freddie gibbs

Recenzja: Freddie Gibbs & The Alchemist Alfredo

Freddie Gibbs & The Alchemist

Freddie Gibbs & The Alchemist

Alfredo (2020)

ESGN / ALC / Empire

Jakoś tak się złożyło, że płyty nagrane w duecie z jednym producentem Freddiemu Gibbsowi wychodzą lepiej niż własne solówki. Za potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że obydwa projekty z Madlibem są uznawane za współczesne klasyki i w sumie nie ma się czemu dziwić, bo to piekielnie dobre albumy. Alfredo, wspólny projekt z The Alchemistem, to kontynuacja tamtej tradycji.

Freddie Gibbs znów przenosi nas w świat biznesu narkotykowego, tego co w nim najciekawsze, ale nie zapomina też o gorzkich stronach. Przedstawia blaski i cienie życia narkotykowego barona, człowieka, który ma pod sobą całą ekipę pracujących dla niego ludzi, szacunek, posłuch i bogactwo. Słowem — może wszystko. Nieprzypadkowo zresztą jeden z numerów zatytułowany jest „Frank Lucas”, bo Gibbs przedstawia się jako współczesny don, ostatni prawdziwy gangster wierny zasadom, ale nie żaden włoski mafioso. Dla niego punktem odniesienia są właśnie afroamerykańscy bossowie, którzy najpierw żyli na ulicy, ledwie wiążąc koniec z końcem, by potem stać się panami sytuacji rozdającymi karty w grze. Wycinki z takiego życia świetnie pokazane są w otwierającym płytę „1985”, ukazującym romantyczną wersję balansowania na krawędzi, podobnie zresztą jak w „Look at Me” czy „Baby $hit”.

Wydawałoby się zatem, że profesja gangstera to u Gibbsa obraz pełen kwiatów, tęczy i zjeżdżających po niej jednorożców. Nic bardziej mylnego. On nie gloryfikuje takiego życia. Nie mówi — „Zobacz, każdy tak może”. Przedstawia różne aspekty, robiąc to za każdym razem w bardzo obrazowy sposób. Obok korzyści, jest też ryzyko, co doskonale pokazane zostało, chociażby w „All Glass” czy poprzedzającym go „Skinny Suge”, gdzie słyszymy wersy „Man, my uncle died off a overdose/And the fucked up part about that is, I know who supplied the nigga that sold it”. Gibbs udowadnia na płycie także swoją wszechstronność, potrafiąc wpleść odniesienie do współczesnej sytuacji społeczno-politycznej, a jednocześnie będąc wiernym motywowi przewodniemu całego albumu np. w „Scottie Beam”, w którym słyszymy wersy „He pulled me over, I asked him, „Yo, what’s the problem, sir?/I swerved to duck the potholes, man, I had no option, sir/Just let me go ’cause my license, insurance proper, sir/I’d hate to be on the run for smokin’ an officer”. Pomijam to, że wszystko na płycie zostało doskonale nawinięte, zarówno przez gospodarza, jak i przez gości, a ci są zacni, bo mamy wśród nich Benny’ego the Butchera, Conwaya czy Tylera, the Creatora. Sam zaś Freddie pokazuje takimi kawałkami jak „God Is Perfect”, że w kwestii flow niewielu raperów może się z nim dzisiaj równać.

Warstwa muzyczna Alfredo to małe arcydzieło, które stanowi kontynuację tego, co znamy z projektów tworzonych wspólnie z Madlibem. Nie jest to, pod żadnym pozorem, zarzut, ponieważ na tym projekcie The Alchemist potwierdza, że jest obecnie jednym z najlepszych producentów w grze. Tutaj kontynuuje styl, który rozpoczął się u niego mniej więcej w 2010 roku, przy okazji wypuszczenia wspólnej płyty z Oh No jako Gangrene. Wydaje się, że to właśnie w tym duecie produkcyjnie Al nieco się rozluźnił. Przestał układać klocki, jak to miało miejsce w pewnym okresie przy jego bitach dla Dilated Peoples. Nagle wszystko zaczęło być prostsze, a co za tym idzie, przynajmniej w moim odczuciu, lepsze. Na Alfredo muzyka płynie, pętle hipnotyzują i aż chciałoby się usłyszeć instrumentalną wersję wydawnictwa.

Alfredo to bezapelacyjnie jedna z najlepszych płyt w tym roku. Jedyne co można jej zarzucić to fakt, że jest krótka. Skondensowana forma w postaci trzydziestu pięciu minut to niedużo, a przy takiej jakości materiału zwyczajnie chciałoby się więcej.

#FridayRoundup: Ro James, Freddie Gibbs/The Alchemist, Lil Yachty i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem nowe płyty krążki wypuścili m.in. Ro James, Freddie Gibbs i The Alchemist, Lil Yachty, Miły ATZ i The Cool Kids, a epkę zaprezentowała Sevdaliza. Wszystkie jak zawsze do odsłuchu na naszej playliście #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Mantic

Ro James

ByStorm / RCA / Sony

Ro James zwrócił naszą uwagę już przed sześcioma laty, kiedy młody wokalista nagrał wspólny singiel ze Snoop Doggiem. Trzy lata później ukazał się jego debiutancki album Eldorado, na którym James zręcznie połączył pozornie wykluczające się radiowe nurty R&B — quiet storm z trap&B. I chociaż wówczas wciąż, mimo kontraktu z RCA, nie wieściliśmy mu wielkiej kariery. Tymczasem nowy album Mantic jest bez wątpienia dla Jamesa krokiem do przodu — nie tylko doprowadził do perfekcji swoją wizję post-pościelowego R&B, co udowodniły błyskotliwe single „Touchy Feely”„Too Much”, ale na płytę zaprosił pierwszoligowych gości — Brandy, Miguela i Masego. To bez wątpienia najważniejsza premiera R&B ostatnich tygodni. — Kurtek


#FridayRoundup

Freddie Gibbs & The Alchemist

Alfredo

ESGN / ALC / Empire

Freddie Gibbs i Alchemist kolejny raz łączą siły. Ich poprzednie, artystyczne spotkanie miało miejsce na wydanym w 2018 roku albumie Fetti nagranym przez tę dwójkę wraz z Curren$y. Tym razem przyszedł czas na klasyczny duet mc/producent, które zmaterializowało się w postaci albumu zatytułowanego Alfredo. Mocny zestaw zaproszonych na ten album gości reprezentują Tyler, the Creator, Rick Ross, Benny the Butcher oraz Conway the Machine, a dziesięć zawartych tu krążków, to pełne soulowych sampli i bardzo klimatycznych produkcji, na których Gibbs kolejny raz udowadnia, że jest jednym z najciekawszych raperów na hip-hopowej scenie. — efdote


#FridayRoundup

Lil Boat 3

Lil Yachty

Capitol / Quality Control

Wystarczyły zaledwie 4 lata, żeby Lil Yachty z jednego z najoryginalniejszych młodych raperów na scenie zamienił się parodię samego siebie. Czy to kwestia wypalenia, złego towarzystwa, a może braku talentu — trudno powiedzieć, jednak ostatnie wydawnictwa czerwonowłosego dzieciaka z Atlanty kompletnie zatraciły urok obecny na debiutanckim Lil Boat. Trzecia odsłona serii jest więc niejako ostatnią szansą Yachty’ego, żeby udowodnić, że należy do mainstreamu i ma jeszcze cokolwiek do zaoferowania słuchaczowi, który każdego dnia może wymienić 10 ulubionych raperów na 20 nowych. Przyjemny singiel „Oprah Bank Account” oraz gościnne zwrotki ASAP Rocky’ego, Tylera i Tierry Whack mogą zapowiadać względnie dobry projekt, jednak w kontrze stoi niemal godzinna długość, której, umówmy się, Lil Yachty nie udźwignie za żadne skarby. Czy warto dać temu szansę? Odpowiedź nasuwa się sama. — Adrian


#FridayRoundup

Miły ATZ

Czarny Swing

Def Jam

„Czarny swing” to jednostka elementarna flow. Definicja (stworzona przez samego autora tego określenia) pozostaje enigmatyczna w teorii, ale absolutnie jasna i odczuwalna w zbiciu się z materią debiutu gnieźnieńskiego MC. Czarny Swing to wizytówka-portfolio, szarmancko rzucona na stół rapowego mainstreamu, który wydaje się być coraz bardziej pogodzony z niepokorną naturą młodego rapera. ATZ ze swojego curiculum vitae wyciąga najbarwniejsze strzępki, serwując zarówno suto podbijane tłustym brytyjskim basem bangery odwołujące do czasów grime’owego Mordoru, jak i lekkie, laidbackowe boom bapy i hip house’y przesączone trójmiejską lekkością Undy. Na kompilacji nostalgicznych klisz się jednak nie kończy, bo Miły ma w zanadrzu także kilka świeżynek, jak chociażby suto trapowe strzały na czele z zaskakująco zaangażowanym „Strachem”, czy kawałek tytułowy, który jest zupełnie nową jakością na rodzimej scenie i, choć wyspiarskie korzenie pozostają więcej niż widoczne, wydaje się oferować coś na kształt współczesnego post-boombapowego futuryzmu. Ogromna w tym, oczywiście, robota producentów, spośród których najjaśniej bryluje atutowy, który tutaj udowadnia, że w kwestii muzycznej erudycji stanowi w naszym kraju podium. — Wojtek


#FridayRoundup

Joanna

Sevdaliza

Twisted Elegance

Nowa EPka Sevdalizy to wydawnictwo niezwykle skromne, nie w kwestii poetyki bynajmniej, a raczej pod względem po prostu ilościowym. Trzy tracki, łącznie składające się na 11 minut nowego materiału, powracają do neurotycznego, momentami ascetycznego wręcz art-popu, który artystka serwowała nam na poprzednich wydawnictwach, choć tym razem nieco odrywa się on (niestety) od trip-hopowych konotacji. Najbardziej intryguje utrzymane w minimalistycznym anturażu współczesnego R’n’B „Oh My God”, które może zwiastować nowy kierunek w twórczości Sevdalizy. Być może w dłuższej formie trafią się większe zaskoczenia. —Wojtek



#FridayRoundup

Volumes

The Cool Kids

Propelr

Chuck Inglish i Sir Michael Rocks niejako zapowiadali powrót z większym projektem, stawiając w ostatnich miesiącach małe kroczki. Najpierw było The Layups na bitach The Alchemista, później Got Wings wyprodukowane w całości przez Cardo. Dorzućmy do tego jeszcze kilka luźnych tracków z ostatnich dwóch lat i „Dipped” nagrane z Kenny Beats. Te wszystkie tracki i projekty skumulowane w jednym miejscu składają się na Volumes. Nie będzie to więc zaskoczenie dla zagorzałych fanów, którzy wszystkie te numery słyszeli już wcześniej. Dla reszty z kolei jest do dobry pretekst do tego, żeby o twórczości The Cool Kids sobie przypomnieć – w końcu pod względem jakości materiał nie zawodzi. Gościnnie pojawiają się m.in. Boldy James, duet Louis The Child oraz Guapdad 4000. —Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Freddie Gibbs i The Alchemist wypuszczają wspólny krążek

Wydawnictwo zatytułowane Alfredo, ukaże się już o północy

Freddie Gibbs i Alchemist ponownie łączą siły. Po wydanym w 2018 roku albumie Fetti nagranym przez tę dwójkę wraz z Curren$y przyszedł czas na klasyczny duet mc/producent. Album zatytułowany Alfredo ukaże się jeszcze dzisiaj o północy, a mocny zestaw zaproszonych gości reprezentują Tyler, the Creator, Rick Ross, Benny the Butcher oraz Conway the Machine. Mamy też pierwszy singiel i klip zapowiadający ten projekt, w postaci bardzo udanego „1985″. Zacieramy już ręce, bo wydana w ubiegłym roku do spółki z Madlibem Bandana, to jeden z najlepszych rapowych krążków ostatnich lat.

EDIT: Zgodnie z zapowiedzią, krążek już się ukazał, a posłuchać go możecie poniżej:

Świetny występ Freddiego Gibbsa w Colors Show

Ten rok jest jego. Freddie Gibbs zdecydowanie pretenduje do miana rapera roku. Bandana wyprodukowana przez Madliba nie przestaje zachwycać, mimo że od premiery minęły już trzy miesiące. Z każdym odsłuchem i z każdym wykonem na żywo, przypominamy sobie o kolejnych „perełkach” albumu. Tym razem Freddie pojawił się w Colors Show z utworem „Fake Names”. Przy okazji, raper ogłosił trasę koncertową „The Album Of The Year Tour” — w listopadzie z Bandaną zwiedzi całe Stany Zjednoczone, a my mamy nadzieję, że niebawem zobaczymy go również w Europie.

Cousin Stizz i Freddie Gibbs wznoszą toast we wspólnym kawałku

Cousin Stizz – raper z Bostonu, mający już na swoim koncie trzy dobrze przyjęte projekty (ostatnim było One Night Only z 2017 roku), szykuje się do wypuszczenia nowej płyty. Trying to Find My Next Thrill ukaże się 14 sierpnia nakładem RCA Records, a my możemy na razie sprawdzić trzy single promujące ten krążek. Ostatnim jest całkiem udany, lekko trapowy, numer z gościnnym udziałem Freddiego Gibbsa „Toast 2 That”, w którym panowie wznoszą toast między innymi za to, że prawdziwi gangsterzy nie umierają nigdy. Poprzednie materiały Stizza bardzo nam się podobały, czekamy na premierę nowego!

Recenzja: Freddie Gibbs & Madlib Bandana

freddie gibbs i madlib nowa plyta

freddie gibbs i madlib nowa plyta

Freddie Gibbs & Madlib

Bandana

ESGN / Keep Cool / Madlib Invazion / RCA

Musiało upłynąć 5 długich lat od premiery Piñaty, żeby jeden z najbardziej nieoczywistych duetów na hip-hopowej scenie powrócił z kolejnym wspólnym projektem. Był to czas pełen przeszkód i problemów, takich jak zatrzymanie Kane’a w Austrii, czy walka twórców o wyczyszczenie sampli i opublikowanie materiału. Cała ta historia znalazła jednak szczęśliwe zakończenie — Bandana ujrzała w końcu światło dzienne, a trudne okoliczności, w których powstawała sprawiły, że smakuje jeszcze lepiej.

Ostatnie lata w hip-hopie udowodniły, że aby stworzyć dobry muzyczny duet, potrzeba czegoś więcej niż kilku godzin w studiu i hitu, który podbije popularne playlisty. Dobry duet to taki, w którym dzięki ciężkiej pracy i wzajemnemu zrozumieniu powstaje synergia i unikatowa formuła. Freddie Gibbs i Madlib odnaleźli swoją już w 2014 r. W przypadku drugiej płyty postanowili jednak wnieść ją na zupełnie nowy poziom. Może wynika to z różnicy, którą były wspólne sesje w jednym studiu, a może po prostu z większego budżetu i nabytego doświadczenia — Kane i Madlib dali z siebie wszystko.

W warstwie muzycznej Bandana to festiwal grubo ciętych soulowych i funkowych sampli, wokół których Madlib zabudował pełne życia, barw i detali podkłady, hołdujące klasycznemu brzmieniu hip-hopu. Począwszy od ciepłego i radosnego „Freestyle Shit” na samplu z „Revelation Funk” Elastic Lover, przez intymne „Practice” z Donnym Hathawayem w tle, aż po eleganckie i pełne klasy „Education” na kanwie filmowego „Dance Music” R. D. Burmansa (które kojarzyć można, chociażby z zeszłorocznego Nasira). Otis sporadycznie wplata między tego typu kompozycje nowoczesne akcenty, takie jak trap w „Half Manne Half Cocaine”, czy nocne, laidbackowe brzmienie w „Situations”. Poza tym Bandana jest pełna szczegółów, zmian podkładów, przerywników — jednym słowem, wszystkiego, z czym kojarzą się prawie wszystkie hip-hopowe klasyki.

Produkcja to jednak tylko jedna strona medalu. Drugą jest doskonała chemia między Madlibem i Gibbsem — progres, który uczynił ten drugi w technice, różnorodności i ekspresji rapowania wprost zwala z nóg. Kane bez najmniejszego problemu żongluje dynamiką, emocjami i stylami, wszystko po to, by zbudować niesamowicie autentyczną opowieść o swoim życiu. Afirmacja, spokój oraz duma i radość z sukcesu mieszają się tu z bólem, smutkiem, gniewem i bezdusznością ulic. Ten dualizm idealnie oddaje przejmujące „Half Manne Half Cocaine”, które z trapowego hymnu przeradza się w surowy banger przywodzący na myśl brzmienie spod znaku Ruff Ryders. Tematyka albumu dotyka przestępczego życia i dilerki (przejmujące „Fake Names”), historii Afroamerykanów i polityki (świetne „Palmolive”), a także związków i zdrady (brutalnie szczere „Practice”). Freddie co chwilę serwuje odbiorcy urywki rzeczywistości, które razem tworzą większy obraz. Linijki takie jak Made it through the summer with no air conditioner, catch us huddled ’round the kitchen in the winter budują bardzo osobistą perspektywę, ale pozwalają również wniknąć w motywy artysty. Całość celnie puentuje zamykające płytę „Soul Right” — Yeah, and I been struggling my whole life, yeah, I pour it up and get my soul right, yeah rapuje Gibbs — po odsłuchu całego albumu ten pozornie trywialny refren nabiera niepodważalnej głębi.

Bandana to płyta dopieszczona w każdym calu. Żaden dźwięk i wers nie są tu przypadkowe — wydaje się, że autorzy wycisnęli z tego materiału wszystko, co tylko się dało. Efektem jest soczysty hip-hopowy album rozpisany na wiele satysfakcjonujących odsłuchów. Oryginalne brzmienie sprawia, że nie trzeba być fanem Freddiego ani Madliba z osobna, by zakochać się w tym zaskakującym i jakże trafionym połączeniu. Mistrzostwo świata.

#FridayRoundup: Freddie Gibbs & Madlib, Daniel Caesar, The Black Keys i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Wszystkie krążki przedstawione poniżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na plejliście na samym dole wpisu.


Bandana

Freddie Gibbs & Madlib

Keep Cool / RCA

Pinata, czyli debiutancki krążek duetu Madlib & Freddie Gibbs to nie tylko jeden z najbardziej cenionych przez krytykę albumów hip-hopowych ostatniej dekady, ale także udokumentowanie tego, co są w stanie stworzyć dwie tak charakterne osobowości artystyczne, kiedy spotkają się u szczytu możliwości. Poprzeczka była zatem zawieszona bardzo wysoko, jednak Bandana nie wydaje się ustępować poprzedniczce, a wręcz poszerza jeszcze bardziej spektrum brzmieniowe, eksplorując niezbadane dotąd przez ten duet płaszczyzny. Abstractowe beaty Madliba stawiają na eklektyzm, śmiało wplatając momenty smukłego soulu i kaskadowego trapu, zaś Freddie pozwala sobie na małą gimnastykę liryczną i kilka dynamicznych przebiegów. W stosunku do poprzedniczki, Bandana porzuca nieco uliczny brud i gangsterski sznyt na rzecz zamglonych, subtelniejszych tonów, a nawet, momentami, melancholijnej atmosfery. Czy Bandana powtórzy sukces poprzedniczki, wchodząc do kanonu współczesnych klasyków? Trudno orzec, jednak fani fuzji artystycznej tych dwóch hip-hopowych tuzów nie powinni być zawiedzeni– Wojtek


Case Study 01

Daniel Caesar

Golden Child

Dwa lata po freudowskim debiucie Daniel Caesar po raz kolejny ucieka się do psychologii, wypuszczając Case Study 01 bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi czy zabiegów promocyjnych. 10 nowych piosenek to niemal 3 kwadranse rasowej mieszanki alternatywnego R&B i klasycznego neo-soulu. Na płycie poza Caesarem usłyszmy także Brandy, Pharrella Williamsa, Johna Mayera, Seana Leona czy Jacoba Colliera. — Kurtek


„Let’s Rock”

The Black Keys

Nonesuch

Rekiny współczesnego blues-rocka powracają po pięcioletniej przerwie z albumem, który powinien zadowolić wiernych fanów. Dan Auerbach i Patrick Carney zdecydowanie bardziej niż mniej wędrują ku swoim ostrzejszym, rockowym korzeniom (przynajmniej w porównaniu z ostatnią płytą, Turn Blue) i w większości serwują właściwe sobie, niemożliwe do pomylenia gitarowe brzmienia. Single promujące płytę („Eagle Birds”, „Lo/Hi” i „Go”) doskonale oddają jej charakter – jeśli te utwory zrobiły wam smaka, absolutnie nie będziecie zawiedzeni. — empee


Kwiaty i korzenie

Bitamina

Kalejdoskop

Po ogromnym zamieszaniu ostatnimi wydawnictwami, jeden z najlepszych polskich zespołów, Bitamina, powraca z piątym albumem. „Kwiaty i Korzenie” to opowieści o tym, że wszystko bierze się z wnętrza, a to, co w nim – widoczne jest później na zewnątrz. Jeśli zastanawiacie się czego można się spodziewać od tria po tylu odniesionych sukcesach, to jak zawsze mądrych treści, dużo emocji, nierzadko humorystycznych tekstów, z którymi łatwo się zidentyfikować, całej masy słusznych uwag i refleksji, więcej poezji, równie sporo pytań i jeszcze więcej dojrzałości. „Kwiaty i Korzenie” to podróż w głąb siebie. Uwaga – na jednym odsłuchu się nie kończy!– dżesi


Indigo

Chris Brown

RCA Records

Mam problem z Chrisem Brownem od jakiegoś czasu. Nie, żeby robił słabą muzykę, bo ma rzadko spotykany talent do chwytliwych refrenów. To, co mnie martwi, to kolejny długogrający krążek z liczbą utworów powyżej 30. Serio? 32? Już wcześniej było wiadomo, że Breezy, podobnie jak Ciara, nie może znaleźć na siebie pomysłu i ciężko mu nagrać spójny album. Te składanki mogą człowieka nużyć, ale zawsze znajdą się jednak w tym gąszczu kawałki warte uwagi albo nawet i perełki. Szkoda, że singlowe. Na Indigo światełkiem w tunelu jest duet z Drake’iem i „Come Together” z H.E.R. — Kuba Żądło


The Love Reunion

Raheem DeVaughn

SoNo

Raheem DeVaughn nie próżnuje. Po udanej październikowej premierze Decade of a Love King wokalista wypuścił właśnie kolejną część swojej miłosnej sagi zatytułowaną The Love Reunion. Na płytę poza singlowym „Just Right” trafiło jeszcze 13 utworów, które pod nieobecność The-Dreama mają uprawomocnić panowanie DeVaughna na tronie miłosnego króla w muzyce R&B. W przeciwieństwie do najlepszych produkcji Dreama Devaughn jest jednak w swoim klasycznym radiowym R&B odrobinę zbyt zachowawczy i monotonny, by móc być spokojnym o zawłaszczoną koronę. Prędzej czy później znajdzie się śmiałek zdolniejszy i bardziej uprawniony do tego tytułu. — Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Madlib i Freddie Gibbs z dedykacją dla młodej gwiazdy NBA

Freddie Gibbs i Madlib nie marnują czasu i prezentują kolejny przedpremierowy singiel z Bandany. Tym razem gospodarz parafrazuje jedną z linijek Lil Wayne’a, a przy okazji nawiązuje do imienia młodej gwiazdy koszykówki – Giannisa Antetokounmpo z Milwaukee Bucks. Ot cała geneza tytułu. Przy okazji na samplowanym beacie w refrenie udziela się Anderson .Paak. Na początku czerwca duet zdradził, że gościnnie na Bandanie pojawią się także Pusha T i Killer Mike. Trzeba przyznać, że z tygodnia na tydzień atmosfera wokół tego krążka robi się coraz gorętsza. Do premiery albumu pozostało jeszcze trochę ponad tydzień. Co wydarzy się w tym czasie?

Freddie Gibbs i Madlib ujawniają szczegóły Bandany

Aż trzech singli potrzebowali Freddie Gibbs i Madlib, by w końcu uchylić fanom rąbka tajemnicy na temat ich nadchodzącego projektu. Po „Flat Tummy Tea” i „Bandanie” przyszła pora na kolejną premierę od duetu. Tym razem jest to oparte na soulowym samplu „Crime Pays”. Kawałek stylistycznie przypomina „Robes” z Piñaty, cieszą się więc wszyscy, poza wytwórnią, która jeśli wierzyć doniesieniom, na czyszczenie sampli poświęciła rok. Całość okraszona jest przyjemnym wideo, na którym widzimy, jak Kane relaksuje się na rancho i sprawuje pieczę nad (nie do końca legalnym) biznesem. A kiedy w końcu przyjdzie nam usłyszeć najnowsze dzieło Madliba i Freddiego w całości? Według zapowiedzi premiera Bandany ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu – 28 czerwca! Ponadto na albumie będziemy mieli okazję usłyszeć Pushę T i Killer Mike’a. Sprawdźcie też najnowszy wywiad duetu, w którym Freddie opowiada o pracy z Madlibem, a legendarny producent ujawnia, jakie ma plany wobec nagrań z udziałem Mac Millera.

Madlib i Freddie Gibbs prezentują tytułową Bandanę

Aż trudno uwierzyć, że za kilka dni minie 5 lat od premiery Piniaty. Album przez ten czas ani trochę się nie zestarzał i wciąż zaliczany jest do grona najlepszych rapowych wydawnictw ostatnich lat. Coraz bardziej realna staje się przy okazji premiera długo zapowiadanej kontynuacji zatytułowanej Bandana. Przed kilkoma tygodniami w sieci pojawił się nowy singiel duetu Madlib/Freddie Gibbs – „Flat Tummy Tea”, a w ubiegłym tygodniu panowie zaprezentowali tytułowy numer z nadchodzącego krążka. Czyżby zbliżająca się rocznica wydania Piniaty sugerowała, że niedługo otrzymamy drugi krążek? Oby tak było!

Freddie Gibbs i Madlib zapowiadają Bandanę

Freddie Gibbs i Madlib znowu razem! Po pięciu latach od fenomenalnej Piñaty ponownie wydadzą wspólny album. Krążek ma być zatytułowany Bandana. Dokładnej daty wydawnictwa jeszcze nie znamy. „Flat Tummy Tea” to pierwszy singiel promujący Bandanę. Utwór składa się z dwóch części. Pierwsza oparta jest na ostrych, gitarowych samplach, które idealnie współgrają z agresywnym flow Gibbsa. Posłuchajcie!


#FridayRoundup: Action Bronson, Rosalía, H.E.R., Vince Staples i inni

W tym tygodniu wjeżdżamy na bogato, ponieważ mamy dla Was aż dziesięć premier, po których najszczęśliwsi powinni być przede wszystkim fani hip-hopu, ale jak zwykle znaleźliśmy również trochę neo-soulu, jazzu a nawet szczyptę klimatycznego downtempo.

(więcej…)

#FridayRoundup: Kamasi Washington, Teyana Taylor, Death Grips i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych: Kamasi Washington wraca z godnym następcą monumentalnego The Epic, Kanye zamyka swój płytowy projekt Wyoming Sessions albumem Teyany Taylor, Death Grips robią swoje, Yazmin Lacey wskrzesza ducha wczesnych płyt Eryki Badu, a raperzy, jak zawsze, rapują. Sprawdźcie niżej, co jest streamowane!


Heaven and Earth

Kamasi Washington

Young Turks

Kamasi Washtingon ocalił już współczesny jazz przed sztampą i nieadekwatnością na jego głośnym potrójnym krążku The Epic sprzed 3 lat. Po zeszłorocznej dysonantycznej epce Harmony of Difference saksofonista wypuścił właśnie równie spektakularną kontynuację swojego przełomowego longplaya. W zupełności godną, przynajmniej jeśli chodzi o rozmiar, bo na Heaven and Earth złożyło 16 kompozycji i ponad 144 minut muzyki w wersji cyfrowej i prawie 40-minutowa ukryta płyta The Choice jako ukryty dodatek w wersji kompaktowej! Washington wyjaśnił formalny i tytularny dualizm następująco: „The Earth side represents the world as I see it outwardly, the world that I am a part of. The Heaven side represents the world as I see it inwardly, the world that is a part of me”. Zwiastujące projekt nagrania pokazały, że warto na niego czekać — nie smućcie się więc z nagłego weekendowego powrotu jesieni — to nowa płyta Kamasiego Washingtona puka do waszych głośników!— Kurtek


KTSE

Teyana Taylor

GOOD / Def Jam

Teyana Taylor w ciągu kilku lat odhaczyła zadania, które mogłyby świadczyć o sukcesie (przynajmniej dla niektórych): wywoływała kontrowersje, wydała debiutancką płytę w GOOD, i wreszcie — zdobyła MTV Video Music Award 2017 za choreografię do „Fade” Kanyego Westa. Nietrudno zauważyć, że dopiero to ostatnie uczyniło ją szerzej rozpoznawalną. Teraz Teyanę czeka kolejne poważne zadanie — to właśnie KTSE zamyka Wyoming Project Westa. Na przeszkodzie stoi więc nie tylko miałki debiut, ale też rząd raperów, z którymi przydałoby się równać krok. W przypadku Teyany musiałoby to oznaczać stworzenie muzycznej tożsamości od nowa. Czekamy zatem. — Maja Danilenko


Year of the Snitch

Death Grips

Third Worlds

W tym roku minęło siedem lat od premiery Exmilitary — mixtape’u który dał nam przedsmak industrialno-hiphopowego szaleństa autorstwa grupy założonej przez Zacha Hilla, Andy’ego Morina i MC Ride’a. Przez ten czas zdążyli podpisać umowę z wielką wytwórnią, uwolnić się z niej po kilku miesiącach, zakończyć artystyczną działaność, wskrzesić artystyczną działalność, i tak dalej, i tak dalej. Przez cały czas pozostali wierni swoim muzycznym ideom — wątpię więc by za sprawą właśnie wydanego „Year of the Snitch” miało się cokolwiek zmienić. Tym bardziej że już przed premierą usłyszeliśmy sześć singli (czyli praktycznie połowę płyty) i wiemy że jest co najmniej nieźle. Interesujący goście na płycie: Justin Chancellor z kultowej progresywno metalowej grupy Tool i Andrew Adamson — reżyser dwóch pierwszych filmów o przygodach Shreka. Bo czemu nie. — Chojny


When the Sun Dips 90 Degrees

Yazmin Lacey

First Word Records

Jeśli spoglądacie tęskno w stronę klasycznego neo-soulu przełomu wieków, nowa epka pochodzącej z Londynu Yazmin Lacey powinna trochę ulżyć waszej niedoli. Piosenkarka, która zadebiutowała w zeszłym roku epką Black Moon, a wcześniej nagrywała m.in. z Jordanem Rakei czy Children of Zeus, z pomocą jazzowego zespołu Peta’ Beardsworth z powodzeniem wskrzesza ducha produkcji Soulquarians. To niesamowicie klimatyczne granie dla fanów pierwszych płyt D’Angelo i Eryki Badu.— Kurtek


Freddie

Freddie Gibbs

ESGN / EMPIRE

Freddie Gibbs powraca po roku od wydania You Only Live 2wice. Jego najnowszy projekt zatytułowany jest po prostu Freddie. Jedyną zapowiedzią, jaka pojawiła się przed premierą, był zabawny, stylizowany na lata 80. klip. Czy to oznacza zmianę muzycznego kierunku? W żadnym wypadku! Z pewnością będzie jeszcze bardziej bezczelnie i bezkompromisowo. Na trzynastu kawałkach obok gospodarza pojawią się Cassie Jo Craig, Irie Jane Gibbs i 03 Greedo. To chyba dobra rozgrzewka przed zapowiadaną już od jakiegoś czasu Bandaną z Madlibem. — Mateusz


Think Free

Freeway

New Rothchilds

Ostatnim wydawnictwem jakie wypuścił Freeway było Free Will z 2016 roku. Miało to miejsce w tym samym czasie, w którym zmagał się chorobą niewydolności nerek. Jednak jeden z najbardziej charakterystycznych raperów z Filadelfii nie dał za wygraną i dziś pokazuje, że wciąż jest aktywny w rap grze, bo właśnie wjechał z nowym materiałem. Żadnych szczegółowych informacji do tej pory nie było, wypuszczony został tylko pierwszy singiel „All The Way Live” i to w zasadzie tyle. W brzmieniu bardzo trapowy, wpisujący się w obowiązujące ostatnimi czasy trendy. Może to być lekkim zaskoczeniem dla tych, którzy najbardziej lubią jego numery na bitach Just Blaze’a czy Jake’a One’a. — Dill


Let the Trap Say Amen

Lecrae & Zaytoven

Reach / Columbia

Nadszedł czas na to, żeby chrześcijański hip-hop spotkał najprawdziwszy trap z serca Atlanty. Tak najkrócej można napisać o dziewiątym studyjnym albumie jednego z liderów i weteranów natchnionego rapowania. Lecrae, bo o nim mowa, przez lata obecności na scenie dorobił się solidnej marki i niemałego fanbase’u, który po za chrześcijańsimi treściami, dostrzegł w nim także duże umiejętności i charyzmę. Let the Trap Say Amen to 13 utworów wyprodukowanych przez Zaytovena, z gościnnym udziałem Waka Flocka Flame’a, 24hrs czy Verse’a Simmondsa. Tak oryginalna fuzja stylów aż prosi się o porządny odsłuch — Adrian


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo alt-soulowy Monsoonsiren, truschoolowy Canibus, wschodząca piosenkarka nowego R&B Ojerime oraz nasz stary dobry znajomy Miles Bonny.


IAMNOBODI supportem przed warszawskim koncertem Freddiego Gibbsa!

W tym tygodniu pisaliśmy już o tym, że Jam City będzie supportował Mount Kimbie przed ich koncertami w Warszawie oraz Krakowie. Dziś z kolei donosimy, że przed warszawskim występem Freddie Gibbsa publikę będzie rozgrzewał producent i dj – IAMNOBODI! Pochodzący z Berlina artysta jest przede wszystkim kojarzony ze świetnymi instrumentalnymi kompozycjami, które wydawał m.in. pod szyldem jednej z najpopularniejszych hip-hopowych wytwórni – Soulection. Na koncie ma ponadto współpracę z takimi wykonawcami jak G-Eazy oraz JMSN, a do tego udanie remiksował single m.in. D’Angelo, Kendricka Lamara czy Denzela Curry.

Powyższa informacja jest więc kolejnym argumentem, bo pojawić się 22 listopada w warszawskiej Proximie! Więcej informacji o wydarzeniu szukajcie w załączonym linku.

Freddie Gibbs wystąpi w Polsce!

Jeśli tworzylibyśmy zestawienie najbardziej charakterystycznych postaci w środowisku hip-hopowym, na pewno nie zabrakłoby w nim Freddiego Gibbsa. To wykonawca, który jest kwintesencją gangsterskiego rapu. W jego dyskografii znajdziemy między innymi album Piñata, który nagrał wspólnie z Madlibem. Raper współpracował też z innymi producentami i wykonawcami, m.in. Dannym Brownem, KAYTRANADA, G-Wize’em czy Gucci Mane’em. 

31 marca odbyła się premiera jego najnowszego albumu You Only Live 2wice, który promował singiel „Crushed Glas”. Już w listopadzie będziecie mogli usłyszeć Gibbsa na żywo w trakcie zbliżającej się trasy koncertowej. Podczas koncertu w warszawskim klubie Proxima przekonacie się na własne uszy, dlaczego nie bez powodu raper porównuje się do świętego.

Bilety znajdziecie na:
www.go-ahead.plwww.biletomat.plwww.ebilet.plwww.ticketpro.plwww.ticketmaster.pl oraz w sklepach sieci Empik, Media Markt i Saturn.

22.11.2017, Proxima
Freddie Gibbs
start: 
20:00
wstęp:
89 pln

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

#FridayRoundup: Jamiroquai, Freddie Gibbs, Włodi, Leela James i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

Kolejny tydzień przynosi kolejny wysyp nowości. Rozpiętość gatunkowa jest dosyć spora, więc ponownie każdy znajdzie coś dla siebie. A wybierać możecie z brzmienia współczesnego hip-hopu dostarczonego nam przez Freddiego Gibbsa oraz Włodiego, nowej fali jazzu, którą reprezentuje Christian Scott aTunde Adjuah. Jazz, tym razem wymieszany z rockową psychodelią znajdziecie również na wspólnym albumie od zespołu The Mattson 2 oraz Chaza Bundicka oraz w czystej kameralnej formie na An Ancient Observer ormiańskiego pianisty Tigrana Hamasyana. Klasyczne R&B w pięknym wydaniu zaprezentowała nam z kolei Leela James. Udany powrót po 7 latach zaprezentowała grupa Jamiroquai, a fani mocniejszego uderzenia dostaną coś, co nie często gości na łamach naszej strony, czyli potężną gitarową płytę od Body Count, w której na mikrofonie rządzi Ice-T. Startujemy!


You Only Live 2wice

Freddie Gibbs

ESGN / EMPIRE

Freddy Kane powraca do nas z kolejnym solowym wydawnictwem. You Only Live 2wice nie zwalnia tempa, single „Crushed Glass” i „Alexys” ostrzą apetyt na kolejne uliczne historie. Gibbs, nieco jak Schoolboy Q, rozerwany nieco między swoją ekipą a rodziną. Mimo, że to tylko osiem kawałków (połowa mniej niż na Shadow of a Doubt, warto było czekać, zwłaszcza, że sporo się działo u Freddiego. Twardy i pewny siebie jak nigdy, w sam raz po Drake’u i przed Kendrickiem. — Richie Nixon


Automaton

Jamiroquai

Jamiroquai Limited

Kiedy już wszyscy myśleli, że Jamiroquai umarli śmiercią naturalną, Jay Kay i spółka wracają po siedmiu latach od Rock Dust Light Star. Tytułowe „Automaton” zapowiadało prawdziwą bombę, nie inaczej było z drugim singlem „Cloud 9”. Te dwa numery zwiastują ciekawy materiał i do tego jeszcze ta okładka z dziwacznym nakryciem głowy, które było widoczne w teledysku do pierwszego utworu. Jedno jest pewne, panowie mogą nas mocno zaskoczyć, więc chyba pora zapiąć pasy i ruszyć w tą kosmiczną podróż. — Dill


Star Stuff

Chaz Bundick & The Mattson 2

Company Records

Chaz Bundick, znany lepiej jako Toro y Moi, swoją nową płytę zapowiedział już na początku listopada. Krążek (i cały projekt) nagrany wspólnie z duetem The Mattson 2 tworzonym przez dwóch identycznych bliźniaków został zatytułowany adekwatnie Chaz Bundick Meets the Mattson 2. Muzycznie z kolei łączy sztandarowe chillwave’owe brzmienie Toro y Moi z nutką gitarowej psychodelii spod znaku Jimmy’ego Hendrixa. –Kurtek


Did It for Love

Leela James

Shesangz Music

Szósty album Leeli James to powrót artystki do korzeni. Dwanaście kompozycji na Did It for Love utrzymanych jest w stylu klasycznego smooth R&B z eterycznym wokalem Amerykanki. Większość utworów skomponowana została wspólnie z Rexem Rideoutem, który tworzył m.in. dla Willa Downinga, Ledisi, czy BJ the Chicago Kida. Pochwała należy się dla James za wierność tradycyjnemu soulowi, w który tchnęła nieco nowoczesności i umiejętnie przeniosła go w 2017 rok. Oprócz romantycznych melodii, na drugim planie usłyszeć można również trap, nienachalnie wypełniający niektóre kawałki. Płyta brzmi wyjątkowo pod każdym względem, a żadna piosenka nie jest oderwana od całości, dzięki czemu płyty słucha się przyjemnie. — Forrel


An Ancient Observer

Tigran Hamasyan

Nonesuch

W ciągu minionych dwóch lat pod skrzydłami kontraktu z oficyną Nonesuch Tigran Hamasyan, ormiański pianista i kompozytor na co dzień mieszkający i tworzący w Nowym Jorku, wyrósł na jedną z większych gwiazd współczesnej jazzowej pianistki. Hamasyan, który nie stroni od odwoływania się do tradycji muzyki ormiańskiej i flirtów z poważką, dziś wydał kolejny solowy krążek — An Ancient Observer — subtelny, ale niebanalny melancholijny piano jazz. Zdecydowanie polecamy! –Kurtek


Ruler Rebel

Christian Scott aTunde Adjuah

Stretch Music

Amerykański trębacz jazzowy Christian Scott idzie mocno w konceptualizm. Ruler Rebel jest zgodnie z zapowiedziami pierwszym krążkiem w trzyczęściowej serii The Centennial Trilogy, która ma koncentrować się, krótko mówiąc, wokół kwestii ważkich jego zdaniem dla współczesnej Ameryki. Wśród nich Scott wymienia system więziennictwa, głód, ksenofobię, imigrację, zmiany klimatyczne, orientację seksualną, równość płci, faszyzm i powrót demagogii. Odważnie. Mamy nadzieję, że swój manifest polityczny oprze na równie przemyślanym i treściwym brzmieniu. –Kurtek


Wszystkie drogi prowadzą do dymu

Włodi

District AREA

Chyba specjalnie nie trzeba chyba nikogo namawiać do sprawdzenia najnowszego albumu warszawskiego weterana hip-hopu, jakim bez wątpienia jest Włodi. Jeżeli potrzebujecie jednak dotykowej motywacji, pomóc Wam może nasza recenzja krążka. Cała reszta od razu zanurzyć się może w zadymiony świat artysty, który po raz kolejny udowadnia, że jest jak najbardziej na czasie z tym, co obecnie dzieje się w muzycznym świecie, a swoje olbrzymie doświadczenie zamienia w wersy i flow, których po prostu chce się słuchać. — efdote


Bloodlust

Body Count

The Century Family Inc.

Sytuacja społeczno-polityczna w Stanach Zjednoczonych już od dłuższego czasu pozostawia wiele do życzenia. Widać to zarówno z relacji telewizyjnych oraz po częstych reakcjach artystów, którzy bardzo aktywnie zaczęli udzielać się, jak i wypowiadać na tematy z tym związane. Wytrzymać też zapewne nie mógł już Ice-T, który wraz ze swoją grupą Body Count powrócił z nowym albumem zatytułowanym Bloodlust. Wszyscy, którzy znają już to oblicze muzyka, wiedzą zapewne, że tutaj kończą się już żarty. To właśnie razem z tą ekipą, raper prezentuje swoją najbardziej agresywną twarz. Mocne gitarowe riffy i rapcorowy klimat są idealną platformą do wyrażenia za pomocą pełnych wściekłości i nie raz niestroniących od kontrowersji wersów, tego wszystkiego, co mu nie pasuje w zastanej rzeczywistości. Przy okazji jest to również dobry kawałek muzyki, jeżeli oczywiście lubicie nieco mocniejsze klimaty. — efdote


Nowy utwór: Freddie Gibbs „Alexys”

Ostatnio pisaliśmy o tym, że Freddie Gibbs szykuje się do wydania nowego materiału, krążka zatytułowanego You Only Live 2wice. W audycji Dr.’a Dre na Beats 1 poleciał ostatnio kolejny kawałek z płyty. Pierwszym, który oficjalnie się pojawił było „Crushed Glass”. Nowy kawałek to „Alexys” — dosyć klimatyczny, ale w sumie krótki numer, bo nie ma nawet trzech minut. Jakość niestety jest jaka jest, bo to rip z radia, ale tak czy inaczej, robi wrażenie. Produkcja BADBADNOTGOOD i KAYTRANADA.

Nowy album Freddiego Gibbsa jeszcze w tym miesiącu. Jest klip do pierwszego singla i tracklista!

c6atcgbu4aaacgp

Już 31 marca ukaże się 8-kawałkowy krążek Freddiego Gibbsa zatytułowany You Only Live 2wice. W sumie można powiedzieć, że to epka, ale lepsze to niż nic, tym bardziej, że singiel „Crushed Glass”, który promuje materiał, jest kawałkiem naprawdę dobrej muzyki. Bardzo klimatyczny bit autorstwa Teddiego Wartona i Aarona Bowa i Freddie idealnie odnajdujący się w tej stylistyce. Do tego teledysk też świetnie pasuje do całości. Mocno przywodzi na myśl kuszenie Chrystusa na pustyni. Zresztą chyba taki był zamiar, bo okładka projektu też wydaje się mocno symboliczna, co widać wyżej. Sprawdźcie tracklistę i wideo na dole.

1. „20 Karat Jesus”
2. „Alexys”
3. „Crushed Glass”
4. „Dear Maria”
5. „Amnesia”
6. „Andrea”
7. „Phone Lit”
8. „Homesick”

The Avalanches dzielą się nagraniem z gościnnym udziałem Freddiego Gibbsa

Na ostatni album od zespołu The Avalanches czekać musieliśmy 16 długich lat. Pół roku po wydaniu znakomitego Wildflower, trafił do nas ich nowy numer zatytułowany „Bad Day”. Na tym przesiąkniętym dillowym vibem, samplującym „Strawberry Letter 23” Shuggie Otisa oraz „For Once in My Life” Steviego Wondera numerze, gościnnie udziela się mający w zanadrzu jak zwykle kilka gangsterskich przechwałek — Freddie Gibbs. Nie wiadomo do końca czy jest to nowy utwór, czy tylko odrzut z albumu. Optymizmem napawa jednak fakt, że panowie wspomnieli niedawno za pomocą swojego konta na Twitterze o nagrywanym właśnie tracku, w którym wersami zajęli się Pos z De La Soul oraz Spank Rock. Jest więc szansa, że na kolejny materiał od Australijczyków nie będziemy musieli czekać aż tyle czasu.

Madlib i Freddie Gibbs pracują nad kontynuacją albumu Piñata

Podczas rozmowy w ramach Red Bull Music Academy, odbywającego się w Nowym Yorku, Madlib zdradził rzecz, która z pewnością ucieszy nie jednego fana dobrego hip-hopu. W tym roku ukaże się bowiem kontynuacja, rewelacyjnego albumu Piñata, który stworzył z nim do spółki Freddie Gibbs (raper również potwierdził prace nad krążkiem na swoim Twitterze). Nie było chyba podsumowania muzycznego 2014 roku, nieuwzględniającego tego wydawnictwa, a na wielu z nich zajmował pierwsze miejsce. Po dwóch latach panowie ponownie wchodzą do studia, aby dostarczyć nam krążek zatytułowany Bandana. Część produkcji, jakie trafić mają na to wydawnictwo, pochodzić ma z tego, co Madlib zaproponował Kanyemu, podczas prac The Life of Pablo i na tym właściwie kończą się dostępne jak dotąd informacje. Pozostaje czekać, odświeżając sobie poprzedni album tej dwójki, który chyba nigdy się nie znudzi.

bandana06

Jessie Ware - What's Your Pleasure