Wydarzenia

album

Erykah mówi o ‚New Amerykah, Part II: Return of the Ankh’

Niedawno odbyła się sesja odsłuchowa nowego albumu Erykah Badu. Wzięli w niej udział w większości dziennikarze muzyczni i nie tylko. Mówiłam Wam już o tym. Wcześniej redaktorzy podzielili się pisemnie swoimi odczuciami na temat płyty, teraz mamy dostęp do krótkiego materiału video. Nie łudźcie się, że usłyszycie tam chociaż 3 sekundy któregoś z nowych kawałków, tego nie ma. Jest natomiast wypowiedź królowej dotycząca całości projektu. Zobaczcie co ma nam do powiedzenia. Co ciekawe, CGM.PL twierdzi, że to spotkanie z fanami. Mała rzecz, a cieszy.

Erykah Badu Levitates from Creative Control on Vimeo.

Mariah Carey wybrała nowe single

Już w lutym do sklepów trafi album z remixami utworów MC z jej ostatniej płyty „Memoirs of an Imperfect Angel„, na którym dodatkowo pojawi się kilka nowych piosenek. Potwierdzonymi póki co gośćmi są już m.in. R. Kelly, Trey Songz czy T-Pain. Największy fansite Mimi, MariahDaily, dowiedział się, że singlami promującymi wydawnictwo będą remixy kawałków „Angels Cry” z Ne-Yo oraz „Up Out My Face” z debiutującą raperką Nicki Minaj. Single trafią do radia na początku stycznia, podczas gdy klipy kręcone będą pod koniec tego tygodnia, a ich reżyserem będzie nikt inny jak ukochany mąż wokalistki, Nick Cannon.

Dziwna sprawa z tą płytą z remixami. „Memoirs…” nie osiągnęło aż takiego sukcesu, jaki się spodziewano, do tego każdy kolejny singiel po „Obsessed” wydawał się przechodzić niezauważony, nawet Brytyjczycy nie kupili Mariah śpiewającej jeden z najpopularniejszych w Europie utworów, czyli „I Want to Know What Love Is”. Płyta z remixami wydaje się być dobrym wyjściem z sytuacji, chociaż tak naprawdę można było się jej spodziewać już we wrześniu, gdy pojawiła się oficjalna tracklista oryginalnego wydawnictwa z widocznym brakiem jakichkolwiek featuringów (wszyscy znamy słabość Mariah do raperów, podobna jak u Jennifer Lopez). Póki co, z tego co słyszałem (czyli remixy „Obsessed”, „H.A.T.E.U.” i „Candy Bling”), materiał wydaje się być na całkiem dobrym poziomie, także czekam na luty.

Blisko Badu

3800740865_497ea9db49_b

Kontynuacja krążka „New Amerykah Part I” królowej Badu zbliża się wielkimi krokami. W tym tygodniu usłyszeliśmy jeszcze więcej konkretów. Od jakiegoś czasu znamy tytuł – „New Amerykah Part 2: Return of the Ankh”, datę premiery – 23 lutego 2010, ostatnio dane nam było zapoznać się ze składem producentów. I tu pojawiają się między innymi J Dilla, 9th Wonder, Shafiq Husayn, James Poyser, Karriem Riggins oraz Madlib. Jednym słowem producencka śmietanka. Kilka dni temu odbył się też odsłuch płyty. Wziął w nim udział jeden z redaktorów portalu Showing Out, który subiektywnie ocenił i opisał każdy numer osobno w kilku zdaniach. Zapraszam zatem do lektury. Sama Erykah mówi o albumie tak ‚- W części pierwszej chodziło o sprawy społeczne, polityczne, a sam proces był bardziej szczegółowy.Teraz nie miałam powodów do zmartwień. Ostatecznie płyta jest bardziej emocjonalna, a teksty mówią o uczuciach. To krążek w stylu „Baduizm”. Liczą się bity i rymy.’ Utwór, który ostatnio przedostał się do sieci “Jump in the Air and Stay There” nie znajdzie się na albumie. Królowa oznajmiła też, że jeżeli cokolwiek wycieknie do internetu przed premierą, płyta nie wyjdzie. Ostro. Po skoku pełna tracklista.

(więcej…)

Nowy teledysk: Mary J. Blige „I Am”

Mary J. Blige po Mariah, Toni, Kellym czy Weezym jest kolejną bohaterką dramatycznych soulbowlowych postów z serii: niegdyś popularni wykonawcy szukają sposobu jak sprzedać się w erze digital downloads, ale i tak im się nie udaje. Choć trzeba przyznać, że Blige ostatnio osiąga chyba najlepsze wyniki spośród wymienionych. Niestety mimo ogromnego poświęcenia ze strony piosenkarki i nagrania vocoderowego duetu z rozchwytywanym ostatnio Drake’m, hitu jak nie było, tak nie ma i żeby maksymalnie zwiększyć sprzedaż premiera płyty została przeniesiona na 21 grudnia, czyli tydzień świąteczny. A żeby ludzie nie zapomnieli jakie CD najlepiej kupić pod choinkę mamie, tacie, cioci, babci, żonie, bratu, siostrze czy teściowej, wytwórnia postarała się i wypuściła teledysk do drugiego singla „I Am”. Piosenka jest przeciętna, a klip pasuje do niej pod tym względem doskonale. Nie dzieje się zupełnie nic, ale jest poprawnie. Obawiam się, że właśnie taka „poprawna”, będzie cała nowa płyta MJB.

OutKast, Kelis i Lil Wayne w 2010

weezy

Zapowiedziom nowych płyt nie ma końca, a wszystko przez nieustanne pushbacki płyt, które już dawno powinny były się ukazać. Jak to zwykle bywa cyferki zmieniają się z dnia na dzień i tak oto właśnie znaleźliśmy się w wirtualnym jeszcze i zupełnie nienamacalnym 2010 roku! Z tytułowej trójcy najmniej gorliwie zapowiadała się Kelis, bo do tej pory nie dostaliśmy od niej żadnych konkretów poza wizją dwóch albumów w najbliższym czasie i nazwiskami kilku producentów, w pierwszej połowie roku. Lil Wayne także snuł plany wydania dwóch albumów The Rebirth i Tha Carter IV, i to jeszcze sporo przed wydaniem hitowego Tha Carter III. Ten pierwszy nawet zwiastowały już dwa single, na początku tego roku: „Prom Queen” i „Hot Revolver”, ale że żaden z nich nie okazał się przebojem na jaki liczono, postanowiono przekładać premierę obu krążków na coraz to dalsze daty bez pokrycia. Ostatecznie chyba zorientowano się, że nikt za bardzo nie chce kupować płyty ex(?) rapera udającego, że gra na gitarze vocoderowego rocka, bo z najnowszych danych, w jakich posiadanie wszedłem wynika, że Rebirth jednak się ukaże, ale będzie przymusowo sparowany z kompilacją wytwórni Weezy’ego – Young Money, paradoksalnie, oczekiwanej także od dobrych kilku miesięcy przez fanów mainstreamowego rapu. Sam siebie przeszedł jednak dopiero Big Boi, którego bardzo niewydarzony do tej pory album o znanym o wieków tytule Sir Luscious Left Foot: The Son of Chico Dusty, zapowiadany jest już o prawie 3 lat! „Konkrety” po skoku.

(więcej…)

Usher wywraca wszystko do góry nogami

uszatek

…czy może raczej „wszystko dotyczącego jego kolejnego krążka”, żeby wyrazić się precyzyjnie. Po średnim sukcesie (jak na wielką mainstreamową gwiazdę, rzecz jasna) ex-pierwszego singla „Papers”, wokalista postanowił po raz kolejny przesunąć premierę albumu i wpisując się w niestety coraz dłuższą tradycję pushbacków, wybrać jednocześnie nowy, prawdziwy „pierwszy singiel”. Tak więc zapamiętajcie – „Papers” nie istniało, liczy się tylko „Hey Daddy (Daddy’s Home)”, bo tak brzmi tytuł nowo wybranego reprezentanta Raymond vs. Raymond. Tymczasem prace nad albumem musiały sromotnie zwolnić, czy może raczej większość dotychczas nagranego materiału wyciekła do sieci, bo płytę, wcześniej planowaną na grudzień, teraz Usher zamierza wydać dopiero… 1 marca! Na osłodę dla wszystkich, którzy chcą nowy materiał Uszatka tu i teraz, wokalista odkrył rąbek tajemnicy i (oczywiście poza nowym singlem) zaprezentował okładkę i krótki filmik promujący album. Czy warto czekać? Przekonamy się dopiero w marcu (oby!).

Ona wróciła.

11151189724627881999447

Sade na kropkę zasłużyła. Okładka singla średnia, ale co tam – liczy się zawartość. Dzisiaj odbyła się premiera jej najnowszego kawałka ‚Soldier Of Love’ z nadchodzącego albumu o tym samym tytule. Możecie go usłyszeć po skoku. Wrażenia osoby nie zachwycającej się Sade tak silnie, jak jej liczne i wierne grono fanów są takie: JEST DOBRZE. Artystka nie wchodzi w komercyjną papkę, nie eksperymentuje (zbyt mocno). Trzyma się swoich dźwięków, swojego wypracowanego i dojrzałego stylu. Nie próbuje zaskakiwać nas auto – tunami, vocadermi. Ale wiecie co? Jej (z lekka zamulonego i męskiego) głosu nie podziwiam, niezwykły natomiast jest jej zespół. Aranżacja jest pełna magii. Tak. Czekam z ciekawością na całą płytę, która podobno ma się ukazać 8 lutego. Słuchajcie i podziwiajcie.

(więcej…)

Balicia czyli nowy utwór: Alicia Keys & Beyonce “Put It In A Love Song”

balicia

No i mamy kolejny numer z nadchodzącego albumu Alicii Keys ‚The Element of Freedom’. Tym razem jest to głośna kolaboracja z Beyonce, w której stronę po nominacjach do nagród Grammy kierowane jest dużo jadu, a szkoda. Kawałek obu pań nosi tytuł “Put It In A Love Song” i jest, krótko mówiąc, słaby. Klubowy banger, energetyczny, taneczny, brzmiący jak odrzut z 2 płyty Pani Knowles/ Carter B’Day. Zrozumiałabym jakby piosenka znalazła się na albumie Bee, ale nie Ali. U mnie wpada do worka ‚fuj’ razem z 1 singlem. Nie dla Balicii. Po skoku posłuchajcie sobie tego czegoś.

(więcej…)

Patronujemy: Vibe Quartet „Po 22:00” EP

vibe_front

Już niedługo bo od 8 grudnia 2009 roku będzie można nabyć debiutanckie wydawnictwo hip-hopowo-jazzowego projektu Vibe Quartet, EP-kę „Po 22:00”. W skład formacji wchodzą raper Temzki, producent i muzyk Roux Spana odpowiedzialny za partie rhodesów, producent Święty Mikołaj (w projekcie odpowiedzialny za brzmienie perkusji) oraz kontrabasista Mario Pras. Klimat muzyki tworzonej przez Vibe Quartet to wypadkowa hip-hopu spod znaku Native Tongues, soulu i jazzu. Wydawnictwo wydane przez niezależny label Vintage Beats promowane jest tytułowym singlem, z którym zapoznać się można na TEJ stronie. Płyta zostanie wytłoczona w zaledwie stu egzemplarzach, które będzie można nabyć w sklepie sideone.pl. Od dziś też można zapoznać się z całym materiałem na myspace zespołu.

Jaspects unifikują funk

jaspects

Jaspects to grupa, o której powinienem napisać już dawno temu, zważywszy na to, że ich nowy, wydany 29 kwietnia, album The Polkadotted Stripe jest jedną z najciekawszych płyt mijającego roku. Pierwszym singlem promującym dzieło jest bardzo reprezentatywny i przebojowy numer „Unifunk”. Na tym kawałku jednak nie kończy się wspomniana unifikacja funku, bowiem na całej płycie zespół bardzo zręcznie łączy jazz, big band i właśnie funk w klasycznym rozumieniu ze współczesnym R&B, neo-soulem, hip-hopem i elektroniką. Rezultat jest naprawdę o wiele bardziej niż zadowalający; większość obecnie rozpoznawalnych czarnych artystów nigdy nie stworzy dzieła tak spójnego kompozycyjnie, gdzie jednocześnie każdy numer jest ciekawy i intrygujący na swój własny sposób. Niestety póki co grupie z Atlanty nie udało się zaistnieć w masowej świadomości muzycznej. Tym bardziej więc The Polkadotted Stripe jest pozycją obowiązkową dla każdego szanującego się fana czarnej muzyki. Dodam jeszcze na zachętę, że w jednym z utworów gościnnie udziela się Janelle Monae, a więcej o projekcie możecie usłyszeć i przeczytać na oficjalnym profilu myspace grupy. Po skoku do odsłuchu „Unifunk”.

(więcej…)