rihanna
Nowy teledysk: Rihanna ‚Rude Boy’
Rihanna właśnie wypuściła klip do swojego kolejnego singla o tytule ‚Rude Boy’. Tym razem nie zobaczymy piratów ani ckliwych historii miłosnych. Szkoda? Nie. Nie wiem jak Wy, ale ja mam do niej pewną słabość. Takie moje ‚guilty plesure’. Chociaż ostatnia płyta ni ziębi mnie, ni grzeje. Jest kolorowo, jest graficznie, jest dziko, jest stylowo. Tak, bo jej stylu odmówić nie można. W sumie zastanawia mnie czy taki ‚Rude Boy’ kwalifikuje się jeszcze do naszej czarnej miski, no ALE. Data urodzin zobowiązuje. Tylko nie mówcie mi, że ściąga od M.I.A.
Czego słucha Sade?
Nie zastanawiacie się czasem czego słuchają Wasi muzyczni faworyci? Ja często. Sade Adu moją faworytką dużą nie jest, ale doceniam jej twórczość, a zespół w szczególności. Wiem natomiast, że ma tutaj wierne grono swoich wielbicieli, dlatego uważnie czytajcie. W poniedziałkowym programie “Tom Joyner Morning Show” sprzedała swoje muzyczne preferencje. „Oczywiście słucham wszystkich młodych dziewcząt. Mam rodzinę, która codziennie przynosi popularną muzykę do mojego domu. Uwielbiam Alicie Keys i kilka utworów z nowego albumu Rihanny ‚Rated R’. Lubię także wykonawców z tzw ‚ciężkiego rapu’. Ostatnio zachwycił mnie album Reawkon’a ‚Only Built 4 Cuban Linx… Pt. II’ (u nas pozycja 25), wiesz, z Wu-Tang Clan’u. Słucham wszystkiego co mówi do mnie i wszystkiego, co ma w sobie prawdziwe uczucia i żywą duszę.” Reakcja i odzew rapera przebiła wszystko. Po skoku ją zobaczycie.
Rihanna u Ellen
Dzień wcześniej przed tryumfem na rozdaniu nagród Grammy, Rihanna nagrała segment dla programu Ellen DeGeneres, gdzie udzieliła wywiadu oraz wykonała dwa swoje przeboje – klubowy klasyk „Don’t Stop the Music” oraz obecny singiel „Hard„, z którym występ możecie obejrzeć poniżej:
Można się sprzeczać, czy Grammy w dorobku kogoś tak ograniczonego wokalnie jak Rihanna to nie jest lekka przesada, ale nie można jej odmówić, że potrafi zrobić dobry show, a tłum ją kocha. Czy w przyszłym roku wokalistka będzie na gali cieszyć się z nagród dla jej solowego krążka „Rated R„? Zobaczymy. Występ z „Don’t Stop the Music” po skoku.
Grammy rozdane
Grammy jakie jest każdy widzi. To znaczy słyszy. Choć czasem może lepiej nie słyszeć?
Wczorajsza impreza rozdania tychże nagród wypadła w moje urodziny i o dziwo dostałam mały prezent. Swoje pierwsze dwie nagrody otrzymał Maxwell (Najlepszy Album R&B – „Black Summers Night” i Najlepszy Męski Wykon R&B – „Pretty Wings”). To, jak się pewnie domyślacie po przestudiowaniu naszego top 40 zeszłego roku, bardzo mnie ucieszyło. Jego chyba zresztą nie mniej, co widać powyżej. Podczas wczorajszej gali do historii nagród Grammy przeszła Beyonce, która jako pierwsza wokalistka zabrała do domu aż sześć statuetek na raz. Zabłysnęła w kategoriach Piosenka Roku, Najlepsza Piosenka R&B, Najlepsze Kobiece Wykonanie (wszystkie trzy za „Single Ladies”), Najlepszy Album Współczesnego R&B („I Am… Sasha Fierce”), Najlepsze Wykonanie Tradycyjnego R&B („At Last”) i Najlepsze Kobiece Wykonanie Pop („Halo”). Ach ta Beyonce! Ach ten Jay-Z! Ale o nim może później.
Jedną, biedną statuetkę zgarnęła India Arie i tu już zaczyna się część mojego wypracowania zatytułowana „Nie wiem dlaczego”. Otrzymała ją w kategorii Najlepsze Wykonanie Urban/Alternative za utwór „Pearls”. Osobiście trzymałam tutaj kciuki za Foreign Exchange i Erica Robersona ale liczyć na czyjąś wygraną podczas Grammy to jak czekać na nową płytę Lauryn Hill. Never gonna happen. Idźmy dalej.
Najlepsze Wykonanie R&B przez Duet lub Grupę to T-Pain i Jamie Foxx w utworze „Blame It”. Najlepszy Solo Rap nagrał rzekomo Jay-Z i jest to „D.O.A. (Death of Auto-Tune)” – jakże to znamienne w erze gloryfikacji elektronicznych odkształceń muzyki. Po Grammy załapali się wraz z nim także Kanye West i Rihanna zdobywając statuetki za „Run This Town” w kategoriach Najlepsza Rap/Śpiewana Kolaboracja (uwielbiam tłumaczyć nazwy tych kategorii) i Najlepsza Piosenka Rap. Kanye Westa podobno nie było na imprezie. Dostał bana. Czyżby organizatorzy bali się, że znów odbierze mikrofon Taylor Swift?
Lubicie Commona, Q-Tipa i Mos Defa? Frajerzy! Statuetkę w kategorii, w której byli nominowani wszyscy Ci muzycy, tj. Najlepszy Album Rap zdobył nie kto inny jak Eminem za „Relapse” (… – miejsce na wasze zdziwienie lub śmiech lub radość…?). Eminem wziął też do domu złoty gramofon za Najlepsze Wykonanie Rap przez Duet lub Grupę („Crack A Bottle” z Dr. Dre i 50 Centem). Ble. Czyż Kid Cudi, Common i Kanye w swojej kolaboracji nie byli bardziej uroczy i twórczy?
Luźno przejrzałam pozostałe kategorie ale jest ich tak dużo, że trudno byłoby mi opisać wszystkie jazzująco-gospelujące wygrane, tym bardziej, że nie znam większości z tych artystów. Spośród tych znanych mi statuetkę zdobyły dziewczyny z Mary Mary za Najlepszą Piosenkę Gospel („God In Me”) i lubiana przeze mnie Heather Headley w kategorii Najlepszy Współczesny Album R&B Gospel („Audience Of One”). Zadziwiła mnie, zupełnie przypadkiem, siła rodziny Boba Marleya. Dwaj z jego synów po raz kolejny otrzymali nagrody Grammy. Ziggy Marley otrzymał gramofon za Najlepszy Album dla Dzieci („Family Time”) a Stephen Marley wygrał w kategorii Najlepszy Album Reggae („Mind Control Acoustic”). Polecam sprawdzić sobie ile statuetek zdobyli już wcześniej bo to całkiem imponujące. Siła genów czy nazwiska? A może jedno i drugie? Może dzięki genom Marley’a dziecko Lauryn Hill będzie bardziej płodne artystycznie niż mama..? Czyżbym wspomniała ją już drugi raz, zupełnie bez okazji? Chyba tak. Pora kończyć. Pora spać. Włączcie sobie Maxwella.
Nowy teledysk: Rihanna feat. Young Yeezy ‚Hard’
Dla kontrastu, po delikatnym i sensownym video Corrine, wyzywający i bezsensowny klip Riri do piosenki ‚Hard’. Cóż można powiedzieć, kupa kasy wyłożona na obrazek, półnaga Rihanna, bomby, pustynia, wojsko, czołgi, żołnierze, karabiny. Całość po pierwszym obejrzeniu wywołała u mnie atak śmiechu, podobnie z resztą jak pierwszy odsłuch utworu wcześniej. Czy takie było założenie reżysera? Tego nie wie nikt, ale powątpiewam. Ukradłabym tylko hełm a’la Myszka Miki. A jakie emocje takie ‚coś’ wyzwala w Was, nasi kochani czytelnicy?
Coverownia #2: Jamie Cullum „Don’t Stop The Music”

Dzisiaj za pozwoleniem Lejdi K wyjątkowo ja „poprowadzę” coverownie, a za temat posłuży mi „nowy” utwór Jamie’go Cullum’a. Brytyjski wokalista jazzowo-popowy na początku listopada wydał swój piąty album studyjny pt. „The Pursuit”. Krążek przyjemny w klimatach do których przyzwyczaił już swoich fanów na poprzednich wydawnictwach. Jednak to co najbardziej lubię u Cullum’a to jego podejście do kompozycji innych artystów. Jamie lubi od czasu do czasu, niestety głównie na koncertach wziąć na warsztat jakiś utwór i zaprezentować go w kompletnie innej wersji. I trzeba mu to przyznać – robi to świetnie. Tym razem postanowił przerobić utwór Rihanny „Don’t Stop The Music” i wyjątkowo umieścić go na krążku. Wyszło mu to rewelacyjnie, z klasą i smakiem. Numer stał się bardziej przestrzenny, nabrał innego wyrazu, głębi, całkowicie inna jakość. Zdecydowanie wolę wersje Pana Cullum’a niż oryginalną, ale to zawsze kwestia gustu. Jeżeli zaś chodzi o teledysk – wiele widziałem już wybuchających przedmiotów, ale sposób realizacji pomysłu przewyższa je o głowę. Dostajemy klimatyczny numer z klimatycznym obrazkiem, który jak zwykle do sprawdzenia po skoku.
Nowy teledysk: Rihanna „Russian Roulette”
„Russian Roulette” to pierwszy singiel promujący nowy album Rihanny „Rated R„. W ten weekend premierę miał oficjalny teledysk do piosenki:
Bardzo dobry klip i nawet przekonałem się do samej piosenki. Miała świetny koncept na teledysk i wyszło bardzo realistycznie i przekaz został przekazany w jasny sposób – Rihanny jako tej niezniszczalnej, która wygra każde starcie z przeszkodami, nawet z tytułową rosyjską ruletką. Genialny montaż i rewelacyjne zdjęcia, naprawdę uważam, że „Russian Roulette” to jeden z jej lepszych teledysków, jeśli nie najlepszy.
PS: Dla fanów serialu „Grey’s Anatomy” (którym jestem np. ja) dobra informacja, że główną męską rolę gra Jesse Williams grający Avery’ego w nowym sezonie show.
Okładka singla: Rihanna „Wait Your Turn”

Zwykle okładki płyt i singli to jedynie dodatki do muzyki i faktycznych informacji i tej zasady staram się trzymać, ale kiedy tylko zobaczyłem cover nowego singla Rihanny, nie mogłem się powstrzymać przed jego publikacją. Czy może raczej przed publikacją tych słów: o co chodzi? Od samego początku promocji, jeszcze nienarodzonego nowego muzycznego dziecka barbadoskiej piosenkarki, wydaje się mieć na siebie milion pomysłów, a zarazem żadnego. Nie tylko nie dowiedzieliśmy się w końcu czy Rihanna w swoim nowym scenicznym wcieleniu jest kobiecą wersją Zorro, kapitana Haka czy reinkarnacją Grace Jones, ale z każdym kolejnym opublikowanym skrawkiem tego wizerunku narasta coraz większa konfuzja. W teledysku do nowego singla-nie-singla „Wait Your Turn” zakapturzona w czarno-białej stylizacji z opaską na oku, jawnie próbuje nas nabrać, że jest postacią z jakiegoś taniego amerykańskiego filmu grozy, aż wreszcie teraz na okładce do tej samej piosenki pozuje toples w podartych jeansach na niebieskim tle. Czy tylko ja tego nie łapię? Może tu po prostu nie ma czego łapać, bo koncept jest taki, że nie ma konceptu? W każdym razie patrząc na te zdjęcia i klipy i porównując je z nową muzyką R, dochodzę do wniosku, że mamy tu definitywny przerost formy nad treścią. Czy ubieranie miałkich popowych pioseneczek w mroczne i dziwne obrazy, naprawdę dodaje im artyzmu? W tym wypadku nawet Miley Cyrus wydaje się być bardziej prawdziwa i koherentna wizerunkowo.
Nowy teledysk: Rihanna „Wait Your Turn”
Machina promocyjna nowego albumu Rihanny zatytułowanego „Rated R” wydaje się rozkręcać na dobre. Pomimo tego, że kawałek „Wait Your Turn” nie jest ani pierwszym ani drugim singlem z albumu (nowym singlem po „Russian Roulette” będzie piosenka „Hard” z Young Jeezym), wokalistka nakręciła niedawno teledysk do tego promo-singla, który miał premierę dziś na jej oficjalnej stronie:
Słabe. W ogóle nie podoba mi się nowa ścieżka artystyczna Rihanny i chociaż nawet rozumiem koncepcję, jaką mieli na ten klip, to i tak raczej nie zrobił na mnie większego wrażenie, poza tym jej undergroundowy look mogliśmy ostatnio oglądać w „Run This Town” Jay’a-Z. Nie wspomnę już o tym, że klip wygląda bardzo amatorsko i tanio, mam nawet wrażenie, że kręcili go kamerą telewizyjną, a nie filmową, przez co wygląda jak scena z jakiegoś gorszej klasy horroru. Oby klip do „Russian Roulette” był lepszy.
Okładka albumu: Rihanna „Rated R”
Już 23-go listopada do sklepów trafi czwarty studyjny krążek Rihanny zatytułowany „Rated R„, który poprzedzany jest singlem „Russian Roulette„. Wokalistka kilka godzin temu ujawniła oficjalną okładkę krążka:

Umm, nie. Jeśli to ma być ta jej strona „edgy”, to ja tego nie kupuję i wolę ją w dżinsach i zwykłym topie jak z klipu „Take a Bow”. Już nie mówiąc o tym, że trochę zajeżdża mi klimatami emo (tak, nie bijcie!). Wciąż jednak płyta zapowiada się dość ciekawie, i pomimo że sama wokalistka mówi, że muzyka na „Rated R” nie będzie zbytnio odbiegała od klimatu „Good Girl Gone Bad”, to wciąż nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć, co tym razem zmajstrowała w studiu z producentami takimi jak Tricky Stewart, Stargate czy The Y’s.


