raheem devaughn

#FridayRoundup: Raheem DeVaughn & Apollo Brown, Lloyd Banks i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem dzielimy się wrażeniami z odsłuchów albumu, który stworzyli wspólnie Raheem DeVaughn oraz Apollo Brown, powrotu Lloyda Banksa, kolejnej części z cyklu Jazz is Dead, debiutującego w nowej wytwórni Bonobo — Poté, drugiego krążka hip-hopowo soulowego duetu Children of Zeus, czy koordynowanej przez Petera Rosenberga z Hot97, składance z czołówką nowojorskiej sceny rapowej.


#FridayRoundup

Lovesick

Raheem DeVaughn & Apollo Brown

Mello Music

Kiedy Raheem DeVaughn przeistoczył się w Jamesa Browna przy klasycznym akompaniamencie z „Fourty Days” Billy’ego Brooksa na „When a Man”, można było tylko rozpłynąć się w zachwycie i wspaniałomyślnie życzyć samozwańczemu królowi pościelowego R&B nie tylko tego, żeby mu korona z głowy nie spadła, ale też, by zyskała zupełnie nowy blask. Gwarantem owego blasku miał być naturalnie producent Lovesick, Apollo Brown. Niezła podpucha. Przez chwilę zrównaliśmy zaskoczenie z wyjątkowością. Tymczasem crossover DeVaughn x Brown to może i porządna, a nawet nonkonformistyczna w boom-bapowym wyrazie produkcja; zwyczajowo też dla DeVaughna całkiem imponująca wokalnie. Chętnie rozpływalibyśmy się nadal, gdyby nie to, że kompozycyjnie Lovesick pozostaje w środku, niebezpiecznie blisko obszarów mieliznowych. — Maja


#FridayRoundup

The Course of the Inevitable

Lloyd Banks

Money By Any Means, INC

Lloyd Banks regularnego albumu nie wydał od 2010 roku. Przez kilka lat w miarę aktywnie działał na scenie mixtape’owej, ale swoją ostatnią taśmię Halloween Havoc 3: Four Days Of Fury wypuścił pięć lat temu. W końcu przyszedł czas na upragniony przez fanów nowy longplay, bo właśnie dziś ukazało się The Course of the Inevitable. Prawdę mówiąc, od jakiegoś czasu można było się spodziewać, że coś wisi w powietrzu. Wystarczy przypomnieć zeszłoroczny featuring na płycie Conwaya czy solowy kawałek na ścieżce dźwiękowej do zrobionego przez Griseldę filmu Conflicted. Nowe solo zawiera osiemnaście utworów, a gościnne udziały, jak się spojrzy na tracklistę, zwalają z nóg. Zwrotki dostarczają Roc Marciano, Benny The Butcher, Ransom czy Vado. Na ostatni moment udało się nawet zaprosić Freddiego Gibbsa. Wynika z tego, że dostaniemy festiwal naprawdę mocnych linijek. To na pewno jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tego tygodnia. — Dill


#FridayRoundup

João Donato JID007

João Donato, Adrian Younge, Ali Shaheed Muhammad

Jazz Is Dead

Po albumach nagranych z Doug Carnem oraz Gary Bartzem, Adrian Younge oraz Ali Shaheed Muhammad wracają w ramach serii Jazz Is Dead do Brazylii. Tym razem artystą zaproszonym udziału w tym rewelacyjnym przedsięwzięciu jest prawdziwa legenda — João Donato. Muzyk ten działający na scenie od lat 50, nie raz udowadniał, że jest prawdziwym wizjonerem, pomysłami znacznie wyprzedzając czasy, w których dane było mu tworzyć, co było również powodem jego niemal 15-letniej tułaczki po Stanach, gdzie szukał słuchaczy bardziej podatnych na jego muzyczne patenty. Do tej pory również nie dał się zaszufladkować stylistycznie, grając m.in. funk, jazz czy bossa-novę. Wszystko to usłyszeć możemy na tym wydawnictwie, gdzie 87-letni dziś muzyk, udowadnia, że wciąż ma siłę oraz olbrzymią kreatywność i znakomicie odnajduje się we współpracy z młodszym pokoleniem. — efdote


#FridayRoundup

A Tenuous Tale Of Her

Poté

OUTLIER

Poté, to podopieczny Bonobo i zarazem pierwszy artysta, wydany w jego nowej wytwórni OUTLIER. Na albumie zatytułowanym A Tenuous Tale Of Her, usłyszeć możemy zarówno bardziej klubowe klimaty, znane z jego wcześniejszych produkcji, wpływy karaibskie, świadczące o pochodzeniu jego rodziny, ale przede wszystkim jest tu dużo klimatycznych, pełnych emocji piosenek, które nauczył się pisać, współpracując z takimi artystami, jak chociażby Kojey Radical, Chelou czy Alxndr London. Cały album przypominać ma wyimaginowany spektakl teatralny dziejący się w przed apokaliptycznej scenerii. Przez utwory przebija się fabuła nadciągającej katastrofy, pełna paranoi, lęków oraz poczucia izolacji, które rezonują z jego własnymi wewnętrznymi machinacjami. Nie jest to jednak aż tak przygnębiająca przeprawa, a pełna pięknych emocji podróż, która okazać się może, jednym z ważniejszych debiutów na przestrzeni ostatnich miesięcy. — efdote


#FridayRoundup

Balance

Children Of Zeus

First Word Records

Po znakomicie przyjętym przez słuchaczy i krytykę debiutanckim krążku Travel Light, pochodzący z Manchesteru duet Children Of Zeus, który z powodzeniem łączy ze sobą neo-soul, hip-hop oraz r&b, udał się na długą trasę po całym świecie. Przerwana ona została dopiero rozpędzającą się pandemią, a zespół postanowił wykorzystać ten czas na udoskonalenie swojego brzmienia i przyznać trzeba, że wywiązali się świetnie z postawionego przed sobą zadania. Popisy wokalne, jakimi obdarowali nas tutaj Konny Kon oraz Tyler Daley, to zdecydowana topka nie tylko w rodzimej Wielkiej Brytanii, a warstwa muzyczna jest jeszcze bogatsza i cieplejsza niż na debiucie. Podobnie jak poprzednik, krążek wyprodukowany został niemal w całości przez członków grupy, ale wyjątkiem jest singlowe „No Love Song”, za muzykę, w którym odpowiada Beat Butcha czy też stworzone przez nieco mniej popularnego, ale bardzo uzdolnionego brytyjskiego producenta działającego pod pseudonimem cay caleb, nagranie tytułowe. — efdote


#FridayRoundup

real late

Peter Rosenberg

Real Late Records

Jak nie wiecie, kim jest Peter Rosenberg, śpieszę z wyjaśnieniami, że to jedna z najbardziej rozpoznawalnych osobowości medialnych w amerykańskim hip-hopie, DJ od lat związany ze stacją Hot 97. Znany jest, chociażby ze współprowadzenia kultowych audycji porannych z Ebro właśnie na antenie tego radia, ale ogarnia też własne projekty. Real Late to jego debiutancka płyta. Nie rapuje na niej, nie produkuje też bitów, jest bardziej producentem wykonawczym, spinającym wszystko w całość, trochę jak DJ Khaled. Rosenbergowi udało się na krążku zebrać prawdziwą śmietankę niezależnego hip-hopu, ale też parę legend. Westside Gunn, Stove God Cooks, Smoke DZA, Flee Lord, Roc Marciano, Raekwon, Ghostface Killah, Jim Jones, a to tylko część line-upu. Możemy chyba się szykować na mocną rzecz. — Dill


#FridayRoundup

The Voice of the Heroes

Lil Baby & Lil Durk

Quality Control Music

Po zeszłorocznych solowych sukcesach Lil Baby i Lil Durk postanowili wykorzystać swoją dobrą passę i zagrać do jednej bramki. Ich wielkoformatowa współpraca była raczej kwestią czasu, gdyż raperzy doskonale uzupełniali się w pojedynczych kolaboracyjnych kawałkach. Z szacunku do DMX-a przesunęli premierę swojego albumu o tydzień, aby nie zbiegła się ona z wydaniem pośmiertnego Exodus i tym sposobem wczoraj w nasze ręce trafił The Voice of the Heroes, na którym zabierają nas na refleksyjny spacer po ulicach Atlanty i Chicago, gdzie dorastali w trudnych warunkach i skąd zawędrowali na szczyt list przebojów. Do swojego projektu zaangażowali fantastyczną czwórkę w składzie: Travis Scott, Meek Mill, Young Thug, Rod Wave, i pokusili się aż o 18 utworów. Długość materiału stłamsiła tkwiący w nim potencjał na miarę krótszego, acz treściwego mixtape’u What A Time To Be Alive Future’a i Drake’a — najgorętszego raperskiego duetu ostatnich lat, jednak młodszym artystom nie można odmówić talentu do robienia bangerów („2040”) i pomysłu na siebie (tytułowy singiel). — Katia

#FridayRoundup: Kali Uchis, Sons of the James, Shygirl i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem znowu jest czego słuchać! Sprawdźcie nasze typy poniżej.


#FridayRoundup

Sin miedo (del amor y otros demonios

Kali Uchis

EMI / Interscope / Universal

Sin Miedo (del Amor y Otros Demonios) to już drugie wydawnictwo od Kali Uchis w tym roku. Kwietniowa epka To Feel Alive powstała podczas izolacji w domowym zaciszu wokalistki. Już wtedy obiecywała, że do końca 2020 możemy spodziewać się kolejnego materiału. Faktycznie, od jakiegoś czasu wypuszczała kolejne numery zapowiadające Sin Miedo (del Amor y Otros Demonios), czyli jej drugi album studyjny. Najpierw „Aqui yo mando!” z gościnną zwrotką Rico Nasty, potem między innymi ukazało się „te pongo mal(prendelo)”. To pierwszy materiał Kolumbijki nagrany w pełni po hiszpańsku. Oczekiwania po Isolation były naprawdę wysokie — czy Kali im sprostała? Oceńcie sami, być może nie ma potrzeby porównywania tych dwóch, zupełnie innych albumów. — Polazofia


#FridayRoundup

Everlasting

Sons of the James

Fresh Selects

Jeśli nazwa Sons of the James nic wam nie mówi, nic nie szkodzi. Panowie — singer/songwriter Rob Milton i producent/muzyk DJ Harrison — dopiero od kilku miesięcy wydają muzykę pod tym szyldem. Zainspirowani klasycznym gospel i brzmieniem klasycznych soulowych produkcji kolektywu Soulquarians z przełomu milenialnego, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć wspólny krążek jako Sons of the James. Album zatytułowany Everlasting zawiera w sumie 12 utworów, w tym niesamowity duet z Georgią Anne Muldrow w „Things I Should Have Said” oraz dwa sugestywne covery — „Thank You Master (For My Soul)” Donny’ego Hathawaya oraz „There’s a Riot Goin’ On” Sly & The Family Stone. Całość jest oczywiście mocno osadzona we współczesnym kontekście społeczno-politycznym. Właśnie taki soul mieliśmy z tyłu głowy, gdy przed czternastoma laty zakładaliśmy Soulbowl.pl! — Kurtek


#FridayRoundup

Alias

Shygirl

Because

Shygirl, czyli naczelna orędowniczka cielesnego, sensualnego UK Bassu i deconstructed club wjeżdża z nową EPką. Na portalu RateYourMusic ktoś względem przeseksualizowanego, mrocznego, industrialnego brzmienia raperki ukuł określenie „slutcore” i jakkolwiek nie byłoby ono dyskursywnie problematyczne, wydaje się fantastycznie oddawać bezpruderyjny, ekstatyczny charakter Alias. Względem poprzedniej EPki, czyli głośnego Cruel Pracrise, możemy odnieść wrażenie, że artystka chętniej idzie na kompromisy i, choć osobiście kompromisom jestem przeciwny (w szczególności w świetle ostatnich wydarzeń w polskiej polityce), nie prowadzą one w tym wypadku do rozwodnienia tematycznego materiału, a raczej do zwiększenia muzycznego eklektyzmu i gatunkowej inkluzywności muzyki. Wszechobecne ostatnio najntisy wkradają się także tutaj w postaci wczesnotechniarskich wywrotów w tkance utworów czy sporadycznych naleciałości The Prodigy, Sgygirl zaś rapuje pewniej i agresywniej, coraz częściej zapuszczając się w rejony grime’owego flow. Dla wszystkich złamanych przez brak tegorocznej edycji Unsound Festival serduszek niech to będzie chociaż namiastka ukojenia. — Wojtek


#FridayRoundup

Good News

Megan Thee Stallion

1501 Certified / 300 Entertainment

2020 r. nie dał nam zbyt wielu godnych uwagi hip-hopowych debiutów, szczególnie w mainstreamowym nurcie, dlatego premiery takie jak Good News cieszą podwójnie. Megan Thee Stallion stała się jedną z najpopularniejszych nowych postaci na scenie jeszcze przed wystąpieniem w akcji XXL Freshman Class, czy konfliktem z Tory’m Lanezem, głównie za sprawą takich kawałków jak „Cash Shit”, „Savage”, czy występu u boku Cardi B w „WAP”. Jej pierwszy krążek to 17 numerów wypełnionych po brzegi największymi ksywkami w grze – usłyszymy na nim m.in. Beyoncé, DaBaby czy Young Thuga. Sądząc po singlach i trackliście czeka nas konkretna porcja ratchet rapu, który, jak udowodniła 2 lata temu Cardi B, potrafi zaoferować znacznie więcej niż tylko materiał na memy i nagłówki portali plotkarskich. — Adrian


#FridayRoundup

5EP’s

Dirty Projectors

Domino

Ring Road to piąta w tym roku epka od Dirty Projectors, z przytupem domykająca serię rozpoczętą pod koniec marca. David Longstreth najwyraźniej zdecydował, że finał musi być najgłośniejszy i najbardziej rozpasany wokalnie. No niech mu będzie. Cały zestaw jest na szczęście bardziej zniuansowany; zespół wychodzi od kameralnego folku, próbując go w trakcie uczynić tak zróżnicowanym, jak tylko się da. Piosenki przetkane są więc ćwiczeniami z wczesnych Beatlesów, lekką bossa novą i wysublimowanymi post-minimalistycznymi pasażami wokalno-instrumentalnymi. Garniec to mocno dirtyprojectorsowy, ale zgrabny. Ja, po latach słuchania wokalu Davida Longstretha, jestem już zmęczona jego krzykacką manierą i pomysł zdominowania przez niego ostatniej części serii wspomnieniem okresu Swing Lo Magellan nie do końca mi odpowiada. Całościowo jest jednak nieźle, a przy lekkim finiszu à la McCartney vs. późny Byrne na „My Possession” prawdopodobnie nic bardziej świątecznego wśród nieświątecznych premier nie usłyszycie. — Maja


#FridayRoundup

What a Time to Be in Love

Raheem DeVaughn

SoNo / DeVaughn Media

Crooner, król miłości Raheem DeVaughn powrócił ze swoim ósmym albumem. Przy współpracy z muzykami z The Colleagues na What a Time to Be in Love artysta wyszedł z komfortowej sypialni na pełną emocji ulicę. Z miłosnych pościelowych i uwodzicielskich ballad typu „Mr. Midnight” przeszedł do utworów nawołujących do miłości bliźniego („Marvin Used to Say”). Na płycie znalazły się nostalgiczne dźwięki, które przemawiają nie tylko do świadomości i klimatu społecznego na świecie, ale także do kochanka znajdującego się w każdym człowieku. Odniósł się również do niedawnych i wciąż istniejących problemów społeczności Afroamerykanów i konieczności pojednania. Tym samym nawiązał również do swojej dobrze znanej działalności charytatywnej w rejonie Waszyngtonu, w ramach powołanej przez siebie fundacji The LoveLife Foundation. Ciężki czas na miłość. — Forrel


#FridayRoundup

Euphoric Sad Songs

Raye

Polydor / Universal

Piąta EP-ka Raye, jak sugerował już jej roboczy tytuł, Her Heart Beats in 4/4, stanowi połączenie miłosnej tematyki z electropopowymi rytmami. Brzmi niczym przepis na tegoroczną płytę The Weeknda? Owszem, ale Brytyjka serwuje nowy materiał w zdecydowanie grzeczniejszym wydaniu niż kanadyjski wokalista. Współpraca z DJ-em Regardem czy zsamplowanie kawałka „Rapture”, który swojego czasu zawojował parkiety, z pewnością zadowolą stałych bywalców klubów. Piosenkarka zachęca do słuchania utworów zgodnie z ich kolejnością na trackliście, aby krok po kroku prześledzić etapy, jakie przeszła po ostatnim rozstaniu. Album zaczyna się od desperackich prób ratowania związku i wołania o miłość („Love Me Again”), a kończy zaakceptowaniem sytuacji i wyrażeniem gotowości na nową relację („Love of Your Life”). W międzyczasie Raye doświadcza całego spektrum emocji, w tym obawy, że ktoś inny zajmie jej miejsce („Natalie Don’t”), a także strachu przed kolejnym odrzuceniem („Please Don’t Touch”). Euphoric Sad Songs to produkt 2 w 1 – do stosowania w przypadku złamanego serca lub imprezowych okoliczności. — Katia


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Freddie Gibbs & Madlib, Daniel Caesar, The Black Keys i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Wszystkie krążki przedstawione poniżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na plejliście na samym dole wpisu.


Bandana

Freddie Gibbs & Madlib

Keep Cool / RCA

Pinata, czyli debiutancki krążek duetu Madlib & Freddie Gibbs to nie tylko jeden z najbardziej cenionych przez krytykę albumów hip-hopowych ostatniej dekady, ale także udokumentowanie tego, co są w stanie stworzyć dwie tak charakterne osobowości artystyczne, kiedy spotkają się u szczytu możliwości. Poprzeczka była zatem zawieszona bardzo wysoko, jednak Bandana nie wydaje się ustępować poprzedniczce, a wręcz poszerza jeszcze bardziej spektrum brzmieniowe, eksplorując niezbadane dotąd przez ten duet płaszczyzny. Abstractowe beaty Madliba stawiają na eklektyzm, śmiało wplatając momenty smukłego soulu i kaskadowego trapu, zaś Freddie pozwala sobie na małą gimnastykę liryczną i kilka dynamicznych przebiegów. W stosunku do poprzedniczki, Bandana porzuca nieco uliczny brud i gangsterski sznyt na rzecz zamglonych, subtelniejszych tonów, a nawet, momentami, melancholijnej atmosfery. Czy Bandana powtórzy sukces poprzedniczki, wchodząc do kanonu współczesnych klasyków? Trudno orzec, jednak fani fuzji artystycznej tych dwóch hip-hopowych tuzów nie powinni być zawiedzeni– Wojtek


Case Study 01

Daniel Caesar

Golden Child

Dwa lata po freudowskim debiucie Daniel Caesar po raz kolejny ucieka się do psychologii, wypuszczając Case Study 01 bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi czy zabiegów promocyjnych. 10 nowych piosenek to niemal 3 kwadranse rasowej mieszanki alternatywnego R&B i klasycznego neo-soulu. Na płycie poza Caesarem usłyszmy także Brandy, Pharrella Williamsa, Johna Mayera, Seana Leona czy Jacoba Colliera. — Kurtek


„Let’s Rock”

The Black Keys

Nonesuch

Rekiny współczesnego blues-rocka powracają po pięcioletniej przerwie z albumem, który powinien zadowolić wiernych fanów. Dan Auerbach i Patrick Carney zdecydowanie bardziej niż mniej wędrują ku swoim ostrzejszym, rockowym korzeniom (przynajmniej w porównaniu z ostatnią płytą, Turn Blue) i w większości serwują właściwe sobie, niemożliwe do pomylenia gitarowe brzmienia. Single promujące płytę („Eagle Birds”, „Lo/Hi” i „Go”) doskonale oddają jej charakter – jeśli te utwory zrobiły wam smaka, absolutnie nie będziecie zawiedzeni. — empee


Kwiaty i korzenie

Bitamina

Kalejdoskop

Po ogromnym zamieszaniu ostatnimi wydawnictwami, jeden z najlepszych polskich zespołów, Bitamina, powraca z piątym albumem. „Kwiaty i Korzenie” to opowieści o tym, że wszystko bierze się z wnętrza, a to, co w nim – widoczne jest później na zewnątrz. Jeśli zastanawiacie się czego można się spodziewać od tria po tylu odniesionych sukcesach, to jak zawsze mądrych treści, dużo emocji, nierzadko humorystycznych tekstów, z którymi łatwo się zidentyfikować, całej masy słusznych uwag i refleksji, więcej poezji, równie sporo pytań i jeszcze więcej dojrzałości. „Kwiaty i Korzenie” to podróż w głąb siebie. Uwaga – na jednym odsłuchu się nie kończy!– dżesi


Indigo

Chris Brown

RCA Records

Mam problem z Chrisem Brownem od jakiegoś czasu. Nie, żeby robił słabą muzykę, bo ma rzadko spotykany talent do chwytliwych refrenów. To, co mnie martwi, to kolejny długogrający krążek z liczbą utworów powyżej 30. Serio? 32? Już wcześniej było wiadomo, że Breezy, podobnie jak Ciara, nie może znaleźć na siebie pomysłu i ciężko mu nagrać spójny album. Te składanki mogą człowieka nużyć, ale zawsze znajdą się jednak w tym gąszczu kawałki warte uwagi albo nawet i perełki. Szkoda, że singlowe. Na Indigo światełkiem w tunelu jest duet z Drake’iem i „Come Together” z H.E.R. — Kuba Żądło


The Love Reunion

Raheem DeVaughn

SoNo

Raheem DeVaughn nie próżnuje. Po udanej październikowej premierze Decade of a Love King wokalista wypuścił właśnie kolejną część swojej miłosnej sagi zatytułowaną The Love Reunion. Na płytę poza singlowym „Just Right” trafiło jeszcze 13 utworów, które pod nieobecność The-Dreama mają uprawomocnić panowanie DeVaughna na tronie miłosnego króla w muzyce R&B. W przeciwieństwie do najlepszych produkcji Dreama Devaughn jest jednak w swoim klasycznym radiowym R&B odrobinę zbyt zachowawczy i monotonny, by móc być spokojnym o zawłaszczoną koronę. Prędzej czy później znajdzie się śmiałek zdolniejszy i bardziej uprawniony do tego tytułu. — Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Raheem DeVaughn zapowiada nowy projekt

Raheem DeVaughn nie próżnuje. Po udanej październikowej premierze Decade of a Love King wokalista zapowiada kolejny krążek i aby nie być gołosłownym, od razu zamienia słowa w czyny, prezentując pierwszy singiel „Just Right”. Numer wyprodukowany przez Tima Kelleya z uznanego duetu Tim & Bob, który w latach 90. odpowiadał za brzmienie m.in. TLC, Boyz ll Men, 112, Tamii czy Sisqo. To kolejny mocny singiel w ostatnim czasie od DeVaughna, który do formy wrócił w zeszłym roku. Nowy album ma według różnych źródeł nosić tytuł The Love Reunion lub Decade of a Love King 2 i ukazać się jeszcze w tym roku.

Raheem DeVaughn zapowiada nową płytę

Raheem DeVaughn to idealny przykład R&B środka — wokalisty, który z jednej strony potrafi doskonale oddać vibe klasycznego neo-soulu, z drugiej jednak rozpływa się w przeciętności radiowego formatowania. Nie jest jednak w tym wszystkim przezroczysty czy jednolity, choć miewa lepsze i gorsze momenty oraz brakuje mu konsekwencji. Nowy singiel „What It Feels Like” zapowiadający jego szósty studyjny krążek to kolejny wzlot. Gładko zaśpiewany, ale chwytliwy refren zestawiony z dynamicznym bitem robi robotę. Zwłaszcza, że numer poprowadzono odrobinę zachowawczo, ale nie bezbarwnie, przez co czuć w nim ducha wyważonych smoothsoulowych produkcji z epoki. Utwór to drugi po „Don’t Come Easy” singiel promujący następcę Love Sex Passion z 2015 roku — zapowiedziany na 19 października Decade of a Love King, który DeVaughn wyda nakładem własnej oficyny.

Raheem DeVaughn remiksuje SZA, Jamesa Blake’a i Sabrinę Claudio


Kiedy nie jest zajęty pisaniem uwodzicielskich numerów, Raheem DeVaughn podkręca atmosferę kapitalnymi remiksami. Ostatnio idzie jak burza — w zeszłym tygodniu wypuścił aż trzy przeróbki, racząc nasze uszy odświeżonymi wersjami „The Weekend” SZA, „Retrograde” Jamesa Blake’a, a na koniec „Don’t Let Me Down” Sabriny Claudio w gorącym duecie z Khalidem.

Na pierwszy ogień poszła SZA — mimo że DeVaughn wokalnie przewodzi, nadal pozwala głosowi SZA błyszczeć, fantastycznie dopasowując się do muzy TDE. Artysta utrzymuje poziom również gdy przejmuje kontrolę nad singlem Blake’a z 2013 r. Oryginalny mrok utworu pozostaje nienaruszony, a głos DeVaughna porusza się po wzlotach i upadkach kompozycji. Chociaż wokalista uderza w mocne nuty, szybko je powściąga, co tylko wzbogaca melancholijną, wibrującą melodię. Na remiksie singla od Sabriny Claudio DeVaughn przejmuje natomiast wersy Khalida, swoimi bezbłędnymi adlibami przybliżając numer w jeszcze bardziej taneczne rejony.

Odpalcie poniższe tracki DeVaughna podczas przygotowań do lata, które z pewnością zyska na temperaturach po wydaniu nowego krążka Love Kinga — a ten, o tytule Decade of a Love King, ma się pojawić właśnie w nadchodzące wakacje. Czekamy z wypiekami na twarzach!

Nowy utwór: David Banner feat. CeeLo Green & Raheem Devaughn „Magnolia”

Od dawna zapowiadany krążek The God Box, który firmuje swoją ksywką David Banner, trafić ma do nas już w najbliższy piątek. Tymczasem ten pochodzący z Mississippi raper oraz producent, podkręca atmosferę, wypuszczając kolejny już singiel zapowiadający album. Przyznać trzeba, że robi się coraz ciekawiej, bo ujawniony poprzednio straszliwy banger, jakim był nagrany m.in. w towarzystwie Black Thoughta „Who Want It” spełnia swoją funkcję w 100%. Tym razem wybór padł na otwierający całość numer „Magnolia”, również rewelacyjnie obsadzony gościnnie. Pojawiają się tam bowiem CeeLo Green oraz Raheem DeVaughn, a sam numer wskazać ma związek drzew z rodzinnych stron muzyka z niełatwą historią mieszkańców Afryki. Poniżej sprawdzić możecie, jak wybrnął z tego założenia, a jeżeli nie możecie już doczekać się na krążek, czas oczekiwania pomoże Wam zabić poprzedzający go mixtape zatytułowany „Before The Box”.

Weterani go-go Rare Essence w ultrafunkowym duecie z Raheemem DeVaughnem

trynago

Nie wiem, czy kojarzycie tych państwa. Rare Essence to grupa grająca go-go, perkusyjny podgatunek funku począwszy od połowy lat 70. W latach 80. współpracowała z nimi m.in. młoda Meshell Ndegeocello, a sample z ich numerów często gęsto można było usłyszeć w piosenkach wokalistek R&B z Amerie i Beyoncé na czele. Państwo w maju wrócili z nowym materiałem Turn It Up, a przed dwoma tygodniami ukazał się teledysk do nowego singla promującego ten krążek — „Tryna Go”, w którym na wokalu udzielają się mający funk we krwii Raheem DeVaughn i Dee Boy. Efekt jest może i dość konwencjonalny, ale to konwencja, w jakiej już nieczęsto się nagrywa. Jeśli macie więc ochotę na pierwszorzędnie wysmażone połączenie funku, soulu i hip-hopu, łapcie ten numer czym prędzej!

Nowy teledysk: Raheem DeVaughn „Queen”

Raheem-DeVaughn-QueenPrawie po roku przerwy Raheem DeVaughn powraca z nowym singlem. „Oueen” mogliście usłyszeć wcześniej we wrześniu tego roku, natomiast teraz otrzymujemy klip do utworu. W numerze Raheem celebruje kobiety, a w teledysku możemy zobaczyć Panie w różnych odsłonach – również siedzące na tronie, co idealnie podkreśla tytuł piosenki. „Queen” to pierwszy singiel z nadchodzącego albumu Love, Sex, and Passion, którego premiera zapowiadana jest na początek 2015 roku. Poniżej możecie zobaczyć efekt.

Nowy mixtape: Raheem Devaughn King of Loveland 2

Raheem_DeVaughn_King_Of_Loveland_2-front-largeRaheem Devaughn nie próżnuje i po ostatnim gościnnym udziale w singlu „Tommorow”, promującym długo wyczekiwany nowy album The Roots, zaprezentował nam wczoraj drugą część mikstejpu King of Loveland. Nie bez powodu odbyło się to właśnie w dniu wczorajszym, czyli 5 maja, bowiem artysta tego właśnie dnia obchodzi swoje urodziny. W prezencie dostajemy 11 utworów, będących zarówno nowymi numerami, odświeżonymi wersjami jak i remiksami hitów takich postaci, jak Rocko, Isley Brothers, Ty Dolla $ign czy nawet Lady Gaga. Jeśli nie zapoznaliście się jeszcze z pierwszą częścią Króla Krainy Miłości, nic straconego. 12 utworów, wśród których m.in. remiksy “Primetime” Janelle Monáe Miguela oraz “It Won’t Stop” Sevyn Streeter, znajdziecie pod tym linkiem.