Eklektik Session: Boxed

Dziwne czasy nastały Gorillaz i Roberta Smitha

Data: 10 września 2020 Autor: Komentarzy:

Gorillaz we współpracy z legendą gotyckiej sceny

Jeżeli obserwujecie na naszej stronie wątek Gorillazowy to zapewne już wiecie, że ostatnie dokonania tej grupy dostarczają nam podniet, jakich nie wyobrażaliśmy sobie już doświadczać w zetknięciu z muzyką najpopularniejszych małpich muzyków w tej galaktyce. Single ze slowthaiem i i Slaves, Schoolboyem Q, Skeptą i Tonnym Allenem czy nawet z Octavianem, wszystkie sprawiały nam ogromną frajdę, a to nawet nie koniec listy singlowych współprac, jakie dostaliśmy. Jeżeli czytaliście nasze przemyślenia o każdym z tych singli to wiecie też zapewne, że trzymaliśmy kciuki za rychłe ogłoszenie premiery krążka zbierającego w jedno wszystkie te fantastyczne koncepcje. I oto mamy dla Was i dla siebie wspaniałe wieści, Season One of Song Machine zostało oficjalnie ogłoszone, a na nim takie indywidua jak androgyniczna królowa St Vincent, uwielbiany przez nas Jpegmafia (w duecie z kapitalnym japońskim zespołem punkowym Chai) czy rocket man we własnej osobie, czyli sam Sir Elton John. Ostatni raz tak monstrualną listę gości sprezentował nam chyba Flying Lotus w zeszłym roku na Flamagrze. Oby tym razem nie skończyło się to równie spektakularnym flopem, choć zważywszy na fakt, że dużą część tego materiału już znamy, to wszystko zapowiada jedno z najbardziej pasjonujących kolektywnych dzieł od dawna. Pełną listę gości i okładkę znajdziecie tutaj.

Jakby emocji było mało, wraz z tą informacją Gorillaz opublikowało utwór z gościnnym udziałem legendy jangle popu i gotyckiego post-punka, Robertem Smithem z The Cure. I, ponownie, jest to kawałek fantastycznego, tanecznego synth funku z typowym dla Małpek, nieco apokaliptycznym tonem. Słuchacze, którzy, tak jak ja, czuli niedosyt obecności animowanych muzyków na poprzednich singlach, tutaj powinni również dostać wszystko, czego potrzebują, 2D robi właściwie cały numer poza refrenem (ten w udziale przypada gościowi) i czuć w tym vibe być może nawet z czasów Demon Days. Zachwycać jest się czym, a to wszystko od kapeli, którą po 2 ostatnich wydawnictwach spisać można było na straty.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed