Wydarzenia

the-dream

Nowy teledysk: The-Dream feat. Pusha T „Dope Chick”

Chociaż internet przejął po telewizji już prawie na dobre teledyskowy biznes, wciąż istnieje problem cenzury. Ostatni teledysk The-Dreama padł własnie ostatnio jej ofiarą. Wydawcy doszli do wniosku, że modelki wymachujące Ingramami i wciągające nosem sproszkowaną płytę piosenkarza to za dużo jak na klip. W ten sposób „Dope Bitch” stało się „Dope Chick”. Dopóki nie będą ingerować w samą albumową wersję utworu to nie ma raczej poważnych powodów do narzekań. Bardziej martwi mnie jednak coś innego – data premiery krążka Love IV MMXII została zmieniona z konkretnej na „później w tym roku”. A było już tak blisko.

Nowy teledysk: The-Dream feat. Pusha T „Dope Bitch”


Piękne panie, eleganckie samochody, grube pliki dolarów, spluwy i tony kokainy – The-Dream doskonale zna wszystkie elementy prawdziwego hip hopu prosto z serca. Singlowe „Dope Bitch” z gościnną zwrotką Pushy nie jest zwiastunem wymarzonego przeze mnie brzmienia czwartej solówki Teriusa, ale i tak wciąga niczym wszystkie przedstawione na klipie pokusy życia. Do premiery Love IV MMXII pozostał już niecały miesiąc. Czekam, The-Dream raczej nigdy mnie pod żadnym względem nie zawiódł.

The-Dream wypuszcza kolejny singiel

„Dope Bitch” to już trzeci singiel z zapowiadanego od dawna Love IV MMXII po raczej antyradiowym podwójnym „Body Work”/”Fuck My Brains Out” i komercyjnie chybionym „Roc” przyszedł czas na coś nieco bardziej radiowego, choć naturalnie nadal na stałym wysokim poziomie. „Dope Bitch”, w którym gościnnie wspomaga wokalistę Pusha T, czuć echa g-funku, wczesnej Kelis czy popowego kunsztu Michaela Jacksona. To najbardziej przebojowa z piosenek Nasha od niesinglowej niestety „Yamahy” sprzed dwóch lat. Warto dodać, że premiera czwartego albumu studyjnego producenta została wyznaczona na 14 sierpnia. Oby tym razem się udało.

Nowy teledysk: The-Dream feat. Casha „Kill the Lights”

Kto by się spodziewał, że Dream zdecyduje się wypuścić klip do tego kawałka? Na pewno nie ja. I w sumie uważam, że zupełnie niepotrzebnie, bo piosenka jak na możliwości twórcze Teriusa jest raczej wątła, teledysk zupełnie pozbawiony koncepcji i klimatu, a przeboju i tak z tego nie będzie. Nie mniej jednak muszę przyznać, że podparte obrazem, nagranie brzmi lepiej aniżeli wcześniej, gdy dysponowaliśmy samą fonią. Będzie to na pewno integralna część kolejnej płyty producenta LOVE, IV, zapowiadanej na lato.

The-Dream wywraca wszystko do góry nogami

Może nie wszystko wszystko, ale dużą część wizji swojego nadchodzącego krążka, jaką do tej pory zdążył przed nami nakreślić. The Love IV: Diary of a Madman ewoluowało (czy raczej dewoluowało patrząc na liczbę słów) w Love IV MMXII. Dream chyba chce być tajemniczy, bo ja bym raczej nie przeceniał umiejętności Amerykanów względem odcyfrowywania rzymskiego pisma. Rolling Stone posłuchał już materiału z nadchodzącego krążka, który nadal nie ma daty premiery (co jest trochę smutne, biorąc pod uwagę, że zapowiadają go od lat i mamy już pierwszy oficjalny singiel – „Roc”) i z przykrością donoszą, że z wielkich zapowiadanych kolaboracji ostała się jedynie Mary J. Blige (której od kilku lat zupełnie nie wierzę, sorry Mary) oraz Gucci Mane (który miał swoje „Lemonade” w zeszłym sezonie i od tego czasu niczego kreatywnego u niego nie słychać).

Magazyn wymienia tytuły utworów: „Foreplay” w stylu R. Kelly’ego, „Equestrian” z dudniącym beatem, „Slow It Down”, w którym śpiewa „I know they ain’t gonna play this on Top 40 radio” (jakie to prawdziwe!). Mary J. Blige śpiewa na tle smyczków w introspekcyjnym „Divine” (czego właśnie trochę się obawiam), a Gucci Mane szaleje z Dreamem w klubowym bangerze „Paid” (czego obawiam się mniej). „Katrina” to podobno męska wersja „Irreplaceable” Beyoncé (ojej), a w”Talk That Shit” dostaje się The-Weeknd i J. Holiday’owi (że go kopiują niby). Set kończy „Ya’ll”, gdzie Dream cierpi katusze i każe się krzyżować. Plus jest taki, że to na pewno nie wszystkie nowe piosenki, więc może jeszcze usłyszymy na płycie Kanyego!

Nowy utwór: The-Dream feat. Casha „Kill the Lights”

Dream zrobił się ostatnio nieco undergroundowy. Niby prezentuje nową muzykę, ale jest zdecydowanie na uboczu głównego nurtu. To i dobrze i źle. Nowy numer, singiel/niesingiel (niepotrzebne skreślić) jest prawdopodobnie kolejnym wycinkiem zapowiadanego od dawna The Love, IV (Diary of a Mad Man) lub 1984: Persona of Love lub Nikki: The Chronicles (niepotrzebne skreślić + deja vu!), bo tak, Dream obecnie zapowiada aż trzy płyty (ciekawe czy wytwórnia o tym wie!?). „ROC” powoli hula w radiu, ma nawet teledysk, a „Kill the Lights” to duet z protegowaną Radio Killa Records, niejaką Cashą. To bardzo Dreamowa falsetowa pościelówa, ale rzecz raczej bez większego polotu. Odsłuch poniżej, a ja czekam już na kolejne piosenki.

Nowy teledysk: The-Dream „ROC”


Data premiery krążka The Love, IV: Diary Of A Madman wciąż pozostaje tajemnicą, zagadką, na którą odpowiedzi nie zna jeszcze nawet sam The-Dream. Znany (i to od jakiegoś już czasu) pozostaje jedynie pierwszy oficjalny singiel, czyli „ROC”. Doczekał się on właśnie teledysku – relacji z ekstrawaganckiej imprezy, jakiej nie widziałem od czasów „Let’s Get Blown” Snoopa. Muzyka, piękne panie, mięsko z grilla i partyjka cymbergaja – niby wszystko jak u nas, ale jednak inaczej.

Nowa muzyka od The-Dreama

roc

Czołowy producent R&B wraca z nowym singlem. Utwór „ROC”, którego można już posłuchać w całości na stronie internetowej artysty jest pierwszym numerem promującym zapowiadany i przesuwany od dawna krążek The Love IV (Diary of a Mad Man). Po negocjacjach z wytwórnią album ma ukazać się w tym roku. Dokładna data nie jest jednak znana. Źródła donoszą, że na nowej płycie Dreama gościnnie pojawią się takie wielkie nazwiska współczesnej czarnej muzyki jak Kanye West, Jay-Z, Drake, Mary J. Blige, Lil Wayne, Dr. Dre czy R. Kelly.

Nowy teledysk: The-Dream feat. Big Sean „Ghetto”

Nie wiem czy tylko mi się wydaje czy The-Dream spadł ostatnio trochę rangą z roli wszechobecnego potentata kreatywnej energii we współczesnym R&B do gwiazdy na skraju upadku, która przesuwa w nieskończoność premierę kolejnej płyty, trwoniąc energię na średniej jakości projekty na granicy oficjalności. I choć jak dotąd jego muzyczne wizje sprawdzały się doskonale, boję się, że przyszła kryska na matyska. Tak jak Neptunesi utknęli w 2004, Timbaland w 2006, tak The-Dream z dużą dozą prawdopodobieństwa został gdzieś w 2010. Tymczasem nowy teledysk do jednego z numerów z darmowego krążka 1977 wypuszczonego do sieci w sierpniu tego roku.

Co więcej zapowiadany od dawna krążek The Love, IV: Diary of a Madman zostaje przesunięty po raz kolejny, bo Dream planuje jeszcze zimą tego roku wydać swój pierwszy międzynarodowy album 1984: Persona of Love zainspirowany jego niedawną podróżą na stary kontynent. Oby tylko ta międzynarodowość nie oznaczała elektropopowego zacięcia i próby podbicia Europy mało wysublimowaną łupanką. Czas pokaże.

Nowy teledysk: The-Dream „Long Gone”

the-dream-thumb-473x381

Wciąż nie jest do końca jasne, co z premierą czwartego solowego albumu The-Dreama (The Love, IV: Diary of a Madman), w związku z tym artysta postanowił skupić się przynajmniej na promocji swojego darmowego materiału. Przypominamy, że pod koniec sierpnia muzyk wypuścił do sieci album jako Terius Nash i możecie go sciągnąć choćby stąd. Przed Wami teledysk do jednego z obecnych na 1977 utworów.