lee fields & the expressions

Lee Fields & The Expressions coverują Sunny’ego & The Sunliners

Lee Fields & The Expressions

Lee Fields & The Expressions z zapowiedzią kompilacji z coverami

Lee Fields & The Expressions wracają po trzech archiwalnych singlach wracają na albumową ścieżkę. 4 wrześnie nakładem Big Crown Records ukaże się kompilacja coverów grupy Sunny & The Sunliners zatytułowana Dear Sunny…. Promujący ją singiel „The One Who’s Hurting Is You” to dość typowy dla grupy Fieldsa delikatny retro soul w stylu późnych latach 60., który nie daje się jednak sprowadzić do prostej kalki czy odcinania kuponów. To schemat, ale zrealizowany z werwą, uczuciem i dbałością o detale. Na krążku poza numerem Fieldsa i spółki usłyszymy także The Shacks, Bobby’ego Orozę czy Holy Hive. Pełna tracklista i preorder płyty na Bandcampie oficyny.

Lee Fields myśli o nas wszystkich

Lee FIelds

Lee FIelds

Lee Fields & The Expressions hołdują tradycji klasycznego soulu w nowym singlu

Historia lubi się powtarzać, zwłaszcza gdy revival klasycznego soulu jest w rękach postaci tak twórczych i konsekwentnych co Mavis Staples czy Lee Fields. Zaledwie cztery miesiące po premierze „Regenerate” Fields wraz z zespołem The Expressions zaprezentował nam kolejny dogłębnie soulowy singiel „Thinking About You”. To jednocześnie kolejne nagranie wyciągnięte z archiwum niewydanego materiału grupy.

Zregenerowany Lee Fields wraca z nowym singlem

Lee FIelds

Lee FIelds

Lee Fields zanurzony głęboko w lata 60.

Regeneracja to słowo, które idealnie opisuje karierę i muzykę niezatapialnego weterana klasycznego soulu Lee Fieldsa i jego grupy The Expressions. W wydanym w piątek singlu zatytułowanym adekwatnie „Regenerate” piosenkarz znakomicie daje temu wyraz. Witalny, ale bardzo duchologiczny utwór brzmi, jakby nagrano go w kwiecie soulowych lat 60. Aż dziw, że piosenka pochodzi z sesji nagraniowych do zeszłorocznego krążka It Rains Love, podobnie jak wcześniejszy singiel grupy „Don’t Give Up” upubliczniony przed miesiącem.

#FridayRoundup: Khalid, Lee Fields, Miguel i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem mamy dla was m.in. oczekiwany drugi krążek objawienia R&B Khalida, miłosną kartkę do świata sygnowaną przez weterana soulu Lee Fieldsa, hiszpańską odsłonę Miguela, dwie intrygujące okołojazzowe płyty i nieco trapu.

(więcej…)

Lee Fields & The Expressions odliczają czas w nowym singlu

Miejmy nadzieję, że jedynie do startu europejskiego tournée grupy, które rozpocznie się już za nieco ponad tydzień w Szwajcarii. Większość z 16 koncertów zespołu odbędzie się niestety w Niemczech i Francji, ale jeśli bylibyście akurat w okolicy, wklejamy poniżej rozpiskę. Tymczasem w niecały rok po premierze krążka Special Night Lee Fields i spółka prezentują kolejne nowe nagranie — „Time”. Utwór ma promować europejską trasę, ale z pewnością trafi też na nadchodzący album formacji. Jak zwykle jest funkowo, rhythm & bluesowo, emocjonalnie i z wyczuciem.

Plan europejskiej trasy:
10/29/17 — Kaserne, Basel, Szwajcaria
10/30/17 — Serraglio, Milan, Włochy
11/01/17 — Ahoi Pop Festival, Linz, Austria
11/02/17 — Ampere, Munchen, Niemcy
11/03/17 — Rolling Stone Weekender, Luebeck, Niemcy
11/05/17 — Burgerhaus Stollwerck, Koln, Niemcy
11/06/17 — Schlachtof, Wiesbaden, Niemcy
11/07/17 — Festsaal Kreuzberg, Berlin, Niemcy
11/09/17 — Autre Canal, Nancy, Francja
11/11/17 — Blues sur Seine, Aubergenville, Francja
11/12/17 — Tétris, Le Havre, Francja
11/14/17 — Stéréolux, Nantes, Francja
11/15/17 — La Siréne, La Rochelle, Francja
11/16/17 — Krakatoa, Bordeaux, Francja
11/18/17 — Paloma, Nîmes, Francja
11/19/17 — Le Bikini, Toulouse, Francja

Lee Fields & The Expressions chcą uczynić świat lepszym

Jeśli uważacie, że funk jest w stanie sprawić, że świat stanie się lepszym miejscem, koniecznie wskoczcie na pokład najnowszego teledysku Lee Fieldsa i The Expressions. Nagranie „Make the World” z pozytywnym jednoczącym przesłaniem w refrenie rymującym trochę naiwnie słowa „better” i „together” pochodzi z zeszłorocznego krążka grupy Special Night wydanego w listopadzie przez Big Crown Records. Zrealizowany w konwencji ulicznego happeningu klip wyreżyserowała Kate Cunningham.

Nowy album: Lee Fields & The Expressions Special Night

lee

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem tytuł nowej płyty Lee Fieldsa i jego grupy Expressions, mimowolnie połączyłem ją w głowie z datą i pomyślałem, że Fields pewnie w tym roku odcina kupony od Bożego Narodzenia. Po bardzo udanym zeszłorocznym krążku Sharon Jones to może nie taki zły pomysł, ale nic z tego. Fields, na scenie od półwiecza, wciąż czuje się młody i tytułową szczególną noc zamierza spędzić w szczególny sposób ze swoją kobietą. Jak sam zresztą mówił o płycie — każda piosenka jest „skierowana do jego pani”. Wszystkie zostały zresztą napisane, po raz pierwszy w dyskografii Fieldsa, wspólnie z The Expressions. Za produkcję odpowiadają Leon Michels i Thomas Brenneck związani z El Michels Affair. Na krążku znaleźć można 10 nowych numerów, a wydano go trochę nieszablonowo, bo w miniony wtorek nakładem Big Crown Records. Tytułowego utworu można posłuchać poniżej.

Spis utworów:
1. „Special Night”
2. „I’m Coming Home”
3. „Work to Do”
4. „Never Be Another You”
5. „Lover Man”
6. „Make the World”
7. „Let Him In”
8. „How I Like It”
9. „Where Is the Love?”
10. „Precious Love”

Recenzja: Lee Fields Emma Jean

Lee Fields

Emma Jean (2014)

Truth & Soul

Jeśli zastanawialiście się jak brzmieliby The Temptations, gdyby ich głównym wokalistą był Otis Redding, czas posłuchać Lee Fieldsa & the Expressions, którzy, choć nie kryją w zanadrzu przebojów kalibru „My Girl” czy „(Sittin’ On) The Dock of the Bay”, współcześnie nie mają też absolutnie jakiejkolwiek konkurencji, jeśli chodzi o tworzenie soczystego oldschoolowego soulu.

Fields miał wielkie szczęście w doborze współpracowników. Jego młodsi koledzy z grupy The Expressions nie dali mu utknąć na dobre w przeszłości. Emma Jean, ich tegoroczny wspólny krążek, nazwany na cześć matki wokalisty, podobnie jak poprzednie dwa, My World z 2009 roku i Faithful Man sprzed dwóch lat, swobodnie utrzymuje przy życiu ducha klasycznego soulu najwyższej próby. I nie jest to bynajmniej przedłużanie agonii nieboszczyka przy pomocy współczesnej technologii, ale autentyczne tchnienie w staruszka młodzieńczej energii — i w tym miejscu czuję się w obowiązku doprecyzować, że cały czas rzecz jasna mowa tu o soulu, nie o Fieldsie. Fields bowiem, pomimo swoich ponad 60 lat na karku, brzmi na krążku niewiarygodnie młodo i ożywczo. Jest ekspresyjny, ale w przeciwieństwie do swojego rówieśnika, Charlesa Bradleya, operuje głosem z wrodzonym wyczuciem, dzięki czemu, nawet w ostatnich refrenach, nie zdarza mu się przeforsować. Emmie Jean muzycznie zresztą jest zdecydowanie bliżej do ostatniej płyty Mayera Hawthorne’a, aniżeli do soulowych klasyków z epoki. Produkcyjne niuanse i hip-hopowa rytmika, miejscami zroszona rock & rollowym zacięciem, z miejsca zdradzają młody wiek krążka i, co tu dużo mówić, dają Fieldsowi solidne oparcie w odkrywaniu jego własnej muzycznej młodości.

I chociaż na albumie nie ma wielkich przebojów, nawet jeśli otwierające go „Just Can’t Win” nosi znamiona największego radiowego killera w karierze Fieldsa, słuchając go od deski do deski, nie da się nie zostać wciągniętym w zaproponowany przez grupę bieg zdarzeń. Tak czy inaczej nie jest to z pewnością jedna z tych retrosoulowych płyt, które zostają z nami tylko przez krótką chwilę, podczas odsłuchu, a następnie odchodzą w zapomnienie, co mogą potwierdzić liczne mocne momenty — w postaci chociażby upbeatowego „Standing by Your Side” czy do ostatnich sekund niemalże całkowicie instrumentalnego popisowego numeru The Expressions „All I Need”.

Nowy teledysk: Lee Fields „Just Can’t Win”

Przechwytywanie

Lee Fields i The Expressions przygotowali dla nas kolejny emocjonalny bluesowy utwór i towarzyszącą mu wizualizację. Jest to otwierający album Emma Jean „Just Can’t Win”. Mimo że traktuje głównie o złamanym sercu, Lee daje gwarancję, że dzięki nadziei i pracy można wygrać wszystko. W teledysku widzimy Fieldsa, który występuje w roli trenera młodej bokserki, przygotowującej się do pojedynku. Wideo kręcone było w Nowym Yorku, m.in. w takich miejscach jak Coney Island Boardwalk, Fight Factory w Brooklynie, czy w barze Jimmy’s Corner na Times Square. Piękny klasyczny utwór.

Nowy teledysk: Lee Fields & The Expressions „Faithful Man”

Weteran soulowej sceny prezentuje teledysk do tytułowej piosenki ze swojej ostatniej płyty. Siła jego doświadczeń i emocji jaką wkłada w każdy utwór za każdym razem robi duże wrażenie. Motown w XXI wieku wciąż ma się całkiem dobrze, a i sam Lee cały czas dziarsko podryguje.

Recenzja: Lee Fields & the Expressions Faithful Man

Lee Fields & the Expressions

Faithful Man (2012)

Truth & Soul

Drugi wspólny album Lee Fieldsa i nadwornego zespołu wytwórni Truth & Soul – the Expressions to subtelne odejście od stylistyki głębokiego funku w stronę nawet bardziej klasycznego soulu i rhythm & bluesa.

A prawdziwy soul żyje i ma się dobrze. Wszyscy wielbiciele niepokornego grania z duszą, podpartego całą paletą żywych instrumentów, mogą spać spokojnie – Lee Fields to nadal jedna z wyższej sytuowanych półek w biblioteczce ponadczasowego soulu.

Faithful Man nie tylko nie pozostaje w tyle wysmakowanego My World z 2009 roku, ale można go z czystym sumieniem położyć na jednej półce obok oryginalnego Otisa Reddinga czy Jamesa Browna. Fields jest równie ekspresyjny co ojcowie gatunku i z podobną im emocją podchodzi do swojego repertuaru. A ten jest nie byle jaki.

Otwierające album tytułowe nagranie wybucha na naszych uszach natchnionymi dęciakami i doprawione staromodnymi chórkami tryska bluesową energią. Ale nawet mimo tego, to raczej gorzki i dramatyczny numer. Taki klimat zresztą przeważa i na reszcie krążka – czy to w koktajlowym „You’re the Right Kind of Girl” jakby spod znaku Mayera Hawthorne’a, czy w nostalgicznym, lecz równie chwytliwym „Wish You Were Here”. Nowe życie dostało „Moonlight Mile” z repertuaru Rolling Stonesów – tutaj zgrabnie skrojone w soulową balladę.

Czy to nadal moda na retro brzmienie czy może już stały element przeszłych, teraźniejszych i przyszłych muzycznych rynków? To nie szukający poklasku chałturnicy nagrywają takie płyty!

Jessie Ware - What's Your Pleasure