kali uchis

Nowy teledysk: Tyler, The Creator „See You Again”

Okej, okej, okej, okej! Tyler, the Creator powraca do klimatów z Flower Boy i prezentuje nam gotowy klip do „See You Again”. W zamyśle perfekcyjne love song, oryginalnie adresowane do niejakiego Zayna Malika, ukazuje zamyślonego nad owsianką i butelką wody Tylera w ciuchach własnego projektu. Statek miłości zabiera następnie w rejs Kali Uchis, Tylera i A$APA Rock’yego na gapę, a na bicie macha do nas Franek Ocean. Potem mamy jeszcze taniec na pasie startowym lotniska (B-A-N-A-N-A-S!) i widzącego duchy Tylera. Can we get a kiss? Do zobaczenia wkrótce!

Kali Uchis znowu o śmierci

Ulubiony motyw Kali Uchis, kanwa utworu „Dead to Me” to temat nowego, zaskakującego statystycznego teledysku piosenkarki. Ładnie to wszystko wygląda. Kali stoi w pomarańczowej sukni na niebieskim tle, wokół pływają tropikalne rybki, ktoś przygrywa na harfie. Piosenkarka wciąż jest nieobecna, sami więc oceńcie, czy tym razem bardziej tajemnicza, czy zachowawcza.

Recenzja: Kali Uchis Isolation

Kali Uchis - Isolation

Kali Uchis

Isolation (2018)

Rinse / Virgin / Universal

Po sukcesie zeszłorocznego singla „Tyrant” i kolejnego hiszpańskojęzycznego utworu „Nuestro planeta”, nawet mocniej akcentującego rytmiką latynoskie korzenie Kali Uchis, wydawało się zupełnie naturalnym, że zapowiadany od pewnego czasu długogrający album piosenkarki będzie jej mocnym wejściem w silnie osadzone w reggaetonie tropikalne R&B. To ten zwrot stylistyczny przydał jej bowiem witalności i wyrazistości, wyróżniając z tłumu wielu podobnych nowosoulowych piosenkarek. Tak się jednak nie stało — po pierwszoligowym refrenie w „See You Again” Tylera, the Creatora i lubianych duetach z Miguelem i Danielem Caesarem wokalistka postanowiła zawrócić i postawiła na smoothsoulową stronę swojej muzyki.

Trudno przy tym nie odnieść wrażenia, że pomysł na wydany ostatecznie w kwietniu pod tytułem Isolation album zmieniał się wielokrotnie — jak gdyby Uchis (w czyichś oczach) potrzebowała tropikalnej przynęty, by zwrócić na siebie uwagę i dopiero wówczas mogła pozwolić sobie, by odpłynąć w wyznaczonym przez samą siebie kierunku. Ta teza znalazłaby zresztą z łatwością odzwierciedlenie w tytule krążka — tytule, który znakomicie oddaje istotę muzyki i scenicznej persony Uchis. Nie chodzi tylko o zaprezentowany na płycie rozmyty, psychodeliczny miks smooth soulu i bossa novy ze szczyptą tropikalnego popu, który musi siłą rzeczy stanowić niewielką wysepkę w oceanie dzisiejszego generycznego R&B. Chodzi też o samą Kali, która swoim sposobem bycia i wokalem równie eterycznym, co niechlujnym w większości swoich piosenek czy teledysków wydaje się nie do końca obecna — tak jakby jej mente dryfowało niezależnie od fizycznej obecności ciała i głosu gdzieś w innym równoległym wymiarze. Sama Uchis zresztą igra w tej kwestii z słuchaczem, teledysk do „Get Up” osadzając w zaświatach. W przypadku tak nonszalancko nakreślonego krążka to zresztą niekoniecznie wada.

Niewątpliwie jednym z największych atutów Uchis jest jej głos — zarówno barwa, jak i sposób w jaki piosenkarka nim operuje, sprawiają, że trudno pomylić ją z kimkolwiek innym. W połączeniu z harmonijnymi, nieco oldschoolowymi soulowymi aranżami dominującymi na Isolation Uchis koi głosem jak mało kto. Drugim atutem płyty jest, zadziwiająco, sposób w jaki rzecz została wyprodukowana. Zadziwiająco, bo do określenia sytuacji na krążku lepiej niż sformułowanie „gdzie kucharek sześć…” nadaje się parafraza przysłowia, że „sukces ma wielu ojców…”. Wśród nich Thundercat, Dave Sitek, Steve Lacy, Om’Mas Keith z Sa-Ra, Kevin Parker z Tame Impala, Damon Albarn z Gorillaz czy BadBadNotGood, a to nawet nie połowa długiej listy producentów, którzy dołożyli swoją cegiełkę do Isolation. Na papierze to nie mogło się udać, ale w praktyce krążek znakomicie siada jako całość — nawet pomimo dość szerokiego spektrum stylistycznego.

Przyczyna takiego wrażenia jest dość paradoksalna, bo (poza przemyślanymi aranżami) tym, co uwydatnia pieczołowicie wykreowany klimat wydawnictwa, jest brak zdecydowanych (żeby nie napisać jakichkolwiek) piosenkowych hajlajtów. Zdecydowana większość płyty, na czele z neosmoothsoulowym głównym singlem promującym „After the Storm”, to fantastyczne moodsettery, których melodie ledwie zapadają w pamięć nawet po wielokrotnych, rozłożonych w czasie odsłuchach. Pod tym względem najlepiej bronią się zeszłoroczne tropikalne single „Nuestro planeta” i „Tyrant” zręcznie łączące popowe oblicze latynoskiego dancehallu z inspiracjami alternatywnym R&B, kiedy Uchis zabiera słuchaczy w głąb tanecznego kalejdoskopu mieniącego się wokalnymi i aranżacyjnymi subtelnościami. Pozytywnie z izolacjonistycznego charakteru płyty wybija także Albarnowskie „In My Dreams” zbudowane na radośnie pędzącym przed siebie, syntezatorowym bicie i psychodelicznie zapętlonym refrenie. Innym mankamentem — nieszczególnie frustrującym, jedynie potwierdzającym tezę o faktycznej nieobecności piosenkarki we własnych piosenkach — są teksty, w większości skreślone jej własną ręką. Uchis nie ma wiele do przekazania i nie zdarzają jej się błyskotliwe momenty, ale jest na tyle poprawna, że można na tę niedoskonałość bez problemu przymknąć oko.

Jakkolwiek Isolation robi pozytywne wrażenie i jest debiutem zupełnie udanym, chciałoby się dla Uchis lepszego songwritingu, który przełamałby pewien marazm, na tę chwilę będący znakiem rozpoznawczym jej twórczości. Tak by nawet nieobecna, była wyłącznie intrygująca i tajemnicza, a nie mdła i zachowawcza. Dotychczasowe proporcje są co najmniej dyskusyjne.

Kali Uchis z coverem „Paranoid” Kanyego Westa

Koleżanka Tylera, the Creatora, którą szczęśliwcy mogli zobaczyć na tegorocznym Openerze, odwiedziła we wtorek studio BBC. Artystka udzieliła wywiadu prowadzącej audycję Annie Mac. Wywiad umilił krótki set Uchis. Nie zabrakło ostatniego przeboju Uchis „After the Storm”. Niespodzianką okazał się natomiast cover „Paranoid” Kanyego Westa. 808’s & Heartbreak jest dla Kali wyjątkowo ważne. Wokalne eksperymenty Kanyego stały się w pewien sposób dla niej inspiracją. Całości możecie posłuchać na stronie BBC, a wspomniany cover znajdziecie, przeskakując na 17:20.

#FridayRoundup: Kali Uchis, En Vogue, Cardi B, Flatbush Zombies i inni

Dzisiejsze premiery płytowe w połowie przejmują kobiety, bo nowe krążki od Kali Uchis, En Vogue czy Cardi B, to rzeczy na które czekaliśmy od dłuższego czasu. Dalszy zestaw to już mocniejsze hip-hopowe krążki oraz kilka wycieczek w inne dźwiękowe rejony. Każdy więc powinien by usatysfakcjonowany.


Isolation

Kali Uchis

Universal Music

No i jest! Po szeregu gościnnych występów i trzech udanych singlach (zwłaszcza cudownie bujającym „After the Storm”) Kali Uchis wystawia na światło dzienne swój pełnoprawny debiut. Wśród drugoplanowej obsady Isolation prócz Tylera, the Creatora, Bootsy’ego Collinsa, Jorji Smith i Reykona widnieją również BIA i Steve Lacy. Przedpremierowo wymieniano się też takich gości jak: Thundercat, BadBadNotGood, Kevin Parker i Gorillaz (Damon Albarn zresztą całkiem słusznie, w ramach współpracy barterowej). Kali Uchis dała nam już dawno do zrozumienia, że mimo silnego osadzenia w latynoskim środowisku, chętnie wychodzi poza muzyczne schematy. Z pewnością jednak możemy oczekiwać słonecznego, przyjemnego brzmienia. — Maja Danilenko


Electric Café

En Vogue

En Vogue Records

Powrót legendarnej grupy r&b po 14 (!) latach musi być albo fiaskiem albo sukcesem. Panie z En Vogue to już prawdziwe weteranki na scenie, wszak zespół swoim stylem nadał podwaliny wszystkim późniejszym girlsbandom lat 90 i początku XXI wieku. Electric Café to 11 kompozycji, w tym kolaboracja ze Snoop Doggiem, którą mogliśmy usłyszeć już wcześniej. Wydawnictwo promuje singiel „Rocket” i już po niej wiemy, że jesteśmy w domu. Jeśli należycie do fanów grupy to z pewnością wyczekiwaliście (dosłownie) lata na tę chwilę. Pozostali mogą sprawdzić pozycję chociażby przez wzgląd na koprodukcje ze strony Ne-Yo, Curtis’a Sauce Wilson’a czy Raphaela Saadiq. — Pat


Invasion of Privacy

Cardi B

Atlantic Records

Cardi B to jedna z najpopularniejszych postaci przemysłu muzycznego ostatnich kilku miesięcy. Po sieci krążą niezliczone kompilacje filmików z jej słynnym „okurrr”, które skutecznie zbijały z tropu nawet Jimmy’ego Fallona podczas jego Tonight Show. Chociaż Cardi zwykło się w mediach przypisywać różne określenia, nie tylko pochlebne, to nie zapominajmy, że obecnie jest przede wszystkim raperką! Zdecydowanie nie została nią przypadkowo i co chwila udowadnia, że „Bodak Yellow” nie było jedynie jednorazowym strzałem. Invasion of Privacy to debiutancki krążek długogrający raperki (wcześniej wydała dwa mixtape’y). Sukces płyty to wynik między innymi wspomnianego „Bodak Yellow” oraz „Bartier Cardi”, czyli dwóch największych hitów z krążka. O ile obecność Migosów i 21 Savage były pewne, to reszta gości może być zaskoczeniem. Poza nimi pojawili się także: Chance The Rapper, Bad Bunny, J Balvin, Kehlani, YG oraz SZA! Przeważa trap, ale w brzmieniu słychać wpływy latynoskie i popowe. — Polazofia


The Color of You

Alina Baraz

Mom+Pop

Aline z pewnością kojarzycie przez hucznie streamowaną EP-kę z Galimatiasem zatytułowaną Urban Flora z 2015 roku. Od tamtej pory wokalistka przygotowuje się do wydania debiutanckiej płyty, a w międzyczasie uraczyła nas debiutancką, solową EP-ką The Color of You. Dziewięć kompozycji, w tym aż dwa duety z Khalidem i jeden z Jada. Całość utrzymana jest w klimacie znanym z poprzednich dokonań artystki, czyli blend lekkiego r&b, popu, elektroniki. Warto sprawdzić, bo będzie to zapewne idealny koktajl muzyczny na lato.


Vacation in Hell

Flatbush Zombies

Glorious Dead

Po ciepło przyjętym 3001: A Laced Odyssey charyzmatyczne trio z Brooklynu powraca z nowym krążkiem. Vacation in Hell to aż 19 utworów, za produkcją których stoi nie tylko Eric the Architect, ale również Kirk Knight czy nawet Portugal. The Man.  Tym razem, fani mogą spodziewać się nieco spokojniejszego i dopracowanego brzmienia z masą sprytnych follow upów i niesamowitą listą gości, takich jak Bun B, Jadakiss czy Denzel Curry. Nie zabraknie również połączenia sił z innymi wpływowymi grupami reprezentującymi nurt beastcoast – usłyszymy tu chociażby Joey’go Badassa, A$AP Twelvyy’ego czy Nycka Cautiona. Ci, którzy śledzą karierę składu od jego początków, wiedzą, że z każdym wydawnictwem stara się wejść na nowy poziom, a single takie jak „U&I” czy „Headstone” wskazują na to, że i tym razem spróbuje podnieść sobie poprzeczkę — Adrian


Connected & Respected

E-40 & B-Legit

Heavy On The Grind

E-40 i B-Legit to dinozaury zachodniego wybrzeża, prywatnie kuzyni. Pierwszy przekroczył pięćdziesiątkę, drugi się do niej zbliża, ale wciąż chce im się nagrywać. Dziś dali nam do sprawdzenia swój wspólny album. Zapowiedzi krążka pojawiły się już jakiś czas temu. Był singiel „Fo Sho”, później „Boy” i wreszcie możemy sprawdzić co panowie przygotowali. Obydwu ciągnie do pracy z młodszymi artystami, więc podejrzewam, że można się spodziewać łączenia klasycznego hyphy z naleciałościami nowego west coastowego brzmienia. Poza tym powinna być to też niezła gratka dla fanów ekipy The Click, z której panowie się wywodzą. — Dill


Moosebumps: An Exploration Into Modern Day Horripilation

Dr. Octagon

Bulk Recordings

Dr. Octagon — podróżujący w czasie ginekolog z planety Jupiter, czyli jedno z wcieleń szalonego Kool Keitha przyniósł nam prawdziwy klasyk podziemnego hip-hopu, a mianowicie genialny album Dr. Octagonecologyst z 1996 roku. Co prawda postać wykolejonego doktorka została uśmiercona przez kolejne alter ego rapera, jakim był Dr, Dooom, ale po 22 latach od wspomnianego debiutu, powraca i to w składzie, który wtedy zapewnił niesamowity klimat. Dan The Automator i DJ Q-Bert to postacie, których chyba nie trzeba przedstawiać fanom porządnego hip-hopu, a efekt ich wspólnej pracy i dalsze przygody Octagona, sprawdzić możecie poniżej. — efdote


Dusk

SG Lewis

Jasmine Music

Jeszcze w styczniu pojawiły się informacje, że Lewis planuje wydanie trzyczęściowego albumu. Przed miesiącem usłyszeliśmy promujące projekt nagranie „Aura”, a dziś w nasze ręce trafiło w sumie sześć utworów, które złożyły się na epkę zatytułowaną Dusk. Jak tłumaczy sam Lewis, inspiracją dla projektu był faktyczny zmierzch i towarzyszące mu napięcie i oczekiwanie — na cięższe i mroczniejsze rzeczy, które mają się wydarzyć. Czy wydarzą się na kolejnych epkach producenta? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Tymczasem sprawdźcie Dusk skąpany w alternatywnym R&B z domieszką lekkiego house’u, synth funku i chillhopu.— Kurtek


Analogue

Odie

Unite Recordings

Jeśli podobały wam się początki Kida Cudiego, jeśli lubiliście dawne single K’Naana, to debiutancki album Odiego, wydany dzisiaj Analogue, to pozycja w sam raz dla was. Urodzony w Montrealu, wychowany w Toronto 21-latek o nigeryjskich korzeniach łączy na swoim krążku hip-hop, R&B, pop i afrobeat, zupełnie jak gdyby Drake, Fela Kuti i Michael Jackson postanowili nagrać wspólną płytę.— Kurtek


Bittersweet Vol. 1

Oshun

Oshun

Kolejna intrygująca odsłona vegan soulu — z poezją na ustach, szamańską garderobą i Eryką Badu w sercach duet Oshun tworzony przez dwie raperki/piosenkarki Niambi i Thandi prezentuje swoją pierwszą słodkogorzką długogrającą odsłonę. Bittersweet Vol. 1 to 10 subtelnych neo-soulowych utworów z nutką freakowego R&B, które powinny przypaść do gustu zarówno tym, którzy rozpływali się przy ostatnich płytach Solange czy King, jak i miłośnikom nowej fali R&B. W jednym z utworów „My World” gościnnie można usłyszeć Jorję Smith.— Kurtek

Debiutancki longplay Kali Uchis już za dwa tygodnie

Od premiery teledysku do znakomitego numeru „After the Storm” pod koniec stycznia niewiele działo się w obozie Kali Uchis, która wówczas swój debiutancki album zatytułowany wstępnie Fool’s Paradise zapowiedziała bardzo pobieżnie bez konkretnej daty premiery. Przed weekendem nareszcie pojawiły się detale — jak się okazało, krążek zatytułowany będzie jednak Isolation i trafi do słuchaczy już za niecałe dwa tygodnie, w piątek 6 kwietnia nakładem Interscope Records. Wśród 15 tytułów na trackliście poza Tylerem, the Creatorem, Bootsym Collinsem, Jorją Smith i Reykonem w trzch doskonale znanych singlach usłyszymy także gościnnie Steve’a Lacy’ego i BIA. Jak się okazuje, z istotnym wyjątkiem zeszłorocznego „Nuestro planeta”, krążek został nagrany w języku angielskim. Wśród producentów pojawiają się takie nazwy jak Thundercat, BadBadNotGood, Kevin Parker z Tame Impala czy Gorillaz, ale trudno na tę chwilę ocenić, kto pojawia się w ramach sampla, a kto jako regularny współpracownik Uchis. Jedno jest pewne — będzie ciekawie. Powyżej okładka, poniżej tracklista.

Tracklista:
1. „Body Language (Intro)”
2. „Miami”
3. „Just a Stranger”
4. „Flight 22”
5. „Your Teeth in My Neck”
6. „Tyrant”
7. „Dead to Me”
8. „Nuestro planeta”
9. „In My Dreams”
10. „Gotta Get Up (Interlude)”
11. „Tomorrow”
12. „Coming Home (Interlude)”
13. „After the Storm”
14. „Feel Like a Fool”
15. „Killer”

Rozkosznie pastelowa Kali Uchis w teledysku do „After the Storm”

Kali Uchis podlewająca łzami kwiaty we włosach, Bootsy Collins w płatkach śniadaniowych i puszkowanej zupie i Tyler, the Creator, którego można zasadzić sobie w ogródku i wyrośnie jako żywy! A wszystko to w pastelowej oprawie perfekcyjnego amerykańskiego przedmieścia z lat 50. Zabawny, harmonijny i fantazyjny. Na takie teledyski czekamy najbardziej!

„After the Storm” to trzeci po „Nuestro planeta” i „Tyrant” singiel promujący nadchodzący długogrający debiut kolumbijskiej piosenkarki Kali Uchis zatytułowany Fool’s Paradise, który ma ukazać się jeszcze w tym roku.

Nowy utwór: Kali Uchis feat. Jorja Smith „Tyrant”

Kali Uchis nagrywająca z Jorją Smith? Przyznaję, że dobór gościa znakomity, ale i zaskakujący, bo nigdy nie wyobrażałam sobie tych dwóch wokalistek w duecie. „Tyrant” to bardzo przyjemny, lekko dancehallowo-popowy kawałek, w klimacie charakterystycznym dla Kali. Idealny letniaczek, w sam raz do posłuchania przy drinku z palemką.

Wieść niesie, że jest to też pierwszy singiel z nadchodzącego, debiutanckiego albumu Kali! Najwyższa pora, bo od czasu ostatniego mixtape’u wokalistki minęły już niecałe 2 lata, a w tak zwanym międzyczasie otrzymaliśmy jedynie dogrywki (Tyler, The Creator, Gorillaz, Major Lazer), które tylko sukcesywnie zaostrzały apetyt. Nie wiem jak wy, ale ja potrzebuje w końcu usłyszeć pełnoprawny debiut Pani Uchis. Co prawda nie ma żadnych konkretów na temat daty premiery wydawnictwa, ale singiel zapowiada, że będzie to ciekawe i brzmieniowo pozytywne wydawnictwo.

Nowy teledysk: Tyler, the Creator „Buffalo”

tyler-the-creator-buffalo-music-video-640x426
Tyler, the Creator na stałe zagościł w naszej świadomości w dużej mierze za sprawą swoich dziwacznych, surrealistycznych teledysków (a zwłaszcza tego jednego do „Yonkers”). Do jego pokręconej videografii dołączył właśnie obrazek do „Buffalo„. Możemy w nim zobaczyć rapera ustylizowanego na dumnego reprezentanta ruchu White Pride, który najwyraźniej znalazł się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. W drugiej minucie czeka nas niespodzianka — kanał zostaje przełączony na retro program w stylu Soul Train, gdzie po krótkim wywiadzie Tyler przezentuje nam swoje soulowe oblicze, w towarzystwie miedzy innymi członków grupy The Internet i kolumbijskiej wokalistki Kali Uchis.

Nowy utwór: Kali Uchis „All Or Nothing”

artworks-000098380345-7qf4zk-t500x500 Jeśli tęsknicie za klimatem lat 60. i 70. to mamy dla Was idealną propozycję. Kali Uchis to młoda kolumbijska wokalistka i autorka tekstów, której idolami są m.in. Billie HolidayRalfi Pagan. I to właśnie od nich czerpała inspirację tworząc kawałek „All Or Nothing”. Utwór to połączenie R&B i jazzu, a wolne tempo i słodki wokal Kali niejednego wprowadzą w błogi stan. Wokalistka szykuje się do wydania EPki Por Vida na początku nadchodzącego roku, więc jeśli przypadł Wam do gustu ten właśnie singiel to radzę mieć na oku soundcloud Kolumbijki.