vince staples

Nowy utwór: Vince Staples feat. Ty Dolla $ign „Rain Come Down”

Odliczamy dni do premiery Big Fish Theory, ale musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość, bo premiera 23 czerwca. Do tego czasu można sprawdzić nowy singiel promujący to wydawnictwo — „Rain Come Down”. Vince robi swoje na oszczędnym, basowym bicie, a całości dopełnia śpiewający gościnnie Ty Dolla $ign. Całkiem niezły track, ale odnoszę wrażenie, słuchając też poprzednich singli, że płyta brzmieniowo będzie się nieco różnić od Summertime ’06. Zresztą po sieci krążą informacje, że cały krążek ma być podobno mocno osadzony w elektronice i brzmieniu Detroit techno. Może być ciekawie.

Nowy album: Vince Staples Big Fish Theory

Wszystkie znaki na facebook’owym profilu oraz twitterze rapera wskazują na to, że w najbliższy piątek mamy spodziewać się nowego materiału od Vincenta. Możemy to wnioskować po udostępnionym zdjęciu złotej rybki w akwarium na granatowym tle oraz po podpisie: „5.19.17. 12 AM”. Grafika kojarzy się z utworem „BagBak”, który został opublikowany kilka miesięcy temu, ale najwyraźniej ma znaleźć się na nadchodzącym albumie. Ostatnio Vince’a mogliśmy usłyszeć chociażby na featuringu w „Ascension” Gorillaz, ale ubiegłoroczna epka Prima Donna zaostrzyła apetyt fanów na solowy materiał od Staples’a. W tym momencie trudno powiedzieć, jak brzmieć będzie Big Fish Theory, ale jeśli ma być to płyta w klimacie podobnym do „BagBak”, to zapowiada się naprawdę ciekawie. „It’s time to go crazy”, napisał Vince na twitterze, czekamy!

Nowy utwór: Vince Staples „BagBak”

vince-staples-bagbak

Od premiery Prima Donny minęło pięć miesięcy, a Vince Staples zamierza chyba wydać większy projekt, bo właśnie zaskoczył fanów nowym singlem „BagBak”. Muzycznie można powiedzieć, że to klasyczny, brudny w klimacie Vince. Do tego tekstowo daje znać, że Obama to dla niego za mało i potrzeba czegoś więcej. Reprezentant Kalifornii nie zwykł zawodzić, więc jeśli rzeczywiście zamierza coś niedługo wypuścić, szykuje się jedna z najciekawszych premier w tym roku.

Recenzja: Vince Staples Prima Donna EP

vince-staples-prima-donna

Vince Staples

Prima Donna EP (2016)

ARTium / Def Jam

Jeśli patrząc na okładkę nowej epki Vince’a Staplesa liczyliście na coś choćby odrobinę lżejszego w odbiorze od posępnego Summertime ’06, mylicie się i to bardzo. Widać pewne różnice, ale najważniejsze się nie zmieniło — młody raper z Long Beach to czołowy nihilista amerykańskiego hip hopu.

Prima Donna EP to w zasadzie rapowy album napisany i nagrany wspak. W czasie gdy większość wykonawców kusi nas na początek bangerami, poważniejsze przemyślenia zostawiając na koniec, to tutaj mamy dokładnie na odwrót. Po inscenizującym samobójstwo intrze dostajemy „War Ready” — chyba najbardziej pesymistyczny tekst napisany kiedykolwiek przez Vince’a napędzany dodatkowo samplem z „ATLiens” OutKastów i abstrakcyjną elektroniką Jamesa Blake’a. Od tego momentu materiał stopniowo spuszcza z tonu — przez okrutnie sarkastyczne, drwiące ze schematów pop-rockowych ballad „Smile”, nomen omen szalony strumień świadomości w „Loco”, aż po stylizowane na klasyczne rapowe braggadocio „Big Time”.

Wraz z każdym kolejnym utworem (i wraz z ponurą mantrą przerywników pomiędzy) coraz lepiej poznajemy motywy Vince’a prowadzące do wydarzenia z początku — poważne, mniej poważne, również te związane z dość niedawnym zapoznaniem się ze smakiem sławy, pięcioma minutami bycia tytułową Prima Donną. Inspirowana (jak sam Vince w wersach przyznaje) Edgarem Allanem Poe’em i Jamesem Joyce’em narracja wymyka się lekko spod kontroli przy „Pimp Hands” — traktującym o muzycznej przemianie pokoleń utworze pochodzącym z sesji nagraniowej poprzedniego longplaya. Zbudowana głównie siłami Blake’a i DJa Dahiego warstwa produkcyjna brzmi jak ewolucja kierunku nadawanego do tej pory przez No ID, ale i tutaj można mieć małe pretensje za brzmienie „Smile”. Efekt pozornie radosnej piosenki był zamierzony, ale chcąc nie chcąc można się lekko poczuć wybitym z vince’owskiej orbity.

Prima Donna EP nie odbije się na scenie takim echem jak i tak niedoceniane Summertime ’06, ale przecież wcale nie musi. Tego oczekiwać będę po egzaminie w postaci następnego długogrającego albumu. Będę przy tym spokojny o poziom, widząc jak w międzyczasie trzymał swój powiększony łeb na karku.

Vince Staples i The Roots na żywo u Fallona

Akompaniament zapewniany przez zespół The Roots niemal wszystkim artystom występującym w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon wyniósł już kilka utworów na zupełnie inny poziom. Podobnie sprawa ma się z ostatnim muzycznym gościem programu. Raper Vince Staples świętuje obecnie wydanie swojej najnowszej epki zatytułowanej Prima Donna, wspieranej przez bardzo fajną produkcję filmową. W ramach promocji wydawnictwa, wykonał on jeden z najlepszych utworów tam zawartych, czyli rewelacyjne „Smile”. To, co zrobili z tym Questlove i spółka określić można już tylko właściwie jednym słowem — ogień. Przekonajcie się sami!

 

Ponadczasowi James Blake i Vince Staples w przeróbce „Timeless”

timeless

Drugi singiel z The Colour in Anything doczekał się rapowego remiksu — podobnie jak trzy lata temu na „Life Round Here” Blake zaprosił Chance’a the Rappera. Tym razem pod nóż poszedł jeden z najmniej singlowych singli tego roku — zwodnicze „Timeless”, a gościnny wers podsunął Vince Staples (który swoją drogą wydał właśnie nową epkę). Staples zresztą jest jedynym jasnym punktem tego nagrania i raczej to jego miłośnicy powinni po nie sięgnąć. Można to zrobić poniżej.

Nowa epka: Vince Staples Prima Donna

vince-staples-prima-donna

Zawsze dobrze posłuchać czegoś nowego od Vince’a. Na nowej epce w sumie dostajemy siedem kawałków w charakterystycznym dla Staplesa stylu. Przynajmniej tyle można powiedzieć po jednym przesłuchaniu, poza tym że ten jeden odsłuch skutecznie zachęcił mnie do następnego. Produkcja No I.D., DJ Dahi i James Blake. Pisałem kiedyś, że Vince zamierza przejść na emeryturę. Cóż, jeśli ma wypuszczać takie perełki, lepiej żeby tego nie robił. Jako przedsmak przed premierą epki ukazała się pełna wersja „’06” — kawałka, który w dość nieoczekiwany sposób zakończył Summertime ’06. Do sprawdzenia na dole.

Nowy teledysk: Vince Staples „Lift Me Up”

vince

Zeszłoroczny krążek Vince’a Staples Summertime ’06 był jednym z najlepszych rapowych albumów, dlatego też zasłużenie znalazł się w naszej topce. Jednym z najlepszych utworów z płyty był numer „Lift Me Up”. Dzisiaj otrzymaliśmy teledysk do tego kawałka, połączonego z intro „Ramona Park Legend, Pt. 1”, w którym widzimy lewitującego Vince’a w okolicach portowego wybrzeża Los Angeles. Album do dzisiaj się nie nudzi, a takie odświeżenie w postaci świetnego klipu zdecydowanie zachęca do ponownego odsłuchu Summertime ’06.

Nowy utwór: Flume feat. Vince Staples & Kučka „Smoke & Retribution”

WWKD OCTOBER 2013

Dokładnej daty premiery drugiego krążka Flume’a jeszcze ma. Znamy natomiast okładę, promomix albumu oraz pierwszy singiel zatytułowany „Never Be Like You” z gościnnym udziałem wokalistki Kai. Dzisiaj swoją premierę w audycji Zane Lowe’a miał nowy utwór z albumu Skin – kawałek „Smoke & Retribution”z gościnkami od Vince’a Staples oraz Kučki. W rozmowie z prowadzącym Flume pochwalił zeszłoroczny krążek Vince’a oraz opowiedział o pracy nad podkładem do utworu.

Vince Staples na Open’erze

vince

Jeżeli byliście rozczarowani jedynym póki co hiphopowym ogłoszeniem z tegorocznego Open’era, to mamy dla Was bardzo dobrą informację. Przy okazji piętnastej edycji kultowego festiwalu po raz pierwszy Polskę odwiedzi Vince Staples! Młody raper z Long Beach to obok Kendricka Lamara i Earla Sweatshirta (którzy to zresztą obaj notabene na Open’erach się pojawiali) czołowy przedstawiciel młodej fali świadomego hip hopu z Kalifornii i przy okazji również autor jednego z najmocniejszych debiutów 2015 roku (zapraszam do recenzji). Kolejny raz brawa dla organizatorów za zorientowanie się w temacie — czekamy jeszcze na jakieś mocne ogłoszenie w kategoriach r&b/soul, aczkolwiek zeszłorocznego D’Angelo bardzo ciężko byłoby przebić. Oprócz Vince’a zapowiedziane dzisiaj zostały również koncerty Caribou i Tame Impala. Również przepiękne wybory, tak swoją drogą.