kadhja bonet

Anderson .Paak ujawnia szczegóły Oxnard i nie tylko

Lubicie odkrywać to, co zakryte? Mamy dla was dobrą wiadomość. Anderson .Paak zabrał się ostatnio za odkrywanie pełną parą. Przede wszystkim ujawnił kilka szczegółów odnośnie do nadchodzącego Oxnard. W związku z tym, że do premiery materiału zostało już w zasadzie kilka dni, artysta postanowił podzielić się listą utworów. Co więcej, obok tytułów pojawił się spis gościnnych występów, który wygląda naprawdę imponująco. Dr. Dre, Q Tip i Snoop Dogg to tylko wierzchołek góry lodowej. Kompletny spis utworów znajdziecie pod spodem.

Poza tym, .Paak odkrył również kilka sekretów w najnowszym klipie do „Tints” z Kendrickiem Lamarem. Trzeba przyznać, że numer zyskał ciekawą interpretację. Jeśli chcecie zobaczyć, jak panowie bawią się, gdy nikt nie widzi, zapraszamy do sprawdzenia klipu.

Spis utworów:

1. „The Chase” ft. Kadhja Bonet
2. „Headlow” ft. Norelle
3. „Tints” ft. Kendrick Lamar
4. „Who R U?”
5. „Six Summers”
6. „Saviers Road”
7. „Smile/Petty”
8. „Mansa Musa” ft. Dr. Dre and Cocoa Sarai
9. „Brother’s Keeper” ft. Pusha T
10. „Anywhere” ft. Snoop Dogg, The Last Artful, Dodgr
11. „Trippy” ft. J. Cole
12. „Cheers” ft. Q Tip
13. „Sweet Chick” ft. BJ The Chicago Kid – Bonus Track
14. „Left to Right” – Bonus Track

#FridayRoundup: Esperanza Spalding, Open Mike Eagle, Phony Ppl, Khalid i inni

Piątkowe premiery, czyli kolejny raz zestawiamy dla was trochę muzycznego dobra, jakie trafiło dzisiaj na serwisy streamingowe i do sklepów. W tym tygodniu spora przewaga wokalistów i wokalistek — swoje nowe krążki zaprezentowali nam m.in. Esperanza Spalding, Nenah Cherry, Khalid, Raheem DeVaughn czy Amerie.
(więcej…)

Kadhja Bonet prezentuje odrzuty z Childqueen

Wczoraj wieczorem Kadhja Bonet, twórczyni jednej z najbardziej oryginalnych i kunsztownie zaaranżowanych płyt tego roku Childqueen, zaprezentowała krótką epkę z 3 odrzutami z sesji nagraniowych płyty. Odrzutami, jak pisze sama artystka, bynajmniej nie z powodu mniejszego potencjału, ale niewpasowania się do końca w stylistykę krążka. Wszystkie zostały napisane, wykonane i nagrane przez samą Bonet, która jest także autorką okładki. Cóż za talent! Rozpływamy się po raz kolejny.

Recenzja: Kadhja Bonet Childqueen

Kadhja Bonet

Childqueen (2018)

Fat Possum

Powab Minnie Riperton, artyzm Kate Bush i gatunkowa żonglerka godna Esperanzy Spalding — oto Kadhja Bonet w krzywdzącym jej indywidualizm, wirtuozerię i talent uproszczeniu. Jej wydana w połowie tego roku druga studyjna płyta Childqueen jest bowiem podróżą do zupełnie innego wymiaru muzyki soul — inspirowanej na różnych poziomach mistyczną kosmogonią i psychodelicznym popem późnych lat 60.

Childqueen, jak pisze sama Bonet, to płyta o „najskrytszym sobie istniejącym prawdziwie i instynktownie przed przytłoczeniem go ciężarem świata”. Kosmos! Ale niech ten nieco udziwniony opis nie odstręczy was od włączenia płyty, podczas odsłuchu której można tego samego kosmosu w pełni doświadczyć i przyjąć nie tyle jako ciekawostkę, ale coś bliskiego i rzeczywistego. Nie ma u Kadhji wiele z klasycznego afrofuturyzmu spod znaku Sun-Ry, ani gatunkowych wyróżników spiritual jazzu Alice Coltrane, ale pieczołowicie udekorowane kameralnymi smyczkami i folkowymi fletami przepastne uniwersum Bonet ma w swoim centrum ten sam transcendentalny pierwiastek, który dał życie tamtym stylom. „Every morning brings a chance to renew” — rozpoczyna w otwierającym krążek uroczystym „Procession”. Szybko wyswabadza słuchacza i siebie samą z marszowego więzienia, by zanurzyć się w oceanie swobodnego, przestrzennie zaaranżowanego smooth soulu. Songwritersko bywa odrobinę ekscentryczna, ale jest jej znacznie bliżej do artpopowych kanonów przebojowości niż większości wydawnictw z nurtu alternatywnego R&B, którym tę łatkę doczepiono.

„Another time, another place, another life, another space” — śpiewa w „Another Time Lover” zbudowanym na linii ekstrawaganckich retrosyntezatorów, które z jednej strony brzmią jak żywcem wyjęte z produkcji Sophie, z drugiej — dość otwarcie nawiązują do fusionsoulowego brzmienia późnych lat 70. To wszystko na kanwie kunsztownej, skrzętnie poplątanej melodii, do których Bonet przejawia prawdziwy talent. Przykładem może być choćby ta formująca kształt nieziemskiej ody do macierzyństwa w singlowym „Mother Maybe” — najbardziej prostolinijnie (jakkolwiek to niewłaściwe słowo w kontekście czegokolwiek na Childqueen) soulowym momencie płyty i możliwie najpełniejszym piosenkowym showcasie wielorakich muzycznych talentów Bonet jednocześnie. Zwłaszcza że Kadhja napisała, wyprodukowała i zmiksowała krążek sama — grała też na większości instrumentów od fletów, przez smyczki, gitary, trąbki, bębny, aż po dzwonki. Co jednak ważniejsze — potrafiła skutecznie znaleźć w tym stylistycznym przepychu umiar. Doskonale słychać to w progresywnym „Joy”, które prosty, dający zamknąć się w czterech linijkach tekst i subtelne, wycofane wokalizy, równoważny spełniającym funkcję refrenu dramatycznym instrumentalnym pasażem, inspirowanym najlepszymi baroquepopowymi momentami przełomu lat 60. i 70.

W progresywnej żonglerce gatunkowej i wszechstronności samej Bonet Childqueen przywodzi na myśl wyborne Eli and the Thirteenth Confession Laury Nyro z 1968 roku, choć różni się od niego tematyką i doborem elementów — tu płycie zdecydowanie bliżej do brazylijskiej tropicálii Rogéria Duprata. Przede wszystkim jednak Childqueen to uniwersalna płyta osadzona poza czasem, w dużej mierze sama kreująca swój kontekst i dająca się różnorako czytać — z jednej strony wciągająca słuchacza głęboko w swoje meandry, z drugiej — współistniejąca z nim, jego tęsknotami, potrzebami i refleksjami i dająca mu się do pewnego stopnia modelować. Childqueen Kadhji Bonet to wielowarstwowy, harmonijnie zaaranżowany, autonomiczny artystyczny byt.

#FridayRoundup: Kids See Ghosts, Jorja Smith, Kadhja Bonet i inni

To prawdopodobnie jeden z ostatnich, tak dużych wysypów premier płytowych przed końcem sezonu wydawniczego. Wśród nich mamy zarówno kilka rzeczy od weteranów sceny, jak i propozycje od nowych twarzy. Zapraszamy do odsłuchu!


Kids See Ghosts

Kids See Ghosts

G.O.O.D. Music

Czy w dobrej, czy w złej formie, Kanye zawładnął przełomem maja i czerwca. Kids See Ghosts to trzeci z rzędu album jego produkcji w tym roku. Tym razem jednak, zamiast płyty solowej raper postanowił zaprezentować duet ze swoim protegowanym, Kid Cudim. Współpraca tych dwóch wizjonerów muzyki hip-hop od wielu lat stanowiła wielkie marzenie fanów na całym świecie, i dopiero mentalne załamanie i lawina problemów, jakie spadły na Ye sprawiły, że w końcu zamknął się w studiu, by nagrać ten projekt. Analogicznie do poprzednich wydawnictw, Kids See Ghosts to 7 premierowych propozycji, których produkcję wsparły takie osobistości jak Andre 3000 czy Dot da Genius (oboje mocno powiązani z karierą Kid Cudiego). Przedsmak brzmienia tego naprędce sformowanego duetu dał już utwór „Ghost Town” z wydanego w zeszłym tygodniu Ye. To co wydaje się najbardziej interesujące w tym zaskakującym przedsięwzięciu, to fakt, że obaj artyści swoje najlepsze lata na scenie mają za sobą i znajdują się w trudnym momencie swoich karier. Efekt tego eksperymentu na pewno będzie bardzo nietuzinkowy i chociażby dlatego płyta ta zasługuje na uważny odsłuch — Adrian


Lost & Found

Jorja Smith

FAMM

Aktualnie, Jorja Smith może cieszyć się pozycją, którą idealnie opisuje określenie „rising star”. Ostatnie dwa lata były dla wokalistki przełomowe. Tak bardzo, że chociaż jej nazwisko jest jednym z powszechniejszych w krajach anglojęzycznych, trudno pomylić ją z inną panią Smith. Project 11, własne „Interlude” na More life Drake’a czy gościnka na soundtracku do Black Panther u boku Kendricka. Wdzięk, urok, piękny głos, charakterystyczna stylówka… brakowało tylko długogrającego debiutu. Wreszcie, pierwsze LP Jorji, Lost & Found, z pewnością nie zawiedzie fanów wokalistki. Płyta składa się z dwunastu kawałków, w tym znane już wcześniej „Blue Lights”, „Teenage Fantasy” czy świetne „Where Did I Go?”. Co ciekawe, na albumie nie ma featuringów, nawet utwór ze Stromzym ostatecznie nie znalazł się na krążku. Jorja, uzasadnia to chęcią nagrania osobistej płyty, która w założeniu miała być zbiorem jej refleksji na temat ważnych dla niej wydarzeń z ostatnich czterech lat. Główną tematyką Lost & Found jest szeroko rozumiana miłość. Nic tylko słuchać i podziwiać! —Polazofia


Childqueen

Kadhja Bonet

Fat Possum REcords

Kadhja Bonet, autorka kosmicznego debiutanckiego krążka The Visitor z 2015 roku, wydała właśnie drugi album! Jeśli jesteście miłośnikami afrofuturyzmu, muzyki kameralnej i klasycznego psychodelicznego soulu, koniecznie powinniście sięgnąć po tę pozycję. Brzmienie nowego wydawnictwa jest nawet bardziej smoothsoulowe niż w przypadku debiutu, ale wcale nie mniej progresywne. Bonet wie, jak skutecznie połączyć pozornie odległe od siebie muzyczne światy w dojrzałe, autorskie dźwiękowe uniwersum. Jak gdyby tego było mało piosenkarka napisała, wyprodukowała i zmiksowała krążek sama — grała też na większości instrumentów od fletów, przez smyczki, gitary, trąbki, bębny, aż po dzwonki. Kosmos! — Kurtek


soil

serpentwithfeet

Secretly Canadian

Karierę Serpentwithfeet śledzimy uważniej od czasu nieco rozwodnionej, ale intrygującej epki Blisters z 2016 roku. Dziś rzeczy nabierają dla muzyka nowej mocy, bo oficyna Secretly Canadian właśnie wydała jego debiutancki longplay Soil zawierający 11 utworów wyprodukowanych m.in. przez Paula Epwortha, Katie Gately i Clams Casino oraz oczywiście samego wokalistę. To absolutny must listen dla miłośników Mosesa Sumneya, Benjamina Clementine’a, a także nowej fali queerowego soulu. — Kurtek


The Midnight Hour

Adrian Younge and Ali Shaheed Muhammad

Linear Labs

Ali Shaheed Muhammad i Adrian Younge nagrali wspólny album. Można powiedzieć, że było to tylko kwestią czasu. Ich współpraca zaczęła się na produkowanym przez Younge’a krążku Souls of Mischief, potem była ścieżka dźwiękowa do Luke’a Cage’a i teraz mamy The Mifnight Hour. Na płycie roi się od gościnnych występów, że wspomnę tylko o takich znakomitościach jak Raphael Saadiq, Bilal czy Marsha Ambrosius. Całościowo materiał zawiera aż dwadzieścia numerów. Nie muszę chyba pisać, że to może być jedna z najciekawszych płyt tego roku. — Dill


Superfly Original Motion Picture Soundtrack

Różni wykonawcy

Motion Picture Artwok

Wchodzące wkrótce na ekrany kin Superfly to remake klasycznego filmu z lat 70. o tym samym tytule. Oryginalny soundtrack, stworzony przez Curtisa Mayfielda, zyskał status legendarnego, i po latach pozostaje najlepszym elementem tej produkcji. Nic więc dziwnego, że stojący za kamerą Director X, postanowił skupić sporo uwagi właśnie na ścieżce dźwiękowej. Na obsadzonej gwiazdami płycie, usłyszymy przede wszystkim rapowe kolaboracje. Producentem wykonawczym jest Future, a poza nim pojawią się jeszcze Lil Wayne, Young Thug, 21 Savage, Partynextdoor, Miguel, Khalid i wielu innych. —Mateusz


Good Man

Ne-Yo

Motown Records

Pamiętacie tego pana? Ne-Yo umarł co prawda komercyjnie, ale wszystko wskazuje na to, że na siódmej studyjnej płycie Good Man próbuje uratować resztki swojej songwriterskiej godności skutecznie zdeptane najpierw na R.E.D. w 2012 roku, a trzy lata później także na Non-Fiction. Czy rehabilitacja przebiegła pomyślnie i czy w ogóle się odbyła? Tym razem werdykt pozostawiamy wam. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo Rachel Foxx, Emaé, Lykke Li, Baba Stiltz, Jimi Tenor, Leah Smith, Fetty Wap, Lily Allen i JRome. Słowem: dzieje się!

Kadhja Bonet flirtuje z retrosyntezatorami

Jeśli tak jak my nie możecie doczekać się zapowiadanej na ten piątek drugiej płyty Kadhji Bonet Childqueen, z pewnością dotarliście już to rozkosznego trzeciego zwiastunu krążka, wypuszczonego w miniony weekend nagrania „Another Time Lover”, które przenosi pojęcie psychodeliczny soul na zupełnie nowy poziom, flirtując z retrosyntezatorami z jednej strony żywcem wyjętymi z produkcji Sophie, z drugiej otwarcie nawiązując do trendów końcówki lat 70. To wszystko na kanwie kunsztownej, skrzętnie splątanej melodii, do których Bonet przejawia prawdziwy talent. To zupełnie inny wymiar!

Kadhja Bonet jako Delfina w nowym singlu

Po fenomenalnym „Mother Maybe” Kadhja Bonet prezentuje drugie, równie wysmakowane nagranie promujące jej nadchodzący krążek Childqueen. „Delphine” to zmysłowe smoothsoulowe downtempo podszyte oldschoolowymi syntezatorami, kolejny niezaprzeczalny dowód, że zapowiedziane na 8 czerwca Childqueen może okazać się jedną z soulowych płyt roku. Wpiszcie tę datę do swoich kalendarzy, choć w razie czego my na pewno o tej premierze jeszcze przypomnimy!

Kadhja Bonet zapowiada drugą płytę nowym kosmicznym singlem

Kadhja Bonet, autorka kosmicznego debiutanckiego krążka The Visitor z 2015 roku, zapowiada drugi album! Jeśli jesteście miłośnikami afrofuturyzmu, muzyki kameralnej i klasycznego psychodelicznego soulu, koniecznie powinniście sięgnąć po tę pozycję. Druga płyta artystki Childqueen trafi do sprzedaży 8 czerwca nakładem Fat Possum i trafi na niego 10 utworów. Jak wydaje się po pierwszych odsłuchach upublicznionego singla „Mother Maybe”, brzmienie nowego wydawnictwa będzie nawet bardziej smoothsoulowe. „Mother Maybe” można bowiem dodać do tej samej plejlisty co nagrania Natalie Prass, ostatni singiel Kali Uchis czy zeszłoroczny krążek Tylera, the Creatora. Jak gdyby tego było mało Kadjha napisała, wyprodukowała i zmiksowała krążek sama — grała też na większości instrumentów od fletów, przez smyczki, gitary, trąbki, bębny, aż po dzwonki. Kosmos!

Nowy utwór: Kadhja Bonet „Nobody Other”

kadhjabonet1

To chyba jedno z najprzyjemniejszych uczuć kiedy słuchasz piosenki i niezależnie od tego czy jesteś w aucie, autobusie czy pędzisz właśnie na kolejne spotkanie ze słuchawkami w uszach, czujesz się jakbyś wtopił się w swój ulubiony fotel z kubkiem gorącej czekolady w ręku i ulubionymi bamboszami na stopach. Tak właśnie działa utwór „Nobody Other” w wykonaniu Kadhji Bonet, w którym delikatne brzmienie gitary i fletu oraz kojący, pełny subtelnego brzmienia głos wokalistki obezwładniają słuchacza, otulając go i przenosząc do krainy fotela i bamboszy. Dodam jeszcze, że „Nobody Other” jest zapowiedzią albumu The Visitor, który ukaże się 21 października. Coś mi się wydaje, że to będzie bardzo przyjemna jesień.