blood orange

Recenzja: Blood Orange Negro Swan

Blood Orange

Negro Swan (2018)

Domingo Recording Company

Zawsze, prezentując twórczość Blood Orange, podkreślam, że za całym projektem stoi jedna osoba — Devonté Hynes. W rzeczywistości jego płyty są zazwyczaj efektem współpracy z kilkoma muzykami, ale to on odpowiada za oprawę muzyczną. Dev Hynes jest kompozytorem i tekściarzem i sam tworzy teledyski do utworów Blood Orange. Warto przypomnieć, że lista muzyków, dla których komponował jest długa i imponująca, a znajdują się na niej między innymi Solange, Florence and The Machine, A$AP Rocky czy Blondie. Mimo licznych kolaboracji z różnorodnymi artystami, wydał niedawno czwarty długogrający album solowy, zatytułowany Negro Swan, którym kolejny raz udowodnił, że należy aktualnie do jednych z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych muzyków.

Dev, zapytany w wywiadzie przez Pharrella Williamsa o sposób komponowania, odpowiedział krótko i tajemniczo: „I write in crazy ways”. To stwierdzenie pasuje do Negro Swan jak do żadnego innego albumu Blood Orange. Z tym materiałem jest trochę jak z malarstwem abstrakcyjnym: albo to czujesz, albo odwracasz się na pięcie z poczuciem niezrozumienia i brakiem zainteresowania. W odbiorze, płyta może okazać się trudna, bo Dev swobodnie porusza się pomiędzy R&B, hip-hopem, soulem czy indie popem. Do tego wplata mnóstwo odgłosów otoczenia: raz są to syreny, które brzmią jak z początku reggaetonowego utworu, innym razem — dźwięki zatłoczonego miasta.

Spoiwa materiału należy szukać w narracji albumu oraz jego tematyce. Hynes kontynuuje wątki podniesione na Freetown Sound. Tym razem jest jeszcze bardziej osobiście. To album o zdrowiu psychicznym, akceptacji, wolnej woli i inności, która jest głównym motywem płyty. Mimo że przy tego typu nośnych tematach łatwo byłoby popaść w banały, Dev broni się, przedstawiając je z perspektywy osoby, która od dziecka zmagała się z konsekwencjami bycia „innym”. Mimo ciągłych retrospekcji i własnego spojrzenia, udaje mu się zaprezentować te kwestie jako dotyczące większej grupy społecznej. Mówi w imieniu czarnoskórych oraz osób LGBTQ, które często muszą walczyć o akceptację, a każdy przejaw „inności” z ich strony jest komentowany jako „too much”. Łatwo wyróżnić kilka kluczowych haseł Negro Swan, które podobnie jak owo „too much” zostają w pamięci już po pierwszym odsłuchu. Należą do nich z pewnością „Feelings never had no ethics” czy pytanie „Can you break sometimes?”.

Chociaż album nie miał być koncepcyjny, przypomina pewną opowieść, w której wyróżnić można narratora (a nawet narratorów), fragmentaryczną, za sprawą retrospekcji i wielowątkowości, fabułę oraz bohaterów. Blood Orange, chociaż mówi o swojej walce o samoakceptację, nie czyni siebie głównym bohaterem tej opowieści. Jego historie mają posłużyć do przybliżenia losu wspomnianych Afroamerykanów czy osób LGBTQ. Narratorem i zarazem spoiwem chaotycznych historii o lękach i złych wspomnieniach jest Janet Mock — aktywistka, pisarka i pierwsza transseksualna kobieta, która została reżyserką telewizyjnego programu rozrywkowego. Hynes, zachwycony jej historią, poprosił ją o bycie głosem wprowadzającym takie tematy jak znaczenie rodziny, wolna wola czy akceptowanie siebie. Jej postać, pewność siebie i swoboda, z jaką porusza kontrowersyjne sprawy, daje dobrą przeciwwagę dla błądzącego Deva. Mock przemawia z mądrością osoby o dużym bagażu doświadczeń, co sprawia wrażenie, jakby jej historie były głosem wyższej instancji, porządkującym rozpaczliwe nieraz wyznania Hynesa.

Negro Swan jest dużo mroczniejsze niż jej poprzedniczki. Chociaż Blood Orange opisując płytę, podkreślił znaczenie nadziei, więcej jest tu walki o ową nadzieję. Historia tej walki rozpoczyna się w zatłoczonym mieście, być może nieprzypadkowo, biorąc pod uwagę wydarzenia z 2016 roku, w Orlando. Pierwsze cztery utwory wydają się być jednym, spójnym rozdziałem. Małym mankamentem jest wokal w „Take Your Time”, który celowo pozostawiono w surowej wersji, co niekoniecznie daje przyjemne wrażenie przy odsłuchu. Centralną częścią albumu są utwory „Jewelry” oraz „Charcoal Baby”, nie bez powodu wybrane na single promocyjne, bo to jedne z nielicznych numerów, których da się słuchać wyrwanych z kontekstu całej płyty. Są jednocześnie pozytywnym przebłyskiem, celebracją radości i przypomnieniem, że „inność” wcale nie idzie w parze z samotnością. Refren utworu „Charcoal Baby” zawiera wersy „No one wants to be the odd one out at times / No one wants to be the negro swan”, które są znaczące dla wydźwięku całej płyty. Dalsza część to ponowna próba zmierzenia się z demonami przeszłości, która prawdopodobnie kończy się sukcesem w ostatnim numerze, „Smoke”. Zdanie zamykające album, „The Sun comes in, my heart fulfills”, faktycznie napełnia nadzieją i daje wrażenia triumfu w walce o zrozumienie.

Blood Orange na swoje wydawnictwo zaprosił znakomitych gości, którym zostawił dużą dowolność ekspresji. Chyba najlepiej skorzystała z niej Georgia Anne Muldrow, której niezwykły śpiew w „Running” jest odpowiedzią na depresyjne wersy Deva. Można by kwestionować sensowność zwrotki A$APa Rockiego, jako że musiał wtrącić wątek swojego życia erotycznego, ale muzycznie to połączenie wychodzi raczej na plus. Negro Swan jest nie tylko trudne w odbiorze, jeśli chodzi o poruszane tematy. W porównaniu do momentami tanecznego Freetown Sound to o wiele mniej przystępny pod względem brzmienia album. Wiele kompozycji trudno nazwać spójnymi. Można pokusić się o stwierdzenie, że nieraz to improwizacja, podczas której Hynes chwytał się wszystkich instrumentów, które akurat znalazł w studio. Ciekawym zabiegiem, nietypowym dla Hynesa, jest zakończenie, kiedy jedynym instrumentem jest wyciszająca, po takiej ilości przytłaczających dźwięków, gitara akustyczna.

Nad Negro Swan należy się pochylić, aby zrozumieć jego wagę. To piękne i wzruszające dzieło, do którego jednak początkowo łatwo się zniechęcić. Odbiór tego materiału można przyrównać do wrażenia, jakie wzbudza czarny łabędź, który mimo swojego piękna pozostaje czymś innym, egzotycznym, być może niepokojącym. Hynes stworzył opowieść dla wszystkich tych, którzy kiedykolwiek czuli się odrzuceni, plasując się tym samym jako niezwykle istotna sylwetka w walce o tolerancję. „Feelings never had no ethics!”

Nowy teledysk: Blood Orange feat. A$AP Rocky „Chewing Gum”

Na potrzeby nowego klipu, wyreżyserowanego przez Deva Hynesa, Blood Orange razem z A$AP Rockym wybierają się w podróż quadami po pustyni. Senną i rozmarzoną atmosferę „Chewing Gum” podkreślają… jedwabne arafatki, noszone przez obu muzyków. Kawałek traktujący o permanentnym poczuciu poirytowania, złości i psychicznego wyczerpania wpisuje się idealnie w tematykę albumu Negro Swan, poświęconego w całości niepokojom i traumom. W utworze słychać również Projecta Pata, brata rapera Juicy’ego J oraz członka Three 6 Mafia.

#FridayRoundup: Blood Orange, Leon Thomas, Aaron Taylor i inni

W tym tygodniu wśród premier znajdziecie szeroki wachlarz gatunków muzycznych. Od sweet popu, przez jego inteligentniejsza wersję, przez alt R&B i soul, aż po rap i jamajskie rytmy. Każdy znajdzie coś dla siebie, więc do dzieła!


Negro Swan

Blood Orange

Domino Recording

Dev Hynes, jako Blood Orange, po raz czwarty zabiera nas w podróż przez mglistą mieszankę R&B, soulu, indie rocka i hip-hopu. Na Negro Swan Dev skupia się na problemach społeczności czarnoskórych, raz cofa się do dzieciństwa, aby chwilę później pochylić się nad aktualnymi traumami. Tłem dla tematyki inności jest nie tylko subtelna mieszanka wspomnianych gatunków, ale i różnorodne odgłosy czy monologi. Negro Swan to szesnaście utworów, część z nich kończy się zdecydowanie za szybko, rozbudzając nadzieję na więcej, część stanowi jedynie płynne przejście do kolejnego numeru. Wyróżniającą się kompozycją jest fenomenalne „Charcoal Baby” z dobitnymi wersami „No one wants to be the odd one out at times/No one wants to be the negro swan”. Na płycie gościnnie usłyszymy między innymi Asapa Rockiego czy Steve’a Lacy’ego. — Polazofia


Genesis

Leon Thomas

self released

Leon Thomas zdążył zahipnotyzować nas w tym roku już dwukrotnie — najpierw wzorowym neo-soulowym letniaczkiem w debiutanckim singlu „Favorite”, a następnie post-oceanowskim alt R&B w „Sunken Place”. Jaką ostatecznie poszedł drogą można przekonać się, słuchając wydanego dzisiaj 23-minutowego Genesis — formą wzorowanego na tegorocznych wydawnictwach GOOD Music, brzmieniem wiernego najlepszym neo-soulowym tradycjom. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy zawiedli się na Raheemie DeVaughnie i nie mogą doczekać się kolejnej płyty BJ-a the Chicago Kida. — Kurtek


The Long Way Home

Aaron Taylor

Edenic

Od momentu, gdy usłyszeliśmy pierwsze takty rozpoczynającego The Long Way Home singla „Saw You in My Dreams” upłynął prawie rok nim londyński wokalista, producent i muzyk Aaron Taylor zmaterializował swój debiutancki longplay — następcę dwóch epek z 2016 roku. Taylor w prostej linii kontynuuje muzyczne dziedzictwo neo-soulu spod znaku D’Angelo, doskonale rozumiejąc jego klasyczny vibe z pogranicza soulu, jazzu i hip-hopu. Nie jest to może wizja szczególnie oryginalna, ale niespełna 30-minutowy krążek to pozycja niesamowicie kojąca i bez wątpienia warta przynajmniej pobieżnego poznania. — Kurtek


Unstoppable

Candi Staton

Beracah

Legenda południowego soulu 78-letnia Candi Staton wróciła dzisiaj z nowym materiałem, z werwą deklarując w tytule krążka i tekście otwierającego go numeru, że wciąż jest nie do zatrzymania. Unstoppable to niemal 3 kwadranse z silną, niezależną soulową divą w duchu kariery nieodżałowanej Arethy Franklin. Staton jak zwykle bieże na warsztat kilka klasycznych piosenek z historii rock & rolla, tym razem dając nowe życie „People Have the Power” Patti Smith i „(What’s So Funny ‘Bout) Peace, Love and Understanding” Nicka Lowe’a. — Kurtek


Milky Way

Bas

Dreamville

Reprezentant Dreamville Records wypuszcza swój nowy krążek, będący następcą wydanego trochę ponad dwa lata temu Too High To Riot. Wśród gości pojawiają się tu m.in. takie postacie jak J. Cole, Correy C, Ari Lennonx, A$AP Ferg czy Lion Babe. Produkcyjnie wspierają rapera natomiast Childish Major, Sango, Meez, Ron Gilmore, Cedric Brow oraz ponownie J.Cole. Sam krążek traktować ma o szeroko rozumianej miłości, zarówno tej do rodziny i przyjaciół, jak i fanów, którzy non stop napędzają artystę do dalszej pracy. A jak tę miłość Bas przekłuł w długogrający krążek, przekonać możecie się już teraz. — efdote


The Gift of Gab

E-40

Heavy On The Grind

E-40 to raper, który niczego nie musi już udowadniać, ale wciąż mu mało i cały czas nagrywa kolejne płyty. Tylko w tym roku wypuścił projekt Connected & Respected z B-Legitem, a teraz czas na nową solówkę. Następne pojawią się w październiku i grudniu. Wszystkie są częściami cyklu The Definition Series. Na The Gift of Gab możemy posłuchać 13 utworów. Gościnnie pojawiają się między innymi Vince Staples i Ty Dolla $ign. Fonzirelli wypuszcza nowe materiały z prędkością karabinu maszynowego, więc można mieć obawy o jakość, ale krążek z B-Legitem wcale nie był taki zły, więc może i tym razem będzie dobrze. — Dill


Colors

Gondwana Orchestra feat. Dwight Trible

Gondwana

Po zeszłorocznym błyskotliwym krążku Inspirations pod skrzydłami Matthew Halsalla, wokalista jazzowy ponownie łączy siły z macierzystą grupą trębacza The Gondwana Orchestra. W czterech utworach zebranych na wydanej dzisiaj epce Colors muzycy wspólnie oddają hołd ikonie spiritual jazzu Pharoah Sandersowi. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tym razem w naszej szerokiej selekcji nowa epka Basstracks, jazzowy orgazm od grupy Barneya McAlla, nowe wydawnictwo od romansującego z blue eyed soulem indiepopowca BC Camplighta, trzeci longplay rapera Bobby’ego Brackinsa, a także sporo świeżej krwi z pogranicza neo-soulu i alt R&B: Cautious Clay, Marco McKinnis, Ilham, Saba Abraha, Radiant Children i Amir Obe.

Dwa nowe kawałki od Blood Orange

Znamy już okładkę i datę premiery nowego lp Blood Orange Negro Swan. Następca rewelacyjnego Freetown Soul doczekał się właśnie dwóch singli. „Jewelry” to rozmarzony kawałek, do którego powstał wyreżyserowany przez Hynesa oszczędny i prosty w przekazie teledysk. Wyrafinowane alternatywne R&B podkręcone jest tu charakterystycznymi dla Devonté dęciakami. Anioł w limuzynie — wzięty z okładki Negro Swan — siła męskiej (!) przyjaźni i taniec Hynesa w ogrodzie to jedne ze scen składających się na całość klipu. W „Charcoal Baby” dzięki podziale ekranu na dwie części ukazana jest dwoistość przedstawianej historii, gdzie teraźniejszość spotyka przeszłość, a marzenie — rzeczywistość. Fragmenty występu Blood Orange w klubie mieszają się z oglądającymi go na scenie ludźmi i miejskim klimatem. Czekamy niecierpliwie na ogłoszenie występu Blood Orange w Polsce. Na pewno będzie gorąco!

Nowy album Blood Orange niebawem

Devonté Hynes nie mógł (wbrew pozorom) narzekać w ostatnim czasie na nudę. W lutym wydał dwa utwory z okazji Black Month History, a już chwilę później występował u boku Philipa Glassa. W międzyczasie na instagramie Deva co jakiś czas pojawiały się wzmianki sugerujące nadejście nowego albumu. Teraz znamy okładkę i datę premiery Negro Swan — płyta zapowiedziana jest na 24 sierpnia. Na follow upie do Freetown Soul Dev Hynes przyjrzy się uniwersalnym problemom, jak depresja czy tożsamość seksualna, widzianym z perspektywy osób czarnoskórych. Jak sam podkreśla, centralnym motywem krążka ma być jednak nadzieja i sposoby na jej odnajdywanie w trudnych chwilach.

Pozostaje zatem czekać na rezultaty, umilając sobie czas poprzednimi dokonaniami Deva.

Blood Orange udostępnia 2 nowe utwory

Po pojedynczym nietrafionym strzale Dev Hynes podzielił się z nami kolejnymi luźno wydanymi utworami. Wydana w Czarnym Miesiącu mini-epka Black History zawiera dwa nowe kawałki Blood Orange „Christopher & 6th” oraz „JUNE 12TH”. Świętowany co roku Black History Month upamiętnia ważne dla kultury Afroamerykanów wydarzenia i postacie. „Christopher & 6th” to akustyczna kompozycja, utrzymana w stylistyce lo-fi i knajpianego jam session. „JUNE 12TH” przenosi nas w znajomy muzyczny świat Hynesa. „JUNE 12TH” to utwór upamiętniający rocznicę tzw. Loving Day i decyzję Sądu Najwyższego USA z 1967 roku zniesienia prawa zakazującego międzyrasowych związków. Możemy się tylko domyślać, że jest pewnego rodzaju swoistą post-walentynką dla partnerki muzyka, serbskiej artystki Any Kraš. Hynes jak do tej pory milczy na temat nowego albumu. Tymczasem pozostaje nam iść za jego radą: „U must luv yourself”.

Nowy utwór: Blood Orange „Boweryldn Edit 6 15 September”

Dobre wieści z Nowego Jorku! Blood Orange wrócił do studia, gdzie pracuje nad kolejnym po genialnym Freetown Sound krążkiem. Za charakterystyczne partie trąbek i fletów w nowym kawałku odpowiada muzyk Jason Arce. Utrzymana w klimatach jazzowego r&b piosenka powoli się rozwija, by urwać się w połowie i przejść w leniwe solo na gitarce i rozmyte partie wokalne Hynesa, opowiadającego m.in. o pewnym zdarzeniu w 2005 r. („’05 fist fight ended with a knife / UK, you gay? You okay, nigga?”). „Boweryldn Edit 6 15 September” raczej rozczarowuje, brzmiąc bardziej jak odrzut z poprzedniej płyty niż pełnoprawny, zasługujący na uwagę singiel. Stać Cię na więcej, Dev!

Blood Orange prezentuje potrójny teledysk z Freetown Sound

Trzy numery z zeszłorocznej płyty Deva Hynesa Freetown Sound doczekały się właśnie wspólnego teledysku. Ponad dziewięciominutową przestrzeń wizualną podzieliły „With Him”, „Best to You”, „Better Numb”, które, co ciekawe, nie sąsiadują ze sobą na krążku w tej kolejności. Hynes jak zwykle jest artystyczny i odrobinę dramatyczny, ale też stonowany i neoromantyczny. Jeśli myślicie z sympatią o Freetown Sound, z pewnością powinniście rzucić okiem.

Blood Orange zapowiada nową płytę

blood

Dev Hynes a.k.a. Blood Orange jest oficjalnie śmieszkiem lub postmodernistą (sami zdecydujcie, niepotrzebne możecie we własnym zakresie skreślić). Już jakiś czas temu muzyk zapowiedział, że następca ciepło przyjętego Cupid Deluxe ukaże się w tym roku pod tytułem Freetown Sound. Tak też będzie, a na premierę nie będzie trzeba długo czekać — krążka posłuchamy 1 lipca nakładem wytwórni Domino. Poznaliśmy też okładkę płyty (powyżej) i tracklistę — no powiedzmy… bo składa się na nią 17 skrupulatnie ponumerowanych „tracków”. Tak będzie.

Wiadomo też czego nie będzie. Zeszłorocznych singli „Do You See My Skin Through the Flames?”„Sandra’s Smile”. Te można będzie zdobyć, zamawiając specjalną winylową edycję płyty, do której zostaną dołączone w postaci 10-calowego singla. Fair enough.

Płyta, zgodnie z opisem wydawcy, ma być szczególnie osobista i bezceremonialnie polityczna, a autor mierzyć się będzie z tematami takimi jak rasa, religia, seks i seksizm. No niech mu będzie.

Poniżej, eghm, spis utworów:
1. „Track 1”
2. „Track 2”
3. „Track 3”
4. „Track 4”
5. „Track 5”
6. „Track 6”
7. „Track 7”
8. „Track 8”
9. „Track 9”
10. „Track 10”
11. „Track 11”
12. „Track 12”
13. „Track 13”
14. „Track 14”
15. „Track 15”
16. „Track 16”
17. „Track 17”

Nowy utwór: Blood Orange feat. Nelly Furtado „Hadron Collider”

12341565_1016433601750364_9169659357922446424_n
Ten utwór był dostępny już wcześniej… na kasetach, sprzedawanych podczas jednego z koncertów Blood Orange w grudniu, ale dopiero teraz muzycy udostępnili kawałek online. Nie macie nawet pojęcia, jak bardzo cieszy mnie (mały) powrót Nelly Furtado w tak enigmatyczny kawałku, który kojarzy mi się z klimatem Folklore. Mam nadzieję, że to dopiero początek współpracy między autorką hitu „Promiscuous” a artystami nowej generacji.

Nowy utwór: Blood Orange „Sandra’s Smile”

bloodorange-sandrassmile

Gdybym napisał, że Blood Orange jest jednym z moich ulubionych wykonawców, to odrobinę bym przesadził. Przesady natomiast nie ma w tym, że jego ostatni album — wydane w 2013 roku Cupid Deluxe — wciąż regularnie pojawia się na mojej playliście. Myślę też, że rewelacyjna epka True Solange w dużym stopniu jest zasługą talentu i wrażliwości Deva Hynesa i bez jego wkładu po prostu nie byłaby tak udana. Artysta wielokrotnie udowadniał, że ma niezwykłe wyczucie i w subtelny sposób (zazwyczaj produkcyjnie osadzony w klimacie lat osiemdziesiątych) potrafi przekazać emocje, opowiedzieć sentymentalne historie i pozostać przy tym bardzo autentyczny. Po chwilowej przerwie Blood Orange powraca z nowym utworem. „Sandra’s Smile” pod pozorem przyjemnej, lekkiej kompozycji R&B przemyca pewnego rodzaju manifest. Dev konsekwentnie opowiada się przeciwko zjawisku rasizmu, które w ostatnim czasie wielokrotnie wiązało się i było tłem dla nadużyć władzy i przemocy wobec czarnoskórych obywateli USA. W swoim najnowszym utworze Blood Orange przywołuje postać Sandry Bland — kobiety zmarłej w policyjnej celi w lipcu tego roku, po tym jak została zatrzymana za brak włączenia kierunkowskazu przy zmianie pasu ruchu, a następnie aresztowana za rzekomą napaść na policjanta. Klip do „Sandra’s Smile” został wyreżyserowany przez samego artystę. Utwór pokazuje, że Hynes swoje zaangażowanie w kwestie społeczne umiejętnie wplata we własną twórczość, zachowując przy tym stylistyczną konsekwencję.

Nowy utwór: Blood Orange „Do You See My Skin Through the Flames?”

Image1

No, nie taki znowu nowy. Tydzień temu Devonté Hynes nagrywający także jako Blood Orange podzielił się na Soundcloudzie nowym utworem zatytułowanym „Do You See My Skin Through the Flames?”. Utwór, napisany, zaaranżowany i wyprodukowany, przez Hynesa to przejmujące niemal 11-minutowe wyznanie człowieka z jednej strony bezradnego, a z drugiej konfrontującego się z własną tożsamością. Osobista kompozycja niewątpliwie została zainspirowana pożarem, w którym muzyk stracił dorobek całego życia. Artysta podkreślił, że utwór nie trafi na jego kolejny album.

Nowy utwór: Tinashe feat. Devonté Hynes „Bet”

Tinashe-Aquarius

Do premiery debiutanckiego albumu Tinashe pozostał zaledwie tydzień i w końcu nadeszła pora, by amerykańska wokalistka, w której pokładałem wielkie nadzieje, zaprezentowała coś wartego większej uwagi. Po dobrych, ale nieco rozczarowujących dla mnie singlach, Tinashe w końcu sięga do stylistyki znanej z jej wcześniejszych mixtape’ów. Z pomocą przychodzi Dev Hynes (Blood Orange), a gdy ten pojawia się w jakimś utworze, musi być to udana kompozycja. Choć Dev nie jest tutaj producentem, to jego gitarowa solówka w połączeniu z mglistym, kipiącym tajemnicą i zmysłowością „Bet” sprawia, że śmiało stwierdzam, że to najlepszy kawałek z dotychczasowo poznanej zawartości Aquarius. Krążek ujrzy światło dzienne 7 października — oby pojawiło się na nim więcej właśnie takiej Tinashe, którą osobiście uwielbiam.

Nowy teledysk: Blood Orange feat. Skepta „High Street”

bloodorange-highstreet

Blood Orange prezentuje klip do kolejnego singla z zeszłorocznego, świetnego albumu Cupid Deluxe. W „High Street” Dev Hynes wspomagany jest przez brytyjskiego rapera Skeptę. Teledysk został nakręcony w Londynie i stanowi część projektu sklepu SSENSE, zgodnie z którym w klipie pojawiają się ubrania znanych projektantów z kolekcji wiosna/lato 2014. Londyńskie ulice stały się tutaj znakomitym tłem nie tylko dla mody, ale także dla utworu pełnego słodko-gorzkich wspomnień.

Nowy teledysk: Blood Orange „You’re Not Good Enough”

ku1m111

Wnuczka Francisa-Ford Coppoli, Gia, jest reżyserką filmu Palo Alto, do którego ścieżkę dźwiękową w niemałej mierze tworzył Blood Orange. Teraz para spotkała się ponownie przy okazji teledysku do jednego z utworów pochodzących z tego wydawnictwa. „You’re Not Good Enough” to obok pięknych kobiet pokazanie umiejętności tanecznych, którymi Devonté może się popisać. Sama piosenka powiewa latami 80. Słychać lekki gitarowy riff, syntezatory i stopę charakterystyczną dla tego okresu. Przyjemny utwór i przyjemny klip. Zapraszamy.

Recenzja: Blood Orange Cupid Deluxe

Blood Orange

Cupid Deluxe (2013)

Domino

Dev Hynes rozpoczął swoją muzyczną przygodę blisko dziesięć lat temu. Podczas szybkiej przejażdżki z zespołem Test Icicles i podróży z Lightspeed Champion eksperymentował, odkrywał różne gatunki i doskonalił swoje umiejętności. Jako znakomity producent przyczynił się do sukcesu SolangeSky Ferreiry. Choć debiutancki album nagrany jako Blood Orange ukazał się w 2011 roku, to wydaje się, że dopiero Cupid Deluxe jest tym, czego Dev potrzebował, by odnaleźć swoje miejsce i swój czas.

Hynes po raz kolejny inspiruje się stylistyką lat osiemdziesiątych, którą tak bezbłędnie uwypuklił na epce True Solange. Mamy tu do czynienia nie tylko z kontynuacją tego, co zostało już wcześniej pokazane. Dev sięga zdecydowanie dalej i choć mogło się wydawać, że „Losing You” jest najlepszym, co może wyprodukować, to „Chamakay” i „You’re Not Good Enough” wcale nie odstają poziomem. Wręcz przeciwnie — cząstka Hynesa, którą niejako ofiarował Solange dopiero na jego solowym wydawnictwie prawdziwie rozkwita. Liczni goście nie zaburzają odbioru albumu — znakomicie dopełniają utwory Deva, a niekiedy brzmią tak, jakby kompozycje zostały stworzone specjalnie dla nich. Choć w niektórych przypadkach autor schodzi na dalszy plan, by wyeksponować kobiece wokale (na przykład Samanthy Urbani w „Always Let U Down”) to jest to zabieg przemyślany i dodający płycie różnorodności przy jednoczesnym zachowaniu spójności. Zwrotki  raperów, DespotaSkepta, wzbogacają album i współgrają z jego klimatem. W niektórych utworach warstwa muzyczna jest łudząco podobna do nagrań Solange (wystarczy porównać „Chosen” i „Bad Girls”), ale nawet pomimo tego wybrana przez Hynesa stylistyka sprawdza się za każdym razem, bo po prostu jest dla niego czymś najbliższym, wręcz naturalnym.

Złożone z 11 utworów Cupid Deluxe to najlepsze wydawnictwo, jakie Blood Orange do tej pory zaoferował słuchaczom. Jego kunszt producencki przeplata się z umiejętnością prezentowania emocji w wysublimowany sposób, gdzie proste teksty są zarazem pełne niedopowiedzeń i uczuciowych zawirowań. Charakterystyczne syntezatory i znane już rozwiązania rytmiczne zaskakująco dobrze łączą się z elementami afroamerykańskiego folkloru, a całość uzupełniają nawiązania do klasycznych hip hopowych beatów. Jednak najważniejszym elementem wyróżniającym album i świadczącym o jego wartości jest niezwykła wrażliwość Deva Hynesa. Na Cupid Deluxe połączył on swoją fascynację stylistyką lat osiemdziesiątych, zainteresowanie klimatem nowojorskich ulic i nocnych podróży, podczas których tracimy poczucie miejsca i nie wiemy, gdzie jesteśmy i w którą stronę podążamy. Cupid Deluxe to także odwołanie do gejowskiej kultury, transseksualności, zacierania granic między tożsamością płciową. To nie tylko odniesienie do środowiska, w jakim Dev dorastał. To także sposób na ukazanie uniwersalnych prawd zawartych w jego utworach — nie da się uniknąć, jak sam Blood Orange to określił, przechodzenia od sytuacji pewnych do niepewnych, od stabilności do niestabilności. Kupidyn może swoją strzałą dosięgnąć każdego. Każdy, bez względu na to, gdzie i kim jest, może mieć złamane serce. Są to sprawy oczywiste, a jednak podane w tak wyjątkowy sposób stawiają Deva w szeregu najlepszych producentów i artystów współczesnego R&B.

Nowy teledysk: Blood Orange „Time Will Tell”

bloodorange-timewilltell

Blood Orange kontynuuje promocję swojego nowego albumu Cupid Delux i prezentuje fanom trzecią już (po „Chamakay” i „You’re Not Good Enough”) wizualizację do utworów z płyty. Tym razem teledyskiem opatrzony został jeden z lepszych numerów — zamykające krążek „Time Will Tell”. W klipie Dev Hynes szaleje w studiu wykonując improwizowany, oryginalny taniec. Teraz jestem już pewny, że Solange brała u niego lekcje. Warto to zobaczyć. Przypominamy, że nadal możecie odsłuchać Cupid Deluxe tutaj.

Odsłuch: Blood Orange Cupid Deluxe

blood

Od pewnego czasu wiadomo, że Dev Hynes nagrywający jako Blood Orange powraca z nowym albumem. Do tej pory poznaliśmy dwa znakomite utwory z Cupid Deluxe, czyli „Chamakay” i „You’re Not Good Enough„. Teraz producent odpowiedzialny za zeszłoroczną epkę Solange prezentuje swoim fanom cały materiał ze zbliżającego się wydawnictwa. Dev ponownie inspiruje się klimatem lat osiemdziesiątych, w doskonały sposób wplata w swoje utwory syntezatorowe dźwięki, klasyczne hip-hopowe beaty i nostalgiczny nastrój. Odsłuch albumu Cupid Deluxe udostępniony został na witrynie YouTube — muzykę wzbogacono o świetnie pasujące wizualizacje. Premiera płyty będzie miała miejsce 18 listopada, tuż po niej możecie spodziewać się naszej recenzji. Słuchamy TUTAJ. Naprawdę warto!

Nowy teledysk i zapowiedź drugiej płyty Blood Orange

blood
Jeśli nie możecie doczekać się długogrającej płyty Solange, koniecznie rzućcie okiem na teledysk do nowego numeru autorskiego projektu jej producenta — Devonté Hynesa. O tym, że Dev nagrywa i wydaje jako Blood Orange, nie trzeba chyba nikomu przypominać, ale już to, że pod tym szyldem ukaże się w listopadzie jego drugi studyjny krążek, może być pewnym zaskoczeniem. Chociaż niekoniecznie, kto słyszał w zeszłym miesiącu rewelacyjny singiel Chamakay, wie też na pewno, że premiera Cupid Deluxe odbędzie się 18 listopada, zdjęcie powyżej to okładka, a tajemniczy spis poniżej to jego tracklista. Może natomiast nie znać drugiego z albumowych numerów „You’re Not Good Enough”, do którego właśnie ukazał się pomysłowy, choć oszczędny teledysk. Jeśli tak dalej pójdzie, krążek może okazać się jednym z lepszych wydawnictw kolejnych miesięcy. Trzymamy kciuki!

1. „Chamakay” (4:20)
2. „You’re Not Good Enough” (4:21)
3. „Uncle Ace” (4:16)
4. „No Right Thing” (4:11)
5. „It Is What It Is” (5:07)
6. „Chosen” (6:44)
7. „Clipped On” (3:10)
8. „Always Let U Down” (5:13)
9. „On the Line” (5:07)
10. „High Street” (2:58)
11. „Time Will Tell” (5:38)

Nowy teledysk: Blood Orange „Chamakay”

bloodorange-chamakay

Dev Hynes jest znany głównie ze swojego talentu producenckiego. Po niesamowicie udanej współpracy między innymi z SolangeMKS przyszła pora na kontynuację solowych projektów. Dev powraca z nowym utworem jako Blood Orange. Teledysk do „Chamakay” został nakręcony w stolicy Gujany Georgetown, skąd pochodzi matka artysty. Dev odwiedził to miejsce pierwszy raz w życiu, dotarł do niektórych krewnych i spotkał się ze swoim 92-letnim dziadkiem, którego nigdy wcześniej nie widział. Klip to zapis tej sentymentalnej podróży. I właśnie w nieco nostalgicznym klimacie utrzymany jest sam utwór. Gościnnie zaśpiewała w nim Caroline Polachek, wokalistka zespołu Chairlift. „Chamakay” zwiastuje drugi studyjny album Blood Orange zatytułowany Cupid Deluxe. Teledysk z oryginalnymi tanecznymi ruchami do sprawdzenia poniżej. Zapowiada się świetnie.