mac miller

Nowy teledysk: Mac Miller feat. Ty Dolla $ign „Cinderella”

W ubiegły weekend mogliśmy zobaczyć Maca Millera na festiwalu Coachella, a dziś dostajemy od niego nowy klip. 12-minutowy teledysk, a raczej krótki film, powstał do utworu „Cinderella” z ostatniego albumu artysty The Divine Feminine, który spotkał się z pozytywnym przyjęciem wśród fanów i recenzentów. Za reżyserię klipu odpowiedzialny jest Bo Mirosseni, który ma koncie współpracę również z takimi artystami jak Kaytranada czy Anderson .Paak. Na wyprodukowanym przez DJ-a Dahiego utworze usłyszymy także gościnny występ naczelnego wokalisty Taylor Gangu, Ty Dolla $igna. Nie wiadomo kiedy możemy spodziewać się kolejnej płyty  25-latka z Pittsburgha, jednak z niecierpliwością czekamy na wszelkie nowości.

Nowy teledysk: Mac Miller feat. Ariana Grande „My Favorite Part”

macariana

Czego by nie powiedzieć o tegorocznym krążku Maca Millera, jego najnowsza kolaboracja z Arianą Grande wypada raczej blado, jak na drzemiący w parze potencjał, który ujawnił się w pełni już trzy lata temu w „The Way”. „My Favorite Part” jest co najwyżej umiarkowanie przyjemne, a teraz podawane w zestawie z umiarkowanie przyjemnym teledyskiem, który może umiarkowanie uprzyjemnić wam popołudnie poniżej.

Recenzja: Mac Miller The Devine Feminine

mac

Mac Miller

The Devine Feminine (2016)

REMemeber/Warner

Niesamowity jest ten małolat. W recenzji GO:OD AM pisałem o tym, że idealnie zmienił psychodeliczny klimat WMWTSO na pogodniejsze i bardziej radosne treści. Teraz z kolei te lżejsze wzmianki ewoluowały jeszcze bardziej i Mac Miller nagrał płytę, którą można zakwalifikować jako muzyczny list miłosny.

Przed premierą i pierwszymi singlami można było się trochę obawiać, czy płyta nie okaże się zbyt jednowymiarowa i monotonna przez dobraną tematykę. Nic takiego jednak się nie stało. The Divine Feminine to album przepełniony melodyjnością, ciepłymi dźwiękami i fantastycznym vibem. Pomiędzy brzmienie dęciaków, klawiszy, saksofonu czy smyczków zostały wplecione miłosne opowieści Maca, który zatracił się między rapem a soulem, a nawet funkiem z „Dang!” na czele. Ciężko wrzucić ten materiał do szuflady stricte hip-hopowej. Miller od zawsze imponował swoją uniwersalnością w kwestii zabawy głosem, ale teraz postanowił rozciągnąć śpiewanie i zawodzenie na dużą część płyty. Na tym krążku raper tak bawi się głosem, że luz wyczuwalny jest przez głośniki, a kontrolowana „wyjebka” na wokalu w takim wydaniu jest rzadko spotykaną umiejętnością. Przy takim talencie eksperymenty czy przesycenie rapowej normy są normalnością. W dodatku próżno tutaj szukać tandety czy festyniarstwa zarówno pod względem muzyki, jak i słów.

Goście wpasowali się idealnie w romantyczny klimat płyty — jedynie Ty Dolla $ign ze swoim przekombinowanym wokalem trochę odstaje od towarzystwa i „Cinderella” jest gorszym momentem całości. Świetnie za to wypadł Kendrick, który idealnie wstrzelił się w nastrój materiału. „God is Fair, Sexy Nasty” świetnie opisał sam Mac Miller mówiąc o tym, że nie chciał robić z Lamarem typowego utworu w stylu jego gościa, ale stworzyć wypadkową ich obu, zachowując koncepcję albumu.

Na koniec muszę się odnieść do własnej recenzji GO:OD AM. Wtedy pisałem, żeby czekać na kolejny materiał McCormicka, bo nie wiadomo czego się po nim spodziewać. Miałem rację, bo tym razem Miller odpłynął do krainy miłości, a właściwie do Ariany Grande, dzięki której album w dużej mierze wygląda właśnie w ten sposób. Czy to dobrze? Jedni narzekają, że nie dostali tutaj żadnego bangera w stylu „Break the Law” z poprzedniej płyty, a inni zachwycają się klimatem i spójnością albumu. Tych pierwszych trzeba odesłać do Pani Ariany, bo patrząc na nią nie można się dziwić Macowi, że The Divine Feminine brzmi tak, a nie inaczej. Ja pozostaję w gronie tych drugich — fanów. Czołówka roku… jak zwykle od trzech płyt.

Odsłuch: Mac Miller The Divine Feminine

thedivinefeminine-1

Raptowny upływ czasu ponownie znalazł potwierdzenie w kolejnych premierach płytowych, które miały wczoraj miejsce. Jedną z istotniejszych pozycji, której wyczekiwaliśmy, i której dosyć szybko się doczekaliśmy jest czwarty długogrający album Mac Millera. Do trzech do tej pory znanych singli promujących wydawnictwo, dołączyło siedem kolejnych piosenek, które stworzyły bardzo przyjemny i w sumie całkiem różnorodny materiał. Z płyty z pewnością najlepiej zostanie zapamiętany utwór „Dang!”, który powstał przy współpracy Anderson .Paaka, i który między innymi dzięki temu można śmiało zaliczać jako jeden z hymnów tegorocznego lata. Jak prezentuje się reszta? Snippety poniżej.

Nowy utwór: Mac Miller feat. Ariana Grande „My Favorite Part”

ariana-grande-mac-miller-my-favorite-part

Premiera czwartego długogrającego albumu Mac Millera już za tydzień, w związku z czym artysta udostępnił kolejną, już zapewne ostatnią zapowiedź swojego wydawnictwa. Utwór „My Favourite Part”, nagrany wraz ze swoją obecną dziewczyną Arianą Grande, jest więc trzecim po „Dang!” i „We” przedsmakiem The Divine Feminine. Po tym szybkim info zostawiamy Was z poniższym materiałem, który z pewnością umili piątkowe popołudnie, a przy okazji jeszcze raz przypominamy, że premiera całości 16 września. Mac Attack!

Mac Miller udostępnia okładkę, tracklistę i kolejny singiel z nowego albumu

thedivinefeminine-1

Do premiery nowego albumu Maca Millera już niespełna miesiąc. Artysta, by nieco podsycić zainteresowanie krążkiem, udostępnił swym fanom okładkę, szczegółową tracklistę oraz kolejny singiel z The Divine Feminine. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami na krążku gościnnie pojawią się Kendrick Lamar, Anderson .Paak i Ty Dolla $ign, a także Billal, Ariana Grande oraz Cee-Lo Green, którego usłyszycie w w drugim singlu promującym wydawnictwo. Zapowiada się bardzo dobry materiał. Poniżej rozpiska tracków oraz singiel „We”.

The Divine Feminine, premiera 16 września.

01. Congratulations (feat. Bilal)
02. Dang! (feat. Anderson .Paak)
03. Stay
04. Skin
05. Cinderella (feat. Ty Dolla $ign)
06. Planet God Damn (feat. Njomza)
07. Soulmate
08. We (feat. Cee-Lo Green)
09. My Favorite Part (feat. Ariana Grande)
10. God Is Fair, Sexy, Nasty (feat. Kendrick Lamar)

Mac Miller nagrał remiks „Into You” Ariany Grande

mac-miller-ariana-grande

Mac Miller szykuje nowy album, ale znalazł także czas, by ponownie połączyć siły z Arianą Grande. Po współpracy nad numerem „The Way” z 2013 roku, raper dograł się do remiksu kawałka „Into You”. Nowa wersja jest nieco bardziej łagodna niż oryginalna, ale obie mają swój urok.

Nowy utwór: Mac Miller feat. Anderson .Paak „Dang!”

dang

„Dang!” to pierwszy singiel zapowiadający nowy album Mac Millera. Ale jak zapowiadający! Nie chce pisać, że reprezentujący Pittsburgh MC poszedł na łatwiznę zapraszając Anderson .Paaka do współpracy, bo obaj to wybitni artyści, ale nie ma się co oszukiwać, że obecność Kalifornijczyka to sposób na murowany hit. Tą tezę potwierdza i kontynuuje wspaniały letni sztos jakim jest wspomniane „Dang!”. Numer otwiera promocję The Divine Feminine, czyli czwartego albumu w karierze Maca, który będzie dostępny do odsłuchu we wrześniu. Wiadomo już teraz, że obok .Paaka na wydawnictwie usłyszymy Kendrick Lamara, Roberta Glaspera oraz CeeLo Greena.

Phife Dawg otrzymuje pierwsze muzyczne hołdy

plaaash_n

Cały muzyczny (i nie tylko muzyczny) świat, ciągle jest w szoku po informacji, która dotarła do nas w środę nad ranem. Oprócz wielu wyrazów współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół oraz wspominania tego jak Phife Dawg i całe A Tribe Called Quest kształtowały całe pokolenie słuchaczy, pojawiły się też pierwsze tribiuty muzyczne.

Już w kilka godzin po tym, jak dowiedzieliśmy się o tym, co się stało, światło dzienne ujrzał utwór „5 Foot Assassin: Larry Fisherman Tribute” w którym na bardzo melancholijnej produkcji Mac Miller zebrał kilka najważniejszych wersów, pochodzących zarówno z numerów studyjnych, jak i występów live rapera.

Gdy Terrace Martin tworzył podczas swojego pobytu w Nowym Jorku, ten pochodzący ze zbliżającego się albumu numer, nie miał pojęcia, w jak tragicznych okolicznościach przyjdzie mu zaprezentować go światu. “Tribe Called West” to świetny jazzowy joint, będący hołdem dla jednego z najważniejszych zespołów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Stanów.

Członkowie znakomitego funkowego zespołu FLUE wiedzą dokładnie jak wielką startą jest ta śmierć. Muzyka zespołu towarzyszyła im przez wiele lat i za to na swoim profilu fb wrzucają coraz to nowe formy podziękowania dla twórczości wspominanej tu postaci. I jak do tej pory jest to świetny wrzut autorstwa Noude (zdjęcia na samej górze), który współtworzył DJ Plash oraz piękna choć krótka przeróbka FindWay za którą odpowiedzialny jest klawiszowiec zespołu – Bolan.

Find A Way (Phife Dawg Tribute) by BolanFind A Way! Kolejny tribute dla Phife Dawg’a oraz twórczości A Tribe Called Quest zagrał i nagrał nasz one&only klawiszowiec Bolan! Should I just sit out or come harder?HELP ME FIND MY WAY!

Opublikowany przez FLUE na 25 marca 2016

„Electric Relaxation” to jeden z najlepszych numerów Tribów i jednocześnie jedno z najlepszych nagrań w historii hip-hopu. Wiz Khalifa postanowił złożyć swój hołd, dogrywając swoje zwrotki pomiędzy rewelacyjne wersy Phife, które każdy fan rapu zna (a przynajmniej powinien znać) na pamięć.

Nie tylko muzycy pokazują światu, jak ważną postacią był dla nich raper. Pewien reporter telewizyjny z Atlanty, który na co dzień relacjonuje to, co dzieje się na trasach szybkiego ruchu, w jeden ze swoich ostatnich raportów drogowych na antenie, wplótł sprytnie kilka najbardziej fragmentów tekstów, które Five Foot Assassin zostawił w swoim dziedzictwie kolejnym pokoleniom słuchaczy.

W najbliższy czasie usłyszymy zapewne jeszcze więcej tego typu, w pełni zasłużonych wyrazów szacunku i na pewno nie zapomnimy Was o nich poinformować.

R.I.P. Phife!!!

Nowy teledysk: Mac Miller feat. Miguel „Weekend”

mac miller

Mac Miller kontynuuje promocję swojej ostatniej płyty. Tym razem pod oko kamery poszedł utwór „Weekend” w którym gościnnie udziela się Miguel. Numer świetny i znany, natomiast klip jest raczej prosty i nie przedstawia żadnych fajerwerków. Obaj panowie krążą po mieście starym klasycznym samochodem (nie jestem pewien marki, więc odpuszczam strzał), a oprócz tego zdarzają się zwykle rapowane sceny i panny w strojach, które chcą absorbować uwagę rapera z Pittsburga. Obrazek pasuje do numeru, aczkolwiek nie jest takim sztosem jak „Grandkids” czy „Brand Name”.

Warszawski koncert Mac Millera wyprzedany!

mac miller wyprzedany

Stało się nieuniknione. Kto nie ma biletu na koncert Mac Millera 13 maja będzie musiał obejść się smakiem, no chyba, że odkupi bilet od kogoś innego. Gdy informowaliśmy Was o występie McCormicka wspomnieliśmy o tym, żeby pośpieszyć się z zakupem i nie zwlekać zbyt długo. Koncert został wyprzedany do ostatniej sztuki. Teraz pozostaje pytanie, czy organizator w postaci Go Ahead zrobi coś z tym faktem i przeniesie wydarzenie do większego miejsca. Analogiczna sytuacja miała miejsce z koncertem Macklemore & Ryan Lewis, który również miał odbyć się w Palladium, ale zainteresowanie było tak ogromne, że duet ostatecznie zagrał na Torwarze.

Bilety na Mac Millera już w sprzedaży!

mm

Pięknie zapowiada się przyszły rok pod względem koncertowym. Jednym z czynnikiem, który się na to składa jest majowy koncert Mac Millera w warszawskim Palladium (czy na pewno tam?). Od dzisiaj można kupować bilety na to wydarzenie. Radzimy się śpieszyć, bo pula może bardzo szybko zniknąć. Miejsca zakupu: Go Ahead, Biletomat, Eventim, eBilet, TicketPro oraz sklepy sieci Empik, Media Markt i Saturn.

My już się nie możemy doczekać!

13.05.2016, klub Palladium
Mac Miller
start: 20:00
wstęp: 105 pln w przedsprzedaży / 120 pln w dniu koncertu

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

 

Mac Miller zagra w Warszawie!

macvnbk (1)

Takie poniedziałki lubimy, bardzo. Mac Miller 13.05.2016 za sprawą agencji Go Ahead zawita do Warszawy, żeby zagrać koncert w Palladium. Nareszcie. Do tej pory sympatyczny McCormick przemierzył ze swoją muzyką cały świat, ale próżno było wypatrywać eventów w Polsce. Oglądając materiały na Youtube można stwierdzić, że koncertowo jest wulkanem energii i jego występy pamięta się bardzo długo. Teraz będziemy mogli się o tym przekonać na własne oczy i uszy. Jest tylko jeden minus, do maja zostało jeszcze 6 miesięcy… Tak czy inaczej, świetny news. Tym bardziej, że dwie ostatnie płyty Mac Millera są fantastyczne, a po koncercie zyskają dodatkowej mocy. Poniżej próbka jest koncertowych możliwości.

WYDARZENIE FB

 

Recenzja: Mac Miller GO:OD AM

mac-miller-good-am-album-cover-art-2015-500x500

Mac Miller

GO:OD AM (2015)

Warner Bros/REMemeber

Wielu raperów może zazdrościć Macowi Millerowi tego, że mając zaledwie 23 lata jest zarówno dojrzałym tekściarzem, jak i muzykiem. W tak młodym wieku osiągnął praktycznie muzyczne K2. Po ocierającym się o geniusz albumie Watching Movies With the Sound Off przyszedł czas na GO:OD AM — prawie tak samo dobrym, jednak zupełnie innym…

WMWTSO wyróżniało się specyficznym, ćpuńskim, psychodelicznym klimatem. Cały album był bardzo spójny, gdzieś pomiędzy muzyką a wersami unosiły się opary różnego rodzaju specyfików. Mocno dało się odczuć, że Mac jest pogubiony we własnym świecie do czego z pewnością przyczynił się sukces (zasłużony), czy też Los Angeles, w którym doświadczył zepsucia. Teraz wiele się zmieniło. Przeprowadzka do Nowego Jorku (gdzie zawsze chciał mieszkać), apartament zamiast nielubianej rezydencji, no i przede wszystkim zmiana wytwórni. Zmiany pozwoliły uciec od problemów takich jak depresja, czy słabość do szerokiej gamy używek. Od razu słychać, że muzyka jest bardziej optymistyczna, weselsza i nie posiada paranoicznych znamion. Miller zdaje się również bardziej luźno podchodzić do życia i widzieć jego jaśniejsze strony. Całkowicie jednak nie schował do szuflady tekstów o podróżach w głąb siebie, czy obserwacji zabieganego społeczeństwa. Świadczy o tym chociażby „Brand Name” (mocno w stylu starego McM), gdzie raper z Pittsburga porusza temat korporacji i miłości do ich produktów. W „Ascension”, na spokojnym, plumkającym bicie (sampel z Curtisa Mayfielda), Mac Miller skacze z problemu na problem, zahaczając o swoją pozycję w rap grze, religię, a przy tym rzuca takie wersy: „I met God before I ever stepped into a church and that motherfucker still owe me money”. Tak dobrych linijek na tym albumie jest mnóstwo i bardzo dużo z nich jest przewiniętych mistrzowsko. Wolniej, szybciej, podśpiewując, mówiąc, szepcząc — do wyboru, do koloru.

McCormick w kolejnych wywiadach podkreśla fakt, że musi dobrze znać się z ludźmi, z którymi współpracuje. Jednym tchem wymienia takie osoby jak SchoolboyQ, Ab-Soul czy Vince Staples, a jako jednego ze swoich najlepszych przyjaciół (nie tylko ze sfery muzycznej) podaje Thundercata. Co ciekawe, pełnoprawną zwrotkę na GO:OD AM z wymienionych raperów „dostał” tylko Ab-Soul, natomiast pozostali użyczyli swoich głosów w śladowych ilościach, będąc bardziej uzupełnieniem numerów w postaci mówców/lektorów. Sumując gości — Lil B, Chief Keef, Little Dragon — najlepiej wypadł Miguel, który wzbogacił „Weekend” do tego stopnia, że jest jednym z lepszych numerów na płycie. Muzycznie poziom jest bardzo wysoki, za co odpowiadają w większości ID Labs. Choć płyta różni się klimatem i brakiem spójności, którą usłyszeliśmy na WMWTSO. Przekrój bitów jest szeroki. Znajdziemy tu klasyczne bujające podkłady („Brand Name”) jak i połamańce („When in Rome”), a także spokojne mało inwazyjne („Ascension”).

Gdyby kilka słabszych numerów, takich jak „When in Rome”, „Cut the Check” czy „Time Flies” zbliżyć klimatem do „Break the Law”, „Jump” albo „Clubhouse”, otrzymalibyśmy kompletną płytę. Mimo wszystko GO:OD AM słucha się rewelacyjnie. Autor albumu ma dar do trzymania słuchacza przy głośniku, a przy tym ma wiele do powiedzenia. Kilka dni temu na Twitterze Andrzej Cała napisał, że nikt tak jak Mac Miller nie potrafi opowiadać o pustce i samotności. Jest to najlepsze podsumowanie jego najnowszej twórczości, jak również płyty, o której teraz mowa. Gość ma wszystko — niesamowity talent od rapu poprzez śpiew, aż do grania na instrumentach. Ma przed sobą jeszcze wiele lat muzycznej drogi i to powinno być dla wszystkich fanów najważniejsze. On nie będzie odcinał kuponów i brał jeńców. Czekajmy więc na kolejne albumy tego młodego wariata, bo… nie wiemy czego się spodziewać.

Nowy teledysk: Mac Miller „Clubhouse”

Przechwytywanie
Jak tam, słuchaliście już GO:OD AM? Z przyjemnością polecamy ostatnie wydawnictwo Mac Millera, na którym raper prezentuje (zaskakująco) świetny materiał. Muzyk doczekał się nawet współpracy z legendarną już firmą GoPro i to właśnie dzięki ich kamerom powstał najnowszy klip „Clubhouse”. Trochę dziwi mnie ta basenowa sceneria, ale muszę przyznać, że podwodne sceny ogląda się co najmniej przyjemnie. Wciskajcie play poniżej, żeby zobaczyć jakie taneczne sztuczki potrafią baletnice Millera. Miłego!

Nowy teledysk: Mac Miller „Brand Name”

mac-miller-good-am-album-cover-art-2015-500x500

Nie tylko Kuba Knap świętuje dzisiaj premierę swojej płyty. Mimo, że kilka dni temu w sieci pojawił się odsłuch albumu GO:OD AM, to właśnie dzisiaj album oficjalnie pojawia się w obiegu. No i przecież fajnie jest przy takiej okazji pokazać jakieś video prawda? Prawda. „Brand Name”, bo tak nazywa się singiel to opowieść o skomercjalizowanym świecie w którym wszystko jest marką. W obrazku możemy zobaczyć korpo Mac Millera, który siedzi ze słuchawkami przy biurku i ogarnia papierkową robotę. Niecodzienny widok, nawet jak na klip.

 

Nowy album: Mac Miller GO:OD AM

mac-miller-good-am-album-cover-art-2015-500x500

Po genialnym Wathing Movies With the Sound Off musieliśmy 2 lata czekać na kolejną legalną produkcję Mac Millera. Płyta zatytułowana GO:OD AM ujrzy światło dzienne 18 września, jednak już teraz możemy legalnie odsłuchać stream nowego krążka. Płyta nie jest tak psychodeliczna jak poprzednia, ale Malcolm trzyma bardzo wysoki poziom zarówno tekstowo i muzycznie. Wystarczy spoilerów. Sami wrzućcie to na głośniki, a niedługo recenzję albumu będziecie mogli przeczytać u nas.

0

Nowy teledysk: Mac Miller „100 Grandkids”

Przechwytywanie
Tęskniliście za Mac Millerem? Ku Waszej i naszej radości, raper powraca z nowym singlem „100 Grandkids”. Teledysk do tego kawałka możecie obejrzeć poniżej. Niech jednak obrazek w tym poście Was nie zmyli — dzieci i teatrzyk zwierzątek nie jest w stanie wyprzeć prawdziwej natury Maca, która przejawia się chociażby w tym wersie, cytuję — A hundred G’s in my jeans, I’m a genius. Trochę mi to przypomina stylistyką Eminema, choć podopieczny Dr. Dre miał w sobie o wiele więcej ironii i sarkazmu. Nowy album Millera, zatytułowany GO:OD AM, ukaże się w sklepach 18 września. Czekamy!

Nowy utwór: Mac Miller feat. Schoolboy Q „Melt”

macmiller-peterock

Rok temu Mac Miller wydał LP, Watching Movies with the Sound Off. Dziś, jeśli wierzyć plotkom, dostajemy pierwszy singiel z kolejnej płyty uzdolnionego rapera. W kawałku produkcji Pete Rocka gościnnie słyszymy reprezentanta TDE i autora Oxymoron. Lekko brzmiące klawisze, dobra linia basowa oraz odgłos padającego deszczu w tle tworzą naprawdę przyjemny klimat. Aż idzie się… roztopić ;) Sprawdźcie poniżej, o czym mowa i jak Larry Fisherman płynie po bicie.

Nowy mixtape: Mac Miller Faces

mac-miller-faces-mixtape-590x590
Kilka dni temu otrzymaliśmy całkowicie darmowy mixtape Faces od Mac Miller’a. Młody raper z Pittsburga udostępnia nam aż 24 utwory, na których oprócz samego gospodarza możemy usłyszeć takich artystów jak Rick Ross, Earl Sweatshirt, Schoolboy Q, Mike Jones, Vince Staples i wielu innych. Jak na Mac Miller’a to wyjątkowo spójny projekt, jeśli raper nadal będzie działał w taki sposób, to jego trzeci studyjny album może okazać się naprawde dobry. Mixtape Faces do pobrania pod tym adresem.