the-dream

Recenzja: The-Dream Crown EP

thecrownep

The-Dream

Crown EP (2015)

Def Jam

Solowe albumy The-Dreama zostały ciepło przyjęte przez krytykę, pomimo tego artysta wciąż pozostał raczej znany z przytrzymywania koron na głowach Beyonce, Rihanny, Mariah Carey, Ushera i wielu innych. Tytuł recenzowanej epki mógłby być zarówno wyrazem nieprzerwanej wiary w siebie, jak i po prostu subtelnej autoironii. Odstawiając na bok dywagacje, trzeba przyznać że Crown EP to krótki zbiór wcale niepozbawionych swego blasku, przyjemnych utworów.

Przyjemnych jeśli przymkniemy oko na typowe czerstwe teksty wyzwolonych, przesiąkniętych rapową bezpośredniością artystów r&b („ona Ciebie nie kocha, bo gdyby kochała nie wisiałaby na moim telefonie jak na moim ch…”). W pozornie generycznym r&b-rapowym bangerze „That’s My Shit” muzyk przypomina nam swojej umiejętności uzupełniania tego typu banałów w pewną dozę płynącego z jego głosu ciepła i wrażliwości. „Prime” to już The-Dream na całego — artysta śpiewa o dawnej miłości, która motywowała go do życia i artystycznego rozwoju, nie stroniąc od okazywania prawdziwych emocji. Tak samo jak nie stroni od nich w „All I Need”.

Artysta wierny jest brzmieniom popularyzowanym przez niego już od czasu pierwszych trzech albumów solowych, przypominając o sobie jako jednym z architektów obrazu współczesnego rhythm and bluesu. Od tamtego czasu wielu nanosiło poprawki, a The-Dream nie pozostał na nie obojętny. Stąd na jego brzmieniu lekkie piętno odcisnął kalifornijski ratchet sound spopularyzowany przez DJa Mustarda, a zamykające epkę „Cedez Benz” z dystansu przypomina dowolny utwór Young Thuga. Z bliska natomiast cieszy dbałością o szczegóły i głębią.

Crown EP nie jest powrotem króla, na jaki mieliśmy nadzieję po słabszym IV Play z 2013 roku, ale jako epka zapowiadająca właściwy album (Jewel) sprawdza się wystarczająco dobrze. Czujemy się zachęceni i czekamy na przysłowiowy klejnot w koronie.

Okładka i tracklista nowej epki The-Dreama

thecrownep

The-Dream był już Królem Miłości (Love King z 2010 roku), ale cóż to za król bez korony? Wokalista-producent zaprezentował nam szczegóły dotyczące jego jakiś już czas zapowiadanej epki. Crown EP nie wytrzymało w starciu z nawałem marcowych premier i zostało oficjalnie przeniesione na 14 kwietnia (notabene kwiecień również zaczyna obfitować w zaskakujące premiery…). Będzie się składać z ośmiu utworów, w tym z zaprezentowanego już nam wcześniej „That’s My Shit” z gościnnym występem T.I.’a. Po rozczarowującym IV Play sprzed dwóch lat straciłem lekko zaufanie do Teriusa, ale i tak sprawdzę z zaciekawieniem. Jak coś to przecież tylko przystawka przed Jewel — tym właściwym, oficjalnym longplayem.

1. „Prime”
2. „That’s My Sh*t” (Feat. T.I.)
3. „All I Need”
4. „Fruition”
5. „Throw It Back”
6. „Royalty”
7. „‘Cedes Benz”
8. „90s Love”

Nowy utwór: Ne-Yo feat. The-Dream, Trey Songz & T-Pain „She Knows (Remix)”

ne-yo-trey

Ne-Yo ma niesamowity talent do tworzenia remiksów swoich piosenek. Przypomnieć tu należy „She Got Her Own” z Jamie FoxxemFabolousem sprzed sześciu lat, które stało się hitem. Dziś, gdy nowy album, Non-Fiction stoi na półkach sklepowych, można usłyszeć remiks utworu „She Knows”, gdzie w oryginalnej wersji gościnną zwrotkę ma Juicy J. W nowej odsłonie kawałka wyprodukowanego przez Dr. Luke’a znajduje się jednak „plejada” gwiazd. Drużyna marzeń składa się z The-Dreama, TriggiT-Paina (oprócz gospodarza oczywiście). Dlaczego drużyna marzeń? Bo razem stworzyli dobry kawałek. Ciężko stwierdzić, czy nie jest czasami lepszy od oryginału… Poniżej utwór do odsłuchania.

Nowy utwór: The-Dream „Fruition”

500_1419209255_screen_shot_2014_12_21_at_4_46_10_pm_80
The-Dream od dłuższego czasu zapowiada swój nowy krążek i zapowiedzieć go nie może, bo do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji na temat jego premiery. Zamiast tego możemy posłuchać kolejnego singla „Fruition”, bo artysta na szczęście nie zapomniał jeszcze o swoich fanach. Co ciekawe, numer najpierw został udostępniony tylko stacjom radiowym, a dopiero teraz możemy go znaleźć również w sieci. Posłuchajcie najnowszej produkcji poniżej.

Nicole Scherzinger zapowiada nowy album

nicole

Szczerze mówiąc, to nie mam pewności, czy przy tym poście nie powinien pojawić się dopisek „z innej miski”. Z jednej strony, singiel „Your Love” przez kilka tygodni sprawiał, że jedyne na co miałam ochotę, to bieganie i podskakiwanie po plaży bez wytchnienia, a do tego zdecydowanie rozbudził nadzieję, co do zawartości kolejnego wydawnictwa Nicole. Niestety nieco później do odsłuchu trafił raczej przeciętny kawałek „On the Rocks”. Jednak płyty z góry nie ma co przekreślać, zwłaszcza, że za jej produkcję odpowiadają Tricky Stewart oraz The Dream. Ponadto sama Scherzinger wspominając o swoich inspiracjach odnosi się przede wszystkim do albumu The Velvet Rope Janet Jackson, twórczości Sade i podkreśla, że to bardzo szczery, osobisty materiał. Krążek ma być zatytułowany Big Fat Lie i najprawdopodobniej ukaże się w drugiej połowie października. Oby znowu nie trafiło nam się wielkie, tłuste rozczarowanie

Tracklista:

1. „Your Love”
2. „Electric Blue” feat. T.I.
3. „On the Rocks”
4. „Heartbreaker”
5. „God of War”
6. „Girl with a Diamond Heart”
7. „Just a Girl”
8. „First Time”
9. „Bang”
10. „Big Fat Lie”
11. „Run”.

Wersja deluxe:

12. „Little Boy”
13. „Unison”
14. „Cold World”.

Nowa epka The-Dreama już dzisiaj

Royalty EP Front

Bez żadnych szumnych wcześniejszych zapowiedzi The-Dream ogłosił datę premiery swojego nowego materiału. Przypada ona na… dzisiaj. Prawda to i nieprawda, gdyż odsłuch wraz z darmowym downloadem udostępnione mają zostać 7 lipca o siódmej po południu. Czasu wschodnioamerykańskiego, także my wolimy raczej poczekać do jutra rano. Czy warto? Muzyk może trochę ostatnio obniżył loty swojej solowej kariery, ale jestem niemal przekonany, ze nie powiedział ostatniego słowa. Dlatego właśnie ósmego lipca rano wejdę tutaj i pobiorę osiem premierowych utworów pana Teriusa Nasha. Póki co klikając w link zapoznać możemy się z tracklistą wzbudzającą ciekawość za pomocą takich tytułów jak  „Pimp C Lives”, „Outkast”, czy „Wedding Bells”.

Nowy utwór: Mary J. Blige feat. The-Dream „Vegas Nights”

457339_459426140764535_600607258_o

Mary J. Blige nie traci czasu i udostępnia kolejny utwór. Po wczorajszym duecie z Pharrellem przy „See That Boy Again” przyszedł czas na następną kolaborację. Tym razem z The-Dream. „Vegas Night” również pochodzi ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Think Like a Man Too”, na potrzeby której piosenkarka nagrała kilka piosenek. Tym razem jest to kawałek up-tempo z chwytliwym refrenem: „Just let me get a little Michael tonight / Get a little Gladys yeah alright /Get a little Lionel Richie, Marvin Gaye and some of that Barry White”. Myślę, że w ciągu kilku dni możemy spodziewać się usłyszeć również inne utwory, a cały soundtrack już 17 czerwca.

Nowy utwór: The-Dream „Black”

ZAEH_DREAM_SHOT04-48gold
Nie śledzę losów amerykańskiej koszykówki, ale informacje o skandalicznej wypowiedzi Donalda Sterlinga jednak do mnie dotarły. The-Dream, którego niezwykle poruszyło rasistowskie zachowanie właściciela klubu Los Angeles Clippers, nagrał nowy kawałek „Black”. Nostalgiczny klip poniżej to zlepek różnych scen i zdjęć wielkich postaci, pozytywnych i negatywnych. „Classism is the New Racism”. I nie, nie powiedział tego Kanye West, choć to wyrażenie pasuje do niego idealnie. Cholera, żeby w XXI wieku ludzie byli tak nietolerancyjni… w głowie się nie mieści. A żeby nie zakończyć posta smutnym banałem, nawiążę jeszcze do innej sportowej sytuacji, która miała ostatnio miejsce. Któryś z pseudokibiców rzucił banana w stronę Davida Alvesa, który szybko zjadł owoc przed kolejnym rzutem rożnym. Tak się walczy z rasizmem z klasą. I piąteczka dla wszystkich piłkarzy, którzy wrzucali potem zdjęcia na portale społecznościowe z hashtagiem #weareallmonekys.

Giraffage remixuje Love Hate The-Dreama!

Giraffage-The-Dream-Love-HatePrzyjemną niespodzianką uraczył nas wczoraj Giraffage. Na swoim profilu soundcloudowym umieścił zremixowany album Love Hate The-Dreama. Producent z San Francisco w swoim klasycznym stylu przedstawił pościelove edity, które za darmo pobrać możecie tutaj. Nowe wersje utworów to świetna okazja do odświeżenia jednego z najciekawszych albumów rnb ostatnich lat.

Nowy teledysk: The-Dream feat. Gary Clark Jr „Too Early”

The-Dream-Too-Early-ft-Gary-Clark-Jr

Najnowszy album The-Dreama należy do mojej czołówki tegorocznych wydawnictw, wobec których miałem pewne spore oczekiwania, ale niestety nie przełożyły się one na rzeczywistość. Nie tylko ja mam takie wrażenie, wystarczy przejrzeć recnezje IV Play by zauważyć, że jest to prawdopodobnie najgorsze wydawnictwo Teriusa Nasha. Błędem jest jednak całkowite potępienie tego materiału, zważywszy na takie numery jak tytułowe „IV Play”, czy właśnie „Too Early” z gościnnym udziałem gitarzysty Gary’ego Clarka Jra. Utwór ten odnosi się do popularnego w twórczości Dreama motywu zgorzknienia, rozczarowania w związku z pełnieniem roli osoby publicznej, obojętności na puste bodźce luksusowego życia — co zresztą dobrze ujęte zostało również na teledysku. Notabene nigdy specjalnie nie przeszkadzało mi u niego korzystanie z autotune’a i innych tego typu efektów, to jest jednak przykład utworu, w którym mógł to sobie jednak odpuścić.

Nowe EP i teledysk The-Dreama

The-Dream-Climax-EP-e1370038853356

Z obserwacji dotyczących krytyki najnowszego albumu The-Dreama jednoznacznie wynika, że wokalista/producent wydał w tym roku najsłabszy album w swojej karierze. Nie zmienia to jednak faktu, że niejeden z tych bardziej przeciętnych wykonawców r&b chciały, żeby jego własnych album był przynajmniej tak dobry jak IV Play. Nie zważając na to, że niektórych z Was denerwuje promowanie na soulbowl.pl postaci Teriusa Nasha, prezentujemy dwie nowości z obozu Radio Killa. Pierwsza to darmowa epka po tytułem Climax, czyli suplement (albo nawiązując do tytułów: puenta) do dopiero co wydanego longplaya. Na EP trafiły cztery tracki – dwa nigdy do tej pory nie publikowane oraz dwa będące singlami-odrzutami z IV Play (w tym „Dope Bitch”, którego wyrzucenia z LP nigdy nie zrozumiem). Drugi news to prezentacja nowego klipu promującego album. Myślę, że godzina, o której prezentuję Wam teledysk do „Pussy” jest godziną bardzo odpowiednią. Ot taka tam prezentacja poligrafii albumu.

DOWNLOAD EPKI

Recenzja: The-Dream IV Play

The-Dream

IV Play (2013)

Radio Killa/Def Jam

Po dwóch latach zabawy w kotka i myszkę z żonglowaniem datami, tytułami i singlami wreszcie doczekaliśmy wydania czwartego studyjnego krążka The-Dreama — IV Play. Tytuł płyty jest złudny i znamienny zarazem. Z jednej strony w tytułowym numerze na płycie producent/wokalista deklaruje, że (posługując się eufemizmem) „nie dba o grę wstępną” i chce od razu przejść do rzeczy; z drugiej — cały krążek wydaje się być jedną wielką grą wstępną w oczekiwaniu na ten wielki, zapowiadany od lat album.

To niepodważalnie krążek The-Dreama — obfite syntezatorowe harmonie, stylistyczne aluzje do klasycznego R&B, wielopoziomowe melodie budowane przez proste, powtarzane motywy i mnóstwo umiejętnie wykorzystanego vocodera. To schemat, który można zastosować właściwie do któregokolwiek z albumów Teriusa Nasha, a który do tej pory funkcjonował bez zarzutu i z pewnością nadal drzemie w nim spory potencjał. Nie miałoby więc najmniejszego sensu wytykać producentowi, że popełnia pewne autoplagiaty czy że jego brzmienie nie ewoluuje wystarczająco wyraziście. O wielkości tej muzyki zawsze decydowały niuanse — mimochodem wtrącony lekki przebojowy hook, uchwycenie momentu niezobowiązującej zabawy muzyką, czy wewnętrzne antagonizmy przy zachowaniu pozornej integralności.

Tymczasem IV Play wydaje się być pozbawiony jakiejkolwiek subtelności — zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej. Nash nigdy nie był mistrzem pióra, ani też dyskrecja nie była jego mocną stroną, ale jego teksty zazwyczaj opiewała pewna doza aluzyjności, która dodawała smaku i charakteru, zazwyczaj pięknie wyprodukowanym, piosenkom. Na nowym krążku Dream jest zdecydowanie bardziej bezpośredni traktując płciowość wulgarnie i obcesowo („I just wanna fuck you, fuck a love song, I need to fuck you” w „Michael”, które w jakiś sposób ma najpewniej nawiązywać do osoby króla popu; czy „Got my left hand on that booty, got my right hand on that pussy” w numerze bezpardonowo zatytułowanym „Pussy”). IV Play jest zdecydowanie bardziej zmęczone niż cokolwiek, co dotąd wyszło spod ręki Dreama; brakuje mu inspiracji i zaangażowania, a niewielkie zróżnicowanie w tempie czy brzmieniu poszczególnych kompozycji skutkuje niemalże godziną mechanicznej monotonii, spośród której, nieśmiało po kilku odsłuchach, wyłaniają się jednak bardziej wartościowe fragmenty.

Przez cały album przewijają się nawiązania do klasycznego R&B początku lat 90. — refren „Where Have You Been” (które nie jest coverem przeboju Rihanny i udziela się w nim wokalnie Kelly Rowland — prezentująca się zresztą na płycie zdecydowanie korzystniej niż jej koleżanka z Destiny’s Child — Beyoncé) ma magiczny potencjał najlepszych rhythm & bluesowych ballad w historii muzyki; zestawienie popowej, syntezatorowej melodii, gitarowej solówki à la wczesne lata 80. i wokali w stylu chopped & screwed w „Too Early” wypada nadzwyczaj atrakcyjne; „Equestrian” z refrenem nawiązującym do znakomitego „Ride” Ciary, mogłoby spokojnie znaleźć się na którymś z klasycznych albumów Jodeci; a najbardziej dynamiczny moment albumu — podwójne „Loving You”/”Crazy” brzmi jak wariacja na wczesnym Justinie Timberlake’u.

W otwierającym krążek „High Art” The-Dream przedstawia swoją muzykę i styl życia jako sztukę wysoką — „I make love to my girl, I get high with my niggaz” — śpiewa w zapętlonym refrenie. Nie ma wątpliwości, że producent wciąż jest zdolny do tworzenia rzeczy, które w istocie będą kształtowały historię muzyki rozrywkowej w XXI. wieku — czy to wielkich popowych przebojów, czy pierwszorzędnie zrealizowanych longplayów. Wydaje się jednak, że ostatnio ustawicznie rozmienia się na drobne, zupełnie tak, jak palenie trawy czy seks to żadna sztuka wysoka.

IV Play The-Dreama w całości do odsłuchu

dream2

Czyli jednak — już za późno, aby się wycofać — IV Play The-Dreama trafi do sklepów (po drugiej stronie oceanu, ale zawsze) za równy tydzień — 28 maja, a już dziś całą płytę można znaleźć do odsłuchu na oficjalnym kanale Youtube VEVO The-Dreama. Na zachętę poniżej jeden z najbardziej oczekiwanych numerów na krążku — kolaboracja z Beyoncé i 2Chainz w numerze „Turnt”:

Kolaboracja The-Dreama i Kelly Rowland

Screen-Shot-2013-05-21-at-12.09.57-AM-1024x555

Po głośnej współpracy Kelly RowlandThe-Dreamem nad kontrowersyjnym singlem „Dirty Laundry”, duet prezentuje lekką i świeżą kompozycję. „Where Have You Been” (nie mylić z singlem Rihanny) to po prostu ładna piosenka R&B o miłości. Piosenkarka i producent zdążyli już nawet wystąpić z tym numerem w programie Jaya Leno. Myślicie, że będą powtarzać tę czynność podczas wspólnej trasy? Poniżej do posłuchania wersja studyjna oraz popisowe wykonanie z wczorajszej nocy.

Przy okazji wspomnę o tym, że Kelly Rowland została właśnie jurorką w kolejnej edycji X-Factora. Jej czwarty krążek Talk a Good Game pojawi się w sklepach 19 czerwca. Nowe dzieło The-Dreama zawita do sklepów trochę wcześniej – 28 maja.


21352131 przez YardieGoals

Nowy teledysk: The-Dream „IV Play”

Premiera oczekiwanego albumu artysty zatytułowanego IV Play zbliża się wielkimi krokami, a w międzyczasie mamy szansę podelektować się oficjalnym singlem oraz klipem, który dziś trafił do sieci. Tytułowy numer to przyjemna dla ucha mieszanka ballady i typowego dla wokalisty utworu w stylu down-tempo. Teledysk zabiera nas w przeróżne miejsca, w których producent odnajduje się w towarzystwie urokliwych kobiet z niezłymi atrybutami. Jeśli czekacie na nowe wydawnictwo od Teriusa tak samo jak my to wciskajcie play, słuchajcie, oglądajcie i komentujcie. Nowy album w sklepach już 28 maja.

Nowy utwór: Kelly Rowland „Dirty Laundry”

Kelly-Rowland-Talk-A-Good-Game

Macie już dosyć wesołego „Kisses Down Low”? Jeśli tak, to bardzo dobrze się składa, bo Kelly Rowland wypuściła właśnie w eter nowy singiel z Talk a Good Game. Już sama zapowiedź utworu „Dirty Laundry” była niemałym zaskoczeniem. Podkład, który stworzył The-Dream, naprawdę zdumiewa. To kolejna, po singlach „Motivation”, „Keep It Between Us” czy „Ice”, zmysłowa ballada. Czy tego typu produkcje to już domena byłej członkini Destiny’s Child? Może jeszcze za wcześnie na takie wnioski, ale trzeba przyznać, że śpiewanie takich kawałków wychodzi jej bezbłędnie. Czwarta płyta Kelly ukaże się 19 czerwca. Nie możemy się doczekać!

Nowy utwór: The-Dream feat. Jay-Z „High Art”

thdreamjay000047622390-2apk44-t500x500

Ciężko mi w to uwierzyć, ale przekładany już kilkanaście razy album The-Dreama faktycznie ma wyjść za 19 dni. O datę premiery można być już spokojnym, gorzej z oczekiwaniami dotyczącymi samej zawartości płyty. Prawdę mówiąc ani singielek z Fabolousem, ani trapowe „Tron”, ani nawet tytułowe „IV Play” nie dają nam gwarancji, że nowy krążek dorówna poprzednim wydawnictwom Teriusa Nasha. Niewiele lepiej z głośno zapowiadanym ostatnio singlem „High Art”. Jay-Z dostarczył bardzo zdrowy okaz rapowej zwrotki, refren zapada w pamięć, ale maliznę czuć dalej. Cóż, czekam na album z nadzieją, że jako całość lepiej przemówi i przyciągnie uwagę czymś innym niż trójkątami i greckimi literami na poligrafii płyty.

Więcej o nadchodzącym krążku The-Dreama i nowy singiel

dream2

IV Play, czwarty studyjny krążek The-Dreama ma ukazać się 28 maja i tym razem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że krążek wreszcie trafi na półki sklepowe. Byłoby wielkim nieporozumieniem, gdyby Dream niczym pomniejsze gwiazdki R&B przestraszył się, że nie ma masywnego radiowego hitu i po raz kolejny wszystko odwołał. Do tej pory premiera albumu była oficjalnie przesuwana, dlatego że producent pracował nad muzyką m.in. dla Beyonce, Rihanny czy Kelly Rowland, a swój własny projekt uznał za mniej priorytetowy.

Nash przy tworzeniu nowej płyty inspirował się R&B lat 90-tych i hip hopem końca lat 80-tych, choć naturalnie płyta ma być przesiąknięta charakterystycznymi dla producenta syntezatorowymi harmoniami. Jak już wcześniej informowaliśmy na IV Play pojawi się kilka gwiazdorskich kolaboracji z Beyoncé („Fire”), Jayem-Z („High Art”), Big Seanem, Fabolousem („Slow Down”), Mary J. Blige i Kelly Rowland („Where Have You Been?”).

Tymczasem Dream wypuścił kolejny, już czwarty singiel z płyty, tytułowy utwór „IV Play”, który mimo mało singlowego charakteru z pewnością doskonale sprawdzi się jako część albumu.

The-Dream i Timbaland pracują nad nowym albumem Jay’a-Z

050611-music-jay-z-timbaland
Przypuszczenia, że „Open Letter” to nie tylko luźny kawałek od Jay’a-Z okazują się jak najbardziej trafne. Hova pracuje nad nowym albumem, co potwierdza m.in. The-Dream, który razem z TimbalandemSwizz Beatz’em wspomaga rapera w studiu. Więcej szczegółów nie jest na razie znanych, ale chyba sama wiadomość o nadchądzącym albumie Jay’a i głównych producentach krążka są wystarczająco dobre. Wszyscy bylśmy w tym samym budynku pracując nad albumem BeyJay zaczął tworzyć swój własny materiał. – powiedział The-Dream. Zadając ponownie pytanie jednego z naszych redaktorów: 2013 rokiem państwa Carterów? Wszystko wskazuje na to, że tak.

The-Dream: nowy teledysk i lista gości na IV Play

the-dream-22slow-it-down22-art (1)
Na temat kolejnego przesunięcia daty premiery albumu IV Play nie będę się już wypowiadał, szkoda nerwów. Skupię się na innych sprawach, bo jest na czym. Znamy już coraz więcej gości, którzy mają się pojawić na nowej płycie wokalisty/producenta. The-Dream obiecuje, że usłyszymy na niej między innymi Beyonce, Jaya-Z, Kelly Rowland, czy Big Seana. Muzyk wyraźnie stawia na dobrych znajomych, czego zresztą nie ukrywa. „Pojawią się na mojej płycie, ponieważ wierzę w nich, darzę ich specjalnym uczuciem. Nie zaprosiłbym na album kogoś, z kim nie układałoby mi się prywatnie” – powiedział The-Dream w jednym z wywiadów. Dokładnie tą samą regułą kierował się zapraszając Fabolousa do promującego album singla. Oto teledysk do tego właśnie utworu: