Wydarzenia

rihanna

Kim zaskoczy nas Timbo?

photo_timbaland_72rgb.jpg

Głosy ze świata muzyki donoszą, że nowy producencki album Timbalanda trafi do sklepów już w listopadzie tego roku. „Shock Value 2” będzie kontynuacją wydanego rok temu krążka „Timbaland Presents Shock Value”. Pamiętamy zapewne hity „Apologize”, „Give It To Me” czy „The Way I Are” na których gościnnie pojawili się One Republic, Nelly Furtado, Keri Hilson oraz Justin Timberlake i to właściwie dzięki nim w moim mniemaniu płyta osiągnęła sukces. Tym razem nie będzie inaczej, Timothy ( ciężko mi tak o nim mowić lol) zapowiedział:

Mam już kawałek z Madonną, który miał pierwotnie trafić na jej płytę, ale wolałem zachować go dla siebie. Oczywiście nagram coś z Beyonce, Rihanną, Jordin Sparks. Zrobię coś z Jonas Brothers, a na liście oczekujących mam jeszcze z dziesięciu innych artystów. No i będzie oczywiście Jay-Z!

Innymi gośćmi, których wymienia się wśród potencjalnych kandydatów do udziału na „Shock Value 2” są m.in. Linkin Park, , T.I., T-PainGwen Stefani. Mainstream, mainstream, mainstream.


Za informację dziękujemy portalowi infomuzyka
.
infomuzyka_box_430x48.jpg

Nowy teledysk: Rihanna

Kawałek „Disturbia” jest singlem z reedycji „Good Girl Gone Bad”. Pewnie część wielkich fanów Rihanny obrazi się na mnie za to co teraz powiem, ale słuchając go po raz pierwszy miałam wrażenie, że to przeróbka wielkiego hitu lat 90-tych „Blue (Da Ba Dee)” zespołu Eiffel 65, kojarzycie prawda? Jednak cały ten obraz zniknął mi dzisiejszego ranka sprzed oczu. Dlaczego? Ujrzałam klip! Video wyglądało jak dzieło reżysera Davida LaChapelle, który ma za sobą takie ‚perełki’ jak np. „Dirrty” Christiny Aguilery i wiele innych, stąd tez moja pomyłka. Prawdziwym reżyserem jest Anthony Mandler, twórca prawie wszystkich klipów Rihanny. Widać u niego duże postępy ot co. . Dla mnie rewelacja, kandydat do wielu nagród kochani. Ale oceńcie sami, oto on:

Nagrody BET 2008 rozdane

jill@bet

Po raz ósmy rozdano nagrody stacji BET. Przyszło dużo ludu, bo lansu nigdy nie za dużo. Zwycięzcy byli raczej nudni i przewidywalni, niekoniecznie także zasłużeni. Za to występy podczas ceremonii jawią się całkiem ciekawie. Na zdjęciu Jill Scott, która co prawda przegrała z Halle Berry w kategorii Najlepsza Aktorka, pokonał ją także Raheem DeVaughn, ale za to wyglądała przepięknie i tak też śpiewała w utworze dedykowanym Alowi Greenowi, laureatowi statuetki za Całokształt Twórczości.

(więcej…)

Rihanna, Mos Def i ich wspólne plany

mosruchannawfilmie

RihannaMos Def właśnie dołączyli do obsady filmu Mama Black Widow opartego na powieści o tym samym tytule autorstwa Iceberga Slima, znanego także jako Robert Beck. Pod drugiej stronie kamery stanie Darren Grant, znany twórca wideoklipów takich jak chociażby Survivor Destiny’s Child czy Miss You Aaliyah. Oprócz Mosa i księżniczki z Barbadosu w filmie zobaczymy także Macy Gray, Briana J. White, Anthony’ego Andersona oraz Kerry Washington. Obraz będzie opowiadał historię przeprowadzki czarnej rodziny z południa Mississippi, gdzie szaleje rasowa segregacja, do ciemnego światka chicagowskich ghett. Tu będziemy śledzić postać Otisa Tilsona, który stara się utrzymać razem swoją rodzinę w obliczu zderzenia się z zepsuciem panującym w Chicago na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych. Poważny temat i wyzwanie dla faceta specjalizującego się głównie w produkcji klipów. Zobaczymy jak wszyscy ,,wykonawcy” poradzą sobie w powierzonym im zadaniem. Film wejdzie na ekrany w 2009 roku.

Co do Rihanny (Love her! Hate her!), to panna ostro prze do przodu, podkradając przy tym od Beyonce wszystkie składniki do budowania kariery. Widzicie, każdy może być panią Jay’ową-Z, nie ma w tym nic niezwykłego. Tymczasem sama Biją-się zielenieje z zazdrości i nie może wytrzymać przed ponownym pobłogosławieniem nas swym talentem, ulewając w zeszłym tygodniu kilka nowych utworów. W tym tygodniu dodatkowo po raz pierwszy od dłuższego czasu Bee dała głos. Oczywiście, że nie mogła znieść faktu, że wszystkie jej koleżanki wydają teraz płyty, single, teledyski, Rihanna osiąga szczyty ze ściągnięciami Take A Bow, a Didżej Zi kazał jej zostać w domu. Oczywiście, że od niej szybko nie odpoczniemy, bo ta dziewczyna nie wie, co to znaczy siedzieć cicho na tyłku. Ozłocę każdego, kto nauczy ją tej cennej sztuki, bo mama Tina i tata Knowles zawiedli w tej kwestii.

Jeśli chodzi o Mosa, to konsekwentnie od lat angażuje się on w filmowe projekty. Jego filmografia, jak na muzyka, jest naprawdę imponująca. W najbliższym czasie, oprócz Mosowych popisów na ekranie, będziemy mogli także posłuchać jego zmagań z mikrofonem. Po albumie True Magic, który absolutnie nie miał szczęścia, raper zabrał się za kolejny krążek. Płyta zatytułowana The Ecstatic, w produkcji której swoje palce maczali KanYe West, Chad Hugo z The Neptunes oraz m.in Madlib, ma ukazać się jeszcze w tym roku. Wydawcą albumu będzie najprawdopodobniej firma Downtown Records, dla której nagrawają takźe Gnarls Barkley, Art Brut oraz Carla Bruni, żona mojego ulubionego bohatera życia codziennego, Nicolas Sarkozy’ego, znanego także jako Pan Prezydent Republiki.

 

Konkluzją, mająca połączyć te dosyć chaotyczne dzisiaj fragmenty mojego pokrętnego rozumowania, początkowo miała być następująca myśl: ludziom o znanych twarzach i nazwiskach wmawia się, że mają talent, bo … mają znane nazwiska, a znane nazwiska napędzają koniunkturę, nawet jeśli nic za tym nie stoi. Jednak w obliczu zbliżających się kilku wolnych dni zmieniam tę myśl na: jak to możliwe, że tym ludziom w ogóle się chce?

Beyonce vs reszta świata

rk_destiny.jpg

Diva Beyonce nikomu nie pozwoli zepchnąć się ze sceny. Nawet kiedy nie nagrywa albumów, potrafi świetnie zadbać o to byśmy o niej nie zapomnieli. Najpierw był tajemniczy ślub z Jay’em Z, potem jakieś pogłoski o tym, że odchodzi z branży i będzie promować nowe talenty (ahaha no w to to już nie uwierzyłam!). Podczas gdy MadonnaMariah Carey staczają trudną walkę o pierwsze miejsca na listach przebojów, Beyonce doszła do wniosku, że nie może zostać w tyle i szybko zarzuciła kilka tracków. Już w marcu zapowiadała pracę nad nowym albumem, teraz przyspieszyła tempo i idzie jak pociąg (na razie tylko) przez internet. Co ciekawe nowe utwory z nadchodzącego albumu zbiegły się w czasie z promocją nadchodzącego albumu Michelle Williams. Zbieg okoliczności? Jak już pisałam kiedyś Beyonce skutecznie sabotowała wychodzącą płytę Kelly Rowland, zabierając jej okładki w magazynach i wypuszczając utwory do sieci. Można tutaj debatować nad tym czy to tylko przypadek ale ja tu węszę jakiś spisek. Beyonce to instytucja i nie może sobie pozwolić na to aby ktoś chociaż zbliżył się do jej statusu megagwiazdy R&B. Więc podczas gdy Kelly i Michelle wysyłają biuletyny na MySpace reklamując nawzajem swoje płyty, Bee ma to w nosie i zajmuje się promocją własnej osoby. Dodajmy, że wypuszczając nowe utwory do sieci i podgrzewając atmosferę wokół swojego nowego tanecznego krążka, Beyonce sprowadza na ziemie także Solange, która strasznie się gimnastykuje żeby wyjść z cienia starszej siostry i próbuje wydać nową płytę. I po co to wszystko? Przecież powszechnie wiadomo, że to Beyonce jest główną czarną gwiazdą. Na chwilę może przysłoniła ją Rihanna ale zaraz wszystko wróci do normy. Koleżanki z zespołu i młodsza siostra na darmo się szarpią bo przecież są tylko tłem, świtą świecącą światłem odbitym, przy których liderka ma wypadać jeszcze lepiej. Tak więc trzeba się upewnić żeby żadna z nich przypadkiem nie została zauważona na dłużej. Tylko patrzeć jak Beyonce poszczuje konkurencję psami. Woof! Woof!

A cały ten mój wywód tylko po to by przedstawić wam trzy nowe kawałki Beyonce : )

Beyonce – Should Have (Now I Know)

[audio:should have now i know bmf.mp3]

Beyonce – New Shoes

[audio:new shoes bmf.mp3]

Beyonce – Kick Him Out

[audio:kick him out bmf.mp3]

Nominacje do BET Awards ogłoszone

beta21.jpg

Mary J Blige, Lil Wayne, UsherNelly wstąpili do studia 106 & Park, żeby ogłosić nominacje do tegorocznych nagród telewizji BET. Mary, Nelly i Usher znaleźli się też wśród artystów, którzy uświetnią nadchodzącą galę swoimi występami. Ceremonia odbędzie się 24 czerwca i będzie transmitowana na żywo. Telewizji BET od dawna zarzuca się słabą promocję nieznanych czarnych artystów, interesowność i komerchę oraz promowanie negatywnego wizerunku czarnych obywateli Ameryki, więc show jest dosyć kontrowersyjny.

Rzućmy więc okiem na te mało oryginalne nominacje:

 

(więcej…)

Nowy teledysk: Maroon 5 & Rihanna „If I Never See Your Face Again”

I hate to love her ! Rihanna popełniła kolejny krok, za który można zacząć ją lubić. Uwierzycie? Ja coraz bardziej nie znoszę ją uwielbiać. Otóż, ten najsłynniejszy import z Barbadosu połączył siły z zespołem Maroon 5, który może i chciałby być rockowy, ale wciąż porusza się w bezpiecznych granicach POP-rockowego światka. To nie jest zarzut, ale też nie powód do dumy. Owocem współpracy Ruchany i chłopców jest utwór i teledysk If I Never See Your Face Again. Kompozycja i wykonanie bardzo w stylu zacnego popu lat ’80. Najciekawsze jest to, że koleżanka Rihanna tu nie skrzypi i po raz pierwszy doznałam przyjemności słuchania jej głosu. Ona naprawdę powinna zmienić gatunek. Duet z Maroonami oraz ta pamiętna współpraca z Klaxonami są tego dowodem. Nie karzę jej od razu przechodzić na jakiś indie-rock, bo to również byłoby niebezpieczne, ale niech nie dusi R&B tym swoim nie najzgrabniejszym zresztą udem ! Co do ruchomego (nie ruchanego) obrazka, to teledysk bardzo przypadł mi do gustu. Zwłaszcza to, że wydaje się być jednym wielkim odwołaniem do klipów z lat osiemdziesiątych. Mam teraz ochotę wymalować sobie usta na czerwono, odtańczyć Addicted To Love Roberta Palmera, a potem włączyć Briana Ferry i jego Slave To Love. Okazuje się, że pop dwadzieścia lat miał w sobie wiele arystokratycznych wręcz cech. Musieliśmy czekać dwa dziesięciolecia, aby zdać sobie z tego sprawę i mówić o twórczości z tych lat bez poczucia obciachu. Taki dziwnie działa czas. Oglądajcie.

Zdolna młodzież

Pewna zdolna młodzież robi cover przeboju Rihanny S.O.S. Co więcej, ci młodzi ludzie robią swoistą hybrydę z S.O.S oraz Tainted Love i tym sposobem pozwalają temu utworowi wrócić do korzeni. Do tego ta zdolna młodzież tańczy i najwyraźniej myśli, bo dba o swój imaż. Najważniejsze jest chyba jednak to, że te dzieciaki potrafią bawić się muzyką. Potępiacie czy uwielbiacie ? I dlaczego tacy ludzie nie podpisują kontraktów płytowych ? To Wy mi odpowiedzcie. A przede wszystkim sprawdźcie, bo warto:

Robyn & Robin w GQ Magazine

rihanarobinarihanarobinbrihanarobincrihanarobindrihanarobinfrihanarobine

Oto rezultaty sesji zdjęciowej Robina Thicke’a Rihanny dla magazynu GQ. Potępiacie czy uwielbiacie ? Ja uwielbiam. Myślę, że role z lekka stetryczałego alfonsa/zboczucha (dzięki, Beci!) i panny lekkich obyczajów idealnie odzwierciedlają to, co ludzie i tak o nich myślą. Obydwoje zatem świetnie zatem pograli sobie ze swoim wizerunkiem. Robina kocham miłością najczystszą. Z przerażeniem każdego dnia odkrywam również, że zaczynam nienawidzić siebie za lubienie panny Fenty. Normalnie, hate that I love her! Ale trzeba przyznać, że Ruchana i jej ludzie, bo nie oszukujmy się, nikt w tym biznesie nie jest Zosią-Samosią, potrafią dobrze kombinować. Dokładnie wiedzą, co jest najgorętsze, gdzie i z kim trzeba się pokazać. Od czasów premiery Good Girl Gone Bad , Ruchana wymieniła swoją szafę na taką, która budzi moją zazdrość i zaczęła się pokazywać w towarzystwie MOICH chłopców, od Klaxonów przez Robina, aż do Pharrella Żebrątko. Jak zajmie się za Kano, zacznie się bardziej martwić. Na razie, hate her ! love her ! W końcu doszło do mnie, że to Ryszarda-bitch jest Tą Dziewczyną. Beyonce (R.I.P.).

Jak to było na Brits 2008

W zasadzie nie było tak źle. Zarówno pod względem laureatów, jak i występów uświęcających galę, było poprawnie. Z Brits bywa różnie, często dość problematycznie. Ale nie wgłębiajmy się w to, zwłaszcza, że już po imprezie. Statuetki rozdane, występy odbębnione, a wszystkie after party zapewne zakończone, choć z Amy nigdy nie wiadomo.

To co może Was zainteresować, to na pewno wygrana Kanye Westa w kategorii International male solo artist oraz nagroda Marka Ronsona dla Najlepszego męskiego wykonawcy. Ronson jest pierwszym w historii nie wokalistą, który zdobył statuetkę w tej kategorii. Najlepszą brytyjską wokalistką została, bardzo zasłużenie, Kate Nash. A nagrodę krytyków zgarnęła Adele. Chyba na kredyt i raczej nie za album 19. Co tam jeszcze … oczywiście, największymi zwycięzcami gali zostali Arctic Monkeys. Ziew.

Zabierzmy się za występy! OSTRZEŻENIE. Jeśli nie chcecie słuchać moich herezji na temat zwycięstwa Królewny Mroku i Ciemności Rihanny, która pokonała złe moce siłą swojej parasolki (i Klaxonów oczywiście!), natomiast Wasza miłość do Amy równa się jej miłości do cracku, zejdźcie niżej.

Rihanna dotknęła się i nie spie&rzyła. Zadziwiające, non? To najlepsza wersja Umbrelli eli eli, jaką słyszałam. Klaxonów kocham jeszcze bardziej, bo nie boją się mroku i obciachu. Order im za to! I okazuje się, że Mrohna Królewna to nie tylko fajne ciuchy. Oczywiście, że świat byłby lepszy, gdyby Rihanna w ogóle nie śpiewała, tak samo jak lepiej by się żyło, gdyby Paris Hilton nie wydawała płyt. Ale taka jest rzeczywistość i, oprócz możliwości przełączenia na inny kanał w odpowiednim momencie, niewiele da się z tym zrobić. Jeśli więc już taka Riri decyduje się wyjść poza zjawisko znane jako Rihanna, trzeba to pochwalić. Zapewne laserowo-kosmiczna koncepcja piramidalna, troszkę a’ la Dark Side of the Moon, była nie jej autorstwa, a the Klaxons. Możliwe, że to samo miało miejsce z jej kiecą i makijażem, dzięki któremu przypominała Grace Jones (!) , tudzież Ziggy Stardusta Bowie’ego, albo to tylko moje wrażenie. Nieważne. Wyszło świetnie, intrygująco oraz bardzo new rave’owo. Kupiłam to. Szkoda tylko, że tak mało było w tym Golden Skans, ale zwalmy to na prawa rynku. Chórki Klaxonów, nawet słabo słyszalne, są boskie, nieprawdaż?

A teraz Mark Ronson i jego ,,dodatki”. Najpierw Adele z uroczą fryzurą i ślicznym makijażem oraz fragmentem God Put A Smile On My Face, następnie Daniel O Trudnym Nazwisku Merriweather, który absolutnie mnie nie ruszył Stop Me, a Stop Me zazwyczaj mnie bardzo poruszało.. W końcu wisienka na tym torcie, czyli Łajno w znakomitej formie z Valerie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam wrażenie, że Amy autentycznie tam JEST, tj. jest na scenie. Co więcej, wydawało się, że ona też ma tego świadomość i jest jak najbardziej obecna. Jednak opłaca się pójść na odwyk, albo przynajmniej udawać, że się na nim jest, bo jak widać po tym występie, efekty są znakomite.

Jeszcze więcej zmartwychwstałego Łajna unoszącego spódnicę dla siedzącego za kratkami Blake’a w Love Is a Losing Game. Podobno Amy może znów widywać swojego małżonka po tym jak jakiś czas temu ich małżeńskie wizyty zostały zawieszone. Czy to był początek gry wstępnej czy tylko zbieg okoliczności ? Oceńcie sami.