sza

SZA odwiedza SNL

Cóż to był za rok dla SZA! Po premierze wyczekiwanego CTRL, który spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem, a single z niego pochodzące pokryły się platyną, wokalistka została nominowana do Grammy w aż 5 kategoriach, w tym Best New Artist. A pomyśleć, że ten album mógł się nie ukazać… . Na całe szczęście do tego nie doszło i dziś możemy podziwiać wokalistkę w sławetnym Saturday Night Live. W ostatnim odcinku programu, którego gospodarzem był James Franco, SZA wystąpiła dwukrotnie, wykonując „The Weekend” oraz „Love Galore”. Spodziewajcie się zaskakującego aranżu, iście anielskiej atmosfery zagwarantowanej przez świąteczny wystrój, chór i świetne wokalizy SZA. Czego chcieć więcej?

Jay-Z i Kendrick Lamar brylują w nominacjach do Grammy

Wczoraj oficjalnie ogłoszono nominacje do przyszłorocznych nagród Grammy wręczanych za okres między październikiem 2016 a wrześniem 2017 roku. Najwięcej szans na otrzymanie statuetki, bo aż 8, zdobył ku naszemu zaskoczeniu Jay-Z, który wyprzedził nawet Kendricka Lemara, któremu przypadło w udziale 7 nominacji. Poza stricte rapowymi kategoriami obaj panowie mają szanse na wyróżenienia z głównej puli — za album roku (tu obok 4:44 JayaDamn Lamara znalazły się także 24K Magic Bruna Marsa, „Awaken, My Love!” Childish Gambino oraz Melodrama Lorde) czy utwór roku (od Jaya wyróżniono „The Story of O.J.”, od Kendricka przebojowe „Humble” — wśród konkurencji znowu Gambino, Mars i… „Despacito”). Marsa wyróżniono w sumie sześciokrotnie. Na zdobycie honoru najlepszego nowego artysty szansę dostali m.in. SZA, Khalid i Lil Uzi Vert.

Wśród nominowanych na gruncie muzyki R&B wyszczególniono poza tym m.in. PJ-a Mortona, Anthony’ego Hamiltona, Daniela Caesara, Ledisi i The Weeknd. Za najlepszy rapowy krążek nominowano Tylera, the Creatora. Ponadto Odesza, Gorillaz i Bonobo mają szanse zostać wyróżnieni na polu muzyki elektronicznej, a za stosownego kandydata w kategorii najlepszej piosenki rockowej uznano znakomite skądinąd „Blood in the Cut” K.Flay.

Przyszłoroczna 60. już ceremonia nagród Grammy odbędzie się 28 stycznia, a poprowadzi ją James Corden.

Soulbowlowa sekcja nominacji poniżej. Pełna lista dostępna na stronie Amerykańskiej Akademii. Za kogo trzymacie kciuki?

Record of the Year:
„Redbone” — Childish Gambino
„Despacito” — Luis Fonsi and Daddy Yankee featuring Justin Bieber
„The Story of O.J.” — Jay-Z
„Humble” — Kendrick Lamar
„24K Magic” — Bruno Mars

Album of the Year:
„Awaken, My Love!” — Childish Gambino
4:44 — Jay-Z
Damn — Kendrick Lamar
Melodrama — Lorde
24K Magic — Bruno Mars

Song of the Year:
„Despacito” — Luis Fonsi & Daddy Yankee featuring Justin Bieber
„4:44” — Jay-Z
„Issues” — Julia Michaels
„1-800-273-8255” — Logic featuring Alessia Cara & Khalid
„That’s What I Like” — Bruno Mars

Best New Artist:
Alessia Cara
Khalid
Lil Uzi Vert
Julia Michaels
SZA

Best R&B Performance:
„Get You” — Daniel Caesar featuring Kali Uchis
„Distraction” — Kehlani
„High” — Ledisi
„That’s What I Like” — Bruno Mars
„The Weekend” — SZA

Best Traditional R&B Performance:
„Laugh and Move On” — The Baylor Project
„Redbone” — Childish Gambino
„What I’m Feelin'” — Anthony Hamilton featuring The Hamiltones
„All the Way” — Ledisi
„Still” — Mali Music

Best R&B Song:
„First Began” — PJ Morton
„Location” — Khalid
„Redbone” — Childish Gambino
„Supermodel” — SZA
„That’s What I Like” — Bruno Mars

Best Urban Contemporary Album:
Free 6lack — 6lack
„Awaken, My Love!” — Childish Gambino
American Teen — Khalid
Ctrl — SZA
Starboy — The Weeknd

Best R&B Album:
Freudian — Daniel Caesar
Let Love Rule — Ledisi
24K Magic — Bruno Mars
Gumbo — PJ Morton
Feel the Real — Musiq Soulchild

Best Rap Performance:
„Bounce Back” — Big Sean
„Bodak Yellow” — Cardi B
„4:44” — Jay-Z
„Humble” — Kendrick Lamar
„Bad and Boujee” — Migos featuring Lil Uzi Vert

Best Rap/Sung Performance:
„Prblms” — 6lack
„Crew” — GoldLink featuring Brent Faiyaz and Shy Glizzy
„Family Feud” — Jay-Z featuring Beyoncé
„Loyalty” — Kendrick Lamar featuring Rihanna
„Love Galore” — SZA featuring Travis Scott

Best Rap Song:
„Bodak Yellow” — Cardi B
„Chase Me” — Danger Mouse featuring Run The Jewels & Big Boi
„Humble” — Kendrick Lamar
„Sassy” — Rapsody
„The Story of O.J.” — Jay-Z

Best Rap Album:
4:44 — Jay-Z
Damn — Kendrick Lamar
Culture — Migos
Laila’s Wisdom — Rapsody
Flower Boy — Tyler, the Creator

SZA śpiewa „Go Gina” w lesie


Tytuł faktycznie może brzmieć trochę śmiesznie, jednak w momencie gdy tylko odpalicie wideo poniżej, na pewno nie będzie wam do śmiechu. W ramach serii Vevo LIFT otrzymujemy przepiękne, eteryczne wideo gdzie reprezentantka T.D.E. wykonuje utwór „Go Gina” tylko w towarzystwie stojącego w tle basisty. Klimatyczna sceneria i świetne wykonanie samego kawałka są naprawdę urzekające, dowodząc po raz kolejny, że warto było czekać na debiutanckie CTRL. Solána nie próżnuje i ostatnio mogliśmy usłyszeć ją gościnnie u Maroon 5 czy w ramach ścieżki dźwiękowej do Insecure, ponadto potwierdziła, że rozpoczęła pracę nad kolejnym albumem, we współpracy z Tame Impala i Markiem Ronsonem. Szczerze mówiąc, nie możemy się doczekać.

SZA planuje wspólny album z Tame Impala

Nawet jeśli nie słuchacie australijskiego neopsychodelicznego rocka, musicie kojarzyć Tame Impala z zeszłorocznego dość zachowawczego, ale koniec końców udanego coveru ich numeru Same Ol’ Mistakes w wykonaniu Rihanny. Na pewno słyszeliście też ich wokalistę Kevina Parkera, który w 2014 roku wsparł solo Marka Ronsona w znakomitym „Daffodils”. Teraz cała trójka tzn. SZA, Parker z grupą Tame Impala i Ronson postanowili połączyć siły przy wspólnym projekcie. W czerwcu podczas setu didżejskiego na Governor’s Ball Music Festival w Nowym Jorku Parker zaprezentował niewydany album grupy, w którym gościnnie pojawiła się właśnie SZA. Podczas jednego z ostatnich wywiadów piosenkarka wyjawiła, że obecnie pracuje z Parkerem i Ronsonem nad wspólną płytą.

SZA definitywnie nie zamyka się na inne gatunki muzyczne niż soul i hip hop. W ostatnim czasie pojawiła się w całkiem udanym popowym numerze „What Lovers Do”, który trafi na nowy album Maroon 5.

Nowy utwór: SZA „Quicksand”

Takie piątkowe niespodzianki lubimy najbardziej. SZA dorzuciła swoją cegiełkę do już solidnego soundtracku serialu Insecure, który dla zainteresowanych serialomaniaków dostępny jest na platformie HBO. Oprócz „Quicksand”, na trackliście znajdziecie również „Supermodel”, najprawdopodobniej najlepszy kawałek z tegorocznego debiutu SZA CTRL a także nagrania od Jorji Smith, Brysona Tillera czy Jazmine Sullivan.

„Quicksand” porusza tematykę, którą młoda artystka opanowała już do perfekcji czyli problemy z samoakceptacją oraz zaufaniem w relacjach damko-męskich. Idealnie wplata się to w idee serialu do którego obejrzenia serdecznie zachęcamy.

Nowy teledysk: SZA „Supermodel”

Czy wiedzieliście, że najnowsza i zarazem debiutancka płyta SZA CTRL nie ukazałaby się gdyby nie szefowie Top Dawg Entertainment, którzy wykradli artystce twardy dysk z nagranym materiałem? Ponoć wokalistka bardzo długo wahała się nad ostatecznym brzmieniem albumu i potrzebowała aż tak drastycznych środków by efekt jej pracy ujrzał światło dzienne. Talk about control, huh?
Na szczęście dla nas i was otrzymaliśmy pretendenta do Top 3 roku 2017, a dziś SZA obdarowała nas klipem do najlepszego kawałka z CTRL, czyli „Supermodel”. Przyznam, że kompletnie inaczej wyobrażałam sobie teledysk do tego utworu, ale jestem jak najbardziej na tak. Bardzo podoba mi się odzwierciedlenie tekstu piosenki w takiej właśnie, lekko fantasy, lekko badassowej wizualizacji. Brzmi intrygująco? Zapraszam do obejrzenia poniżej.

Recenzja: SZA CTRL

SZA

CTRL (2017)

Top Dawg Entertainment/RCA Records

„Najbardziej obawiam się utraty kontroli. Gdybym ją straciła, sprawy przybrałyby fatalny obrót” — takim wyznaniem, wypowiedzianym przez matkę artystki, SZA inauguruje CTRL — swój pełnoprawny i długo wyczekiwany debiut. Poprzez wspomniany wstęp artystka delikatnie sugeruje, że mamy do czynienia z albumem koncepcyjnym i wyznacza słuchaczowi ścieżkę interpretacyjną — sam użyty w tytule skrót „CTRL” kojarzy się wszak jednoznacznie. Nawiązanie do elementu komputerowej klawiatury jest rozwinięciem narzuconego tropu, ponieważ przycisk CTRL dopiero w połączeniu z innymi klawiszami pozwala osiągnąć konkretny rezultat. Chodzi więc ni mniej, ni więcej o kontrolę w relacjach damsko-męskich, która niczym fala odbija się od źródła sygnału i rozprzestrzenia na inne obszary — takie jak autonomia czy samoocena.

Ekstrawertyczne rozpoczęcie albumu ustala również relację liryki i muzyki. Kilka lat temu w tekście o  nowej fali kobiecego R&B dla Dwutygodnika Artur Szarecki pisał o „wycofanych wokalach, schowanych za kolejnymi warstwami cyfrowych dźwięków”. Na CTRL można zaobserwować odwrotną sytuację — to raczej muzyka sprawia wrażenie marginalnego elementu. Zdaje się ona jedynie tworzyć tło dla snutej opowieści, która jest na tyle intymna i odważna, żeby wyeksponować ją na pierwszym planie krążka.

Bezpretensjonalność stanowi dla CTRL pewnego rodzaju pułapkę. Uczuciowe teksty napisane przez piękną kobietę, która wyznaje, że pragnie być dla partnera atrakcyjna zarówno fizycznie, jak i intelektualnie mogą sprawić, że album łatwiej będzie zdyskredytować, sprowadzając go głównie do opowieści o nowym, seksualnym wymiarze feminizmu. Z jednej strony wydaje się, że temat został wystarczająco przetworzony przez popkulturę, z drugiej niełatwo jest przywołać inne kobiece wydawnictwo (zwłaszcza w nurcie R&B) cechujące się równie autentycznym i wielowymiarowym podejściem do sytuacji, które nieobce są wielu kobietom, a o których wciąż nie mówi się zbyt głośno.

Odczucie drugoplanowości muzyki może nieco zbijać z tropu. Trudno z marszu zachwycić się zestawem kameralnego i niepozornego R&B, które oswoił już wcześniej Frank Ocean (zwłaszcza po tak znakomitych singlach jak brzmiące mocno „Love Galore” czy nieco lżejsze, urokliwe „Drew Barrymore”). Niepewność szybko jednak rozwiewają drobne szczegóły — takie jak sampel z zapomnianego „Set the Mood (Prelude)” Justina Timberlake’a w „The Weekend” czy dźwięczne pianino w „Anything” podkradzione Donnie Summer. SZA chętnie korzysta ze zwiewnych klawiszowych motywów, które zgrabnie współgrają z pozornie przytłaczającymi elementami współczesnej muzyki: trapem w „Garden (Say It Like That)” czy basowym podkładem we wspomnianym „Anything”. Klawisze nadają też quasi-psychodeliczną warstwę jednemu z bardziej osobistych utworów na płycie — „Normal Girl”.

Na uwagę zasługuje frazowanie SZA. Wokalistka pożegnała się z efemerycznym i nieśmiałym wcieleniem znanym z epki Z. Na CTRL przemawia do nas doskonale władająca wokalem, świadoma swoich możliwości kobieta. Kontrola nad głosem pomaga jej w odrywaniu od sentymentalnych kawałków łatki trywialności i zatrzymaniu słuchacza przy sobie. Na myśl znowu przychodzi Frank Ocean, ale chcąc porównywać CTRLBlonde należy przyznać, że na tym pierwszym znalazły się klasyczne piosenki. To wyraźny atut CTRL — album jest spójny i broni się jako całość (w czym pomagają płynne przejścia między kolejnymi indeksami), ale utwory odsłuchiwane pojedynczo brzmią wcale nie gorzej.

Koniec końców okazuje się, że tytułowa kontrola odnosi się wyłącznie do pilnowania własnych myśli i odczuć, jakie wnosimy do relacji. Z takim przesłaniem, zrealizowanym bardzo swobodnie i świadomie jednocześnie, CTRL wyzwala uczucia podobne do tych, które towarzyszą nam przy otwartych i bezpośrednich osobach — czujemy się przy nich dobrze i bezpiecznie. Świat staje się trochę bardziej oswojonym miejscem, a my pozwalamy sobie po prostu być, czując ulgę, że nie musimy się nadymać i przywdziewać masek. Taka jest właśnie ta płyta — przyjazna i bliska; to przytulne miejsce, do którego uciekamy, żeby umościć się w nim z naszym osobistym bagażem i zostać tam jak najdłużej.

#FridayRoundup: SZA, London Grammar, Chuck Berry, Quebonafide i inni

Jak co tydzień w piątek dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych tygodnia.


Ctrl

SZA

Top Dawg

Nie mieli lekkiego życia ci, którzy wyczekiwali pełnoprawnego długograja SZA. Wielokrotne zapowiedzi, krążące po sieci już od zeszłego roku, okazywały się w większości czczymi słowami. Ostateczny termin wydania CTRL przesunął się z lutego na czerwiec, a fani dostali na pocieszenie wizualno-muzyczny kolaż wyjaśniający „Where the hell have you been” i trzy bardzo obiecujące – ale wciąż tylko — single. Liczba gości nie jest wprawdzie tak imponująca, jak można było wnioskować z zapowiedzi, jednak wszystko wskazuje na to, że w ciągu trzech lat od wydania ostatniej epki wokalistka nie próżnowała. — MajaDan


Truth Is a Beautiful Thing

London Grammar

Metal & Dust

Trójka młodych Brytyjczyków z zespołu London Grammar powraca, by zmierzyć się z nie łatwym tematem, jakim jest wydanie drugiego albumu. Pierwsze single nie zapowiadają zbytniej rewolucji w brzmieniu i nadal są to świetnie zaaranżowane utwory krążące wokół downtempo oraz ambitnego popu, za które świat pokochał ich po wydaniu rewelacyjnego debiutanckiego krążka If You Wait. Wszystkie utwory na nowy album tak jak poprzednio napisali sami, a producenckie szlify zapewnili im tacy ludzie jak Paul Epworth (Adele, Florence & The Machine), Greg Kurstin (Sia), Jon Hopkins oraz Tim Bran i Roy Kerr. Zapowiada się więc kolejna dźwiękowa uczta, zaserwowana przez niezwykle wrażliwych i zdolnych muzyków. — efdote


Egzotyka

Quebonafide

QueQuality

Wydanie drugiego studyjnego albumu Quebonafide to bez wątpienia duże wydarzenie, niekoniecznie jedynie muzycznie. Krążkowi towarzyszyła dobrze zaplanowana akcja promocyjna — od znakomicie zrealizowanych teledysków, po „Przygody Wesołego Hypemana” z różnych części świata. Na pewno Egzotyce nie można odmówić rozmachu, każdy kawałek to oddzielna historia. Na płycie znajdziemy między innymi refleksyjne utwory takie jak „Zorza” czy „Bollywood”, mocno boombapowe akcenty w postaci „To nie jest hip-hop” z KRS-Onem oraz piosenki, takie jak „Madagaskar”, które skutecznie rozpalają publikę każdego koncertu Quebo. Mimo dużej różnorodności, płyta zachowuje charakter koncept albumu, którego głównym tematem są podróże. Pozwoliły one spojrzeć raperowi z innej strony zarówno na odwiedzane kraje, ich kulturę, historię oraz społeczeństwo, jak i w głąb siebie. — Polazofia


Known Unknowns

Billy Woods

Backwoodz Studioz

Nie będzie to z pewnością łatwy w odbiorze krążek. Nowojorczyk Billy Woods należy raczej do grona raperów, których teksty mają w sobie potężną dawkę brudu i jeszcze więcej ukrytych znaczeń. Nie bez powodu artysta bardzo dobrze rozumie się z Aesop Rockiem, który nie dość, że rzucił mistrzowską zwrotkę w singlowym „Wonderfull”. Większością warstwy muzycznej zajął się dobry znajomy obydwu wymienionych tu nawijaczy, czyli Blockhead, który wnieść ma do tego albumu ponoć trochę melodii. Warto więc chyba zapoznać się z nieznanym. — efdote


Chuck

Chuck Berry

Dualtone

Po tym jak zmarły przed dwoma miesiącami prekursor rock & rolla został uhonorowany właśnie pierwszym w jego trwającej ponad 60 lat karierze oficjalnym teledyskiem, przyszedł czas na ostatni w jego karierze krążek, wydany już niestety pośmiertnie. Chuck został ukończony na krótko przed śmiercią artysty, a krążek wspólnymi siłami wydali Dualtone i Decca. To pierwszy album Berry’ego składający się głównie z premierowego materiału od 1979 roku. — Kurtek


A Rift in Decorum: Live at the Village Vanguard

Ambrose Akinmusire

Blue Note

Jeśli macie wątpliwości co do kondycji i prawdziwości współczesnego jazzu, powinniście posłuchać 35-letniego amerykańskiego trębacza Ambrose’a Akinmusire’a. Jest po temu akurat sposobność, bo muzyk wydał właśnie wyrafinowany dwupłytowy koncertowy album A Rift in Decorum: Live at the Village Vanguard nagrany wspólnie z jego kwartetem. Na krążek nawiązujący miejscem, w którym dokonano nagrania — nowojorskiego Greenwich Village, do bogatej historii muzyki jazzowej złożyło się 18 premierowych kompozycji autorstwa Akinmusire’a, w których kunsztownie dialoguje z dawnymi mistrzami. — Kurtek


Nowy utwór: SZA „Broken Clocks”

SZA podsyca apetyty tuż przed premierą debiutanckiego długograja CTRL i raczy nas trzecim singlowym kawałkiem. Na „Broken Clocks”, przy akompaniamencie „trapowych cykaczy” i sampla z utworu „West” River Tiber, arystka dzieli się refleksjami na temat upływu czasu i skutków tegoż. My tymczasem możemy zacząć odmierzać czas do długo wyczekiwanej premiery oficjalnego debiutu Solány Imani Rowe.

SZA podała datę premiery debiutanckiej płyty

Jeszcze jakiś czas temu nie wiadomo było kiedy wyjdzie oficjalny album SZA. Pojawiały się różne informacje, ale nie dało się ustalić nic konkretnego. Po wielu perturbacjach okazało się, że płyta w końcu się ukaże, tylko nie wiadomo było kiedy. Pojawiło się też zapowiadające krążek „Love Galore” z gościnnym udziałem Travisa Scotta. W końcu artystka podpisała kontrakt z RCA Records, ale wciąż nie było żadnych informacji o dacie premiery. Teraz wiadomo już, że CTRL wyjdzie 9 czerwca! Żeby było ciekawiej, na profilu TDE pojawił się zapowiadający album filmik, którego narratorem jest… RZA z Wu-Tang Clanu. Także RZA zapowiada album SZA, a my nie możemy się już doczekać!

Nowy teledysk: SZA feat. Travis Scott „Love Galore”

Nie minęły nawet dwa tygodnie odkąd SZA podzieliła się znakomitą singlową kolaboracją z Travisem Scottem, a już w sieci pojawiła się wizualizacja do utworu. Zgodnie z tytułem i charakterem numeru SZA i Scott zapraszają widzów do sypialni. Zupełnie inaczej niż w rapowych teledyskach — to SZA pokazuje swoją dominującą stronę, podczas gdy Scott jest wyjątkowo łagodny, niemal nieobecny. Pogrążoną w kontemplacji siebie nawzajem parę spowija chmara motyli.

SZA podpisała kontrakt z RCA Records

Ostatnio pierwsza dama TDE wypuściła nowy singiel zatytułowany „Love Galore” z udziałem Travisa Scotta. Numer zbiera pozytywne recenzje i to bardzo dobra wiadomość, ale nie jedyna. Okazuje się, że SZA podpisała kontrakt z RCA Records i tym sposobem jest trzecim nabytkiem TDE Enertainment, poza Kendrickiem i ScHoolboyem, któremu udało się wejść w szeregi dużej wytwórni. Kilka godzin po premierze kawałka na artystka podała informację na Twitterze.

Wiadomo też od dłuższego czasu, że pierwszy pełny album SZA — CTRL jednak wyjdzie nakładem TDE, a ostatnio mówiło się o problemach między nią a macierzystym labelem. Można więc założyć, że jej kontrakt z RCA to umowa na zasadzie joint venture, ale szczegóły nie są jeszcze znane.

Nowy utwór: SZA feat. Travis Scott „Love Galore”

Do diaska, SZA, przestań się nami bawić! Rozumiemy, że jesteś zajęta i ledwo starczy ci czasu na umycie zębów (vide „Where The Hell Have You Been”), ale to już prawie cztery miesiące od planowanej daty premiery CTRL. Czy chcesz, żebyśmy czekali jeszcze cztery lata i całkiem stracili zainteresowanie? Najwyraźniej nie, skoro w sieci pojawia się, drugi po „Drew Barrymore”, utwór z nowej płyty. Słodko-gorzki „Love Galore” w asyście Travisa Scotta i przesterowanych dźwięków porusza aspekt niebezpiecznych skutków tzw. „chemii międzyludzkiej”. Takie numery sprawiają, że coraz ciężej znieść oczekiwanie na nową płytę.

 

CTRL SZA jednak nie dziś

Gdy w przededniu zapowiedzianej ponoć na dzisiaj premiery długogrającego debiutu SZA CTRL nie było ani preorderu, ani okładki, ani tracklisty, ani jakichkolwiek działań promocyjnych, okazało się, że ujawniona data premiery nie była oficjalnie zatwierdzona przez Top Dawg Entertainment. SZA miała podzielić się tą informacją przy okazji wywiadu, którego udzieliła w styczniu magazynowi Billboard i to tam pierwotnie ukazała się ta informacja. Obecnie w artykule linijka z konkretną datą została zastąpiona ogólnym stwierdzeniem, że album ukaże się w lutym. Osoba związana z TDE potwierdziła ponoć, że płyta ukaże się bardzo niedługo, ale nie wspominała nic o lutym. Jak będzie, zobaczymy. Prędzej czy później płyta się ukaże.

Nowa SZA już w lutym

sza-01-13-17-616x440

Nowy album, nowa ja. To nie cytat, przepraszam, ale tak trochę jest, pisząc więc „nowa SZA” tak naprawdę mam oczywiście na myśli nową długogrającą muzyczną odsłonę piosenkarki. SZA co prawda nie domknęła trylogii epek, którą rozpoczęła w 2013 roku. Udało jej się wydać SZ. O A nawet nie wspomniała. Trzy lata później zapowiedziała natomiast CTRL, który będzie jej pierwszym longplayem i ukaże się już za tydzień — 3 lutego. Płytę, która nie ma jeszcze okładki ani tracklisty, wyda rzecz jasna Top Dawg Entertainment. Nie wiadomo niczego na pewno, ale w kontekście płyty byli wymieniani m.in. James Fauntleroy, Thundercat, Tyler, the Creator, Boots, Rick Rubin, Frank Ocean czy Kendrick Lamar. Na pewno będzie ciekawie. Poniżej pierwszy singiel z płyty — „Drew Barrymore”.

Nowy utwór: Sza „Drew Barrymore”

sza-drew-barrymore-single
Nie, ten wpis nie będzie o Drew Barrymore, ale o utworze o takim właśnie tytule. Najnowszy singiel Sza jest zapowiedzią jej nadchodzącego krążka CTRL. Artystka śpiewa o skomplikowanych relacjach damsko-męskich, samotności, przepraszając jednocześnie, że nie jest dość atrakcyjna, nie jest dość damą itd. Wszystko to osadzone jest w nieco nostalgicznej balladzie, którą przeszywa mocny, szorstki, wybrzmiewający na pierwszym planie wokal artystki. Pozostaje tylko czekać na kolejne odsłony pracy nad CTRL.

SZA z długogrającym albumem jeszcze w tym roku?

SZA

Związana z Top Dawg Entertainment wokalistka SZA, w krótkiej rozmowie z Essence Magazine wyjawiła, że jeszcze w tym roku możemy spodziewać się jej kolejnego wydawnictwa. Możliwe więc, że po dwóch latach od wydania epki Z i trzech od udostępnienia S, doczekamy się wieńczącego trylogię albumu A. Ze znaną sobie wylewnością artystka powiedziała, że materiału można spodziewać się w okolicy jej najbliższych urodzin, co będzie miało miejsce na początku listopada. Póki co więcej informacji brak, jednak można się po cichu domyślać i przy okazji mieć nadzieję, że na krążku pojawią się również inni przedstawiciele TDE. Czekamy więc i gorąco liczymy na to, że nie są to jedynie czcze zapowiedzi.

W ramach przypomnienia cudowna SZA.

SZA w coverze „Come and See Me”

SZA-hair-posterchild-1_192730796063

Niewiele dzieje się u SZA od czasu, gdy pojawiła się na albumie Rihanny Anti, ale wokalistka postanowiła podzielić się z nami swoim coverem piosenki „Come and See Me”. W oryginale ten numer wykonuje PARTYNEXTDOOR oraz Drake, ale to już chyba wiedza powszechna. Sprawdźcie wersję amerykańskiej wokalistki poniżej!

Plany wydawnicze Top Dawg Entertainment

tde

Anthony Tiffith, czyli innymi słowy Top Dawg z Top Dawg Entertainment,opublikował dzisiaj rozpiskę, z której możemy odczytać aktualne plany wydawnicze jego niewielkiego, ale przepełnionego talentami labelu. Oczywiście trzeba ją potraktować z przymrużeniem oka, pamiętamy że jego obietnica wydania sześciu albumów w 2014 roku rozłożyła się również i na 2015 rok. Tak czy inaczej czegoś tam się można dowiedzieć. Na przykład tego, ze drugi oficjalny album ScHoolboya Q jest już praktycznie gotowy i jest na etapie czyszczenia sampli. Oby to czyszczenie nie zaowocowało wurzyceniem jakiegoś wartościowego utworu, jak to było w przypadku jego poprzedniego projektu. Na zaawansowanym etapie są także prace nad kolejnymi krążkami SZy i Isaiaha Rashada. Swój materiał miksuje już także Ab-Soul. Wpisy dotyczące Kendricka Lamara i Jay Rocka brzmią raczej tajemniczo, ale tak jakby chciały nas nastawić na nową muzykę od nich jeszcze w 2016. Ciekawie prezentuje się rubryka „nowi artyści”, według której label ma wydać niedługo dwóch świeżaków, na razie oznaczonych jako Jan Kowalski 1 i Jan Kowalski 2. Największa bomba jednak znajduje się na samym dole. 2017, album Black Hippy? Od dawna powtarzam, że wspólny krążek K-Dota, Jaya, Q i Soula jest dokładnie tym, czego rap gra najbardziej potrzebuje. Napis „praying” nie obiecuje może zbyt wiele, ale lepsze to niż zupełne zaprzeczanie powstawania takiego albumu, jakie miało miejsce wcześniej. Trzymam kciuki, że plan ten został zrealizowany przynajmniej w połowie. To i tak byłaby satysfakcjonująca dawka dobrej muzyki.

Odsłuch: Rihanna ANTI

rihanna-anti-cover

Czuliśmy, że po premierze singla „Work” z Drakiem na czele, ten moment nadejdzie szybciej niż się spodziewamy. Czekaliśmy długo na te chwilę, ale jesteśmy już po pierwszych odsłuchach i możemy śmiało napisać: BYŁO WARTO. Na ANTI, ósmym albumie Rihanny, znajdziecie aż 13 numerów. O dziwo, na albumie zabrakło wcześniejszych singli „American Oxygen”, „FourFiveSeconds” oraz „Bitch Better Have My Money”. Najnowsza płyta Riri znajduje się już na portalu TIDAL. Miłego odsłuchu!