j dilla

Nowy teledysk: Common feat. Daniel Caesar „HER Love”

Common szykuje się do wydania nowej płyty. Trzy lata po premierze Black America Again i zaledwie rok po August Greene możemy się szykować na Let Love Have the Last Word. O nowym projekcie mówi się już od jakiegoś czasu, a klika dni temu pojawił się klip do kawałka, który może być pierwszym singlem promującym materiał. „HER Love” z gościnnym udziałem Daniela Caersara jest w pewnym sensie kontynuacją największego chyba klasyka w dyskografii Commona czyli „I Used to Love H.E.R.”. Nowa wersja to jeden wielki hołd dla hip-hopu, także dla nowej szkoły, tak często nielubianej przez weteranów. Smaczku dodaje fakt, że wykorzystany został tu bit J Dilli, który klimatem idealnie pasuje do przekazu, podobnie zresztą jak klip. Sprawdźcie i posłuchajcie sami. Premiera płyty w sierpniu.

OBIIAD z Donut Planet prezentuje dj set ku czci J Dilla

OBIIAD z Wrocławskiego kolektywu artystycznego Donut Planet, przygotował specjalny dj set zawierający utwory z projektów „9 / 10 Donut’s for Dilla”, będący hołdem dla zmarłego producenta Jamesa Yancey’a aka J Dilla. Akcja zrzeszyła ponad 20 producentów muzycznych i artystów wizualnych z Polski i zagranicy. Każdy z nich stworzył nową produkcję opartą na samplach utworów J Dilli, którą dopełniła oprawa wizualna w postaci okładek stworzonych przez 10 artystów i wprawionych w ruch przez Donut Planet studio. W inicjatywie wzięli udział między innymi:
Cookin’ Soul , Soft Glas, Kruella d’Enfer, Lis Kula, Szejku, Amadeusz Mierzwa, SoDrumatic, OER, OPIAT, DeeF, Pmx, Rolf the Dawg, Pham, RAU, Finer, AKUMA 1o1, Naphta, WIUR, Sanlouie, Gregory Henits, SirPreiss, Metro, Spisek Jednego, DJ BRK, House of Palms, DJ HWR, Znajomy Grafik.

Odsłuch całości znajdziecie poniżej:

Amp Fiddler zapowiada nowy album oraz dzieli się pierwszym singlem

Prawdziwa legenda muzycznej sceny Detroit, znakomity wokalista, klawiszowiec oraz producent — Amp Fiddler powraca z nowym krążkiem. Następca wydanego w ubiegłym roku, nieco przespanego przez słuchaczy, udanego albumu Motor City Booty ukazać się ma 10 listopada. Całość zatytułowana jest Amp Dog Knights, a jej wydaniem zajmie się label Mahogani Music należącym do Moodymanna, który to również czuwał nad jego powstawaniem. Usłyszymy na nim też kilka postaci równie mocno zasłużonych dla The Motor City, wśród których znaleźli się m.in. T3 ze Slum Village czy Waajeed. W dwóch utworach wykorzystano produkcje J Dilli, którego to właśnie Amp Fiddler zapoznał po raz pierwszy z MPC. I to właśnie numer z muzyką od Jaya Dee jest pierwszym singlem promującym zbliżające się wydawnictwo. W nagraniu „Return of The Ghetto Fly” gościnnie pojawiają się ponadto wspomniany wcześniej T3 oraz wokalistka Neco Redd.

John Doe i jego beatape ku czci J Dilla

Wraz z początkiem wiosny informowaliśmy Was o beatapie Thank You J Dilla, który wyszedł spod producenckiej ręki Szpalowskiego aka John Doe. Wtedy materiał pojawił się na platformie Bandcamp, a od kilku dni możecie go również posłuchać m.in. na Spotify oraz Tidalu, a także pobrać z iTunes. To jednak nie koniec, bowiem artysta zapowiada, że wydawnictwo będzie można nabyć niebawem w wersji fizycznej. Zanim odeślemy Was do odsłuchu warto przypomnieć, że Thank You J Dilla składa się z 21 samplowanych kompozycji, gdzie toruński beatmaker na nowo interpretuje sample użyte przez Jay Deego oraz innych artystów z Detroit. Zapraszamy do odsłuchu i pobierania!

#FridayRoundup: PJ Morton, Will Sessions, Rosalie., J Dilla i inni

Przyznajemy, że pomimo całego zamieszania, jakie się z tym wywiązało, czekaliśmy na zapowiedzianą na dziś epkę z nieopublikowanymi utworami Prince’a. Wydawnictwo to jednak się nie ukazało, ale nie znaczy to wcale, że nie będzie dziś czego słuchać, albowiem swoimi nowymi płytami obdarowali nas m.in. klawiszowiec zespołu Maroon 5 — PJ Morton, funkowo-jazzowi reprezentanci Detroit, czyli zespół Will Sessions oraz Palmistry, który to zaprezentował rozszerzoną reedycję zeszłorocznego debiuty. Dorzucamy do tego wszystkiego kolejną dawkę niewydanych wcześniej utworów J Dili, a nasz kraj reprezentują w tym towarzystwie — Rosalie. oraz Steve Nash wraz ze swoją turntablistyczną orkiestrą i kilkoma znakomitymi gośćmi.


Gumbo

PJ Morton

Morton Records

Po rewelacyjnej zeszłorocznej neo-soulowej epce Sticking to My Guns klawiszowiec Maroon 5 PJ Morton prezentuje swój najnowszy solowy longplay Gumbo, na którym wychodzi naprzeciw najlepszym tradycjom gatunku. Wśród 9 numerów znalazła się m.in. nowa wersja znanego z epki „First Began” czy uduchowiony duet z BJ-em the Chicago Kidem. Morton uderza w podobne tony, co Black Messiah D’Angelo czy Jardín Garzona-Montano. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika czarnych brzmień. –Kurtek


Deluxe

Will Sessions

RCA Records

Sześć lat temu funkowo-jazzowy kolektyw z Detroit Will Sessions wyprodukował doskonale przyjęte Ellmatic — odpowiedź i hołd Elzhiego dla Illmatic Nasa. Teraz grupa łączy siły m.in. z Ampem Fiddlerem czy właśnie Elzhim na potrzeby ich własnego projektu Deluxe. Osiem nowych głęboko osadzonych w funkowych korzeniach grupy piosenek z całą pewnością rozkołysze każdego, komu w żyłach płynie R&B. –Kurtek


Enuff EP

Rosalie.

Alkopoligamia

Co prawda epki Enuff można było słuchać już od listopada, ale oficjalna premiera fizyczna miała miejsce dzisiaj. Enuff wydane zostało pod szyldem Alkopoligamii, która kolejny raz udowadnia, że jest wytwórnią promującą młode talenty i otwartą na różne gatunki muzyczne. Rosalie. oscyluje gdzieś między R&B, elektroniką i hip-hopem. Nad materiałem pracowało kilku producentów, a teksty piosenkarki zainspirowało życie w Berlinie i Poznaniu. W wersji fizycznej dostajemy trzy nowe utwory — dwa remiksy i premierową piosenkę „Już”. Enuff można nabyć na oficjalnej stronie Alkopoligamii. — Polazofia


Pagan

Palmistry

Mixpack

Do dziś nie mogę zrozumieć, jak zeszłoroczny znakomity debiutancki longplay Palmistry Pagan mógł umknąć uwadze słuchaczy i recenzentów. Najwyraźniej nie jestem jedyny, bo ukrywający się pod tym pseudonimem pochodzący z Londynu Benjy Keating właśnie wypuścił reedycję krążka zawierającą nowe wersje dwóch singlowych utworów „Lifted” i „Sweetness”. Jeśli wydaje wam się, że jesteście błyskotliwe minimalistyczne połączenie dancehallu i syntezatorowego alt R&B przypadnie wam do gustu, koniecznie sprawdźcie Pagan. — Kurtek


Motor City

J Dilla

Ma Dukes Official / Vintage Vibez

Wydaje się, że po śmierci J Dilla wypuścił więcej płyt niż za życia. Czasami ta ilość nie przekładała się niestety na jakość. Dziś premierę ma beat tape legendarnego producenta zawierający niepublikowane wcześniej podkłady i blendy. Mam nadzieję, że wyszło z tego coś naprawdę ciekawego, a piszę to jako fan sprawdzający z automatu wszystko co wychodzi spod szyldu pana Yanceya. Na razie dostępne były dwa blendy autorstwa J-Rocca, w tym inna wersja „For The Nasty”, która oryginalnie ukazała się na bicie Pharrella. Mam lekkie obawy, co do całości, ale podejrzewam, że i tak znajdzie się tu kilka perełek. — Dill


Out of fade

Steve Nash & Turntable Orchestra

Agencja Muzyczna Polskiego Radia

Takiego projektu w naszym kraju jeszcze nie było. Śmiało można też stwierdzić, że do czynienia mamy z fenomenem na skalę światową. Połączenie muzyki klasycznej z turntablismem, hip-hopem, muzyką elektroniczną oraz jazzem, to pomysł jednego człowieka, jakim jest — Steve Nash. Cały projekt nie udałby się zapewne, gdyby nie wzięła w tym udziału orkiestra kameralna, czołówka polskich turntablistów, kojarzony już zapewne wśród czytelników naszej strony — Moo Latte oraz trzech znakomitych mc’s, czyli Joe Kickass, Bisz i O.S.T.R. Odsłuch albumu nie trafił póki co do sieci, ale TUTAJ posłuchać możecie fragmentów albumu.  — efdote

John Doe i jego beatape ku czci J Dilla

Choć luty, który jest miesiącem wspomnień o J Dilla już dawno za nami, to pamięć o jego twórczości w żaden sposób nie ma z góry narzuconych ram czasowych. Wiedzą o tym doskonale producenci, którzy regularnie dostarczają nam do odsłuchu autorskie tribute’y, nawiązujące do dorobku muzycznego Jamesa Yancey’ego. Ostatnim z nich, który szczególnie przypadł nam do gustu, jest wydawnictwo od pochodzącego z Torunia beatmakera Johna Doe. Wspomniany producent, który pod swoim drugim aliasem – jako Szpalowsky – współpracował z takimi ludźmi jak Bonson, Solar i Białas, 2sty, Med czy Golin, przygotował 21 samplowanych kompozycji, gdzie na nowo interpretuje sample użyte przez Jay Deego oraz innych artystów z Detroit. Materiał zawarty na beatapie pochodzi z setu, przygotowanego na tegoroczną imprezę Thank You J Dilla, która odbyła się jakiś czas temu w Łodzi.

Brzmi zachęcająco? Nie może być inaczej! Zabierajcie się do odsłuchu:

 

Dillacious może ukazać się na fizyku – We Love Beats rozpoczęli akcję na PolakPotrafi

98a7dfb5ab4aa08f6738b85fe3a09065

Kilka dni temu obchodziliśmy 11 rocznicę śmierci J Dilli. Z tej okazji We Love Beats szykują drugą część składanki Dillacious, gdzie swoje bity inspirowane producentem z Detroit, zaprezentowali polscy artyści, w tym m.in. The Returners, Bryndal, Oliwa, Młodszy, SiwySiwek, Moo Latte, Spear Oh x Pers i Steve Nash. To jednak nie wszystko — chłopaki chcą wydać obie płyty na fizyku. Jak? Zorganizowali zbiórkę pieniędzy na stronie PolakPotrafi. O szczegółach przeczytacie poniżej.

Założyliśmy nakład 500 sztuk, ale w związku z tym, że zgodnie z zasadami serwisu nie możemy zakończyć zbiórki przed czasem, jeśli zainteresowanie naszym projektem będzie większe, wytłoczymy odpowiednio więcej sztuk, aby zadowolić wszystkich wspierających. Nie planujemy żadnych dotłoczeń po zakończeniu akcji — tłumaczy Maciek Jarzębski.

Pierwsza część składanki znajduje się w całości do odsłuchu tutaj. Poniżej zapowiedź kontynuacji projektu. Mamy nadzieję, że Dillacious trafi niedługo na wasze półki! Trzymamy kciuki.

Impreza Thank You J Dilla 11 lutego w łódzkim Niebostanie

j-dilla-lodz


Tradycją stało się, że corocznie obchodzimy urodziny Maestra, który inspirował i nadal inspiruje najlepszych producentów muzyki, którą kochamy najmocniej. James „J Dilla” Yancey, bo o nim mowa – muzyk, producent, okazjonalnie również raper, to inspiracja takich osobistości jak Kanye West, Pharrell Williams, Q-Tip, Erykah Badu oraz Flying Lotus (a to tylko wierzchołek góry lodowej). W tym roku już piąty raz w łódzkim Niebostanie odbędzie się impreza, która po raz kolejny upamiętni rocznicę urodzin Jay Dee’go, a w trakcie wydarzenia za konsoletą djską pojawią się
: Daniel Drumz, Spinache, John Doe, Woskul oraz Scheda Fam.

Jako Soulbowl objęliśmy patronat nad tym wydarzeniem. Poniżej więcej szczegółów oraz krótka zajawka muzyczna, od jednego z gości, którzy w drugi piątek lutego pojawią się na Piotrkowskiej 17 w Łodzi.

Gdzie: Niebostan, Łódź ul. Piotrkowska 17 | Kiedy: 11.02.2017 | Więcej: wydarzenie na Facebooku

Stones Throw wypuści niepublikowany materiał Madliba i J Dilli

jaylib-53bdb74d772dc

Świetna informacja dla fanów obydwu mistrzów konsolety. Jest tylko jedno ale. Niestety niepublikowany materiał nagrany w ramach Jayliba ukaże się tylko na winylu. Zostanie też wydany w ramach programu subskrypcyjnego Stones Throw Records. Wystarczy w sklepie wytwórni zapłacić skromną sumkę dwustu pięćdziesięciu dolarów czyli ponad tysiąca złotych i każdy winyl wypuszczony przez wytwórnię od stycznia do końca grudnia przyszłego roku będzie wasz, łącznie z nowymi wydawnictwami, box setami i całą resztą. Już pojawiła się zapowiedź tego co ma się ukazać. „Da Rawkus” to numer, który został nagrany w 2002 roku, ale nie wszedł na ostateczną wersję Champion Sound. Całkiem dobre, brudne brzmienie, ale mam nadzieję, że to tylko cisza przed burzą i następne utwory będą jeszcze lepsze.

J Dilla i jego nieopublikowany nigdy dotąd mix!

Na przełomie 1999 i 2000 roku, założyciel wytwórni BBE Records — Peter Adarkwah wybrał się w swoją pierwszą podróż do Detroit, gdzie w przeczesywaniu lokalnych sklepów płytowych pomagał mu J Dilla. Artysta pracował wtedy nad albumem Mama’s Gun oraz nagrywanym właśnie dla BBE, producenckim dziełem zatytułowanym Welcome To Detroit (to podczas tej przejażdżki został wymyślony tytuł albumu). Podczas podróży przez miasto, w samochodzie leciała cały czas jedna taśma, która okazała się mixtapem zrobionym przez Dillę. Składał się on z jego ulubionych w tym momencie utworów, a wśród wykonawców znaleźli się m.in. Michael Jackson, Donald Byrd, Stevie Wonder czy Chacka Khan. Na koniec spotkania kaseta zatytułowana Back To The Crib trafiła jako prezent w ręce Petera, który to po kilkunastu latach, z okazji reedycji znakomitego albumu The Shining, postanowił podzielić się z nami tym wyjątkowym mixem. Większość utworów to znane każdemu klasyki, ale forma, w jakiej zostały zaprezentowane i cała historia związana z jego wydaniem sprawia, że słucha się tego z wielką przyjemnością. Przekonajcie się sami.

Tracklista:
Chick Corea „Bliss”
Roy Porter Sound Machine „Jessica”
A Taste of Honey „Boogie Oogie Oogie”
The Doobie Brothers „What A Fool Believes”
Heatwave „The Groove Line”
Funkineven & Greg Beato „F’s Diss”
B’52’s „Mesopotamia”
Total Experience „Contradiction”
Bobby Caldwell „Open Your Eyes”
Roberta Flack „Feel Like Makin’ Love”
Stevie Wonder „As”
Love Unlimited „Under The Influence of Love”
Azymuth „Un Amigo (A Friend)”
Shuggie Otis „Undisclosed”
Ohio Players „Ecstasy ”
Grandmaster Flash „Undisclosed”
Michael Jackson „I Can’t Help It”
Myra Barnes „The Message From The Soul Sisters”
Donald Byrd „Think Twice”
Fred Wesley „Watergate”
Crusaders „Streetlife”
Loose Ends „Stay A Little While, Child”
The Temptations „Runaway Child, Running Wild”
Chaka Khan „Ain’t Nobody”
Rene & Angela „I Love You More”
Stevie Wonder „Reggae Woman”
Rene & Angela „I’ll Be Good”
Steve Arrington „U Meet My Approval”
Alicia Myers „I Want to Thank You”
The System „You Are In My System”
Sly Stone „Family Affair”
Cameo „Back N Forth”
Hall & Oates „I Can’t Go For That”
Slave „Watching You”
Tom Browne „Jamaica Funkin'”
Bobby Caldwell „I Don’t Want To Lose Your Love”
UNKNOWN
The Gap Band „Yearning For Your Love”
Fela Kuti „Water No Get Enemy”
Marvin Gaye „Soon I’ll Be Loving You Again”
Rick James „Mary Jane”
Sade „Sweetest Taboo”
24 Karat „Black Ghetto”
Heatwave „Mind What You Find”
MFSB „Love Is The Message”
Evelyn King „I’m In Love”
George Benson „Love X Love”
Change „Glow of Love”
Positive Force „We Got The Funk”

Nowy teledysk: J Dilla feat. Nas „The Sickness”

nas-j-dilla-the-sickness

Niedawno wyszła kolejna płyta J Dilla, którą zresztą recenzujemy na naszych łamach. Teraz pojawił się teledysk do bonusowego numeru z tego krążka, w którym gościnnie udziela się Nas. Pisałem też już o tym kawałku jakieś czas temu. Mocne bragga, na niezłym bicie Madliba. Co do samego klipu to trochę przypomina mozaiki oglądane w kalejdoskopie. Sprawdźcie sami.

Recenzja: J Dilla The Diary

PJ007-LP-SLEEVE

J Dilla

The Diary (2016)

Mass Appeal / Pay Jay Productions

Nawyrastało ostatnio pośmiertnych albumów J Dilli jak grzybów po deszczu. Wiadomo, że często tego typu inicjatywy kończą się źle, bo ludzie, którzy się w nie angażują, zazwyczaj robią to dla kasy, żeby dorobić się na legendzie, że wspomnę tylko 2Paca i jego kolejne nowe nagrania. Na szczęście w przypadku Dilli jest inaczej, bo pomimo tego, że płyt rzeczywiście jest coraz więcej, nad wszystkim pieczę trzyma mama zmarłego w 2006 roku producenta i dzięki temu kolejne wydawnictwa nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Podobnie jest i tutaj, choć można się do paru rzeczy przyczepić.

Zacznijmy od tego, że The Diary to legendarna solówka Jaya, która miała wyjść w 2002 roku nakładem MCA Records, czyli dzisiejszego Geffena. Coś jednak nie zagrało i materiał wylądował w szafie. W 2008 roku duża część tego, co zostało nagrane, wyciekła do sieci. Mamy zatem do czynienia z odgrzewanym kotletem. Są oczywiście pewne różnice — na przykład „The Anthem” na zbootlegowanej wersji ma bit zrobiony przez Kanyego Westa, podczas gdy ostatecznie Dilla nawija pod swoją produkcję. No i na oficjalnym materiale jest więcej kawałków. Jednak nie da się ukryć, że sporą część tego już gdzieś słyszeliśmy i tu jest właśnie pies pogrzebany. „Fuck the Police” to znany już przecież singiel wydany swego czasu bodajże przez BBE, w tym samym czasie, w którym wyszło Welcome 2 Detroit. Poza tym o parę innych numerów też już się tu i ówdzie potykaliśmy. Tak było z „Trucks” i obydwiema częściami „The Shining”. Co ciekawe, bit do tytułowego utworu znalazł się na Legend of the Liquid Sword GZA w numerze „Animal Planet”.

Za produkcję odpowiada ekstraklasa — między innymi Nottz, Bink!, Pete Rock, Hi-Tek oraz rzecz jasna sam Dilla. Krążek jest muzycznie bardziej żywiołowy — dużo tu bangerów, przez co takich nieco bardziej chilloutowych numerów (jak kojarzące się z Soul Survivour 2 „The Ex”) przydałoby się więcej. Poza tym większość tracków nie przekracza trzech minut. Kończą się więc dosyć szybko, przez co i całość nie jest zbyt długa. A propo „The Ex” to tak jak i ten kawałek, również cała płyta jest trochę w klimacie retro. Niech świadczy o tym obecność niesłyszanego od dawna na płytach rewelacyjnego przecież beatmakera — Supa Dave’a Westa, a brzmienie „Gangsta Boogie” jest dokładnie takie, jakby było wyjęte z czasów, w których Hi-Tek współpracował chociażby z udzielającym się tu gościnnie Snoopem czy z Tha Eastsidaz. Dilla w takiej lekko G-funkowej stylistyce całkiem nieźle się odnalazł.

The Diary w założeniu miało być zrobione dla szerszego odbiorcy, dlatego też nie ma się co spodziewać głębokich socjologicznych komentarzy. Dużo tu bragga, jest imprezowo, są nawijki o pannach, czyli de facto standard. Ale z drugiej strony zarówno Dilla, jak i stary skład Slum Village też specjalnie nie wchodzili w różnorodną tematykę. Jedynie w „Fuck the Police” słychać odejście od schematu i byłoby to jakieś zaskoczenie, gdyby nie właśnie to, że już dawno znamy ten kawałek i duża część fanów pewnie nauczyła się tekstu na pamięć. Niemniej jednak Dilla na The Diary potwierdza, że wśród rymujących producentów do tej pory plasuje się w czołówce.

Na tym właściwie można by poprzestać. The Diary to po prostu niezły materiał, ale mimo obecności wielu klasowych nazwisk, na pewno nie tak dobry jak wspomniane Welcome 2 Detroit, które wyszło przecież chwilę wcześniej przed tym jak miała się ukazać ta płyta. To być może kwestia zbyt długiego przeleżenia nagrań w szafie. Na pierwszej solówce Dilli było więcej eksperymentów, tutaj mamy do czynienia z normalnym albumem, w którym Jay chciał się przede wszystkim zaprezentować jako raper. Szkoda, że duża część była już wcześniej dostępna, czy to w sieci, czy jako winylowe single.

Nowy utwór: J Dilla feat. Nas „The Sickness” (prod. Madlib)

PJ007-LP-SLEEVE

Wciąż czekamy na premierę The Diary, która już jutro, ale póki co warto sprawdzić „The Sickness” — następny numer z płyty, który dzisiaj wyciekł do sieci. Co ciekawe, to kolejny już kawałek, którego nie ma na trackliście z 2002 roku, a który jest exclusiwem do iTunesowego wydania. Czyżbyście widzieli w tytule newsa, że Nas rapuje gościnnie na bicie Madliba? Dokładnie tak. Dilla i Nasir serwują nam klasyczne bragga i trzeba przyznać, że efekt jest więcej niż zadowalający. Bit niby prosty, ale jednak się wkręca bo sampel robi swoje. Sprawdźcie!

Nowy utwór: J Dilla feat. Miguel & Blu „Sun In My Face”

artworks-000156841597-a1nsy5-t500x500

Wciąż czekamy na premierę The Diary, która już 15 kwietnia, a tu proszę jaka niespodzianka — Jay Love Japan doczeka się reedycji. Krążek z paroma dodatkowymi kawałkami ukaże się za miesiąc, bo już 6 maja. Jednym z tych bonusowych tracków jest „Sun In My Face” z gościnnym udziałem Miguela i Blu. Numer jest o tym jak się wszystko dobrze w życiu układa, kiedyś hejterzy hejtowali, a teraz chcą jeść obiady z Blu. Czyli ogólnie rzecz ujmując — pozytywnie i klimatycznie w sam raz na tak ciepłą pogodę.

Nowy teledysk: Phife Dawg „Nutshell” (prod. J Dilla)

phife-nutshell

Przez ostatnie miesiące Phife Dawg pracował nad mającym ukazać się w tym roku albumem Give Thanks. Tak naprawdę nie wiemy, ile materiału udało się zarejestrować, od dłuższego czasu zapowiadany był jednak singiel, czyli wyprodukowany przez J Dilla kawałek „Nutshell”. Teaser do klipu krążył po sieci już niemal od roku, pobudzając ciągle apetyt fanów na więcej. Dzisiaj w nocy na antenie Beats 1 odbyła się światowa premiera utworu, który trafił też do sprzedaży poprzez iTunes, a połowa zysków trafić ma na konto Amerykańskiego Stowarzyszenia Diabetyków, oraz organizację The National Kidney Foundation. Również dzisiaj, w The Apollo Theater, odbyło się specjalne wydarzenie, mające na celu uhonorowanie rapera przez zaproszonych ku temu artystów (m.in. The Roots, D’Angelo, KRS-One), gdzie odbyła się premiera klipu. Bilety na ten występ, nie trafiły do sprzedaży. Zaproszenie uzyskać mogli jedynie pierwszych 250 fanów, którzy pojawili się a specjalnym evencie, które odbyło się wczoraj w St. Alban’s Park na Queens. Poniżej klip.

Nowy utwór: J Dilla feat. Snoop Dogg & Kokane „Gangsta Boogie”

j-dilla-nas-madlib-the-sickness-sxsw-tease-video

W swojej audycji radiowej The Pharmacy Dr. Dre puścił nowy-stary kawałek J Dilli — „Gangsta Boogie” z gościnnym udziałem wujka Snoopa i jego dobrego zioma Kokane’a. To już kolejny singiel z The Diary Poprzednio słyszeliśmy między innymi „The Introduction”. Zresztą, nie oszukujmy się, szperacze znają już praktycznie cały album bo to ten materiał, który Dilla przygotowywał swego czasu dla MCA. Wtedy zatytułowany był Pay Jay. Akurat „Gangsta Boogie” na znanej z sieci trkackliście nie było, ale i tak wiadomo, że jest to utwór właśnie z sesji nagraniowych na tamto wydawnictwo. Za muzykę odpowiada Hi-Tek. Brzmi to całkiem dobrze, tak jak produkcje Tekzilli dla westcoastowych artystów, których swego czasu dostarczył przecież całkiem sporo. Nie wiem tylko, czy przypadkiem partie wokalne Snoopa i Kokane’a nie zostały dodane niedawno bo oryginalnie krążek miał wyjść w 2002 roku, a Snoop nawija tu o Obamie, który na stanowisko prezydenta został wybrany siedem lat później. Poza tym mówi, że od dwudziestu jeden lat reprezentuje gangsterkę, a od czasu premiery Doggystyle minęło dwadzieścia trzy lata, więc wokale pewnie zostały nagrane w 2014 roku.

Nas zapowiada kolejny pośmiertny album J Dilli

DILLA_2
Narobiło się ostatnio tych albumów Dilli. Niedawno wyszło przecież instrumentalne Dillatronic. Okazuje się jednak, ze niedługo wyjdzie kolejny krążek z niewykorzystanymi wcześniej podkładami mistrza z Detroit. Nas zapowiedział, że w nakładem wytwórni Mass Appeal ukaże się The Diary. Krążek zawierać będzie nie tylko nieznane wcześniej bity, ale też niesłyszane zwrotki Dilli. To nie wszystko. Oprócz tego zapowiedział gościnne udziały nie byle kogo, bo między innymi Snoop Dogga, Bilala, Madliba, Pete Rocka, Hi-Teka, Nottza i Karriema Rigginsa. Zestaw to nietuzinkowy, trzeba przyznać. Szczególnie interesuje mnie kolaboracja ze Snoopem. Czy jest to świeża zwrotka, czy może jakiś niepublikowany wcześniej numer? Czekam z zaciekawieniem, a na razie zostawiam Was z „The Introduction” — singlem zapowiadającym wydawnictwo.

„Łódź mu dziękuje. W Paryżu deklarują, że go kochają. W Canberze, że zmienił ich życie”. Norbert Frątczak o fenomenie J Dilla

jdilla1

W Miami zarezerwowano dla niego weekend. W Kansas pozostałą część następnego tygodnia. W Los Angeles świętują jednodniowo, ale z pewnością intensywnie. Łódź mu dziękuje. W Paryżu deklarują, że go kochają. W Canberze, że zmienił ich życie. W Heidelbergu świętują urodziny. W Warszawie wspominają o śmierci. Celebrują w Nowym Jorku, Los Angeles, Minneapolis, a także w Olsztynie i Wrocławiu. Na kredytowej – skromnie – na jego cześć organizują brunch. Wydarzenia ze słowem Tribute ciągle się mnożą. Z końcem lutego świat zawiesi imprezowanie. W takim stanie przeczeka jedenaście miesięcy, żeby znów przypomnieć o Dilli.

„Luty to nie jedynie Black History Month. To także miesiąc J Dilli” – stwierdziło 7 lat temu Stones Throw Records. Odważne zdanie, to fakt. Przez nie jednego mogłoby zostać uznane za spore nadużycie. To byłby jednak również spory błąd. O Dilli można spokojnie mówić jako o legendzie muzyki. I to nie tylko dla fanów hip-hopu. Jay Dee czerpał inspirację z jazzu, ale również sam stał się inspiracją dla wielu współczesnych jazzmanów. Karriem Riggins – perkusista jazzowy, który rozlegle współpracował z Dillą – stwierdził, iż był on dla niego bardzo ważny.

Ale nie tylko dla niego. Jay Dee zostawił po sobie wiele śladów w różnych środowiskach muzycznych. Współpracował z muzykami funkowymi, soulowymi, jazzowymi, hip-hopowymi oraz tymi tworzącymi muzykę R&B. Najczęściej udzielał się jako producent, rzadziej jako raper.

Słuchał bardzo dużo muzyki. Jego kolekcja płyt winylowych sięgała kilku tysięcy. Klasyfikował je i układał alfabetycznie, tak aby zawsze móc je łatwo znaleźć w razie potrzeby. W swojej twórczości sięgał po przeróżne brzmienia. Doskonale je ze sobą łączył, odznaczał się niebywałą intuicją muzyczną. Słuchał bardzo wiele muzyki, co jest często podkreślane przez ludzi, z którymi współpracował. Jednak jego muzyka nie opierała się na samych samplach, niejednokrotnie dogrywał różne partie na keyboardzie, basie, czy perkusji.

Swój nietypowy, „krzywy” rytm tworzył osobiście, to znaczy nie projektował go za pomocą sampli, ale samodzielnie wystukiwał na automacie, w charakterystyczny sposób, zawsze lekko „do tyłu”.

Matka Dilli twierdzi, że muzyką zainteresował się w wieku 2 lat. Gdy był starszy, codziennie chodził do parku ze sprzętem pod pachą i tam tworzył. W 1992 roku poznał Josepha „Amp” Fiddlera, który był pod wrażeniem tego co na bardzo ograniczonym sprzęcie jest w stanie zrobić Dilla. To właśnie Fiddler użyczył mu MPC, którego Dee bardzo szybko się nauczył.

Cztery lata później wraz z T3 i Baatinem – kumplami z podwórka – założył Slum Village. Po 6 latach odszedł z zespołu, aby rozpocząć solową karierę. Stworzył Welcome 2 Detroit, a następnie Ruff Draft. Od tego momentu nagrania Dilli będą wydawane jedynie przez niezależne wytwórnie.

Niecałe 3 lata później stworzył Donuts, album przez wielu uważany za opus magnum J Dilli. Zrobił go w szpitalnym łóżku. Płytę wydało Stones Throw Records 7 lutego 2006 roku, w 32 urodziny autora. 3 dni później Yancey zmarł z powodu zakrzepowej plamicy małopłytkowej i tocznia rumieniowatego układowego.

Od tamtego czasu, w lutym każdego roku na całym świecie organizowane są imprezy na jego cześć. Łącznie biorą w nich udział dziesiątki tysięcy ludzi. Za życia nigdy nie spotkał go komercyjny sukces. Dziś jego utwory znają setki tysięcy ludzi, The Guardian nazwał go Mozartem hip-hopu, na jego cześć założono fundacje, a jego ostatnie dzieło – Donuts obrosło legendą. Jakby tego było mało niektóre utwory Dilli doczekały się wykonania przez 60-osobową orkiestrę, a album z nimi został nazwany na cześć jego matki.

Autor tekstu: Norbert Frątczak

Ulubione utwory J Dilli – selekcja gości

J_Dilla_pic

To już 10 lat odkąd odszedł od nas legendarny producent hiphopowy J Dilla. Kultowy beatmaker miałby obecnie 42 lata. Wpływ jaki dziś dzień ma na brzmienie i produkcje wielu artystów jest niepodważalny. Dzisiaj, zarówno my, jak i kilku gości celebruje i wspomina twórczość Jay Dee. Zobaczcie co o Dilli sądzą zaprzyjaźnieni z Soulbowl muzycy oraz dziennikarze, a także jakie są ich ulubione utwory artysty.

Eskabuei

(raper, autor świetnej płyty nagranej z kwartetem Tomasza Nowaka)

Ciężko jest wybrać jedną produkcję od Jay Dee. Uwielbiam Slum Village, Frank – N – Dank, „Like Water for Chocolate”, niezliczoną ilość świetnych remiksów… długo by wymieniać. Przeglądając dyskografię Dilli można, a nawet trzeba złapać się za głowę. Po przemyśleniu sprawy, nie zawiodło mnie jednak pierwsze skojarzenie…

De La Soul – „Stakes is High” – Jedna z pierwszych mainstreamowych produkcji Jay Dee + jeden z moich ulubionych zespołów i numerów ever. Świetny sampel, klimat, do tego uniwersalny i celny przekaz chłopaków z De La Soul, którzy nigdy nie bali się iść pod prąd. Nieśmiertelny klasyk. Nie wiem jak duża była ingerencja w utwór samych De La, którzy widnieją jako jego współproducenci. Nie zmienia to jednak faktu, że to pierwszy numer, który kojarzy mi się z Jay Dee. Znam na pamięć i mogę słuchać bez końca. Przekaz utworu absolutnie się nie zestarzał. Native Tongues Forever!

Spinache

(raper, producent)

Kwintesencja wyjątkowości form budowanych przez Dillę. Wszystkie instrumenty i brzmienia mają znaczącą rolę w tym obrazie. Niezależnie od tego, czy są to elementy pierwszoplanowe czy te, które pojawiają się w tle, każdy z nich dostaje dużo powietrza, każdy z nich jest wyeksponowany. Groove, ułożenie warstw w przestrzeni, nasycenie, oddech. Ten utwór jest zbiorem muzycznych podpisów charakteryzujących dużą część twórczość Jay Dee. Często wracam do “Fantastic, Vol. 2”, zazwyczaj zostaję na dłużej przy zmysłowym utworze “Climax”.

Łukasz Kowalka

(autor audycji Duszne Granie w poznańskim Radio Afera)

Twórczość J Dilli odbiła na mnie piętno dopiero po jego śmierci. Artykuł Andrzeja Cały w Ślizgu był dla mnie, wtedy małolata, mocnym bodźcem do zagłębienia się w temat. Solowe dokonania, potem odkrywanie jego produkcji w utworach innych twórców z Native Tangues, to były dla mnie przełomowe rzeczy. Od tego czasu towarzyszy mi głównie muzyka artystów, którzy za jedną ze swoich głównych inspiracji wymieniają właśnie Jamesa Yancey’a. Jedyny, niepowtarzalny soulful vibe.

Groh

(założyciel wytwórni U Know Me Records)

Trywialnie napisać, że Dilla to ważna postać w historii hip-hopu, ale też nie napiszę, że odmienił moje życie. Cenię go, miał to COŚ. Dzięki swojej muzie wciąż jest wśród nas, choć pamięć o nim w Polsce niestety trochę przygasa. Te 10 lat sporo zmieniły w hip-hopie, sam nie wiem czy na lepsze. Teraz ważniejsze od tłustego brzmienia są trapowe cykacze, a winylowy sampling to prawie podziemie. Swoją drogą ciekawe co by teraz robił, komu by siekał bity w 2016? Nie dowiemy się. R. I. P.

Spisek Jednego

(producent i dj, członek zespołów Night Marks Electric Trio oraz Electro Acoustic Beat Sessions)

Luty to jak co roku święto J Dilli. Celebrujemy jego dziedzictwo, wpływ jaki wywarł na obecny kształt muzyki. I to nie tylko tej z metką hip-hop, ale też wielu innych gatunków, jak np House. Jak co roku mam ogromną przyjemność grać dj sety podczas lokalnych rocznic i zawsze jest to dla mnie wielka radość i przeżycie. Zawsze są to wydarzenia wyjątkowe, podczas których publika tańczy do jazzowego Stana Getza „Saudade Vem Correndo”, którego Dilla samplował w „Runnin” The Pharcyde. Obecnie wielu artystów poszło o krok dalej w eksperymentowaniu z beatem, przerosło mistrza. Całe pokolenie beatmakerów wystukujące dillowy groove i po prostu nie umiejąc inaczej (i nie ma w tym nic złego). Dziękuję Jay Dee. Pamiętamy.

Krzysztof Nowak

(redaktor gazety marki odzieżowej Diamante, współpracownik T-Mobile Music, Interii, Noisey, Surge Polonia i Magazynu HIRO.)

J Dilla był, jest i będzie inspirujący. Jay Dee nigdy nie podchodził do sampli z nożem rzeźnickim, za to wkładał maksimum pracy, by z odkrytych i nieodkrytych klasyków wyciągnąć esencję brzmieniową. Nic dziwnego, że jego tworzona z pietyzmem muzyka wwierciła się także w głowy nadwiślańskich producentów, czego wyrazem są stylizowane tribute’y. Moim ulubionym jest „I Reworked J Dilla / James Yancey Tribute” autorstwa Roux Spany i Soulpete’a. Rzecz wyszła cztery lata temu za sprawą piekielnie ciekawego labelu EtRecs, ale nie doczekała się szerszych komentarzy. Ba, nie doczekała się nawet wielu odsłuchów, ponieważ licznik zatrzymał się na tysiącu odtworzeń. Na godne uczczenie dziesiątej rocznicy śmierci amerykańskiego maestro – jak znalazł.

Nowy utwór: Aaliyah x J Dilla „Rock the Boat” x „Climax” (Spinache Blend)

ffdfff

Dziś 10. rocznica śmierci jednego z najlepszych producentów w historii hip-hopu — J Dilli. Na tę okoliczność Spinache przygotował szczególny blend, w którym osadził „Rock the Boat” nieodżałowanej Aaliyah na jednym z klasycznych bitów J Dilli — „Climax” Slum Village. Ten właśnie bit Spinache opisał jako kwintesencję wyjątkowości form budowanych przez Dillę.

„Z lewej Aaliyah, po prawej Dilla”

Jay Dee, muzyk, producent, który jest dla mnie jedną z największych muzycznych inspiracji. Artysta, geniusz. Wpływ jego twórczości na rozwój muzyki, koncepcji przestrzennych, groove’u, jest ogromny i przez swoją wielowątkowość trudny do opisania słowami. Aaliyah, wokalistka, anielska postać z mojego rocznika, łącząca urzekającą lekkość z kobiecą mocą. Unikalny miks ciepła, uśmiechu ze zdecydowaniem i przeszywającym spojrzeniem. Pomysł połączenia twórczości tych dwóch wyjątkowych postaci przyszedł do mnie kilka lat temu. Dziś dzielę się blendem utworu “Rock the boat” i “Climax”.

Spinache

Numer można pobrać tutaj: DOWNLOAD