craig david

Krejdżina na skale!

Krejdżina pojawiał się już na SB.pl w różnych wcieleniach, w tym m.in. jako główny mieszacz mąki. A jako że wiecie, iż życie bez Craiga Krejdżiny nie ma sensu, oto kolejna dawka jego Wysokości Krejdżiny. Tym razem nasz ulubieniec wystąpi w wersji turystycznej, tudzież harcerskiej, ewentualnie ekstremalnej. Klip ma pochodzić z programu Jacka Osborna o sportach ekstremalnych i innych takich zajawakach, zatytułowanego Adrenaline Junkie. Myślę, że wszelkie komentarze są zbędne, ponieważ obraz mówi sam za siebie. Jeśli się skusicie, czekają na Was 43 bezcenne sekundy, zakończone bezbłędnym finałem, w którym to Craig daje ekspresyjny popis możliwości swoich mięśni twarzy. Kamera, akcja, a Krejdżina na skałę!

Wszyscy chłopcy z naszego puebla

d’angelo

Słowa piosenki mówiły o tym, że wszyscy chłopcy odeszli z naszego peubla. Na szczęście w życiu nie jest tak jak w piosence i większość naszych ulubionych chłopaków wraca do nas na jesieni. To będzie prawdziwy zalew testosteronu, czyli to, co duże dziewczynki i wszystkie tygrysy lubią najbardziej. Jak już zapewne dobrze wiecie, powrócić mają Robocik Thickocik (aka Robin Thicke), Sadystyczny Rafael (vel Raphael Saadiq) oraz Janek Legenda (znany także jako John Legend). (więcej…)

Krejdżina wraca do korzeni (tak jakby)

krejdzina

Krejdżina, Krejdżina. Krejdżiny dawno nie było, ale Krejdżina wraca, bowiem świat bez Krejdżiny traci sens. Można by pomyśleć, że Craig David stracił swój coolness, mówiąc brzydko z angielska. Nic bardziej mylnego. Ziemia przestanie się kręcić w momencie, gdy Craig ostatecznie zgubi swoją fajność. Jak zapewne zauważyliście dzisiejszego ranka, nadal trwamy, a życie na naszej siódmej planecie od Słońca nie ustało. Wynika z tego, że Craig nadal jest git. Mam na to niezbite dowody. Primo, poniższy dokument krótkometrażowy. Dla niektórych wynalazek pt. youtube oznacza najwyraźniej jakieś przekleństwo. Cóż, tak czasami bywa, gdy przedawkuje się Vibovit. Ale to nie dotyczy Krejdżiny. Zaczyna się całkiem niewinnie, ale poczekajcie do 1:38. Czego on tu nie wyczynia, nasza chłopina pojechała po bandzie! Takiego dancehall’ująco-raggae’ująco-freestyle’ującego Krejdżiny nigdy nie widzieliście. Po obejrzeniu owego filmu dokumentalnego, inaczej spojrzycie na życie, to pewne. Ah, i nie pytajcie się mnie, co to za Jean-Jacques, bo z Jean-Jacquesów kojarzę tylko Rousseau, i to na dodatek słabo. Jestem ignorantką i jestem z tego dumna.

Dowód na istnienie świata nr. 2. Żebyśmy nie zapomnieli, że Craigowi tylko takie tam Officially Yoursy w głowie, na wakacje wyrzucił z siebie taki oto skoczny kawałek, w sam raz do klubu. Czuć w nim trochę dawnego powiewu UK Garage, co budzi we mnie nostalgię oraz smarki (smark!) .

Craig David – Are You Up For This
[audio:Craig David – Are You Up For This (Original).mp3]

Podsumowując, nadzieja jeszcze się w nas i w Krejdżinie tli. Przetrwamy. Przynajmniej do przyszłego tygodnia i audycji siostry, w której jednym z gości, choć może nie do końca fizycznie, będzie Craig. Przysięgam, nie lobbowałam u siostry, aby puściła Krejdżinę. Nie przesłałam jej też żadnej koperty, ani koniaku, chociaż to na pewno byłoby miłe. Po prostu w taki fajnych audycjach muszą pojawić się fajni ludzie. Siła fajności jest silniejsza nawet ode mnie.

Nowy teledysk: Craig David „Officially Yours”

Krejdżina, Krejdżina. Zawsze śpiewam sobie słowo Krejdżina do melodii Beautiful Liar zastępując je tym pretensjonalnym Beyonce, Beyonce. To taka moja główna przyśpiewka oraz przerywnik. Nie wiem, czemu ale mam także upodobanie do słowa Toshiba, choć to inna historia. Wybaczcie dygresję. Craig Krejdżina wyląduje jutro na naszej ziemi, by na krótką chwilę zagarnąć polskie odbiorniki radiowe i telewizyjne. Tak się składa, że pan David wyda wkrótce również kolejnego singla promującego dobry, acz słaby w ściganiu się na listach sprzedaży, album Trust Me. Teledysk do utworu Officially Yours właśnie zadebiutował. I teraz przyszedł moment na to, aby Craig przybił sobie piątkę z Mary J, bo ich teledyski są tak samo beznadziejne. Jednak z taką różnicą, że podczas gdy klip Mary J Blige jest tani, przez co rozumiem tandetę za duże kwoty, to obrazek Krejdżiny jest autentycznie biedny. BIEDNY. Jakby wytwórnia nie chciała mu dać kasy na porządny teledysk. Jakby ktoś doznał poważnej dysfunkcji kreatywności. Jakby Craig był artystą z krają Trzeciego Świata. Chociaż wydaje mi się, że nawet w Albanii bardziej by się postarali. Aż mi żal d&pę ściska, a tyłek mam dosyć twardy, choć oczywiście you can’t touch it. Przykro mi, ponieważ bardzo lubię ten utwór. Jest trochę w stylu klaszczmy wszyscy razem, ale jednocześnie potrafi też przemówić do serca, o ile naturalnie się je posiada. Smark. Dobra, oglądajcie szybko, bo mam w zanadrzu coś lepszego niż ten pseudo wideoklip, phi!

Oto Craig Krejdżina ugniatająca mąkę w jakimś programie śniadaniowo-kulinarnym. Ten widok jest bezcenny. Ten widok ocalił moje życie. Widok Krejdżiny z rękami w misce w mące uratował moją egzystencję. Chcę go w mojej kuchni. Krejdżina jest the coolest. Teraz wystarczyłoby tylko podłożyć pod to playback i byłoby niezłe wideo do Officially Yours. I jakie twórcze. Czy to naprawdę takie trudne?

Craig Krejdżina na Eska Awards

krejdzina

Craig Krejdżina David uświetni swoją szanowną osobą rozdanie o wiele mniej szanownych nagród Eska. Jak na razie, obok Manic Street Preachers, będzie drugą dużą gwiazdą tejże imprezy. Gdybym miała pewność, że ten występ będzie autentycznie na żywo, a nie z playbacku, powiedziałabym, że w takim razie Krejdżina LIVE jest warta praktycznie każdych pieniędzy. Bowiem Craig na żywo to jest gość. I praktykuje na scenie jedyny w swoim rodzaju taniec kurczaka. Skacząca Krejdżina zawsze bardzo mnie rozczula. Jednak jako że nie wiem, jak Eska widzi te występy, a jako radiostacja na pewno nie widzi, zalecałabym pewną ostrożność. Swoją drogą Craig lubi Polskę. Baardzo lubi. Będąc tu korzysta z chęcią z tego, co nasz kraj na Wisłą ma mu do zaoferowania, jeśli wiecie, co chcę powiedzieć. Craig to odważny podróżnik.

Relację z Eska Music Awards będzie można usłyszeć 25 kwietnia na żywo o 20:00 w Radiu Eska i obejrzeć w Polsacie.

USA chce zmienić Estelle

estellemafajnebuty

Szefowie wytwórni Atlantic, która jest amerykańską wytwórnią Estelle, chcą, aby zmieniła ona image. Panom w garniturach i z cygarami nie podoba się u Estelle jej fryzura chłopczycy i krzywe zęby. Mają nadzieję, że przed wyznaczoną na 29 kwietna premierą Shine w Stanach, artystka pozbędzie się tych ,,defektów” urody. Na pewno na następny miesiąc wyznaczyli jej także wstawienie w klatkę piesiową silikonu i kurs tańca na rurze. Bo oczywiście, jak nie wyglądasz jak cieknąca plastikiem dmuchana lala, nie masz szans na osiągnięcie sukcesu. Estelle nie podobają się ,,wskazówki” szefów. Dziewczyna ma łeb na karku i czuje, że krótka fryzura i nierówne uzębienie są częściami jej osobowości. Nie mogłoby być inaczej. Czy naprawdę naturalny wygląd jest w dzisiejszych czasach tak bardzo démodé ? Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to jak wygląda bez tych wszystkich ulepszaczy jest prawdziwym wyznacznikiem urody. Dlaczego nie czcimy tego, co dała nam natura? Naturalne jest naprawdę dobre i piękne. Ekologia obecnie jest bardzo en vogue. A tak zupełnie poważnie, kto chciałby słuchać lalki Barbie ?! Estelle, uciekaj ! Dawaj w długą ! Póki możesz…

P.S. Atlantic śmierdzi. Bycie artystą w tej wytwórni bywa nieszczęsne. Niczym Estelle, jej ziom Craig Krejdżina David też podbijał Amerykę z ich pomocą. Skończyło się to dosyć marnie. Wprawdzie nic mi nie wiadomo o żadnych implantach, które miałby wszczepić sobie Craig, ale od tego czasu Krejdżina nie jest już taka sama. Czy historia zatoczy koło?

Edit by Siostra: Pozwolę sobie wkleić znaleziony wczoraj na Soulbounce wywiad z Eryką Badu, która mówi w nim o tym jak powinna wyglądać „gwiazda” wg współczesnych wytwórni.

6 z jednej Krejdżiny = ?

Nowa Krejdżina na naszych ekranach! Craig David ma wreszcie przyzwoity singiel, który można bez żenady i embarassu zaprezentować światu.  A nawet więcej,  6 of 1 Thing jest naprawdę znakomite, do rzeczy i generalnie trudno się przyczepić. I co w takiej sytuacji robi Krejdżina? Ano Krejdżina kręci beznadziejny, zupełnie anty interesujący klip.  Brava! Nikt tak nie zawodzi jak Krejdżina. Może to kwestia tego. że trudno nakręcić taneczny teledysk facetowi, który nie umie tańczyć? Ale z drugiej strony,  jestem pewna, że przy dobrym pomyśle na jego chicken dance można byłoby go wykorzystać w  zachęcający sposób.  No cóż,  taka Krejdżina, taka karma.  Ale wygląda niezwykle apetycznie, non? 6 of 1 Thing wychodzi 18 lutego.  A oto i wideo.  Tak, możecie mieć inne zdanie.

Nowaa Kreeejdżinaa ! – recenzja

Mieć talent, a odpowiednio go wykorzystywać to dwie zupełnie inne sprawy. Craig David zawsze miał z tym ogromne problemy. Po znakomitym przyjęciu przez krytykę i słuchaczy debiutanckiego albumu Born To Do It, przyszła pora na bardzo proamerykańki Slicker Than Your Average, którym Craig miał dogonić takich tuzów R&B jak np. Usher. Na próżno. Tak to jest, gdy próbuje się wwieść drewno do lasu. Na The Story Goes… było jeszcze gorzej, tylko jakby nieco w drugą stronę. Mogliśmy na nim usłyszeć spopiałego, zagubionego Craiga, który nie mógł zdecydować, czy chce być pięknym chłopcem z boybandu czy wokalistą R&B. Po porażce ostatniego albumu było wiadome, że następna płyta będzie jego być lub nie być, ostatnią szansą, by zostać potraktowanym poważnie i zdobyć zaufanie publiczności. Czy po przesłuchaniu nowego wydawnictwa Trust me, można w końcu zaufać Craigowi? Zobaczmy.

Album otwiera nieszczęsne Hot Stuff (Let’s dance), nad którym już na soulbowlu płakałam. Jedno trzeba przyznać temu kawałkowi, jest tak skoczny i łatwo wpadający w ucho, że w końcu i ja musiałam się poddać. Taneczne rytmy ani na chwilę nie opuszczają Trust me. Przy dwóch następnych utworach – latynoskim 6 of 1 Thing oraz mocno inspirowanym Kool & The Gangiem Friday Night – trudno utrzymać nogi w ryzach. Craig wyhamowuje przy Awkward – pięknym, niezwykle sentymentalnym utworze ze starej dobrej soulowej szkoły. Towarzyszy mu intrygująca, zaledwie 16-letnia Rita Ora – czyżby nowa gwiazda na horyzoncie? Następne w kolejce są bujające Just a Reminder oraz bardzo Craigowe (w pozytywnym znaczeniu) Officially Yours. Nie rozumiem tylko, czemu te 2 utwory znalazły się na albumie obok siebie, ponieważ lekko zlewają się ze sobą. Następnie w Kinda Girl For Me, jako któryś już z kolei (!), Craig sięga po nieśmiertelny sampel z utworu You Are Everything The Stylistics, co wychodzi mu zaskakująco wdzięcznie. Teraz pora na absolutny dynamit, moje numero uno tego albumu, czyli She’s on Fire. Mocno inspirowany reggae podkład, a do tego rapujący z karaibskim akcentem Craig – bezcenne ! Chciałoby się słyszeć więcej takiej nieprzewidywalnej, różnorodnej Krejdżiny. Przejdźmy teraz do Don’t Play with our Love, kolejnego utworu nagranego na Kubie, co bezsprzecznie słychać. Bez wątpienia trzeba ten album pochwalić za to, że w dobie dusznych Timbalandowych beatów, koncentruje się on na żywych instrumentach, sekcji dętej. Ale nie zatrzymujmy się. Kolejny przystanek to najbardziej dziwaczy, najbardziej ,,odstający” od reszty albumu utwór Top of the Hill. ,,Na pierwszy rzut ucha” to zwykła balladka. Po powtórnym przesłuchaniu brzmi jednak równocześnie niezmiernie tanio-popowo, trochę country’owo, a w chórkach wręcz Beatlesowsko ! Istne dziwy. Kawałek z gatunku takich, które albo się lubi, albo wymiotuje na ich dźwięk. Ja kupiłam Craiga Beatlesa, teraz czekam na album w stylu indie. Żarcik. A teraz pora na deser. A jest nim znany już, ale nadal gorący miłosny hymn (smark) sceny grime (bez smarków), czyli This Is The Girl z udziałem Kano, u którego Craig ma chyba do spłacenia wielki dług wdzięczności. To przecież Kane Robinson przywrócił do normalnego obiegu i pomógł odzyskać twarz. I nie na darmo nadstawiał karku dla Davida. Krejdżina W KOŃCU wzieła się w garść i wydoroślała. To już nie jest chłopaczek wskakujący do jacuzzi pod nieobecność rodziców swojej dziewczwyny (patrz Fill Me In). Na Trust me można usłyszeć mężczyznę, który przeżył swoje w showbiznesie, pozbył się kompleksów, a teraz jest wreszcie pewien siebie, gotów bronić swojego nowego materiału. Wprawdzie nigdy nie będzie on Maxwellem, Pattersonem czy innym Johnem Legendem, myśl o tym już dawno pochowałam, odśpiewawszy uprzednio nad nią żałobną piesń, JEDNAK Craig David jest w stanie nagrać dobry, równy album przy którym może nie objawi ci się Kriszna i nie dotrzesz do zakamarków swojej duszy, ale przynajmniej miło spędzisz kilka niezobowiązujących chwil. Dla nich warto zaufać Krejdżinie. Trust me to jego najbardziej konsekwentny album od czasów Born To Do It. Sprawdź i zaufaj mu ściągając stąd jego najnowsze wydawnictwo, albo kupując wlasną kopię.

Tracklist:

01. Hot Stuff (Let’s Dance)
02. 6 Of 1 Thing
03. Friday Night
04. Awkward
05. Just A Reminder
06. Officially Yours
07. Kinda Girl For Me
08. She’s On Fire
09. Don’t Play With Our Love
10. Top Of The Hill
11. This Is The Girl

Wino @ MTV EMA 07

Już od dłuższego czasu mówię, że crack love is forever. Czyżbym JEDNAK miała rację ? Przekonajcie się samo oglądając występ Amy Amy z wczorajszego rozdania nagród MTV w Munchen ja klar.

Troszku łajno te Wino, nieprawdaż?
Listę nagrodzonych i całą galę przemilczmy. Chyba nie ma o czym mówić, non? A jeśli jesteście zainteresowani przygodami pokemów z byłego NRD czy też pewną kanadyjską ,,artystką” mającą zamiłowanie do koloru różowego, radzę przełączyć się na inny blog. W kwestii formalnej możemy jedynie powiedzieć, że nagroda w kategorii Ultimate Urban trafiła do Rihanny e e. Nagrodę chcieli jej wręczyć Craig DavidWyclef Jean, ale księżniczka z Barbadosu nie pofatygowała się do Bawarii. Nic nie straciła w sumie.

Craig Mc Hammer David ?

Mamy już teledysk do tego strasznego numeru, którego nazwy obiecałam sobie nie wymieniać. Co jest zaskakujące, sam klip nie jest aż taki straszny. Po pierwsze baaardzo pasuje do utworu, jest baaardzo żywy i energetyczny, baaardzo w stylu lat ’80, co jest baaardzo modne NIESTETY teraz, taka baaardzo Mc Hammer jest ta Krejdżina ! Gdyby jeszcze kolorystycznie było trochę więcej porządku i Craig potrafił naprawdę tańczyć, byłoby już zupełnie dobrze. Prawdą jest, że Krejdżina jest specjalistą od tzw. chicken dance, który jest absolutnie boski w jego wykonaniu na scenie, ale ma niewiele wspólnego z ruchami a la Timberlake czy Usher. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jak na Davida, to i tak jest sporo. I chyba można powiedzieć, że jest on już officially back, non?

Buena Vista Social Craig

Hot Stuff, jego pierwszy singiel z nowej plyty, zjechalam jak psa, przyznaję. Jednak kolejne utwory, które stopniowo wyciekają z mającego ukazać się już 12 listopada albumu Trust Me są zaskakująco dobre, dlatego dzisiaj przeprosimy się z Craigiem Davidem.

Zacznijmy od 6 Of 1 Thing. Taki trochę utwór latino pop łamany na Buena Vista Social Club z bardzo fajnym wokalem, niezwykle żywiołowy, noga rusza się sama i nic nie można na to poradzić. Słychać, że autentycznie kawałek był nagrywany na Kubie, zapewne pomiędzy jednym, a drugim mojito, czego oczywiście nie potępiam.
She’s On Fire to natomiast wycieczka w klimaty reggae’owe, które zgrabnie udalo się Craigowi zaadoptować na swoją korzyść. Widzielicie może jego MTV Cribs i fragment, gdzie puszczał i spiewał do reggae’owych winyli ? Jak nie, to musicie koniecznie to zyoutube’ować, bo ten facet świetnie odnajduje się w tych klimatach. She’s On Fire niech będzie na to dowodem.
Przejdźmy teraz do Awkward (highly recommended). To niezwykle klimatyczny utwór w starym soulowym stylu. Jest prosty i klasyczny przez co niezwykle piękny. Na szczęście (i nareszcie!) nie jedzie to plastikiem, ani chęcią pobicia Enrique Inglesiasa na polu romantycznych kochanków wyśpiewujących pseudo chwytające za serce ballady. To poważna sprawa, właśnie takiego Craiga chcę słyszeć.

Na koniec o tym jak naprawdę powinien brzmieć Hot Stuff, a jak nie brzmi, bo rzeczywistość jest taka rozczarowująca. To remix niejakiego DJ Flasha, który Hot Stuffowe wokale połączył z podkładem do Ayo Technology 50 grosików. Brzmi kosmicznie. Gorąco polecam i jednocześnie żałuje, że ta wersja nie ukaże się na albumie. Ale jak myślicie – falsetująca Justyna czy poczciwa Krejdżina ? Przekonajcie się sami. Ja zawsze wspieram słabszych nieszczęśników.

A teraz zastanówmy się – trust him or not to trust him ? That is the question. Na razie Trust Me, z wyjątkiem pierwszego singla, jawi się calkiem obiecująco, zwłaszcza po latach Craigowego braku laku i spopowianienia. Ale do 12 listopada pożyjemy i zobaczymy. Nie tak łatwo przecież jest zaufać.

Craig może być hardcore, ale nie musi

Albo nie chce. Wyciekł kawałek, który może być zwiastunem nowej płyty Craiga. Kawałek jest tragicznie g&wniany, najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałam z jego ust. Normalnie nawet nieszczęsna Hidden Agenda była lepsza. Nawet głos Craiga (ten głos!) nie zachwyca. Jedyną fajną tu rzeczą jest wmontowanie sampla z utworu Davida Bowie’ego Let’s Dance. Osobiście jestem zdania, że Bowie’ego w ogóle nie powinno się samplować, choć takie samplujące kodeksy nie istnieją, nikt nie szanuje świętości, hélas! Pamiętacie Samathę Mumbę (R.I.P. her career) i jej Body II Body ? W oryginale David Bowie śpiewał o odmiennych stanach świadomości niejakiego Majora Toma wywołanych czymś więcej, niż oparami lakieru do włosów. Panna Mumba sprowadzila wszystko do pitu baby baby pitu. Ale przepraszam za tę dygresję. Wracając do nowego Craiga, który swój możliwy przyszły singiel zatytułował Hot Stuff, a więc ani to hot, ani to stuff. Aaktt próbował mnie łapać za słowa i w wątpliwość podał moje stwierdzenie, mój post, w którym starałam się udowodnić hardcore’owość Davida. Właśnie dzięki takim kawałkom, będę miała robotę do końca życia, do końca będę go tłumaczyć, co jest trochę głupie, bo artysta powinien sam się bronić, jego dzieło powinno samo się bronić. Widać niektórym trzeba pomagać, a ja jestem przekonana, że taki talent zasługuje na większe niż dotychczas uznanie. Niestety sama robię siebie w balona, ponieważ ten utwor jest absolutnie nie do przyjecia. Moge jedynie nadal wierzyc w to, ze w jakis sposob Craig David moze byc hardcore, kiedys zreszta byl … Those were the days, non? To są w takim razie ostatnie sekundy, aby sie przekonać o jego mocniejszej stronie zanim calkowicie zanurzy sie w popowym sosie w pogoni za $$$. Zejdzcie zatem parę postów w dół i przekonajcie sie sami o tym jak mogloby byc, gdyby Craig nie kalał ziemi po której stąpa (patrz: słuchaczy) takim … No właśnie. A teraz zamilknę.
Craig David Hot Stuff – na własną odpowiedzialność.

Kano – London Town – Recenzja

Kano wraz ze swoim debiutanckim Home Sweet Home miał mocne wejście. Krytyka nie szczędziła mu ochów i achów, po pleckach klepali go koledzy po fachu tacy jak np. Busta Rhymes, Nas, Andre 3000 czy Chuck D z legendarnego Public Enemy. Obok Dizzee’ego Rascala stał się największą gwiazdą sceny grime. 10 września powraca z nowym albumem zatytułowanym London Town, który wyciekł już jakiś czas temu i teraz swobodnie lata sobie po sieci. A my możemy już wydać wyrok na Kano. I tak brzmi on: winny. Niestety nowe dzieło Kano nie dorasta swojemu poprzednikowi do pięt, jedynie może do podbicia. Nie jest to jednak zły album. Są tu mocne fragmenty jak np. utwór tytułowy, szalony Bad Boy, refleksyjne (!) This Is My Life oraz Over & Over przypominające trochę moje ukochane Sometimes z pierwszej plyty. Znajdziemy tu także ciekawe kolaboracje m.in. z sezonową sensacją z Wysp, Kate Nash (gdyby Wyspiarze średnio, co 3 miesiące nie wynajdywali sobie kogos nowego i sensacyjnego, zaczęlabym martwić się o ich morale), z Damomen The Gorillaz Albarnem, czy powstałym z prochów Craigiem Davidem w This Is The Girl, który to utwór ewidentnie wybija się spośród pozostałych potencjałem komercyjnym. W Fightin’ The Nation Kano sam na chwilę wciela się w wokalistę. Efekt, choc dyskusyjny, ma swój urok. Jednak ogolnie rzecz biorąc, na London Town ciężar gatunkowy gdzieś się zapodział, nie ma tu tego kopa, jaki mial debiutancki album, zabraklo nieco oryginalnosci i coś nie pachnie tu świeżoscią. Czy to zadyszka spowodowana wejściem na salony, która zawsze odbiera trochę na autentycznosci czy syndrom drugiego albumu? Może komplet. Ja jednak mam nadzieję, że tylko to drugie. Nie będę dawać gwiazdek, czy ocen, bo to jest takie szkolne, a ja nigdy nie lubilam szkoly. Ale jesli pytanie brzmialoby: tegoroczny Rascal czy tegoroczny Kano ? Obiektywnie wskazalabym Dizzee’ego. Subiektywnie zawsze wybiorę Kano, nawet gdyby rapowal ksiażkę telefoniczną do dzwięków rozładowywanej zmywarki do naczyń. Jestem słaba, ponieważ mimo wszystko, chlopak ma niezaprzeczalny urok.

Dla przypomnienia This Is The Girl :

Jesli nie doleciał do Was jeszcze London Town, to możecie go sciągnąć tutaj.

Craig może być Hardcore

Raz, raz. Próba mikrofonu. Tak, więc to ja (a nie np. Ty) zakręciłam się i dołączyłam do zespołu SoulBowla. I tak od dnia dzisiejszego będę dla Was, moi mili państwo, pisywać. Zaczniemy od czegoś prostego. Ot, taki mój konik. Wabi się Craig David, jeśli w ogóle konie się wabią. Sprawa z konikiem Craigiem jest dosyć skomplikowana, mimo iż na pierwszy rzut oka wydaje się być całkiem prosta. Bo przecież to ten koleś od 7 days, Walking Away i co najgorsze Rise&Fall. Zgroza! Słodkawy, nudnawy R&B crooner jakich wielu. Otóż, i tak i nie. Craig jest bowiem chyba jednym z najbardziej nieszczęsnych artystów, jakich znam. Pomimo ogromnego talentu i potencjału (sprawdźcie jego nagrania live albo akustyczne sety, a gwarantuję, że zostaniecie pozbawieni kapci z wrażenia), błędy jakie popełniono w trakcie jego prawie 8-letniej już kariery wołają o pomstę do nieba. Wymieńmy chociażby idiotyczny wybór singli i promocję, która wykreowała go na chłopca, który zachowuje się jakby zgubił swój boyband i zapomniał choreografii. A Craig przecież z ulic i podziemia się wywodzi, zaczynał jako DJ w pirackich radiostacjach, promując i tworząc muzykę, która potem zawojowała Wyspy i stała się pierwszym w całości czarnym gatunkiem Made in the Uk, czyli UK Garage, zwanym także 2stepem. Lata od 1999 do około 2002 były ekspansją tego kierunku, absolutnym szaleństwem i zadziwiającym komercyjnym sukcesem klubowej sceny, po którym niewiele niestety dzisiaj zostało. Jakieś echa tego można usłyszeć jeszcze w grime’mie, brytyjskich hip-hopowych produkcjach, ale generalnie rzecz biorąc, 2step is dead. Wracając jednak do konika, możliwe, że kariera Craiga, najmłodszego w historii wokalisty na 1 miejscu brytyjskiej listy przebojów (miał wtedy zaledwie 19 lat i mleko na świeżo wyhodowanej brodzie), wyraża po części to, czym był cały ruch UK Garage. Wystrzelonym korkiem od szampana, który szybko wystrzelił, by na koniec wylądować w śmietniku. Ty wybierasz! A Craig w tym czasie rehabilituje się (po raz kolejny … ) przygotowując swój nowy czwarty album (część materiału została nagrana na Kubie zapewne pomiedzy jednym a drugim mojito), który światlo dzienne ujrzy już w listopadzie. Na razie poprawił swoje morale zakurzone chudymi spopowiałymi latami udzielając się na ostatnim singlu Kano. Ich This Is The Girl to dynamit. Jesli Craig pociągnie tak dalej na tym dynamicie, to na nowej płycie pójdzie mu lepiej niz poszlo mu z szampanem, a ma chłopak dużo do nadrobienia. Wydaje mi sie jednak, że zasluguje na to, aby dać mu szanse. Można to zrobić nawet i dzisiaj ściągając kompilację wydaną przez, ekhm.., emm!records!, która ma za zadanie pokazać ostrzejszą, bardziej zadziorną stronę Craiga. Może wysłuchanie jej pomoze ujrzec Craiga w innym swietle.

Zapraszam zatem do ściągania i poznania Craiga od innej strony.
credit: emm! 4 xclusiv.fora.pl

Kompilacja jest ułożona w następujący sposób: pierwszych 5-6 kawałków utrzymanych jest bardzo w stylu UK Garage, więc autentycznie na początku może być nieco hardcorow. Następnie powoli przechodzimy w utwory bardziej refleksyjne, aby zakończyć nagraniami koncertowymi i akustycznymi.

Tracklist:

01. Can’t Be Messing ‚Round (z albumu Born To Do It, 2000)
02. Walking Away (Ignorants Remix feat. Trell) (singiel Walking Away, 2000)
03. Eenie Meenie (z albumu Slicker Than Your Average, 2002 Ten utwór miał być następnym po What’s Your Flava? singlem z albumu, ale ostatecznie zdecydowano się na Hidden kurde Agenda )
04. Can You Feel Me (strona b singla All The Way, 2005)
05. Walking Away (Treats [Better Day] Remix) (singiel Walking Away, 2000)
06. Slicker Than Your Average (tytułowy utwór z albumu, 2002)
07. Key To My Heart (utwór ukazał się na amerykańskiej wesji Born To Do It z 2001 roku)
08. Exception To The Rule (strona b singla Don’t Love You No More (I’m sorry), 2005)
09. Four Times A Lady (utwór powstał zaraz po BTDI. Akustyczna wersja utworu ukazała się na dvd Off The Hook Live At Wembley z 2001 roku, wersja studyjna wylądowała w końcu na stronie b singla What’s Your Flava? i też chyba tylko na jego europejskiej edycji. Craig kiedyś powiedział, że napisał ten utwór dla … Destiny’s Child (!), ale tak bardzo mu się spodobał, że zatrzymał go dla siebie. Trochę mu daleko do DC, ale jest prześliczny.)
10. You Know What (kompozyjca pochodzi z płyty Born To Do It)
11. Let Her Go (Utwór dedykowany jest Mamie Craiga, powstał zaraz po śmierci jego Babci. Album The Story Goes…, 2005)
12. Johnny ( utwór promuje kampanię przeciw przemocy w brytyjskich szkołach. The Story Goes…, 2005)
13. No More (Gure featuring Craig David) (utwór pochodzi z albumu Guru’s Jazzmatazz-Streetsoul, 2000)
14. What’s Changed (płyta Slicker Than Your Average, 2002)
15. Rendezvous (Born To Do It, 2000)
16. Rendezvous (Sunship vs. Chunky Remix) (singiel Rendezvous, 2000)
17. Simon Says (dvd Off The Hook Live At Wembley, 2001)
18. What’s Your Flava? (live acoustic Down Under) (strona b singla World Filled With Love, 2003)
19. 7 days + Rewind + freestyle (acoustic live in Amsterdam, 2000) + bonus track: freestyle + beatbox (nieznany, acz klawy)