the alchemist

Recenzja: Freddie Gibbs & The Alchemist Alfredo

Freddie Gibbs & The Alchemist

Freddie Gibbs & The Alchemist

Alfredo (2020)

ESGN / ALC / Empire

Jakoś tak się złożyło, że płyty nagrane w duecie z jednym producentem Freddiemu Gibbsowi wychodzą lepiej niż własne solówki. Za potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że obydwa projekty z Madlibem są uznawane za współczesne klasyki i w sumie nie ma się czemu dziwić, bo to piekielnie dobre albumy. Alfredo, wspólny projekt z The Alchemistem, to kontynuacja tamtej tradycji.

Freddie Gibbs znów przenosi nas w świat biznesu narkotykowego, tego co w nim najciekawsze, ale nie zapomina też o gorzkich stronach. Przedstawia blaski i cienie życia narkotykowego barona, człowieka, który ma pod sobą całą ekipę pracujących dla niego ludzi, szacunek, posłuch i bogactwo. Słowem — może wszystko. Nieprzypadkowo zresztą jeden z numerów zatytułowany jest „Frank Lucas”, bo Gibbs przedstawia się jako współczesny don, ostatni prawdziwy gangster wierny zasadom, ale nie żaden włoski mafioso. Dla niego punktem odniesienia są właśnie afroamerykańscy bossowie, którzy najpierw żyli na ulicy, ledwie wiążąc koniec z końcem, by potem stać się panami sytuacji rozdającymi karty w grze. Wycinki z takiego życia świetnie pokazane są w otwierającym płytę „1985”, ukazującym romantyczną wersję balansowania na krawędzi, podobnie zresztą jak w „Look at Me” czy „Baby $hit”.

Wydawałoby się zatem, że profesja gangstera to u Gibbsa obraz pełen kwiatów, tęczy i zjeżdżających po niej jednorożców. Nic bardziej mylnego. On nie gloryfikuje takiego życia. Nie mówi — „Zobacz, każdy tak może”. Przedstawia różne aspekty, robiąc to za każdym razem w bardzo obrazowy sposób. Obok korzyści, jest też ryzyko, co doskonale pokazane zostało, chociażby w „All Glass” czy poprzedzającym go „Skinny Suge”, gdzie słyszymy wersy „Man, my uncle died off a overdose/And the fucked up part about that is, I know who supplied the nigga that sold it”. Gibbs udowadnia na płycie także swoją wszechstronność, potrafiąc wpleść odniesienie do współczesnej sytuacji społeczno-politycznej, a jednocześnie będąc wiernym motywowi przewodniemu całego albumu np. w „Scottie Beam”, w którym słyszymy wersy „He pulled me over, I asked him, „Yo, what’s the problem, sir?/I swerved to duck the potholes, man, I had no option, sir/Just let me go ’cause my license, insurance proper, sir/I’d hate to be on the run for smokin’ an officer”. Pomijam to, że wszystko na płycie zostało doskonale nawinięte, zarówno przez gospodarza, jak i przez gości, a ci są zacni, bo mamy wśród nich Benny’ego the Butchera, Conwaya czy Tylera, the Creatora. Sam zaś Freddie pokazuje takimi kawałkami jak „God Is Perfect”, że w kwestii flow niewielu raperów może się z nim dzisiaj równać.

Warstwa muzyczna Alfredo to małe arcydzieło, które stanowi kontynuację tego, co znamy z projektów tworzonych wspólnie z Madlibem. Nie jest to, pod żadnym pozorem, zarzut, ponieważ na tym projekcie The Alchemist potwierdza, że jest obecnie jednym z najlepszych producentów w grze. Tutaj kontynuuje styl, który rozpoczął się u niego mniej więcej w 2010 roku, przy okazji wypuszczenia wspólnej płyty z Oh No jako Gangrene. Wydaje się, że to właśnie w tym duecie produkcyjnie Al nieco się rozluźnił. Przestał układać klocki, jak to miało miejsce w pewnym okresie przy jego bitach dla Dilated Peoples. Nagle wszystko zaczęło być prostsze, a co za tym idzie, przynajmniej w moim odczuciu, lepsze. Na Alfredo muzyka płynie, pętle hipnotyzują i aż chciałoby się usłyszeć instrumentalną wersję wydawnictwa.

Alfredo to bezapelacyjnie jedna z najlepszych płyt w tym roku. Jedyne co można jej zarzucić to fakt, że jest krótka. Skondensowana forma w postaci trzydziestu pięciu minut to niedużo, a przy takiej jakości materiału zwyczajnie chciałoby się więcej.

#FridayRoundup: Ro James, Freddie Gibbs/The Alchemist, Lil Yachty i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem nowe płyty krążki wypuścili m.in. Ro James, Freddie Gibbs i The Alchemist, Lil Yachty, Miły ATZ i The Cool Kids, a epkę zaprezentowała Sevdaliza. Wszystkie jak zawsze do odsłuchu na naszej playliście #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Mantic

Ro James

ByStorm / RCA / Sony

Ro James zwrócił naszą uwagę już przed sześcioma laty, kiedy młody wokalista nagrał wspólny singiel ze Snoop Doggiem. Trzy lata później ukazał się jego debiutancki album Eldorado, na którym James zręcznie połączył pozornie wykluczające się radiowe nurty R&B — quiet storm z trap&B. I chociaż wówczas wciąż, mimo kontraktu z RCA, nie wieściliśmy mu wielkiej kariery. Tymczasem nowy album Mantic jest bez wątpienia dla Jamesa krokiem do przodu — nie tylko doprowadził do perfekcji swoją wizję post-pościelowego R&B, co udowodniły błyskotliwe single „Touchy Feely”„Too Much”, ale na płytę zaprosił pierwszoligowych gości — Brandy, Miguela i Masego. To bez wątpienia najważniejsza premiera R&B ostatnich tygodni. — Kurtek


#FridayRoundup

Freddie Gibbs & The Alchemist

Alfredo

ESGN / ALC / Empire

Freddie Gibbs i Alchemist kolejny raz łączą siły. Ich poprzednie, artystyczne spotkanie miało miejsce na wydanym w 2018 roku albumie Fetti nagranym przez tę dwójkę wraz z Curren$y. Tym razem przyszedł czas na klasyczny duet mc/producent, które zmaterializowało się w postaci albumu zatytułowanego Alfredo. Mocny zestaw zaproszonych na ten album gości reprezentują Tyler, the Creator, Rick Ross, Benny the Butcher oraz Conway the Machine, a dziesięć zawartych tu krążków, to pełne soulowych sampli i bardzo klimatycznych produkcji, na których Gibbs kolejny raz udowadnia, że jest jednym z najciekawszych raperów na hip-hopowej scenie. — efdote


#FridayRoundup

Lil Boat 3

Lil Yachty

Capitol / Quality Control

Wystarczyły zaledwie 4 lata, żeby Lil Yachty z jednego z najoryginalniejszych młodych raperów na scenie zamienił się parodię samego siebie. Czy to kwestia wypalenia, złego towarzystwa, a może braku talentu — trudno powiedzieć, jednak ostatnie wydawnictwa czerwonowłosego dzieciaka z Atlanty kompletnie zatraciły urok obecny na debiutanckim Lil Boat. Trzecia odsłona serii jest więc niejako ostatnią szansą Yachty’ego, żeby udowodnić, że należy do mainstreamu i ma jeszcze cokolwiek do zaoferowania słuchaczowi, który każdego dnia może wymienić 10 ulubionych raperów na 20 nowych. Przyjemny singiel „Oprah Bank Account” oraz gościnne zwrotki ASAP Rocky’ego, Tylera i Tierry Whack mogą zapowiadać względnie dobry projekt, jednak w kontrze stoi niemal godzinna długość, której, umówmy się, Lil Yachty nie udźwignie za żadne skarby. Czy warto dać temu szansę? Odpowiedź nasuwa się sama. — Adrian


#FridayRoundup

Miły ATZ

Czarny Swing

Def Jam

„Czarny swing” to jednostka elementarna flow. Definicja (stworzona przez samego autora tego określenia) pozostaje enigmatyczna w teorii, ale absolutnie jasna i odczuwalna w zbiciu się z materią debiutu gnieźnieńskiego MC. Czarny Swing to wizytówka-portfolio, szarmancko rzucona na stół rapowego mainstreamu, który wydaje się być coraz bardziej pogodzony z niepokorną naturą młodego rapera. ATZ ze swojego curiculum vitae wyciąga najbarwniejsze strzępki, serwując zarówno suto podbijane tłustym brytyjskim basem bangery odwołujące do czasów grime’owego Mordoru, jak i lekkie, laidbackowe boom bapy i hip house’y przesączone trójmiejską lekkością Undy. Na kompilacji nostalgicznych klisz się jednak nie kończy, bo Miły ma w zanadrzu także kilka świeżynek, jak chociażby suto trapowe strzały na czele z zaskakująco zaangażowanym „Strachem”, czy kawałek tytułowy, który jest zupełnie nową jakością na rodzimej scenie i, choć wyspiarskie korzenie pozostają więcej niż widoczne, wydaje się oferować coś na kształt współczesnego post-boombapowego futuryzmu. Ogromna w tym, oczywiście, robota producentów, spośród których najjaśniej bryluje atutowy, który tutaj udowadnia, że w kwestii muzycznej erudycji stanowi w naszym kraju podium. — Wojtek


#FridayRoundup

Joanna

Sevdaliza

Twisted Elegance

Nowa EPka Sevdalizy to wydawnictwo niezwykle skromne, nie w kwestii poetyki bynajmniej, a raczej pod względem po prostu ilościowym. Trzy tracki, łącznie składające się na 11 minut nowego materiału, powracają do neurotycznego, momentami ascetycznego wręcz art-popu, który artystka serwowała nam na poprzednich wydawnictwach, choć tym razem nieco odrywa się on (niestety) od trip-hopowych konotacji. Najbardziej intryguje utrzymane w minimalistycznym anturażu współczesnego R’n’B „Oh My God”, które może zwiastować nowy kierunek w twórczości Sevdalizy. Być może w dłuższej formie trafią się większe zaskoczenia. —Wojtek



#FridayRoundup

Volumes

The Cool Kids

Propelr

Chuck Inglish i Sir Michael Rocks niejako zapowiadali powrót z większym projektem, stawiając w ostatnich miesiącach małe kroczki. Najpierw było The Layups na bitach The Alchemista, później Got Wings wyprodukowane w całości przez Cardo. Dorzućmy do tego jeszcze kilka luźnych tracków z ostatnich dwóch lat i „Dipped” nagrane z Kenny Beats. Te wszystkie tracki i projekty skumulowane w jednym miejscu składają się na Volumes. Nie będzie to więc zaskoczenie dla zagorzałych fanów, którzy wszystkie te numery słyszeli już wcześniej. Dla reszty z kolei jest do dobry pretekst do tego, żeby o twórczości The Cool Kids sobie przypomnieć – w końcu pod względem jakości materiał nie zawodzi. Gościnnie pojawiają się m.in. Boldy James, duet Louis The Child oraz Guapdad 4000. —Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Freddie Gibbs i The Alchemist wypuszczają wspólny krążek

Wydawnictwo zatytułowane Alfredo, ukaże się już o północy

Freddie Gibbs i Alchemist ponownie łączą siły. Po wydanym w 2018 roku albumie Fetti nagranym przez tę dwójkę wraz z Curren$y przyszedł czas na klasyczny duet mc/producent. Album zatytułowany Alfredo ukaże się jeszcze dzisiaj o północy, a mocny zestaw zaproszonych gości reprezentują Tyler, the Creator, Rick Ross, Benny the Butcher oraz Conway the Machine. Mamy też pierwszy singiel i klip zapowiadający ten projekt, w postaci bardzo udanego „1985″. Zacieramy już ręce, bo wydana w ubiegłym roku do spółki z Madlibem Bandana, to jeden z najlepszych rapowych krążków ostatnich lat.

EDIT: Zgodnie z zapowiedzią, krążek już się ukazał, a posłuchać go możecie poniżej:

Cały świat Earla Sweatshirta i Alchemista

Earl Sweatshirt z nowym singlem

Nowy singiel Earla Sweatshirta to kolejny krok w jego jego nieśpiesznym snuciu się po najgęstszych odmętach oldschoolowej smoły. Tym razem za produkcje odpowiedzialny jest legendarny producent the Alchemist, zaś u boku Kgositsile’a pojawia się gościnnie Maxo. Kawałek ma zatem wszystkie potrzebne środki by obudzić ekscytacje słuchaczy, jednak tym razem w lirycznym szwendactwie Earla wydaje się aż za mocno wybrzmiewać jego bezcelowość. Zawodzi przede wszystkim instrumentalna warstwa, która, choć eksploruje stagnacyjny charakter ostatnich wydawnictw rapera, w porównaniu z organicznymi, zniuansowanymi beatami na Some Rap Songs czy nawet przypałową bałkańszczyzną tego jednego kawałka na Feet of Clay (wszyscy wiemy, o który numer chodzi) wypada po prostu blado i bezcharakternie. Earl ponownie uderza w nuty smutnego kaznodziejstwa z wybitnie poetyckim zacięciem, ale całość wydaje się po prostu nie poruszać tak mocno, jakby mogła. Być może cały świat po prostu teraz tkwi w takim bezcelowym zapętleniu i więcej trudno wyciągnąć.

Action Bronson i The Alchemist ponownie łączą siły

Action Bronson wypuszcza epkę na zakończenie roku

Action Bronson od kilku ostatnich lat przeplata robienie muzyki z wieloma innymi zajęciami. Na szczęście mniej więcej raz do roku stara się podrzucić słuchaczom jakiś świeży muzyczny kąsek. Tym razem czeka nas coś wyjątkowego, albowiem reprezentant Nowego Jorku po raz kolejny połączył siły z The Alchemistem. Efektem ich współpracy jest epka zatytułowana Lamb Over Rice. Projekt ma ujrzeć światło dzienne już 22 listopada. Pod spodem możecie sprawdzić okładkę, tracklistę oraz numer „Descendant of the Stars”, który miał swoją premierę w 2016 roku i według zapowiedzi znajdzie się na krążku.

Przy okazji warto wspomnieć, że tego samego dnia premierę będzie mieć wyjątkowa reedycja. Pierwszy mixtape duetu, czyli Rare Chandeliers  pojawi się na winylu. Niestety nakład jest mocno ograniczony i wynosi jedynie 1000 sztuk.

Spis utworów: 

1. „Dimitri”
2. „Sven”
3. „Tear Away Shorts”
4. „Accoutrements”
5. „Descendant of the Stars”
6. „Just the Way It Is”
7. „Arnold & Danny” (feat. The Alchemist)

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

*LAMB OVER RICE* PRODUCED ENTIRELY BY THE MAN KNOWN AS THE @alanthechemist NOVEMBER 22nd. 10 YEARS OF EXCELLENCE. ART BY ME.

Post udostępniony przez Action Bronson (@bambambaklava)

 

Step Brothers, czyli Evidence i The Alchemist znowu razem

Step Brothers - Burnt Tree

Step Brothers wracają z premierowym utworem

Evidence i The Alchemist w ostatnim czasie z pewnością nie narzekają na brak zajęć. Pierwszy dopiero co wyprodukował krążek Brothera Ali. Drugi wypuścił Yacht Rock 2, a przy okazji dorzucił jeszcze kilka bitów Earlowi i chłopakom z Griselda Records. A jakby tego było mało, to obaj znaleźli jeszcze czas na to, by po raz kolejny nagrać wspólny kawałek pod szyldem Step Brothers. „Burnt Tree” to pierwszy numer duetu od czasu wydania krążka Lord Steppington. Singiel ukazał się pod koniec października na winylu w limitowanym nakładzie. Czy to oznacza, że możemy spodziewać się albumu w najbliższym czasie? Trzymamy kciuki!

Nowy teledysk: Benny The Butcher „Rubber Bands & Weight”

Benny The Butcher wciąż dostarcza nowe teledyski promujące jego zeszłoroczny, rewelacyjny album Tana Talk 3. Najnowszy klip został nakręcony do numeru „Rubber Bands & Weight”, wyprodukowanego przez Alchemista. Widzimy w nim Benniego rapującego, a jakże, między innymi w rzeźni i w klubie na rozsypanej mące, która ma oczywiście symbolizować kokainę.

Teledysk jest inspirowany tym, jak moje blokowisko było podobne do osiedla The Carter z filmu New Jack City. Ulice uwielbiają ten kawałek, a moje osiedle szaleje, gdy gram na żywo ten joint! Ten kawałek pomógł Tana Talk 3 stać się klasykiem i nikt nie nawija w ten sposób tak jak ja.

— powiedział Benny w wywiadzie dla Complexa.

Sprawdźcie klip poniżej.

#FridayRoundup: Taconafide, Tinashe, Princess Nokia, Pac Div i inni

Jak we wspólnym projekcie poradzili sobie Taco Hemingway oraz Quebonafide? Czy następca Aquarius Tinashe spełni pokładane w niej nadzieje? Czy przejście z boombapu do emo rapu wyjdzie na dobre dla Princess Nokia? Na te oraz kilka innych pytań, znajdziecie odpowiedź w Waszym ulubionym cyklu zbierającym najważniejsze płytowe premiery.


SOMA 0,5 mg

Taconafide

Taconafide

No i stało się, gorący duet Taconafide, niczym Sobota wjechał na polskiego Spotifaja, od razu wykręcając zawrotne liczby, jeśli chodzi o ilość odsłuchów. My już jakiś czas temu sygnalizowaliśmy, co uważamy o ostatnich poczynaniach Taco Hemingwaya, więc może tym razem warto krótko wspomnieć o Quebonafide. Zaskakująco, częściej niż jego mniej doświadczony kolega, zdarzają mu się liryczne potknięcia i niedociągnięcia we flow. Zaskakująco, bo przecież Kuba w tego typu brzmieniach siedzi zdecydowanie dłużej. Płyta ma swoje mocniejsze i słabsze momenty. Do tych pierwszych na pewno należy kawałek „Wiem” (głównie za sprawą wpadającego w ucho bitu, który klimatem przypomina coś pomiędzy „Portland” Drake’a a „Chodź” Taco Hemingwaya). Miłośnikom hip-hopu może być jednak ciężko przebrnąć przez takie numery jak niebezpiecznie zbliżająca się do eskowych rytmów „Visa” czy „Mleko & miód” (tutaj irytuje głównie zmiana głosu Filipa). Najciekawszym momentem płyty jest jednak „Intro”, nie tylko dlatego, że można tam usłyszeć drobne scratche, ale i ze względu na warstwę liryczną. W tym przypadku obydwaj raperzy tekstowo wypadli o wiele lepiej niż w pozostałej części Somy 0,5 mg. Z drugiej strony linijkami przedstawili się jako ci, którzy mają coś do przekazania młodym. Wydaje się to dosyć kontrowersyjne, jeśli zestawi się to z treścią dalszych utworów z albumu czy z brutalnym wersem „trafiamy do młodzieży jak stary Kevin Spacey”. — Polazofia


Joyride

Tinashe

RCA

Tinashe bardzo długo wodziła nas za nos jeśli chodzi o jej następny krążek. Na następcę Aquarius przyszło nam czekać niecałe 4 lata. W międzyczasie wokalistka wydała Nightride (uznawany przez niektórych za jej drugi studyjny album, a część tytułuje go kolejnym mixtapem w dyskografii Tinashe), jednak wszyscy wciąż pytali, gdzież ten obiecany Joyride? No i mamy to. Płytę promują trzy single, każdy z rap featuringiem. Może zabrzmi to ryzykownie, ale już po pierwszym odsłuchu możemy pokusić się o tezę, że to co najgorsze wyszło na początku. Album jest dość skromny bo na 13 kompozycji 3 z nich stanowią kolejno intro oraz dwa interludia co daje nam 10 pełnoprawnych utworów, ale jakość rekompensuje niedosyt. Chce się rzecz, że jest to brzmienie starej, dobrej Tinashe. Na uwagę zasługuje szczególnie utwór „Stuck With Me” z Little Dragon, czyli jedyny nie-rap kolaborant na płycie. — Pat


A Girl Cried Red

Princess Nokia

Rough Trade

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Princess Nokia, która drogę do uznania przez najbardziej niszowe blogi muzyczne i najbardziej zajadłych fanów alternatywnego hip hopu utorowała sobie błyskotliwą mieszanką klasycznego boombapu i minimalistycznego trapu, postanowiła wydać album w stylistyce emo rapu. A Girl Cried Red, zapowiedziane nieco ponad tydzień temu to 8 premierowych utworów, których same tytuły stanowią podróż w czasie do głębokich lat 2000. Umieram z ciekawości — Adrian


1st Baptist

Pac Div

RBC

Członkowie zespołu Pac Div, swój ostatni album zatytułowany GMB wypuścili w 2012 roku. Od tamtej pory udzielali się głównie solowo, a najwięcej zamieszania zrobił LIKE, którego produkcje znalazły się, chociażby na good kid, m.A.A.d czy Malibu. Po sześciu latach trio powraca z nowym krążkiem, na którym produkcyjnie udzielają się DJ Dahi, Swiff D, Huss, Esta, James Rodgers oraz oczywiście wspomniany wcześniej LIKE. Szykuje się więc spora gratka dla wszystkich fanów nowej fali kalifornijskiego hip-hopu. — efdote


Lunch Meat EP

The Alchemist

The Alchemist

Spora część rapowej młodej gwardii chyba na dobre zrezygnowała już z usług takich producentów jak Alchemist. Nie powinien być to jednak powód do narzekań, bo Alan sam radzi sobie całkiem nieźle i raz na jakiś czas dostarcza fanom porcję nowej muzyki. Lunch Meat EP będzie jego pierwszym projektem wydanym w 2018 roku. Na mikrofonach bez zaskoczenia – Roc Marciano, Conway, Westside Gunn, Action Bronson i Styles P. A jeżeli komukolwiek taki zestaw nie odpowiada, to autor dołącza także wersje instrumentalne. Już sama ksywka Alchemista to chyba wystarczająca rekomendacja tak więc zapraszam do odsłuchu. — Mateusz


Robert Glasper x Kaytranada: The ArtScience Remixes

Robert Glasper Experiment

Blue Note

Robert Glasper i spółka zaprosili Kaytranadę, by pomajstrował przy ostatnim projekcie Robert Glasper Experiment ArtScience, który być może niesłusznie przeszedł zupełnie bez echa. Wszystko to z okazji zbliżającego się wielkimi krokami Record Store Day (to w przyszłą sobotę, 21 kwietnia) — wtedy też ukaże się winylowa wersja płyta. Na epce poza Kaytrą pojawiają się też Don Cheadle, Talib Kweli, Alex Isley i Iman Omari.— Kurtek


London EP

Jones

37 Adventures

Po udanym starcie przed dwoma laty Jones przygotowuje się do wydania następcy New Skin. Przed trzema dniami opublikowała pierwszy singiel z wydawnictwa „Tender”, którym towarzyszyła też premiera trzech innych utworów. Wszystkie cztery w specjalnych wersjach akustycznych złożyły się na epkę London. Jones zachowała nie tylko kolory kolory z poprzedniej okładki — niebieski, żółty i różowy, ale też koloryt subtelnego neo-soulu mieszającego się z popem i R&B.— Kurtek


Out of the Darkest

Mista Silva

Fresh 2 Def

Jeśli niestraszny wam utopiony w autotunie miks afrobeatu i reggaetonu, Out of the Darkest nowy mikstejp Mista Silvy powinien znaleźć miejsce na waszych plejlistach, zwłaszcza że to pierwszy długogrający projekt londyńskiego emcee, którego przed kilkoma laty typowano jako jedną z nadziei brytyjskiej afrobeatu. Teraz po sześciu latach od debiutanckiej epki, niezliczonych singlach i kolaboracjach nareszcie przedstawia swój muzyczny profil w pełnej krasie, od nieco innej strony, bliższej tropikalnym mashupom elektroniki i hip-hopu, ale zawsze. — Kurtek


Nowy utwór: MF Doom „DOOMSAYER”

Kolejny tydzień, kolejny utwór od Dooma. Miesiąc temu nie do pomyślenia, a dziś powoli zaczynamy się przyzwyczajać. Niedawno informowaliśmy was o zwiększonej aktywności zamaskowanego rapera i projekcie The Missing Notebook Rhymes. Wczoraj otrzymaliśmy trzecią część zaginionego notesu, którą okazał się być numer wyprodukowany przez Alchemista. Pozostało jeszcze dwanaście.

Action Bronson powraca z nowym utworem i datą wydania Blue Chips 7000

W ostatnim czasie Action Bronson zdecydowanie bardziej zaangażował się w rozwijanie swojej kariery telewizyjnej. Jak sam przyznał, zmusiło go to do odstawienia muzyki na dalszy plan. Nie oznacza to jednak, że Mr Wonderful przeszedł na rapową emeryturę. Po kilku miesiącach od premiery utworu „Durag vs Headband”, artysta podzielił się z fanami nowym trackiem. Produkcją „Brother Jedidiah” zajął się Alchemist a swoje trzy grosze dołożył również  Big Body. Bardzo możliwe, że kawałek jest singlem z nadchodzącego projektu Bronsona Blue Chips 7000. Podczas rozmowy z magazynem XXL raper zapowiedział, że nowy album ukaże się prawdopodobnie 23 czerwca. Jak dotąd ta informacja nie została ani potwierdzona ani zdementowana. Pozostaje więc czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Nowa epka: Jay Worthy & Alchemist Fantasy Island

W jednym z wywiadów udzielonych podczas tegorocznego Rolling Loud Jay Worthy zdradził, że pracuje nad projektem w całości opartym na bitach Alchemista. Po tym jak w ubiegłym tygodniu ukazał się klip do kawałka „Boomerang”, dziś nadszedł czas na premierę epki zatytułowanej Fantasy Island. W skład 17-minutowego materiału wchodzi 7 utworów, w których u boku gospodarza udzielili się Mayhem Lauren, Ray Wright, Conway czy, znany z płyt Action Bronsona, Big Body Bes. Klimat minialbumu trochę odbiega od dotychczasowego dorobku członka duetu LNDN DRGS. W miejsce G-funkowego brzmienia wjechały smoothjazzowe sample. Efekty współpracy obu panów do sprawdzenia poniżej.

Nowy utwór: Havoc & Alchemist feat. Method Man „Buck 50’s & Bullet Wounds”

thesilentpartner-1

Havoc i Alchemist szykują wspólny album. Taka kolaboracja nie dziwi bo przecież nie od dziś wiadomo, że Mobb Deep i Al od dawna ze sobą współpracują. Zaczęło się to jeszcze w 1999 roku za czasów Murda Muzik. Krążek Alchemista i Havoca ma tytuł The Silent Parnter i ukaże się 20 maja nakładem Babygrande Records. Alchemist zrobił też dwa albumy z drugą połową Mobbów, Prodigiem — Albert EinsteinReturn of the Mac. The Slent Partner doczekało się dwóch singli. „Maintain (Fuck How You Feel) to całkiem przyjemny numer na mega znanym samplu, a nowy „Buck 50’s & Bullet Wounds” to mocny, surowy joint z gościnnym udziałem Method Mana, oprócz którego na krążku wystąpią również Prodigy i Cormega. Tak swoją drogą, Meth serwuje tu całkiem mocne linijki. Przydałoby się żeby częściej rapował do takich bitów.

Nowy utwór: Havoc x The Alchemist „Maintain (F*ck How You Feel)”

havoc-the-alchemist-maintain-mp3-715x715

Niemal zawsze, gdy przecinały się muzyczne ścieżki zespołu Mobb Deep z producenckimi umiejętnościami, które posiada The Alchemist, efektem były całkiem udane rzeczy. Dlatego wszyscy fani powinni ucieszyć się na informację, że połowa duetu, czyli Havoc oraz wspomniany wyżej beatmaker ogłosili właśnie wspólny album zatytułowany The Silent Partner, który trafi do nas już 20 maja. Otrzymamy 11 tracków, na których gościnnie pojawi się Prodigy, czyli kolega z zespołu, Cormega, czyli kolega z osiedla oraz kolega z branży, czyli Method Man. Wszystko więc pozostaje w mocno nowojorskich klimatach, podobnie jak naprawdę udany pierwszy singiel, czyli przepełniony soulem numer „Maintain”. Może być ciekawie.

Recenzja: Domo Genesis & Alchemist No Idols

Domo Genesis & Alchemist

No Idols (2012)

Odd Future

Przez długi czas do Odd Future podchodziłem ze sporą rezerwą. Chłopaki przekonali mnie dopiero do siebie swoim debiutem studyjnym – The Odd Future Tape Vol. 2. Mniej więcej od tego czasu zacząłem śledzić poczynania składu, będącego dziś już niejako symbolem nowej fali w rapie, charakteryzującej się zupełnie inną estetyką brzmienia.

Dlatego też, gdy usłyszałem, że Domo Genesis wypuścił płytę nagraną na bitach Alchemista nieco się zdziwiłem. Raczej wydawało mi się, że obaj panowie reprezentują przeciwległe bieguny jeśli chodzi o styl, więc spekulując wcześniej na temat planów wydawniczych reprezentantów Wolf Gang na pewno bym nie wpadł na to, że dojdzie do takiej kooperacji. A jednak – w końcu doczekaliśmy się w Odd Future kogoś, kto nagrał całą płytę na samplowanych bitach.

No Idols to wypuszczony do sieci za darmo long play, na którym znajduje się 11 tracków wyprodukowanych w całości przez Alchemista. Wokale Domo urozmaica bardzo ciekawe zestawienie występów gościnnych. Oprócz ziomków ze składu: Tylera i Earla, możemy usłyszeć takie gwiazdy podziemia jak Action Bronson i Freddie Gibbs, legendę Prodigy, czy mniej znanych: Space Ghost Purp, Smoke Dza i Vince Staples.

Wbrew powszechnej opinii jakoby Domo Genesis był przyćmiewany przez swoich gości – choć faktycznie momentami brakuje mu tchu – rymuje dobrze i równo, podbijając rytm bitów mnogością rymów. W tych szalonych labiryntach słownych nie jest mu daleko nawet do Earla Sweatshirta. Pozostając przy gościach, inni także wypadają dobrze – w pamięć szczególnie zapada pierwsza zwrotka z utworu No Idols, w której Tyler, The Creator energicznie rymowane wersy kończy niepasującym spokojnym głosem przy zupełnie wyciszonym podkładzie.

Nie zawiódł także Alchemist – album obfituje w zapętlone gitarowe riffy, pocięte wokale o podwyższonej tonacji i kontrastujący z nimi głęboki bas. Bity jednak nie są tu w stu procentach klasyczne – Alc urozmaica płytę, dość często rezygnując z mocnych bębnów, co genialnie oddaje mroczny klimat niektórych utworów…

Zaułki dzielnic i sąsiedztw Los Angeles, gdzie nie dociera miejski monitoring, czy nowojorskie ulice późną nocą, podczas ulewy jakiej nie pamiętają nawet najstarsi wyborcy Rudego Giuliani, tam właśnie przenoszą nas takie kawałki jak „Fuck Everybody Else”, „Elimination Chamber” czy „The Daily News” – będące najmocniejszą częścią albumu. Ale No Idols nie jest jedynie potencjalnym soundtrackiem do filmu gangsterskiego – Domo i Alchemist mają w zanadrzu także bardziej chillujące czy wręcz refleksyjne kawałki („The Feeling”, „Gamebreaker”, „All Alone”).

No Idols to bardzo dobra płyta, łącząca artystów z dwóch różnych nurtów rapu, którzy doskonale odnaleźli się współpracując ze sobą. Domo Genesis udowodnił, że nie jest tylko tłem w składzie Odd Future, a Alchemist na pewno zyska sobie dzięki niemu nowych fanów.

Nowy album: The Alchemist Russian Roulette

Zawszę cenię w hip hopie różnego rodzaju eksperymenty i próby stworzenia interesujących konceptualnych krążków. Takiego zadania podjął się ostatnio znany i (z tym różnie bywa) lubiany producent, The Alchemist. Tytuł albumu i towarzyszące jego wydaniu grafiki to nie przypadek – wspólnym mianownikiem zawartych na płycie podkładów są sample rosyjskiego pochodzenia. Takie przynajmniej były założenia – nie wiem czy omyłkowo czy nie, ale jeden z podkładów („Oleg’s Flight”) Alc oparł na samplu z… Haliny Frąckowiak.

Co do wrażeń z odsłuchu Russian Roulette, to mam mieszane uczucia. Miłośnicy twórczości Alchemista powinni być usatysfakcjonowani, ja osobiście nie przepadam za niechlujnym, mało kreatywnym stylem produkcji tego pana. Z drugiej strony ogromnym plusem wydawnictwa są goście: Guilty Simpson, Fashawn, Roc Marciano, Action Bronson, czy Mr. Muthafuckin eXquire. Poniżej obejrzeć możecie klip do utworu wyjątkowo zakręconego duetu: Danny’ego BrownaSchoolboya Q. Teledysk również jest ładnie zakręcony. Jak to trafnie w jednym z youtube’owych komentarzy ujęto – prawdopodobnie przedstawia on wyprawę do wnętrza umysłu Danny’ego.

Nowy teledysk: Evidence „The Liner Notes” ft. Aloe Blacc

Raper z Los Angeles przygotował teledysk do numeru, który otwiera jego ostatni album Cats & Dogs. „The Liner Notes” to krótki zapis backstagu z trasy Evidence’a, wyreżyserowany przez Dave’a Wilsona. Wokalnie udziela się tutaj Aloe Blacc, jednak nie zobaczymy go w klipie. Za numer odpowiada The Alchemist i według ostatnich informacji, producent planuje wydać wspólną płytę z Evidencem zatytułowaną Untitled „Step Brothers” Project.

Nowy teledysk: The Alchemist feat. Maxwell & Twista „Smile”

Pewnie pamiętacie, a może i nie, jak w połowie lutego do Internetu wyciekł kawałek z nadchodzącego krążka Alchemista zatytułowany roboczo „Hide My Tears” gościnnie na wokalach z MaxwellemTwistą. Otóż utwór doczekał się i wydania singlowego, i wersji teledyskowej, pod oficjalnym tytułem „Smile”. Kawałek oczywiście znajdzie się na albumie „Chemical Warfare”, który do sklepów trafi 7 lipca. Maxa niestety nie ma w teledysku, ale cieszę się, że pojawia się w tym nagraniu, bo refren, jest jego bardzo mocną częścią. Klip nie powala na kolana, ale dużo się dzieje i ogląda się z zaciekawieniem. Polecam!

Uśmiech Maxwella czyli gościnnie w utworze ‚Smile’

maksioo

Mam wrażenie, że uśmiech Maxwella robi się coraz bardziej naciągany i nieszczery. Ile można czekać na trylogię rodem z Sienkiewicza? Jak widać – długo. A końca czekania nie widać. Robienie głupiej miny do złej gry nie zachęca. Ale nie o tym teraz. Podczas gdy o trzech albumach nic w trawie nie piszczy (to nic, że kwiecień/maj miała ruszyć trasa koncertowa, to nic) Maxwell, udzielił się gościnnie na nadchodzącym krążku The Alchemist ‚Chemical Warfare’, razem z Twistą, na singlowym kawałku ‚Smile’ . Spóźnialski zajął sobie miejsce w refrenie i świetnie sobie poradził! Warto też zwrócić uwagę na tempo rapowania Twisty, potraficie tak? Utwór po skoku.

(więcej…)

Jessie Ware - What's Your Pleasure