krążku Strength of a Woman , Amerykanka wyciągnęła na światło dzienne swoje problemy, publicznie je wyprała i o wszystkim opowiedziała na nowym wydawnictwie. Melodyjnie utwory nie są nużące, jak w przypadku The Point of No Return , ale na pewno nie jest to przebojowe brzmienie Keyshiy z dawnych lat. Fani artystki powinni zainteresować się 11:11 Reset, bo pomimo że nie jest innowacyjne, przyjemnie się go słucha. Z kolei wszyscy nieszczęśliwi w miłości powinni potraktować tę pozycję jako obowiązkową. — Forrel


Super Slimey

Future & Young Thug

Epic Records/Atlantic Records

Krążące po sieci od jakiegoś czasu plotki okazały się być prawdziwe. Future i Young Thug czyli największe gwiazdy na trapowej scenie zaszczycili słuchaczy wspólnym projektem. Super Slimey to coś na kształt wypuszczonego przed dwoma laty What A Time To Be Alive. Czego można się więc spodziewać? Pojawią się na pewno klubowe bangery, autotune w podwójnej dawce, krótko mówiąc nie ma co oczekiwać rewolucji. Bity dostarczyli topowi producenci – Southside, London On The Track, Mike Will Made It oraz wielu innych. Na papierze to wszystko wygląda jak murowany sukces. Jak będzie w rzeczywistości? Pożyjemy, zobaczymy. — Mateusz


Feels

Snoh Aalegra

Artium Recordings

W końcu doczekaliśmy się pełnoprawnego debiutu pięknej Snoh. Wokalistka zaprosiła na niego świeżą, raperską krew. Mamy więc takich gości jak Logic, Vic Mensa, Vince Staples czy Timbuktu (raper z rodzimego kraju wokalistki, czyli Szwecji). Album zawiera 13 kompozycji, w tym singlowe „Nothing Burns Like The Cold”, samplowane przez Drake’a „Time” czy nie tak dawno opublikowane w sieci „Fool for You”. Jeżeli jesteście fanami oldschoolowych brzmień połączonych z nową falą to koniecznie musicie zapoznać się z zawartością tego krążka. — Pat


Thinking Out Loud

Young Dolph

Paper Route Empire

Young Dolph jest żywym dowodem na to, że historia lubi się powtarzać. Żywym, bo po raz drugi udało mu się przetrwać zamach na jego życie. Podobnie jak w przypadku wydarzeń sprzed kilku miesięcy, postanowił spuentować całą sytuację nagrywając kolejny album, tym razem o mniej prowokacyjnym tytule Thinking Out Loud. Dotychczasowe dokonania rapera zapewniły mu solidną pozycję na lokalnej scenie Memphis i umiarkowaną rozpoznawalność na skalę krajową, jednak jego upór i etyka pracy dają nadzieję na rozwinięcie skrzydeł — zarówno pod względem popularności, jak i poziomu muzyki. Najnowsze wydawnictwo rapera zapowiada się obiecująco. Za produkcję odpowiadają m.in. Zaytoven, Honorable C.N.O.T.E., czy niezawodny Drumma Boy, a single, które mieliśmy okazję usłyszeć, w tym “Believe Me” wskazują na nieco głębszy ton całego projektu. Całość najpewniej spodoba się miłośnikom ulicznego i mrocznego trapu, oraz wszystkim, którzy szukają mocnych i bujających numerów w stylu południa — Adrian


Under the Streetlight

Boyz II Men

Sony Classical

Lata lecą, a panowie z Boyz II Men wciąż kontynuują swoją przygodę na muzycznej scenie. Może już nie z takim rozmachem, bez wielkich radiowych hitów oraz pierwszych miejsc na listach przebojów. Zamiast tego trio odhacza kolejne podpunkty z listy rzeczy, które powinny zrobić szanujące się legendy. Under the Streetlight będzie więc kolejnym albumem w dorobku grupy, na którym muzycy zinterpretują klasyczne przeboje z gatunku r&b. Na płycie pojawi się dziewięć utworów w odświeżonych wersjach plus jeden oryginalny kawałek zatytułowany „Ladies Man”. Krążek wzbogacą także głosy gości, wśród których będą Take 6, Brian McKnight oraz Amber Riley. — Mateusz

Nowy teledysk: Jessie Ware „Alone”

My wiemy jak kochacie Jessie i na nasze szczęście, Jessie kocha swoich polskich fanów. Dlatego już odliczamy dni do jej koncertów w Krakowie i Warszawie. Ten czas uprzyjemnia nam opublikowany niedawno teledysk do kolejnego singla z płyty wokalistki. „Alone” jest utworem nagranym w charakterystycznym dla Jessie stylu, co działa zdecydowanie na plus. Singiel jest melodyjny, dobrze zaśpiewany, chwytliwy. Klip jest mocno osadzony w estetyce lat 60/70 w której to Jessie wygląda zjawiskowo. Dodatkowo przewijają nam się subtelne greckie motywy. Nic tylko cieszyć uszy i oczy.

Trzecia odsłona trzeciego albumu Jessie Ware

Trzecia odslona trzeciego albumu Jessie Ware

Trzeci album Jessie Ware zbliża się wielkimi krokami. Do tej pory poznaliśmy dwa single z nadchodzącego wydawnictwa, duszne „Midnight” oraz leniwe „Selfish Love„. Do duetu dołącza nowy kawałek „Alone”. To soulowa kompozycja, która powstała przy współpracy z długoletnim przyjacielem artystki, Kidem Harpoonem. Tym samym możemy przypuszczać, że brzmienie Glasshouse zbliżone będzie do debiutanckiego Devotion. Sprawdźcie najnowszy utwór poniżej.

Jessie Ware z okładką trzeciego albumu

Z przyjemnością prezentujemy wam okładkę najnowszego albumu Jessie Ware. Wokalistka podzieliła się nią na jednej z platform społecznościowych. Niestety wciąż nie jest znana konkretna data premiery wydawnictwa, ale wiemy i widzimy już, że płyta nosi tytuł Glasshouse. Jak do tej pory poznaliśmy z niej dwa single – „Midnight” oraz „Selfish Love” a fani będący na ostatnich dwóch koncertach wokalistki w naszym nadwiślańskim kraju mogli posłuchać jeszcze dwóch nieznanych dotąd kompozycji. Czy znajdą one miejsce na nadchodzącym albumie? Miejmy nadzieję, że wkrótce się tego dowiemy.

Tymczasem nacieszcie z nami oczy tym estetycznym rarytasem. Przyznacie, że fotografia znacząco odbiega od poprzednich okładek Jessie. Przede wszystkim nie jest czarno biała. Czyżby powiew żywych kolorów zwiastował zmiany w brzmieniu? Poczekamy, usłyszymy, tymczasem poniżej przypominamy ostatni teledysk piosenkarki.

Nowy teledysk: Jessie Ware „Selfish love”

Jeżeli zastanawialiście się, co musiało tak wstrząsnąć Jessie Ware, że błąkała się samotnie nocą po pustych hiszpańskich uliczkach w teledysku do „Midnight”… A nawet, jeżeli się nie zastanawialiście — przed wami kolejna dramatyczna opowieść miłosna, ponownie w reżyserii Toma Bearda. Ale „Selfish love” zajmuje nie tylko ze względu na scenariusz. Utwór urzeka przede wszystkim słodko-gorzkim, a jednocześnie lekkim klimatem, rozsnuwającym się wokół słuchacza leniwie niczym babie lato. Jednym słowem: historia definitywnie warta sprawdzenia.

Nowy teledysk: Jessie Ware „Midnight”

Nie musieliśmy długo czekać na obrazek do ledwie co opublikowanego singla Jessie o którym zresztą nie tak dawno pisaliśmy. Wokalistka uraczyła nas bardzo klimatycznym teledyskiem, idealnie oddającym ducha jej najnowszego utworu, który promuje trzecią już płytę w jej dyskografii. „Midnight” było kręcone na Majorce a za reżyserię odpowiada Tom Beard. Jeśli nie kojarzycie nazwiska to ten sam pan, który stworzył widea dla FKA Twigs, Florence and The Machine czy Klaxons. Brzmi obiecująco.

Nowy utwór: Jessie Ware „Midnight”

Świeżutko po wczorajszej premierze w BBC Radio I Show oraz koncercie w warszawskim Palladium ogłaszamy, że Jessie powraca! Po 3 latach od wydania drugiego albumu zatytułowanego Tough Love otrzymujemy singiel zatytułowany „Midnight”. Na razie brak jakichkolwiek informacji o nadchodzącym krążku, ale jak podaje portal NME mają go współtworzyć między innymi Ryan Tedder, Benny Blanco czy Ed Sheeran.

Polscy fani artystki, którym udało się być na koncertach Jessie w Gdańsku i Warszawie mogli usłyszeć „Midnight” na żywo wraz z paroma premierowymi utworami. Miska znalazła się w gronie tych szczęśliwców i potwierdzamy, że jest moc i wspólnie z wami przebieramy nogami na myśl o premierze krążka.

Tymczasem zapraszamy do odsłuchu poniżej.

 

Jessie Ware powraca do Polski!

Przyznać się, kto z utęsknieniem czekał, aż Jessie oderwie się na chwilę od macierzyńskich obowiązków i powróci na scenę? My na pewno! Już za chwilę, bo 26 i 27 lipca, artystka zagra u nas dwa koncerty, w Gdańsku i w Warszawie. Na razie nie wiadomo czy występy obejmują większą trasę koncertową czy są po prostu luźnymi wydarzeniami, jednak tajemnicze zdjęcie na Instagramie wokalistki sugeruje, że wkrótce możemy spodziewać się nowego materiału. Przypomnijmy, że dyskografię Jessie zamyka wydany w 2014 roku album Tough Love , zaś jej ostatnim singlem był zeszłoroczny kawałek „Till the End” nagrany na potrzeby filmu Me Before You.

Wokalistka zagra 26 lipca w gdańskim Starym Menażu a także 27 lipca w warszawskim Palladium. Bilety będzie można nabyć już od 5 czerwca, zatem radzimy nie zwlekać, bo ostatni koncert Jessie w Polsce został wyprzedany. Miska tam będzie, więc was też nie może zabraknąć!

Nowy utwór: Jessie Ware „Till the End”

jessie

Promocja drugiego krążka Jessie Ware już się zakończyła, dlatego coraz mniej słychać i widać artystkę na scenie. Raz po raz pojawia się gościnnie w utworach innych wykonawców lub jak w tym przypadku, nagrywa kawałek na soundtrack do filmu Me Before You. Romantyczna ballada z charakterystycznym kojącym wokalem Jessie pojawiła się na składance obok piosenek takich artystów, jak Imagine Dragons, The 1975, czy Ed Sheeran. Jak twierdzi Brytyjka, utwór wiele dla niej znaczy i ma nadzieję, że będzie miał wpływ również na słuchacza. Enjoy!

Jessie Ware i The Invisible w nowym utworze „So Well”

jessie ware invisible

Po promocji komercyjnie udanego krążka Tough Love, Jessie Ware rzadko można zobaczyć lub usłyszeć publicznie. Nie daje jednak zapomnieć o sobie i udziela się gościnnie u innych artystów. Tym razem odwdzięczyła się frontmanowi grupy The Invisible, który współtworzył i wyprodukował debiut Devotion. Swojego aksamitnego wokalu użyczyła do soulowo-elektronicznego kawałka „So Well”, opowiadającego o zwątpieniu i rozczarowaniu. Singiel promuje nadchodzące wydawnictwo Brytyjczyków Patience. Jest dobrze? Dla mnie jest wyśmienicie, ponieważ słychać jakby utwór pochodził z debiutanckiego albumu Jessie.

Nowy utwór: Cool Uncle „Break Away” feat. Jessie Ware

unceldc1

Wszyscy winylowi diggerzy, zakochani w soulowych jointach z lat 70-tych, prędzej czy później spotkają się z nagranym w 1978 roku utworem „What You Won’t Do For Love”. Autorem tego ponadczasowego klasyka jest Bobby Caldwell, niezwykle utalentowany wokalista i gitarzysta, który jak się okazuje, nie wyśpiewał jeszcze swojego ostatniego zdania. Jego drogi połączyły się bowiem z kolejnym ponadprzeciętnie uzdolnionym człowiekiem. Jack Splash, bo o nim tutaj mowa, to producent który na swoim koncie ma współpracę z m.in. takimi postaciami jak: Kendrick Lamar, Alicia Keys, Missy Elliott czy John Legend. Ich muzyczne CV robią więc ogromne wrażenie, a podrasować je jeszcze może ich wspólny album, który wydają pod nazwą Cool Uncle. Ukazać ma się on 13 listopada, i biorąc pod uwagę ich dotychczasowe dokonania, szykuje się wyśmienita muzyczna uczta. Pierwszą przystawką do niej, jest utwór „Break Away” z gościnnym udziałem Jessie Ware. Co ciekawe, dwa lata temu Jessie stworzyła świetny, akustyczny cover piosenki Caldwella, nie mając pewnie pojęcia że za jakiś czas wystąpi gościnnie na płycie swojego muzycznego idola. A o tym jak dobrze to brzmi, i czego mniej więcej spodziewać się po albumie, przekonać się możecie poniżej.

Jessie Ware wykonuje na żywo „Jealous” Nicka Jonasa

jessieware-jelous

Dowodów talentu Jessie Ware było już wiele, ale wcale nie przeszkadza mi to, że artystka stale sprawia swoim fanom niespodzianki i co jakiś czas mamy możliwość usłyszeć ją na żywo, nie tylko w jej własnym repertuarze. Tym razem Brytyjka w ramach Academy in Norwich — wydarzenia organizowanego przez BBC Radio 1 — wykonała utwór „Jealous”, śpiewany w oryginale przez Nicka Jonasa. Hitowa piosenka amerykańskiego idola nastolatek nabrała w wersji Jessie uroku, który jest nieodłącznym elementem wszystkich jej występów.

Występ Jessie Ware w serii NPR Tiny Desk Concert

jw-640x400 Tiny Desk Concert to jedna z moich ulubionych serii amerykańskiego radia NPR. Bardzo prosty wystrój studia to dla artystów prawdziwa okazja, by pokazać swój talent poza wielką sceną. Tym razem w takich warunkach bez problemu odnalazła się Jessie Ware, która podczas swojego minikoncertu wykonała 3 utwory: „Say You Love Me”, „Wildest Moments” oraz „Champagne Kisses”. W jednym z kawałków bez przygotowania udziela się Jesse Boykins III. Bardzo kameralny występ, pełen uroku samej Jessie z pewnością przypadnie Wam do gustu. Kogo jeszcze chcielibyście usłyszeć w Tiny Desk Concert?

BRIT Awards 2015 – nagrody i występy

Brit-Awards-2015-500x500Po raz kolejny nagrody BRIT Awards zostały rozdane w środku tygodnia (25 lutego) i zapewne niewiele osób o nich pamiętało. W tym roku nie zabrakło kontrowersji. Oprócz głośnie opisywanego upadku Madonny (dobrze, że się dziewczyna nie połamała), niektóre nagrody zdobyły gwiazdki z pop masy, jak Taylor Swift czy One Direction. Wśród zwycięzców nie zabrakło również największego debiutanta, czyli Sama Smitha. Na uwagę zasługują jednak Mark RonsonBruno Mars, którzy otrzymali statuetkę za Najlepszy Brytyjski Singiel, Pharrell Williams, który zgarnął nagrodę za Najlepszego Międzynarodowego Artystę. Docenieni zostali również Paloma Faith oraz Ed Sheeran i zdobyli tytuł Brytyjskiej Artystki i Brytyjskiego Artysty. Z nowym utworem pokazał się Kanye West. Dziwię się, że w konserwatywnej Wielkiej Brytanii puszczono utwór z treścią niedozwoloną dla osób niepełnoletnich. Spośród najciekawszych występów wyróżnić można te, które odbyły się podczas nominacji, czyli uwielbiana przez Polskę Jessie Ware z singlem „You & I (Forever)” oraz niedawna gwiazda koncertu w warszawskim BasenieFKA Twigs. Pełną listę zwycięzców znajdziecie tutaj, a wybrane występy poniżej.

FKA Twigs „Hide” / „Pendulum”

Jessie Ware „You & I (Forever)”

Paloma Faith „Only Love Can Hurt Like This”

Sam Smith „Lay Me Down”

Ed Sheeran „Bloodstream”

Kanye Westa „All Day” (feat. Allan Kingdom)

Jessie Ware ponownie w Polsce

c5420-056519e290
Wspaniała wiadomość dla fanów Jessie Ware, a jak wiemy po jej ostatnie wizycie w naszym kraju, jest ich co niemiara. Po wyśmienitym koncercie, który wokalistka dała ostatnio na warszawskim Torwarze, gwiazda wraca do Polski. Bez zbędnych opisów i kokietowania, bo na występ tej piosenkarki zachęcać nikogo nie musimy, odpowiadamy krótko — kiedy i gdzie zagra Jessie? 19 czerwca (piątek) na Life Festival Oswiecim. Więcej o wydarzeniu poczytacie na oficjalnej stronie koncertu. Tam też również można zakupić bilety. Polecamy!

Nowy teledysk: Jessie Ware „Champagne Kisses”

Przechwytywanie
Oczarowani sobotnim koncertem Jessie Ware w stolicy, prezentujemy najnowszy teledysk od brytyjskiej wokalistki. „Champagne Kisses” może i nie jest moim ulubionym numerem z płyty Tough Love, ale konwencja teledysku szczerze mnie zaskoczyła. Zakochana Jessie inspirowała się mocno sztuką nowoczesną, w tym wypadku mam na myśli geometryczne wzory. Nie zabrakło także nieodłącznego elementu Justina Timberlake’a, który kojarzymy z okładek The 20/20 Experience. Po tym co Ware zrobiła na warszawskim Torwarze, nie wypada nie obejrzeć klipu. Zapraszamy do klikania play poniżej.

Jedyny koncert Jessie Ware w Polsce wyprzedany

Przechwytywanie

Widać, że nie tylko my nie możemy się doczekać występu Jessie Ware w Polsce. Koncert artystki został całkowicie wyprzedany. Nie będzie już można kupić biletów w przedsprzedaży, a także nie pozostała nawet jedna sztuka do zakupienia w dniu koncertu w kasie. Ze szczęśliwcami, którzy zdążyli je nabyć, widzimy się już za dwa dni na warszawskim Torwarze!

[Rozwiązany] Wygraj bilet na koncert Jessie Ware w Warszawie!

2r2pwxv

Nie jest zaskoczeniem fakt, że Jessie Ware upodobała sobie nasz kraj wyjątkowo. Już 7 lutego 2015 na warszawskim Torwarze wystąpi ponownie! Artystka przyjedzie do Polski w ramach europejskiej trasy, promującej jej najnowszy album – Tough Love. (więcej…)