Wydarzenia

fridayroundup

#FridayRoundup: Ty Dolla $ign, Better Person, Clipping., Gorillaz i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Nawet jeśli nie wyszło wam tej jesieni grzybobranie, jest jedna rzecz pewniejsza niż to, że uda się wrócić z lasu z pełnym koszykiem podgrzybków — wysyp premier płytowych okołosoulowych artystów. Prawdziwe szaleństwo miało miejsce w ten weekend. Na tapet wzięliśmy płyty takich artystów jak Ty Dolla $ign, Better Person, Clipping., Gorillaz, Xavier Omär, The Alchemist, Kaz Bałagane oraz czwartą odsłonę serii Jazz Is Dead. Poza tym na plejliście Roundupowej znadziecie także Sharon Jones & The Dap-Kings, Actress, Sonhoy Blues, Booty’ego Collinsa, duet Otis Junior, Def Loaf, Major Lazer, Junglepussy, Devona GilFilliana coverującego Marvina Gaye’a, K. Flay, Luh Kela i TOBiego. Sprawdźcie wszystko poniżej!


#FridayRoundup

Featuring Ty Dolla $ign

Ty Dolla $ign

Atlantic / WEA

No i jest! Dwa lata wyczynowego wypuszczania utworów w kategorii featuring, żeby wreszcie wydać skompilowaną dawkę próbek swojej flagowej supermocy, pod roboczym tytułem „Życie post-Drake’owego pop rapera Ty Dollą $ings na featuringach”. Czy wyszło tak, jak moglibyśmy się spodziewać po godzinnej składance utworów marki random naszpikowanych goścmi w liczbie mogącej bez trudu zawiesić działanie wiodącego serwisu streamingowego? Niestety, ale tak właśnie wyszło. Czy Featuring Ty Dolla $ign jest skrajnie złym wydawnictwem? W sumie to nie, jest to kompilacja zupełnie nieszkodliwa, do połowy nawet znośna, z gośćmi robiącymi siebie najlepiej, jak potrafią. Czy jest sens tracić czas na takie ilości, w większości jednak generycznych, pop-rapowych kawałków? No cóż. Jeżeli bliska wam dola Ty’a, lepiej ułóżcie ją sobie w spersonalizowanej plejce, a może jakoś przetrwacie tę klęskę urodzaju. — Maja


#FridayRoundup

Something to Lose

Better Person

Mansions and Millions

Better Person rezyduje w Berlinie, ale pochodzi z Polski i choć tworzy głównie anglojęzyczny pop od czasu do czasu sięga po swój rodzimy język. Najpierw w 2017 roku nagrał rozkosznie oniryczny, ale wciąż niesamowicie melodyjny singiel „Zakochany człowiek”, a teraz, a na kilka dni przed piątkową premierą jego długogrającego debiutu zaprezentował równie udane „Dotknij mnie”. A to jedynie początek Better Person odpowiedzialny jest za jedne z najlepszych sophisti-popowych melodii ostatnich lat, od czasu gdy przed czterema laty zadebiutował ciepło przyjętą epką It’s Only You. Od kilku miesięcy przygotowywał się do wydania krążka Something to Lose, prezentując kolejne single konsekwentnie realizujące jego artystyczną wizję. Na płycie znalazło się w sumie 9 kompozycji, spośród których cztery ukazały się na singlach, a trzy zostały wykonane po polsku. To obecnie niewątpliwie jedna z ciekawszych muzycznych osobistości na scenie szeroko pojętego popu nie tylko w Polsce, ale Europie kontynentalnej w ogóle. — Kurtek


#FridayRoundup

Visions of Bodies Being Burned

Clipping.

Sub Pop

Do tej pory 2020 r. nie zachwyca pod względem mainstreamowych hip-hopowych wydawnictw — na szczęście w przypadku alternatywnego nurtu jest zupełnie na odwrót. Do plejady świetnych albumów artystów pokroju Ka, Armand Hammer, Quelle’a Chrisa czy Open Mike Eagle’a dołącza eksperymentalne trio z Los Angeles, Clipping. Niespełna rok po entuzjastycznie przyjętym przez fanów i krytyków There Existed an Addiction to Blood zespół prezentuje kolejny krążek pod skrzydłami Sub Pop, Visions of Bodies Being Burned. Podobnie jak w przypadku wcześniej płyt mamy do czynienia z konceptualnym projektem z mocnym naciskiem na aspekt horrorcore, tym razem jednak w znacznie bardziej industrialnej i odważnej muzycznie odsłonie. Wśród gości pojawia się Jeff Parker, Ho99o9, a także… Michael Esposito, jeden z najbardziej znanych telewizyjnych badaczy zjawisk paranormalnych. Brzmi intrygująco? — Adrian


#FridayRoundup

Song Machine, Season One: Strange Timez

Gorillaz

Gorillaz / Parlophone

Obswerwując Soulbowl od jakiegoś czasu, pewnie mogliście zauważyć, że nowy album Gorillaz stawialiśmy w przedbiegach jako pretendenta do jednej z mocniejszych pozycji w dyskografii małpich muzyków. Kolaboratywne tracki ze slowthaiem czy Schoolboyem Q suto obdarowywały nas tym, czego tak brakowało w poprzednich krążkach- charyzmą, kreatywnością, potańcówkowym vibe’em i nieskrępowaną plastycznością muzycznego medium, jaką zapewnia animowana formuła. Teraz jednak, gdy możemy się zmierzyć z całością materiału, zdaje się, że w tym, tak fantastycznie zapowiadającym się materiale, czegoś mimo wszystko brakuje. Fuzja kolektywizmu Humanz i synthpopowego ducha The Now Now wychodzi jedynie częściowo- współpracownicy trochę zbyt pokornie wpisują się w Gorillazowe standardy, zaś sama kapela jakby celowo rozwadniała swoje możliwości, aby stworzyć możliwie jak najbardziej transparentną bazę pod odwiedziny gości. Zamiast sumy kreatywnych możliwości, finalnie wychodzi nam z tego twórczy kompromis. Czasem udaje się przy tym przekuć go w postdance’owy hit („Desole” z fantastycznym finałem), czasem pusty, schematyczny przelot bez finezji (jak choćby, co zapewne stanowi kontrowersyjną opinię, totalnie nietrafiona współpraca z Eltonem Johnem i 6blackiem na „Pink Phantom”). I choć ostatecznie to nadal najlepsza i najspójniejsza wizja Goryli od czasów Plastic Beach, czuć jednak, że nas samych też w ten kompromis wpisali, bo wiemy, że mogliśmy mieć dużo, dużo więcej.- — Wojtek


#FridayRoundup

Jazz Is Dead 004

Ali Shaheed Muhammad & Adrian Younge with Azymuth

Jazz Is Dead

Przy czwartym już dodatku do serii Jazz is Dead, Ali Shaheed Muhammad oraz Adrian Younge postanowili pozostać w brazylijskich klimatach. Po udanej kooperacji z Marcosem Valle przyszedł czas na kolaborację z kolejnymi klasykami tamtejszej sceny. Instrumentalne trio Azymuth już w latach 70 na zawsze zrewolucjonizowało muzykę z południowej ameryki, grając wyśmienitą fuzję funku, jazzu, rocka i samby wspomaganą przez nie tak małą dawkę elektroniki. Wspólny album nagrany wraz z amerykańskimi producentami, to właściwie kontynuacja tego, co panowie grają już od lat, nie schodząc ani trochę z ustawionego kiedyś poziomu. A jeżeli jesteście ciekawi innej ich współpracy ze światem hip-hopu, to warto wrócić do genialnego albumu Sujinho, jaki członek grupy — Ivan Conti, nagrał wraz Madlibem pod nazwą Jackson Conti. — efdote


#FridayRoundup

If You Feel

Xavier Omär

RCA / Sony

If You Feel to najnowsze wydawnictwo Xaviera Omära — wokalisty R&B, którego znamy ze współpracy z Sago czy Mickiem Jenkinsem. Od ostatniego materiału, Moment Spent Loving You, minął zaledwie rok, a Omär kontynuuje swoją muzyczną opowieść o miłości. Na If You Feel składa się jedenaście piosenek, a wśród gości usłyszymy między innymi Masego czy Merebę. Polecamy sprawdzenie teledysku do utworu „So Much More”, który doczekał się teledysku z nagraniami ze ślubu wokalisty. — Polazofia


#FridayRoundup

The Food Villain

The Alchemist

ALC

To już piąty krążek Ala od początku roku! Niecałe trzy tygodnie po premierze A Doctor, Painter & an Alchemist Walk Into a Bar, Alchemist powraca z kolejnym projektem — The Food Villain. To urodzinowy prezent, który legendarny producent przygotował sam dla siebie. Na krótkim, 24-minutowym beat tape’ie dostajemy 16 premierowych produkcji. W roli gości pojawiają się Action Bronson oraz Big Body Bes. Przyjemne podsumowanie bardzo udanych ostatnich miesięcy, ale kto wie – przed nami jeszcze listopad i grudzień. Może Alchemist ma coś jeszcze w zanadrzu. — Mateusz


#FridayRoundup

Digital Scale Music

Kaz Bałagane

Narkopop

Zgłaszając się, żeby do #FRU napisać o nowej płycie Kaza Bałagane napisałem, że mam potrzebę wyżycia się i poafirmowania wyrafinowanej troglodycji, bo na łamach Soulbowla rzadko jednak jest okazja opisywać o prostackiej, polskiej osiedlówie. I wszystko byłoby pięknie, ale obcowanie z Digital Scale Music okazało się ostatecznie… frustrujące? Jest to bowiem płyta doskonale sumująca najmocniejsze strony barda warszawskich osiedli- mamy zdrowo usiane przypałem refreny na modłę trapowego Krzysia Cugowskiego, fantastyczne wyczucie plastyczności polskiej lektyki, storytelling straight outta polska klasa robotnicza i, przede wszystkim, mamy fantastyczną, muzyczną elokwencję Kaza, który śmiało spaja przestrzenny, krystaliczny ambient z grubaśnymi 808 i przejrzystym brzmieniem. W ten paradygmat, będący już obecnie właściwie samograjem, wpisany zostaje jednak, rozłożony w pojedynczych wersach, maniakalny covidosceptyzm i wyparcie pandemicznej rzeczywistości. I o ile rozumiem w pewnym stopniu rozgoryczenie i cynizm, słuchanie takich rzeczy, kiedy rodzina i znajomi leżą w maglinach naprawdę nie działa dobrze. Pomijając to- typowy bałaganizm na naprawdę przyzwoitym poziomie. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Gabriel Garzón-Montano, Mariah Carey, Westside Gunn i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Choć wiosna już dawno za nami, soulowe premiery są w pełnym rozkwicie. Wśród nowych wydawnictw znalazły się krążki takich artystów jak Gabriel Garzón-Montano, Mariah Carey, Westside Gunn, Bryson Tiller, The Alchemist, 21 Savage & Metro Boomin, YG, Aloe Blacc, Giveon, Rex Orange County, Theo Parrish, Dirty Projectors, Qveen Herby, Daniela Andrade, Tom Misch & Yussef Dayes, Devvon Terrell, Shamir czy Nathy Peluso. O części piszemy poniżej, wszystkie znajdziecie na naszej Roundupowej plejliśćie.


#FridayRoundup

Agüita

Gabriel Garzón-Montano

Jagjaguwar / Stones Throw

Od wiosny wypatrujemy następcy Jardín, z uwagą śledząc kolejne single Gabriel Garzona-Montano. Drugi studyjny krążek wokalisty został zatytułowany Agüita i znacząco oddalił się stylistycznie od paradygmatu post-dangelowskiego neo-soulu, dotychczas opisującego najtrafniej muzyczne kreacje Montano. Oczywiście soul to nadal ważna część muzycznej tożsamości muzyka, ale tym razem równie głośno pozwolił przemówić swoim latynoskim korzeniom — co dało o sobie znać nie tylko w hiszpańskojęzycznych tekstach części utworów na krążku, ale odważną inkorporacją reggaetonu i trapetonu. Na albumie znalazło się dziesięć utworów, w tym m.in. duet z niemieckim jazzmanem Theo Bleckmannem. Montano postanowił wyrazić się także graficznie i, jak widać, stał się kolejnym mężczyzną w tym roku po Mosesie Sumneyu, który na swojej nowej okładce postanowił polecieć na pełnej Prince’owskim Lovesexy. Szczucie cycem? Być może, ale dopóki muzyka się broni, wcale nam to nie przeszkadza. — Kurtek


#FridayRoundup

The Rarities

Mariah Carey

Columbia / Sony

Ósmy kompilacyjny album jednej z największych gwiazd muzyki powstał z okazji jubileuszu jej debiutu. Na płycie zebrano niepublikowane wcześniej utwory, wersje akustyczne, czy remiksy z ostatnich trzech dekad. Ułożono je chronologicznie od 1990 do 2020 roku. Do tego doszła oczywiście piosenka „Save the Day” nagrana wspólnie z Ms. Lauryn Hill. Wydawnictwo zawiera również drugą płytę Live at the Tokyo Dome, na której znalazł się wcześniej niewydany materiał z pierwszego koncertu Mariah Carey w Japonii, zarejestrowany podczas trasy koncertowej Daydream World Tour z 1996 roku. The Rarities to zapewne niezła gratka dla fanów Carey, ale wiedząc, że kompozycje są „odrzutami” z płyt, a po pierwszym odsłuchu wieje nieźle nudą, pozostałym fanom poradzę, aby dobrze zastanowili się nad zakupem składanki. To kolejna płyta, w którą Mariah nie włożyła dużo wysiłku. — Forrel


#FridayRoundup

Anniversary

Bryson Tiller

RCA / Sony

Tydzień po premierze edycji deluxe debiutanckiego Trapsoul Bryson Tiller powraca z trzecim pełnoprawnym albumem, Anniversary. Najnowsze dzieło wokalisty zawiera 10 utworów wyprodukowanych m.in. przez 40, StreetRunnera czy współpracującego z nim od lat J-Louisa. Na albumie gościnnie wystąpił wyłącznie Drake, który wspiera artystę od początków jego kariery. Bryson w ostatnim czasie dużo opowiadał o tym, jak na najnowszym projekcie powraca do swoich muzycznych korzeni — podobieństwa zauważalne są nie tylko w brzmieniu, ale również okładce, nawiązującej do krążka z 2015 r. Czy Anniversary okaże się krokiem naprzód względem średnio udanego True to Self? Szanse są spore. — Adrian


#FridayRoundup

Who Made the Sunshine

Westside Gunn

Griselda / Shady / Interscope

Wstyd przyznać, ale widząc, że do #FRU przydzielony mi został w tym tygodniu Westside Gunn, moją pierwszą reakcją było: „To on znowu coś wydał?”. Trzeci solowy album rapera w tym roku mierzy się ze wszystkimi problemami, które pojawiają się w wypadku takiej ilości wypuszczanego materiału. Formuła griseldowskich boom bapów wyrastających na szkolę beatmakerstwa spod znaku DJ’a Muggsa i Alchemista, a uspójniana poprzez rozsiane regularne adliby „boom, boom, boom, boom!” i „Ayoo!”, tutaj wydaje się powoli wyczerpywać i popadać w kreatywny recykling patentów. I choć przy kolejnym z rzędu samplu z arpeggio na pianinie i następnym zakurzonym werblu nadal można dać się temu porwać, trudno nie ulec wrażeniu, że całość jest jednak nieprzyjemnie ociężała i zachowawcza. Album z gatunku „jest, ale nikt by nie zauważył jakby go zabrakło”. — Wojtek


#FridayRoundup

A Doctor, Painter & an Alchemist Walk Into a Bar

The Alchemist

ALC

Alchemist przechodzi chyba najpłodniejszy okres w swojej karierze. Tylko w tym roku wydał trzy świetnie przyjęte projekty z klasowymi raperami, nie mówiąc już o pojedynczych bitach na płyty różnych artystów i tak jak kiedyś za nim nie przepadałem, dziś uznaję za jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego producenta w grze. A Doctor, A Painter & An Alchemist Walk Into A Bar to jego nowa, tym razem w większości instrumentalna propozycja. Dziesięć numerów, ledwie siedemnaście minut muzyki. Gościnnie tylko Westside Gunn. Na papierze niby nic takiego, ale spodziewam się mocnego, a przynajmniej ciekawego materiału. — Dill


#FridayRoundup

Savage Mode II

21 Savage & Metro Boomin

Slaughter Gang / Epic / Boominati / Republic

Zaryzykowałabym stwierdzenie, że ten duet raper – producent jest obecnie jednym z najciekawszych na scenie. 21 Savage i Metro Boomin już w 2016 roku wydając Savage Mode, pokazali, że wspólnie potrafią stworzyć materiał o wyjątkowym, gangsterskim klimacie. Druga część projektu podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Podkłady Metro są piękne – wsłuchajcie się już choćby w następujący po „Intro” „Runnin”, w którym słychać wokale Diany Ross… I w to, w jaki sposób w kolejnych kawałkach 21 manipuluje dynamiką flow. Niemalże każdy ruch, dźwięk, tag wydaje się być w odpowiednim miejscu („Rich Ni**a Shit”!). Do tego okładka w wykonaniu firmy Pen & Pixel, odpowiedzialnej za projekty południowych płyt do 2003 roku, i ukłon w stronę klasyka… Many men wish death upon me. — Klementyna


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Alicia Keys, Sault, Lil Tecca i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. No, niezupełnie co tydzień, bo ostatnie dwa były na tyle skromne, że ograniczyliśmy się do apdejtowania naszej Roundupowej plejlisty. Ale jesień już niemal na pełnej i nastąpiło w tym aspekcie oczekiwane ożywienie. Prezentujemy poniżej nowe krążki Alicii Keys, Sault, Lil Tecki, Takui Kurody, Włodiego z 1988 oraz Roachforda, a nawet więcej premier znajdziecie na wspomnianej już plejliście!


#FridayRoundup

Alicia

Alicia Keys

RCA / Sony

Alicia to już siódmy długogrający krążek jednej z największych gwiazd współczesnego R&B. Z każdym kolejnym albumem, Alicia Keys zawiesza sobie kolejne poprzeczki, pozostając jednak wierna brzmieniom, dzięki którym pokochali ją fani na całym świecie. Przy tym materiale współpracowała z takimi producentami jak Swizz Beats, Ludwig Göransson, Mark Ronson czy The-Dream. Co ciekawe, utwór „Underdog” napisała przy pomocy Eda Sheerana. Lista gości jest równie imponująca, usłyszymy m.in.: Miguela, Jill Scott czy Samphę.Alicię mieliśmy dostać wcześniej, ale światowa pandemia zmusiła wokalistkę do przesunięcia premiery albumu o pół roku. Mimo to, przed premierą zdążyliśmy usłyszeć aż siedem singli, co jest raczej nietypowym zabiegiem promocyjnym. Keys swoje najnowsze dzieło zapowiadała jako najbardziej szczery i przemyślany pod względem treści. Czy faktycznie? Sprawdźcie sami! — Polazofia


#FridayRoundup

Untitled (Rise)

Sault

Forever Living Originals

Brytyjski kolektyw Sault swoją muzykę zwykł utrzymywać w pewnym spektrum enigmy. Wydany kilka miesięcy temu Untitled (Black is) miał w sobie coś z manifestu programowego, zarówno poprzez częste i gęste wykorzystywanie pasaży recytowanej poezji jako środka ekspresji artystycznej, jak i przez specyficzny eklektyzm, który spajający wszystko neo-soulowy vibe przepuszczał przez filtry przeróżnych stylistyk, na czele z cierpliwym downtempo i psychodeliczną otoczką trip hopu. Jego następca, Untitled (Rise), wydaje się dzielić z poprzednikiem te cechy, podobnie zresztą jak on uderzając w tony radykalnej afirmacji czarnej kultury, jednak w trzon miękkiego, emotywnego soulu tym razem wbija się z funkową motoryką i afrobeatowym groovem. Narracja wyraźnie przyspiesza, a z powolnego, medytacyjnego ducha wrzuceni zostajemy w uliczny, żywiołowy, organiczny i lekko chaotyczny klimat chodnikowej poezji i nielegalnych potańcówek., w którym łatwo się pogubić, ale wcale nie chce się odnajdować. Rzecz totalnie do doświadczenia. — Wojtek


#FridayRoundup

Virgo World

Lil Tecca

Galactic / Republic / UMG

Chociaż tuż po premierze debiutanckiego mixtape’u, We Love You Tecca, Tecca zarzekał się, że kończy swoją karierę rapową, nastąpiła mała zmiana planów. Na platformy streamingowe trafił właśnie oficjalny album, Virgo World, który zawiera 19 utworów z gościnnymi występami Lil Uzi Verta, Polo G, Lil Durka czy Nava. Każdy, kto zna twórczość 18-latka z Nowego Jorku, wie, że jego muzyka to przede wszystkim zabawa melodią, humorystyczne podejście i autentyczność — Tecca po prostu nie udaje kogoś, kim nie jest. Single „Dolly” i „Royal Rumble” zwiastują, że najnowsze wydawnictwo podąża tymi samymi ścieżkami, dlatego jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na wtórność i schematyczność, a docenić poczucie humoru i naturalny luz, Virgo World może być dla Was ciekawą propozycją. — Adrian


#FridayRoundup

Fly Moon Fie Soon

Takuya Kuroda

First Word

Być może pamiętacie moment w 2014 roku, gdy oczy świata zwróciły się w stronę utalentowanego japońskiego trębacza jazzowego Taykui Kurody? Muzyk właśnie wypuścił swój wielkoformatowy międzynarodowy debiut Rising Son nakładem Blue Note, którą wyprodukował mu José James. Zresztą kilka miesięcy później Kuroda zagrał gościnnie na płycie Jamesa właśnie. Kuroda dał się poznać jak muzyk wszechstronny i dojrzały ze świetnym wyczuciem łączący instrumentalny jazz z funkowym vibe’m i soulową melodyką pod parasolem szeroko pojętego fusion. Otóż Kuroda wciąż z powodzeniem to robi. Właśnie ukazał się jego kolejny krążek Fly Moon Die Soon, gdzie wokalnie w dwóch utworach udziela się Corey King. Nie ma już Jamesa ani kontraktu z Blue Note, ale została całkiem konkretna i przede wszystkim bardzo przyjemna muzyka. To jazz dla miłośników soulu, dla jesieniar (i jesieniarzy) i dla tych, którzy ponad wirtuozerię cenią sobie harmonię, ale wciąż dobre instrumentalne solo, jest w stanie zawrócić im w głowie. — Kurtek


#FridayRoundup

W/88

Włodi/1988

Włodi / Def Jam

Trudno znaleźć w Polsce rapera sprawniej poruszającego się w dychotomiach rodzimej sceny niż Włodi. Jeden z ojców polskiego hip-hopu, wylewający na „Skandalu” Molesty fundament pod bruk, po którym stąpać będą kolejne pokolenia raperów, od kilku lat regularnie kładzie gościnne wersy na kawałkach młodzików stanowiących obecnie trzon śmietanki trapowego przelotu (vide: Otsochodzi, Young Igi). Gdy jednak pojawiły się pierwsze informacje o kolaboracji między Włodim a połową Synowskiego duetu, producentem 88, jasne było, że, cytując tytuł jednej z poprzednich płyt rapera, „wszystkie drogi prowadzą do dymu”. Dym jest i to gęsto. Włodi porusza się w mitologii osiedlowych ewangelii ze stale towarzyszącym mu kadzidłem wiadomego sortu i w ten świat poezji pisanej na kostkach bruku zaprasza najmocniejszych obecnie zawodników lirycznych podziemi. Fantastycznie wypadają gobliny z Tonfy, bezpardonowy Pryskon Fisk wbija się jak do siebie, a Jetlagz z przelotem Kosiego (Dobry skun,dobry tekst, dobry flow, dobry klimat / Dobry seks, dobry hajs, dobry sen i rodzina) zrobili jeden z najlepszych momentów tegorocznego rapu. A to wszystko rozgrywa się na beatach 88, które absurdalnie dobrze godzą tradycje polskiego oldschoolu z połamanym, przesyconym IDMem stylem Przema, serwując rozwiązania, których u niego do tej pory nie mieliśmy okazji słyszeć (vide: kapitalnie laidbackowe „Stilo” czerpiące garściami z Undziarskiego cannabisowego luzu albo te fantastyczne melodyjne loopy „Żakardach”). Czyżby płyta roku w kategorii polski hip-hop? — Wojtek


#FridayRoundup

Twice in a Lifetime

Roachford

BMG

Droga do wydania najnowszego albumu Roachforda Twice in a Lifetime była kręta i wyboista. Najpierw okazało się, że artysta musiał przejść poważną operację strun głosowych, co jednak uczyniło jego wokal mocniejszym i dodało skrzydeł wokaliście. Gotowość do wydania płyty pokrzyżował tym razem koronawirus. Szczęśliwie premiera doszła do skutku, a uszom wszystkich słuchaczy ukazało się dobrze wyprodukowane, skomponowane i zaśpiewane wydawnictwo z gatunku klasycznego soulu i R&B. Twice in a Lifetime wypełnione jest instrumentami, delikatnymi gitarowymi riffami, chillowymi balladami, jak również nieco tanecznymi kompozycjami, a wszystko spaja pozytywnie ochrypły wokal Roachforda. Krążek jest wspaniałym podsumowaniem jego scenicznej aktywności i jak to artyści zwykli mawiać – najlepszym dziełem w dotychczasowej karierze. — Forrel


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Nas, Marcos Valle, Nubya Garcia, Duckwrth i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. W tym tygodniu polecamy m.in. nowe krążki Nasa, Marcosa Valle w ramach serii Jazz Is Dead Adriana Younge’a i Alego Shaheeda Muhammada, Nubyę Garcię, Duckwrtha oraz wspólny projekt polskich beatmakerów, czyli album Himalaya Collective.


TU OPISY

#FridayRoundup

King’s Disaese

Nas

Mass Appeal

Ostatnie projekty Nasa, kompilacja The Lost Tapes 2 i nawet wyprodukowany przez Kanye’ego Westa Nasir, nie spełniły oczekiwań fanów. Tym bardziej więc teraz, po ponad 25 latach kariery, dzięki King’s Disease raper z powrotem zaimponował. Jego trzynasty album został w całości wyprodukowany przez Hit-Boya. Pod przede wszystkim polityczno-społeczne spostrzeżenia Nasa producent przygotował ciepłe, melodyjne, często klawiszowe podkłady, na których raper brzmi bardzo dobrze. A tam, gdzie było to konieczne („Til the War Is Won”) dodał delikatne hi-haty, aby Lil Durk również mógł odnaleźć się na bicie. Cieszy też to, że znów słyszymy Nasa i AZ razem! I to razem z Foxy Brown oraz Cormegą – jak w legendarnym składzie The Firm. — Klementyna


#FridayRoundup

Jazz Is Dead 003

Marcos Valle, Adrian Younge & Ali Shaheed Muhammad

Jazz Is Dead

Wydaje mi się, że nie zdążyliśmy jeszcze wystarczająco podkreślić, jakim sztosem jest czerwcowa kolaboracja Adriana Younge’a i Aliego Shaheeda Muhammada z Royem Ayersem na drugiej części serii wydawniczej duetu Jazz Is Dead. Tymczasem panowie po fenomenalnej współpracy z przesławnym wibrafonistą zwrócili się w stronę legendy brazylijskiego samba-popu Marcosa Valle. Na krążku znalazło się w sumie 8 numerów utrzymanych w klimacie tradycyjnej muzyki brazylijskiej z domieszką współczesnego jazzu. Płyta została nagrana w Los Angeles w mniej niż tydzień, a brzmienia które ją wypełniają są wypadkową psychodelicznej bossa novy Vallego i hipnotyzującej rhythm & bluesowo-jazzowej produkcji Younge-Muhammad. To pozycja idealna na upalny sierpniowy wieczór i gwarancja doskonale spędzonej pół godziny. — Kurtek


#FridayRoundup

Source

Nubya Garcia

Concord Records

Source to drugi album w karierze brytyjskiej jazzmanki Nubyi Garcii, który serwuje nam mieszankę bardzo saksofonocentrycznego, tradycjonalistycznego fusion z wpływami peryferiów współczesnego jazzowego paradygmatu. W trakcie tych ucieczek ze ścisłej, nieco zbyt chwilami hermetycznej i purystycznej estetyki fusion trafiamy na dubowe jam session, surowy afrojazzowy rytułał czy nawet na piosenkowe, soulowe formuły, jednak trzon tej estetyki notorycznie powraca zasłaniając zbyt dalekie (a, paradoksalnie, najbardziej pasjonujące) odskoki od pierwotnej matrycy balustradą jazzowego jam session. Całość spaja bardzo organiczna produkcja, która zdaje się imitować sytuacje koncertu na żywo, eksponując mocno żywiołowość i wielowątkowość tej muzyki. Personalne uprzedzenia do eklektycznego brzmienia wszelakich jazzgoczących fuzji nie pozwalają mi w pełni cieszyć się tą muzyką, ale jeżeli wam to w sercu gra, to sprawdźcie koniecznie. –-Wojtek


#FridayRoundup

SuperGood

Duckwrth

Republic

Po wydaniu czterech dość dobrze przyjętych projektów, Duckwrth w końcu wypuścił pełnoprawny debiut. Tytuł „SuperGood” narodził się już 7 lat temu, ale artysta nie był gotowy, aby nazwać nim materiał – dopiero teraz wszystko w jego życiu jest superdobre. Album jest przyjemny w odbiorze – Kalifornijczyk trochę jak GoldLink łączy typowo west coastowy rap ze śpiewem. Teraz najczęściej jednak skłania się ku funkującym kawałkom przypominającym produkcje Pharrella Williamsa. — Klementyna


#FridayRoundup

Nebula

Himalaya Collective

U Know Me Records

Himalaya Collective zrzesza w swoich szeregach kilku polskich beatmakerów, dla których wspólnym mianownikiem, oprócz wysokiej jakości tworzonych dźwięków, jest prawdziwie kosmiczny vibe. Takie właśnie klimaty zaprezentowali na wspólnym albumie wydanym dla U Know Me Records, gdzie aż 21 producentów (wśród udzielających się tu muzyków znaleźli się m.in. Szatt, Printempo, Pepe. Bodziers ON czy Moo Latte) solowo, jak i w przeróżnych kombinacjach, stworzyło wspólny muzyczny strumień, łączącym to, co przyziemne z wibracjami prosto z odległych gwiazd i planet. — efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Jessie Collier, Oscar Jerome, Fantastic Negrito i Burna Boy

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych.


#FridayRoundup

Djesse Vol. 3

Jacob Collier

Hajanga / Interscope / Decca

Ośmielę się zaryzykować stwierdzenie, że Djesse vol. 3 to jak dotąd najbardziej przebojowy krążek w karierze Jacoba Colliera. W miarę skondensowany, z pokaźną ilością chemii między cudownym dzieckiem fusion a jego gośćmi. To zresztą goście wypełniają te najbardziej przebojowe i najlepiej brzmiące momenty albumu. Wystarczy wspomnieć Rapsody, która z najwyższym liryzmem gra w „He Won’t Hold You” (wyraźnie inspirowanym tym nagraniem) featuringową rolę życia. Ale równie dobrze wypadają „Count The People” z Jessie Reyez i T-Painem czy „All I Need” z Mahalią i (naszym ulubionym śpiewającym raperem) Ty Dollą $ignem. W przeważającej większości jednak Collier poprzestaje na roli kompozytora „muzyki dla muzyków”, więc spodziewajcie się zwyczajowych modulacji, które na dłuższą metę mogą nużyć. Mniej kombinacji, więcej „clarity” (którą zapowiada intro à la musique concrète) Panie Collier, i będzie lepiej! — Maja


#FridayRoundup

Breathe Deep

Oscar Jerome

Oscar Jerome

Oscar Jerome błyszczał do tej pory wyłącznie na epkach i singlach. Brytyjski piosenkarz przełamał co prawda tę tendencję w zeszłym roku 42-minutowym materiałem zarejestrowanym na żywo Live in Amsterdam, ale dopiero wydany w piątek krążek Breathe Deep stanowi jego faktyczny debiut długogrający. W 11 utworach, spośród których 5 poznaliśmy już wcześniej jako single, prezentuje cały wachlarz odcieni rasowego neo-soulu z jego jazzowymi i hip-hopowymi inklinacjami, ale siegającego nawet dalej w stronę barwnego soulowego fusion. Na płycie gościnnie usłyszeć można Lianne La Havas. Nie przegapcie tego krążka. — Kurtek


#FridayRoundup

Have You Lost Your Mind Yet?

Fantastic Negrito

Fantastic Negrito / Cooking Vinyl

Have You lost Your Mind Yet? to taka próba zaktualizowania bluesowych, korzennych formuł do standardów percepcyjnych współczesnego słuchacza, z jednoczesnym trzymaniem się kurczowo najważniejszych elementów trzonu (solówki, gospelowe przyśpiewki, hammondowe pasaże). I o ile rzeczywiście wciśnięcie paru rapowych gościnek wypada względnie przyzwoicie (Tariona „Tall” Bank robi wspaniałą robotę) a tyle hi-hatowe kaskady i próby harmonizowania wokali na modłę Billie Eilish zabiera z tej muzyki tą bluesową, szorstką, matową szczerość, która wydaje się dla tego gatunku fundamentalna. Ciekawostka dla otwartych głów, ale przekleństwo dla gatunkowych purystów. — Wojtek


#FridayRoundup

Twice as Tall

Burna Boy

Atlantic

Rok po wydaniu albumu African Giant Burna Boy powraca Dwa razy wyższy. Na jego piątym studyjnym krążku usłyszymy 15 premierowych numerów. Podczas pracy nad albumem nigeryjski muzyk otrzymał wsparcie od innych muzycznych gigantów m.in. Timbalanda, Seana “Diddy” Combsa czy Mike’a Deana. Na Twice As Tall pojawia się też kilku ciekawych gości – Chris Martin, Stormzy, a nawet… Naughty by Nature! Materiał warty sprawdzenia – z pewnością doskonale spisze się w formie wakacyjnej playlisty. — Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Aminé, Idris Ackamoor, Victoria Monét, Klarenz i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Nie spodziewaliśmy się, że już w połowie sierpnia tak obrodzi nowościami płytowymi. Tymczasem na naszą plejkę #FridayRoundup trafiły w piątek nowe krążki Aminé, Idrisa Ackamoora, Victorii Monét, Washed Out, Marlowe, Popcaana, Tkay Maidzy, Bronsona z Odeszy czy Tiana Major9, w sobotę z płytą wrócił Klarenz, a to nie cały skład weekendowych premier. O najciekawszych piszemy poniżej, wszystkie znajdziecie na plejliście an dole artykułu.


#FridayRoundup

Limbo

Aminé

Republic / UMG

Aminé to tajna broń altrapowego światka. Zadomowiwszy się na spokojnie mainstreamowej szufladce „one-hit wonderów”, konsekwentnie odchodził od letniaków i ignoranckiego trap rapu na rzecz nieco mniej konwencjonalnych, czerpiących ze spuścizny Chicago i Californi rozwiązań. Wynikiem tego kompromisu jest Limbo, będące zdecydowanie jego najbardziej spójnym i przemyślanym wydawnictwem do tej pory. Krążek to kaskada mikrorenowacji utartych formuł, od futuryzacji (i tak już mocno postrapowych) autotunowych sonetów z pogranicza mumble i G-Funkowych gwizdków na „Compensating” z gościnką Young Thuga po samplujące Czesława Niemena „Shimmy” w estetyce przewózki na maksymalnie upgrade’owanych patentach Ol’ Dirty Bastarda. Trudno dopatrywać się w tym rewolucji i kamieni milowych gatunku, ale jako przypomnienie o dzikim potencjale zawodnika z Oregonu sprawdza się fantastycznie. — Wojtek


#FridayRoundup

Shaman!

Idris Ackamoor & The Pyramids

Strut / K7

Idris Ackamoor & The Pyramids dowożą po raz trzeci! Właściwie na tej podstawie można by uznać, że zawsze dowożą. Kto by pomyślał, że kolaboracja wiekowego już przecież szamana jazzu z grupą zafascynowanych brzmieniem afrykańskiego jazzu muzyków reaktywowana w 2010 roku po 35 latach przerwy stanie się jednym z najciekawszych jazzowych projektów nowego milenium. Na nowym krążku zespół robi swoje — łączy pierwszorzędny spiritual jazz z wpływami muzyki afrykańskiej, a awangardowe improwizacje miesza z popowymi refrenami. To jazz jednocześnie inteligencki i ludyczny, idealna proporcja tego co złożone i dalekie z tym co proste i bliskie. — Kurtek


#FridayRoundup

Jaguar

Victoria Monét

Tribe

Zaczynała od pisania piosenek dla Ariany Grande, czy Fifth Harmony. Przeszła przez kilka dobrze przyjętych epek, by finalnie zaprezentować swój oficjalny debiutancki album Jaguar. Podczas procesu tworzenia płyty Victoria Monèt studiowała teksty piosenek Janet Jackson z jej wczesnych lat, dzięki czemu krążek nabrał uwodzicielskiego i seksownego klimatu w stylu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pomimo zdecydowanego chilloutu w postaci funku, łagodnego disco, czy spokojnych instrumentów obecnych na Jaguar oraz jedwabistego wokalu, Victoria wydaje się pewna siebie i zdecydowana w sprawach, o których śpiewa. W kilku kompozycjach używa mocniejszego języka, aby podkreślić przesłanie. Chociaż album brzmi nieco jednostajnie i za dużo w nim cukru, trzeba przyznać, że jest uwodzicielski i sprawnie łączy tradycyjne R&B z muzycznym indywidualizmem artystki — Forrel


#FridayRoundup

Life After Poza

Klarenz

Klarenz

Klarenz wyłamał się z piątkowego reżimu premier i jego trzeci longplay zatytułowany L.A.P., czyli Life After Poza trafił do słuchaczy w sobotę. Krążek pierwotnie miał być zbiorem luźnych nagrań wydanych po dobrze przyjętym debiucie Poza z 2020 roku, ale ostatecznie zrodził się z tego świeży materiał. Klarenz poza świeżą nawijką sam zadbał także o większość oprawy muzycznej i miks wydawnictwa. Raper wciąż kontestuje rzeczywistość — tę społeczno-polityczną i tę sceniczno-rapową. To hip-hop tworzony z potrzeby przekazania czegoś wbrew trendom i poza pudełkiem — niezależny, nietuzinkowy i niestety z tej przyczyny wciąż niewystarczająco doceniony. — Kurtek


#FridayRoundup

Purple Noon

Washed Out

Sub Pop

Lata mijają, chillwave dla wielu stał się brzmieniem lat już minionych, ale jedenaście lat po swojej błyskotliwej debiutanckiej epce Washed Out wciąż robi swoje. Właśnie ukazał się jego czwarty longplay Purple Noon inspirowany wybrzeżem Morza Śródziemnego i filmem Renego Clémenta z 1960 roku. Washed Out jest jak zwykle rozmarzony, ale na wskroś popowy. Bawi się balladową stylistyką końcówki lat 80. i czyni z tego adekwatny soundtrack na pożegnanie lata. — Kurtek


#FridayRoundup

Marlowe 2

Marlowe

Mello Music Group

Raper Solemn Brigham i producent L’Orange powracają z kontynuacją projektu Marlowe. Panowie podeszli do albumu bardzo ambitnie – brudne, mocno oldschoolowe bity powstały z połączenia sampli z czasów prohibicji i walki o prawa człowieka oraz psychodelicznego rocka z Azji. Świetnie prezentuje się na nich gospodarz, który nie boi się odchodzić od klasycznego rapowania i prezentuje bardzo melodyjne flow. Gościnnie na krążku pojawia się A-F-R-O. Jeśli jesteście fanami pierwszej części, druga z pewnością także przypadnie wam do gustu. — Mateusz


#FridayRoundup

Fixtape

Popcaan

OVO Sound / Warner

Dancehallowy protegowany Drake’a, Popcaan, pomimo bycia jednym z najbardziej charakternych głosów w szeregach OVO, od wydania przełomowego Where We Came From wydaje się regularnie rozcieńczać swoje korzenne, jamajskie brzmienie na rzecz szarej materii mainstreamu. Najwyraźniej widać to na najnowszym mixtapie Fixtape, na którym wpływy przejawiają się nie tylko w zalotnych ucieczkach w stronę trapowej motoryki, ale, przede wszystkim, w niepokojąco częstym przejmowaniu etosu kreującego „vibe music” do wypełnienia playlist na Spotify’u. Jest z resztą czym ję wypychać, bo muzycznych pustych kalorii jest tu ponad godzina, co fantastycznie wpisuje się w streamingowe nawyki konsumowania, ale finalnie składa się na okropnie frustrujące doświadczenie muzyczne. — Wojtek


#FridayRoundup

Last Year Was Weird, Vol. 2

Tkay Maidza

4AD

Tkay Maidza porzuciła trap-M.I.A.-Santigoldowe przyległości z poprzednich projektów na rzecz lekkiego pop rapu, którego można słuchać bez wyrzutów sumienia. Mimo nieco rozmytej produkcji, Last Year Was Weird, Vol. 2 raczy nas kilkoma porządnymi momentami; weźmy choćby taneczny, ale nie prostacki house w „24k”, małe eksperymenty w „Awake” z Jpegmafią, czy arianograndowe chórki w gitarkowym „You Sad” (nie wspominając już singlach, neo-soulowym płaczku „Please Don’t Call Again” i bangerze „Shook”, produkcji Dana Farbera, z ekipy Lizzowego „Tempo”). Wszystko podane bez pretensji, za to z energią, której nie powstydziłyby się wymienione tu wyżej wokalistki. Jeżeli przypadła wam do gustu zeszłoroczna Little Simz i nie wiecie, na kogo postawić w te wakacje, możecie na Tkay Maidzę. — Maja


#FridayRoundup

Pyramid

Jaga Jazzist

Brainfeeder

Dziewiąty album w karierze norweskiego zespołu Jaga Jazzist przynosi nieco zmian. Po pierwsze jest to ich debiut w wytwórni Brainfeeder i przyznać trzeba, że ich kosmiczny jazz idealnie wpasował się w profil labelu dowodzonego przez Fly Lo. Drugą poważną zmianą jest to, że Pyramids jest pierwszym wydawnictwem w historii grupy, który artyści wyprodukowali zupełnie sami. Na czterech zawartych oscylujących wokół jazzu, post-rocka oraz delikatnej psychodelii, zarejestrowanych w zaledwie dwa tygodnie, słyszymy więc naturalny feeling i naturalną siłę, jaką oddziaływają na siebie muzycy, co w efekcie przełożyło się na jeden z najlepszych krążków w ich dyskografii — Efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Lianne La Havas, Blu & Exile, Oddisee i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Jesteśmy co prawda w samym środku sezonu ogórkowego, ale jak zwykle mamy dla was całkiem zgrabną selekcję płytowych nowości. Wśród nich długo wyczekiwany krążek Lianne La Havas, a także nowe propozycje Blu & Exile, Oddisee’ego, Zary McFarlane, Tei Shi, Bladee’ego, a na deser uduchowiona epka Joeya Bada$$a.


#FridayRoundup

Lianne La Havas

Lianne La Havas

Warner

Po pięciu latach wydawniczego milczenia Lianne La Havas stawia na siebie. Oznacza to prawdopodobnie wszystko to, czego mogliśmy się spodziewać po singlach zwiastujących trzeci album songwriterki. Lianne La Havas brzmi jak kolejny koncert z rozpiski kwarantannowych wydarzeń: w kameralnym otoczeniu gitary i perkusji (plus drobne ozdobniki) wokalistka snuje swoje impresje o relacji z góry skazanej na porażkę, balansując na styku neo-soulowej sumblimacji, bezpretensjonalności pop soulu i skromności folku. Wszystko to zamknięte w harmonijną całość. Może niezupełnie zrozumiałym z punktu widzenia słuchacza jest umiejscowienie w kulminacyjnym punkcie płyty coveru, ale to działanie ma swoje uzasadnienie w całościowej narracji albumu, więc nie czepiamy się dłużej. Nie od dziś wiadomo, że największa moc tkwi w opowieściach; rozsiądźcie się zatem i czujcie jak u siebie w domu. — Maja


#FridayRoundup

Miles

Blu & Exile

Dirty Science

Mimo długiej przerwy od czasu wydania ostatniego wspólnego longplaya, Blu i Exile dawali znać, że coś się święci – zwłaszcza wypuszczając epkę True & Livin’ w ubiegłym roku. W piątek fani duetu otrzymali podwójny prezent w postaci podwójnego albumu – Miles: From An Intertlude Called Life. Na krążku znalazło się 20 numerów nawiązujących stylistycznie do klasycznych, boom-bapowych i jazzowych brzmień. Gości także sporo, nie tylko z rapowego podwórka. Wśród nich znaleźli się m.in. Fashawn, Miguel, Aloe Blacc, Iman Omari i wielu innych. Niewątpliwie kolejna mocna tegoroczna premiera, z którą warto się zapoznać. — Mateusz


#FridayRoundup

Odd Cure

Oddisee

Outer Note

Na kilka chwil przed wybuchem światowej pandemii, raper oraz producent Oddisee koncertował w Tajlandii. Po powrocie do Stanów zmuszony był odbyć dwutygodniową kwarantannę w swoim domu, ale żeby ten czas nie był stracony, postanowił on nagrać nowy materiał, czego efektem jest Epka Odd Cure. W ten sposób stworzył swoistą ścieżkę dźwiękową do tych trudnych czasów oraz ludzkich myśli, zmartwień, nadziei i marzeń z tym związanych. Muzycznie osadzone jest to w klimatach, do których artysta zdążył nas już przyzwyczaić. A jazzowe i soulowe sample podkręca wiele instrumentów dogranych zdalnie przez członków koncertowego zespołu głównego bohatera, jak również kilku świetnych wokalistów. — efdote


#FridayRoundup

Songs of an Unknown Tongue

Zara McFarlane

Brownswood

Zara McFarlane oczarowała nas w redakcji swoim połączeniem wokalnego jazzu, tradycyjnego soulu i szeroko pojętej muzyki etnicznej w 2014 roku na swoim drugim krążku If You Knew Her. Lata mijają, a pochodząca z Londynu piosenkarka robi swoje. Po dobrze przyjętym Arise z 2017 roku, wraca z kolekcją dziesięciu nowych numerów bardziej niż dotychczas podszytych afrobeatem Songs From an Unknown Tongue. Jeśli marzy wam się spokojny odpoczynek na tropikalnej wyspie, ale koronawirus pokrzyżował wam plany, z tym krążkiem, będziecie o krok bliżej rychłego spełnienia tego, co trzeba było odłożyć na później. — Kurtek


#FridayRoundup

Die 4 Ur Love

Tei Shi

Diktator

Nowa EP Tei Shi, choć na okładce kusi retrofuturystyczną wyobraźnią spod znaku rodzeństwa Jackson i ich „Scream”, w rzeczywistości uderza zdecydowanie mocniej w tony sympatycznej synthpopowej potańcówki. Określenie „sympatyczna” jest przy tym tutaj wyjątkowo trafne, bo jednocześnie afirmuje niewątpliwy urok tych kilku, nieco nieśmiałych, piosenek, z drugiej jednak słusznie sytuuje to bedroomowe neo-disco w obszarze zachowawczej letniości, poza którą Die 4 Ur Love raczej nie wykracza. Mimo to, gdy wjeżdża ta zaskakująco latynizująca gitara na „Johnny” czy rozczulający introwertyzm „Disappear” można w tym, jeżeli nawet nie utonąć, to przyjemnie podryfować. — Wojtek


#FridayRoundup

333

Bladee

Year0001

Mimo tego że osobiście bardzo afirmuję porażkową kategorię estetyczną przypału, której Bladee niewątpliwie jest elementem, poziom wejścia w Drain Gangową, autotunową socjetę zdecydowanie mnie przerasta. Czym innym jest bowiem radosna ignorancja wobec brzmieniowej normatywności na rzecz przyjemnego chaosu muzyki wernakularnej, a czym innym po prostu boleśnie nieumiejętne i powtarzalne mamrotanie na rozwodnionej muzycznej materii, jak to ma miejsce na „333”. Szkoda, bo tegoroczne euforyczne, dream-transowe „Girls just wanna have fun” z Ecco2k zwiastowało intrygujący twist w twórczości rapera. Tu jednak trudno nie odnieść wrażenia, że wyszystko to już słyszeliśmy, Bladee dalej brzmi jak sfrustrowany nastolatek nagrywający na mikrofonie ze Skype’a kawałki o tym że dostał kosza (za co zapewne zjednał sobie tak wielu fanów), produkcje, choć nadal chwilami przyjemnie przestrzenne, jakkolwiek futurystyczne byłyby może z 10 lat temu, a całościowo trudno się oprzeć wrażeniu że to trochę zachowawczy autopilot napędzany narkotykowymi blackoutami i regularnym wypłukiwaniem serotoniny przez MDMA. Szkoda że uczucie zwały pada na słuchaczy — Wojtek


#FridayRoundup

The Light Pack

Joey Bada$$

Pro Era / Columbia

Przed wydaniem pełnoprawnego albumu, Joey Bada$$ zdecydował się zaserwować małą przystawkę. The Light Pack, jak zaznaczył, nie jest jednak epką. Konceptualnie każdy z trzech utworów reprezentuje odpowiednio duszę, umysł i ciało, a do singlowego „The Light” zrealizowany został teledysk, który dokumentuje udział rapera w tradycyjnej ceremonii haitańskiego Voodoo w Brooklynie. Joey Bada$$ jest obecnie chyba w najlepszej formie do tej pory. Jeśli więc lubicie klasyczny, świadomy hip-hop, koniecznie na niego uważajcie! — Klementyna


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Jessie Ware, Arca, Khruangbin, CeeLo Green i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. W przededniu sezonu ogórkowego po raz kolejny mamy dla was fantastyczny zestaw premier. Wśród nich długo oczekiwane wydawnictwa od Jessie Ware i Arki oraz nowe krążki Khruangbin i CeeLo Greena, a także błyskotliwy debiut podopiecznej Adriana Younge’a — Angeli Muñoz. Dodatkowo na plejliście (na dole wpisu): Carlos Niño/Miguel Atwood-Ferguson, Knxwledge w dwóch odsłonach, UMI, IDK z przyjaciółmi, Miles Bonny, Ego Ella May, Brian McKnight, Wiley oraz epki Dirty Projectors, 6lacka, Lionela Boya i The California Honeydrops. Jest czego słuchać!


#FridayRoundup

What’s Your Pleasure?

Jessie Ware

Universal / PMR / Virgin EMI

Ulala! Po kilku miesiącach oczekiwania na czwartą płytę Jessie Ware, co więcej, oczekiwania podsycanego kolejnymi znakomitymi singlami, w piątek What’s Your Pleasure wreszcie ujrzało światło dzienne! Jessie Ware pozostaje w retrosoulowym sosie (gdzie retro- należy czytać jako inspiracje 80sowym sophisti-popem), ale jednocześnie to dla niej zupełnie nowe otwarcie. Reinkarnuje się muzycznie, wchodząc bezkompromisowo w nu-disco, synth funk i house. Wciąż pozostaje sensualna i wrażliwa, pełna wdzięku i pasji, ale na doskonale wyprodukowanych syntezatorowych bitach jej kreacja wchodzi na terytorium smutnej, a przynajmniej refleksyjnej dyskoteki do tej pory okupywany przez Robyn. To najlepszy krążek w karierze Brytyjki przynajmniej od przełomowego debiutu Devotion sprzed ośmiu lat, a może i w ogóle! — Kurtek


#FridayRoundup

KiCk i

Arca

XL

Manifest, muzyczne laboratorium, wylęgarnia hitów- KiCk I próbuje w swojej materii połączyć wiele muzycznych tożsamości i autonarracji, prawie tak samo jak robi to sama Arca, będąca przecież osobą transpłciową i niebinarną. Cały wachlarz queerowych tropów wyprowadzonych w ramach nieheteronormatywnej muzyki na przestrzeni ostatnich kilku lat staje się w rękach artystki narzędziami do wytwarzania transhumanistycznego popu, niezwykle żywiołowego i, przede wszystkim, wywrotowego nawet jak na jej standardy. Mamy zatem powrót do wenezuelskich korzeni w odpryskach neoperreo, dekonstruowane kluby z całym ich szumliwo-hałaśliwym asortymentem oraz ekstatyczny, rozmarzony glitch znany z poprzednich, znacznie bardziej filigranowych sonicznie dokonań. W tym całym bogatym, wielopoziomowym chaosie nie ginie jednak to, co w Arce od zawsze najmocniej oddziałujące- emocjonalny ekshibicjonizm. Odważne, ryzykowne, ale obdarzone szalonym potencjałem granie. — Wojtek


#FridayRoundup

Mordechai

Khruangbin

Dead Oceans / Night Time Stories

Tymczasem teksaskie trio Khruangbin wydaje najbardziej „wokalny”, ale i najbardziej rozwodniony album w swojej karierze (czyżby?). Mordechai to muzyka wyjęta spoza czasu; niezbyt szkodliwa, ale też niespecjalnie zajmująca. Psych-latynoska, szkicowa, „Pelota” była tu jedynie jednorazowym wyskokiem. Reszta albumu tradycyjnie bazuje na silnej podstawie złożonej z psychodelii, rocka i okołosoulowych brzmień, z których to można złożyć całe mnóstwo muzyki o niczym, reprezentowanej przez antypiosenki bez wyraźnego kierunku brzmieniowego. Jeżeli lubicie takie dryfowanie, możecie spróbować, ale my radzimy zabrać swoje szezlongi na inne podwórko. — Maja


#FridayRoundup

CeeLo Green Is Thomas Callaway

CeeLo Green

Easy Eye Sound / BMG

Szósty studyjny album Cee Lo Greena pt. CeeLo Green Is…Thomas Calloway to mieszanka soulu, rocka i country stylizowana na wydawnictwa z lat 70. Na płycie znalazło się 12 utworów, które promują single takie „jak Lead Me”, „Doing It All Together” oraz „People Watching”, prezentujące ciepłe, pozytywne brzmienie z domieszką typowego dla lidera Goodie Mob poczucia humoru. CeeLo Green Is…Thomas Calloway to również pierwszy solowy projekt artysty od 5 lat, co daje nadzieję na to, że znalazł odrobinę czasu i przestrzeni, aby odświeżyć swoje brzmienie i oddać w ręce fanów album przywodzący na myśl udane The Lady Killer sprzed 10 lat. Czy Thomas Callaway ma dziś do zaoferowania coś więcej niż radiowe hity, czy wizerunek ekscentryka? Przekonajmy się. — Adrian


#FridayRoundup

Introspection

Angela Muñoz & Adrian Younge

Linear Labs

Adrian Younge i Angela Muñoz zaczęli współpracę, kiedy artystka miała 15 lat. Zostali sobie przedstawieni przez brata, Brandona Muñoza. Adrian zauroczył się dojrzałą duszą Muñoz, a ta z kolei zainteresowała się dystyngowanym brzmieniem Younge’a. Efektem ich pracy jest wydany w wieku 18 lat Angeli, album Introspection. Głos artystki hipnotyzuje od początku do końca trwania płyty, jej emocjonalne podejście do muzyki emanuje od pierwszych taktów, a muzyczna dorosłość wyczuwalna jest na odległość. Duet, za sprawą tradycyjnie brzmiących emocjonalnych kompozycji, przenosi słuchacza do starych dobrych czasów old soulu, zachęcając do wewnętrznych przemyśleń oraz analizy własnego umysłu. — Forrel


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Teyana Taylor, John Legend, Rasmentalism i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. To kolejny bardzo mocny przedwakacyjny tydzień z odsłuchami płyt oczekiwanych od wielu miesięcy takich artystów jak Teyana Taylor, John Legend, Rasmentalism, Starchild & The New Romantic, Amnesia Scanner, Don Bryant, Roy Ayers czy Bokun. Wszystkie do sprawdzenia poniżej.


#FridayRoundup

The Album

Teyana Taylor

G.O.O.D/Def Jam

Pamiętacie, jak Teyana Taylor narzekała na brak kontroli nad K.T.S.E.? Nie? No to teraz sobie przypomnicie. Dokładnie dwa lata po premierze ostatniej części wyomingowskiego pakietu Kanyego Westa wokalistka demonstruje, jak to jest wydać prawdziwy The Album. Towarzyszy jej w tym masa znakomitych gości, jak Erykah Badu, Ms. Lauryn Hill, Missy Elliott czy Future. Album The Album jest tak monumentalny, jak tylko może na to wskazywać nazwa, czuć też, że nad produkcją nie czuwał już Kanye West, bo treść już tak monumentalna nie jest. Niemniej jednak w ostateczności to całkiem niezły zestaw mniej lub bardziej udanego contemporary R&B. Brak tu wprawdzie wyraźnych kandydatów na przebój (może poza „We Got Love”), ale w odpowiednich okolicznościach (choćby to miało być „just chillin’ with the homies”) wynagrodzi cierpliwych. — Maja


#FridayRoundup

Bigger Love

John Legend

Columbia/Sony

Czas „choroby świata” John Legend wykorzystał na ostatnie szlify nowego wydawnictwa. Artysta nie próżnował zamknięty w czterech ścianach, tylko postarał się, aby światło ujrzała jego najnowsza płyta Bigger Love, zrodzona z miłości do rodziny, ludzi i muzyki. Miłosne lukrowane teksty podszyte w większości przyjemną melodią zapewne sprawią, że płyta Legenda ponownie znajdzie uznanie wśród fanów. Jego uniwersalne piosenki, jako ładnego chłopca, wiodącego szczęśliwe życie u boku pięknej żony, słucha zarówno starsze, jak i młodsze pokolenie. John przyzwyczaił nas do wydawania płyt regularnie, ale nie idzie za tym wartość dodana. Wręcz przeciwnie, z każdym krążkiem poziom merytoryczny spada. Uznajmy więc, że Bigger Love jest sympatyczną płytą z kilkoma hitami, która nie zbawi świata, ale pomoże wielu ludziom przetrwać trudne chwile. — Forrel


#FridayRoundup

Geniusz

Rasmentalism

Def Jam/Sony Music Poland

Białas, Dawid Podsiadło, Kuba Badach, Pezet i wielu innych… taką wybuchową mieszankę gości usłyszymy na najnowszym krążku Rasmentalism. Geniusz to z jednej strony brzmienia przywodzące na myśl produkcje Flirtini, z drugiej miejscami można doszukać się klimatu 1985. Na pewno to idealny krążek na lato, dlatego ostatecznie cieszymy się z tego przesunięcia premiery na czerwiec. Parafrazując klasyka — wszyscy jesteśmy geniuszami. Albo nikt z nas. Tak grupa zapowiada tematykę albumu. Co prawda trasa koncertowa promująca Geniusza została odwołana, ale duet będziemy mogli zobaczyć na żywo 25 lipca w Warszawie w ramach projektu Lato na Pradze. — Polazofia


#FridayRoundup

Forever

Starchild & The New Romantic

New Romantic World

Bryndon Cook występujący od przeszło siedmiu lat pod aliasem Starchild & The New Romantic jest trochę taką sierotką sceny R&B. Typ od lat sprawnie łączy pościelowe R&B nowej fali z inklinacjami w stronę 80sowych syntezatorowych aranżacji i funkującej rytmiki, ale pomimo patronatu Solange i wsparcia kolegów po fachu — Toro y Moi, Londona O’Connora czy Nicka Hakima — nie udało mu się jak dotąd skraść serc ani miłośników soulu, ani fanów niezalu. I Forever niewiele chyba w tej materii zmieni — to nadal dosyć letnie granie. W obu znaczeniach tzn. zarówno odpowiednie na lato, jak i dosyć wycofane i nieprzełomowe. Za to naprawdę miło się tej płyty słucha. Miłośnicy post-Prince’a na pewno znajdą tu coś dla siebie. — Kurtek


#FridayRoundup

Tearless

Amnesia Scanner

PAN

Amnesia Scanner znalazła pomysł na siebie. Od kilku lat skutecznie dewastuje formuły klubowego bajlando mieląc je postindustrialnymi turbinami na chropowate neoperrero. Jest to muzyka mocno postczłowiecza, oderwana nie tylko od tożsamości na wpół anonimowych autorów, ale także od w ogóle ludzkiej cielesności, wyśpiewana w większości przez syntezator mowy. Do tego dołóżmy estetykę spod znaku informacyjnej pulpy epoki późnego postmodernizmu i mamy intrygujący, prowokacyjny samograj, z którego można do woli czerpać. Tearless to zatem powtórka z rozrywki. Rozrywki, żeby nie było, bardzo jakościowej (w szczególności gdy wjeżdżamy wraz z „AS Aca” czy „AS Going” w pole naprawdę żywotnego bangeropisarstwa), ale mimo wszystko dosyć odtwórczej. Zawodzi też nieco gościnny występ noisowych partyzantów z Code Orange, którzy giną w spikselowanej estetyce, ale ostatecznie to nadal bardzo wyraźny manifest jednego z najciekawszych obecnie projektów na scenie eksperymentalnego grania. — Wojtek


#FridayRoundup

You Make Me Feel

Don Bryant

Fat Possum

Prawdziwa ikona soulu — Don Bryant, powróciła po dłuższej nieobecności wydanym w 2017 roku krążkiem Don’t Give Up On Love. Wydany właśnie You Make Me Feel, potwierdza, że nie był to przypadkowy comeback. Najnowsze wydawnictwo artysty jest listem miłosnym do jego żony, czyli równie utalentowanej Ann Peebles, z którą są już w związku od 50 lat. Usłyszymy tu zarówno nowe kompozycje, jak i przeróbki starszych nagrań, a wszystko utrzymane jest w klimacie lat 60 i 70, w czym pomógł artyście rewelacyjny band Hi Rhythm Section. — Efdote


#FridayRoundup

Jazz Is Dead 002

Roy Ayers, Adrian Younge & Ali Shaheed Muhammad

Jazz Is Dead

Aż dziewięć długich lat czekać musieli słuchacze na nowy studyjny krążek od Roya Ayersa. Już w najbliższy piątek na serwisy streamingowe trafi bowiem wydawnictwo zatytułowane Roy Ayers JID002, które to stworzyli wraz z muzykiem Adrian Younge oraz Ali Shaheed Muhammad. Album ukaże się nakładem wytwórni założonej przez tę dwójkę, która wbrew swojej nazwie, czyli Jazz Is Dead ma ponownie przybliżyć słuchaczy do słuchania jazzu, który wciąż jest dużą inspiracją oraz fundamentem dla wielu gatunków muzycznych na czele z hip-hopem. Osiem oryginalnych nagrań napisanych wspólnie przez Younge’a, Muhammada oraz Ayersa nagranych zostało w Los Angeles, a oprócz wymienionej trójki w sesjach brali udział również perkusista Greg Paul oraz cała masa uzdolnionych wokalistek i wokalistów. — Efdote


#FridayRoundup

Pilliada

Bokun

Asfalt

Gdzie te czasy, gdy jeszcze „Paweł Bokun, Playboy roku” były najdoskonalszym oddaniem charakteru muzyki młodego kota polskiej rap sceny. Jeżeli ktoś pamięta czasy nokturnalnego, nieco absurdystycznego trapu spod znaku wczesnego Kendricka czy też miękkie, przyjemnie przaśne R’n’B pierwszych dokonań, to Pilliada może go zawieść. Wcześniej wspomniana przaśność, od zawsze będąca specyficznym trademarkiem Bokuna, tutaj przybiera formy syntetycznych barowych ballad i nieco smęciarskiego house hopu. Dosyć ciekawie się robi dopiero gdy przy końcu raper uderza w wódczaną refleksję i szary nihilizm codzienności, ale do tego momentu prowadzi nas ścieżkami wydeptanymi dużo bardziej ekscentrycznymi butami przez kilku zawodników cięższego kalibru. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Chloe x Halle, Ambrose Akinmusire, Baby Meelo i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Miniony tydzień, jeśli chodzi o premiery płytowe był przede wszystkim jazzowy. Nowe krążki wydali m.in. Ambrose Akinmusire, GoGo Penguin, Brad Mehldau, Ryan Porter czy Norah Jones. Najgłośniejszym albumem R&B był bezsprzecznie trzeci krążek Chloe x Halle, a połamane juki inspirowane amerykańskim hip hopem lat 90. na swoim długogrającym debiucie zaprezentował wrocławski producent Baby Meelo. Poza tym dowieźli RMR, Bibio, Dua Saleh, Jack Garratt czy Chromeo, a nowe epki wypuścili Azekel i Tank.


#FridayRoundup

Ungodly Hour

Chloe x Halle

Parkwood / Columbia / Sony

Siostry Bailey na dobre porzuciły ducha eksperymentatorskiego, rebelianckiego neo-soulu z debiutanckiego mikstejpu The Two of Us na rzecz kompresji, nowo-starego materiału Beyoncé zapatrzonej w trap-R&B Ariany Grande i follow-upu do Chilling Adventures of Sabrina (a nawet do… M.I.A.). Kiedy jednak odejmiemy powyższe drobiazgi i skupimy uwagę na kompozycjach, Ungodly Hour jest całkiem niezłym i najbardziej przebojowym w dorobku Chloe i Halle Bailey materiałem z kilkoma godnymi uwagi hajlajtami. Jeżeli chcecie się pobujać przy może sprasowanym, ale ciągle letniaczkowym i świeżym R&B, to będzie raczej bosko. — Maja


#FridayRoundup

On the Tender Spot

Ambrose Akinmusire

Blue Note / Capitol

On the Tender Spot of Every Calloused Moment Ambrose’a Akinmusire’a to jazz tyleż eklektyczny co nierówny w mnogości aspiracji. W post bopowej formule rozpoczynamy frywolnymi, rozedrganymi i na swój sposób pierwotnymi strzałami freejazzowej frywolności wraz z całym asortymentem wszelakich prób przekraczania progu wytrzymałości saksofonu, który niesie cały kawałek, by chwilę później dystyngowanie przejść w elegancki minimalizm i dalej w fortepianocentryczne, okołosoulowe, rzewne półpiosenki. Każda z tych formuł z osobna objawia ogromny potencjał Akinmusire’a i gdy ten daje się ponieść ekstrawagancji niektórych z nich, to wbija się idealnie pod skórę zamaszystą frazą, ale całościowo bywa, niestety, nieco zbyt niezdecydowany i niekonsekwentny, pomimo robiącego ogromne wrażenie warsztatu. — Wojtek


#FridayRoundup

The Greatest Misses

Baby Meelo

Polish Juke

Po wydanej w 2018 roku epce Kush, Hoops, Rhymes & Pizza Places i zeszłorocznym Monday Shrink Schedule wrocławski producent Baby Meelo wraca z nawet pełniejszą, bo długogrającą odsłoną autorskiego mariażu zawrotnie pulsujących footworkowych bitów z vibe’m klasycznego amerykańskiego rapu połowy lat 90. i eksperymentalnym jazzem. Jego wydany nakładem oficyny Polish Juke longplay zatytułowany The Greatest Misses to aż 17 żywiołowych, w dużej mierze instrumentalnych numerów czerpiących z amerykańskiej juke’owej tradycji, ale przepisującej ją na polskie realia — choćby niedającym się przegapić polskim samplem w rozpoczynającym „The Very Polish Shootouts”. — Kurtek


#FridayRoundup

Pick Me Up Off the Floor

Norah Jones

Blue Note / Capitol

Norah Jones od ponad 20 lat raczy słuchaczy swoim charakterystycznym wokalem, elegancją i klasą. Jej siódmy album Pick Me Up Off the Floor powstał z serii cieszących się uznaniem singli, które jako niepublikowane wcześniej kompozycje niespodziewanie złożyły się w album o dużej głębi i pięknie. Na krążku artystka stwarza intymny klimat, dzięki któremu przyjemnie słucha się tej niejednowymiarowej płyty, na którą składają się elementy bluesa, gospel, folku, czy nowego soulu. Fortepianowe trio w postaci Briana Blade’a, Jeffa Tweedy’ego i samej Jones stworzyło nieco mroczne wydawnictwo, które próbuje przedostać się w stronę światła, dzięki tekstom przeciwstawiającym się stracie i dającym nadzieję. W obecnej sytuacji Pick Me Up Off the Floor może być albumem wywołującym głębokie refleksje, a także wyciągnie pomocną dłoń, by wydostać się z gęstej mgły. — Forrel


#FridayRoundup

GoGo Penguin

GoGo Penguin

Decca / Blue Note

GoGo Penguin to trio instrumentalne z Manchesteru, w skład którego wchodzi klawiszowiec Chris Illingworth , perkusista Rob Turner i basista Nick Blacka. Nowy album grupy zatytułowany jest GoGo Penguin i zawiera dziesięć kompozycji muzycznie oscylujących gdzieś między jazzem, ambientem i alternatywnym rockiem. Zespół, okrzyknięty Radiohead brytyjskiego jazzu, stawiany jest nieraz na równi z takimi artystami jak Aphex Twin czy Four Tet. To głównie za sprawą niezwykłego klimatu ich kompozycji i rozbudowanych partii instrumentalnych. Nowy materiał został wydany dwa lata po świetnie przyjętym A Humdrum Star i jest kolejnym dowodem na to, że GoGo Penguin są godnymi reprezentantami prężnie rozwijającej się sceny brytyjskiego jazzu. — Polazofia


#FridayRoundup

Suite: April 2020

Brad Mehldau

Nonesuch

Szczególne czasy wymają szczególnej oprawy muzycznej. Amerykański pianista jazzowy i kompozytor Brad Mehldau na kwaratannie zrealizował kameralną fortepianową suitę zatytułowaną po prostu April 2020. To w dużej mierze muzyczny zapis uczuć i emocji towarzyszącym wydarzeniem ostatnich miesięcy. Mehldau szuka na płycie sposobów, by przy pomocy dźwięków fortepianu, grze prawej i lewej ręki oddać ideę społecznego dystansu. Część przychodów ze sprzedaży krążka zostanie przekazana na specjalny fundusz pomocy muzykom dotkniętym koronawirusem założony przez Jazz Foundation of America. — Kurtek


#FridayRoundup

Drug Dealing Is a Lost Art

RMR

Warner

O zamaskowanym raperze wiadomo niewiele. Popularność zaczął zdobywać wiosną, gdy ukazał się jego viralowy singiel „Rascal”. To hołd złożony klasykowi „Bless the Broken Road”, balladzie grupy Rascal Flatts, bo RMR (wym. „Rumor”) łączy właśnie rap z brzmieniami country. To, jak wiadomo, w ostatnim czasie sprzedaje się coraz lepiej, a młody artysta posiada do tego melodyjny głos i odnajduje się zarówno w śpiewie, jak i nawijce – jego styl przyrównać można do Young Thuga i Post Malone’a. Na „Drug Dealing Is a Lost Art”, debiutanckim minialbumie, pokazuje swoje możliwości. I choć epka nie jest zbyt przełomowa, nie można odmówić jej przebojowości. RMR-a warto mieć na oku! — Klementyna


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.