rapsody

Recenzja: Rapsody Eve

recenzja rapsody

recenzja rapsody

Rapsody

Eve

Jamla / Rock Nation

Rapsody już od paru ładnych lat konsekwentnie broni tytułu czołowej „świadomej” raperki na współczesnej scenie. Wielki talent, intrygujące teksty i wyszlifowane umiejętności są jej największymi atutami pośród wielu artystek, które często maskują braki w warsztacie barwnym wizerunkiem i skandalem. Paradoksalnie stanowią jednak pewną barierę — tym większą, im bardziej ambicjonalnie pierwsza dama ekipy Jamla podchodzi do swojej twórczości. Eve pokazuje to wyjątkowo dobitnie.

Wydane w 2017 roku Laila’s Wisdom było głośnym i przekonującym manifestem — Rapsody zaznaczyła nim swoją pozycję i udowodniła, że dzisiejszy kobiecy hip-hop nie ma żadnych powodów do kompleksów. Idealny balans między subtelnością i seksualnością a pewnością siebie i drapieżnością pomógł raperce ostatecznie wykrystalizować swój własny styl. Najnowsze Eve jest kolejnym etapem jej ewolucji. Punktem wyjścia jest tu afirmacja czarnej kobiecości i oddanie hołdu afroamerykańskim bohaterkom, co często przeradza się w pretekst do ekspresji własnych doświadczeń i refleksji. Pod względem formy i zamysłu trzeci album Rapsody prezentuje się więc imponująco.

Już otwierające płytę „Nina” na spirytualnym podkładzie z Niną Simone w roli głównej porywa słuchacza wyznaniami takimi jak Emit light, rap, or Emmett Till, I drew a line without showing my body, that’s a skill. Kolejne „Cleo” eksploruje tematykę walki o uznanie na scenie jeszcze bardziej, tym razem biorąc za jej symbol postać Queen Latify. Chociaż taka forma narracji mogłaby prowadzić do pewnych niekoniecznie ciekawych w dłuższej perspektywie schematów, Rapsody zręcznie żongluje nastrojami, przerzucając w pewnym momencie punkt ciężkości z afroamerykańskiego etosu na wyluzowane popisy umiejętności. „Whoopi” i „Oprah” przynoszą pewnego rodzaju odświeżenie, łatwo jednak odnieść wrażenie, że nie jest to stylistyka, w której artystka czuje się najlepiej. Poza tym na płycie znalazło się kilka bardziej melodyjnych i zmysłowych kompozycji, w tym „Michelle”, które przywodzi na myśl najlepsze fragmenty Laila’s Wisdom — mimo to, to wciąż odrobinę za mało, aby płytę można uznać za różnorodną.

Podobne problemy dotykają produkcji. Mimo że na papierze Eve oferuje cały wachlarz sampli i producentów, wśród których prym wiedzie niezawodny 9th Wonder, brzmienie płyty jest zaskakująco jednowymiarowe. Momentami tekstury są płytkie, a podkłady monotonne, lecz Rapsody i towarzyszący jej goście potrafią to zrekompensować z nawiązką. Na pochwałę zasługują tu szczególnie J. Cole i J.I.D., którzy bez problemu dorównują poziomowi Rapsody i doskonale uzupełniają jej styl męskim punktem widzenia. Perełką jest także udział D’Angelo i GZA w singlowym „Ibithaj”, które stanowi swobodną interpretację „Liquid Swords”. Niestety, podobnie jak w wielu innych utworach, brakuje tu porządnego refrenu, co nazbyt często kontrastuje z wysoką jakością zwrotek.

Konkluzją ponad godzinnego seansu jest utwór „Afeni”, który zamykając album, otwiera jednocześnie pełną szacunku i empatii dyskusję na temat roli kobiet we współczesnym świecie. Jego adresatami są zarówno mężczyźni, jak i kobiety, ponieważ tylko wzajemne zrozumienie może przynieść efekt w postaci lepszego jutra dla wszystkich. Eve jest więc śmiałą próbą oddania kobiecej perspektywy i dokonania realnej zmiany. Zbyt często jednak sięga po mitologizację jako narzędzie wyrazu, odrzucając dosłowność i uniwersalność. To fascynująca deklaracja wartości, która ze względu na swoją złożoność i intymny charakter ma szansę przekonać wyłącznie nielicznych. Nie oznacza to jednak, że nie warto dać jej szansy — wręcz przeciwnie; ci, którzy mają wystarczająco dużo determinacji i ciekawości, odnajdą w najnowszym projekcie Rapsody długie godziny wspaniałych muzycznych doznań.

#FridayRoundup: Raphael Saadiq, Missy Elliott, Brockhampton, Rapsody i inni

Niewiarygodnie zasypał nas premierowymi wydawnictwami ostatni weekend sierpnia. Nie tylko po latach nowe wydawnictwa wypuścili Raphael Saadiq i Missy Elliott, ale ukazały się wypatrywane przez nas płyty Brockhampton, Rapsody i Olivii Nelson. Ponadto epka od Toro y Moi, kolejny krążek Jazzmei Horn, nieoczekiwany afrobeatowy album Jidenny i pożegnalna płyta Jeezy’ego. Słowem — jest czego słuchać!


Jimmy Lee

Raphael Saadiq

Columbia

Choć Raphael Saadiq nie zasypiał gruszek w popiele od wydania Stone Rollin’ w 2011 roku, osiem długich lat zajęło mu wypuszczenie nowego kolejnego krążka. W międzyczasie zawitał do Polski na koncert, zapowiedział drugą część kultowego Ray Ray, której premiera nie doszła finalnie do skutku, czy otrzymał nominację do Oscara. Dziś w internecie pojawiła się jednak nareszcie wyczekiwana od dawna nowa płyta Jimmy Lee, na której 53-letni już artysta przepracowuje rozmaite traumy, których nie miał okazji poruszyć na wcześniejszych krążkach i patrzy z dystansem na swoją karierę sceniczną, jednocześnie gotów stawić czoła przyszłości. To być może najbardziej osobista płyta w dyskografii Saadiqa. Muzycznie prym wiedzie oczywiście neo-soul, ale umiejętnie przyprawiony progresywnymi inklinacjami od trip hopu, przez rock, muzykę taneczną, aż po bluesa. To płyta, nad którą zdecydowanie trzeba pochylić się w nadchodzącym tygodniu! — Kurtek


Iconology

Missy Elliott

Atlantic

Missy Elliott wzięła nas wszystkich z zaskoczenia! Gdy w lipcu pisaliśmy, że raperka wygląda i czuje się znakomicie i jest gotowa, by wypuścić nową muzykę, nie przypuszczaliśmy, że stanie się to przed końcem wakacji. Epka Iconology to co prawda zaledwie cztery nowe tracki, ale to wciąż najbardziej obszerne wydawnictwo w karierze artystki od krążka The Cookbook z 2005 roku. Jednocześnie rozpoczynający wydawnictwo numer „Throw It Back” zrealizowano kolorowym teledyskiem przywodzącym na myśl klasyczne klipy Misdemeanor. Niestety, nie jest aż tak różowo — wielu może odstręczyć surowe brzmienie wydawnictwa i powtarzalność fraz zapożyczona z trapu. Nie są to produkcje ze złotej ery Timbalanda, z jakimi kojarzyliśmy Missy i które w dużej mierze zbudowały jej barwną legendę. Brakuje earwormowych refrenów i charyzmatycznych, quirkyrapowych zwrotek. Niemniej, na pewno damy nowej inkarnacji Elliott szansę i wam radzimy zrobić to samo! — Kurtek


Ginger

Brockhampton

Question Everything / RCA

Nie ma wątpliwości, że Brockhampton to jeden z najmocniejszych składów hip-hopowych. Przy okazji Iridescence pisaliśmy, że pomimo zmian w zespole i bardziej eksperymentalnego brzmienia niż tego znanego z trylogii, Brockhampton wciąż pozostają sobą. Wydaje się, że tym razem wśród szorstkich bitów znajduje się więcej przestrzeni, a na albumie zdecydowanie więcej miejsca zajmują piosenkowe, lżejsze momenty. Jak zapowiadał Kevin Abstract, Ginger nastrojem porównać można do „Hey Ya” OutKast – chłopaki tematy depresji, miłości czy trudnej przeszłości wykładają w pozornie weselszy, lecz wciąż poruszający sposób. — Klementyna


Eve

Rapsody

Jamla / Roc Nation

Kiedy w 2017 roku wyszedł numer „Power”, na którym obok Rapsody pojawił się Kendrick Lamar , będący wówczas w swojej szczytowej kondycji, raperka nie tylko nie przygasła przy gościu, ale charyzmą i surowością linijek zdarzało jej się dominować. Już wtedy czułem, że w artystce tkwi olbrzymi potencjał, ale to najnowszy krążek, zatytułowany Eve, pozwala jej jak nigdy wcześniej rozwinąć skrzydła i popisać się wszechstronnością. Z jednej strony zatem „Cleo” atakuje nas z zaskoczenia wściekłymi, chłodnymi linijkami położonymi pod instrumental samplujący „In the Air Tonight” Phila Collinsa, z drugiej „Ibithaj” to próba ożenienia Wutangowego olschoolu ze smukłym R’nB (za które na tracku odpowiada sam D’Angelo), zaś „Ryena’s Interlude” to miniatura w klimacie poezji spoken word. Tropów brzmieniowych jest jeszcze więcej, ale w tym wszystkim esencją dalej pozostają przesycone afroamerykańskim feminizmem teksty, które sięgają zarówno po bigbootypraising i radosne body positive, jak i (znacznie częściej) po bardzo bezpośrednie, agresywne próby rozliczenia się z Ameryką za krzywdy wyrządzone czarnoskórym kobietom. Nie bez powodu nazwy tracków na albumie to kobiece imiona. Rapsody celuje nie tylko w solidnie skonstruowany rapowy krążek, ale przede wszystkim  w wyraźny manifest.  — Wojtek


Back to You

Olivia Nelson

Hear This

Autorka jednej z naszych ulubionych epek z zeszłego roku wypuszcza kolejny minialbum (tym razem bardziej zbliżony do standardowego rozmiaru). Back to You po raz kolejny zgrabnie łączy R&B z popem. Połączenie to poddaje tym razem dominacji minimalistycznych bassowych aranży przywodzących na myśl Kelelę. Olivia Nelson nadal jednak stawia na klasyczne, można by rzec — staromodne, piosenki. Brak aranżacyjnych plot twistów może zniechęcić. Jeżeli jednak przedkładacie ładne melodie nad fajerwerki, to na nowym wydawnictwie Olivii z pewnością kilka takich melodii znajdziecie. — Maja Danilenko


Smartbeats

Toro y Moi

Toro y Moi

Toro Y Moi zaprezentował nowe EP zatytułowane Smartbeats. Projekt został wydany we współpracy z firmą Smartwater i zawiera kolaboracje z Nosaj Thing, Empress Of, Washed Out i Madeline Kenney. Wszystkie utwory inspirowane są zasadą „smartwater” i zostały napisane jako uzupełnienie aktywności fizycznej, do których lubisz się spocić. Artyści zaangażowani w projekt, to podobno głęboko wierzący bio zwolennicy, szukający alternatywnych sposobów odnowy biologicznej. Temat od długiego czasu na topie, ale ja jednak wolę poćwiczyć przy swojej playliście, a nie do wodno-elektrycznych dźwięków napisanych na potrzeby konkretnej firmy, która próbuje zwiększyć swoją popularność poprzez uruchomienie nowego programu kulturalnego, mającego na celu połączenie muzyki popularnej z najnowszymi osiągnięciami w nauce i technologii. — Forrel


Love and Liberation

Jazzmeia Horn

Concord Jazz

Debiutancki album Jazzmei A Social Call zapewnił jej w ubiegłym roku nominację do Grammy. Wokalistka z Teksasu dołączyła tym samym do grona najbardziej wyróżniających się jazzowych głosów młodego pokolenia. Jednocześnie wsłuchując się w jej najnowsze dzieło – Love and Liberation, słychać dojrzałość i świadomość kierunku, w jakim chce ona podążać. Na krążku znajdziemy zarówno autorskie utwory, jak i covery, wśród których są m.in. „No More” Jona Hendricka i „Green Eyes” Erykhi Badu. Macie ochotę na trochę jazzu w tradycyjnym wydaniu? Odpalcie album Jazzmei Horn. W końcu takie imię zobowiązuje. — Mateusz


85 to Africa

Jidenna

Epic

Jidenna, wokalista, producent, gentleman o afrykańskich korzeniach wraca z drugim albumem w swojej karierze. Po bardzo umiarkowanym sukcesie krążka The Chief muzyk zdecydował się zamienić R&B w radiowym wydaniu na soczysty afrobeat. Jego nowe wydawnictwo to 11 utworów promowanych takimi singlami jak „Tribe” czy „Sufi Woman”. Wśród gości pojawili się m.in. GodlLink czy Seun Kuti. Czy muzyczna podróż do Afryki to aby dobry pomysł na wskrzeszenie kariery? Nie mówię nie — Adrian


TM104: The Legend of the Snowman

Jeezy

YJ / Def Jam

Ostatnia część serii Thug Motivation może być zarazem ostatnią płytą Jeezy’ego. To już jedenasty krążek w jego dyskografii i jeżeli rzeczywiście miałby być tym pożegnalnym, to lepszego momentu nie mógł sobie wybrać. Dziś jest tylu młodych raperów z Atlanty, którzy wyznaczają trendy w amerykańskim i światowym hip-hopie, że właśnie teraz jest czas na zawieszenie mikrofonu na kołku i ostateczne przekazanie im pałeczki. Być może Jeezy właśnie tak sobie pomyślał, tego nie wiem. Wiadomo tyle, że dostajemy osiemnaście tracków, gościnnie między innymi CeeLo Green, Meek Mill i John Legend, a produkcyjnie gospodarza wspierają np. Lex Luger i J.U.S.T.I.C.E. League. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Rapsody zajawia nadchodzący album kolaboracją z GZA i D’Angelo

Ładny festiwal nam tu urządziła koleżanka Rapsody! Autorkę rewelacyjnego Laila’s Wisdom na nowym singlu „Ibtihaj” nie interesuje zwyczajne cytowanie klasyków. Ona wywołuje klasyków do odpowiedzi. W przywoływaniu „Liquid Swords” GZA i „Things Done Changed” Biggiego pomagają jej nie kto inny, jak D’Angelo i GZA. „You shock, boy?” Szokującym na pewno nie jest, że cała trójka brzmi w tej oldskulowo-psychodelicznej mieszance celująco. Zimny świecie, dawno nas w takim miejscu nie było, ale płynie tak samo dobrze.

Singiel „Ibtihaj” zapowiada trzeci album Rapsody Eve, poświęcony wpływowym Afroamerykankom. Premierę krążka zapowiedziano na sierpień. Wyglądamy z niecierpliwością!

Nowy teledysk: Rapsody „Chrome (Like Ooh)”

Laila’s Wisdom niestety jedynie otarło się o Grammy, natomiast i tak jest to wystarczająco dobry powód, by sprawdzić ostatnie wydawnictwo Rapsody. Dla niezdecydowanych mamy świeży teledysk od raperki. Tym razem wizualizacji doczekał się utwór „Chrome (Like Ooh)”. Za produkcję kawałka odpowiadają Ka$h do spółki z Khrysisem.

Nowy teledysk: Rapsody ft. Kendrick Lamar, Lance Skiiiwalker „Power”

Rapsody prezentuje najnowszy teledysk, promujący jej drugi solowy album, Laila’s Wisdom. Klip powstał do jednego z najcieplej przyjętych przez fanów utworu na płycie, „Power”, za produkcję którego odpowiada głowa i architekt brzmienia Jamla Records, 9th Wonder. Obok artystki, możemy usłyszeć w nim również część składu Top Dawg Entertainment, tj. Kendricka Lamara i Lance’a Skiiiwalkera. Ostatni krążek Rapsody spotkał się z fantastycznym odbiorem słuchaczy i recenzentów (naszą recenzję Laila’s Wisdom możecie przeczytać tu).

Recenzja: Rapsody Laila’s Wisdom

Rapsody

Laila’s Wisdom (2017)

Jamla / Roc Nation

Musiało minąć kilka ładnych lat, żeby Rapsody swoim uporem i determinacją wywalczyła należną sobie pozycję na współczesnej scenie hip hopu. Mając w swoim dorobku wiele solidnych projektów, w tym ciepło przyjęte She Got GameThe Idea of Beautiful, znalazła się jednak na etapie, w którym podniesienie poprzeczki stanowiło jej artystyczne “być, albo nie być”. Laila’s Wisdom to album, który chociaż był wyczekiwany przez nielicznych, zaskoczył wszystkich.

Płytę otwiera tytułowe “Laila’s Wisdom”, które wita nas soulowym samplem z “Young, Gifted and Black” w wykonaniu Arethy Franklin i bujającym hip hopowym bitem autorstwa głównego architekta brzmienia krążka — 9th Wondera. Rapsody już od pierwszych sekund przejmuje całą uwagę odbiorcy, pewnie manewrując po energetyzującym loopie. Jej linijki pełne są autorefleksji i błyskotliwych momentów w stylu “You gon lose some friends but those circles are better than the ovals/A black man left the oval”. Utwór płynnie przechodzi w równie żywe i pobudzające “Power”, na którym gościnnie wystąpił Kendrick Lamar. Między artystami wymieniającymi spostrzeżenia na temat władzy i siły czuć chemię, którą pamiętamy z rewelacyjnego “Complexion”. Dalej jest równie dobrze — funkujące i humorystyczne “Pay Up” bawi opowieścią o mężczyznach i kobietach żerujących na sukcesie swoich partnerów, a spokojne, soulowe “Nobody” wprawia w stan zadumy nad pokorą i niewiedzą. Występy gości są idealnym uzupełnieniem i urozmaiceniem płyty. Usłyszymy tu świetne wokale Andersona .Paaka i BJ the Chicago Kida, jak i porywające zwrotki Black Thoughta, GQ i Busta Rhymesa. Wszystko stoi na niebywale wysokim poziomie, sprawiając wrażenie, że na Laila’s Wisdom nie ma rzeczy pozostawionych przypadkowi.

Niewątpliwym atutem albumu jest zróżnicowana tematyka i szereg interesujących konceptów. Rapsody zręcznie żongluje swoimi obserwacjami i opowieściami, rapując o swojej samoocenie i kanonach piękna (“Black & Ugly”), przemocy na ulicach (“Chrome” i “Jesus Coming”) czy środowisku hip hopu i swojej pozycji (“You Should Know”). Nie zabrakło również kawałków poświęconych tematyce relacji damsko-męskich i o ile są one interesującym spojrzeniem na różne aspekty związków, ich nagromadzenie w jednej części albumu niepotrzebnie spowalnia tempo. Trzeba jednak przyznać, że Rapsody trzyma wszystko w ryzach swojej charyzmy, a jej kobieca perspektywa stanowi naturalne, niewymuszone spoiwo całości. Jej wrażliwość i subtelność, ale także pazur i głód sukcesu tworzą niezwykle autentyczny obraz, momentalnie wciągając słuchacza w świat artystki.

Laila’s Wisdom nie byłoby tak dobre, gdyby nie przepiękna oprawa muzyczna. 9th Wonder, Khrysis i Terrace Martin dopięli wszystko na ostatni guzik, wypełniając podkłady żywą instrumentalizacją, skrupulatnie dobranymi samplami i pierwszorzędną produkcją. Dzięki temu album jest nasycony jazzowymi, soulowymi i funkowymi akcentami, pozostając jednocześnie najbardziej hip hopową płytą od czasu ostatniego wydawnictwa A Tribe Called Quest. To brzmienie, które może kojarzyć się z takimi arcydziełami jak To Pimp A Butterfly, różni się jednak od niego większym udziałem melodii i ducha zmysłowego R’n’B lat 90.

Na swoim drugim oficjalnym albumie Rapsody wyraźnie dała znać, że nie interesują jej obrzeża mainstreamu i niszowy odbiór. Słusznie sięgnęła po swoje, wydobywając z własnego stylu wszystko to, co najlepsze. Laila’s Wisdom to milowy krok w artystycznej ewolucji; płyta, na której słychać lata spędzone na konsekwentnej pracy nad wewnętrznym potencjałem. To także piękny prezent dla damskiej części publiczności, która od dawna zmagała się z luką społecznie świadomych raperek, i wyzwanie rzucone konkurencji: „I count ten by fives, I’m always halfway there in my mind / It’s on you to catch up this time”. Grzech nie sprawdzić!

#FridayRoundUp: Macklemore, Rapsody, Jhene Aiko, SoDrumatic i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

Kolejny tydzień, kolejna paka muzycznych premier, wśród których znalazła się również niezwykle udana rzecz z naszego kraju. Warto jednak sprawdzić wszystkie, więc nie traćcie więc czasu i do dzieła!

Gemini

Macklemore

Warner Music

Macklemore powraca po ponad rocznej przerwie od wydania projektu This Unruly Mess I’ve Made. Tym razem bez Ryana Lewisa ale zdecydowanie nie sam. Na Gemini u boku gospodarza pojawi się masa rozmaitych gości z różnych muzycznych środowisk. Od Erica Nally przez grupę Reignwolf po Lil Yachty’ego i Offseta – stylistyczna różnorodność robi wrażenie. Oby tylko nie obróciło się to przeciwko reprezentantowi Seattle. Trudno jednoznacznie przewidzieć jak album będzie prezentować się pod względem brzmienia. Odejście od sprawdzonej formuły duetu zdaje się być dobrym pomysłem, a sam Macklemore będzie chciał zapewne udowodnić, że sukces The Heist nie był tylko jednorazowym wyczynem. – Mateusz


Laila’s Wisdom

Rapsody

Roc Nation

Pięć lat po The Idea Of Beautiful Rapsody wypuszcza swój drugi solowy album. Tym razem już w dużej wytwórni, bo krążek ukazał się w Roc Nation. Zapowiada się soczysta porcja dobrej muzyki, ponieważ sama Rapsody nie zwykła zawodzić, a jak się jeszcze spojrzy na listę gości, szczęka zaczyna się chwiać. Kendrick Lamar, Black Thought, Moonchild, Anderson .Paak — zobaczenie ich na trackliście zdecydowanie podkręca oczekiwania na coś wyjątkowego, a to i tak nie wszyscy. Na produkcji między innymi mający swój udział w poprzednich projektach raperki 9th Wonder. To w sumie nie powinno dziwić, bo Raprsody to w zasadzie jego protegowana. Reprezentantka Północnej Karoliny jest piekielnie utalentowaną bestią, więc to może być naprawdę dobra płyta. – Dill



Aromanticism

Moses Sumney

Jagjaguwarc

Aromanticism. Tak zatytułowany został długogrający debiut folk-soulowego wrażliwca z Los Angeles Mosesa Sumneya. Płyta ukazała się właśnie nakładem Jagjaguwar, a od kilku tygodni promuje ją intymny singiel „Doomed” zilustrowany równie sensualnym teledyskiem oraz powalające wręcz nagranie zatytułowane „Quarrel”. Na płycie znajdzie się w sumie 11 utworów — wśród nich znane z zeszłorocznej epki Lamentations „Lonely World”. O tej płycie będzie głośno! – Kurtek


Double Dutchess

Fergie

BMG Rights Management

Najtęższe umysły tego świata głowią się nad zagadką podróży w czasie — jak się okazuje zupełnie niepotrzebnie. Premiera drugiej solowej płyty charyzmatycznej wokalistki The Black Eyed Peas to w końcu wyprawa w przeszłość pełną parą. Double Dutchess nie tylko przypomni wielu osobom, w tym mnie, szkolne czasy, ale także będzie stanowić wycieczkę po paru ostatnich latach, bo album zawiera single pamiętające… nawet 2014 rok. Brzmi jak szaleństwo? Trochę, i szczerze wątpię, że jest w tym jakaś metoda. Wygląda na to, że najnowszy krążek Fergie to rozpaczliwa próba dopięcia pomysłu i materiału, który w obecnych realiach muzycznych nie ma żadnego prawa bytu. Zamiast godnego wejścia w prawdziwie dojrzały etap życia i twórczości, artystka zaserwowała nam kwiatki pokroju “M.I.L.F.$”, czy “You Already Know”. Lista gości jest skromna i zawiera zasadniczo prawie same nazwiska ze świata hip hopu: YG, Nicki Minaj i Rick Ross (z którym utwór otwiera album, a takie połączenie na dzień dobry to już bardzo niepokojący symptom). Kompletnie nie wiem czego się spodziewać ale coś mi podpowiada, że Double Dutchess to ostatnie Dutchess jakie ujrzy światło dzienne. — Adrian


Wallflower

Jordan Rakei

Ninja Tune

Po debiutanckiej epce i wydanym własnym sumptem albumie Cloak nowozelandzki wokalista oraz multiinstrumentalista — Jordan Rakei, znalazł nowy dom w legendarnej wytwórni Ninja Tune, dla których to wydał właśnie nowy krążek zatytułowany Wallflower. Przeprowadzka do Londynu, w którym obecnie zamieszkuje, otworzyła go na nowych ludzi oraz nowe pomysły, a to, co usłyszymy na krążku, ma być emocjonalną odpowiedzią na nowe otoczenie oraz być wyrazem jego wewnętrznej siły. Wszystko to zaprezentował za pomocą dźwięków, które polubicie, szczególnie jeżeli twórczość takich artystów jak chociażby The Internet, Hiatus Kaiyote czy Jamie Woon, nie jest Wam obca. — efdote


Rockness A.P.

Rock

Duck Down Records

Na początku działalności Heltah Skeltah to Rock miał być promowany na gwiazdę duetu. Jednak w czasie okazało się, że swoją pierwszą solową płytę wydał Ruck, czyli Sean Price stając się z miejsca ulubionym raperem twojego ulubionego rapera. Rock natomiast wypuszczał mixtape’y i udzielał się gościnnie. Nie mówiąc oczywiście o działalności w Boot Camp Click. Teraz przyszedł czas na jego pierwszą pełnowymiarową solówkę Rockness A.P., na której członek Heltah Skeltah muzycznie przedstawia nam siebie po śmierci Price’a. (A.P. w tytule płyty oznacza After Price) Krążek powinien być soczystą porcją nowojorskiego rapu, chociaż poza oczywistą gościnną obecnością Buckshota, Teka i Stelle, do spółki z Method Manem, Inspecta Deckiem i Raekwonem, dostajemy też Kuniva z D-12, Rass Kassa czy Young Noble’a z Outlawz. Może być ciekawie. – Dill


Let Love Rule

Ledisi

Verve Records

Dziewiąty album Ledisi jest mieszanką klasycznego soulu oraz tradycyjnego i współczesnego R&B. Na krążku znalazło się piętnaście kompozycji, które pięknie spaja mocny wokal artystki. Zawartość płyty uzupełniają ciekawi goście, czyli John Legend i BJ the Chicago Kid. Wydawnictwo zawiera esencję tego, co w muzyce R&B najlepsze, a merytorycznie zaprasza słuchacza w podróż po życiu, miłości i związkach. Jak stwierdziła sama Ledisi Let Love Rule pozwoliło zaakceptować jej swoją pozycję, jako świetnej wokalistki i spełnionej artystki. Takie przedstawienie sprawy nie może skutkować niczym innym, jak tylko szybkim odsłuchem zawartości albumu. – Forrel


Good Times

SoDrumatic

Prosto

Ile już ten gość wyprodukował znanych i lubianych kawałków. Nieważne czy udostępniał swoje bity raperom czy po prostu publikował swoje instrumentale. SoDrumatic długo kazał nam czekać na swój autorski album, ale wbrew nadziejom fanów rapu nie znajdziemy na niej żadnych gościnnych występów nawijaczy, a jedynie wokalistów i producentów. Sam zainteresowany mówi, że Good Times to „soundtrack do beztroskich chwil” i jest w tym sporo racji, bo album jest faktycznie radosny i dźwięki wywołują przyjemne odczucia. Patronujemy temu wydawnictwu więc będziecie mogli jeszcze u nas o nim poczytać. TUTAJ kupicie swój egzemplarz, a poniżej posłuchacie albumu na Spotify. – Kulek


Trip

Jhené Aiko

Def Jam

Cóż za niespodzianka w piątkowy poranek! Od dawna nie było słychać nic nowego od Jhené Aiko, aż tu nagle… bum! Wokalistka postanowiła zaskoczyła wszystkich i podzieliła się ze światem najnowszym longplayem. Trip, bo tak właśnie brzmi tytuł owego albumu, na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo okazale. Wśród 22 premierowych utworów u boku artystki pojawią się Big Sean (zarówno solo oraz jako członek duetu Twenty88), Swae Lee, Brandy, a nawet Kurupt. Dodatkowo całemu przedsięwzięciu towarzyszy krótkometrażowy film. Wszystkie dotychczasowe projekty Jhené były bardzo przyjemnymi podróżami. Jaki Trip zafunduje nam tym razem? – Mateusz

Rapsody ujawniła tracklistę oraz gości z nadchodzącego albumu

Debiut Rapsody w szeregach Roc Nation to chyba jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń jeżeli chodzi o kobiecy rap. W ciągu dekady działalności raperka niejednokrotnie potwierdzała swoje nieprzeciętne umiejętności. Występowała zarówno u boku legend jak Talib Kweli i 9th Wonder oraz obecnych gwiazd – Kendricka Lamara czy Andersona .Paaka. Teraz artystka podzieliła się tracklistą oraz ksywkami gości, którzy pojawią się na Laila’s Wisdom. Na czternastu trackach obok gospodyni wystąpią wspomniani wyżej K.Dot oraz połówka duetu NxWorries, Musiq Soulchild, Black Thought czy Terrace Martin. Busta Rhymes, który także udziela się na płycie stwierdził ostatnio, że to jeden z najlepszych kobiecych rap albumów w historii. Czy ma rację? O tym przekonamy się już 22 września.

Talib Kweli i Styles P ujawniają tracklistę wspólnej epki

talib-kweli-styles-p-1

Wspólny materiał Taliba Kweli i Stylesa P wydawał się tylko kwestią czasu. Panowie już nieraz ze sobą współpracowali. Wystarczy wspomnieć na przykład „The Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah. Teraz wreszcie wydadzą razem coś większego — będzie to 7-kawałkowa epka zatytułowana po prostu Seven. Gościnnie między innymi Common, Sheek Louch, Jadakiss, Rapsody i protegowany Taliba NIKO IS. Wyszedł już pierwszy singiel „Last Ones” i teledysk do niego, który udostępniamy poniżej. Nie jest to niestety nic porywającego, a szczerze mówiąc, liczyłem na coś ponadprzeciętnego, bo jednak Kweli i Styles to wyrobione marki w grze, choć ten drugi mógłby sobie wybierać zdecydowanie lepsze bity. Może tym razem się to uda, ale singiel niestety tego nie zwiastuje. Premiera już 14 kwietnia.

1. „Poets and Gangstas”
2. „Brown Guys”
3. „Nine Point Five” (feat. Sheek Louch, Jadakiss & NIKO IS)
4. „In the Field”
5. „Teleprompters” (feat. Common & Little Vic)
6. „Let It Burn” (feat. Rapsody & Chris Rivers)
7. „Last Ones”

Rapsody powraca z nowym wydawnictwem zatytułowanym Crown EP

Rapsody to bez wątpienia jedna z najzdolniejszych, działających współcześnie na scenie rapowej, kobiet za mikrofonem. Udowadnia to na niemal wszystkimi swoimi gościnnymi zwrotkami (których odnotowała ostatnio całkiem sporo) oraz solowymi numerami (którymi z kolei za bardzo ostatnio nas nie rozpieszczała). Na szczęście dostaliśmy właśnie jej świeżutką epkę zatytułowaną Crown EP. Oprócz lirycznych popisów głównej bohaterki oraz klasycznych, pełnych soulu produkcji, usłyszymy na niej również takie postacie jak Raphael Saadiq, Ab-Soul, Moonchild oraz Anderson .Paak. Czy należy jej się za to korona? Według mnie tak, ale przekonajcie się sami, pobierając lub odsłuchując album poniżej.

Występ live: Talib Kweli & Rapsody „Every Ghetto”

talib-kweli-roots-late-night-fallon-2015-billboard-650

Do dwóch koncertów Taliba Kweli w Polsce (o których piszemy tutaj), pozostało jeszcze trochę czasu. Tymczasem raper rozpoczął na dobre promocję zbliżającego się projektu Indie 500, który to współtworzy wraz z 9th Wonderem. Wiemy już że album ukaże się 6 listopada, a wśród wielu gościnnych udziałów, pojawią się na nim m.in. takie postacie jak Slug, Planet Asia, Brother Ali czy Pharoahe Monch (który to, jak się na początku zdawało, miał brać w tym czynny udział jako trzeci członek grupy). Kweli pojawił się zeszłej nocy w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, gdzie wykonał numer „Every Ghetto”, w którym wspiera go Rapsody, a wszystko to  muzycznie podbite jest przez niezawodnych The Roots.

Nowy teledysk: Rapsody “Dark Knights”

457339_459426140764535_600607258_o

Rapsody postanowiła zrealizować teledysk do „Dark Knights”, będącego tematem muzycznym ostatniego filmu o Batmanie. Inspirując się adaptacją klasycznego komiksu, Rapsody w teledysku porusza się ulicami Gotham radiowozem, z twarzą umalowaną jak postać Jokera. Utwór, tak jak film, opowiada o walce dobra ze złem i ostatecznym tryumfie dobra („Where the wind take me, money will never make me/ No matter where I go, so money’ll never break me”). Jest również odniesienie do tekstu Jay-Z w kawałku Rick Rossa („Cold as Jay on ‹‹3 Kings››”). W teledysku nie pojawia się zwrotka Wale’a, jak było to w przypadku wersji na mixtape’ie She Got Game. Mocna propozycja od pierwszej kobiety w wytwórni 9th Wondera Jamla Records.

Nowy mixtape: Rapsody She Got Game

shegotgame1

Ostatnie kilka lat można spokojnie uznać za najlepszy okres w historii kobiecego hip hopu. Praktycznie każdy współczesny rapowy nurt ma w swoich szeregach jakąś ciekawą reprezentantkę. Mamy ekperymentalną Azealię Banks, poetycką Dessę, ignorancką Lil Debbie, hipstersko-cloudową Kitty, budująca podstawę pod imponującą karierę w mianstreamie Angel Haze czy pokochaną już przez miłośników szybkiego rapowania Snow tha Product. Nie brakuje również pań posiadających o wiele bardziej klasyczne podejście do gatunku — pod tym względem prym wiodą Nitty Scott, MC oraz Rapsody. Ta ostatnia dała nam znać o sobie już rok temu za pomocą debiutanckiego The Idea of Beautiful, po którym to albumie została okrzyknięta następczynią Jean Grae — bardzo nieprzypadkowo, jeśli zwrócimy uwagę na udział producenta 9th Wondera w tym projekcie. She Got Game to nowy mixtape raperki z Północnej Karoliny, również wyprodukowany w dużym stopniu przez pana od werbla jak klapa od śmietnika. Nie tylko przez niego – znajdziemy tu również podkłady od Khrysisa, Mr. Portera, a nawet od samego DJa Premiera. Nie mniej intryguje lista gości, a na niej: Raekwon, Chance the Rapper, Ab-Soul, Wale, Mac Miller, Mela Machinko, Common, czy Jay Electronica (coraz więcej featuringów od tego pana, czyżby w końcu miało coś ruszyć z jego debiutem?). Chyba wystarczająco Was zachęciłem do kliknięcia w download, prawda?

1. „A Song About Nothing (Prod. by Eric G)”
2. „Coconut Oil (feat. Raekwon & Mela Machinko) (Prod. by 9th Wonder)”
3. „Thank You Very Much (Prod. by Khrysis)”
4. „Lonely Thoughts (feat. Chance The Rapper) (Prod. by Denaun Porter)”
5. „Caught Up (feat. Raheem Devaughn) (Prod. by Khrysis)”
6. „Generation (feat. Mac Miller & Jared Evan (Prod. by 9th Wonder)”
7. „Special Way (Prod. by Khrysis)”
8. „Dark Knights (feat. Wale) (Prod. by E. Jones)”
9. „My Song (feat. Mela Machinko) (Prod. by 9th Wonder)”
10. ‚Complacent (feat. Problem) (Prod. by 9th Wonder)”
11. „Love After All (feat. Gwen Bunn) (Prod. by 9th Wonder)”
12. „Kingship (Prod. by DJ Premier)”
13. „Feel Like (Love Love) (feat. Common) (Prod. by Ka$h)”
14. „Never Fail (Prod. by Eric G)”
15. „Never Know (feat. Nipsey Hussle, Ab-Soul & Terrace Martin) (Prod. by 9th Wonder)”
16. „Rapsody – Jedi Code (feat. Phonte & Jay Electronica)”

DOWNLOAD

Nowy teledysk: Rapsody „Non Fiction” feat. Raheem DeVaughn

Rapsody wypuściła klip do utworu „Non Fiction”, który pochodzi z jej albumu pt. The Idea of Beautiful, z 2012 roku. Zabrakło w nim Ab-Soula, który był gościem w tym kawałku na płycie  Bit stworzył 9th Wonder, zaś sam teledysk wyreżyserował Kenneth Price. Czarno-biała stylistyka pasuje, do minimalistycznego podkładu i złości z jaką rymuje Rapsody.