natalia przybysz

Fest Festiwal ogłasza kolejnych wykonawców

joy

Mimo że najbliższe koncerty i inne imprezy masowe w najbliższym czasie stoją pod znakiem zapytania, Fest Festiwal ogłasza kolejnych artystów! W tym tygodniu do line upu dołączył rosyjski zespół Little Big. Do wakacji zostało naprawdę sporo czasu, więc nie ma obaw. Mamy nadzieję, że jak co roku będziemy mogli bawić się na letnich festiwalach, w tym na odbywającym się między 13 a 15 sierpnia w Parku Śląskim, Feście.

W ubiegłym tygodniu do line-upu dołączyło 8 niezwykłych kobiet. Wśród ogłoszonych artystek są: La Roux, Brooke Candy, Sinead Harnett, Princess Nokia, Ashnikko, Joy Crookes, Natalia Przybysz oraz Natalia Nykiel. Przypomnijmy więc sylwetki tych niezwykłych wokalistek.

Choć FEST Festival to projekt, który zadebiutował dopiero w 2019 roku, jego organizatorzy myślą przyszłościowo i ogłoszenie wypełnione wyłącznie kobietami to kolejny krok w budowaniu line-upu zrównoważonego pod względem płci. Nierówność w branży muzycznej to wciąż realny problem, który można zauważyć chociażby patrząc na nominacje do nagród Grammy, gdzie w latach 2013-2020 nominowane kobiety stanowiły w sumie tylko 11,7%. Na szczęście, sytuacja powoli się zmienia i idzie w dobrą stronę. Dlatego właśnie FEST, chce dołożyć do tych zmian coś od siebie i w najbliższych latach pracować nad tym, aby być jak najbardziej gender-balanced.

Dużym wydarzeniem dla wielu fanów będzie z pewnością przyjazd do Polski charyzmatycznej La Roux, która zachwyciła świat takimi hitami, jak „Bulletprooof”, „In For The Kill” czy „I’m Not Your Toy”. 7 lutego, aż po sześciu latach przerwy, Brytyjka wydała swój nowy pełnowymiarowy album, a FEST Festival będzie jednym z przystanków na jej trasie koncertowej. Inną świetną wokalistką, która wystąpi na wydarzeniu jest Sinead Harnett. Jej głos można było usłyszeć w utworach Disclosure czy Rudimental, a później podbiła serca fanów m.in. takimi utworami jak „If You Let Me”, „Body” czy „Rather Be With You”. Z Wielkiej Brytanii na FEST Festival przyjedzie również Joy Crookes, czyli młoda piosenkarka i pisarka tekstów. O tym, że warto zwrócić na nią uwagę świadczy chociażby nominacja w kategorii Rising Star na tegorocznym Brit Awards.

Ciekawe artystki przyjadą na FEST również z USA. Po premierze swojego najnowszego materiału w Chorzowie wystąpi Princess Nokia, która w 2020 r. wydała aż dwa swoje albumy, czyli Everything SucksEverything is Beautiful. Rok wcześniej ukazał się krążek Brooke Candy — jej kariera nabrała rozpędu po występie w teledysku do „Genesis” autorstwa Grimes w 2012 roku, a kilka lat później artystka koncertowała już u boku Charli XCX czy Lizzo. Coraz większą popularnością cieszy się też Ashnikko, której hit pt. „Stupid” w ciągu kilku miesięcy zebrał prawie 30 milionów odtworzeń na YouTube.

Na FEST Festivalu nie zabraknie też ważnych kobiecych postaci polskiej sceny. Natalia Przybysz już od czasów działalności projektu Sistars jest jedną z najbardziej wyrazistych wokalistek w kraju. W trakcie solowej kariery wydała aż 6 krążków, zawierających m.in. takie utwory, jak „Miód”, „Nazywam Się Niebo” czy „Ogień”. W Parku Śląskim wystąpi również Natalia Nykiel, która podbiła serca fanów Lupus Electro w 2014 roku. Krążek został pokryty złotem, a singiel „Bądź Duży” podbił serca fanów w całej Polsce. Najnowszy mini-album artystki, Origo to pierwsze wydawnictwo w jej karierze, które ukazało się na rynku międzynarodowym.

„Muzyka jest celebracją życia” — Natalia Przybysz dla Soulbowl.pl

Natalia Przybysz

Natalia Przybysz, zdj. materiały prasowe

Natalia Przybysz na polskiej scenie działa od prawie dwudziestu lat. Solową działalność artystyczną rozpoczęła w 2006 roku. Od tego czasu wydała sześć albumów, w tym jeden we współpracy z producentem Envee. Udało nam się porozmawiać w przerwie między koncertami promującymi jej najnowszą płytę. Materiał będzie można usłyszeć na występach w największych polskich miastach. Zdradziła nam, skąd czerpie siłę i spokój, opowiedziała o ekologii, weganizmie oraz o „Krakowskim spleenie”. Jak malować ogień to wynik wieloletniego doświadczenia na scenie, pracy nad sobą i wewnętrznego samodoskonalenia.

„Zapuszczanie korzeni generuje siłę”

Przede wszystkim dziękuję za kolejny piękny, niezwykle ciepły album. Tym razem mam jednak wrażenie, że nieco inny. Brzmienie pozostało takie samo, ale coś się zmieniło, szczególnie w stosunku do poprzedniego wydawnictwa. Światło nocne było dużo bardziej szalone, niespokojne. Od Jak malować ogień bije niesamowity spokój, wewnętrzna stabilność, którą kontrastujesz jednak z dynamicznie zmieniającym się światem. Czy coś się w tobie, zarówno jako kobiecie, jak i artystce, zmieniło? Myślę, że to być może kwestia wieku.

Na pewno to również wynik pracy ze sobą przy pomocy jogi, medytacji, muzyki czy pracy z ciałem. Jest trochę tak, że odpowiedzią na niepokojące zdarzenia, prognozy ekologiczne, nie powinien być popłoch i chaos, a wewnętrzna siła i spokój, gotowość do działania. Wszystko to, co chwilowe, tymczasowe, pozornie dynamiczne, może się okazać chaotyczne. Tym charakteryzuje się konsumpcjonizm, skupiony na chwilowym zysku. To samo w świecie emocjonalnym, w świecie Tindera. „Chwilówki”, różnie rozumiane, mają małą moc. Zapuszczanie korzeni głębiej i głębiej, rozrastające się coraz wyżej gałęzie, tworzą pion w człowieku, który generuje siłę potrzebną, aby przetrwać albo być niczym przyczajony tygrys, który w odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie reaguje.

No właśnie, zacytuję „Ogień”: „coraz głębiej korzeniami trzymać się tej ziemi” Jak znajdujesz spokój w tych trudnych czasach? Czy masz jakieś swoje metody czy jakieś swoje przysłowiowe „przystanie”, które pomagają ci zachować wewnętrzną stabilność? Wiemy, że ćwiczysz jogę… W czym jeszcze znajdujesz spokój?

Na pewno w takiej codziennej obecności i w przyrodzie. Nawet w mieście jest sporo przyrody — w Warszawie znajdziemy wyjątkowo dużo drzew, ziemi. Grudka ziemi przepuszczona przez palce daje człowiekowi niesamowitą energię. Staram się mieć kontakt z przyrodą. Praktykuję jogę, w której poszczególne asany są inspirowane zwierzętami — to nas bardzo przybliża do natury. Joga jest starożytną metodą duchową sięgającą czasów, w których człowiek był blisko z naturą. To czuć, jest bardzo rdzenna i połączona z energią — praną — ziemi i kosmosu. Do tego ważne jest, by medytować, umieć być a nie czekać. Muzyka jest z kolei celebracją życia, świętowaniem, cieszeniem się z tego, że się jest, czymś oczyszczającym.

Jak malować ogień jest jednak nie tylko o wewnętrznym spokoju. To również materiał o tym jak kochać, rozmawiać i jak słuchać. Nie dajesz jednak jasnej instrukcji, sama mówisz o tym, że wciąż się uczysz tego, w jaki sposób żyć dobrze, czy więc można powiedzieć, że to również opowieści o samodoskonaleniu?

Bardzo ważne jest, aby mieć w sobie dziecięcą otwartość — taką jak dzieci przed systemowym nauczaniem, które pytają o wszystko, a każda zabawa jest dla nich nowa. To ważne, aby być ciągle otwartym, niepełnym naczyniem. Często mówić sobie, że nie wiesz i to jest okej, jesteś otwarta, możesz się douczyć. To niesamowite uczyć się, doświadczać nowych rzeczy, stawać się kimś ciekawym.

„Zmieniamy się, ale to wciąż za mało”

Twoje teksty prezentują jakiś konkretny model życia, pokuszę się więc o stwierdzenie, że to muzyka z subtelnie przekazywaną misją. Wydaje mi się, że próbujesz zachęcić słuchaczy do rozejrzenia się dookoła, zastanowienia się nad sobą i innymi. Mam wrażenie, że wielu artystów boi się frazy „muzyka z misją”. Jak jest w twoim przypadku — czy czujesz takie powołanie?

Bardzo bym chciała wpływać na słuchaczy, chciałabym, aby dzięki mnie wydarzało się coś w ich sercach. Najbardziej zależy mi na tym, aby mniej cierpieli, żeby pomagać ich w trudnych relacjach z innymi, ze sobą, ze swoim ciałem. Tak naprawdę to automatycznie przekłada się potem na miłość i dbanie o to, co znajduje się dookoła nich, dookoła miejsc, w których mieszkają.

Nie poprzestajesz jedyne na słowach, od lat angażujesz się w akcje charytatywne czy krzewienie ekologicznej świadomości. Dla mnie szczególnie ważne są te akcje związane z promowaniem wegetarianizmu czy weganizmu. To niesamowite, że od „Zostań wege na 30 dni”, w którą byłaś zaangażowana, minęło już 7 lat. Od tego czasu sporo w tych kwestiach się zmieniło. Widzisz te zmiany? Stajemy się lepsi?

Totalnie! Zmieniamy się bardzo szybko. Myślę, że powinniśmy to nawet przyspieszyć. Widzę to nawet wśród swoich znajomych i ludzi, z którymi pracuję — mniejszość jest mięsożerna. Jest to również tematem licznych sporów… To dobrze, że ten temat wywołuje tak dużo emocji. To znaczy, że porusza ludzi. Mięsożercy coraz bardziej gorączkowo próbują bronić swojego ostatniego bastionu, kotleta. Być może to ich ostatnie podrygi… Polecam wszystkim wątpiącym, szczególnie chłopakom, film Game Changers wyprodukowany przez Arnolda Schwarzeneggera, który jest wege. Pokazuje historie wielu sportowców, którzy po przejściu na dietę wegańską, osiągali swoje życiówki — Carl Lewis, Scott Jurek — wielu z nich dopiero po 35. roku życia. Zostało to świetnie zaprezentowane zwłaszcza z męskiego punktu widzenia.

Słyszałam ostatnio, że nawet Robert Lewandowski rezygnuje z mięsa…

Tak (śmiech), czekałam na ten statement.

A wiesz już jaki odbiór ma to ekologiczne wydanie? Czy słuchacze dostrzegli lub usłyszeli jakieś różnice?

Nie. Sama miałam dwa odsłuchy na profesjonalnym sprzęcie — nasze zmielone ścinki z naleśnika hulają naprawdę dobrze!

Przejdę teraz jeszcze na chwilę do procesu powstawania płyty. Skąd pomysł, aby zaprosić Michała Pepola, mistrza wiolonczeli?

Michała poznałam przez znajomych. Później zapoznałam się z jego muzyką i miałam świadomość tego, co robi. Nagrywając płytę, miałam ze sobą swoją wiolonczelę. Podczas improwizacji z chłopakami z zespołu, tworzenia piosenek, próbowałam grać. Ostatecznie stwierdziłam, że zaproszę jednak prawdziwego wiolonczelistę. Zadzwoniłam do Michała — cieszę się, że się zgodził.

Spotkałam się z opinią, że Jak malować ogień to twoja najbardziej równa, ale i konserwatywna brzmieniowo płyta — zgodzisz się z takim stwierdzeniem?

Bardzo możliwe — nie przeszkadza mi to stwierdzenie. Cieszę się, bo mam wrażenie, że jak słucham swoich ulubionych twórców, to w pewnym momencie oni osiągają swój język, w którym mówią, a forma przestaje się liczyć tak bardzo. Język staje się takim kodem dostępu do twórcy. Można w pełni przyjmować treść przez znajomość tego języka. Nie chce mi się za każdym albumem wymyślać nowej kodyfikacji, legendy i miliarda didaskaliów. Nie jestem za innowacją — może rozczaruję ludzi spragnionych technologicznych nowinek. Bardziej stawiam na nastrój i opowiadanie historii. Prędzej uciekałabym się do archaicznych metod niż nowoczesnych.

Zazwyczaj muzycy nie chcą dookreślać swojej publiki, pozostawiając pewną dowolność odbioru i interpretacji. Czujesz, że twoja muzyka jest szczególnie „dla kobiet”?

Przy poprzedniej płycie miałam takie poczucie, że tak wiele zawdzięczam kobietom i chcę im wiele dać. Przy tej płycie było inaczej. W kontekście takiego szerszego, tęczowego spojrzenia, androginiczność jest dla mnie wartością. Nie mam podziału na płci. Jako kobieta mogę używać kobiecej mocy, ale dużo czerpię z takiego mojego yang, nie tylko yin. Często śpiewając, tańcząc, szukam w sobie też chłopaka. Myślę, że to jest fajne, żeby uwolnić się z takich stereotypowych podziałów. Kobiety bardzo się wzmacniają wzajemnie, dochodzą do głosu. Myślę, że mężczyźni w Polsce to osobny temat psychologiczny. Często swoją męskość uzależniają od kobiet. Nie potrafię jednoznacznie zadedykować tej płyty.

„Istnieje pewna odpowiedzialność za słowa”

Pytam o kobiecą siłę, mając w pamięci sukces utworu „Miód”. Ze względu na metaforyczny tekst i wspaniały teledysk z pewnością pomógł wielu innym dziewczynom odnaleźć siebie. Często spotykasz się z takimi kobietami, które dziękują ci nie tylko za wspaniałą muzykę, ale i właśnie za pomoc w odnalezieniu swojej kobiecości, seksualności czy po prostu — siebie?

Tak się zdarza, nawet często. Jestem wtedy profesjonalną przytulaczką. Jest tyle cudownych kobiet, z którymi chciałabym posiedzieć długo. Czasem na koncert przychodzi parę osób, o których myślisz sobie „wow, chciałabym z nią spędzić więcej czasu, wypić co najmniej dzban herbaty”. Czuję taką fajną kobiecą energię i wsparcie, które działa w dwie strony.

Czujesz pewną odpowiedzialność za słowa?

Z jednej strony totalnie tak, ale nie lubię takiej babskiej nierównej fali, która czasem rodzi się wobec mężczyzn.

To jeszcze zapytam na koniec o „Krakowski spleen”. To nie pierwszy raz, kiedy poświęcasz miejsce na płycie innemu artyście. Nie będę pytać, kim dla ciebie była Kora, bo to niekwestionowany autorytet. Piękny gest — czemu akurat ten numer?

Miałam zaśpiewać ten utwór na pewnym solidarnościowym koncercie zeszłego lata w Gdańsku. W ostatniej chwili dowiedziałam się, że jednak organizatorzy nie chcą, żebym zaśpiewała, nie życzyła sobie tego pewna telewizja emitująca występ. Zostałam z tą piosenką, stwierdziłam trudno, żyję dalej. Pewnego razu ćwicząc jogę miałam olśnienie, że ten tekst jest bardzo jogiczny. Jest o wychodzeniu z tamasu do Słońca, że wiatr, który rozwiewa ciemne skłębione zasłony to jest oddech, którym oczyszczasz głowę ze skłębionych myśli — totalnie jogowa piosenka — wtedy ucieszyłam się, że jednak nie zagrałam tego z nieznanymi mi muzykami, nikt mnie jednak tak nie cieszy jak mój zespół. Stwierdziłam, że spróbuję to zrobić z moim zespołem. Mateusz Waśkiewicz, który grał w końcówce Maanamu i komponował też piosenki Kory na jej ostatnią płytę powiedział, że podejmie się tego z przyjemnością i z pamięcią o Korze. No i popłynęło, zrobiliśmy to!

Zapraszamy na najbliższe kon

Siła Sióstr ponownie w sprzedaży, a do tego niespodzianka

Sila Siostr ponownie w sprzedazy a do tego niespodzianka

Kultowa płyta Siła Sióstr ma już 15 lat. Z tej okazji siostry Sistars postanowiły wydać reedycję albumu. Od jakiegoś czasu Paulina i Natalia pracowały nad sekretnym projektem. Okazuje się, że był to remix ich hitu „Nie ty, nie my (SPADAJ)”, który przygotował producent z Wrocławia – Spisek Jednego. Spisek dość mocno przerobił kawałek, czyniąc go elektronicznym i przyspieszając z bitem. Sam kawałek znajdzie się na wersji cyfrowej płyty jako bonus. Siła Sióstr pojawi się również na CD oraz na winylu, co będzie prawdziwą gratką dla kolekcjonerów. Odświeżone wydawnictwo wyleci 21 września spod skrzydeł Kayaxu, ale można czynić już pre-order na www.sklepzmuzyka.pl oraz na iTunes.

Jesienią tego roku Natalia i Paulina wyruszają we wspólną trasę koncertową. W największych miastach w Polsce wykonają utwory ze swoich solowych projektów, ale nie zabraknie również niespodzianek, o których organizator poinformuje wkrótce. Organizatorem koncertów jest Follow the Step, a bilety na wydarzenie możecie nabyć na ich stronie internetowej.

Przypomnijmy, że debiutancki krążek Natalii i Pauliny Przybysz oraz Marka Piotrowskiego i Bartka Królika okazał się prawdziwym hitem. Zespół zebrał mnóstwo pochwał od krytyków, fani oszaleli na ich punkcie, a nagrody i wyróżnienia posypały się lawinowo. Album dotarł do pierwszego miejsca zestawienia OLiS, a po tak ogromnym sukcesie, grupa wyruszyła na długą i jak się później okazało, męczącą trasę koncertową. Nie zmienia to faktu, że płyta Siła Sióstr okazało się dla Sistars ogromną trampoliną do sukcesu, na której odbijali się jeszcze przez długi czas. Posłuchajcie poniżej remixu „Nie ty, nie my (SPADAJ)” i cierpliwie czekajcie na reedycję.

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Świat wewnętrzny”

Minęło zaledwie kilka dni od wydania albumu Światło nocne Natalii Przybysz, a wokalistka nie zwalnia tempa, racząc swoich fanów drugim już klipem z nowej płyty. Tym razem postawiła na piosenkę „Świat wewnętrzny” — dosyć energiczną, rockową kompozycję. Trudno jednoznacznie określić tematykę singla. Po pierwszym zapoznaniu się z tekstem wydaje się, iż numer to osobiste wyznanie wobec jakiejś kochanej osoby, jednak zgodnie z opisem „piosenki z płyty pozostają otwarte do interpretacji”. Video, po zapoznaniu się ze słowami „Świata wewnętrznego”, może być sporym zaskoczeniem. Ciężko jednoznacznie połączyć teksty typu „nie musieć ciebie kochać bezszelestnie” ze skaczącymi tancerzami czy liżącą samochodową tapicerkę Natalią. No cóż, być może to wizualizacja owego świata wewnętrznego. Z teledyskiem czy bez — piosenka jest świetna!

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Światło nocne”


Wiosny jeszcze nie widać, ale od wczoraj na pewno ją słychać. Wszystko za sprawą Natalii Przybysz i jej nowego singla „Światło nocne”.  Utwór opowiada o zbrojach i maskach, które współczesna Polka musi nakładać, by spokojnie przetrwać każdy dzień. Głównym elementem wyreżyserowanego przez Annę Bajorek wideo jest bez wątpienia taniec. Obok Natalii w klipie wystąpiła tancerka i choreografka Iza Szostak. W wywiadzie dla Onet.pl wokalistka przyznała, że: „Taniec to jedna z tych rzeczy, którą robię ‚po zmroku’, czyli jak nikt nie patrzy (…) Dlatego chciałam pokazać to w teledysku do tej właśnie piosenki”. Tło do ekspresyjnych ruchów stanowi minimalistyczne wnętrze Filharmonii Szczecińskiej.

Singiel zapowiada nową płytę wokalistki, która ma się ukazać we wrześniu tego roku. Za jego produkcję odpowiada Jurek Zagórski, z którym Natalia współpracowała już przy poprzedniej płycie Prąd. Jeżeli nie chcecie czekać do jesieni, to nowy materiał będziecie mogli usłyszeć przedpremierowo latem – wokalistka wystąpi m.in. na festiwalu w Jarocinie i Open’er Festival.

Obejrzyjcie teledysk poniżej.

Nowy utwór: Catz ‘N Dogz feat. Natalia Przybysz „Cravings”

catz-n-dogz
„Cravings” to nowy singiel Catz ‘N Dogz z gościnnym udziałem Natu, czyli Natalii Przybysz. W nagraniu uczestniczyła także orkiestra Janusza Stokłosy, a w realizacji sesji pomógł zaprzyjaźniony z Catz ‘N Dogz Niewinny Czarodziej — Envee. Singiel zapowiada nowy album duetu.

Catz ‘N Dogz, czyli polski, „eksportowy” duet producentów, didżejów i właścicieli wytwórni Pets Recordings, 9 października zaprezentuje swój najnowszy album Basic Colour Theory. Materiał zapowiadany jest jako barwne ukoronowanie ich dotychczasowej kariery na międzynarodowej scenie muzyki tanecznej. Duet wyjaśnia:

To nasz trzeci album, ale pierwszy, do którego przygotowaliśmy się aż tak starannie: czytając, dyskutując, oglądając dokumenty poświęcone muzycznej scenie, szukając inspiracji. Wiele wspólnie rozmawialiśmy o artystach, którzy nas fascynują, o całym procesie twórczym, filozofii tworzenia, znaczeniu tego, co robimy, o tym jak muzyka zmienia nasze życie.

Przedsmakiem płyty jest singiel „Cravings” zrealizowany we współpracy z Natu. Niezwykle bujający materiał, przy którym noga sama zaczyna poruszać się w rytm beatu, wzmaga apetyt na całą płytę.

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Królowa Śniegu”

Przechwytywanie
Są takie płyty, które kochasz tak mocno za to, że możesz identyfikować się z każdym wyśpiewanym słowem, że aż je nienawidzisz. Tak, mam tak z Prądem od Natalii Przybysz, dlatego im szybciej przebrnę przez tego newsa, tym lepiej. Zostawiam Was z najnowszym teledyskiem eks-Sistars do piosenki „Królowa Śniegu”. I zanim się rozkleję na dobre, bo a) widoki b) klimat c) w ogóle całe piękno tego obrazka, ostrzegam: wrażliwym nie polecam. Chyba, że jesteście emocjonalnymi masochistami, to wtedy polecam dwukrotnie. Jakby każdy nagrywał takie rzeczy jak Natalia, to ten świat byłby piękniejszy. Amen.

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Prąd”

2014_09_10_PLAY_PREV8991 Prąd był jednym z najlepszych albumów ubiegłego roku, nie dziwi zatem, że Natalia Przybysz wciąż mocno promuje krążek. Podobno płyta wkrótce może pokryć się platyną, a nowy teledysk do tyłowego utworu z pewnością w tym pomoże. Nastrojowy obrazek w reżyserii Anny Bajorek pięknie podkreśla tekst piosenki oraz pokazuje Natalię i członków jej zespołu. Wciskajcie play!

#2 Co Tu Się Dzieje?! – Październik i Listopad

CTSD 1

Zanim na serio ruszymy z muzycznymi podsumowaniami 2014-go, przedstawimy zestawienie najciekawszych newsów, które ukazały się na łamach naszego serwisu na przestrzeni ostatnich 60 dni i tyczą się artystów z naszego rodzimego podwórka. Wśród nich znajdziecie recenzje albumów, opisy teledysków, wywiady i inne nowinki, z którymi warto się zapoznać – zwłaszcza jeśli coś Wam umknęło. Sami zresztą doskonale wiecie, że stawiamy na muzykę przez duże eM i wspieramy ‚swoich’ choćby właśnie takimi wpisami.
Wystarczy kliknąć na podkreślony link, by dostać się do interesującej Was treści, kreślonej naszym uduchowionym piórem.

 

Albumy:

Czarny HIFI Nokturny & Demony

Natalia Przybysz Prąd

Jazzpospolita Jazzpo

LJ Karwel Niepotrzebne Skreślić

Kixnare Rotations

VA U Know Me Warsoul EP

B.O.K. Labirynt Babel

 

Teledyski:

Rasmentalism feat Quebonifede „Wyjdziesz na Dwór?”

Du:it „Halayo”

Sonar Soul feat. Justyna Święs „The Dive”

Małe Miasta „Małe Miasta”

Kuba Knap „Nie Ma Szans”

Łona i Webber „Wyślij Sobie Pocztówkę”

 

Inne ważne:

Małe Miasta dołączają do ekipy Alkopoligamii

Nowy utwór: Ailo x Bitykradne „Narkochanie”

Wywiad z Czarnym HIFI

Kasia Lins w KNL Live Lounge

Nowy utwór: Seb Skalski, Masta P oraz Iza Kowalewska „My Heart”

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Miód/Nazywam się niebo”

Bez tytułu Po świetnie przyjętym singlu „Miód”, Natalia Przybysz prezentuje klip do kolejnej kompozycji promującej wydawnictwo Prąd. Obrazek do „Nazywam się niebo” jest kontynuacją pierwszego teledysku wokalistki i w sieci możemy obejrzeć ponad ośmiominutową połączoną wersję dwóch klipów. Reżyserem oraz autorem zdjęć tak jak do tej pory jest Anna Bajorek. Natalia konsekwentnie udowadnia, że jest artystką niezwykle charyzmatyczną i nieprzeciętną, w związku z czym zachęcam do obejrzenia mini-filmu poniżej.

Nowy teledysk: Natalia Przybysz „Miód”

Przechwytywanie
Śniło nam się, że Natalia nagrała teledysk do nowego singla. A nie, to przecież stało się naprawdę! Wygląda na to, że po niecodziennej przygodnie z Janis Joplin, Siostra rozwinęła skrzydła i poleciała w stronę bluesa. Nie będzie jednak tak lekko — według zapowiedzi samej artystki, na nadchodzącym albumie poruszy ona ciemne strony życia. Idealny dodatek na nadchodzącą jesień? Premiera płyty Prąd odbędzie się w listopadzie. Póki co, sprawdźcie ciekawy, aczkolwiek jeszcze do końca przeze mnie niezrozumiały, teledysk do „Miodu”. Czekam na Wasze interpretacje!

Wygraj wejściówkę na koncert Natu w Good Time Radio

natuuuuNiedawno informowaliśmy szczegółowo o koncercie Natalii Przybysz w poznańskiej siedzibie Good Time Radio. Dzisiaj mamy dla Was małą niespodziankę. Jeśli chcecie wygrać wejściówkę na niedzielny występ wokalistki musicie odpowiedzieć na pytanie:

„W hołdzie dla jakiej artystki Natalia Przybysz nagrała swój ostatni album?”

Odpowiedzi ślijcie na maila piechupiech.soulbowl@gmail.com do końca piątku 28.03. W sobotę rano podamy jednego szczęśliwca, który wygra bilet na to wydarzenie. Powodzenia!

Natalia Przybysz akustycznie w Good Time Radio

good time radio natalala

Talentu i historii muzycznej tej pani przedstawiać chyba nie musimy, prawda? Natu znają wszyscy. Dlatego cieszy nas, że pokazuje się ona coraz częściej w coraz to nowszych miejscach. Takim przykładem jest nowo otwarta siedziba Good Time Radio w Poznaniu, gdzie dokładnie za 11 dni Natalia się pojawi. Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj co niżej!

Wszyscy znamy największe przeboje Sistars, w których śpiewała Natalia. Wiemy, że wydała dwie solowe płyty – Maupka Comes HomeGram Duszy. Wraz ze swoimi zespołem Natu potrafi rozbawić funkowymi brzmieniami nawet najbardziej sztywne towarzystwo. Ale co naprawdę sobie nuci, z jakimi melodiami w głowie chodzi sobie ulicami Warszawy Natu? Skąd biorą się pomysły na zaskakujące piosenki “Pchła Muskczak” czy “Gwiazdy”? Jakie są jej inspiracje i kto – jacy muzycy mieli największy wpływ na jej głos i repertuar? Czego słuchała jako dziecko i czym pasjonuje się dziś? Na te i inne pytania dopowie Wam 30 marca w Good Time Radio.

NATALALA to nazwa najbardziej osobistego i osobliwego projektu tej wokalistki. Prosta forma przepełniona ogromem treści i emocji możliwych do odczucia podczas tak bezpośredniego kontaktu z Przybysz.

Zapraszamy na wyjątkowy, akustyczny koncert Natalii Przybysz (Sistars, Natu, Archeo) w studio Good Time Radio!!

Natalia Przybysz w Good Time Radio
ul. Paderewskiego 10 
LIVE STREAM: www.goodtimeradio.pl
start: 19:00
wstęp: 30/35zł (bilety do kupienia w siedzibie radia, rezerwacja możliwa poprzez kontakt@goodtimeradio.pl)

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Nowy utwór: Wojtek Mazolewski feat. Natalia Przybysz „I Love Your Smile”

iloveyoursmile-natu

Na portalach plotkarskich piszą o tym utworze zwracając uwagę wyłącznie na okładkę oraz to, kto i dlaczego się na niej znajduje. My skupimy się jednak na tym, co faktycznie istotne, czyli samym kawałku. Polski muzyk Wojtek Mazolewski przygotował ścieżkę dźwiękową do słuchowiska „Karaluchy”. Wśród stworzonych nagrań znalazło się i takie, w którym gościnnie pojawiła się znakomita Natalia Przybysz. „I Love Your Smile” to bardzo energetyczna kompozycja, gdzie wokal Natu idealnie współgra z gitarowym podkładem. Może to nie stricte miskowe klimaty, ale takiego utworu nie można przegapić.

Obejrzyj koncert Natu

natu

Po trzech latach nieobecności na antenę Roxy FM powrócił cykl Najmniejszych Koncertów Świata. W jego pierwszej odsłonie wystąpiła Natalia Przybysz z projektem Kozmic Blues. Natu i jej zespół zagrali w kameralnym (trochę za bardzo oświetlonym) studiu dla zaledwie sześciu osób. Na szczęście zapis koncertu, który odbył się pod koniec ubiegłego roku, jest dostępny dla każdego, dlatego dziś (w oczekiwaniu na nową płytę Natalii) zachęcamy do przypomnienia sobie niezwykłych interpretacji najważniejszych utworów z repertuaru Janis Joplin. Całość znajdziecie pod tym adresem.

Natu pracuje nad nowym albumem

Natalia_Natu_Przybysz-665x309
Jeszcze jedna dobra wiadomość na sam koniec 2013 roku. Sześć miesięcy temu otrzymaliśmy od Natu piękny krążek Kozmic Bluez: Tribute to Janis Joplin, ale już wkrótce należy spodziewać się całkiem nowego materiału od wokalistki. Natalia ujawniła, że jej kolejna płyta ma ukazać się na wiosnę i być bardziej autorska. Co z pewnością cieszy, nowe utwory w większości będą w języku polskim. Nie oznacza to jednak, że inspiracja Joplin odeszła w niepamięć. „Kontakt z piosenkami Janis Joplin pozostawił olbrzymi ślad w mojej świadomości i rozwinął mnie jako wokalistkę. Będę raczej szukać tego ognia jeszcze. Już nie chcę tak śpiewać na małych częstotliwościach, jakby takich energetycznych, że mi jest chłodno. Chcę, żeby mi było ciepło” przyznała Przybysz. Takie wiadomości utwierdzają w przekonaniu, że dobrych dźwięków w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy nie zabraknie. Czekamy!

Nowy teledysk: Natu „Maybe”

natu-maybe

Natalia Przybysz nie rezygnuje z dalszego promowanie swojego albumu Kozmic Blues: Tribute To Janis Joplin. Właśnie ukazał się teledysk do „Maybe” — utworu, który w wersji Natu brzmi zdecydowanie soulowo i klimatycznie. Klip to połączenie dwóch scenerii — z jednej strony widzimy żywiołową wokalistkę podczas występu na żywo, a z drugiej wyciszoną i tajemniczą, spacerującą po sopockiej plaży. Jaki efekt przyniósł ten kontrast? Sprawdzić możecie oglądając teledysk tutaj. Zachęcamy.

Recenzja: Natalia „Natu” Przybysz Kozmic Blues: Tribute to Janis Joplin

483648_10151530287872432_778016458_n

Natalia „Natu” Przybysz

Kozmic Blues: Tribute to Janis Joplin (2013)

Warner Music Poland

Przed nami nietypowa walka. Na ringu stanęły bowiem dwie pochodzące z różnych muzycznie światów artystki. W prawym rogu – legenda rocka, przedwcześnie zmarła Janis Joplin.  Po lewej stronie polska soulowa wokalistka, była członkini gupy Sistars, obecnie skupiona na solowej karierze Natalia Przybysz. Nietypowa również dlatego, że tylko jedna z zawodniczek walczy tutaj o wygraną. Joplin jest ikoną i ma już zapewnione miejsce w historii muzyki, a o swoją przyszłość i artystyczną wolność walczy tutaj Przybysz.

Zaczynasmy! Pierwsze dwie rundy w postaci „The Last Time” oraz „Try” i Przybysz od razu pokazuje swoją odwagę i świadomość w trudnym zadaniu, jakiego się podjęła. Pominięcie największych przebojów legendny wcale nie ułatwiło zadania, bo jej utwory po prostu są trudne. Publiczność jednak krzyczy „Natu czuje bluesa!” i trudno się z nimi nie zgodzić. W jej głosie jest ekspresja, pasja i co najważniejsze, nie naśladuje ona Janis. Zamiast rocka mamy tutaj soul i blues, jest stylowo, ale i emocjonalnie. Niesiona początkowym zwycięstwem Natalia podejmuje bardzo ryzykowny krok – na albumie typu tribute umieszcza swój autorski, zaśpiewany po polsku numer. Dosyć specyficzny „Niebieski” z ciekawą harmonijką broni się jednak sam. Decyzję wokalistki można kwestionować, ale z pewnością jej własny utwór trzyma poziom. Idąc za ciosem dostajemy chyba jedyny tak odważnie przearanżowany utwór – „Down on Me”. Profanacja? Nie, wszystko brzmi dobrze, do przodu dziewczyno!

Nagle w połowie albumu nokaut, tytułowy „Kozmic Blues” to najsłabszy element krążka. Przybysz nie poradziła sobie z tym trudnym utworem, w jej wokalu brakuje emocji, nie czuje go i potrafi wznieść się ponad muzykę. Jest to jednak chwilowa słabość, wraz z orkiestrową aranżacją „One Night Stand” Natu podnosi się i pięknie pokazuje, jak można z klasą połączyć soul z muzyką Joplin. W końcu mamy też znak życia od wspierających w walce Natu muzyków i całkiem zgrabną solówkę zagraną na harmonijce. To jeden z problemów Natalii, bo ciężar całego wydawnictwa spoczął na jej barkach, zespół nie wylewa na naszym ringu siódmych potów. Niekiedy brak z ich strony własnych interpretacji Joplin, zbyt blisko trzymają się oryginałów. Nie jest to poważny zarzut, a raczej kwestia, dzięki której Natu miałaby jeszcze większe pole do popisu. Najlepszym tego przykładem jest energetyczne, funkowe „Half Moon”, w którym Przybysz zostawia kolegów daleko w tyle.

Pełnię sił Natu ukazuje w prawdziwie soulowym „Maybe”. Ta runda bezsprzecznie należy do niej, jest pięknie i nastrojowo, unosimy się ponad ring. Mamy zatem zwyciężczynię? Jeszcze nie, bo końcówka płyty to dopiero prawdziwy sprawdzian – „Tell Mama”, „Ball and Chain” i wielki klasyk Joplin „Me & Bobby McGee”. Po kojącym singlowym utworze Natu i jej zespół wracają ze zdwojoną siłą. Cios za ciosem, kolejny raz dostajemy wokalny popis piosenkarki na tle rockowo-bluesowych arażacji. Tak właśnie należy robić covery – nie odtwarzać cudzych nagrań, ale kompletnie wejść w wykonywane utwory. Niektórzy uważają, że piosenek takich artystek jak Janis Joplin w ogóle nie powinno się dotykać. Natalia jest jednak cały czas wiarygodna w tym, co robi i jednocześnie zachowuje swój własny styl.

I koniec końców, ona tę walkę wygrywa. Nie tylko jeśli chodzi o złożenie hołdu Janis, ale przede wszystkim jako artystka, która nie boi się wyzwań. Ryzyko się opłaciło, a Joplin z pewnością nie przewraca się w grobie. Kto wie, może nawet uśmiecha się w stronę polskiej wokalistki. W końcu ma ku temu powody.

NATALALA + Winnie Cooper w Cudzie nad Wisłą

natalalaW ostatni czwartek czerwca w warszawskim Cudzie nad Wisłą wystąpi Natalala trio.

Wszyscy znamy największe przeboje Sistars, w których śpiewała Natalia. Wiemy, że wydała dwie solowe płyty €œMaupka Comes Home i €œGram Duszy oraz stworzyła projekt z okazji 50-lecia lecia debiutu Janis Joplin, upamiętniając to płytą Kozmic Blues: Tribute to Janis Joplin wydaną nakładem wydawnictwa Warner Music Poland w czerwcu 2013. Wraz ze swoim zespołem Natu potrafi rozbawić funkowymi brzmieniami najbardziej sztywne towarzystwo. Ale co naprawdę sobie nuci, z jakimi melodiami w głowie chodzi sobie ulicami Warszawy Natalia Przybysz, można się tak naprawdę przekonać na koncertach jej autorskiego projektu, jakim jest NATALALA. Jakie są jej inspiracje i kto – jacy muzycy mieli największy wpływ na jej głos i repertuar? Czego słuchała jako dziecko i czym pasjonuje się dziś?

NATALALA to nazwa najbardziej osobistego i osobliwego projektu tej wokalistki. Prosta forma przepełniona ogromem treści i emocji możliwych do odczucia podczas tak bezpośredniego kontaktu z Przybysz.

Wieczór rozpocznie się koncertem młodego warszawskiego zespołu Winnie Cooper, dowodzonego przez charyzmatyczną Marię Magdalenę Kozłowską.

Koncert organizowany jest we współpracy z ogólnopolską trasą koncertową Wino-granie.

27.06.2013, Cud Nad Wisłą
Natalala + Winnie Cooper
start: 19:00
wstęp: 15/20 pln

Zgarnij najnowszy album Natalii Przybysz!

2nitmpe

Tym razem do wygrania jest album Kozmic Blues Natalii Natu Przybysz (3 sztuki!). Co trzeba zrobić? (więcej…)