travis scott

Nowy utwór: Metro Boomin feat. Travis Scott „Blue Pill”

Metro Boomin i Travis Scott znów połączyli siły by dać swoim fanom najnowszy kawałek zatytułowany „Blue Pill”. No, może najnowszy to nie najlepsze określenie biorąc pod uwagę fakt, że jego fragmenty ujrzały światło dzienne już w grudniu 2014 roku. Teraz autor „No Complaints” udostępnił pełną wersję utworu, jednocześnie dziękując słuchaczom za wieloletnie wsparcie. Nie wiadomo jeszcze, czy jest to zapowiedź producenckiego albumu Metro, ogłaszanego przez Travisa Astroworld, czy też może luźny kawałek z okazji 24 urodzin beatmakera z St Louis. Dobrze jest jednak wiedzieć, że każdy z nich pracuje nad kolejnymi projektami. Istnieje więc nadzieja na kilka ciekawych rapowych płyt w końcówce roku.

„I get those goosebumps everytime…”, czyli Travis Scott w Krakowie

Mogłoby się zdawać, że po tym jak na Open’erze zagrali Radiohead, Foo Fighters, The Weeknd, G-Eazy czy Aerosmith w Łodzi, a Guns’n’Roses w Gdańsku, to Polacy muzycznie są ukontentowani. Nic bardziej mylnego, bo w tegorocznym koncertowym rozkładzie jazdy w naszym kraju brakowało tylko i aż jednego występu — Travisa Scotta, młodego, przebojowego reprezentanta Teksasu, który swoją umiejętnością połączenia południowego hip-hopowego sznytu z popową charyzmą podbił serce całego rapowego półświatka. Tę przyjemność dał polskim fanom Alter Art w ramach Kraków Live Festival, rekompensując jego nieobecność z Gdyni.

Muszę przyznać, że obawiałem się trochę frekwencji na polskim koncercie i samego jego przebiegu. Polacy raczej niechętnie wykrzykują angielskie teksty, jeśli chodzi o rapowe gwiazdy. Dobrym tego przykładem był występ Maca Millera podczas Open’era. Nie dość, że pogoda nie dopisywała (deszcz lał bez przerwy jeszcze zanim rozpoczął się koncert), to ludzie, którzy dość licznie przybyli pod Main Stage nie potrafili wykrzyczeć, zdawałoby się, najpopularniejszych refrenów. W końcu raper z Pittsburgha zdenerwował się na tyle, że zakończył swój występ po około 45 minutach, schodząc ze sceny obrażony. Nie mam tu oczywiście zamiaru usprawiedliwienia zachowania Millera, a zaznaczenia jedynie mentalności Polaków na takich koncertach. Całe szczęście w Krakowie zaskoczyłem się bardzo pozytywnie.

Już od pierwszych kawałków rozgrzewki DJ-a czuć było, że szykuje się niesamowite szaleństwo. Publiczność rozgrzewana była takimi hitami jak „XO Tour Lif3”, „Humble.” Kendricka czy „Unforgettable”, a warm-up ten polegał na energicznym skakaniu i głośnym recytowaniu każdego słowa jednym tchem. To jednak był dopiero zalążek hype’u, jakiego miałem zaraz doświadczyć na własnej skórze.

Gdy Travis pojawił się na scenie, wszyscy dosłownie zwariowali. Jego imię było skandowane tak głośno, że przeszła mi przez głowę myśl o zaaplikowaniu stoperów. Szybko jednak zmieniłem zdanie wraz z początkowymi taktami spokojnego intro każdego koncertu Scotta, „The Ends”. Potem było już tylko coraz lepiej. Podczas swojego setu Travis zarapował swoje największe bangery i to w swoim szaleńczym stylu. Magia hajpu wytwarzającego się na każdym występie Teksańczyka polega na tym, że raper wydziera się do mikrofonu i otwarcie zachęca do otwierania „kół śmierci”, które po prostu oznaczają silne zderzenie i pogo. Dotychczas uważałem, że takie rzeczy można spotkać jedynie na Woodstocku, koncertach metalowych albo jakichś hardcore rapach typu Dope DOD. Byłem uprzedzony, ale Amerykanin zmienił mój pogląd na ten temat.

Aplikowanie kolejnych dawek szaleństwa szło Scottowi doskonale. Skakał na scenie tak samo jak publiczność znajdująca się kilkanaście metrów przed nim, a spiralę tęgo nakręcał jeszcze bardziej krzyk rapera do mikrofonu na odpalonym w czasie rzeczywistym auto-tunie. W końcu nastąpiła przerwa, podczas której na scenie pojawił się jeżdżący na wózku inwalidzkim Adam, wniesiony na prośbę samego gwiazdora, który pozostał na niej już do końca koncertu, a czasami wykrzykiwał teksty piosenek do mikrofonu, który podkładał mu Travis. Niespodzianką było zagranie słodko-gorzkiego „Love Galore” z płyty CTRL SZY, które uspokoiło chociaż na chwilę tłum fanów zebranych w Krakowie.

Podczas występu ludzie mogli potracić zmysły, zwłaszcza słysząc „Father Stretch My Hands, Pt.1” z repertuaru Kanye’ego, „Through the Late Night”, czyli specjalną kolaborację Scotta z jego idolem Kid Cudim, a także „Sweet Sweet”, podczas którego Travis zszedł ze sceny przytulić jedną z dziewczyn w pierwszym rzędzie. To były dobre, miłe, przyjemne momenty koncertu, aczkolwiek największą porcję energii zabrała ostatnia jego część.

Travis na swoich występach wielokrotnie wykonywał określone kawałki. Miałem nadzieję, że w Polsce również zagra kilka razy całe „Goosebumps”, natomiast na festiwalu taki scenariusz jest niemożliwy. Wynagrodził nam to za to wielokrotnym powtarzaniem refrenów „Butterfly Effect”, „Antidote” oraz właśnie „Goosebumps” i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zdarzyło się, że w przerwie pomiędzy całkowicie innymi tytułami wplatał się hook z „Efektu Motyla” i znowu wszyscy skakali jak opętani! Setlistę zamknął wcześniej wspomniany numer, który w studyjnej wersji nagrany został wraz z Kendrickiem, a podczas niego był największy ogień.

Krótko mówiąc twórczość Scotta udowadnia jego talent do pisania niezwykle chwytliwych refrenów, których energia często rozciągana jest na zwrotki, a popowa melodyjność zapewnia mu bardzo pozytywny odbiór w każdym zakątku świata. I ja, wątpiący w Polaków gbur, z radością muszę przyznać, że w 2017 roku na historycznym pierwszym koncercie Travisa Scotta dali radę! I to jak!

Nowy teledysk: Miguel feat. Travis Scott „Sky Walker”

Nowy teledysk Miguel feat Travis Scott Sky Walker

Po fantastycznym „Waves” Miguel i Travis Scott ponownie łączą siły we wspólnym nowym teledysku do piosenki „Sky Walker”. Luzacki wideoklip do murowanego hitu składa się z luźnych urywków, przedstawiających imprezującego w towarzystwie pięknych pań Miguela. Balony, plaża, wspólne kąpiele w wannie i pływanie na desce – czego chcieć od życia więcej? W drugiej części klipu na tle neonów i policyjnego auta do Miguela dołącza Travis Scott. Poza tym mamy tu parę udanych aluzji do Gwiezdnych Wojen — Miguel porównuje się do samego Luke’a Skywalkera — i Top Guna. Pojawienie się wolnego ducha o dzikim sercuteledysku Duy Lipy pozostawiło lekki niedosyt. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nadchodzi nowy album amerykańskiego muzyka. Rada od Miguela? Celebruj każdy dzień jak swoje urodziny!

Mike Dean z „koncertową” wersją „Goosebumps”

Do koncertu Travisa Scotta na krakowskim Live Festival dzielą nas jeszcze niecałe dwa tygodnie. Jedni zapewne nie mogą już się doczekać, aby zająć miejsce przy samej scenie, inny żałują, że nie będą mogli wziąć udziału w tym wydarzeniu. Zarówno dla jednych jak i drugich niespodziankę przygotował legendarny producent i stały współpracownik La Flame’a — Mike Dean. Na jego soundcloudowym profilu pojawiła się „koncertowa” wersja utworu „Goosebumps”. Nie chodzi jednak o nagranie z samego koncertu, a o podkład, który można usłyszeć podczas wykonań na żywo. Oryginalna produkcja od Cardo została wzbogacona syntezatorowymi partiami granymi przez samego Deana. Pozycja obowiązkowa przed 18 sierpnia.

Travis Scott zagra w Krakowie!

Ależ bomba! Po wielu miesiącach wyczekiwania i zawodzie po Open’erze, Alter Art jednak zaprosiło Travisa do Polski i ten zagra już 18 sierpnia na Kraków Live Festival, dzień przed Wizem Khalifą! To świetna wiadomość, zwłaszcza, że na fanpage’u festiwalu z Gdyni w sekcji komentarzy było gorąco i całkiem ciasno od nazwiska La Flame. Mamy nadzieję, że cały ten hype przeniesie się pod scenę Live Festiwalu w piątek 18 sierpnia i przeżyjemy chociaż cząstkę tego szaleństwa, które zazwyczaj ma miejsce na koncertach twórcy hitu „Pick Up the Phone”. Bilety jednodniowe można zakupić w ALTER SKLEPIE w cenie 199 PLN. Śpieszcie się, bo może być sold out!

Efekt motyla w nowym klipie Travisa Scotta

Pamiętajcie ten piękny majowy dzień, kiedy Travis Scott znienacka wypuścił trzy nowe numery? Dzień po rozpoczęciu wspólnej trasy koncertowej z Kendrickiem Lamarem Scott zaprezentował psychodeliczny teledysk do jednego z zaprezentowanych wówczas utworów — „Butterfly Effect”. Są wielobarwne motyle, złote Lamborghini, a wszystko vaporwave’ym sosie nostalgii za latami 90. Nie wiadomo, czy numer znajdzie się na zapowiadanym powoli trzecim krążku rapera AstroWorld, który w jednym z ostatnich wywiadów nieskromnie określił jako swój najlepszy album. Wiadomo natomiast, że koniecznie trzeba ten barwny klip obejrzeć!

French Montana ujawnia tracklistę Jungle Rules

Premiera Jungle Rules już niebawem, najwyższy czas by zacząć ujawniać kolejne szczegóły na temat krążka. Najnowszy album Frencha ma ukazać się 14 lipca. Obok hitowego „Unforgettable” znajdzie się na nim jeszcze 17 innych utworów. Lista gości również wygląda okazale. Są na niej Pharrell, The Weeknd, Travis Scott, Young Thug czy Future. Na jednym tracku obok rapera z Bronxu będzie można usłyszeć nawet (legendarnego w niektórych kręgach) Maxa B. Pełna tracklista prezentuje się następująco.

JUNGLE RULESSSS TRACKLISTING 🔥🔥 #BANG 💥 #july14

Post udostępniony przez French Montana (@frenchmontana)

Nowy album Nasa już w wakacje?

Jakiś czas temu informowaliśmy, że Nasir Jones szykuje się do wydania następcy Life is Good. Wszystko wskazuje na to, że nowy album rapera może ukazać się już latem. Tak przynajmniej stwierdził sam zainteresowany w wywiadzie udzielonym dla The New York Times. Po zeszłorocznych deklaracjach trochę trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, że oficjalna promocja wciąż jeszcze się nie rozpoczęła. Najbliższą okazją by usłyszeć porcję nowej muzyki od Nasa będzie wspólny kawałek z Travisem Scottem przygotowany na Grateful DJ-a Khalida. Może to właśnie tam artysta zdradzi kilka szczegółów dotyczących nadchodzącego projektu. No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Nowy teledysk: Travis Scott „Way Back”

Ostatnie tygodnie to pracowity czas dla Travisa. Przypomnijmy, że poza gościnnym występem u SZA oraz 2 Chainza, wydaniem 3 nowych utworów wypuścił jeszcze teledysk do „Goosebumps”. Jakby tego mało Scott postanowił wyrobić 300% normy i zaprezentował przed chwilą kolejny obrazek z Birds in the Trap Sing McKnight, a konkretnie „Way Back”. Zachęcamy do sprawdzenia świeżutkiego materiału, gdzie poza gospodarzem występuje również James Harden, który gra w drużynie z rodzinnego miasta rapera — Houston Rockets.

Nowy utwór: 2 Chainz feat. Travis Scott „4 AM”

/>

Czy zdarzyło się wam imprezować do czwartej nad ranem? 2 Chainzowi i jego koleżce Travisowi Scottowi najwidoczniej tak i to nie raz. O czwartej panowie dopiero się rozkręcają. Niedawno pisaliśmy o ujawnionej przez Tity Boia trackliście nowego krążka Pretty Girls Like Trap Music, a teraz ukazał się kolejny promujący go singiel, „4 AM”, który idealnie wpisuje się w przechodni okres między wiosną a latem.

Ładne dziewczyny lubią trap? Zapytajcie Kylie Jenner, która spotyka się teraz ze Scottem. A jeśli planujecie w najbliższym czasie imprezę, możecie spokojnie dołączyć do swojej playlisty ten numer.

2 Chainz prezentuje okładkę oraz tracklistę nowego albumu

Wszystko wskazuje na to, że nowy album 2 Chainza trafi na sklepowe półki już 16 czerwca. Od premiery ostatniego singla minął już ponad miesiąc, najwyższy czas by zacząć ujawniać kolejne szczegóły związane z nadchodzącym wydawnictwem. Najpierw na instagramowym profilu artysty pojawiła się okładka, następnie światło dzienne ujrzała tracklista. W skład Pretty Girls Like Trap Music będzie wchodzić 16 utworów. Na albumie u boku gospodarza będzie można usłyszeć m.in. Drake’a, Gucci Mane’a, Nicki Minaj, Travisa Scotta, trio Migos czy Pharrella Williamsa.

Spis utworów
1. „Saturday Night”
2. „Riverdale Rd”
3. „Good Drank” (feat. Gucci Mane & Quavo)
4. „4 AM” (feat. Travis Scott)
5. „Door Swangin”
6. „Realize” (feat. Nicki Minaj)
7. „Poor Fool” (feat. Swae Lee)
8. „Big Amount” (feat. Drake)
9. „It’s A Vibe” (feat. Ty Dolla $ign & Trey Songz & Jhené Aiko)
10. „Rolls Royce Bitch”
11. „Sleep When U Die”
12. „Trap Check”
13. „Blue Cheese” (feat. Migos)
14. „OG Kush Diet”
15. „Bailan” (feat. Pharrell)
16. „Burglar Bars” (feat. Monica)

Travis Scott prezentuje trzy nowe numery

Wariat z tego Travisa Scotta, ale za to go kochamy. Po idyllicznym duecie z SZAgościnnym wersie u Franka Oceana typ wypuścił właśnie na swój Soundcloud trzy nowe numery: „Butterfly Effect”, „Green & Purple” z Playboiem Cartim i „A Man”. Wszystkie do odsłuchu poniżej. W sam raz na chillowe popołudnie.

Nowy teledysk: SZA feat. Travis Scott „Love Galore”

Nie minęły nawet dwa tygodnie odkąd SZA podzieliła się znakomitą singlową kolaboracją z Travisem Scottem, a już w sieci pojawiła się wizualizacja do utworu. Zgodnie z tytułem i charakterem numeru SZA i Scott zapraszają widzów do sypialni. Zupełnie inaczej niż w rapowych teledyskach — to SZA pokazuje swoją dominującą stronę, podczas gdy Scott jest wyjątkowo łagodny, niemal nieobecny. Pogrążoną w kontemplacji siebie nawzajem parę spowija chmara motyli.

Nowy utwór: SZA feat. Travis Scott „Love Galore”

Do diaska, SZA, przestań się nami bawić! Rozumiemy, że jesteś zajęta i ledwo starczy ci czasu na umycie zębów (vide „Where The Hell Have You Been”), ale to już prawie cztery miesiące od planowanej daty premiery CTRL. Czy chcesz, żebyśmy czekali jeszcze cztery lata i całkiem stracili zainteresowanie? Najwyraźniej nie, skoro w sieci pojawia się, drugi po „Drew Barrymore”, utwór z nowej płyty. Słodko-gorzki „Love Galore” w asyście Travisa Scotta i przesterowanych dźwięków porusza aspekt niebezpiecznych skutków tzw. „chemii międzyludzkiej”. Takie numery sprawiają, że coraz ciężej znieść oczekiwanie na nową płytę.

 

Nowy teledysk: Travis Scott feat. Kendrick Lamar „Goosebumps”

Oczywisty hajlajt zeszłorocznego Bird in the Trap Sing McKnight doczekał się nieoczywistego teledysku. Zanim nadto się nakręcicie, mamy kubeł zimnej wody. Klip został wydany jako ekskluzywny materiał dla Apple Music i w całości mogą obejrzeć go tylko użytkownicy platformy (klikając o tutaj). Dla pozostałych nieszczęśników serwis przygotował minutowy preview akcentujący psychodeliczną fantasmagorię wypełniającą świat klipu „Goosebumps”. Tym, którzy mają niedosyt, a nie mają za to Apple Music, polecamy Travisa Scotta wykonującego numer na żywo u Jimmiego Kimmela oraz utrzymany w bardzo podobnym stylu klip do „Party Monster” The Weeknd.

Lil Uzi Vert, Quavo i Travis Scott są szybcy i wściekli

Zgadnijcie, komu powierzono pieczę nad piosenką promującą ósmą część kultowej już (heh!) sagi Szybcy i wściekli! Jeśli rzuciliście okiem na tytuł to już wiecie, ale i bez tego łatwo byłoby postawić na któregoś z wszędobylskich ostatnio trapraperów — Lil Uziego, Quavo czy Travisa Scotta. Panowie nagrali niestety bardzo zachowawczy singiel w stylu poprapowych hiciorków, które swego czasu zalewały rozgłośnie Top 40 na całym świecie. Że będzie przebój — o tym nie muszę chyba przekonywać. Miejmy nadzieję, że sprawę uratuję Young Thug, Migosi, G-Eazy i Kehlani czy Jeremih, których także usłyszymy na soundtracku. By to ocenić trzeba będzie jeszcze poczekać — do 14 kwietnia, a na film o tydzień dłużej — do 21.

646c9d68488d6648580bd17eecf26462-1000x1000x1

Travis Scott z gęsią skórką u Kimmela

travis

Jeśli tak jak ja zastanawialiście się po premierze Birds in the Trap Sing McKnight, dlaczego Travis Scott nie wypuścił „Goosebumps” z Kendrickiem Lamarem, jednoznacznego hajlajtu z płyty, jako singla, wreszcie Scott postanowił ten oczywisty błąd naprawić. Numer błyskawicznie podchwyciło radio, a sam Scott pojawił się ostatnio w programie Jimmy’ego Kimmela, by go wykonać — co prawda bez Lamara, ale nie można mieć wszystkiego.

Jednocześnie Scott zapowiedział, że wraz z Quavem i Lil Uzi Vertem pracują nad muzycznym motywem przewodnim do kolejnej części Szybkich i wściekłychFate of the Furious. Film trafi do kin w kwietniu, utworu możemy spodziewać się w marcu.

Nowy teledysk: Gucci Mane feat. Travis Scott „Last Time”

gucci

W oczekiwaniu na trzeci studyjny krążek Gucciego Mane’a w tym roku (po Everybody LookingWoptoberze) — The Return of East Atlanta Santa raper wypuszcza odpowiedni do pory roku i tytułu płyty zimowy teledysk do numeru „Last Time” z gościnnym udziałem Travisa Scotta. Rzecz stylistycznie zawiera się gdzieś w połowie drogi między Mane’m a Scottem, nie tworząc jakiejkolwiek nowej wartości. Oceńcie zresztą sami poniżej.

Recenzja: Travi$ Scott Birds in the Trap Sing McKnight

3db71f92260db9e330883b11d7c68f2d-1000x1000x1

Travi$ Scott

Birds in the Trap Sing McKnight (2016)

Grand Hustle

W 2016 roku granice między mainstreamowym a niezależnym hip-hopem wyraźnie się zacierają: raperzy nowej fali pokroju Young Thuga czy trio Migos forsują nowoczesne brzmienie pełne efektów wokalnych i melodyjnego bełkotu, południowi weterani inspirowani twórczością Gucciego Mane’a nieprzerwanie inwestują w surową wizję cykającego trapu, tytani sceny w postaci Kanyego Westa i Kida Cudiego bawią się formą pełną przepychu i aranżacyjnych wariacji, a Kendrick Lamar, Danny Brown czy członkowie Odd Future nieustannie odkrywają nowe możliwości hip-hopowego eksperymentu, swobodnie realizując swoją wizję jako artyści głównego nurtu. Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi grupami w kłębach dymu lewituje Travi$ Scott — młody reprezentant Teksasu, którego świetne, debiutanckie Rodeo oraz poprzedzające mixtape’y Owl PharoahDays Before Rodeo zaniosły go na szczyt stawki, malując go jako jednego z najciekawszych artystów młodego pokolenia. Jego najnowszy krążek zatytułowany Birds in the Trap Sing McKnight kontynuuje rozpływający schemat debiutu, wzbogacając całą mieszankę o współczynnik przepastnych, chwytliwych popowych akcentów.

Jednym z największych atutów twórczości Scotta jest niesamowity talent do refrenów, których energia niejednokrotnie rozciągana jest na zwrotki, co sprawia że łatwo zatracić się w tych prostych, uzależniających wersach. Za najlepszy przykład może posłużyć osłupiające „Goosebumps” z niezawodnym Kendrickiem Lamarem, gdzie głęboki bas i sunący układ perkusyjny bezpośrednio i niemal niezauważalnie przenoszą charyzmatyczną melodię refrenu do fantastycznej śpiewanej zwrotki, aby zwieńczyć całość kaskadą linijek reprezentanta TDE. Singlowe „Pick Up the Phone” z Thuggerem i Quavo funkcjonuje na identycznych warunkach — rozhuśtane zwrotki na moment nie tracą impetu hooku, a wszystko przystrojone zostało niezwykle ciepłym instrumentalem autorstwa Vinylza, Franka Dukesa, Rittera i Mike’a Deana, którego nie sposób nie skojarzyć z „I Know There’s Gonna Be (Good Times)” Jamiego xx. Ogromną inspiracją obranej estetyki był również Kid Cudi, który pojawia się w kluczowych i najbardziej przebojowych utworach albumu. Następujące po sobie piekielnie mocne „Way Back”, „Coordinate” i „Through the Late Night” (nawiązujące do i jakościowo bijące na głowę przebój Cudiego) to definicje łączenia popu z hip-hopem po My Beautiful Dark Twisted Fantasy Westa.

Bogata, potężna produkcja koncentrująca w jednym miejscu futurystyczny południowy hip-hop, tradycję muzyki chopped & screwed z Houston oraz popową melodyjność opartą na pościelowym klimacie nowoczesnego R&B, a także ta zdecydowanie bardziej elektryzująca i przebojowa część płyty stanowią jej najmocniejszą stronę. Minimalnie gorzej prezentują się spokojniejsze, mniej radiowe pozycje z płyty. Z jednej strony dostajemy bezbłędne numery jak otwierające album „The Ends” z André 3000 czy rozpływające się na przestrzeni ponad pięciu minut, delikatne, ulotne „First Take” z Brysonem Tillerem, z drugiej zaś kilka wypełniaczy i łagodnie rzecz biorąc, nietrafioną końcówkę z zamykającym niewypałem w postaci „Wonderful” z The Weeknd. Ubiegłoroczne Rodeo było projektem bardziej spójnym i w konsekwencji lepszym jako całość, nawet jeśli te najbardziej przebojowe momenty Birds in the Trap Sing McKnight pokroju „Coordinate”, „Goosebumps”, „Pick Up the Phone” czy „Way Back” są najmocniejszymi punktami katalogu Travi$a Scotta. Miejmy nadzieję, że zwiastują kolejne lata hitów łączących południowy, hip-hopowy sznyt z wirusem popowej charyzmy.

Travi$ Scott remiksuje Rae Sremmurd

artworks-000189085354-s28cul-t500x500

Na nowym mikstejpie DJ-a Chase’a B Streets Need That 3 znalazła się przeróbka nagrania „Swang” z edycji deluxe ich tegorocznej płyty SremmLife 2. Chase B jest nadwornym DJ-em Scotta podczas tras koncertowych, a Czarni Beatlesi spotkali się już z raperem muzycznie na jego pierwszym krążku Rodeo w nagraniu „Nightcrawler”. Tego zaskakująco udanego połączenia w nowej odsłonie możecie posłuchać poniżej.