madlib

#FridayRoundup: Luke James, K. Michelle, Terrace Martin i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Po tygodniu posuchy kreatywne wody znów wezbrały i przyniosły nam nowe longplaye Luke’a Jamesa, K. Michelle, Ryana Beatty’ego, Syleeny Johnson, Son Little, DJ-a Fresha z Curren$y’m, Ayọ i Marca E. Bassy’ego, a do tego zapis występu na żywo grupy Gray Area Terrace’a Martina oraz instrumentalną wersję Bandany Madliba i Freddiego Gibbsa.


To Feel Love/d

Luke James

Culture Collective / Howling Nights

Raheemie Devaughnie, strzeż się, twój tron jest zagrożony! Przy okazji swojego drugiego longplaya, oczekiwanego od sześciu lat następcy debiutu z 2014 roku, Luke James przypuszcza zmasowany atak na koronę króla pościelówek. Wszystkie trzy single promujące krążek składały ukłony w stronę quiet-stormowego neo-soulu, a premiera całej płyty jedynie potwierdziła przypuszczenia. James czasem ucieka w oldschool, czasem w awangardę, bywa popowy i wycofany, ale z jego ust nie schodzą słowa miłości. Tym samym w kontekście wycofywania się najpopularniejszych piosenkarzy R&B na pozycje post-trapowe tytuł króla pościelówek jest dla Luke’a Jamesa jak najbardziej osiągalny! — Kurtek


All Monsters Are Human

K. Michelle

Chase Landin / No Color No Sounds

Kimberly Michelle Pate powraca po trzech latach muzycznego milczenia z (kolejną?) płytą manifestem. Na All Monsters Are Human wokalistka bierze na tapet odejście od wytwórni Atlantic i inne trudne zmagania życiowe. Na papierze brzmi to jak nowe otwarcie i nowe artystyczne możliwości. W praktyce jest całkiem przewidywalnie: K. Michelle koncentruje się na nostalgicznym i uduchowionym R&B, sięgającym strukturalnie do lat 80. Nie stroni też od wstrząsających wyznań a także od odczłowieczonego, wokoderowego wokalu, który tym razem zdaje się dominować o wiele bardziej niż na jakichkolwiek innych produkcjach sygnowanych marką K.Michelle. Być może to dlatego All Monsters Are Human z taką łatwością wtapia się w tło otoczenia, nie pozostawiając zbyt wiele treści dla słuchacza. — Maja


Live at the JammJam

Terrace Martin’s Gray Area

Sounds of Crenshaw / Jammcard / Empire

Przepis na najnowszy, koncertowy krążek kalifornijskiego multiinstrumentalisty — Terrace’a Martina był prosty. Zaprosił on kilku znakomitych muzyków, wśród których znaleźli się m.in. Kamasi Washington, czy też brat Thundercata — Ronald Bruner Jr. oraz liczącą 300 osób publiczność. Następnie w Studio A of United Recording mieszczącym się w Los Angeles, zagrali oni pełen werwy jazz, rejestrując jednocześnie żywiołowość bandu oraz niesamowitą wręcz interakcję i wymianę energii z zebranymi tam słuchaczami. Warto sprawdzić, chociażby dla genialnej reinterpretacji nagrania „For Free?” z repertuaru Kendricka Lamara. — Efdote


Dreaming of David

Ryan Beatty

Mad Love / Interscope

Ryan Beatty zaczynał przed trzema laty od chórków na trylogii Saturation Brockhampton, wkrótce można było usłyszeć go też — tym razem wymienionego pod własnym nazwiskiem na świątecznej epce Tylera, the Creatora i Arizona Baby Kevina Abstracta. I to właśnie u Abstracta należy szukać analogii stylistycznych dla autorskiej wizji akustycznego R&B Beatty’ego. Jego drugi solowy krążek Dreaming of David to naturalna kontynuacja przegapionego trochę przez media, krytyków i publikę debiutanckiego Boy in Jeans sprzed dwóch lat. Nowy album nawet bardziej niż do twórczości wymienionego Abstracta zbliża się jednak do kanonicznego Blonde Franka Oceana — Beatty przetwarza tę samą melodyczną przerwotność i surową emocjonalność, z którą oswoił słuchaczy R&B Ocean. — Kurtek


Woman

Syleena Johnson

SJ / eOne

Na fali wciąż wypływających doniesień o złym traktowaniu kobiet, Syleena Johnson wypuściła swój najnowszy album Woman. Aby wzmocnić przekaz i podkręcić promocję, wokalistka przeszła radykalna metamorfozę fizyczną i wystartowała w konkursie fitness Texas Cup, zdobywając jedną z głównych nagród. Zakończyła pewien etap swojego życia i swojej kariery, ogłaszając tym samym zaprzestanie wydawania kolejnych i tak już słabnących „chapterów”. Woman daje siłę artystce, motywację do dalszego działania i niesie wsparcie dla wszystkich kobiet, którym brakuje motywacji i siły do przeciwstawienia się trudnym sytuacjom. Jak można było się spodziewać, Johnson podchodzi do tematu w sposób niezwykle lamentacyjny, zasadniczo bardziej użalając się, niż dając wsparcie. Zapewne wiele kobiet utożsami się z płytą, a tytułowe „Woman” nie jedną kobietę wyciągnęło z emocjonalnego dołka, jednak w moim rozumieniu muzyka, której celem jest podtrzymywanie na duchu słabszych, powinna być bardziej pozytywna, niż sentymentalna i wpędzająca w jeszcze większe psychiczne tarapaty. Muzycznie Syleena radzi sobie całkiem nieźle. Na krążku znajdziemy podniosłe ballady, kawałki zarówno spod znaku współczesnego R&B, jak i nieco dynamicznego soulu. Wśród zaproszonych gości znalazły się takie nazwiska jak Raheem DeVaughn, czy Q Parker, którzy jednak nie ratują wydawnictwa przed wiejącą ze wszystkich stron nudą, pomimo poruszenia ważnej kwestii. Wykształcona muzycznie, jednak ciągle bez polotu Johnson, wciąż czeka na swój „hit song”. — Forrel


Aloha

Son Little

Anti

Aaron Earl Livingston to pochodzący z Filadelfii artysta znany pod pseudonimem Son Little. W swojej twórczości łączy typowe R&B z tak klasycznymi inspiracjami jak muzyka Paula McCartneya czy Grizzly Bears. Od wydania debiutanckiego albumu zatytułowanego Son Little współpracował między innymi z The Roots czy swoją ulubioną wokalistką — Mavis Staples. Następca New Magic to dwunastopiosenkowy aloha. Materiał podobno powstał w zaledwie osiem dni przy nieocenionym wsparciu Renauda Letanga, znanego między innymi z produkowania dla Manu Chao. Co ciekawe, to pierwszy raz, kiedy Livingston współpracował przy swoim materiale z innym producentem. aloha została nagrana w paryskim studiu Ferbel. Najnowszy album Son Little to podróż przez klasyczne R&B i indie, z niemniej istotnymi wspływami soulu. — Polazofia


Bandana Beats

Madlib

Keep Cool / RCA

Wzorem swojego poprzednika, zeszłoroczna Bandana doczekała się w końcu swojego wydania instrumentalnego. To 15 dobrze znanych fanom duetu MadGibbs podkładów, tym razem bez żadnych występów wokalnych, co pozwala na nowo odkryć bogactwo sampli i detali oryginału. Od relaksującego „Crime Pays”, przez pełne soulu „Palmolive”, po elektryzujące „Flat Tummy Tea” — Bandana Beats to podróż przez nietuzinkowe inspiracje Madliba, które dostarczają wręcz filmowych doznań. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników beat tape’ów. — Adrian


The Patience of the Saints

Diggs Duke

Following Is Leading

Jeżeli, podobnie jak niżej podpisany, trwacie w katorżniczych warunkach sesyjnych odbierających okruchy wolnego czasu potrzebne na pooddychanie nową muzyką, Diggs Duke ma propozycje dla was. The Patience of the Saints to bowiem 8-minutowy strzał neo-soulowego minimalizmu. Rozczulająca elegancja, ocierająca się chwilami nawet o zawadiacką jazzowość modernistycznych musicali (przerozkoszne „Eccentricity”) oraz klasyczne wokalne harmonizowanie (utwór tytułowy) koją zszargane nerwy, a minimalizm środków wyrazu (całość obiera się głównie o klawiszowe plumkanie podszyte drobnymi ozdobnikami i flirciarskimi dęciakami) wprowadza do całości specyficzną… przytulność. Dorzućmy do tego, że dwa z pięciu tracków to skity w formie raczej muzycznych żartów i dostajemy esencję antydepresyjnego, intymnego soulu, którego prawdopodobnie połowę bylibyście w stanie przesłuchać w trakcie, kiedy czytacie tą notkę, więc nie traćcie czasu i wrzućcie na głośnik tą rozkoszną miniaturę! — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Madlib wyprodukuje nowy album Black Stara?

Prawie dwa lata temu Mos Def (Yasiin Bey) zapowiadał, że wspólnie z Talibem Kwelim nagrywają album na bitach Madliba. W sieci zawrzało. Czyżby drugi krążek Black Stara miał stać się faktem? Wydawało się, że na zapowiedziach się skończyło, bo od tamtego momentu cisza zapadła. Jednak ostatnio coś się w temacie ruszyło. W audycji Ebro Dardena na Beats 1 DJ Premier promował nowy album Gang Starra — One Of The Best Yet. W pewnym momencie na antenę wbił się Talib Kweli. Ebro zapytał go, czy zapowiadany projekt ujrzy światło dzienne.

Tak, to potwierdzony temat. Słucham go cały czas.

— powiedział Kweli.

Jest zatem szansa, że drugi wspólny album Taliba i Mos Defa rzeczywiście ujrzy światło dzienne. Jednak ja, mimo wszystko, byłbym ostrożny. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, że w 2011 roku zapowiadany był mixtape Black Stara na bitach Oh No i także Madliba z samplami z dyskografii Arethy Franklin. Pojawiły się nawet dwa świetne single „You Already Know”„Fix Up”. Na singlach niestety się skończyło, bo projektu jak nie było, tak nie ma. Jak będzie tutaj zobaczymy, ale nadzieja jest.

Świetny występ Freddiego Gibbsa w Colors Show

Ten rok jest jego. Freddie Gibbs zdecydowanie pretenduje do miana rapera roku. Bandana wyprodukowana przez Madliba nie przestaje zachwycać, mimo że od premiery minęły już trzy miesiące. Z każdym odsłuchem i z każdym wykonem na żywo, przypominamy sobie o kolejnych „perełkach” albumu. Tym razem Freddie pojawił się w Colors Show z utworem „Fake Names”. Przy okazji, raper ogłosił trasę koncertową „The Album Of The Year Tour” — w listopadzie z Bandaną zwiedzi całe Stany Zjednoczone, a my mamy nadzieję, że niebawem zobaczymy go również w Europie.

Recenzja: Freddie Gibbs & Madlib Bandana

freddie gibbs i madlib nowa plyta

freddie gibbs i madlib nowa plyta

Freddie Gibbs & Madlib

Bandana

ESGN / Keep Cool / Madlib Invazion / RCA

Musiało upłynąć 5 długich lat od premiery Piñaty, żeby jeden z najbardziej nieoczywistych duetów na hip-hopowej scenie powrócił z kolejnym wspólnym projektem. Był to czas pełen przeszkód i problemów, takich jak zatrzymanie Kane’a w Austrii, czy walka twórców o wyczyszczenie sampli i opublikowanie materiału. Cała ta historia znalazła jednak szczęśliwe zakończenie — Bandana ujrzała w końcu światło dzienne, a trudne okoliczności, w których powstawała sprawiły, że smakuje jeszcze lepiej.

Ostatnie lata w hip-hopie udowodniły, że aby stworzyć dobry muzyczny duet, potrzeba czegoś więcej niż kilku godzin w studiu i hitu, który podbije popularne playlisty. Dobry duet to taki, w którym dzięki ciężkiej pracy i wzajemnemu zrozumieniu powstaje synergia i unikatowa formuła. Freddie Gibbs i Madlib odnaleźli swoją już w 2014 r. W przypadku drugiej płyty postanowili jednak wnieść ją na zupełnie nowy poziom. Może wynika to z różnicy, którą były wspólne sesje w jednym studiu, a może po prostu z większego budżetu i nabytego doświadczenia — Kane i Madlib dali z siebie wszystko.

W warstwie muzycznej Bandana to festiwal grubo ciętych soulowych i funkowych sampli, wokół których Madlib zabudował pełne życia, barw i detali podkłady, hołdujące klasycznemu brzmieniu hip-hopu. Począwszy od ciepłego i radosnego „Freestyle Shit” na samplu z „Revelation Funk” Elastic Lover, przez intymne „Practice” z Donnym Hathawayem w tle, aż po eleganckie i pełne klasy „Education” na kanwie filmowego „Dance Music” R. D. Burmansa (które kojarzyć można, chociażby z zeszłorocznego Nasira). Otis sporadycznie wplata między tego typu kompozycje nowoczesne akcenty, takie jak trap w „Half Manne Half Cocaine”, czy nocne, laidbackowe brzmienie w „Situations”. Poza tym Bandana jest pełna szczegółów, zmian podkładów, przerywników — jednym słowem, wszystkiego, z czym kojarzą się prawie wszystkie hip-hopowe klasyki.

Produkcja to jednak tylko jedna strona medalu. Drugą jest doskonała chemia między Madlibem i Gibbsem — progres, który uczynił ten drugi w technice, różnorodności i ekspresji rapowania wprost zwala z nóg. Kane bez najmniejszego problemu żongluje dynamiką, emocjami i stylami, wszystko po to, by zbudować niesamowicie autentyczną opowieść o swoim życiu. Afirmacja, spokój oraz duma i radość z sukcesu mieszają się tu z bólem, smutkiem, gniewem i bezdusznością ulic. Ten dualizm idealnie oddaje przejmujące „Half Manne Half Cocaine”, które z trapowego hymnu przeradza się w surowy banger przywodzący na myśl brzmienie spod znaku Ruff Ryders. Tematyka albumu dotyka przestępczego życia i dilerki (przejmujące „Fake Names”), historii Afroamerykanów i polityki (świetne „Palmolive”), a także związków i zdrady (brutalnie szczere „Practice”). Freddie co chwilę serwuje odbiorcy urywki rzeczywistości, które razem tworzą większy obraz. Linijki takie jak Made it through the summer with no air conditioner, catch us huddled ’round the kitchen in the winter budują bardzo osobistą perspektywę, ale pozwalają również wniknąć w motywy artysty. Całość celnie puentuje zamykające płytę „Soul Right” — Yeah, and I been struggling my whole life, yeah, I pour it up and get my soul right, yeah rapuje Gibbs — po odsłuchu całego albumu ten pozornie trywialny refren nabiera niepodważalnej głębi.

Bandana to płyta dopieszczona w każdym calu. Żaden dźwięk i wers nie są tu przypadkowe — wydaje się, że autorzy wycisnęli z tego materiału wszystko, co tylko się dało. Efektem jest soczysty hip-hopowy album rozpisany na wiele satysfakcjonujących odsłuchów. Oryginalne brzmienie sprawia, że nie trzeba być fanem Freddiego ani Madliba z osobna, by zakochać się w tym zaskakującym i jakże trafionym połączeniu. Mistrzostwo świata.

#FridayRoundup: Freddie Gibbs & Madlib, Daniel Caesar, The Black Keys i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Wszystkie krążki przedstawione poniżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na plejliście na samym dole wpisu.


Bandana

Freddie Gibbs & Madlib

Keep Cool / RCA

Pinata, czyli debiutancki krążek duetu Madlib & Freddie Gibbs to nie tylko jeden z najbardziej cenionych przez krytykę albumów hip-hopowych ostatniej dekady, ale także udokumentowanie tego, co są w stanie stworzyć dwie tak charakterne osobowości artystyczne, kiedy spotkają się u szczytu możliwości. Poprzeczka była zatem zawieszona bardzo wysoko, jednak Bandana nie wydaje się ustępować poprzedniczce, a wręcz poszerza jeszcze bardziej spektrum brzmieniowe, eksplorując niezbadane dotąd przez ten duet płaszczyzny. Abstractowe beaty Madliba stawiają na eklektyzm, śmiało wplatając momenty smukłego soulu i kaskadowego trapu, zaś Freddie pozwala sobie na małą gimnastykę liryczną i kilka dynamicznych przebiegów. W stosunku do poprzedniczki, Bandana porzuca nieco uliczny brud i gangsterski sznyt na rzecz zamglonych, subtelniejszych tonów, a nawet, momentami, melancholijnej atmosfery. Czy Bandana powtórzy sukces poprzedniczki, wchodząc do kanonu współczesnych klasyków? Trudno orzec, jednak fani fuzji artystycznej tych dwóch hip-hopowych tuzów nie powinni być zawiedzeni– Wojtek


Case Study 01

Daniel Caesar

Golden Child

Dwa lata po freudowskim debiucie Daniel Caesar po raz kolejny ucieka się do psychologii, wypuszczając Case Study 01 bez żadnych wcześniejszych zapowiedzi czy zabiegów promocyjnych. 10 nowych piosenek to niemal 3 kwadranse rasowej mieszanki alternatywnego R&B i klasycznego neo-soulu. Na płycie poza Caesarem usłyszmy także Brandy, Pharrella Williamsa, Johna Mayera, Seana Leona czy Jacoba Colliera. — Kurtek


„Let’s Rock”

The Black Keys

Nonesuch

Rekiny współczesnego blues-rocka powracają po pięcioletniej przerwie z albumem, który powinien zadowolić wiernych fanów. Dan Auerbach i Patrick Carney zdecydowanie bardziej niż mniej wędrują ku swoim ostrzejszym, rockowym korzeniom (przynajmniej w porównaniu z ostatnią płytą, Turn Blue) i w większości serwują właściwe sobie, niemożliwe do pomylenia gitarowe brzmienia. Single promujące płytę („Eagle Birds”, „Lo/Hi” i „Go”) doskonale oddają jej charakter – jeśli te utwory zrobiły wam smaka, absolutnie nie będziecie zawiedzeni. — empee


Kwiaty i korzenie

Bitamina

Kalejdoskop

Po ogromnym zamieszaniu ostatnimi wydawnictwami, jeden z najlepszych polskich zespołów, Bitamina, powraca z piątym albumem. „Kwiaty i Korzenie” to opowieści o tym, że wszystko bierze się z wnętrza, a to, co w nim – widoczne jest później na zewnątrz. Jeśli zastanawiacie się czego można się spodziewać od tria po tylu odniesionych sukcesach, to jak zawsze mądrych treści, dużo emocji, nierzadko humorystycznych tekstów, z którymi łatwo się zidentyfikować, całej masy słusznych uwag i refleksji, więcej poezji, równie sporo pytań i jeszcze więcej dojrzałości. „Kwiaty i Korzenie” to podróż w głąb siebie. Uwaga – na jednym odsłuchu się nie kończy!– dżesi


Indigo

Chris Brown

RCA Records

Mam problem z Chrisem Brownem od jakiegoś czasu. Nie, żeby robił słabą muzykę, bo ma rzadko spotykany talent do chwytliwych refrenów. To, co mnie martwi, to kolejny długogrający krążek z liczbą utworów powyżej 30. Serio? 32? Już wcześniej było wiadomo, że Breezy, podobnie jak Ciara, nie może znaleźć na siebie pomysłu i ciężko mu nagrać spójny album. Te składanki mogą człowieka nużyć, ale zawsze znajdą się jednak w tym gąszczu kawałki warte uwagi albo nawet i perełki. Szkoda, że singlowe. Na Indigo światełkiem w tunelu jest duet z Drake’iem i „Come Together” z H.E.R. — Kuba Żądło


The Love Reunion

Raheem DeVaughn

SoNo

Raheem DeVaughn nie próżnuje. Po udanej październikowej premierze Decade of a Love King wokalista wypuścił właśnie kolejną część swojej miłosnej sagi zatytułowaną The Love Reunion. Na płytę poza singlowym „Just Right” trafiło jeszcze 13 utworów, które pod nieobecność The-Dreama mają uprawomocnić panowanie DeVaughna na tronie miłosnego króla w muzyce R&B. W przeciwieństwie do najlepszych produkcji Dreama Devaughn jest jednak w swoim klasycznym radiowym R&B odrobinę zbyt zachowawczy i monotonny, by móc być spokojnym o zawłaszczoną koronę. Prędzej czy później znajdzie się śmiałek zdolniejszy i bardziej uprawniony do tego tytułu. — Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Madlib i Freddie Gibbs z dedykacją dla młodej gwiazdy NBA

Freddie Gibbs i Madlib nie marnują czasu i prezentują kolejny przedpremierowy singiel z Bandany. Tym razem gospodarz parafrazuje jedną z linijek Lil Wayne’a, a przy okazji nawiązuje do imienia młodej gwiazdy koszykówki – Giannisa Antetokounmpo z Milwaukee Bucks. Ot cała geneza tytułu. Przy okazji na samplowanym beacie w refrenie udziela się Anderson .Paak. Na początku czerwca duet zdradził, że gościnnie na Bandanie pojawią się także Pusha T i Killer Mike. Trzeba przyznać, że z tygodnia na tydzień atmosfera wokół tego krążka robi się coraz gorętsza. Do premiery albumu pozostało jeszcze trochę ponad tydzień. Co wydarzy się w tym czasie?

Freddie Gibbs i Madlib ujawniają szczegóły Bandany

Aż trzech singli potrzebowali Freddie Gibbs i Madlib, by w końcu uchylić fanom rąbka tajemnicy na temat ich nadchodzącego projektu. Po „Flat Tummy Tea” i „Bandanie” przyszła pora na kolejną premierę od duetu. Tym razem jest to oparte na soulowym samplu „Crime Pays”. Kawałek stylistycznie przypomina „Robes” z Piñaty, cieszą się więc wszyscy, poza wytwórnią, która jeśli wierzyć doniesieniom, na czyszczenie sampli poświęciła rok. Całość okraszona jest przyjemnym wideo, na którym widzimy, jak Kane relaksuje się na rancho i sprawuje pieczę nad (nie do końca legalnym) biznesem. A kiedy w końcu przyjdzie nam usłyszeć najnowsze dzieło Madliba i Freddiego w całości? Według zapowiedzi premiera Bandany ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu – 28 czerwca! Ponadto na albumie będziemy mieli okazję usłyszeć Pushę T i Killer Mike’a. Sprawdźcie też najnowszy wywiad duetu, w którym Freddie opowiada o pracy z Madlibem, a legendarny producent ujawnia, jakie ma plany wobec nagrań z udziałem Mac Millera.

Madlib i Freddie Gibbs prezentują tytułową Bandanę

Aż trudno uwierzyć, że za kilka dni minie 5 lat od premiery Piniaty. Album przez ten czas ani trochę się nie zestarzał i wciąż zaliczany jest do grona najlepszych rapowych wydawnictw ostatnich lat. Coraz bardziej realna staje się przy okazji premiera długo zapowiadanej kontynuacji zatytułowanej Bandana. Przed kilkoma tygodniami w sieci pojawił się nowy singiel duetu Madlib/Freddie Gibbs – „Flat Tummy Tea”, a w ubiegłym tygodniu panowie zaprezentowali tytułowy numer z nadchodzącego krążka. Czyżby zbliżająca się rocznica wydania Piniaty sugerowała, że niedługo otrzymamy drugi krążek? Oby tak było!

Freddie Gibbs i Madlib zapowiadają Bandanę

Freddie Gibbs i Madlib znowu razem! Po pięciu latach od fenomenalnej Piñaty ponownie wydadzą wspólny album. Krążek ma być zatytułowany Bandana. Dokładnej daty wydawnictwa jeszcze nie znamy. „Flat Tummy Tea” to pierwszy singiel promujący Bandanę. Utwór składa się z dwóch części. Pierwsza oparta jest na ostrych, gitarowych samplach, które idealnie współgrają z agresywnym flow Gibbsa. Posłuchajcie!


Mac Miller i Madlib nagrali wspólny album

Tak przynajmniej twierdzi producent Thelonious Martin, który udzielił ostatnio wywiadu dla portalu DjBooth. Martin powiedział, że dowiedział się o tym projekcie podczas ostatniego Pitchfork Music Festivalu w Chicago.

Kiedy Miller i ja pracowaliśmy nad „Guidelines”, on zawsze był podekscytowany wszystkimi innymi piosenkami, które ostatnio nagrał. Miał album wspólnie z Madlibem, zatytułowany Maclib.

— powiedział Thelonious w wywiadzie dla DjBooth.

Grałem przed Madlibem ostatniego lata na Pitchforku. Supportuję go i na piętnaście, dwadzieścia minut przed końcem mojego seta pojawia się on. Zaraz za nim podchodzi do mnie Pete Rock. Staram się skupić i grać. Potem zaczyna grać Madlib i piętnaście minut po rozpoczęciu swojego seta on nagle zaczyna grać jakiś nieznany numer Maca Millera. Odwracam się do niego i pytam: ‚Jest tego więcej, prawda?’ Powiedział ‚O tak, jest cały album. Maclib.’ Powiedział to i po prostu grał dalej.

— dodał Martin.

Producent niestety nie wie czy Maclib kiedykolwiek oficjalnie się ukaże, ale ma nadzieję, że Madlib zdecyduje się kiedyś wypuścić projekt. My też chętnie byśmy go posłuchali!

Nowy teledysk: MF Doom „One Beer”

Nowy teledysk do starego kawałka zaserwował nam MF Doom. A wszystko dlatego, że album MM.. Food, z którego pochodzi track „One Beer”, obchodził w piątek swoje czternaste urodziny. Animowane wideo zabiera nas w naprawdę szaloną podróż, którą nie sposób opisać słowami. To również idealny moment, by odświeżyć sobie bogatą w świetne krążki dyskografię Dooma. Autorem klipu jest Distortedd, a za charakterystyczny podkład odpowiada niezawodny Madlib.

Yassin Bey i Talib Kweli nagrywają nowy Black Star, wyprodukowany w całości przez Madliba

Ta wiadomość z pewnością ucieszy wszystkie hip-hopowe głowy. Podczas sobotniego setu, który w Denver grał Madlib, za mikrofon chwycił niespodziewany gość, jakim był Yassin Bay i ogłosił bawiącym się ludziom, że jeszcze w tym roku otrzymamy nowy album duetu Black Star, który raper tworzy wraz z Talibem Kweli. Jakby tego było mało, całością produkcji na tym krążku zająć ma się właśnie kalifornijski producent. O tym, że współpraca pomiędzy nimi układa się naprawdę dobrze, świadczyć mogą, chociażby wspólny album zatytułowany Liberation, jaki w 2007 roku nagrali Madlib oraz Kweli, jak i kilka wspólnych utworów na albumie The Ecstatic, nagranym przez Mod Defa. Na początku roku Talib Kweli ujawnił również zdjęcie widoczne poniżej, na którym przy jednym stole siedzą Yassin Bey, Kanye West oraz Dave Chappelle, a podpis pod fotografią, informujący o tym, że „2018 is looking good”, daje nam kolejny trop, potwierdzający, że w ich obozie dzieją się dobre rzeczy i być może już za jakiś czas będziemy mogli je usłyszeć. Oby jak najprędzej.

Odsłuch: MED, Blu & Madlib The Turn Up EP

Tego, że MED, Blu i Madlib potrafią dostarczyć porządną dawkę klasowego hip-hopu przypominać nie trzeba. Pokazali to między innymi na Burgundy EP i wspólnym albumie Bad Neighbor. Teraz dostarczyli nam nową porcję muzyki w postaci nowej epki The Turn Up EP. Na materiał składa się 9 numerów, w tym dwa instrumentale i dwie wersje acapella. Jedynym gościem jaki się pojawia jest OH NO, więc tak naprawdę wszystko zostaje w rodzinie. Warto sprawdzić co panowie tym razem dla nas przygotowali.

W sieci pojawił się nieznany wcześniej beat tape Madliba

Takie niespodzianki lubimy. Dzięki chłopakom z Rappamelo w internecie pojawił się nowy (?) instrumentalny projekt Madliba Beat Konducta in Lecce. Nie ma na razie żadnych informacji, co do tego czy traktować ten materiał jako oficjalną kontynuację serii Beat Konducta (na stronie Rappamelo pojawia się zdawkowy tekst o projekcie), ale nie zmienia to faktu, że dla fanów Madliba takie coś jest prawdziwą gratką. Ten beat tape różni się od poprzednich — nie ma oddzielnych utworów z tytułami, bo wszystko jest w jednym tracku, więc niczego nie trzeba skipować. Sądząc po okładce, tym razem Madlib bawi się samplami z Włoch albo Grecji. Chociaż już pobieżny odsłuch pokazuje, że też nie zawsze. Sprawdźcie poniżej.

Nowy utwór: MED, Blu & Madlib feat. Oh No „The Turn Up”

Dwa lata temu MED, Blu i Madlib wypuścili wspólny projekt zatytułowany Bad Neighbor. Płyta zebrała pozytywne recenzje, więc jeśli jeszcze się z nią nie zapoznaliście, radzę nadrobić zaległości. Ostatnio Madlib wypuścił krążek z instrumentalami z tamtego albumu i właśnie z tej okazji ukazał się niepublikowany wcześniej numer zatytułowany „The Turn Up”. Dostajemy w nim dokładnie to czego możemy się po tej trójce spodziewać czyli charakterystycznego, przybrudzonego brzmienia. Do tego gościnnie na wokalu pojawia się Oh No.

Madvillain powrócili z nowym singlem

OB-GD17-001.pdf

Skoro Dr Dre, Deltron 3030, czy ostatnio nawet A Tribe Called Quest zaliczyli długo oczekiwane powroty, to w takim razie co z kontynuacją kultowego Madvillainy? Przed Wami „Avalanche” — pierwszy od nawet nie liczę ilu lat wspólny singiel MF DOOMa i Madliba. Zanim wydacie z siebie okrzyk radości związany z potencjalnym nadejściem nowego albumu Najbardziej Zbluntowanych w Ameryce, pohamujcie swój entuzjazm. Po pierwsze twórcy nawet nie sygnują tego utworu legendarną marką Madvillain, a jedynie swoimi solowymi pseudonimami. Po drugie singiel promuje (póki co) kolekcjonerskie wydawnictwo złożone z siódemki i figurki postaci znanej z teledysku „All Caps”. Po trzecie jestem niemal pewien, że utwór ten to pozostałość po sesjach do albumu z 2004 roku, aniżeli zupełna świeżynka. To że za sprawą „Avalanche” doznałem zastrzyku zajawki i odczułem magię wspomnieć — to już zupełnie inna historia.

Posłuchaj nagranego 20 lat temu i nigdy nie wydanego albumu Madliba i Kaziego

Cofnijmy się nieco w czasie. Konkretnie równe 20 lat. W kalifornijskim domowym studio nazywanym Crate Diggas Palace dwie osoby nagrywają album zatytułowany Blackmarket Seminar. Są nimi właściciel miejscówki Madlib oraz raper podpisujący się jako Kazi. Album ten nigdy się jednak nie ukazuje, a obaj artyści zajęli się kolejnymi rzeczami. To jaki status ma obecnie Madlib wiedzą chyba wszyscy, którzy choć w małym stopniu zetknęli się z podziemnym hip-hopem. Kaziego usłyszeć mogliśmy na wydanym w 1999 roku kultowym albumie Soundpieces: Da Antidote zespołu Lootpack oraz wydanej rok później solowej epce Down For The Kaz, którą wyprodukował w całości Beat Konducta. I pewnie dzisiaj pamiętaliby o nim tylko najwięksi fani niezależnego hip-hopu, gdyby nie holenderska wytwórnia Below System Records, która to postanowiła pokazać światu tę zaginioną płytę. Wszyscy fani, którzy pamiętają dokonania takich zespołów i artystów jak wspomniany wcześniej Lootpack, Quasimoto czy Declaime powinni być usatysfakcjonowani. Pomimo że wszystko tu brzmi bardzo surowo, a nie najlepsza jakość nagrania może zrazić sporą część słuchaczy, to na pewno znajdą się tacy, którym nagrania te przypomną pewien ważny dla nie tylko kalifornijskiej sceny okres.

Stones Throw wypuści niepublikowany materiał Madliba i J Dilli

jaylib-53bdb74d772dc

Świetna informacja dla fanów obydwu mistrzów konsolety. Jest tylko jedno ale. Niestety niepublikowany materiał nagrany w ramach Jayliba ukaże się tylko na winylu. Zostanie też wydany w ramach programu subskrypcyjnego Stones Throw Records. Wystarczy w sklepie wytwórni zapłacić skromną sumkę dwustu pięćdziesięciu dolarów czyli ponad tysiąca złotych i każdy winyl wypuszczony przez wytwórnię od stycznia do końca grudnia przyszłego roku będzie wasz, łącznie z nowymi wydawnictwami, box setami i całą resztą. Już pojawiła się zapowiedź tego co ma się ukazać. „Da Rawkus” to numer, który został nagrany w 2002 roku, ale nie wszedł na ostateczną wersję Champion Sound. Całkiem dobre, brudne brzmienie, ale mam nadzieję, że to tylko cisza przed burzą i następne utwory będą jeszcze lepsze.

Madlib i Freddie Gibbs pracują nad kontynuacją albumu Piñata

Podczas rozmowy w ramach Red Bull Music Academy, odbywającego się w Nowym Yorku, Madlib zdradził rzecz, która z pewnością ucieszy nie jednego fana dobrego hip-hopu. W tym roku ukaże się bowiem kontynuacja, rewelacyjnego albumu Piñata, który stworzył z nim do spółki Freddie Gibbs (raper również potwierdził prace nad krążkiem na swoim Twitterze). Nie było chyba podsumowania muzycznego 2014 roku, nieuwzględniającego tego wydawnictwa, a na wielu z nich zajmował pierwsze miejsce. Po dwóch latach panowie ponownie wchodzą do studia, aby dostarczyć nam krążek zatytułowany Bandana. Część produkcji, jakie trafić mają na to wydawnictwo, pochodzić ma z tego, co Madlib zaproponował Kanyemu, podczas prac The Life of Pablo i na tym właściwie kończą się dostępne jak dotąd informacje. Pozostaje czekać, odświeżając sobie poprzedni album tej dwójki, który chyba nigdy się nie znudzi.

bandana06

Nowy utwór: J Dilla feat. Nas „The Sickness” (prod. Madlib)

PJ007-LP-SLEEVE

Wciąż czekamy na premierę The Diary, która już jutro, ale póki co warto sprawdzić „The Sickness” — następny numer z płyty, który dzisiaj wyciekł do sieci. Co ciekawe, to kolejny już kawałek, którego nie ma na trackliście z 2002 roku, a który jest exclusiwem do iTunesowego wydania. Czyżbyście widzieli w tytule newsa, że Nas rapuje gościnnie na bicie Madliba? Dokładnie tak. Dilla i Nasir serwują nam klasyczne bragga i trzeba przyznać, że efekt jest więcej niż zadowalający. Bit niby prosty, ale jednak się wkręca bo sampel robi swoje. Sprawdźcie!

Jessie Ware - What's Your Pleasure