koncert
Nowe koncertowe wydawnictwo od Rihanny Loud Tour Live at the O2
Nie do końca potrafię zrozumieć fenomenu Rihanny i jej zmasowanych ataków nowymi teledyskami czy nałogowo wydawanymi albumami, które zabijają gusta nieopierzonych dzieciaków. I nie miałby nic przeciwko takiej formie, gdyby to wszystko choć odrobinę miało taki smak i poziom jak równie często wydawane krążki przez purpurowego Prince’a w latach osiemdziesiątych. Okazuje się, że w zalewie nowości tuż po premierze najnowszego, bardzo niestrawnego albumu Unapologetic wokalistka postanowiła obdarować fanów jeszcze jednym prezentem. Tym razem będzie to wydawnictwo dvd zatytułowane Loud Tour Live at the O2 promujące poprzedni album Loud. Zapis koncertu w Londynie miał miejsce w grudniu ubiegłego roku, premiera dvd wyznaczona została na 14. grudnia, a wśród przebojów usłyszmy m.in. „Only Girl (In the World)”, „Disturbia” oraz kuriozalne „S&M”. Może zdarzy się w końcu jakiś świąteczny cud i zapis koncertu Rihanny choć trochę przekona mnie do fenomenu z Barbadosu.
Zgarnij sobie bilet na koncert Selah Sue w Warszawie
Z okazji przedMikołajek mamy dla Was konkurs. Do rozdania 2 pojedyncze bilety na koncert Selah Sue, który odbędzie się 19 grudnia w warszawskiej Stodole. Wystarczy odpowiedzieć kreatywnie na pytanie: Dlaczego bilet powinien trafić w Twoje ręce?
Lubimy wiersze, elaboraty, rysunki, zdjęcia – Wasz wybór. Wystarczy nas tylko przekonać. Odpowiedzi wysyłajcie na adres mailowy: lil.kw@wp.pl do 7 grudnia.
Tech N9ne już dziś w Klubie 55

Już dzisiaj w w warszawskim klubie 55 wystąpi Tech N9ne, założyciel hip-hopowej wytwórni Strange Music.
Na imprezie organizowanej przez 5/55 i Popkillera zagra nie kto inny jak jedna z największych gwiazd amerykańskiej sceny ostatnich lat, liryczny karabin maszynowy kipiący charyzmą i pierwszy niezależny artysta w historii, który przekroczył granicę miliona sprzedanych egzemplarzy.
Jako support zagra GrubSon – znakomity live-performer, jeden z lepszych wykonawców z Polski.
19 listopada – Tech N9ne
Start: 20:00
Support: Grubson
Warszawa, Klub 55
Ul. Żurawia 32/34
Bilety: 50 zł (na bramce)
Bo zupa była za słona, czyli relacja z koncertu Jessie Ware w warszawskim klubie 1500 m2
(fot. wp.pl)
Bilety na koncert Jessie Ware w warszawskim klubie 1500 m2 zostały wyprzedane bardzo wcześnie, dużo wiernych fanów stało przed klubem z błagającym wyrazem twarzy i kartką „KUPIĘ BILET”. (więcej…)
Selah Sue na 5 koncertach w Polsce!

Po wyprzedanej trasie koncertowej w marcu, sensacja ostatnich miesięcy powraca do Polski! Ostatnie koncerty promujące płytę „Raggamuffin”!
(więcej…)
Beyonce, Polska, koncert?

Media obiegła informacja, że Beyonce da 1 (podobno) koncert Polsce w 2013 roku. Interia mówi, że będzie to Orange Warsaw Festival. Nic bardziej mylnego. Będzie to Stadion Narodowy, wchodzą w grę 3 terminy, maj, kwiecień lub październik. Jak będziemy mieć więcej info, podzielimy się z Wami, nie bójcie się.
Jessie Ware na dwóch koncertach w Polsce!
Wszyscy ci, którzy nie mieli okazji załapać się na wspaniały koncert Jessie w lipcu, mają okazję nadrobić zaległości w listopadzie! W dwóch miastach!
Frank Ocean odwołuje swoje koncerty z Coldplay
Europejska część trasy koncertowej Coldplay będzie musiała się obejść bez Franka Oceana w roli supportu. „Czuję się teraz jak dupek” napisał Ocean w oświadczeniu – „Ale pewne trudne kroki musiały zostać podjęte w związku z moich terminarzem na najbliższe miesiące”. Nie udzielił jednak szczegółowego komentarza w tej sprawie. Wśród 10 pozostałych dat znalazł się także warszawski koncert Coldplay (19 września na Stadionie Narodowym), co oznacza, że przyjdzie nam jeszcze pewnie trochę poczekać, by zobaczyć Franka na Wisłą.
Relacja z soulbowlowej części Open’era 2012

zdjęcie: opener.pl
Open’er z roku na rok zdaje się mieć do zaoferowania coraz mniej fanom czarnej muzyki, ale po raz kolejny skutecznie przyciąga ich do Gdyni dzięki takim markom jak Janelle Monáe czy Public Enemy. Mamy nadzieję, że wybaczycie nam kilkudniowy poślizg w publikacji i rzucicie okiem na nasze wrażenia z „soulbowlowej” (powiedzmy) części festiwalu. Oczywiście niesamowitych koncertów było co nie miara – począwszy od skrajnie energetycznego Franza Ferdinanda, przez eksperymenty z modernistyczną muzyką klasyczną (Penderecki // Greenwood) aż po dyskotekowe szaleństwo na Justice. Pozwólcie jednak, że przedstawimy tylko tych wykonawców, o których w normalnych okolicznościach przyrody piszemy na stronie.
Relacja z warszawskiego koncertu Lauryn Hill
zdjęcie: cgm.pl
Lauryn Hill swoim niedzielnym występem w Polsce udowodniła, że pokonała już demony, z którymi się zmagała i jest gotowa wrócić na scenę na dobre. Chociaż oczywiście na własnych warunkach.
Wyglądała kwitnąco, czuła się bardzo swobodnie, tryskała energią i optymizmem. Wiedziała dokąd i po co przyjechała – do Warszawy by dać z siebie wszystko porywając polską publiczność. I co nie mniej ważne – była w bardzo dobrej dyspozycji wokalnej.
We wstępie do jej MTV Unplugged No. 2.0, Hill powiedziała, że kiedyś była wykonawczynią, ale już tak siebie nie postrzega. Od 2002 roku minęło jednak wiele czasu i ktokolwiek uczestniczył w warszawskim koncercie nie ma wątpliwości, że tamto oświadczenie można uznać za niebyłe.
Koncert poprzedziła muzyczna rozgrzewka w postaci pozbawionego smaku i wyczucia miksu reggae, dubstepu i hitów Whitney Houston w wykonaniu didżeja z ekipy piosenkarki. Pierwsze rzędy mogły się wówczas przekonać na własnej skórze czym są fale dźwiękowe. A to za sprawą grubo przesadzonego basu, który czuć było w gardle i płucach podczas każdego kolejnego uderzenia bitu. Problem zauważono i naprawiono zresztą dopiero w trakcie właściwego koncertu, ale nagłośnienie całego festiwalu i akustyka Pepsi Areny, nawet pomimo tego pozostawiały wiele do życzenia. Co ciekawe, wraz z wyjściem Hill na scenę, przestał padać obfity deszcz, w strugach którego pogrążona była wcześniej warszawska publiczność.
Przez lata Lauryn Hill wykształciła bardzo specyficzną stylistykę koncertową. Drogą licznych ewolucji pozbawiła swoje piosenki z okresu Miseducation początkowo aranży, następnie melodii, aż wreszcie także i rytmu oryginałów. To nowe awangardowe ujęcie nie przestaje zaskakiwać nawet najwierniejszych fanów. Nakładające się na siebie kolejne warstwy wokalne, instrumentalne i rytmiczne momentami przechodziły w bezkształtną, niezrozumiałą odbiorcom kakofonię. Właśnie od takich, niemalże nierozpoznawalnych kreacji dawnych przebojów Hill rozpoczęła niedzielny występ. Ale nawet jeśli część z nich („Superstar”, „Final Hour”, „Forgive Them Father”) została bezpardonowo poszatkowana, ujęta w nowe ramy estetyczne czy skondensowana ekspresowym tempem, w tym szaleństwie jest pewna metoda.
Chociaż samego początku koncertu zdecydowanie nie można uznać za udany, z każdym kolejnym utworem, artystyczna wizja piosenkarki stawała się dla publiczności coraz bardziej klarowna i zrozumiała, osiągając punkt kulminacyjny w postaci progresywnej, niemal dziesięciominutowej odsłony „Ex-Factor” – najbardziej intymnego fragmentu koncertu.
Później było już jedynie znakomicie. Hill porwała tłum sięgając po przeboje z The Score Fugees. Od rapowych, rozbujanych interpretacji „How Many Mics” i „Fu-Gee-La”, przez emocjonalne „Killing Me Softly” przywołujące echa legendarnego wykonania z Dave Chappelle’s Block Party, po wieńczące dzieło „Ready or Not” poprzedzone żywiołowymi okrzykami piosenkarki – „Warsaw, are you ready?”. Koncert zakończył się w wielkim stylu – energetycznym wykonaniem Marleyowskiego „Could You Be Loved?” i równie rewelacyjną interpretacją największego przeboju Hill – „Doo Wop (That Thing)”.
Nawet jeśli uznać występ Lauryn Hill w Polsce za spóźniony o co najmniej kilka lat, bez cienia wątpliwości długie nań oczekiwanie zostało nam sowicie wynagrodzone.
Setlista:
„Killing Me Softly”
„Everything Is Everything”
„Superstar”
„Final Hour
„Forgive Them Father”
„To Zion”
„Lost Ones”
„Master Blaster (Jammin’)”
„Ex-Factor”
„How Many Mics”
„Fu-Gee-La”
„Killing Me Softly”
„Ready or Not”
„Could You Be Loved”
„Doo Wop (That Thing)”


