kid cudi

Kid Cudi i Eminem opowiadają o swoich przygodach

W tym roku muzyczna aktywność Kid Cudiego zdecydowanie wzrosła – od „Leader of the Delinquents” przez singiel pod szyldem The Scotts, aż po pierwszy wspólny kawałek z Eminenem. Utwór kilka dni temu zapowiedziała córka rapera, a dziś na nasze głośniki trafił cały numer. Jak można było się spodziewać „The Adventures Of Moon Man & Slim Shady” to przede wszystkim pole dla lirycznych popisów tego drugiego. Eminem w swojej zwrotce odnosi się m.in. do ostatnich wydarzeń ze Stanów Zjednoczonych oraz pandemii koronawirusa. Całości towarzyszy także komiksowy klip, który możecie obejrzeć poniżej. Za produkcję numeru odpowiada stały współpracownik Cudiego – Dot Da Genius. Czyżby album był już w drodze? Trzymamy kciuki i czekamy na więcej!

Kanye West i Kid Cudi tworzą razem serial animowany

klatka z serialu kids see ghosts

klatka z serialu kids see ghosts
Kanye West cieszy się reputacją prawdziwego wizjonera, który obok muzyki zajmuje się również projektowaniem ubrań, tworzeniem niesamowitych widowisk scenicznych, a nawet gier komputerowych. Tym razem postanowił zaskoczyć fanów zapowiedzią serialu animowanego, w którym wraz z nim swojego głosu użyczy Kid Cudi, czyli druga połówka świetnie przyjętego duetu Kids See Ghosts. Artyści wcielą się w role Kanye Beara i Kida Foxa, a całość wyreżyseruje uznany japoński twórca, Takashi Murakami (który współpracował z Kanye’m m.in. przy okazji albumu Graduation). Liczba odcinków oraz data premiery nie są jeszcze znane. Zobaczcie zapowiedź „Kids See Ghosts” poniżej!

Travis Scott i Kid Cudi po raz pierwszy łączą siły jako The Scotts!

Travis Scott i Kid Cudi po raz pierwszy łączą siły jako The Scotts!

Travis Scott i Kid Cudi wychodzą na zewnątrz

Kid Cudi powrócił właśnie nie tylko z solowym kawałkiem, ale także połączył siły z Travisem, którego nazwisko zbieżne jest z imieniem Mescudi’ego. Wspólny singiel The Scotts zaprezentowany został podczas koncertu La Flame’a w grze Fortnite, z którą jego wytwórnia, Jackboys, podjęła współpracę w ramach wydarzenia Astronomical. Raperzy bardzo dobrze ze sobą współgrają, udowodnili to zresztą na przykład przy okazji Birds in the Trap Sing McKnight, Passion, Pain & Demon Slayin’ albo Astroworld. W końcu Cudder jest jedną z głównych inspiracji dla Travisa oraz od dawna jednym z idoli. Nie ukrywamy więc, że bardzo miło byłoby otrzymać od nich jakiś dłuższy projekt. A jest to bardzo prawdopodobne!

Kid Cudi wraca z nowym nagraniem

Kid Cudi powraca po prawie dwuletniej przerwie

Aż trudno uwierzyć, że w tym roku upłyną 4 lata od wydania ostatniej solówki Cudiego Passion, Pain & Demon Slayin’. W międzyczasie było jeszcze Kids See Ghosts z Kanye Westem, ale poza tym raper z Ohio w tym czasie rzadko o sobie przypominał. Czy w tym roku to się zmieni? Kilka dni temu Mescudi sprezentował swoim fanom niespodziankę w postaci nowego numeru – „Leader of the Delinquents”. Czyżby kawałek miał być pierwszym zwiastunem zbliżającej się premiery krążka Entergalatic? Trudno powiedzieć, zwłaszcza że wersy z „Leader of the Delinquents” Cudi prezentował publiczności już w 2012 roku! Niezależnie od tego, czy mamy od czynienia z singlem, czy jedynie luźnym numerem, warto było czekać na taki powrót.

Recenzja: Kids See Ghosts Kids See Ghosts

kids see ghosts recenzje

Kids See Ghosts

Kids See Ghosts (2018)

G.O.O.D. Music / Def Jam

Wspólna płyta Kanye Westa i Kida Cudiego od dawna stanowiła marzenie fanów obu artystów. Ich drogi przez te wszystkie lata rozchodziły się i zbliżały. Dwójkę kreatywnych przyjaciół łączą skłonność do pakowania się w kłopoty i skandale oraz trudne do zrozumienia posunięcia muzyczne. Wierni słuchacze od zawsze mieli wyobrażenie tego, jak powinny wyglądać kariery idoli, ale były one dalekie od rzeczywistości. Premiera Kids See Ghosts obudziła jednak stare nadzieje — Kanye West i Kid Cudi postanowili udowodnić światu, że mają jeszcze coś do dodania, a ich twórczy potencjał jest bardziej nieprzenikniony, niż wszyscy myśleli.

„I miss the old Kanye, straight from the go Kanye” — przekomarzał się z publicznością West w 2016 roku, podając jednocześnie w wątpliwość to, czy dawny Kanye jeszcze w ogóle istnieje. Kids See Ghosts sprawia jednak, że wszystkie żarty można wyrzucić do kosza, bo Kanye West, jakiego znamy sprzed Yeezusa, żyje i ma się dobrze. Raz jeszcze wziął we własne ręce produkcję i namaścił ją midasowym dotykiem. Efektem jest zaledwie 7, patrząc na samą cyfrę, i aż 7, słuchając całego albumu, oryginalnych i spektakularnych utworów — do tego stopnia, że cała branża zatrzęsła się w posadach. Jeśli ktokolwiek poszukiwał nuty sentymentu, zapomnianego pierwiastka, który sprawiał, że Kanye West był Kanye Westem, a Kid Cudi był Kidem Cudim, może rozsiąść się wygodnie i przygotować na podróż do czasów, kiedy “Day ‘n’ Nite” hulało w każdym radiu.

Kids See Ghosts brzmi przede wszystkim bardzo nieskrępowanie. Oznaką tego jest już otwierające album „Feel the Love”, które wyrywa się ze wszelkich ram utworu rapowego, zamiast tego serwując odbiorcy kanonadę adlibów i ascetyczny, ale jakże ekspresyjny refren — a wszystko to na modłę przypominającą wściekłe „Black Skinhead”. Atmosferę rebelii podsyca „Fire”, w którym autorzy wymieniają się wersami o otaczających kontrowersjach, aby zaznaczyć, że nigdy niczego nikomu nie obiecywali. Paradoksalnie, zrzucenie z siebie presji otoczenia daje efekt, jakiego to otoczenie najbardziej oczekiwało. Tematyka napięcia i problemów, wzlotów i upadków przewija się przez całą płytę — wszystko jednak jest bardzo autentyczne, namacalne i przemawia do słuchacza znacznie lepiej niż zawartość Ye. Można odnieść wrażenie, że całe przedsięwzięcie jest swego rodzaju terapią, szczególnie przy utworach takich jak „Reborn”, które dzięki produkcji Dot da Geniusa nie tylko pełnymi garściami czerpie z Man on the Moon, ale również pięknie oddaje intencje i cel artystów — kompletną wolność.

Trzeba zaznaczyć, że West i Cudi mogli rozegrać wszystko w znacznie bezpieczniejszy sposób. W takim przypadku na albumie zabrakłoby jednak takich kompozycji jak szalone, romansujące z alternatywnym rockiem i bezkompromisowe „Freeee (Ghost Town Pt. 2)”, z doskonałym, lecz subtelnym, występem Ty Dolla $igna. Nie usłyszelibyśmy prawdopodobnie także tytułowego „Kids See Ghosts”, które oprócz niepokojącego klimatu zawiera jedną z najlepiej zarapowanych zwrotek Yeezy’ego od niepamiętnych czasów. Dodajmy mistrzowską wariację na temat sampla Louisa Primy w „4th Dimension” oraz hybrydę grunge’u i ballady w stylu 808s and Heartbreak w „Cudi Montage”, a otrzymamy jedną z najlepszych płyt 2018 roku — Kids See Ghosts.

Jeśli istnieje jakikolwiek przepis na udaną płytę, Kanye West i Kid Cudi najpewniej spalili go w ogniu własnych ambicji i nieograniczonej pomysłowości. Ich propozycja, mimo że bardzo kameralna, jest niemalże wywrotowa. Wydaje się wręcz, że wszystkie ich potknięcia z minionych 10 lat były warunkiem koniecznym do tego, żeby Kids See Ghosts mogło powstać. Projekt jest nie tylko udany na wszystkich płaszczyznach, lecz również nader esencjonalny. Esencjonalny pod względem narkotycznej, mrocznej atmosfery, intensywności wrażeń i emocji, oraz stylu obu artystów. Czy nie za tym wszyscy tęskniliśmy tak długo?

A$AP Rocky zapowiada Testing

Plotki o zbliżającej się premierze Testing krążą po sieci już od kilku miesięcy. Fani się niecierpliwią, w końcu od czasu wydania ostatniego longplaya Flacko minęły 3 lata! Wszystko jednak wskazuje na to, że Rocky niebawem podzieli się nową muzyka, niektórzy twierdzą nawet, że szybciej niż się spodziewamy. Na instagramowym koncie artysty pojawiła się okładka albumu, natomiast dziennikarz Elliott Wilson udostępnił grafikę zdradzającą listę gości. O obecności Moby’ego już wiemy, poza nim na trzecim albumie lidera A$AP Mob pojawią się jeszcze Kid Cudi i Skepta. A wracając do możliwej daty premiery, pod jednym z ostatnich postów Rocky’ego pojawił się wpis sugerujący, że Testing będzie mieć premierę już w najbliższy piątek! Czy te spekulacje okażą się prawdą? Przekonamy się już 25 maja.

525

Post udostępniony przez PRETTY FLACKO (@asaprocky)

Kanye West zapowiedział kolejne premiery!

Kanye West bez przerwy okupuje nagłówki rozmaitych portali muzycznych od momentu, kiedy to postanowił powrócić na Tweetera. Jego wpisy już dawniej wywoływały zamieszanie, ale to, co dzieje się tam od kilku dni przerasta oczekiwania nie tylko jego fanów. Przed weekendem wspominaliśmy o tym, że Yeezy zapowiedział solówkę oraz wspólny album z Kid Cudim jako Kids See Ghost. Albumy mają ukazać się kolejno 1 i 8 czerwca. Na potwierdzenie tych słów, raper opublikował zdjęcia ukazujące prace nad okładką drugiego projektu.

Myśleliście, że to wszystko? Nic bardziej mylnego! Wczoraj Ye znów dorwał się do klawiatury i obwieścił: nowy album Nasa ukaże się 15 czerwca! Mało? Premiera longplaya Pusha-T 25 maja! Chcecie jeszcze? Płyta Teyany Taylor 22 czerwca! A co łączy te wszystkie wydawnictwa? To właśnie Kanye zajął się produkcją każdego z nich!

Artyści zrobili sobie z tegorocznego czerwca istne pole bitwy, a wszystko wskazuje na to, że największym wygranym będzie właśnie Kanye. Warto dodać, że w tym czasie premierę będzie mieć również Scorpions Drake’a. Który z trzech rapowych gigantów zawładnie naszymi głośnikami na czas wakacji? A może Yeezus dorzuci coś jeszcze w kolejnych tweetach? Z pewnością przekonamy się już niebawem.

Kanye West zapowiada na czerwiec aż dwa albumy

Początkiem tygodnia na Twitterze miało miejsce powtórne przyjście Yeezusa – swoistej legendy w dziedzinie statusów na tej platformie. Rzesze fanów musiały na bardzo długo wstrzymać oddech przed jakimś konkretnym znakiem od Kanye’ego Westa, który od kilku miesięcy przygotowuje nowy muzyczny arsenał w towarzystwie znamienitych gości. Artysta kolejny dzień z rzędu nieustraszenie zalewa stronę sygnowaną niebieskim ptaszkiem falami dawno niewidzianych filozoficznych przemyśleń, ale pół godziny temu zaserwował wielbicielom absolutną gratkę.

Czy trzeba coś dodawać? Chyba jedynie tyle, że czerwiec będzie w tym roku naprawdę, ale to naprawdę gorący.

Pharrell, André 3000 i inni na nowej płycie Kid Cudiego

kid-cudi-mad

W niecały rok po premierze „gitarowego” krążka Cuddera przyjdzie nam usłyszeć jego kolejne wydawnictwo. Mając w pamięci Speedin’ Bullet 2 Heaven, które brzmiało jak hybryda indie rocka z żółtaczką typu C, można założyć że rock’n’rollowo zatytułowane Passion, Pain & Demon Slayin’ będzie na pewno lepszym albumem. Już w tym momencie wiem, że sprawdzę ten album dla gości. Po pierwsze dla rozbrykanego ostatnio Andrzeja Trzy Patyki, który gościnnie dograł się nie do jednego, a do aż dwóch utworów. Po drugie, również podwójny featuring zalicza tutaj Pharrell Williams — miejmy nadzieję, że idący w parze ze wsparciem w warstwie produkcyjnej. Z mniej ciekawych, ale też wartych wspomnienia featów mamy również Travi$a Scotta i hmm… Willow Smith. To w zasadzie wszyscy goście, poniżej możecie zobaczyć jak się prezentują na całości tracklisty, notabene podzielonej na akty w stylu dwóch pierwszych albumów Cudiego. Może to dobry znak?

 

 

Nowy utwór: Kid Cudi „The Frequency”

53040_466031698585_3393761_o

Podobno sam Andre 3000 przyznał, że album Kid Cudiego, Speedin’ Bullet 2 Heaven, to najlepsza rzecz, jaka została ostatnio wydana. Chyba słuchałam zupełnie innego krążka niż połówka Outkastu, ale wiecie, z legendą z Atlanty się nie dyskutuje. W każdy razie, Kid Cudi pracuje już nad kolejnym dziełem. Pomaga mu w tym Kanye West, a jak wiadomo, wszystko co dotknie najlepszy artysta wszech czasów zamienia się w złoto. W oczekiwaniu na nową płytą Kida, raper udostępnił numer „The Frequency”. Nieco hipnotyczny klimat piosenki przypomina mi debiut Man on the Moon: The End of Day. Lubię to!

Nowy utwór: Kid Cudi „Speedin’ Bullet 2 Heaven”

kid-cudi-sbthKid Cudi odwołuje dalszą część trasy koncertowej i skupia się na dopieszczaniu płyty. W dzisiejszym oświadczeniu opublikowanym na twitterze raper odwołuje resztę „Especial” tour, które zaczęło się w tamtym miesiącu. Problemy osobiste i brak satysfakcji w warstwie produkcyjnej nadchodzącego albumu to najważniejsze powody jakie Scott wymienia w opublikowanym oświadczeniu. Swoją nieobecność próbuje w pewien sposób zrekompensować i dzisiaj udostępnił tytułowy utwór z nadchodzącego albumu Speedin’ Bullet 2 Heaven, którego premiera już 18 grudnia. Polscy fani nie powinni być zawiedzeni, ponieważ wszystkie odwołane koncerty miały odbyć się w Stanach, natomiast nowy utwór powinien zadowolić każdego.


Kid Cudi ujawnia okładkę nowego albumu

kid-cudi-sbth
Dobre wieści dla fanów Kid Cudiego. Raper wydaje nowy album Speedin’ Bullet to Heaven, którego okładkę znajdziecie powyżej. Przyznam się szczerze, że obawiam się zawartości tej płyty po tym hippisowsko-hipsterskim zdjęciu… auć. Poniżej także tracklista do „strony A”, czyli właściwej zawartości krążka bowiem „strona B” zawierać będzie odrzuty, dema, nagrania z prób i tak dalej, i tak dalej. Czekacie na 4 grudnia?

Nowy utwór: Kid Cudi „love.”

cudi-glasses
„Wszystko będzie dobrze” to jednocześnie najlepsza i najgorsza rada dla kogoś, kto przeżywa katusze. Niemniej jednak tą drogą właśnie postanowił pójść Kid Cudi w tekście nowego kawałka, odrzucie z sesji nagraniowych Satellite Flight: The Journey to Mother Moon zatytułowanym po prostu „love.”. W piosence ku pokrzepieniu serc muzyk wykorzystał sampel ze swojego ulubionego kawałka „Sunblocks” Ratat. W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu o Trinie i jej poszukiwaniach tego jedynego, należy chyba załączyć jej w mailu poniższy utwór i wierzyć, że wszystko się poukłada. Śmiem twierdzić, że słuchając Kid Cudiego, każda dziewczyna uwierzy w te… banały!

Recenzja: Kid Cudi Satellite Flight: The Journey to Mother Moon

satellite flight

Kid Cudi

Satellite Flight: The Journey to Mother Moon (2014)

Wicked Awesome Records / Republic Records

-What is you like most about being up here?
 -The silence. I could get used to it.
 Gravity

Kid, Ty fircyku, zagrałeś na nosie pani doktor z hollywoodzkiej produkcji i udowodniłeś, że w kosmosie znaleźć można coś o wiele bardziej interesującego niż ciszę, której akompaniuje Steven Price. Dałeś nam miksturę swojego klasycznego stylu z domieszką patosu VangelisaEnnio Morricone (uwierz, trochę chichotałam, kiedy po raz pierwszy przesłuchiwałam Twój album) oraz odgłosów, które hulały w głowie Lema, kiedy ten osadzał w dźwiękowej rzeczywistości swojej wyobraźni postać pilota Pirxa.

Satellite Flight: The Journey to Mother Moon miał być pierwotnie EP-ką, w zamierzeniu – albumem, a w efekcie – stanowi (podobno) pomost spajający INDICUD i ospale zapowiadającym się Man on the Moon III. Albo inaczej – ma być do MOTM3 wprowadzeniem i zapowiedzią nowego rozdziału w artystycznej twórczości Mescudiego.

Tylko jak ten pomost wygląda? Największą jego słabością jest, paradoksalnie, stabilność, czyli natrętna równość kawałków – przynajmniej tych z pierwszej połowy albumu. Ugrzęzłe w charakterystycznej nostromo-lunarnej stylistyce numery aż do „Too Bad I Have To Destroy You” zdają się siostrzanie podobnymi do siebie zapychaczami albo uzupełnieniami prowadzonej przez Kida narracji. Uzupełnieniem do nieprzedstawionej treści, trzeba dodać. Mętnie nie przestaje być nawet, gdy za mikrofon w „Balmain Jeans” – notabene, niesamowicie banalnego pod względem tekstowym – chwyta Raphael Saadiq. Jest charakterystycznie, a jednak nijako.

Dopiero szósty, posiadający najbardziej hitowy potencjał numer wytrąca z poczucia odrętwienia i zawieszenia, nomen omen, w próżni. „To Bad I Have To Destroy You”, poza ironiczno-melancholijnym tytułem przykuwa uwagę rapowymi skilami Cudiego. O tak, ten człowiek zdecydowanie umie nawijać i szkoda, że robi to relatywnie rzadko.

Podróż trwa w najlepsze. Docieramy do „Internal Bleeding”. Semantycznego #bangu, emocjonalnego #sztosu. Dla tego i poprzednio wspomnianego numeru przedzierałam się przez papkowatość pozostałych utworów. Dziękuję Bogu za ten kawałek, bo jest on jednym z niewielu, po których pozbierać się jest nie łatwo. Co z tego, że technicznie wykazuje te same braki co reszta płyty i w ogóle producencka działalność Scotta: czyli zbytnią monotonność i zacietrzewianie się w jednym, zazwyczaj całkiem udanym, ale na dłuższą metę nudzącym koncepcie. Nic po tym, jeśli ciężar emocjonalnego przekazu w „Internal Bleeding” sączy się jak żółć , a środków wykonawczych, jakie zostały w nim zastosowane, mogliby pozazdrościć wszyscy laureaci wszelakich festiwalów piosenek aktorskich razem wzięci. Jednostajność warstwy instrumentalnej tutaj służyć może tylko jako atut. Nic nie porusza bardziej niż wyśpiewana świadomość wiecznego, jednostajnie raniącego cierpienia podkreślona ociężałością podkładu. Kid, ta piosenka sprawiła, że „my heart was leaking”. As well.

Szkoda tylko, że najjaśnieszy punkt płyty jest jej prawie jedynym highlightem. Leniwie składające się do zamknięcia albumu outropodobne trzy ostatnie numery powracają do poprzednio spotkanej konwencji – czyli głównie do budowania atmosfery, stanowienia wspomagacza opowieści, którą na dobrą sprawę można wysupłać tylko z tytułów kolejnych kawałków. Hej Scott, trochę mało konkretów w twoim sprawozdaniu z podróży do innej rzeczywistości, a zbyt wiele kliszowatych stylistycznych trików, które miały słuchaczy wprowadzić w atmosferę dalekosiężnych wojaży. Satellite Flight… prawdopodobnie zdecydowanie bardziej sprawdziłoby się jako EP-ka. Jego koncepcyjny charakter, zbyt inwazyjnie wpływający na stylistykę panującą na krążku nie wyczerpałby się, gdyby miał się rozciągać na o połowę mniej utworów. Mniej znaczy więcej, pamiętaj o tym, Kid. A teraz zabieraj się do pracy nad MOTM3.

Nowy utwór: Kid Cudi feat. Skylar Grey „Hero”

need-for-speed-ost

W związku z premierą piątkową premierą Need for Speed, rozpędza się machina promocyjna. I oto voila – mamy jeszcze ciepły singiel z soundtracku. Kid Cudi, który pojawi się także na ekranie, razem ze Skylar Grey wzięli udział w tworzeniu muzyki do filmu. Efekt finalny? Piosenka raczej będzie potrzebowała wizualu, żeby się obronić.

Odsłuch: Kid Cudi Satellite Flight: The Journey to Mother Moon

1941544_10152259531603586_1293250662_o

Informacjami dotyczącymi najnowszego albumu Kida Cudiego dzieliliśmy się z Wami już dwa tygodnie temu. Niecierpliwe wyczekiwanie na publikację Satelite Flight… przyniosło swoje efekty. Nadeszła wiekopomna chwila: kolejne wydawnictwo Kida utrzymane w dobrze znanej z poprzednich albumów stylistyce, jest już do odsłuchu. Klikajcie tu i zabierzcie się w kolejną podróż na Księżyc.

Kid Cudi zdradza szczegóły Satellite Flight: The Journey to Mother Moon

1941544_10152259531603586_1293250662_o
W grudniu zeszłego roku Kid Cudi zapowiadał premierę nowego wydawnictwa Satellite Flight: The Journey to Mother Moon, które będzie preludium do Man on the Moon 3. Utwór promujący album, “Satellite Flight”, przypadł nam do gustu. Dziś możecie zobaczyć okładkę pierwszego z krążków. Podsumuję to jednym wyrazem: kosmos! Poniżej pełen spis utworów. 10 numerów i tylko jeden gość ALE! jaaaaaaaki gość — sam Raphael Saadiq. Niestety data premiery Satellite Flight: The Journey to Mother Moon pozostaje wciąż nieznana.

1. “Destination: Mother Moon”
2. “Going to the Ceremony”
3. “SATELLITE FLIGHT”
4. “Copernicus Landing”
5. “Balmain Jeans” feat. Raphael Saadiq
6. “Too Bad I Have to Destroy You Now”
7. “Internal Bleeding”
8. “In My Dreams 2015″
9. “Return of the Moon Man (Original Score)”
10. “Troubled Boy”

Nowy utwór: Kid Cudi „Satellite Flight”

artworks-000065551998-bqt8cn-t500x500
W październiku Kid Cudi obiecał, że Man on the Moon 3 ukaże się w 2015 roku. Zanim jednak doczekamy się pełnego wydawnictwa, będziemy mieli okazję posłuchać epki KiD CuDi Presents Satellite Flight: The Journey to Mother Moon. Jak na razie Scott dotrzymuje obietnicy bowiem mamy pierwszy odsłuch z preludium MOTM3. Moją reakcję na „Satellite Flight” można podsumować jednym wykrzyknieniem „uff!”. Jest psychodeliczny klimat, są odniesienia do szeroko pojętego kosmosu. Wydaje się, że po ostatnich (niekoniecznie udanych) wariactwach (patrz Indicud lub WZRD) Mescudi wraca na właściwe tory.

Kid Cudi z nową epką jeszcze w tym roku

kid-cudiRok 2013 nie jest, jak do tej pory, czasem zbyt udanym dla Kid Cudiego. Zerwanie kontraktu z G.O.O.D. Music i porażka w roli producenta na kiepskim albumie Indicud nie wróżą wiele dobrego na niedaleką przyszłość. Bardziej niż na wspomniany Indicud, fani czekali zapewne na trzecią część serii Man on the Moon. Cóż, wygląda na to, że już niebawem usłyszymy nowy materiał od Scotta Mescudiego. Podczas koncertu w Dallas artysta zapowiedział, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy ukaże się epka, będąca preludium do Man on the Moon 3, które ma ujrzeć światło dzienne (dopiero) w 2015 roku. Nie znamy jeszcze żadnych szczegółów, wiemy tylko tyle, że na mini-albumie mają pojawić się Dot Da GeniusKing Chip. Żadna nowość, prawda? Ciekawe, w którym kierunku tym razem pójdzie Cudder.

Nowy utwór: King Chip feat. Kid Cudi & Pusha T „Vortex”

king-chipZnacie King Chipa? Dawniej znany jako Chip tha Ripper jest głównie kojarzony ze współpracy z Kid Cudim. Wczoraj do sieci trafił nowy mixtape rapera z Cleveland 44108. Jako całość nie rzuca na kolana, jednak wielu fanów czekało na ten projekt ze względu na jeden numer — „Vortex”. Kawałek krążył z ręki do ręki. Najpierw miał znaleźć się na albumie Cudi’ego, potem miał go wziąć Pusha T. Ostatecznie wylądował u Chipa, a obydwaj wspomniani wcześniej panowie pozostali „na featuringu”. Szkoda, że produkcja WZRD tak marnie skończyła, bo melodyjny refren Cuddera i jak zawsze świetna zwrotka Pushy na takim podkładzie powinny obowiązkowo znaleźć się na płycie długogrającej.