noname

Anderson .Paak rozgrzeje wiosnę nowym albumem

Stęskniliście się za gościem z jednymi z najbardziej rozbrajających feelingów i zębów w przemyśle muzycznym? Czuliście niedosyt po jesiennym wydawnictwie Oxnard? Jeśli cokolwiek takiego leży wam na sercu — say no more, bo 12 kwietnia wytwórnia Aftermath wypuszcza na światło dzienne krążek Ventura (w hrabstwie o tej nazwie mieści się miasto Oxnard). Miesiąc później, niedługo po intensywnym tournée w Europie (niestety bez polskich odwiedzin), Anderson .Paak rusza natomiast z zespołem The Free Nationals w trasę po Ameryce Północnej opatrzoną hasłem „Best Teef In the Game Tour”. Trudno z tym polemizować, bo uśmiech Andy’ego to już praktycznie znak towarowy. W roześmianej podróży muzykom towarzyszyć będą znakomici goście: Thundercat, Earl Sweatshirt, Noname, Mac Demarco i Jessie Reyez. Zapowiada się gorący początek wiosny — a kto wie, może po harcach na własnym gruncie .Paak i spółka zawitają do nas latem? Jest na co czekać!

Noname wystąpi w Warszawie

Wspaniała wiadomość! 14 kwietnia, w warszawskim klubie Niebo, zagra Noname — raperka, poetka i jedna z ulubienic naszego portalu. Przypomnijmy, że fenomenalne Room 25 znalazło się na piątym miejscu naszego zestawienia najlepszych albumów 2018 roku.

Pochodząca z Chicago Fatimah Nyeema Warner, swoją przygodę z rapem rozpoczęła na slamach poetyckich w 2010 roku. To właśnie połączenie poezji z bluesowymi inspiracjami miało ogromny wpływ na późniejszy styl raperki. Rozgłos przyniósł jej gościnny występ na Acid Rap Chance’a the Rappera. krokiem milowym w karierze Noname było wydanie w 2016 roku mixtape’u Telefone, utrzymanego w konwencji otwartej rozmowy telefonicznej. Materiał zyskał pozytywne recenzje takich portali jak Pitchfork czy Rolling Stone. Co ważne, Noname zrezygnowała z pomocy dużej wytwórni, chcąc mieć osobisty wpływ na swoją twórczość. Telefone okazał się jedynie przedsmakiem przed doskonałym LP Room 25, które podbiło nasze serca błyskotliwymi tekstami i zaskakującą mieszanką rapu z jazzem.

Będzie to pierwsza okazja, aby zobaczyć Noname na żywo w Polsce. Sprzedaż biletów rozpocznie się 18 stycznia. My na pewno tam będziemy!

Noname uzupełnia Room 25 nowym singlem

Ledwie rozpoczęliśmy nowy rok, a Noname upubliczniła zapowiadany od kilku tygodniu na Twitterze nowy singiel „Song 31” — niewątpliwy stylistyczny suplement wydanego we wrześniu rewelacyjnego krążka Room 25. W refrenie i chórkach jazzującego numeru Noname wokalnie wspiera stały współpracownik Phoelix. Tekstowo raperka po raz kolejny jest autorefleksyjna, ale podejmuje też szereg dotykających jej pośrednio zagadnień — od obecności czarnoskórych w mediach po chów przemysłowy. Posłuchajcie poniżej.

Ogromne niemowlę terroryzuje Chicago w teledysku Noname

A mówią, że początki bywają trudne! Co prawda trzeba było zaczekać na ten moment aż do drugiej płyty, ale Noname doczekała się nareszcie swojego pierwszego teledysku. Uprzedzając pytania — warto było czekać, bo klip do „Blaxploitation” z tegorocznego znakomitego krążka raperki Room 25, z „kameralnym rozmachem” rozszerza wymowę numeru o obraz. W klipie ogromne niemowlę bawi się na makiecie Chicago, co zestawione zostało z przesadnie dramatycznymi doniesieniami medialnymi na temat zdarzenia. Wszystko to pokazano w formie oldschoolowego filmu klasy B, ale tym razem w centrum znalazły się problemy rasowe. Obejrzyjcie klip poniżej.

Recenzja: Noname Room 25

Noname

Room 25 (2018)

Noname

Pamiętam, że gdy przed dwoma laty podczas rutynowego przesłuchiwania polecanych premier płytowych pierwszy raz sięgnąłem po Telefone Noname, od samego początku poczułem od tego krążka magnetyczny vibe, który, możecie mi nie wierzyć, w tej czy innej formie towarzyszy mi do dziś na co dzień. A stało się to w momencie, kiedy pod wrażeniem pewnej świadomości swoich gustów i tego, co aktualnie dzieje się w muzyce, oddzielałem hip hop od soulu coraz grubszą kreską. Była to zresztą pewna kalkulacja — wydawało mi się bowiem wówczas, że już nic w muzyce nie jest w stanie mnie nawet nie tyle zaskoczyć, co zająć i zafascynować tak, jak za szczenięcych lat. Ale wtedy właśnie, jeszcze zupełnie nieświadomy co czynię, włączyłem Telefone i z czasem całe to moje błędne postrzeganie własnej dojrzałości w kategoriach romantycznego wyczerpania rozeszło się po kościach.

Parafrazując brutalny refren Morrisseya z „Panic” — jaką wartość ostatecznie mogą mieć dla mnie piosenki, które nie mówią mi niczego o moim życiu? I owszem, doświadczenia mogą być odmienne, historie mogą być dalekie, ale sam sposób ujmowania rzeczywistości słowami, dostrzegania detali i nadawania im znaczenia musiał sprawić, że świat Noname zrósł się z moim własnym. Dzięki temu sam zacząłem przyglądać się swojemu życiu z nieco innej perspektywy, a to powiedziało mi wiele o sobie samym. Nie bez znaczenia było oczywiście to, jak przytulnym Noname z Cam O’bim, Sabą (i całą tą fantastyczną grupą nowych hiphopowych wizjonerów) uczynili swoją wizję rapu (ubierając go w szyty na miarę neo-soulowy płaszcz, podobny temu, którym rok później okrył się też Tyler, the Creator), ale w centrum tego przedziwnego (zwłaszcza wtedy dla mnie) procesu bezdyskusyjnie stała wrażliwość raperki. Szczerość, elokwencja, bezkompromisowość wobec bezlitosnych dla wielu trendów i pewna pozwalająca na oddech prostolinijność ze slamowym rodowodem dopełniły dzieła. Wydane właśnie Room 25 to piękne przedłużenie tamtego krążka, tamtych myśli i tamtej stylistyki. O ile jednak Telefone stanowiło zamknięty i uporządkowany zapis okresu wyrastania z młodzieńczości, o tyle drugi album Noname jest dojrzalszy i bardziej otwarty, i formalnie, i tematycznie.

Sama raperka z typową dla siebie szczerością wyznała gdzieś w zamieszaniu dookoła płyty, że musiała tę płytę nagrać, by spłacić zobowiązania finansowe i zdobyć materiał na kolejną trasę — zupełnie inaczej niż w przypadku rodzącego się własnym tempem w ponad 3-letnim procesie kreatywnego poszukiwania i docierania się Telefone. Diametralnie zmieniło się też życie Noname — przeprowadzka do Los Angeles, rosnące zainteresowanie publiki, pierwsze doświadczenia seksualne musiały znaleźć odzwierciedlenie na Room 25. Jest to więc kontynuacja w takim samym sensie, w jakim kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok jest kontynuacją poprzedniego. Pojawiły się więc w ustach raperki soczyste przekleństwa, czasem rzucane z kokieteryjną ironią, jak w rozpoczynającym krążek półutworze „Self” (najbliższym zresztą stylistycznie rozmarzonemu neo-soulowemu brzmieniu Telefone), innym razem otwierające nową tematyczną przestrzeń (jak w feministycznie naładowanym „Window”). Flow Noname z jednej strony stało się bardziej beztroskie czy nawet wolniejsze w znaczeniu właściwym dla wolnej poezji, z drugiej momentami zdystansowane, mumblecore’owo wycofane, w innych miejscach dosadniejsze i fizycznie szybsze — pod tym względem Noname jest na Room 25 znacznie bardziej wszechstronną raperką niż na płynącym jednak równym tempem debiucie. Najwyraźniejszą zmianą jest jednak okołohiphopowy produkcyjny anturaż — tam gdzie Telefone rozpływało się w neo-soulu, Room 25 zanurza się w jazzie. I czyni to równie wielowymiarowo. Nie chodzi nawet o dobór odcieni jazzu, które stały się budulcem krążka, choć niewątpliwie też, ale o samą strukturę płyty zrealizowaną w zgodzie z regularnie przewijającym się w tekstach mottem artystki — „everything is everything”.

I tak oto wszystkie elementy wywierają wpływ na siebie nawzajem. Nie ma rzeczy bez związku, bo samo jej istnienie implikuje przecież związki. W błyskotliwym, zaangażowanym we wciąż żywą sprawę nierówności czarnoskórych „Blaxploitation” zamiast refrenu słyszymy fragmenty ścieżek dialogowych klasycznych filmów gatunku z tytułu utworu. Z kolei „Prayer Song” czy wspomniane „Window” rozpoczynają się w stylu dawnych kompozycji wokalnego jazzu niejako od drugich zwrotek po długich instrumentalnych wstępach — każde jednak na swój sposób — w pierwszym przypadku korzenie są wyraźnie nu-jazzowe, w drugim zaś kameralny plumkająco-bulgoczący bit podbudowują najpierw smyczki Matta Jonesa, a następnie pożyczone z bossa novy perkusjonalia. Ta muzyka żyje na wielu poziomach, wychodzi poza proste hiphopowe patenty, umyka linearnej narracji i pomimo tego, że bierze na warsztat sprawdzone, niekiedy wręcz klasyczne środki (jak chociażby wspomniane filmowe smyczki, które w jakimś stopniu podkreślają odrębność uniwersum Room 25 od brzmienia Telefone), zestawia je adekwatnie w świeżych konfiguracjach. Nie ucieka od konwencji, ale nie popada w odtwórczość czy twórczy marazm. I znów — zgodnie z maksymą, że „everything is everything” inspiruje się, by inspirować, czerpie z wielu konwencji, by naturalnie stworzyć własną. Słychać to dobitnie w skąpanym w świetliście psychodelicznych, przestrzennie ewoluujących syntezatorach „Regal” zbudowanym na przekór sztuce z dwóch rapowanych quasirefrenów wokół jednej krótkiej zwrotki.

Pomimo fenomenalnych rezultatów współpracy producenckiej z Sabą i Cam O’bim na Telefone, tym razem kreatywną kontrolą nad brzmieniem Noname dzieli się z innym stałym współpracownikiem — Phoelixem, co stylistycznie przełożyło się na pewne nowe otwarcie. Sygnaturowy vibe Cam O’biego pobrzmiewa co prawda w chełpliwym „Ace” jednoczącym The Goat Trio w pełnym składzie, ale nonszalancka bossa nova w zasilonym przez Ravyn Lenae „Montego Bae” czy jazzowa perkusja w „Part of Me” nie mogłyby stać się udziałem poprzedniego krążka. „I have to focus on the part of me that I’m trying to be, I can’t pretend I’m not myself” — śpiewa w natchnionym, oczyszczającym refrenie tego ostatniego Phoelix, zbliżając się możliwie najbliżej do istoty rzeczy.

Room 25 porusza szereg rozmaitych tematów, w których centrum w dalszym ciągu stoi sama Noname i jej życie. Punkt ciężkości płynnie przeniesiono więc na Room 25 (tytułem jasno zresztą nawiązującym do kryzysu wieku młodego) z wyrastania z młodzieńczości na wchodzenie w dorosłość i poszukiwanie własnej tożsamości. I ja sam nie bez przyczyny rozpocząłem ten tekst od opisu swoich własnych doświadczeń z poprzednią płytą raperki (czego zwykle tak bezpośrednio nie czynię). Przed odsłuchem Room 25 moją główną wątpliwością względem tego krążka nie było bowiem ani to, czy Noname nadal będzie kreślić swoje wersy jak poezję, ani czy wokale w refrenach będą harmonizowały równie kojąco jak wcześniej. Zastanawiałem się, czy odnajdę w tym życiowym zakręcie Noname coś na tyle prawdziwego, że znajdę w tym paliwo dla siebie — złapany na mimowolnym odczuciu strachu przed tym, że ktoś bliski, kto wyjechał bardzo daleko, wyślizgnie się na dobre z mojego życia. Irracjonalnym, bo oto Noname wciąż stoi przecież przede mną rześka i bliska — z miejską poezją na ustach, jazzem w sercu i soulem na dłoni.

#FridayRoundup: Noname, Brandon Coleman, Jungle i inni

Po ubiegłotygodniowym wysypie premier, tym razem jest nieco spokojniej, co nie oznacza, że nie widzimy tu kandydatów do zamieszania w zbliżających się wielkimi krokami, podsumowaniach roku. Sprawdźcie co dla Was przygotowaliśmy.


Room 25

Noname

Noname

Ponad dwa lata po premierze błyskotliwego debiutu Telefone (który ostatecznie trafił do naszego podsumowania najlepszych krążków 2016 roku) Noname wraca z drugim projektem. Room 25, zwizualizowane abstrakcyjnym rysunkim przywodzącym na myśl okładkę klasycznego Ladies of the Canyon Joni Mitchell, to piękne stylistyczne przedłużenie tamtego krążka. Noname nadal jest szczera i wrażliwa, a choć za produkcję nie odpowiadają już Cam O’bi i Saba, ale Phoelix i sama Noname, wciąż brzmi kameralnie i intymnie. Wśród gości usłyszymy przede wszystkim plejadę neosoulowych croonerów, w tym m.in. Ravyn Lenae, Phoelixa i Adama Nessa, ale też Smino czy wspomnianego Sabę. Album spodoba się wszystkim tym, którzy lubią liryczny hip-hop z jazzem w sercu i soulem na dłoni. — Kurtek


Resistance

Brandon Coleman

Brainfeeder

Brandon Coleman jest jednym z najciekawszych członków West Coast Get Down. Ten świetny klawiszowiec w 2015 roku wydał zupełnie przemilczany rewelacyjny album Self Thaught, który przywodził na myśl najlepsze dokonania Herbiego Hancocka z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Dziś premierę ma jego najnowszy krążek Resistance wydany nakładem Brainfeedera. To w sumie nie powinno dziwić, bo długogrający debiut Kamasiego Washingtona, jego kolegi z zespołu, sprzed dwóch lat wyszedł w tym samym labelu. Do tej pory ukazały się klipy do dwóch singli — „Giant Feelings”„All Around The World”. Pierwszy numer ma w sobie charakterystyczny, lekko g-funkowy bas, ale do tego brzmi bardzo symfonicznie. Drugi to pierwszorzędny funkujący soul, idealny na lato. Obydwa bardzo zachęcają do sprawdzenia całego materiału. — Dill


For Ever

Jungle

XL Recordings

„Don’t you forget about me”, zaklinał brytyjski soul-disco kolektyw Jungle przed czterema laty. Wbrew pokładanym w nich nadziejom –- bo słuchając singli można było je jeszcze mieć — zadanie to dość trudne, zważywszy na rozmyty charakter ich debiutanckiego albumu. Jungle jednak wracają z nowymi siłami, określając swój drugi longplay For Ever zawiłym: „post-apokaliptyczna stacja radiowa grająca breakup songi”. Jeżeli lubicie muzyczną sepię muśniętą światłem dyskoteki albo czekacie na warszawski koncert grupy, to koniecznie sprawdźcie. Jeżeli zaś należycie do tych, którzy zawiedli się po pierwszym albumie, możecie spokojnie odpuścić. — Maja Danilenko


East Atlanta Love Letter

6LACK

LVRN

Po mocnym wprowadzeniu, jakim było Free 6lack, fani niecierpliwie oczekiwali na kolejne ruchy reprezentanta Atlanty. Doczekali się po prawie dwóch latach i tym sposobem dziś w nasze ręce trafia projekt zatytułowany East Atlanta Love Letter. 6lack w końcu może pozwolić sobie na zaproszenie gości z najwyższej półki – na płycie usłyszymy Future’a, J. Cole’a, Offseta i Khalida. Jak wyjaśnia sam zainteresowany, album będzie poruszać przede wszystkim zagadnień miłości i empatii. Przesyłka dostarczona, pora na lekturę. —Mateusz


Free Lunch

Wale

Warner Bros. Records

Gdzie się podział Wale? To pytanie od jakiegoś czasu zadaje sobie zapewne część fanów rapu. Jego ubiegłoroczne wydawnictwo Shine przeszło jakoś niezauważone, chociaż trzeba przyznać, że sam projekt nie jest wart wspominania. Dodatkowo ostatnio podopieczny MMG miał problemy z wydawcą i z Atlantic przeniósł swoje talenty do Warner Bros. Free Lunch jest więc pierwszym projektem wydanym w nowej wytwórni i miejmy nadzieje także powrotem do dawnej formy. W skład epki wchodzi pięć premierowych utworów, na których obok gospodarza usłyszymy Erica Bellingera i J.Cole’a. —Mateusz


Ghetto Gospel: The New Testament

Ghetts

GIIG

W 2007 roku Ghetts wydał swój klasyczny już dla grime’u album Ghetto Gospel. Teraz, jedenaście lat po premierze tamtego materiału, ukazała się kontynuacja. Ghetto Gospel: The New Testament to siedemnaście numerów, na których oprócz gospodarza usłyszymy również gościnne zwrotki od takich tuzów jak President T, Wretch 32, ale też Little Simz czy Chip. Sam zainteresowany nie zwykł zawodzić, więc i tym razem możemy spodziewać się czegoś ciekawego. — Dill


Omnisphere

Medeski, Martin & Wood with Alarm Will Sound

Indirecto

Tuzi współczesnego jazz-funku (i rozmaitych fuzji gatunkowych w obrębie jazzu) Medeski Martin & Wood łączą siły z nowojorskim ensemblem Alarm Will Sound specjalizującym się w muzyce współczesnej (a znanym głównie z reinterpretacji mniej oczywistych kompozycji Steve’a Reicha). Na Omnisphere znajdziemy 7 kompozycji, w których obie grupy spotkają się w pół drogi — gdzieś między eklektycznym jazzowym trio a meandrami współczesnej muzyki klasycznej. — Kurtek


Quite a Life

Lyrics Born

Real People

Lyrics Born jest jednym z ukrytych skarbów amerykańskiego hip-hopu. Kto słucha tej muzyki nie od wczoraj, powinien go znać, ale też nikt jakoś specjalnie nie czeka na jego albumy. To błąd, bo właściwie na wszystkich miał coś ciekawego do pokazania, zarówno muzycznie jak i treściowo, czy to będzie w duecie z Lateef The Truth Speakerem (jako Latyrx), czy też na swoich solówkach. Quite a Life jest dziesiątym krążkiem w dyskografii rapera. Born porusza na nim takie kwestie jak na przykład obecność Amerykanów azjatyckiego pochodzenia w showbiznesie, odpowiedzialność człowieka w redukowaniu nierówności społecznych i wiele innych. Gościnnie pojawiają się między innymi Chali 2na, The Gift of Gab i Aloe Blacc. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Noname pokazuje okładkę i potwierdza datę wydania Room 25

W zeszłym tygodniu, po tym jak Noname podzieliła się tracklistą swojego drugiego longplaya Room 25, informowaliśmy, że krążek jest zaraz za rogiem i ukaże się lada dzień. Zeszłotygodniowa premiera co prawda nie zmaterializowała się zgodnie z naszymi życzeniami, ale raperka potwierdziła wczoraj na Twitterze, że album wyjdzie w najbliższy piątek, 14 września. Obietnicę potwierdziła okładką nowego krążka — abstrakcyjny rysunek zestawiający twarz Noname z rozmaitymi aspektami jej życia przywodzi na myśl trochę okładkę klasycznego Ladies of the Canyon Joni Mitchell i jest pięknym przedłużeniem malowanej szaty graficznej i tematyki debiutu. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go usłyszeć, koniecznie sprawdźcie poniżej, a my tymczasem niecierpliwie czekamy na piątek!

Noname dzieli się tracklistą drugiej płyty Room 25

Po błyskotliwym debiucie Noname Telefone w połowie 2016 roku — płycie, którą najpierw trochę przeoczyliśmy, ale ostatecznie trafiła do naszego podsumowania najlepszych krążków roku — raperka szykuje się do wydania drugiego longplaya. I tym razem zapowiada się na kompaktowy album, który bez problemów zmieści się po obu stronach jednej płyty, bo upubliczniona wczoraj przez artystkę tracklista zawiera ledwie 11 nagrań. Nie wiadomo wciąż, kto konkretnie zasili Noname na drugiej płycie, choć z pewnością oczekiwana jest powtórka z rewelacyjnego składu debiutu z Camem O’bi, Smino, Sabą, Xavierem Omarem i Ravyn Lenae na pokładzie. Piosenkarka już od dawna zapowiadała, że Room 25 ukaże się we wrześniu. W zeszłą środę napisała na Twitterze, że krążek powinien wyjść w przeciągu tygodnia z hakiem. Jeśli dotrzyma słowa, Room 25 najprawdopodobniej usłyszymy już w ten piątek. Tymczasem koniecznie wróćcie do jej fantastycznego debiutu, który brzmi, jakby Erykah Badu 15 lat temu wzięła za mikrofon i postanowiła w przypływie chwili nagrać klasyczny rapowy krążek.