Wydarzenia

teledysk

O co chodzi z nowym Black Eyed Peas?

Prawda, że ostatnio wielu z nas zadaje sobie to pytanie? Gdybyśmy pisali po angielsku, na pewno nie zabrakłoby słynnego „what the fuck”. Mimo wszystko, krytycy obeszli się z Fasolkami wyjątkowo łagodnie, tak że album zdołał uzbierać aż 60 na 100 punktów na Metacritic, czyli więcej od poprzedniego „Monkey Business” (który też nie był dziełem geniuszu, ale jego 48/100 wydaje się zupełnie przypadkowe, porównując go z niestrawnym „The E.N.D.”). Pewne jest, że B.E.P. na pewno znajdzie nabywców nowego krążka, przynajmniej w USA, gdzie w tym roku królują zresztą podobne brzmienia, bo „Boom Boom Pow” spędza właśnie nieprzerwanie swój 10 tydzień na szczycie amerykańskiego Hot 100. Album zresztą wg przewidywań ekspertów i wstępnych danych sprzedaży, ma w pierwszym tygodniu trafić do rąk ponad 200 tysięcy odbiorców w USA, co da mu w kolejnym tygodniu czołową lokatę na Top 200 Albums.

(więcej…)

Nowy teledysk: The Alchemist feat. Maxwell & Twista „Smile”

Pewnie pamiętacie, a może i nie, jak w połowie lutego do Internetu wyciekł kawałek z nadchodzącego krążka Alchemista zatytułowany roboczo „Hide My Tears” gościnnie na wokalach z Maxwellem i Twistą. Otóż utwór doczekał się i wydania singlowego, i wersji teledyskowej, pod oficjalnym tytułem „Smile”. Kawałek oczywiście znajdzie się na albumie „Chemical Warfare”, który do sklepów trafi 7 lipca. Maxa niestety nie ma w teledysku, ale cieszę się, że pojawia się w tym nagraniu, bo refren, jest jego bardzo mocną częścią. Klip nie powala na kolana, ale dużo się dzieje i ogląda się z zaciekawieniem. Polecam!

Nowy teledysk: Cassie feat. Diddy „Must Be Love”

„Must Be Love”, jedno z niewielu przyzwoitych nagrań Cassie, mające początkowo być tym singlem, który ponownie wyniesie piosenkarkę(?) na szczyty list przebojów, zdaje się nie wypełniać powierzonych mu zadań i radzi sobie raczej kiepsko, więc już zostało cofnięte do roli buzz singla. Nadal nie wiadomo kiedy ukaże się zapowiadane od dawien dawna „Electro Love”, a jeśli nadal muzyka Cassie nie będzie się sprzedawać, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie ukaże się wcale. Tymczasem obejrzyjmy klip do jednego z niewielu ostatnio kawałków R&B, które wracają stylistycznie do ubiegłej dekady, zamiast bezmyślnie brnąć w vocoderowe bagno.

Nowy teledyk: Amerie – ‘Why R U’

Mamy go! Amerie wypuściła swój klip do utworu ‘Why R U’. Piosenka jest pierwszym singlem z jej najnowszej płyty “In Love & War” (Przepraszam, czy nie ma już innych pomysłów na tytuły płyt? Przepraszam, a co na to Daniel Otrudnymnazwiku?), która wychodzi już w sierpniu. Powiem Wam, że mi osobiście obraz mocno przypadł do gustu. Może kojarzy mi się momentami z zaczarowanym światem Jazmine i jej brakiem lękiem do lwów, tygrysów i niedźwiadków, ale jest dobrze. Nie jestem zaskoczona, Amerie tradycyjnie eksponuje swoją urodę i taniec, a piosenka brzmi jak part któraś tam ‚1 thing’. Mimo wszystko stwierdzam, że teledysk jest przyjemny dla oka.


Find more videos like this on The Celebrity Network

Teledyskowo: Wale

Już na początku tego roku było wiadomo, iż prędzej czy później nad muzyczny gwiazdozbiór nadciągnie inwazja waszyngtońskiego rapera Wale. Dzisiaj możemy już odczuć pierwsze efekty jego działań, które mają go zaprowadzić do wydania debiutanckiego albumu. Pierwszy to zapowiadana od dłuższego czasu kolaboracja z Lady Gagą, która to sprytnie wykorzystała fakt, iż konkurencja na polu popowych księżniczek jest albo za stara (patrz: Madonna), albo niespełna sił i rozumu (Britney Spears), i szturmem wkradła się na pierwsze strony gazet i listy przebojów, mając przy tym szokująco niewiele do zaoferowania w kwestii muzycznej. Kawałek nagrany wspólnie przez Wale i Gagę nosi tytuł „Chillin'”, a obrazek go ilustrujący możecie obejrzeć powyżej. Reżyserem jest Chris Robinson, a całość wygląda raczej przeciętnie. Chociaż znając ekscentryczne zapędy pani Gagi, przeciętność w jej wypadku jest rzadkością, i tu zdecydowanie wyszła wszystkim na plus. Oczywiście można zauważyć, że frazy przez nią wyśpiewywane wypadłyby niemalże identycznie w wykonaniu M.I.A. czy Santigold, ale to właśnie Lady Gaga ma teraz najgorętsze ,,nazwisko”, a samo „Chillin’ „ już w tej chwili jest jednym z kandydatów na letni hit. Wracajmy jednak do Wale’a, bo to nie wszystko, co przygotował on, by przekonać do siebie rzesze potencjalnych słuchaczy. (więcej…)

Nowy teledysk: KanYe West „Paranoid” (ostateczna wersja)

W zeszłym tygodniu zaliczyliśmy pewnego rodzaju falstart wraz z nowym teledyskiem KanYe Westa do utworu „Paranoid”. Ale skąd mogliśmy wiedzieć ? Nawet sam KanYe nie wiedział, co uczynili mu ,,życzliwi”, wpuszczając niedokończoną wersję klipu do sieci. Wiem, że nasz Kejn UWIELBIA uwagę i zamieszanie wokół swojej osoby, ale tym razem można mieć wrażenie, że to naprawdę nie było zamierzone. Paranoja! W każdym razie oto i ostateczna wersja wideoklipu. Widać wyraźnie, a w zasadzie wali po oczach, iż obrazek czerpie garściami z takich filmów jak chociażby „Sin City” Quentina T. i tego drugiego czy ,,Zagubiona Autostrada” Davida L.. Rola tytułowej paranoiczki przypadła zaś wokalistce Rihannie, która, biorąc pod uwagę „Chrihanna Gate”, wręcz idealnie pasuje do klipu o tytule „Paranoid”. Wykonawczyni „Disturbii” do budowy swojej postaci w tym ponad 3 minutowym obrazku mogła niniejszym wykorzystać swoje własne dramatyczne i paranoiczne doświadczenia ostatnich miesięcy. Jej zdolności aktorskie na pewno nie ustępują jej talentom wokalnym, o ile nawet nie są lepsze niż te drugie. A teraz pora na to, bym upadła na kolana, założyła koronę cierniową i w ramach pokuty za zeszłotygodniową niesłuszną krytykę wypowiedziała następujące słowa: Drogi Kejnie, wszystko odwołuję, a ostateczną całość „Paranoid” kupuję. Tak też czynię.

Teledyskowo: Jeremih, Day26 & Fabolous

jeremih

Jak pisałem kilka dni temu, ostatnio czarni wykonawcy wydają bardzo wiele teledysków, może nawet zbyt wiele, bo w związku z tym na Soulbowlu zaczynają pojawiać się dosyć niewygodne ciągi postów stricte teledyskowych. Tym razem, żeby uniknąć kolejnego zamieszania, postanowiłem skupić je wszystkie w pigułce, zwłaszcza, że nie ma za bardzo o czym pisać.

(więcej…)

Beastie Boys wracają do gry

bb

W maju na siedmiocalowym winylu, bez zbędnego szumu, wydany został ich nowy singiel „Lee Majors Come Again”, póki co jedynie w wersji promocyjnej, ale utwór zwiastuje definitywne nadejście nowego albumu. Po blisko pięciu latach przerwy od rapowania i znakomitego „To the 5 Boroughs”, a dwóch, od instumentalnego zespół zdecydował się wreszcie na wydanie kolejnej rap rockowej produkcji. Album zatytułowany „Hot Sauce Committee” nie ma jeszcze dokładnej daty wydania, ale jego premiera planowana jest na ten rok (niektóre źródła podają datę 29 grudnia 2009) nakładem wytwórni Capitol. Tymczasem poniżej do osłuchania „Lee Majors Come Again”, pierwszy zwiastun nadchodzącej płyty

(więcej…)

Nowy teledysk: The-Dream feat. kanYeWest „Walkin’ on the Moon”

Bardzo teledyskowo tu ostatnio, ale nie mogłem odmówić sobie przyjemności podzielenia się tym z Wami, bo oto jeden z najgorętszych utworów roku, doczekał się klipu. Mowa oczywiście o genialnym „Walkin’ on the Moon” – trzecim singlu z ostatniego krążka The-Dreama „Love vs. Money”. Kawałek, co prawda póki co nie zdążył zyskać należnego mu rozgłosu, ale powoli pnie się do góry na listach przebojów i bardzo liczę na to, że ostatecznie utwór stanie się hitem, chociażby na miarę „Rockin’ That Thing”, mimo że oczywiście zasługuje na jeszcze więcej. A teledysk? Cóż, jest kosmiczny. Może nie wyszukany czy wybitnie oryginalny, ale fantastycznie wpasowuje się w klimat utworu. Zobaczcie sami!

Nowy teledysk: KanYe West „Paranoid”

Kejnie, rozczarowałeś mnie, dlatego też będę dalej z premedytacją mówić do ciebie per ,,Kejn„, mimo że już chciałam od tego odejść. Jak można popsuć tak smakowity kawałek jak „Paranoid” z całkiem aktualnego jeszcze albumu „808’s & Heartbreak” ? Ano, trzeba nakręcić nudny, zupełnie nic nie wnoszący teledysk, będący wyłącznie mieszanką ładnych obrazków z Upadłą Księżniczką Ciemności w roli głównej. Kejnie, słyszałam, iż chciałeś być Artystą. Jeśli tak, to w tym przypadku poniosłeś, sir, Artystyczną porażkę. Może w fazie pomysłu i na papierze zapowiadało się to dobrze, ale niestety nie przetrwało to próby przeniesienia na taśmę filmową. Jednak nie chcąc ostatecznie zatonąć w bajorze negatywnych odczuć, warto zaznaczyć choć jedną korzystną rzecz – Rihanna, gdy nie śpiewa, zawsze jest na plus. Panie i panowie, a teraz wasz wyrok.