method man

Teyana Taylor i Wu-Tang Clan w najtisowym teledysku „Gonna Love Me (Remix)”

Teyana Taylor w wyreżyserowanym przez siebie klipie odgrywa rolę dziewczyny Ghostface’a, przez którego, jak się okazuje, zostaje zdradzona. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku. Stylizowany na lata 90. teledysk powstał do opublikowanego w listopadzie remiksu „Gonna Love Me”. W utworze, w przeciwieństwie do albumowej wersji z K.T.S.E., pojawiają się zwrotki Ghostface’a, Method Mana i Reakwona. Jednak ten ostatni nie występuje tutaj jako jedyny. Lubimy takie powroty!

Odsłuch: J.I.D DiCaprio 2

Na początku tego tygodnia w sieci pojawił się longplay J.I.D-a zatytułowany DiCaprio 2. Najnowszy album rapera z Atlanty to już jego drugi krążek wydany pod skrzydłami labelu Dreamville Records. Już w singlowych kawałkach członek Spillage Village pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał. W efekcie do naszych rąk trafiła mieszanka różnych stylówek. Miejscami jest nowocześnie, gdzieniegdzie czuć oldschool. Destin Route prezentuje niezwykle szeroki wachlarz umiejętności, a wspierają go przy tym 6LACK, A$AP Ferg, BJ the Chicago Kid, Ella Mai, J. Cole, Joey Bada$$, a nawet Method Man. Jeśli ubiegłoroczne The Never Story przypadło wam do gustu, DiCaprio również powinien.

Nowy utwór: Wu-Tang Clan „Don’t Stop”

Silicon Valley to jeden z najlepszych seriali ostatnich lat. Czwarty sezon właśnie trwa, a właściwie zaraz będzie się kończył, bo został jeszcze jeden odcinek, ale już wiadomo, że będą kolejne, ponieważ zapowiedziana już została piąta seria. W trakcie oglądania poszczególnych odcinków tego sezonu można było usłyszeć numery między innymi Run The Jewels czy Danny’ego Browna. Wszystkie zostały zebrane na ścieżce dźwiękowej, która oficjalną premierę będzie miała jutro. Znalazł się na niej również premierowy utwór Wu-Tang Clanu — „Don’t Stop”. Są Method Man, Raekwon i Inspectah Deck, a produkcję zapewnia oczywiście RZA. W sumie wyszedł całkiem dobry prognostyk przed zapowiadaną od dawna płytą zespołu, za którą odpowiedzialny ma być Ghostface. Mówi się również, że bity dostarczyli między innymi J.U.S.T.I.C.E. League, którzy współpracowali ostatnio z Raekwonem przy okazji jego albumu. Nie było to za bardzo Wu-Tangowe brzmienie, ale wyszło przyzwoicie. Ten numer zdecydowanie bardziej przypomina to z czego Wu jest znane. Więcej takich poproszę.

Nowy utwór: Snoop Dogg feat. Redman, Method Man & B-Real „Mount Kushmore”

Już niedługo Snoop Dogg szykuje powrót w postaci nowego albumu zatytułowanego Neva Left. Premiera 19 maja, więc lada dzień, a przecież jeszcze w zeszłym roku wyszło Coolaid. Znamy już okładkę przedstawiającą klasyczne zdjęcie Snoopa z 1993 roku. Autorem fotografii jest Chi Modu, człowiek specjalizujący się w zdjęciach hip-hopowców. Zrobił między innymi fotkę, którą dzisiaj znamy jako okładkę drugiej płyty Mobb Deep.

Na przestrzeni lat angażowałem się w wiele różnych przedsięwzięć, ale muzyka zawsze była dla mnie najważniejsza. Ten album jest odbiciem każdego okresu mojej kariery. Jestem podekscytowany tym, że usłyszycie ten nowy projekt, który przedstawia ewolucję Dogga.

— powiedział Snoop.

Już wyszedł pierwszy singiel — „Mount Kushmore” z gościnnymi zwrotkami Redmana, Method Mana i B-Reala. Jak sam tytuł wskazuje, numer jest o jaraniu, a utrzymany został w klasycznym, g-funkowym stylu. Nie wiadomo kto na produkcji, ale stawiam na Battlecata. Tracklisty krążka też jeszcze nie znamy, ale na iTunesach już można zamawiać pre-ordery.

Nowy utwór: Adrian Younge & Ali Shaheed Muhammad feat. Method Man „Bulletproof Love”

adrian-younge-ali-shaheed-muhammad-method-man-bulletproof-love-from-luke-cage

Dziś premiera długo zapowiadanego również przez nas serialu Luke Cage. Jestem na razie po dwóch odcinkach i rozkręca się powoli, ale jest klimacik! Czyżbyśmy mieli do czynienia ze współczesną wersją Shafta? Wiele na to wskazuje. Ale nie piszę po raz kolejny o tej produkcji tylko dlatego, że już można ją oglądać. Wiadomo nie od dziś, że Adrian Younge i Ali Shaheed Muhammad odpowiedzialni są za ścieżkę dźwiękową i mogę powiedzieć tylko tyle, że motyw otwierający to prawdziwy majstersztyk. Poza tym wspólnie z Method Manem (który zresztą pojawia się w serialu) wypuścili kawałek „Bulletproof Love”. Track być może promuje właśnie soundtrack, który miejmy nadzieję, ukaże się niedługo. Fajnie by było, bo świetnie się słucha tych kompozycji i doskonale pasują do tego co się dzieje na ekranie. Dodam tylko, że ten numer to najbardziej wu-tangowy kawałek Method Mana od nie wiem kiedy. Na pewno dużo bardziej od tego co zrobił na swoim ostatnim, koszmarnym albumie. Więcej takiego Metha, please!

Już niedługo rusza Hip Hop Kemp 2016

13724067_1154683731220956_1884717692053074045_o

Nie ma w Europie fana hip hopu, który nie słyszałby o tym wydarzeniu. Tych, którzy jeszcze nie zawitali do Czech, by pobujać się pod sceną z największymi kocurami w rap grze, serdecznie zapraszamy na tegoroczny festiwal Hip Hop Kemp. Tych, którzy już tam byli, namawiać długo nie trzeba.

Przejdźmy zatem do line upu. W tym roku organizatorzy postawili na naprawdę gorące nazwiska. Jak zapewne domyślacie się już po plakacie, na imprezę wpadną weterani Method Man i Redman. Obaj raperzy wydali w zeszłym roku solowe płyty; może tym razem zaprezentują kolejne wspólne nowości? Poza tym, z zagranicznych sław usłyszycie także m.in. Machine Gun Kelly’ego, Andersona .Paaka, Micka Jenkinsa oraz Masta Ace’a. Polscy reprezentanci to m.in. Tede, Małpa z live bandem czy Kaliber 44. Mało? Nie zapominajcie, że Hip Hop Kemp to nie tylko muzyka, ale weekend spędzony w gronie ludzi z zajawką taką jak wy, pełen przygód i niezapomnianych momentów. Zimne, czeskie piwko, sierpniowe słońce i bujające bity — czy można lepiej wyobrazić sobie tegoroczny wypad na wakacje?

Hip Hop Kemp to festiwal z wieloletnią tradycją — pierwsza impreza odbyła się w 2002 roku. Miejscem imprezy jest nieustannie czeskie miasto Hradec Králové.

Więcej informacji na temat cen biletów/karnetów i dojazu znajdziecie zarówno na oficjalnej stronie, jak i na fanpejdżu.

14 najlepszych numerów Lisy „Left Eye” Lopes

OUT054555

TLC skończyły pracę nad piątym krążkiem, który prawdopodobnie ujrzy światło dzienne po wakacjach, ale nie oszukujmy się — śmierć Lisy Lopes w pewnym sensie zakończyła historię jednego z najlepszych girlsbandów na świecie.

Gdyby nie Left Eye, 2Pac nigdy nie nagrałby piosenki „Can U Get Away”. Gdyby nie ostatnia płyta TLC 3D, kto wie, jak brzmiały debiutancki album Amy Winehouse. Mało tego! Nawet zmarły przed kilkoma dniami, wielka legenda muzyki popularnej — Prince, był przyjacielem i fanem artystki, który często wyprzedzał sympatyków TLC w aukcjach, licytując przeróżne rzeczy związane z Lisą, które sprzedawała jej najbliższa rodzina. To chyba wystarczające dowody na to, że Lopes inspirowała, inspiruje i będzie inspirować całe pokolenia. Nie tylko do tego, by podpalać domy byłym chłopakom.

Dziś, kiedy dokładnie przypada 14 (!) rocznica tragicznego wypadku prezentujemy listę 14 najlepszych numerów nieodżałowanej raperki. Solo czy na featuringu — nie ma znaczenia. Szalona osobowość, czy też medialny image, za który Lisa zapłaciła odpowiednią cenę, to nic w porównaniu z tym, co potrafiła wyczyniać łapiąc za majka. Left Eye, spoczywaj w pokoju!

14. „Jenny”

Supernova (2001)

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego debiutancki solowy album Lisy okazał się klapą. No dobra, przyznaję, że kompletnie nie wpasowała się w trendy, które prezentowała cała reszta sceny hip hopowej na początku poprzedniej dekady, ale Supernova ma swoje momenty — wystarczy przywołać tylko leniwe „Jenny”. Za ten wibrujący podkład odpowiedzialny jest dawno niewidziany Rick Rock, natomiast w refrenie gościnnie pojawia się Jazze Pha, który swoim wokalem wpuścił tu trochę powietrza prosto z Atlanty.

13. TLC „My Life”

Fanmail (1999)

Lisa zawsze kroczyła swoimi ścieżkami, a efektem tego był jej znikomy wkład w trzeci album TLC, Fanmail. Na szczęście jednak, gdy już coś nawinęła, można było przypuszczać, że to strzał w dziesiątkę. Nie inaczej było w przypadku bangerowego „My Life”, w którym dziewczyny wyraziły się jasno: moje życie, moje decyzje i moje konsekwencje. Przekaz aktualny po dziś dzień, nieprawdaż?

12. „Let’s Just Do It” feat. Missy Elliott

Eye Legacy (2009)

Stara zwrotka Left Eye w nowej odsłonie na pierwszym pośmiertnym albumie raperki… a na dokładkę Missy Elliott jako featuring. Lubię ten kawałek głównie za luz i płynność w nawijce, które doskonale współgrają z zabawnym tekstem o szeroko pojętych hejterach i niedowiarkach. Go get them, Lisa! Go get them, Melissa!

11. Goodie Mob feat. TLC „What It Ain’t (Ghetto Enuff)”

World Party (1999)

Gdyby ktoś zastanawiał się, jak współcześnie Left Eye odnalazłaby się w dzisiejszej stylistyce rapu, np. w przyśpieszonym tempie a la Twista i na autotunie a la Wiz Khalifa — proszę bardzo, oto odpowiedź.

10. TLC feat. Andre 3000 „Sumthin’ Wicked This Way Comes”

CrazySexyCool (1994)

Prawdopodobnie jeden z najbardziej niedocenianych utworów na kultowym już albumie TLC. To chyba także narodziny spirytualnej strony Lopes, która rozwijała się z każdym rokiem i doprowadziła ją do medytacji, jogi oraz wycieczek na łono natury, do Hondurasu, gdzie zginęła. To także mocny głos dziewczyn i połówki OutKastu w sprawie rasizmu, biedy i ogólnych nierówności społecznych. Dwadzieścia lat po premierze płyty, ta tematyka jest wciąż żywa w Ameryce.

9. Różni wykonawcy „Freedom”

Panther (1995)

Zawsze jak słyszę wers „That’s when I tend to think of Rosa how was it took a seat to make a stand” to mam dosłownie ciarki na plecach.

8. „Too Street 2 T.V.”

Dysfunktional Family (2003)

Nicki Minaj i jej alter ego, hm? Left Eye zrobiła to pierwsza! No dobra, pewnie nie pierwsza, ale również miała swoje jazdy, jeśli chodzi o zmiany wizerunku. Przed śmiercią występowała jako N.I.N.A. Podpisała nawet kontrakt z Tha Row Records. Kto wie, jak potoczyłyby się jej losy pod okiem Suge Knighta… w każdym razie, ktokolwiek nazwał Lisę „damskim Tupaciem” miał sporo racji. Aż żal myśleć, że „Too Street 2 T.V.” to mógł być tylko początek dominacji na zachodnim wybrzeżu.

7. Lil’ Kim, Angie Martinez, Da Brat i Missy Elliott „Ladies Night”

Nothing to Lose (1997)

Nawet gdyby Azealia Banks zakończyła swój beef z Angel Haze, żadne raperki nie powtórzą tak historycznego nagrania. W rytmie tego kawałka można zrobić tylko dwie rzeczy: wykonać telefon do przyjaciółek i w międzyczasie chłodzić Martini w lodówce. Zwrotka Lisy jest nieco bardziej pikantna niż reszta perełek od Angie czy Da Brat, a wszystko to za sprawą odniesień do Andre Risona. Auć!

6. Donell Jones „U Know What’s Up”

Where I Wanna Be (1999)

Jeden z najjaśniejszych gościnnych występów Lisy, która w swojej szesnastce (ok, nie liczyłam ile było wersów, cii!) dobitnie wyraziła: nie zadzierajcie ze mną!

5. TLC „No Scrubs”

Fanmail (1999)

Left Eye i koleżanki pocisnęły wszystkim chłopakom-nieudacznikom w taki sposób, że co niektórzy z was mogą się czuć zagubieni do tej pory.

4. Method Man „Cradle Rock”

Tical 2000: Judgement Day (1998)

Jak napisał kiedyś Chojny w swoim tekście „Wu Tang vs…” — niewielki, ale zaskakująco udany, wkład Left Eye. Zarówno Method, jak i Lisa, odnaleźli swoje miejsce w post apokaliptycznym świecie. Ciekawostką jest, że raperka wierzyła w numerologię i właśnie ten motyw wykorzystała w „Cradle Rock”. Przysłuchajcie się uważnie w ostatni monolog gwiazdy.

3. Mel C „Never Be The Same Again”

Northern Star (1999)

Kooperacja członkini Spice Girls i członkini TLC mogła oznaczać tylko jedno — międzynarodowy hit. Tak też się stało z subtelnym „Never Be The Same Again”, które dziewczyny nagrały w 1999 roku. Niezwykle kojący podkład, delikatny głos Mel C i romantyczne wersy Left Eye, a do tego tajemniczy teledysk, sprawiły, że ten numer nie mógł nie być numerem jeden!

2. TLC „My Secret Enemy”

Red Light Special (1995)

Gdy rozum śpi, budzą się demony… tak można by podsumować jeden z nielicznych odrzutów z katalogu TLC, „My Secret Enemy”. To próba wyjaśnienia skomplikowanej, ale i zarazem wrażliwej, osobowości Lisy, która miała problemy z alkoholem czy opanowaniem swoich niektórych zachowań. Hipnotyzujący singiel, który pełen jest wątpliwości, złudzeń i niedopowiedzeń pokazuje, że nie wszystko w życiu jest czarno-białe.

1. TLC Waterfalls”

CrazySexyCool (1994)

Zwycięzca tego rankingu mógł być tylko jeden. Podobno Lisa napisała tę zwrotkę jadąc na sesję nagraniową z ośrodka odwykowego, a z samochodu zobaczyła tęczę, która trafiła do pierwszego wersu. „Waterfalls” to jedna z najbardziej motywujących i inspirujących zwrotek nie tylko w damskim rapie, ale w muzyce w ogóle. I co najważniejsze, ten numer zostawia nas z przekonaniem, że co by się nie działo — dobro zawsze wygrywa.

Nowy teledysk: Method Man feat. Raekwon, Inspectah Deck „The Purple Tape”

method-man-raekwon-inspectah-deck-the-purple-tape-lyric-video

Wspominaliśmy Wam jakiś czas temu o lyric video do singla Method Mana „The Purple Tape”. Tym razem powstał jego teledysk, na którym pojawiło się wiele twarzy. Poza wu-tangową trójką wykonującą kawałek (Method Man, Raekwon, Inspectah Deck) znajdziemy na nim też syna Metha czy Ras Kassa. Sprawdźcie!

Nowy teledysk: Method Man feat. Raekwon, Inspectah Deck „The Purple Tape” (Lyric Video)

method-man-raekwon-inspectah-deck-the-purple-tape-lyric-video

Co prawda Method Man definitywnie zawiódł na swojej najnowszej płycie The Meth Lab, jednak możemy na niej odnaleźć parę pozytywów. Na pewno jest nim utwór „The Purple Tape” z gościnnym udziałem kolegów z Wu-Tang Clanu, czyli RaekwonaInspectah Decka. To typowa, szorstka, wu-tangowa piosenka z surowym bitem i charakternym rapem. Parę dni temu doczekała się lyric video, które możecie zobaczyć poniżej.

Recenzja: Method Man The Meth Lab

The-Meth-Lab-Album

Streetlife, Hanz On i inni

The Meth Lab (2015)

Tommy Boy

Współczesna historia Wu-Tang Clanu i jego dziedzictwa to saga pełna wzlotów i upadków. Zdecydowanie wolałbym porozmawiać o pozytywach: trwającej drugiej młodości Ghostface’a, Inspectah Decku odnajdującym swoją niszę w projekcie Czarface. O niesłabnącej ulicznej reputacji Raekwona, wpływie produkcji RZA na współczesnych producentów. O Geniusie kolaborującym z Vangelisem i o duchu Ol’Dirty Bastarda czuwającym nad nowym pokoleniem hiphopowych neurotyków. Dzisiaj niestety będzie o rozczarowującym jak tylko można powrocie Method Mana.

Namaszczony już w 1993 roku na największego gwiazdora grupy Meth nie raz szargał swą pozycję kiepskimi artystycznymi decyzjami. Nagrane po świetnym debiucie krążki bywały przepakowane przeciętnymi utworami, nieśmiesznymi skitami, albo nieudanymi próbami dostosowania się mainstreamowych warunków (Tical 0: The Prequel!). Na The Meth Lab raper popełnia jednak znacznie większy grzech — osiąga szczyt nijakości. Nie umiem nawet określić epoki w historii muzyki rapowej, w której ten album mógłby uchodzić za świeży i wyróżniający się. W najlepszym przypadku byłaby to poprzednia dekada, okres marginalizacji ulicznego, nowojorskiego hip hopu. Raperów zagubionych w otoczeniu nowych dyrektyw ze strony środowiska. Producentów, którzy chcieli trueschoolowi, ale nie do końca. Nowocześni, ale nie do końca. Trochę wu-tangowy, ale może jednak nie. Nie wiedzieli jacy chcą być.

Meth praktycznie nie zmienił się nic a nic od poprzedniego millenium. Nie wątpię, że garstka słuchaczy uzna to za zaletę. Ja się pozwolę nie zgodzić, tym bardziej że wraz z jego niezmiennością idą w parze przedawnione punchline’y (jeden Sterling wiosny nie czyni)  i suchary, które nie powinny przystawać 44-letniemu weteranowi.

Najlepsze zostawiłem na koniec. Nie od dzisiaj wiadomo, że Method Man (i inni raperzy z Wu-Tang Clanu) uwielbiają zapraszać na płyty znajomych, protegowanych, weedcarrierów i reprezentantów drugiej/trzeciej ligi społeczności Wu-Family. Zestaw gości na płycie przekracza granice przyzwoitości i to co najmniej dwukrotnie. Nic nie wnoszą oni do jakości materiału i mówię tutaj nawet o RedmanieKilla SinieKillarmy. Główny trzon stanowią jednak bezpośredni protegowani Metha (tacy jak nieinteresujący nikogo Streetlife, nieinteresujący nikogo Hanz On), którzy mają po osiem – dziesięć (!) gościnnych zwrotek, a nawet własne utwory bez udziału gospodarza. Jedynym featuringowym pozytywem jest utwór z RaekwonemInspectah Deckiem, w którym koledzy z legendarnego składu przypomnieli na chwilę co kryje się pod hasłem „wu banger”.

Jedynym usprawiedliwieniem dla tego materiału jest fakt, ze jest to w zasadzie mixtape, który na siłę został podciągnięty pod statut albumu solowego.  Tylko czy jest to tak naprawdę usprawiedliwienie? Czymkolwiek The Meth Lab by nie było, dla mnie jest po prostu aktem zniewagi słuchacza, który dziewięć lat czekał na nową solówkę Johnny’ego Blaze’a, a dostał półprodukt. Jeśli Meth naprawdę oglądał Breaking Bad — serial, który posłużył w nikły sposób za inspirację dla  albumu — to powinien wiedzieć, że półśrodki to nie jest metoda.

Method Man oficjalnie zapowiada The Meth Lab

The-Meth-Lab-Album

Wypadałoby rozpocząć ten post klasycznym „Jezu, ile to już czasu minęło od premiery poprzedniego albumu?”. Odpowiedź na to pytanie brzmi „dziewięć” i przyznam szczerze, że zwłoka ta raczej studziła niż ostrzyła mój apetyt na nowy materiał od Method Mana. Tymczasem jeden z najbardziej lubianych członków Wu-Tang Clanu ogłosił oficjalnie datę premiery jego piątej solówki. The Meth Lab już jakiś czas temu zapowiadane było jako mixtape-rozgrzewka przed właściwym studyjnym krążkiem (The Crystal Method), ale jednak przeistoczył się w danie główne. Jak widać po okładce i podlinkowanym niżej trailerze, będziemy mieli do czynienia z projektem nawiązującym do kultowego już serialu Breaking Bad. W jakim stopniu tragiczna historia Waltera White’a odbije się na twórczości rapera? Tego dowiemy się 21 sierpnia, kiedy to album wyjdzie nakładem dobrze znanej przez bardziej tęgie hiphopowe głowy wytwórni Tommy Boy Records. Pojawił się także pierwszy singiel — niby przyzwoity towar, ale zdecydowanie nie tej samej klasy co ten spod rąk Heisenberga.

Nowy utwór: Wu-Tang Clan „Necklace”

artworks-000097591171-4rshyv-t500x500
Pamiętacie jak na początku listopada pisaliśmy o nowym kawałku Wu Tang Clan? „Ruckus in B Minor” przypadł nam bardzo do gustu i nie inaczej jest w przypadku kolejnego przecieku. „Necklace” brzmi ciężej i jest bardziej gorzkie niż poprzednik ALE! czyż nie za ten brudny klimat kochamy kawałki tej grupy? A Better Tomorrow pojawi się w sklepach 2 grudnia. Czekamy!

Nowy utwór: Wu Tang Clan „Ruckus in B Minor”

1426128_10152800569379812_700467310046956290_n
Wu Tang Clan powraca. Dwie dekady po wydaniu debiutanckiego albumu-klasyka Enter the Wu-Tang (36 Chambers) raperzy wciąż wzniecają muzyczny ogień. Co prawda od kilkunastu godzin w moim odtwarzaczu rozbrzmiewa nowy album Big K.R.I.T.’a, ale po przesłuchaniu „Ruckus in B Minor” wiem, że to się zaraz zmieni. A Better Tomorrow (poniżej spis utworów) pojawi się w sklepach 2 grudnia. Stuprocentowa pozycja na Waszych półkach czy raczej omijacie już szerokim łukiem?

1. “Ruckus In B Minor”
2. “Felt”
3. “40th Street Black” / “We Will Fight”
4. “Mistaken Identity”
5. “Hold the Heater”
6. “Crushed Egos”
7. “Keep Watch”
8. “Miracle”
9. “Preacher’s Daughter”
10. “Pioneer the Frontier”
11. “Necklace”
12. “Ron O’Neal”
13. “A Better Tomorrow”
14. “Never Let Go”
15. “Wu-Tang Reunion”

Nowy utwór: Wu-Tang Clan feat. Nathaniel „Keep Watch”

457339_459426140764535_600607258_o

Dla tych z nas, którzy wychowali się na rapie, na pewno miejsce szczególne zajmował/zajmuje Wu-Tang Clan. Dobrze więc usłyszeć ich ponownie, od wydania ostatniego albumu minęło już 7 lat. „Keep Watch” to pierwszy singiel z nadchodzącej płyty. Producentem kawałka jest DJ Mathematics, rozpoczyna się wejściem Method Mana. Kwestią dyskusyjną jest refren — osobiście nie przepadam za śpiewanymi refrenami w utworach WU, aczkolwiek nic nie można zarzucić wokalowi Nathaniela. Czekajmy zatem na A Better Tomorrow.

World Snowboard Tour i światowe gwiazdy muzyki w Polsce

thumb
1 marca 2014 roku za sprawą 3. już edycji Burn In Snow do Polski zawita cykl najważniejszych zawodów snowboardowych na świecie. Rywalizacji europejskiej czołówki towarzyszyć będą liczne koncerty. Wydarzeniem części muzycznej imprezy będzie z pewnością występ duetu prawdziwych legend hip hopu – Method ManaRedmana.

Burn In Snow to najważniejsze polskie zawody snowboardowe należące do najwyższych rangą imprez międzynarodowego cyklu World Snowboard Tour. Od momentu swojego powstania ten puchar świata organizowany przez TTR Pro Snowboarding jest uznawany przez wielu czołowych zawodników za ważniejszy i bardziej prestiżowy od jakichkolwiek innych zawodów na świecie. Wystarczy wspomnieć, że właśnie do kalendarza WST należą tak legendarne imprezy jak XGames, czy Air&Style.

Wyniki snowboardzistów, którzy rywalizowali będą 1 marca na stoku Dębowiec w Bielsku – Białej wpłyną na ich miejsce w globalnym rankingu, na którego podstawie pod koniec sezonu przyznane zostaną tytuły mistrzowskie.

Jednak dla wielu uczestników Burn In Snow to nie punkty czy nagrody są najważniejsze. Jak tłumaczy Michał Ligocki – „Nie ma drugiej takiej imprezy jak Burn In Snow. Atmosfera w czasie zeszłorocznego nocnego finału, w czasie którego kilka tysięcy osób dopingowało zawodników była po prostu niesamowita. Myślę, że w tym sezonie w Bielsku – Białej będzie jeszcze lepiej!”

Poza snowboardzistami na skoczni zobaczyć będzie można też freeskierów. Na nich także poza nagrodami z puli sięgającej 60 000 złotych czekają punkty prestiżowego międzynarodowego cyklu AFP World Tour (narciarski odpowiednik WST).

Widowiskowa rywalizacja zawodników to nie jedyne co przyciąga tłumy na Burn In Snow. Impreza ta, to także jedyny w swoim rodzaju festiwal muzyczny i jedno z najciekawszych wydarzeń kulturalnych w okresie zimowym. Na miłośników dobrych brzmień czekają darmowe koncerty na małej scenie zlokalizowanej obok skoczni i występy gwiazd na dużej scenie w Hali Widowiskowej położonej nieopodal stoku Dębowiec.

Dla kilku tysięcy osób zagrają m.in. Sokół i Marysia Starosta, których najnowszy album Czarna biała magia osiągnął status złotej płyty w dniu premiery. Najgorętszym wydarzeniem części muzycznej wieczoru będzie bez wątpienia występ duetu prawdziwych legend hip hopu Method ManaRedmana.

To nie wszystko co przygotowali organizatorzy 3. edycji Burn In Snow. Do line upu dołączył także m.in. A$AP Ferg. Macie już swoje bilety?

Nowy teledysk: A$AP Nast & Method Man „Trillmatic”

asap-nast

A$AP Nast wyraźnie wziął sobie do serca uwagi słuchaczy na temat muzyki tworzonej przez ekipę A$AP Mob. W utworach tworzonych przez Rocky’ego, Ferga i innych zawsze było słychać Memphis, Houston, Cleveland, ale niewiele rodzinnego Nowego Jorku. Co innego można powiedzieć o „Trillmatic” — singlu promujacym nadchodzącą oficjalną składankę grupy (i podobno pośrednio również solówkę Nasta). Zapożyczone od młodego Nasira Jonesa flow, klasycznie brzmiący bit z lekkimi aluzjami do MC Shana, a na gościnnym występie wciąż emanujący zajawką Method Man. Chociaż takie wycieczki do NY z lat dziewięćdziesiątych nie są ostatnio niczym wyjątkowym (Joey Bada$$Pro Erą, Action Bronson, Flatbush Zombies, Underachievers i wielu innych), to singiel Nasa… to znaczy Nasta naprawdę robi wrażenie.

Hit-Boy szyfruje brzmienie z garstką raperów

hitboy-cypher

Hit-Boy nie żartuje i porywa się na dość karkołomny pomysł. 5 minut i 10 MC! Sporo. W oczekiwaniu na jego kompilację All I’ve Ever Dreamed Of, super-producent wypuścił numer „Cypher”. Czasy wybitnych posse cutów niewątpliwie minęły, zdążają się kawałki jak „Mercy” z Cruel Summer, ale to wciąż nie to samo. Hit-Boy podjął się trudnego zdania gdyż połączył na kawałku różne raperskie kliki, a hip-hop ma tendencje do podziałów. Mamy stare psy i legendy w osobach Method Mana, Raekwona czy Redmana, mamy też znaną postać Ricka Rossa ale mamy też młodych gniewnych z Kalifornii w osobach Schoolboya Q, Caseya Veggies czy chłopakow z Audio Mesh. Niezła mieszanka. Żeby wiedzieć jak wyszło, musicie posłuchać!

Wujek Reggie spokojnie nie usiedzi

redman-method-man

Stęskniliście się za Reggiem? Jeśli tak, to jest okazja, by zobaczyć go  na teledysku do nowego utworu „Lookin’ Fly Too”. Zupełnie niespodziewanie do pomocy Redman  zaprosił  . . . Method Mana. Obydwaj reprezentanci złotej ery hip hopu wyrzucają z siebie wersy całkiem sprawnie, rymując do  soulowego podkładu. Na kawałku udziela się też inny przedstawiciel Brick City, czyli R.E.A.D.Y. Roc.  Na pierwszy rzut oka ci raperzy się po prostu nie starzeją. Mimo iż nie szokują już na teledyskach tak jak kiedyś, to wciąż są skorzy do wygłupów. Nie ma na razie potwierdzonych informacji, by nowy kawałek był częścią nowego albumu, natomiast krążą plotki, że Redman ostro pracuje nad krążkiem pt. Muddy Waters 2.

Debiut Foxy Brown Ill Na Na kończy właśnie 15. lat

Jest rok 1996. Mniej więcej w tym samym czasie co Lil’ Kim, do studia Def Jam wchodzi Inga i nagrywa swój debiutancki krążek. Kiedy przy płycie miesza producencki duet Trackmasters , od razu jest ona skazana na sukces. Nie inaczej było w przypadku Ill Na Na.

Płyta jest wyraźnie pod wpływem wschodniego wybrzeża, wzmocniona jeszcze bardziej przez gigantów tamtych czasów – gości takich jak Jay-Z, Method ManHavoc. Choć stopień używania słów ‚bitch, pussy, sex’ przez Foxy Brown jest mniejszy niż u Kimberly, również pojawia się tematyka relacji damsko-męskich. Poza tym słychać, że raperka ma obsesja na punkcie mody i mafii. Największym powodzeniem cieszył się singiel „I’ll Be”, który rozszedł się w nakładzie pół miliona. W rankingu stacji VH1 ‚100 najlepszych piosenek hip hopowych’ numer znalazł się na 52. pozycji. Do tej pory sprzedano ponad półtora miliona kopii Ill Na Na.

Tak samo jednak jak w przypadku Lil’ Kim, Foxy nie jest już w stanie nagrać czegoś w podobnym stylu. Bądźmy realistami w tej dziedzinie, ale nie zapominajmy o drogach które przetarły te dziewczyny m.in dla Nicki Minaj. Niestety, 15. lat po premierze Ill Na NaHardcore przemysł muzyczny zamienił kobiecy rap w kiczowaty pop-art, niczym nie przypominający pierwowzorów.

Method Man w Polsce!

untitled-1

No właśnie, hip hopowo u nas na stronie ostatnio więc i informacji o koncercie nie może zabraknąć. Wyjątkowy występ legendarnego Method Mana – jednego z najważniejszych artystów na scenie hip-hopowej, czołowej postaci ze składu Wu Tang Clanu odbędzie się 31 marca w warszawskim Klubie Stodoła. Bilety na to wydarzenie można już nabywać za pośrednictwem www.ticketpro.pl, www.ticketonline.pl oraz www.eventim.pl. Kosztują 99 zł (120 zł w dniu koncertu). Tanio? Tak.