action bronson

Recenzja: Action Bronson Only for Dolphins

Action Bronson

Action Bronson

Only for Dolphins

Loma Vista Recordings

Od nowojorskiego kucharza, przez dobrze zapowiadającego się rapera, aż po autora bestsellerów, aktora i osobowość telewizyjną. Kariera Bronsona w ciągu dekady przybrała niesamowity obrót, a on sam próbuje pozostawić coś po sobie na każdym możliwym polu świata show-biznesu. Co chwilę rozpoczyna kolejne projekty, często z niemających ze sobą nic wspólnego dziedzin — od kilku lat tworzy obrazy, które kończą jako okładki jego płyt (patrz wyżej), a obecnie na Instagramie relacjonuje swoją walkę ze zbędnymi kilogramami. Co jakiś czas wraca do mnie jednak pytanie — jak w tym natłoku zobowiązań Action znajduje czas na muzykę? Czy tworzenie albumów wciąż traktuje jako swoje główne zajęcie?

Takie myśli pojawiały się zwłaszcza podczas premier jego wcześniejszych krążków — Blue Chips 7000White Bronco. Oba były przeciętne i poza kilkoma wyjątkami brakowało na nich wyróżniających się, zapadających w pamięć momentów. Powrotem ku lepszemu była ubiegłoroczna współpraca z The Alchemistem na Lamb Over Rice. Mimo to, między jego ostatnimi krążkami nie brakuje podobieństw i zdaje się, że Bronson znalazł dla siebie niszę, w której bardzo dobrze się czuje i której na razie nie zamierza opuszczać.

Nie inaczej jest i tym razem — wśród brzmieniowych inspiracji Only for Dolphins można wskazać m.in. jazz, reggae i muzykę popularną z okolic Ameryki Południowej. Wielka szkoda, że krążek nie ukazał się kilka tygodni wcześniej — z pewnością sprawdziłby się doskonale w upalne letnie popołudnia. Za beaty odpowiadają stali współpracownicy Bronsona — The Alchemist, Harry Fraud, Daringer, Budgie, czy DJ Muggs. I choć album pod względem brzmienia nie zaskakuje, to spośród ostatnich dokonań Bronsona jest to płyta najbardziej spójna. Produkcje oparte na egzotycznych samplach doskonale wpisują się w motyw przewodni krążka. Jednocześnie udaje się uniknąć monotonii. Z jednej strony mamy funkowe „Latin Grammys” oraz inspirowane brzmieniem reggae „Golden Eye” i „Cliff Hanger”. Z drugiej nie brakuje spokojniejszych momentów — tu warto wspomnieć o „Vega” i melancholijnym „Hard Target”.

Co do samej genezy tytułu — jest to nawiązanie do jednego z numerów Bronsona — „Mt. Etna”. My next album’s only for dolphins/Motherfuckers don’t deserve me. Nie ma jednak powodów do obaw — rapowo to wciąż ten sam Bronson, którego znamy z poprzednich krążków. Nie brakuje więc błyskotliwego poczucia humoru, niezliczonych nawiązań do amerykańskiego kina i kreskówek, kulinarnych porównań i ciągłego balansowania na granicy absurdu. Sam Bronson w dużej mierze robi to, co na poprzednich albumach — nie eksperymentuje ze strukturą utworów, a każdy kolejny numer można potraktować niczym rapowy freestyle przeplatany refrenem. Za największe zaskoczenie można uznać „Splash” — to coś na kształt skitu parodiującego reklamę kosmetyków z lat 90. Jest tu wszystkiego po trochu, a Action nie czuje się w obowiązku, by opowiadać większą historię. Elementem spajającym całość są po prostu pojawiające się co jakiś czas odgłosy wydawane przez delfiny.

Action Bronson gra główną postać w swoim własnym filmie, a każda kolejna płyta to soundtrack do wydarzeń z jego życia. Raper portretuje się niczym żywą legendę, postać rodem z obrazów ze Schwarzeneggerem i Stallonem. Nie inaczej jest w przypadku Only For Dolphins. To trochę jak kolejna część kinowej superprodukcji — jeśli wiemy czego się spodziewać, to dostaniemy to, na co czekamy. Dla nieprzekonanych może to być za mało, ale sam Action zdaje się tym faktem nie przejmować. Only for Dolphins to powrót do formy i doskonała uczta, ale docenią ją przede wszystkim fani rapera.

#FridayRoundup: Aaron Taylor, Action Bronson, Shay Lia i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. W tym tygodniu obrodziło. Nowe płyty wydali m.in. Aaron Taylor, Action Bronson, Shay Lia, Vito Bombino z Bitaminy, Joji, A$AP Ferg czy Elzhi, a także Public Enemy, The War and Treaty, Tory Lanez i Jessie Reyez. O części piszemy poniżej, a wszystkie znajdziecie na naszej plejliście.


#FridayRoundup

Icarus

Aaron Taylor

Edenic

Od jakichś dwóch lat, kiedy Aaron Taylor wskrzesił ducha VooDoo D’Angelo na swoim trzecim krążku The Long Way Home brytyjski wokalista jest jednym z naszych cichych ulubieńców. Wykonawców, których poczynania z uwagą śledzimy, bo pokładamy w nich nadzieje. Nie inaczej było z prezentowanymi regularnie przez ostatnie pół roku zwiastunami jego kolejnego projektu Icarus — mniej jawnie i bezpośrednio odtwarzającego schemat Soulquarianowego neo-soulu, a raczej budującego na jego podwalinach coś bardziej introspektywnego, intymnego, momentami wręcz koncepcyjnego. Pod tym względem Taylor przywodzi na myśl Gabriela Garzona-Montano, choć jego muzyczna skala przechyla się raczej w stronę funkującego quiet stormu niż latynoskiego trapu. Muzyczna kreacja Taylora jest na swój sposób oldschoolowa, w tym sensie, że rzeczywiście dość bezpośrednio czerpie z brzmienia przełomu milenialnego, ale jest to bez wątpienia kreatywne przekształcenie, znacznie bardziej satysfakcjonujące i indywidualne niż wspomniane The Long Way Home. Nie tylko dajemy mu okejkę, ale wystawiamy certyfikat — oto autentyczny soul, który zrobi wam dobrze i zrobi wam dzień! — Kurtek


#FridayRoundup

Only for Dolphins

Action Bronson

Loma Vista / Concord

Najbardziej znany kucharz na hip-hopowej scenie powraca z kolejnym solowym projektem. Chociaż szczuplejszy o kilkadziesiąt kilogramów, to wciąż ten sam Action Bronson, który nieustannie zaskakuje swoim poczuciem humoru, błyskotliwością i genialnym uchem do bitów. Na swoim szóstym krążku zawarł 12 utworów wyprodukowanych między innymi przez DJa Muggsa, Harry’ego Frauda, czy, nie mogło być inaczej, The Alchemista. Mimo, że mogłoby się wydawać, że po tylu latach w grze Bronsolino nie ma już zbyt wiele do pokazania, single „Mongolia” i „Golden Eye” udowadniają, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zapowiada się naprawdę smakowity album dla fanów alternatywnego rapu z nowojorskich ulic. Bon appétit! — Adrian


#FridayRoundup

Solaris

Shay Lia

Shay Lia / AWAL

Shay Lia wyszła ze swojej strefy komfortowego R&B i zaprezentowała pełne pozytywnych wibracji EP Solaris. Nie pożegnała się na dobre z pierwotnie uprawianymi przez siebie dźwiękami, bo w singlu „Love Me, Love Me Not”, promującym wydawnictwo, brzmi przyjemny soul w parze z delikatnym wokalem artystki. Pozostała część mini albumu wypełniona jest słonecznymi kompozycjami w rytmie afrobeat, czy dyskoteki rodem z Lagosu. Nie zabrakło nawet sample’a z hitowego numeru duńskiej grupy muzycznej Junior Senior „Move Your Feet”, wykorzystanego w otwierającym „Irrational”. Dzięki haitańskim i nigeryjskim producentom Solaris dostarcza radości, tańca, pewności siebie i ciepła. A ciepła nam teraz brakuje. — Forrel


#FridayRoundup

Poczekalnia

Vito Bambino

Vito Bambino / Def Jam

Vito Bambino, czyli Mateusz Dopieralski, dał się poznać szerszej publiczności jako wokalista zespołu Bitamina. Od jakiegoś czasu obserwujemy rozwój jego solowej kariery — gościnnie pojawił się między innymi na albumie Rasmentalismu czy Jana-rapowanie. Wreszcie nadszedł czas na milowy krok, doczekaliśmy się solowego materiału Vita. Poczekalnia to miks brzmień, którymi inspirował się jeszcze podczas tworzenia Placu Zabaw czy Kawalerki. Od tego czasu zmieniło się wiele, artysta opowiada o tym, jak wkroczył w dorosłość, ale nie przestał marzyć i pozostał wierny ideałom młodości. Poczekalnia jest dziełem o miłości, przyjaźni i radości, a Vito kolejny raz udowadnia, że nie potrzebuje skomplikowanych słów, aby tworzyć piękne historie. — Polazofia


#FridayRoundup

Nectar

Joji

88rising / 12Tone Music / Columbia

Następca Ballads 1 Jojiego to doskonały przykład realizacji paradygmatu oczekiwania kontra rzeczywistość. Nectar miał się ukazać w czerwcu, ale został przełożony z powodu pandemii. Tym razem Joji terminu dotrzymał. Dotrzymał również kroku w tworzeniu post-Weekndowych ścinek alt R&B, bo trudno nazwać utworami te zagubione skrawki materiału, które prowadzą niechybnie drogą generycznego rozmycia w przestrzeni, mimo prób okraszenia balladowego zestawu pokaźną liczbą wpływów, reprezentowanych również przez gości zewsząd (m.in. Diplo, Lil Yachty czy Yves Tumor). Jeżeli się chce, to można, ale równie dobrze można zakończyć swoją znajomość z Nectar na singlach. — Maja


#FridayRoundup

Floor Seats II

A$AP Ferg

RCA / Sony

Z pierwszą częścią Floor Seats swojego czasu już się we #FRU mierzyłem, pisząc o niej, że Ferg zasadniczo stale stara się wymazać ze swojego dźwiękowego horyzontu to, co bezapelacyjnie stanowi jego najmocniejszą stronę- ignorancki, mięsisty trap. Tymczasem, jakby na dowód obycia w newschoolowym rzemiośle, druga część Floor Seats wypływa na pełnej na przestworza tłustych 808, przestrzennych barsów i twerk anthemów, jakby chciała przypomnieć po eksperymentatorskich zapędach poprzedniczki, że papież osiedli jest tylko jeden. Tak sprawnie i tak agresywnie Ferg nie rapował od dawna, co najwyraźniej słychać na jego fantastycznym przelocie na „Dennis Rodman”, jednak i tym razem, mimo pożywności zaserwowanego materiału, całość musi się mierzyć z pojedynczymi niewypałami, które zaburzają odbiór trapowego manifestu. Końcówka uderza w tony nieporadnego dyskomfortu, a „No Ceiling”, które powinno stanowić najbardziej pasjonujące collabo (Wayne przecież w ów trapowy paradygmat parę akapitów wpisał) zawodzi swoją czerstwą, repetytywną naturą. Gdy jednak album chce łoić dobrze, robi naprawdę srogą robotę. — Wojtek


#FridayRoundup

Seven Times Down Eight Times Up

Elzhi

Glow365

Dwa lata po premierze albumu Jericho Jackson nagranego z muzycznym wsparciem Khrysisa, reprezentant Detroit wraca do nas z kolejnym albumem, przy którego powstawaniu ponownie skorzystał z pomocy jednego producenta. Tym razem postawił na mniej znanego artystę o pseudonimie JR Swiftz, który dostarczył na ten krążek klasycznie brzmiące beaty, świetnie wpasowujące się pod liryczne popisy głównego bohatera. A ten opowiada głównie o wzlotach i upadkach, z którymi ludzkość zmierzyć musiała się przez ostatnie miesiące. Jak wskazuje tytuł wydawnictwa — Seven Times Down Eight Times Up, przepełnione jest to optymizmem i wychwalaniem wewnętrznej siły, dzięki której uda się przetrwać najmniej korzystne okoliczności. — Emes


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Złote oko i Magnolia Bronsona

magnolia action bronson

magnolia action bronson

Only for Dolphins posłuchamy już za tydzień!

Tydzień temu Action Bronson wypuścił kolejny po „Latin Grammys” singiel, a my poznaliśmy datę premiery jego piątego albumu. Only for Dolphins ukaże się już 25 września, a dziś wiemy też, że znajdzie się na nim 12 kawałków. Spodziewamy się, że projekt muzycznie będzie całkiem ciekawy. Wydany ostatnio „Golden Eye” z gościnnym udziałem Yung Mehico klimatem przywołuje skojarzenia z reggae, a z kolei „Magnolia” z Hologramem i Meyhem Lauren brzmi nieco egzotycznie. Zresztą sprawdźcie sami!

1. „Capoeira” feat. Yung Mehico
2. „C12H16N2”
3. „Latin Grammys”
4. „Golden Eye”
5. „Mongolia” Feat. Hologram and Mayhem Lauren
6. „Vega”
7. „Splash”
8. „Sergio”
9. „Shredder”
10. „Cliff Hanger”
11. „Marcus Aurelius”
12. „Hard Target”

Action Bronson tylko dla delfinów

action bronson only for dolphins okładka

Action Bronson zapowiada nadchodzący krążek

Zaraz po premierze ubiegłorocznego krążka Lamb Over Rice, Bronson zapowiedział kolejny album — Only For Dolphins. Jak widać, ostro wziął się do pracy, bo już w ubiegłym tygodniu wypuścił pierwszy singiel promujący projekt. Jak przystało na Bronsona, dostaliśmy letnie i przyjemne „Latin Grammys” nagrane na bujającym, funkowym samplu. Do tego raper dołączył szalone wideo, na którym pręży muskuły na zawodach siłaczy. Nie znamy jeszcze daty premiery Only For Dolphins, wiemy natomiast, że album zostanie w całości wyprodukowany przez Tommy’ego Masa – producenta odpowiedzialnego za beaty na debiucie nowojorczyka. Z takimi brzmieniami tegoroczne lato z pewnością się przedłuży.

#FridayRoundup: Tinashe, schafter, Action Bronson i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

FridayRoundup

Ostatni tydzień przyniósł nam kilka oczekiwanych, w istocie ważnych w 2019 roku premier. Tinashe podzieliła się swoim nowym, niezależnie już wydanym materiałem, schafter zadebiutował na polskim rynku, Action Bronson w piękny sposób próbuje nie dać o sobie zapomnieć z pomocą Alchemista, a do tego nasz polski Meek, Oh Why? wydał prawdopodobnie przełomowy album w swojej karierze, który promowany jest doskonałym, bardzo mocnym singlem. – A coś więcej? — zapytacie. Prosimy:


#FridayRoundup: Tinashe i Action Bronson

Tinashe Songs for You album cover

Songs for You

Tinashe

Tinashe Music Inc.

Nashe, Nashe, Nashe. Niezależność jej służy, ale czy zawsze? Sytuację Tinashe obserwuję uważnie od początku jej kariery muzycznej i każdy wyskok poza majorsowy kontrakt był udanym krokiem (szczególnie Nightride). Ostatnio Kachingwe podpisała umowę managementową z Roc Nation Hovy. To z pewnością poprawi jej wskaźniki oraz zapewni sukces kreatywny. Dlatego też na wieść o Songs for You fani zareagowali bardzo pozytywnie. Czy jest to jednak album na poziomie tej najlepszej Tinashe? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami po zapoznaniu się z nagranym materiałem. PS oczywiście cieszy mnie wsparcie okazywane 26-latce, które napływa z całego świata. To dla niej na pewno bardzo ważne. Oby się nie zatrzymywała, a jestem pewien, że jeszcze nieraz nas uraczy wspaniałą muzyką. — Kuba Żądło


Lamb Over Rice

Action Bronson

ALC

Muszę przyznać, że na kolejny wspólny krążek Bronsolino i The Alchemista czekałem z wypiekami na twarzy. W trakcie kończącej się już dekady dostarczyli razem sporo dobrego, w tym jeden z najlepszych mixtapeów ostatnich lat – Rare Chandeliers. I choć Lamb Over Rice raczej nie ma ambicji, by stawać w szranki z tamtym krążkiem, to z pewnością zadowoli fanów duetu. Komiczne i czasem wręcz absurdalne wersy Bronsona? Checked! Egzotyczne sample ledwie muśnięte złotym dotykiem The Alchemista? Są! Całość składa się z siedmiu tracków i trwa zaledwie dwadzieścia minut. Jeśli nudzi was szaruga za oknem, wejdźcie do pokręconego świata Bronsona. — Mateusz


#FridayRoundup: schafter i Meek, Oh Why?

 
schafter audiotele album cover

audiotele

schafter

Restaurant Posse

Debiut Schaftera to jedna z najbardziej oczekiwanych, a zarazem przełomowych premier tego roku na polskiej scenie. Wojtek konsekwentnie względem Hors D’oeuvre maluje rzeczywistość, do której i tak ostatecznie nas nie wpuszcza. Wszechstronne inspiracje tworzą tu postmodernistyczną siatkę, która staje się podstawą autorskich motywów i metafor, a koncept nawiązuje do konkursu telewizyjnego Telewizji Polskiej z lat 90., o tym samym tytule, co wydawnictwo. Muzyka Schaftera brzmi bardzo nowocześnie, świeżo i przede wszystkim zagranicznie – nie tylko ze względu na charakterystyczny język, w który zgrabnie wplata angielskie cytaty czy zwroty, ale również dlatego, że gatunkowo porusza się on na granicy podbitego hi-hatami rapu i alt r’n’b. A tego na naszym podwórku wciąż brakuje. — Klementyna


Zachód

Meek, Oh Why?

Asfalt Records

To już trzeci długogrający album projektu Meek Oh Why? dowodzonego przez Mikołaja Kubickiego. Tym razem muzycy stworzyli warstwę muzyczną opartą na mocno synthowych brzmieniach, w której słychać echa futurytstycznego hip-hopu, jak i flirtu z alternatywnym popem. Jeżeli dołożymy do tego wspaniale odnajdującego się na takim podkładzie muzycznym rapera, który oryginalnymi tekstami, kolejny raz wciąga nas do swojego świata, otrzymujemy kolejną dawkę wyśmienitej, do której chce się wielokrotnie wracać, nie tylko po to, aby odkryć zawarte tam nawiązania i metafory, ale również z samej przyjemności odbioru materiału tu zawartego. Warto dodać również, że wydający to label Asfalt Records przy pomocy Gosi Stolińskiej oraz Alicji Kozak, zadbali o świetną i bardzo spójną oprawę wizualną całości, co widać zarówno na klipie promującym krążek, jak i wydaniu fizycznym inspirowanym włoską modą męska lat 40 i 50. — efdote


#FridayRoundup: DJ Muggs & Tha God Fahim

 

Dump Assassins

Dj Muggs & Tha God Fahim

Soul Assasins Music

Pomimo silnie powracającej w hiphopie fali na uliczny brud i lo-fi spod znaku przegnitego, industrialnego szumu, produkcje DJa Muggsa nadal trudno pomylić z kimkolwiek innym. Kto raz miał okazje spotkać się z jego producenckim sznytem (poza jego cannabisowymi odlotami w ramach działalności w Cypress Hill) powinien już wiedzieć o co chodzi, czy może bardziej czuć smród slumsów w nozdrzach i chłód bruku na twarzy. Umiłowanie do wszechobecnego brudu i muzycznego naturalizmu bije z wycofanych beatów producenta, który wydaje się obchodzić z szelmowską satysfakcją wszelakie zasady przejrzystości i zakopuje perkusję pod gęstą warstwą szumiących sampli. Wprowadza to odpowiedni klimat pod urbanistyczną poezję Goda, który serwuje trochę filozofii rodem z getta, uderzając czasami w nieco zbyt kaznodziejczy ton. Całość pozostaje raczej solidnym, choć autorskim rzemiosłem, jednak zdarzają się momenty świetne („The Silent Samurai”) — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Action Bronson i The Alchemist ponownie łączą siły

Action Bronson wypuszcza epkę na zakończenie roku

Action Bronson od kilku ostatnich lat przeplata robienie muzyki z wieloma innymi zajęciami. Na szczęście mniej więcej raz do roku stara się podrzucić słuchaczom jakiś świeży muzyczny kąsek. Tym razem czeka nas coś wyjątkowego, albowiem reprezentant Nowego Jorku po raz kolejny połączył siły z The Alchemistem. Efektem ich współpracy jest epka zatytułowana Lamb Over Rice. Projekt ma ujrzeć światło dzienne już 22 listopada. Pod spodem możecie sprawdzić okładkę, tracklistę oraz numer „Descendant of the Stars”, który miał swoją premierę w 2016 roku i według zapowiedzi znajdzie się na krążku.

Przy okazji warto wspomnieć, że tego samego dnia premierę będzie mieć wyjątkowa reedycja. Pierwszy mixtape duetu, czyli Rare Chandeliers  pojawi się na winylu. Niestety nakład jest mocno ograniczony i wynosi jedynie 1000 sztuk.

Spis utworów: 

1. „Dimitri”
2. „Sven”
3. „Tear Away Shorts”
4. „Accoutrements”
5. „Descendant of the Stars”
6. „Just the Way It Is”
7. „Arnold & Danny” (feat. The Alchemist)

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

*LAMB OVER RICE* PRODUCED ENTIRELY BY THE MAN KNOWN AS THE @alanthechemist NOVEMBER 22nd. 10 YEARS OF EXCELLENCE. ART BY ME.

Post udostępniony przez Action Bronson (@bambambaklava)

 

#FridayRoundup: Action Bronson, Rosalía, H.E.R., Vince Staples i inni

W tym tygodniu wjeżdżamy na bogato, ponieważ mamy dla Was aż dziesięć premier, po których najszczęśliwsi powinni być przede wszystkim fani hip-hopu, ale jak zwykle znaleźliśmy również trochę neo-soulu, jazzu a nawet szczyptę klimatycznego downtempo.

(więcej…)

Nowy teledysk: Action Bronson „White Bronco”

Action Bronson prowadzi życie pełne atrakcji, ale na szczęście udaje mu się jeszcze znaleźć czas na muzykę. Po prawie rocznej przerwie raper powraca z nowym utworem promującym jego nadchodzący album White Bronco. Kawałek został opatrzony psychodelicznym klipem. Krążek ma być wydany niezależnie, a całość trafi na sklepowe półki już 1 listopada. Pod spodem znajdziecie również projekt okładki.

Wyświetl ten post na Instagramie.

WHITE BRONCO NOV 1st EVERYWHERE.

Post udostępniony przez Action Bronson (@bambambaklava)

#FridayRoundup: Brockhampton, ASAP Mob, Action Bronson, Wiki i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

Dzisiejszym zestawem premier można by obdzielić dwa cykle z serii #FridayRoundup, a to oznacza że sezon wydawniczy właśnie wystartował i kolejne tygodnie przyniosą nam jeszcze więcej muzycznego dobra. Sprawdźcie co przyniósł nam dzisiaj.


Saturation II

Brockhampton

BROCKHAMPTON Records

Kto by pomyślał, że ostatni piątek sierpnia będzie jednym z najbardziej obfitych w premiery dniem w tym roku. Co więcej, wśród nich usłyszymy albumy dwóch, spośród bardzo niewielu aktywnie działających, grup hip-hopowych. Gdyby nie wydane w czerwcu Saturation, nowy album Brockhampton zapewne przeszedłby bez większego echa, jednak swoimi ostatnimi dokonaniami ekipa Kevina Abstracta mocno zaznaczyła swoją pozycję w panteonie współczesnej sceny rapowej. Saturation II zapowiada się na równie udany krążek — promującego go single “Gummy” czy “Swamp” potwierdzają, że skład wciąż kipi kreatywnością i jest w stanie przekuć ją w kompletny, przemyślany i ekscytujący projekt. Trzymam kciuki, że tak właśnie będzie — Adrian


Cozy Tapes Vol. 2: Too Cozy

ASAP Mob

A$AP Worldwide/Polo Grounds Music/RCA Records

Wszyscy siedzicie wygodnie? To czas na nową część przytulnych taśm od ASAPów. Nie minął rok od premiery dobrze przyjętej Cozy Tapes  Vol. 1, a chłopaki znów jednoczą siły.  Potencjał ekipy jest bardzo duży i mam nadzieję, że pomimo swoich solowych projektów, jak wydany tydzień temu album Ferga raperzy podeszli do wspólnej pracy odpowiednio skupieni. Oczekiwania są dość spore, lecz po pierwszym singlu „RAF” wszystko zapowiada się dobrze. Oby poziom został zachowany kolejnych szesnastu utworach. — mmisiak


Blue Chips 7000

Action Bronson

Atlantic / Vice

Gwiazda niezliczonej ilości programów telewizyjnych, obieżyświat i najlepszy kucharz wśród raperów, krótko mówiąc Mr. Wonderful, postanawia porzucić na moment świat showbiznesu i powrócić do studia by podarować fanom kolejny album. Pora jest jak najbardziej odpowiednia bowiem jego poprzedniej płycie stuknęły jakiś czas temu dwa lata. Blue Chips 7000 ma być zamknięciem serii, która na początku kariery utorowała Bronsonowi drogę do wejścia na rapową scenę. Pomysł powrotu do dawnej formuły zdaje się być strzałem w dziesiątkę, pod warunkiem, że nie będzie to tylko odgrzewany kotlet, a nowy materiał zdoła zaspokoić apetyty spragnionych nowości słuchaczy. – Mateusz


Fifth Harmony

Fifth Harmony

Epic / Syco

Trzeci studyjny album Fifth Harmony ukazał się już bez „piątej harmonii”, czyli Camili Cabello. Krążek nie ma tytułu, jest to tzw. self titled album, a oznaczać to może dwie rzeczy. Albo wydawnictwo w sposób znaczący określa danego artystę, albo znajduje się na nim muzyczny chaos, którego nie sposób zamknąć w ramy tytułu. Jak jest tym razem, słuchacze zdecydują po przesłuchaniu utworów. Jedynym gościem na płycie jest Gucci Mane, który udzielił się w promującym płytę kawałku „Down”. Dwa tygodnie przed premierą dziewczyny wypuściły jeszcze hip-hopowo-elektroniczną kompozycję „Angel”, do której, jak przystało na zespół, powstał kolorowy klip. Czy kwartet poradzi sobie bez odnoszącej sukces byłej członkini? Może jednak dezerterka powinna żałować swojej decyzji? – Forrel


17

XXXtentacion

Empire

Jestem w tej części słuchaczy nie do końca rozumiejących fenomen XXXTentacion. Biorąc jednak pod uwagę informacje dotyczące nowego projektu, może to ulec zmianie. Z tego, co mówi sam raper, 17 będzie dość osobistym albumem z utworami utrzymanymi w stylistyce „Revenge”, która wydawała mi się całkiem ciekawa, dlatego zamierzam dać X jeszcze jedną szansą. Jeśli jednak liczyliście na kolejną porcję utworów spod znaku „Look At Me!”, no cóż, w ten piątek mamy na szczęście wiele innych premier. — mmisiak


Anchovies

Apollo Brown & Planet Asia

Mello Music Group

Apollo Brown lubi nagrywać płyty w duetach z reperami. Wystarczy tylko przypomnieć jego wspólny krążek z O.C., czy Guilty Simpsonem. W tym roku przygotował dla nas projekt razem z Planet Asia. Legenda kalifornijskiego podziemia wypuszcza albumy masowo. Tylko w zeszłym roku wyszła jego solówka, krążek nagrany w duecie z DJ’em Conceptem i epka. Apollo też nie daje o sobie zapomnieć regularnie wypuszczając nowe materiały. Przy sporym natężeniu produkcji od obydwu panów można mieć obawy, że jakościowo nie będzie to nic nadzwyczajnego, tym bardziej że Apollo w swoich bitach lubi powtarzać patenty, a przez to brzmią one do siebie bardzo podobnie. Mam jednak nadzieję, że miło się zaskoczę. – Dill


Redemption Remixes

Dawn Richard

Local Action

Jedna piąta girlsbandu Danity Kane nie zwalnia tempa. Nie dość, że kilka miesięcy temu dwa z jej albumów pojawiły się w wersji deluxe. Nie dość, że Infrared deluxe było już szczodrze obsadzone remiksami. Do obszernej kolekcji dołącza właśnie epka z remiksami wybranych utworów z ostatniego długograja artystki. Jeżeli nie macie jeszcze dość EDM-owych salw od Dawn, albo jeżeli zdążyły wam się już osłuchać do znudzenia, koniecznie sprawdźcie tę propozycję. – MajaDan


Art in the Age of Automation

Portico Quartet

Gondwana

Portico Quartet powróciło do dawnej nazwy i co za tym idzie znowu ma w składzie czterech członków. Po tym, jak Nick Mulvey opuścił zespół i pozostała trójka pod nazwą Portico wydała album Living Fields dla wytwórni Ninja Tune, wydawało się, że nic już nie będzie tak jak kiedyś. Eksperymentalny, elektroniczny pop zastąpił bowiem brzmienie oparte na jazzie, muzyce ambient oraz downtempowej perkusji. Na nowej płycie do składu dołączył Keir Vine, zespół powrócił do starej nazwy, a pierwsze single brzmią jak za najlepszych czasów tej brytyjskiej formacji. Jak będzie z całym albumem, przekonać się możecie poniżej. — efdote


No Mountains in Manhattan

Wiki

XL Recordings

Znany z nieistniejącego już niestety zespołu Ratking, raper Wiki wydaje w końcu swój pierwszy, oficjalny debiut jako solowy artysta. Krążek No Mountains in Manhattan ma być podróżą przez wszystkie zawiłe sytuacje towarzyszące dojrzewaniu w najbardziej zaludnionej dzielnicy Nowego Jorku. Gościnnie pojawiają się tu m.in. Ghostface Killah oraz Your Old Droog, a produkcją, obok głównego bohatera albumu zajęły się również takie postacie jak, chociażby Kaytranada, kumpel ze wspomnianej wcześniej grupy Ratking, czyli Sporting Life, oraz ukrywający się pod pseudonimem randomblackdude — Earl Sweatshrt. — efdote


Running Wild

Grieves

Rhymesayers

Reprezentujący wytwórnię Rhymesayers — Grieves, często dosyć żartobliwie nazywany był nieślubnym dzieckiem Sluga. Podobna stylistyka, bazująca głównie na opisywaniu ludzkich emocji oraz młody wiek artysty, prowokowały do tego typu porównań. Na swoim najnowszym krążku zatytułowanym Running Wild, muzyk wyraźnie dojrzał. Muzykę na krążku współtworzył szwedzki producent Chords (znany, chociażby ze współpracy z grupą Looptroop), a efektem tego jest relaksujące brzmienie pełne soulowych i jazzowych wstawek. — efdote


Lil Uzi Vert

Luv Is Rage 2

Generation Now/Atlantic

To naprawdę solidne zakończenie wakacji. Do wszystkich wymienionych piątkowych premier postanowił dołączyć Lil Uzi, informując nas niespodziewanie w czwartek o premierze nowego mixtape’u. O samym Luv Is Rage 2 informacje zaczęły do nas dochodzić już pod koniec roku, lecz o projekcie wiedzieliśmy dotąd niewiele. Dopiero teraz po oficjalnym ogłoszeniu przez Uziego poznaliśmy szczegóły dotyczące tracklisty. Osobiście jestem bardzo ciekawy, co wyszło z połączenia sił z The Weeknd oraz czy Uzi da radę wejść z kolejnym utworem na poziom „XO TOUR Lif3”, które było jednym z utworów pierwszej połowy 2017.— mmisiak

<


Action Bronson ujawnia tracklistę Blue Chips 7000

Premiera Blue Chips 7000 już w najbliższy piątek. Najwyższy czas na ujawnienie kilku szczegółów dotyczących najnowszego wydawnictwa Action Bronsona. Przy pomocy jednego z portali społecznościowych raper pokazał światu tracklistę projektu. W skład albumu wchodzić będzie trzynaści utworów, a wśród gości obok stałych ziomków Bronsoliniego pojawi się sam Rick Ross! Wszystko wskazuje też na to, że trzecia część trylogii nie będzie wyprodukowana wyłącznie przez jednego producenta (podkłady na dwóch pierwszych odsłonach były dziełem Party Supplies). Za bity na zaprezentowanych do tej pory singlach odpowiadają Harry Fraud oraz Knxwledge. Pod spodem pełna lista utworów.

#BLUECHIPS7000 TRACK LIST. 8-25-17 NEXT WEEK!!!!!!!

Post udostępniony przez Action Bronson (@bambambaklava)

Nowy teledysk: Action Bronson „The Chairman’s Intent”

Pamiętacie teledysk do „The Symbol” z projektu Rare Chandeliers? Bronson szalał tam w blond peruce i parodiował filmy akcji z lat 70-tych. W najnowszym klipie stworzonym przy współpracy z Rikiem Cordero raper wraca do tego pomysłu. W rezultacie „The Chairman’s Intent” prezentuje się jeszcze bardziej efektownie i absurdalnie. Przy okazji premiery drugiego singla z Blue Chips 7000 Bronsolino podzielił się z fanami dobrą nowiną. Po kilku nieoficjalnych zapowiedziach jego nadchodzący krążek otrzymał datę wydania. Płyta trafi na rynek 25 sierpnia, a poza zwyczajnym pre-orderem na stronie wytwórni Warner pojawiła się oferta zawierająca m.in. kolację z artystą. Cena takiej zachcianki to jedynie 5000 dolarów. Są chętni?

Nowy teledysk: Action Bronson „Let Me Breathe”

Action Bronson to nie tylko autor dziwnych i pokręconych tekstów, ale także posiadacz kilku szalonych teledysków. Teraz do tego grona dołączył klip do najnowszego singla artysty zatytułowanego „Let Me Breathe”. Tych, którzy znają jego dotychczasowe dokonania nie zdziwi widok tańczących starszych panów czy obecność niesamowicie wysokiej striptizerki. Dodajmy jeszcze zakulisowe wypowiedzi ekipy z planu oraz to, że nikt nie wie co tak naprawdę wydarzy się podczas zdjęć. Niestety, wciąż brak jakichkolwiek informacji na temat planowanej premiery krążka Blue Chips 7000. Materiał początkowo był zapowiadany na 23 czerwca. Miejmy więc nadzieję, że nowe wideo zwiastuje rychłe ukazanie się projektu.

Action Bronson prezentuje okładkę i utwór z Blue Chips 7000

W ostatnich dniach muzyczna aktywność Action Bronsona zdecydowanie wzrosła. Kilka dni temu raper zaprezentował kawałek „Brother Jedidiah”, natomiast wczoraj premierę miał utwór, który prawdopodobnie znajdzie się na jego nadchodzącym projekcie. „Let Me Breathe” to letnia produkcja utrzymana w imprezowym klimacie. Za bit odpowiada nowojorski producent Harry Fraud. To nie koniec dobrych wiadomości dla fanów rapującego kucharza z Queens. Na jednym z portali społecznościowych Bronson udostępnił okładkę trzeciej części serii Blue Chips. Czyżby album faktycznie miał się ukazać zgodnie z zapowiedziami artysty? Pozostaje czekać na odpowiedź do 23 czerwca.

Action Bronson powraca z nowym utworem i datą wydania Blue Chips 7000

W ostatnim czasie Action Bronson zdecydowanie bardziej zaangażował się w rozwijanie swojej kariery telewizyjnej. Jak sam przyznał, zmusiło go to do odstawienia muzyki na dalszy plan. Nie oznacza to jednak, że Mr Wonderful przeszedł na rapową emeryturę. Po kilku miesiącach od premiery utworu „Durag vs Headband”, artysta podzielił się z fanami nowym trackiem. Produkcją „Brother Jedidiah” zajął się Alchemist a swoje trzy grosze dołożył również  Big Body. Bardzo możliwe, że kawałek jest singlem z nadchodzącego projektu Bronsona Blue Chips 7000. Podczas rozmowy z magazynem XXL raper zapowiedział, że nowy album ukaże się prawdopodobnie 23 czerwca. Jak dotąd ta informacja nie została ani potwierdzona ani zdementowana. Pozostaje więc czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Nowy teledysk: Action Bronson „Durag vs Headband” (feat. Big Body Bes)

action-bronson

Tęskniliście za nowymi rzeczami od brodatego grubaska z Queens? Jeśli tak, to posłuchajcie koniecznie jego nowego numeru „Durag vs Headband” z gościnnym udziałem Big Body Besa oraz produkcją od Knxwledge. Do utworu stworzony został również teledysk, w którym oprócz Bronsona i wymienionej dwójki pojawia się Alchemist oraz…biały koń. Póki co, wygląda na to, że jest to raczej luźny numer i nie zapowiada żadnego nowego projektu od mającego albańskie korzenie rapera. A co do samej piosenki i klipu, to na pewno przypadną one do gustu fanom Bronsoliniego. Sprawdzajcie!

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy utwór: Meyhem Lauren feat. Roc Marciano, Action Bronson & Big Body Bes „Bonus Round”

bonusround

Fajnie usłyszeć coś nowego od Meyhema Laurena. W końcu Silk Pyraminds ukazało się rok temu i od tamtej pory o reprezentancie Nowego Jorku było zaskakująco cicho.  Być może „Bonus Round” jest zapowiedzią jakiegoś większego wydawnictwa, ale na razie nic o tym nie wiadomo. Singiel to klasyczne bragga z nowojorskim brzmieniem, a akurat Meyhem, Roc Marciano Action Bronson najlepiej pasują do właśnie takich bitów. Nie wiadomo tylko za bardzo po co udziela się tu Big Body Bes bo zwyczajnie nie wnosi nic do całości. Na produkcji Harry Fraud.

 

 

 

 

 

 

 

Action Bronson zapowiada kolejną część Blue Chips!

action-bronson-baby-blue-bts-thumb

Mr. Wonderful nie zwalnia tempa. 2 dni temu ogłosił na Twitterze bardzo radosną nowinę dla swoich fanów. Już wkrótce ukaże się kolejna i  ostatnia (niestety) część mixtape’u Blue Chips. Poprzednie dwie wyprodukował duet Party Supplies i w trzeciej części nie będzie zmian. To jest genialna wiadomość, bo Bronsolini ze wspomnianą dwójką rozumieją się niesamowicie. Produkcja, która zamknie trylogię Blue Chips, będzie oznaczona numerem… 7. Przecież u Actiona nic nie może być normalnie. Dodał również, że „to będzie głupie” i wyjdzie niedługo. Jeśli tak jak poniższy numer, to pozostaje tylko czekać.

 

 

Statik Selektah nakręci klip na Fresh Island Festival 2015

action-bronson-joey-bada-statik-selektah-beautiful-life-mp3-715x715-560x...
Zawsze marzyłeś o tym, by wystąpić w klipie Statika Selektah? Teraz masz szansę, by spełnić swoje marzenie! Statik ogłosił właśnie, że wraz z Action Bronsonem oraz Joey Bada$$em, zamierza nakręcić teledysk do piosenki „Beautiful Life” podczas tegorocznej edycji Fresh Island Festival. Łapcie tych wariatów z kamerami na scenie, pośród tłumu, za kulisami. To może być ciekawy montaż. Jeśli jeszcze nie wiecie co zrobić z urlopem w lipcu, po raz kolejny gorąco polecamy muzyczną imprezę w Chorwacji. Po więcej informacji zapraszamy na oficjalną stronę wydarzenia.

Recenzja: Action Bronson Mr. Wonderful

action-bronson-mr-wonderful-artwork

Action Bronson

Mr. Wonderful (2015)

Atlantic/Vice Recors

Wspaniały, kapitalny, doskonały, idealny, pełen podziwu, olśniewający, świetny, wybitny, perfekcyjny — każde z wymienionych określeń można językowo zamienić z „wonderful”, a tytuł płyty będzie zawsze oznaczał praktycznie to samo. Nazwa albumu to zresztą ani nie przypadek, ani przesadna pyszałkowatość rapera z Nowego Jorku. To zwrot, którego używała matka Bronsona, kiedy wołała go za młodu, a śledząc poczynania grubego wariata, można tylko utwierdzić się w przekonaniu, że miała sporo racji.

Action jest specyficzny pod każdym względem. Wygląd, rap, koncerty (kto rzuca w publiczność telewizorem lub konsolą?), zwariowany wizerunek, bezkompromisowość — to cechy, które wyróżniają go na tle sceny. Przeszedł długą drogę do legalnego długogrającego wydawnictwa, ale z pewnością zrobił to świadomie. Wspinał się (chociaż w jego przypadku trudno to sobie wyobrazić) po kolejnych szczeblach rap gry, pokazywał swoje umiejętności, a przede wszystkim zdobywał szacunek wśród największych graczy, prezentując kolejne produkcje czy zaliczając przeróżne gościnne występy.

Słychać to na tej płycie. Bronsolini nie boi się eskperymentować, śpiewać (nawet Billy’ego Joela), nucić, zawodzić, a przede wszystkim fantastycznie rapować. Robi to w swoim stylu, z wielkim luzem i porusza się po podkładach, jak chce. Czuć, że ten album jest jego i wszystko brzmi dokładnie tak, jak wymarzył sobie Bam Bam. Miota celnymi, prześmiewczymi wersami przede wszystkim na temat jedzenia, kobiet, samochodów, znanych postaci, palenia jointów, a wszystko podszyte jest ogromną porcją humoru. W numerze „The Rising” rozmawia z matką na temat jej operowanego kolana (wspominał o tym na płycie u Statika), by po chwili uderzyć „My mother said I better win or else she’ll fuck me up/Ma we did it, I love you, you lucky slut„. Rewelacja. Porównuje ekstrakt z haszyszu do cholesterolu, dziewczyny do Eddiego Griffina lub wyznaje miłość kalafiorom. To płyta przepełniona takimi właśnie linijkami. Bronson jest ponad wszystkim, ma gdzieś jakąkolwiek poprawność. Choć wszystkie kawałki na albumie są bardzo dobre, na szczególne wyróżnienie zasługują „Baby Blue” z gościnnym udziałem Chance’a the Rappera, „Easy Rider” (świetnie opowiedziana historia motocyklisty), introwertyczne „A Light in the Addict” czy „Terry”. Koniecznie trzeba wspomnieć o świetnym instrumentalnym „The Passage” nagranym podczas koncertu w czeskiej Pradze.

Warstwa muzyczna jest genialna. Bity są żywe, Bronson pozostawia im dużo przestrzeni, by wybrzmiały z nich poszczególne intstrumenty. Świetną robotę wykonał tu duet Party Supplies — czuć ogromną chemię między nimi a raperem — i życzyłbym, żeby nagrali długogrający pełnoprawny album (razem współpracowali już przy okazji obu części Blue Chips). Poza tym mamy tu Statika, Alchemista, Oh-no, 88 Keys jak również Marka Ronsona, który wyprodukował genialny bit do „Baby Blue” z niesamowitym saksofonem na końcu. Bronson odnajduje się na każdym bicie, jednak najlepiej brzmi na tych, w których maczali Ronson czy Party Supplies — wtedy kombinacja jest idealna. Mimo wszystko płyta ma tylko 13 numerów, ale nie wszystkie posiadają choćby dwie pełne zwrotki… Próżno tutaj szukać również jakiegoś konceptu — to zbiór historii, anegdotek i wszystkiego po trochu.

Goście to w większości starzy znajomi głównego bohatera. Mayhem Lauren oldskulowiec z NY, Big Body Bes (kuzyn rapera, a jednocześnie współtowarzysz w kulinarnych podróżach), Chance the Rapper oraz Chauncy Sherod i Blac Atlass w refrenach. Każdy wnosi tutaj coś innego, ale żaden — poza wspomnianym Atlassem, który zrobił genialny refren — nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym.

Bam Bam porównał ten album do seksu, w którym jest mnóstwo emocji, zwrotów akcji i uniesień. Ciężko nie zgodzić się z tą teorią. Płyty słucha się od deski do deski, potem wciska się repeat i leci od nowa. Warto wspomnieć o klipach promujących wydawnictwo, bo tutaj dostajemy także majstersztyki w wersji wideo. „Easy Rider”, gdzie Bronsolini przemierza świat na motorze na kwasie, szukając mitycznej gitary Curta Chambersa, na której gra fantastyczną solówkę. „Actin Crazy” to wariacja stworzona na greenboxie zamieniająca Bronsona w superbohaterów, a „Baby Blue” to klasyczna przeróbka filmu z Eddiem MurphymKsiążę w Nowym Jorku. Jakby tego było mało Action cały czas publikuje filmiki z serii Fuck, that’s delicous, gdzie przemierza świat przy okazji koncertów i kosztuje (niekiedy również sam przygotowując) dania różnej maści.

Arian Arslani (bo tak faktycznie nazywa się Bronson) może wygodnie rozsiąść się na loży najlepszych współczesnych raperów. Oczywistym jest, że można go już spokojnie stawiać obok najlepszych rapowych grubasów z Biggiem na czele. Pod względem umiejętności kulinarnych przebija pewnie wszystkich razem wziętych. Smacznego! Właśnie podano muzyczną potrawę z gwiazdką Michelin.