teledysk
Nowy teledysk: Chrisette Michele „Epiphany”
Chrisette nie próżnuje i co chwilę zdradza nam jakieś szczegóły dotyczące nowego krążka. Po okładkach singla i albumu przyszedł czas na teledysk do utworu promującego, czyli „Epiphany”. Klip utrzymany jest w miejskim nocnym klimacie i został wyreżyserowany przez Raya Kaya. Nie jest to co prawda żadna kosztowna, zwalająca z nóg produkcja, ale ogląda się dobrze. Czuje się trochę powiew wspaniałych lat 90tych, kiedy potrafiono kręcić teledyski ze smakiem bez wydawania na nie fortuny. Obraz przypomina mi nieco „The Way That I Love You” Ashanti i „If I Ain’t Got You” Alicii Keys. A Wam?
En Vogue: „Divas are back!”

Wracają panie z En Vogue! A przynajmniej możemy zobaczyć je na okładce najnowszego wydania magazynu JET. Pamiętacie jeszcze jak w latach 90-tych dziewczyny rządziły zarówno u nas w Europie, jak i za oceanem? Jak miło widzieć je wszystkie ponownie w oryginalnym składzie (czyli razem z Dawn Robinson, która opuściła zespół w 1997 roku). Co więcej, tu nie chodzi tylko o okładkę magazynu! Mówi się, że jeszcze pod koniec roku na półkach sklepowych pojawi się nowy studyjny album zespołu, który poprzedzała będzie światowa trasa koncertowa. Sama Dawn wypowiada się o comebacku EV:
Znowu nadszedł nasz czas. I nie chodzi o to, by blokować miejsce innym artystom. Po prostu czujemy, że to właściwy czas, by powrócić i zakończyć, co zaczęłyśmy.
Dla naszych młodszych czytelników, tudzież innych, którzy nie znają grupy (są tacy?) – jeden z największych przebojów grupy, „Don’t Let Go (Love)„:
Nowy teledysk: LeToya
W końcu po niespełna dwóch miesiącach czekania doczekaliśmy się teledysku do nowego singla LeToyi Luckett zatytułowanego „Not Anymore” zwiastującego nowy krążek artystki, „Lady Love„. Ci z Was, którzy śledzą na bieżąco amerykańskie blogi natknęli się zapewne na zdjęcia z planu, które pojawiły się online już jakiś czas temu. Cały obrazek do kawałka wydaje się być bardzo pomysłowy, niestety po dwukrotnym obejrzeniu klipu nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że i tak ten teledysk wcześniej czy później zginie pośród innych propozycji R&B; po angielsku można ładnie powiedzieć: It doesn’t have the „it” factor. Do tego sama piosenka nie jest jakaś wybitna, przy tej domniemanej liście producentów, którzy pracują z wokalistką przy nowej płycie, wybór „Not Anymore” na pierwszego singla wydaje się co najmniej dziwny. No ale sprawdźcie sami.
Nowy teledysk: Keri Hilson
Gdy załączyłam sobie ten teledysk to w mojej głowie zapaliło się czerwone światełko: Hilson w blazerach (btw krata na butach = nieee). Biiiiip, biiiip, biiiiip. Gdzie twoje szpile kochanie? Pewnie masz nowego stylistę : ) Otóż wcale nie o to chodzi moi drodzy. Hilson ma nowego chłopaka. Przynajmniej na potrzeby teledysku. Popatrzcie – na pewno zdziwicie się jak i ja. Co za wyjątkowo… niespodziewana para.. No bo przecież, jak to stwierdziła Emm – ten pan to pewnie woli sam ze sobą. Ale dajmy Keri pomarzyć.
Keri Hilson – Make Love
Prawdziwa (Amanda) Diva

Amanda Diva (właśc. Amanda Seales) to kobieta renesansu – poetka, piosenkarka, raperka. Zaistniała przez chwilę jako członkini grupy Floetry, a ostatnio wypłynęła w teledysku Q-Tipa „Manwomanboogie”. Stawia jednak na karierę solową a drogą do tego są liczne podziemne wydawnictwa. W zeszłym tygodniu artystka wypuściła do sieci kolejną EPkę zatytułowaną „Spandex Rhymes Soul” i sprawiła, że się zakochałam. Choć możliwe, że wpłynęły na moja opinię buty. Chyba nie przesadzę jednak jeśli nazwę ją na potrzeby strony uosobieniem współczesnego hiphop-soulu. Jeśli jeszcze nie jesteście zaintrygowani sprawdźcie jej stronę lub po prostu ściągnijcie zupełnie legalnie jej EPkę z sieci. Leniwi znajdą ją pod tym LINKIEM. No i oczywiście dorzucam muzyczną wizualizację jej osoby.
Amanda Diva – 40 Emcees
Nowy teledysk: Electrik Red
Nie słyszeliście jeszcze o Electrik Red? Najwyższy czas nadrobić zaległości! Wszystko więc zaczyna się w momencie, gdy cztery dziewczyny o imionach Sarah, Lesley, Binkie i Naomi rezygnują z bycia tancerkami takich gwiazd jak Usher czy Ciara, postanawiają zostać piosenkarkami i podpisują kontrakt z wytwórnią Def Jam na solowy album. Za produkcję materiału na krążek biorą się The-Dream oraz Christopher „Tricky” Stewart a grupa zostaje przedstawiana publiczności jako świeższa wersja takich girlsbandów jak Vanity 6/SWV.
Wczoraj premierę miał teledysk do ich najnowszego singla „So Good„, który zdaje się być jednym z najbardziej radiowych kawałków, jakie było mi dane usłyszeć w tym roku. Wyreżyserowany przez Melinę („Go Girl” Ciara & T-Pain, „Good Good” Ashanti) klip cieszy oko uroczym minimalizmem, który jakże pasuje do jakże pociesznej piosenki. Nie wmówicie mi, że utwór nie ma potencjału na wielki hit, bo kto może wiedzieć lepiej coś na temat przebojów niż Dream z Trickym? Debiutancki album dziewczyn „How To Be A Lady: Volume 1” na półkach sklepowych pojawi się już 21-go kwietnia, zapamiętajcie tę datę.
Nowy teledysk: Jazmine Sullivan „In Love With Another Man”
Taśmę produkcyjną Jazmine Sullivan opuścił właśnie kolejny teledysk firmowany jej nazwiskiem. Tym razem zdecydowano, że byłoby wskazane, aby to utwór In Love With Another Man zyskał formę obrazkową. Na całe szczęście, przy tej okazji postawiono na prostotę. Ostatnim razem bowiem w fabryce Jazminy postawiono na taniochę i zniszczono tym odbiór tak zgrabnego kawałka jakim był Dream Big. Pokój jego duszy! Wbrew nazwie taniocha wcale nie jest tania. Po prostu prostota jest tańsza, choć oczywiście zdarzają się również przypadki, kiedy nie musi. Casus In Love With Another Man to najwyraźniej opcja pierwsza. Choć może to była druga. Gubię się w tych kalkulacjach. Zresztą, sami dokonajcie kosztorysu. Dużo i tak się nie naliczycie.
A jako że nie przestajemy agitować w wiadomej sprawie, to kto zaprasza Jazmine nad Wisłę ?
Nowy teledysk: The-Dream „My Love” ft. Mariah Carey
W związku z naszymi trzecimi urodzinami, które przypadły w ten weekend, Filip dobrze zauważył, że lekkie niczym wata cukrowa (różowa) naśmiewanie się z Mariah Carey towarzyszy nam od zarania. Oczywiście, jak nasz kolega słusznie podsumował, wszystkie te wbijane od czasu do czasu w Mimi szpileczki (z różowymi główkami!) wynikają z faktu, że po prostu ją kochamy. Bierzemy ją z całym dobytkiem inwentarza i wszystkimi ,,divactwami”. Obejrzyjcie tylko ten klip, który jest niby teledyskiem The-Dreama, ale kogo to obchodzi, gdy w kadrze pojawia się Mariah, i powiedzcie jak można zostać obojętnym na jej różowy urok ? W odróżnieniu od różnych mrocznych i ,,mrohnych” fenomenów, ten ,,Mimi’owy ” jest uroczy i nieszkodliwy niczym Hello Kitty, tęcze, pastele, My Little Pony i lukrowane ciasteczka. Dzisiaj gdy jest już po urodzinach i trzeba odkurzyć confetti z podłogi, wy możecie wcisnąć play i przygotować się na kolejny odcinek Mimni odysei! Poniższy odcinek sponsorują pseudo-afro włosy (jak to się nazywa? pomóżcie!), Nick Cannon (reżyser obrazka), ah i ten … jak mu tam … The-Dream. Poza tym zwróćcie uwagę na bogaty warsztat aktorski głównej wykonawczyni ! Ależ, oczywiście urodzenie się 27 marca (Międzynarodowy Dzień Teatru) zobowiązuje.
Throwback video: Lenny Kravitz „It Ain’t Over ‚Til It’s Over”
Dawno nie było na Soulbowlu żadnych klipów sprzed lat z etykietką Throwback video. Nie mniej jednak przy okazji słuchania ostatnio „Mama Said” Kravitza, postanowiłem powrócić do tej starej tradycji. Tym bardziej, że jest do czego wracać, bo dawno już nie oglądaliśmy Lenny’ego w wydaniu stricte R&B. Kawałek „It Ain’t Over ‚Til It’s Over” to chyba najbardziej znany utwór piosenkarza utrzymany w takim klimacie, o czym może świadczyć fakt, że w 1991 roku dotarł on do #10 miejsca amerykańskiego zestawienia Hip-Hop/R&B. Później soulujące klimaty przewijały się w twórczości artysty jeszcze w szczątkowych ilościach na „5” i „Lenny”, a wyraźniej zarysowały się na „Baptism” z 2004 roku chociażby we wspaniałej kolaboracji z Jay’em Z „Storm”.
Nowy teledysk: Jim Jones „Na Na Nana Na Na”
Jim Jones przypomina mi bardzo Juelza Santanę z czasów „What the Game’s Been Missing!” i to nie dlatego, że pojawił się on gościnnie w jego „Pop Champagne” obok nowego mistrza vocoderowego śpiewu Rona Browza. Santana miał swoje „Whistle Song”, a Jones ma „Na Na Nana Na Na”. To dokładnie to samo połączenie chwytliwego prostego, ale kretyńskiego refrenu z najbardziej nowobogackim hip-hopowym szpanem jaki można oglądać w klipach amerykańskich raperów. Cóż więcej dodać? Na na nana na na…
