Wydarzenia

miguel

Kendrick Lamar liderem nominacji do nagród Grammy!

kdotgrammy

Z roku na rok nominacje do Nagród Grammy dają nam coraz więcej powodów do narzekań, zaskoczeń i pytań „dlaczego?”. Potem bywa jeszcze gorzej, gdy dochodzi do ogłoszenia właściwych zwycięzców, ale nie o tym. Dzisiaj poznaliśmy listę artystów, albumów i piosenek, które w przyszłym roku będą miały szansę na zdobycie tej wciaż podobno prestiżowej statuetki. Co ciekawe, patrząc ogólnie to nie jest tak źle. Dziwić może obecny na liście rapowych występów roku freestyle Drake’a, a poważnie zdenerwować nieobecność Kamasiego Washingtona wśród walczących o instrumentalny jazzowy album roku. Skupmy się na pozytywach. Po pierwsze Kendrick Lamar, który zdominował listy liczbą jedenastu (!) nominacji. Jest to imponujący wynik, gdyż jedynym artystą w historii, który otrzymał ich więcej na potrzeby jednej gali, był Michael Jackson (dwanaście). Drugie miejsce — ex aequo z Taylor Swift — zajmuje The Weeknd ze swoją szczęśliwą siódemką. Zarówno K-Dot jak i Abel walczyć będą nie tylko w swoich gatunkowych kategoriach, ale także w tych najważniejszych ogólno-muzycznych. Nieźle wyglądają kategorie związane z klasycznym i nowoczesnym r&b. The Internet, Lianne La Havas, Miguel, Hiatus Kaiyote, Jazmine Sullivan, Leon Bridges, Kehlani (!) i oczywiście wielka niespodzianka końcówki 2014, czyli D’Angelo — zdecydowana większość z nich faktycznie reprezentuje współczesny obraz czarnej muzyki. Podobnie sprawa wygląda z hip hopem — nie jest idealnie, ale widać jakąś tam próbę wyważenia zestawu pod kątem sukcesów komercyjnych, jak i artystycznych (J Cole, Drake, Kendrick. Dr. Dre). Niezbadane są jednak wyroki Akademii w sprawie ogłaszania ostatecznych zwycięzców, więc staram się nie zakładać, że moi faworyci wygrają wszędzie tam, gdzie bym chciał (Czarny Mesjasz ze złotym gramofonem za Record Of the Year — to by było zbyt piękne). Pełną listę nominowanych znajdziecie na przykład tutaj.

Nowy utwór: Miguel feat. Blu „U R on My Mind”

1445663950_9eb6a37573671b4bc965cf67a68179baOto jaką niespodziankę sprawił fanom ostatnio bardzo aktywny Miguel. Z okazji swoich 30. urodzin artysta podzielił się nigdy wcześniej nieudostępnionym utworem, który nagrał z Blu w 1999 roku. „U R On My Mind” to w zasadzie klasyczny soulowy kawałek o miłości, ale nie jest jednak taki zwyczajny, bo usłyszymy w nim delikatny wokal 14-letniego wówczas Miguela (dacie wiarę?). Po przesłuchaniu piosenki stwierdzam, że już wtedy tym numerem wokalista zaskarbiłby sobie uwielbienie rzeszy małoletnich, a może i tych starszych fanek. Zresztą posłuchajcie sami.

Nowy teledysk: Miguel „Waves”

miguel12

Weekend już za nami, ale i tak chętnie się wprosimy na jakieś przyjęcie — tym bardziej jeśli będzie chodzić o imprezowanie w towarzystwie Miguela i jego ludzi. Teledysk do „Waves” przestawia receptę na znakomity wieczór połączoną z odrobiną surrealizmu, jaskrawe i kontrastujące ze sobą barwy nie mogą kłamać w tej kwestii. To już bodajże czwarte video promujące Wildheart. Zważywszy na ogromną malowniczość tego albumu nie wątpię, że zobaczymy jeszcze kilka kolejnych.

Nowy utwór: Miguel feat. Chris Brown & Future „Simple Things (Re-Lit)”

artworks-000132168875-ipjht1-t500x500 „Simple things” to jedna z moich ulubionych piosenek z repertuaru Miguela, więc z ciekawością zabrałam się do słuchania udostępnionego remiksu. Numer wzbogacony o wokal Chrisa Browna i zwrotkę od Future’a na pewno nie utracił niczego z pierwotnego uroku, wręcz zyskał nową świeżość i moc. Przypomnijmy, że oryginalny singiel znalazł się na ostatnim albumie Miguela Wildheart i na soundtracku do serialu „Girls”. Poniżej posłuchajcie jak panowie dali radę.

Miguel u Fallona

Miguel-Simple-Things-Fallon

Miguel wystąpił w roli gościa muzycznego w poniedziałkowym odcinku The Tonight Show Starring Jimmy Fallon. Piosenkarz zdecydował się na zeszłoroczny singiel „Simple Things” z wydanego w czerwcu krążka Wildheart. Miguel konsekwentnie kontynuował rockową tradycję swoich występów na żywo — ubrany był w białą skórzaną kurtkę, a towarzyszyły mu gitary elektryczne. Dodatkowo w internetowym wydaniu programu opowiedział o swojej pierwszej płycie — Motownphilly Boyz II Men, którą w wieku 9 lat wybrał sobie za pieniądze, które dostał na urodziny.

Nowy teledysk: A$AP Rocky feat. Miguel & Rod Stewart „Everyday”

asap-rocky-everyday

To się nazywa porządny teledysk. Obraz do hitu „Everyday” przedstawia z początku tonącego we własnym basenie grubego mężczyznę, który wygląda na szefa. Ratuje go przyjaciel ze łzami w oczach, po czym widzimy styl życia obwieszonego biżuterią mężczyzny — dragi, alkohol i kobiety, a ponadto ogląda na rzutniku koncerty Rocky’ego. Robi się jeszcze bardziej intrygująco, gdy przechodzi nagle serię operacji plastycznych i okazuje się być A$APem. Jak zwykle na koniec okazuje się, że wszystko to halucynacja bądź sen, a do czynienia mamy nawet z dziwną lewitacją. W teledysku gościnnie pojawili się: Miguel, OG Maco, Mark Ronson, a nawet i sam samplowany Rod Stewart! Utwór zostanie wykonany na żywo podczas dzisiejszej gali MTV Video Music Awards.

Disclosure udostępnia listę utworów, które pojawią się na Caracal

11807609_1024745920892333_4769074830258149195_oBracia Lawrance swój spektakularny sukces zawdzięczają nie tylko ogromnemu talentowi ale i świetnie dobranym wokalistom. Settle, pierwszy album Disclosure, powstał we współpracy z rzeszą mniej znanych, ale fantastycznych wokalistów. Przy okazji prac przy kolejnym albumie, do współpracy zaprosili najgorętsze nazwiska szeroko pojętej nowej muzyki. The Weeknd, Miguel, LordeSam Smith – tych nazwisk nikomu nie trzeba przedstawiać. Dodatkowo tracklista uzupełniona jest kolejną rzeszą nie do końca jeszcze odkrytych perełek. Po Holding OnOmen pojawią się jeszcze co najmniej dwa teledyski promujące album. Premiera? Już 25 września.

Lista utworów:

1. Nocturnal ft. The Weeknd
2. Omen ft. Sam Smith
3. Holding On ft. Gregory Porter
4. Hourglass ft. Lion Babe
5. Willing & Able ft. Kwabs
6. Magnets ft. Lorde
7. Jaded
8. Good Intentions ft. Miguel
9. Superego ft. Nao
10. Echoes
11. Masterpiece ft. Jordan Rakei
12. Molecules
13. Moving Mountains ft. Brendan Riley
14. Afterthought

Recenzja: Miguel Wildheart

miguel-wildheart

Miguel

Wildheart (2015)

RCA/Sony Music Entertainment

Mijają trzy lata od ogromnego sukcesu, jaki przyniósł Miguelowi krążek Kaleidoscope Dream. Intensywny, intymny, mroczny, seksowny — taki był drugi album studyjny artysty. To właśnie wtedy nagrodzono go między innymi nagrodą Grammy. Pytania brzmiały zatem następująco — czy kolejna płyta jest w stanie dorównać hitowi z 2012 roku? Czy artysta się szybko wypali i okaże się, że nie ma do zaoferowania nic nowego? Już śpieszę z odpowiedzią…

Przede wszystkim, Pimentel, zgodnie z tym, co mówił w jednym z wywiadów w 2014 roku, poszedł mocno w stronę gitary. Słychać ją niemalże w każdym utworze (o ile nie nagrano jej we wszystkich). Brzmienie nadal jest mroczne, miejscami zamglone. Riffy są brudne i wydają się być surowe. Nic bardziej mylnego — na pewnym etapie odsłuchiwania materiału można się zorientować, że wszystko jest zaplanowane od początku do końca. Zapowiedzią całego zamieszania była EPka nwa.hollywooddreams.coffee, składająca się z trzech utworów, które koniec końców znalazły się na krążku. „NWA” nagrane wraz z Kuruptem, singiel „Coffee”, „waves” czy otwierające tracklistę „a beautiful exit”, to ważne punkty na albumie. Miguel nie gra tu już typowego R&B, ani PBR&B. I choć wspomniany promocyjny kawałek sam w sobie może nieco przypominać „Adorn”, to w kwestii ogółu materiału nie da się ukryć, że nasz sympatyczny Miguel poszedł definitywnie w stronę swoich rockowych inspiracji. Warto też zaznaczyć, że napisał każdy z utworów (gdzieniegdzie miał stosowną pomoc) — to duży plus. W tekstach otwiera się na seksualność, a cielesność stawia na piedestale. Cała ta gadanina jest seksownie pozytywna, nie agresywna. Pomimo sięgnięcia po stylistykę wzorowaną na indie, rocku, autor „How Many Drinks?” pozostał sobą.

Miguel przygotował dla nas bardzo dobrą muzykę, której można słuchać zarówno rano z ukochaną osobą, po południu na odpoczynek, czy wieczorem do snu. Jakość materiału, nad którym Pimentel pracował przez trzy lata jest na tyle wysoka, że można się pokusić o postawienie tegoż albumu wśród najlepszych, wydanych w 2015 roku (i to wcale nie za sprawą gościnnej gitary Lenny’ego Kravitza w utworze „face the sun”). Bez obsesji, spokojnie, delikatnie, partnersko — tak poruszana jest okładkowa tematyka albumu Wildheart. I chwała za to Miguelowi.

Potrójny teledysk promujący Wildheart Miguela

miguelchptr1

W zasadzie można powiedzieć, że jest to minifilm. Podobnie jak to zrobiła niedawno Nicki Minaj, wokalista opublikował w sieci teledyskowy pakiet trzy-w-jednym. Pierwsza część to osadzona w galerii sztuki (wciąż „Art Dealer Chic”?) wizualizacja jednego z moich albumowych faworytów, czyli „…goingtohell”. Potem następuje przerwa na kawę, czyli znany nam już klip do „Coffee”. Na sam koniec przenosimy się na spalone słońcem przedmieście, gdzie Miguel wraz z żywą legendą westcoastu w postaci Kurupta wykonują „NWA„. Aha, jak wyraźnie zaznaczono w tytule, jest to pierwszy rozdział. Spodziewajcie się zatem w najbliższym czasie kolejnych składanek teledysków do utworów ze świetnego Wildheart.

Odsłuchy na dzisiaj: Miguel, Vince Staples

miguel-wildheart

30 czerwca czeka nas kilka naprawdę zacnych premier muzycznych. Zgodnie z zasadą „co za dużo to niezdrowo”, polecam rozłożyć sobie frajdę na raty. Na przykład słuchając dwóch albumów już w tym tygodniu. Pierwszy album to najnowsza studyjna produkcja Miguela — obok Franka Oceana czołowego przedstawiciela współczesnego r&b. Drugi album (a w zasadzie dwa) to debiut Vince Staplesa, młodego reprezentanta kalifornijskiego hip hopu, z którym to młodzieńcem polecam wiązać duże nadzieje na przyszłość. Obu pozycji posłuchać możecie za pośrednictwem serwisu NPR. Ja już posłuchałem i jednego i drugiego. Chciałbym się powstrzymać z wydawaniem opinii, ale nie potrafię i powiem tak: obaj wykonawcy co najmniej sprostali moim oczekiwaniom. A że oczekiwania miałem wysokie…