rosalie.

Rosalie. & Soulbowl: Press Play #24

Notowania Rosalie. nieustannie idą w górę. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat nieśmiało opublikowała kilka singli, by pod koniec 2016 roku wypuścić udaną epkę i dogadać się z Alkopoligamią. W oczekiwaniu na pełnoprawny debiut, sprawdzćie ostatni klip „Pozwól” oraz kolejny cykl naszych rekomendacji stworzonych wspólnie z Rosalie. Rzućcie okiem również na plan jej koncertowych wojaży i przekonajcie się jak radzi sobie na scenie.

Rosalie.

Groove Theory ‎ Groove Theory, Epic (1995)

Jeżeli nałogowo słuchaliście takich płyt jak One in a Milion Aaliyah czy Writing’s On The Wall Destinys Child to zachęcam was do zapoznania się z Groove Theory. Zespół tworzy wokalistka Amel Larrieux i producent Bryce Wilson.
Duet nieźle namieszał mi w głowie, a historia powstania zespołu jest bardzo ciekawa. Larrieux po skończeniu 18 lat rozpoczęła pracę recepcjonistki w Rondor Music, gdzie Bryce produkował swoją muzykę. Pewnego dnia wydawca poszukiwał wokalistki do produkcji Bryce’a. Podszedł do Larrieux i ot tak zapytał czy nie miałaby ochoty nagrać piosenki. Poszło całkiem nieźle, bo wypuszczając utwór „Tell Me”, który znajdziecie na Groove Theory, zdobyli złoto.
Ja zakochałam się od pierwszych dźwięków. Jest to mieszanka pięknego, delikatnego wokalu Larrieux i produkcji stricte hip hopowych, które od razu wpadają w ucho.
Z jednego z ich wywiadów dowiedziałam się, że głównymi inspiracjami do powstania albumu były późne lata 80 i początek lat 90 – złote lata hip hopu. I wiecie co? Nic dziwnego, że brzmi to tak dobrze.

Forrel

Teairra Mari ‎Roc-A-Fella Records Presents Teairra Marí, Roc-A-Fella Records (2005)

Księżniczka Roc-A-Fella, jak określił ją sam Jay-Z, dzięki swojemu talentowi i szczęściu, trafiła pod skrzydła hiphopowej dywizji. Swoim debiutem namieszała nieco na ówczesnym rynku muzycznym. Pierwszy promujący singiel „Make Her Feel Good”, z gościnnym udziałem wspomnianego Jaya-Z, z miejsca stał się hitem, a drugi — „No Daddy”, zadebiutował na 5. miejscu listy Billboardu. Zdobycie fizycznej kopii tego albumu graniczyło wówczas dla mnie z cudem, ale wraz z „Point of no Return” Shareefy, bezpiecznie dotarły pod mój adres i intensywnie zajmowały odtwarzacz. Do dzisiaj sięgam po obie płyty w ramach małego throwbacku. Niestety debiut był jedynym długogrającym wydawnictwem artystki. Kolejne — pozostały tylko zapowiedziami i do tej pory Teairra Marí wydaje tylko luźne single i klipy.

Eye Ma

a0252952788_10

Ojerime fang2001 (2016)

Ojerime wygląda na tej okładce dokładnie jak Aaliyah we wczesnych latach 90-tych. Nie napiszę, że brzmi tak samo bowiem to dwie zupełnie różne osobowści, ale w twórczości naszej debiutantki słychać wyraźnie wpływy zmarłej tragicznie artystki. Ojerime bliżej do oldschoolowej Brandy niż Tinashe i właśnie to urzeka w niej najbardziej. fang2001 hipnotyzuje i zniewala; „R U Sure” to zdecydowanie najmocniejszy moment tego wydawnictwa, ale równie dobrze na zmysły działają takie numery jak „Showing You Off” czy „Kids With Depression”. Tak długo jak potrwa jeszcze zima, a wieczory będą długie i chłodne, tak długo na mojej playliście będę gościła Ojerime. Wam również polecam.

Miimazu

the-shape-of-a-broken-heart-b-iext36318450

Imany The Shape of a Broken Heart (2011)

Na The Shape of a Broken Heart Imany trafiłam zupełnie przypadkiem, a stała się moją ulubioną płytą. Jej głos od samego początku mnie oczarował – lekko zachrypnięty, lecz subtelny i delikatny. Jeśli chodzi o płytę, jest ona bardzo spójna, a utwory cechuje skromności i prostota, które są mieszanką soulu, bluesa oraz folku. W większości utworów przeważa tylko głos Imany oraz gitara. Mimo wszystko nie są one za skromne czy za banalne i właśnie ta prostota cechuje Imany. Niewiele potrzebuje, by sobą zahipnotyzować. Zdecydowanie moimi ulubionymi utworami na tym  longplay’u są „Pray for Help”, „Where Have You Been” oraz „Seat With Me”, a ten ostatni jest również ulubionym kawałkiem samej autorki.

 K.Zięba

Flirtini  Heartbreaks & Promises Vol. 3, Asfalt Records (2016)

Do trzech razy sztuka. Grudniowy album Flirtini jest stanowczo bardziej kompletną produkcją niż dwie pierwsze części Heartbreaks & Promises. Zadziwiająco równy jak na składankę z samymi premierami i sprytnie zróżnicowany. Wypełniony smakowitościami oscylującymi w sferze brzmień tzw. „muzyki miejskiej”. Pierwszorzędne tempo płyty — za dziesiątym odsłuchem „skippowałem” nie więcej niż trzy razy. Na podium zapętleń: 3. SoDrumatic / Sarcast ; 2. Julia Wieniawa / Zeppy Zep ; 1. Iza Lach / Pepe.

Kurtek

Mighty Sparrow Sparromania! Wit, Wisdom and Soul From the King of Calypso, 1962-1974, Strut (2012)

Pochodzący z Grenady Mighty Sparrow jeszcze w latach 50. został okrzyknięty Królem Calypso — wywodzącej się z tradycji afrykańskiej muzyki tanecznej popularnej w rejonie Morza Karaibskiego — zwłaszcza na wyspach Trynidad i Tobago. Od tego czasu aż do połowy lat 90. Sparrow konsekwentnie nagrywał i koncertował, wydając koniec końców ponad 60 płyt długogrających. Jego mały komercyjny przełom przypadł na rok 1974 i wydany przez Warner Bros. na całym świecie album Hot and Sweet wyprodukowany przez Vana Dyke’a Parksa — byłego współpracownika The Beach Boys i popularyzatora calypso w Ameryce. W 2012 roku Sparrow doczekał się wreszcie kompetentnej kompilacji w niemal 30 numerach przekrojowo przedstawiającej jego najbardziej płodny okres — lata 1960-1974. Na płytach słyszymy głównie Sparrowa orkiestrowego, funkującego, bigbandującego — z niesamowitym soulowym feelingiem śpiewającego „Shango Man” w Hotelu Hilton na Barbados w 1967 roku czy swingującego z gracją do zaskakująco żywej interpretacji klasycznego „Try a Little Tenderness” kojarzonego dziś głównie z wykonaniem Otisa Reddinga. Koniec końców Sparromania pokazuje, zgodnie z tezą postawioną na krążku Discover America Vana Dyke’a Parksa w 1972 roku, że calypso, choć zupełnie inaczej rozkłada akcenty, ma bardzo wiele wspólnego ze staromodnym amerykańskim jazzem i soulowo-funkową ekspresją. To nietuzinkowa podróż na Karaiby o charakterze nie tylko historycznym.

 Dill

Pigeon John Good Sinner, Dine Alone Records (2016)

Pigeon Johna przedstawiać chyba nikomu nie trzeba, a jednak odnoszę wrażenie, że wciąż jest mocno niedoceniony w środowisku hip-hopowym. Nie od dziś wiadomo przecież, że to świetny raper, ale także utalentowany wokalista. Jego Good Sinner z zeszłego roku doskonale pokazuje jak wszechstronnym jest artystą. Album kipi od inspiracji rock and rollem, czuć tu nawet nawiązania do twórczości Beatlesów. To świetna pozycja, na której właściwie każdy utwór to murowany hit. Chyba wiedzą coś o tym ludzie odpowiedzialni za niedawną telewizyjną reklamę jednego z polskich piw, bo „Rebel, Rebel” właśnie z tej płyty zostało w niej wykorzystane. Dziwi, że krążek został właściwie pominięty w muzycznych podsumowaniach minionego roku.

 Dźwięku Maniak

Oddisee The Odd Tape, Mello Music Group (2016)

Zanim będziemy mogli nacieszyć uszy nowym albumem Oddiseego warto zrobić mały i nie tak odległy flashback do jego poprzedniego wydawnictwa z maja ubiegłego roku. The Odd Tape to kwintesencja bardzo wszechstronnych i niezwykle wysokich skillsów Amerykanina, który – jak zapewne doskonale wiecie – jest nie tylko świetnym MC, ale i nad wyraz uzdolnionym producentem. Na wspomnianej płycie usłyszymy 12 pieczołowicie zaaranżowanych kompozycji, z których tętni pełna paleta doskonale dobranych sampli i sekcji perkusyjnych, które nawet na chwilę nie wpadają w sztampowość hiphopowego beatu. Do takich LP zdecydowanie warto wracać!

Nowe EP: Rosalie. Enuff

15110845_1195763163838751_1279999871358151037_o

Po nagraniu „Emotions” na żywo, Rosalie. w końcu prezentuje to co najważniejsze obecnie w tym projekcie — epkę Enuff. Wokalistka, której życiorys rozciąga się od Berlina do Poznania, postawiła na pięć numerów okraszonych enigmatycznym r&b (dwa z nich są w języku polskim!) i współpracę aż z sześcioma producentami. Jordah, Mentalcut, Lux Familiar – to tylko nieliczne nazwiska, które odpowiadają za epkę. Nie pozostaje mi nic innego jak zostawić was z odsłuchem prawdopodobnie najlepszego mini-wydawnictwa kończącego ten rok. Miłego!

Rosalie. na żywo z numerem „Emotions”

bez-tytulu

Rosalie. ma na swoim koncie kilka luźno wypuszczonych numerów oraz występy na czołowych wydarzeniach w Polsce, takich jak Spring Break Showcase Festival & Conference i Open’er Festival. Teraz prezentuje obiecującą zapowiedź epki Enuff w postaci nagrania na żywo z eklektyczną piosenką „Emotions”. Za muzykę odpowiada DJ Lux Familiar. Na nagraniu Rosalie. towarzyszą Paszczak i basista Adam Świerczyński.

Duit prezentuje tracklistę i nowy numer z nadchodzącego albumu

duit

Ruszył preorder Now I’m Here, czyli długo wyczekiwanego albumu jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich producentów elektronicznych młodego pokolenia – Duita. Wydawnictwo składa się z trzynastu dopieszczonych w każdym calu kompozycji, które uzupełnia zaproszona na krążek plejada gości z Polski i USA. Wspólnie z Duitem opowiadają oni emocjonalne historie, brzmieniowo osadzone na styku nowoczesnego r&b i popu. Wśród artystów zebranych na albumie znajdziemy takie postaci jak: Dawid Podsiadło, Govales, PRUS, Vito, Jesse Boykins III, Rosalie. oraz Pasts, i to właśnie z udziałem tego ostatniego został dziś udostępniony kolejny z utworów z wspomnianego Now I’m Here. Wywoływane „With U” opowiada historię o bliskości i związanych z nią skrajnych emocjach; zamykaniu rozdziału i otwieraniu następnego. Co ciekawe czujne ucho wyłapie, że utwór nawiązuje do niekwestionowanego przeboju Duit’a – „Halayo”.

Dziś ruszył również preorder wydawnictwa, które można zamawiać na stronach www.mostrecords.co oraz www.prosto.pl. Premiera całości 28 października, a poniżej pełna tracklista:

01. Prelude (feat. Govales)
02. Understand In Time (feat. Govales)
03. Everyday
04. Midnight
05. Synapses (feat. Dawid Podsiadło)
06. Urban Lovers (feat. Vito)
07. The Miracle
08. With U (feat. Pasts)
09. Touch (feat. Rosalie.)
10. Himm
11. Free (feat. PRUS)
12. All The People (feat. Jesse Boykins III)
13. Can’t Get Me

Nowy utwór: Rosalie. „123”

cover

Rosalie. idzie za ciosem i po premierze dwóch ciepło przyjętych solowych tracków oraz gościnnego udziału u Mentalcuta, znów tworzy hype publikując kolejny utwór. Nowa piosenka zatytułowana „123”, podobnie jak „This Thing Called Love” oraz „Do It Right„, została wyprodukowana przez Mateusza Gudela z zespołu Małe Miasta, którego możecie kojarzyć również pod ksywką Brat Jordah. Po trzech utworach można już powiedzieć o pewnej chemii pomiędzy wokalistką i producentem, bowiem po raz kolejny udowodnili, że połączenie ich talentów to strzał w dziesiątkę, który jest gwarancją bardzo dobrego, nowoczesnego i alternatywnego rnb czy popu. „123” zapowiada również sobotni koncert w poznańskim klubie Salony, na której oprócz Rosalie. zagra Selvy. Nową piosenkę możecie odsłuchać i pobrać za darmo poniżej (limit 100 downloadów, zatem polecamy się spieszyć).

Nowy utwór: Rosalie. „Do It Right”

cover

Na scenie pojawiła się nagle, ma na koncie zaledwie 2 utwory i jeden gościnny występ, a już zdążyła zebrać całkiem spore, jak na zupełną debiutantkę, grono słuchaczy. Jeśli jeszcze nie wiecie kim jest Rosalie., czas najwyższy to nadrobić. Nowy utwór zatytułowany „Do It Right” jest drugim luźnym numerem wokalistki i podobnie jak w przypadku piosenki „This Thing Called Love„, za jego produkcję odpowiada Mateusz Gudel aka Brat Jordah, którego możecie kojarzyć z duetu Małe Miasta. W twórczości młodej artystki z Poznania czuć wpływy nowego brzmienia rnb, jednak z ukłonem w stronę klasyki gatunku reprezentowanej przez m.in. Beyonce, Destiny’s Child czy Aaliyah. Nie bez powodu Rosalie. uznawana jest za „polską Banks„. Trzeba przyznać, że jej utwory są intrygujące, nie tylko z powodu braku takich brzmień na rodzimej scenie, ale po prostu przez jakość muzyki, którą przedstawia. Uwagę przykuwa również estetyka, w której obraca się Rosalie. – okładki singli oraz publikowane na facebooku zdjęcia i grafiki, oprócz samej urody wokalistki, wzbudzają zainteresowanie słuchacza poprzez spójny klimat. Trzymamy za nią kciuki i wróżymy duże rzeczy w 2016r!

Nowy utwór: Rosalie. „This Thing Called Love”

rosalieNie zacznę wpisu od  „dawno, dawno temu…”, choć właściwie mogłabym to zrobić — zaraz wyjaśnię dlaczego. Jakiś czas temu bowiem, w ścisłej tajemnicy podesłano mi do odsłuchu piosenkę, na której temat miałam się wypowiedzieć. Piosenka owa od początku zaintrygowała mnie na tyle, że odpalałam ją raz po razie, aż przesiąkałam nią cała.

Na oficjalną premierę kazano mi czekać około pół roku, ale warto było się powiercić ze zniecierpliwienia, bo w międzyczasie okazało się, że do pierwszej płyty debiutującej, pochodzącej z Berlina, ale na co dzień stacjonującej w Poznaniu Rosalie., swój grosz dorzucą takie koty jak Szatt czy Mentalcut.

Sam singiel jednak, zatytułowany „This Thing Called Love”, wyprodukowany został przez znanego Wam z Małych Miast, Mateusza Gudelę. Dużą rolę odgrywa tu mocny bas, na którym zbudowano cały utwór, a także (w moim odczuciu) dość nieoczywiście brzmiące syntezatory, dzięki którym piosenka nie wpada do worka tych-wszystkich-modnych, opartych na jednym patencie numerów.

Jeśli zatem jesteś fanem czarnych brzmień połączonych z elektroniką, to miej oko na Rosalie.. A jeśli nie, to śledzić poleca się tym bardziej.

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475