lucky daye

Prawdziwe gry Lucky’ego Daye’a

Miesiąc po premierze debiutanckiego longplaya, który niestety dla wielu słuchaczy i recenzentów przemknął niezauważony, Lucky Daye kontynuuje promocję płyty. Jeden z wielu hajlajtów na płycie zatytułowany „Real Games” doczekał się właśnie teledysku. Numer, któremu niedaleko do popfunkowego stylu Bruno Marsa, przy dotarciu do odpowiednich osób i mediów, ma szanse na zostanie radiowym przebojem i, kto wie, być może tchnięcie nowego życia w odbiór znakomitej swoją drogą płyty.

Lucky Daye na żywo przy biurku NPR

Lucky Daye performs a Tiny Desk Concert on March 25, 2019 (Amr Alfiky/NPR).

Tym razem do naszej ulubionej serii koncertowej — Tiny Desk Concert zawitał autor jednej z naszych ulubionych płyt ostatnich tygodni — Lucky Daye. Kilka dni po premierze debiutanckiego Painted piosenkarz wystąpił w NPR na żywo z kameralnym 10-osobowym składem. Wspólnie podczas niemal 14-minutowego występu muzycy kunsztownie wykonali trzy numery — zeszłoroczxny radiowy singiel „Roll Some Mo” oraz dwa numery z nowej płyty — „Misunderstood” i „Late Night”. Jeśli chcecie usłyszeć Daye’a na żywo z towarzyszeniem jazzującej sekcji dętej — to najlepsza ku temu sposobność!

#Friday Roundup: Flying Lotus, Steve Lacy, Lucky Daye, Mavis Staples, Beast Coast i inni

Kolejny bogaty w wydawnictwa piątek — w ten weekend polecamy nowego FlyLo, debiuty Steve’a Lacy’ego i Lucky’ego Daye’a, kolaborację Mavis Staples z Benem Harperem, materializację długogrającego Beast Coast, Abstract Orchestrę reinterpretującą Madvillaina i nowe wydanictwa od Shay Lii, Andreyi Triany, Rashana Ahmada czy YG. Oprócz tegom co przygotowaliśmy w naszym cotygodniowym zestawieniu, koniecznie sprawdźcie również naszą playlistę, gdzie znajdziecie też epki Jordana Rakeia, Blu & Exile, Rotimiego, Mylesa Camerona, $uicideBoys, Terri Walker i Kelly Rowland.


Flamagra

Flying Lotus

Warp Records

Ósmy krążek Fly Lo budził ogromne emocje jeszcze zanim się pojawił. Pierwszy album po pięcioletniej przerwie producenta zapowiedział sam David Lynch, w dodatku w singlu o bardzo wymownym tytule „Fire is Coming” Głośno było też o gościach, których Steve Elison wciągnął w swój freakshow, bo poza wspomnianym reżyserem na płycie udzielają się Denzel Curry, Tierra Whack, Solange, Anderson .Paak, George Clinton, Thundercat, Little Dragon, Toro y Moi i Shabazz Palaces. Owocem współpracy tej familii jest ponad godzinny festiwal muzycznych ekscesów z neofunkowym sznytem uciekających w afrofuturystyczny nu jazz, regularnie rozrywany przez serie glitchujących przełamań. W mikrokosmosie stworzonym na Flamagrze lawirujemy między introwertycznymi opowieściami o traumie w wykonaniu Denzela Curry po wpychającą cycki w twarze Tierrą Whack, a kierunek temu cyrkowi nadają gęsto poprzetykane szumem instrumentale ze wspaniale (jak zawsze u Ellisona) rozegranymi planami. Flamagra na tle tak wyrazistych albumów jak You’re Dead! czy Cosmogramma wypada co prawda mniej spójnie i nieco chaotycznie, jednak błyskotliwe, ekstrawaganckie idee, za które pokochaliśmy poprzedniczki są obecne i tutaj.- Wojtek


Apollo XXI

Steve Lacy

3qtr under

Na pierwszy długogrający projekt Steve’a Lacy’ego czekaliśmy długo, zwłaszcza że wydane w 2017 roku amatorskie Demo ujęło nas swoim niewymuszonym i żywym, gitarowym, soulowo-funkowym brzmieniem. Apollo XXI, utrzymane w podobnym klimacie, co The Last Party Matta Martiansa (również członka The Internet), zdaje się je dopracowywać. Jak powiedział Steve, to jest jego podróż; to wyraz tego, jak się teraz czuje. — Klementyna


Painted

Lucky Daye

Keep Cool

Lucky Daye nie kazał na siebie długo czekać i tuż po kolejnym rewelacyjnym singlu niespodziewanie przedstawił nam pełen obraz swojego debiutanckiego albumu Painted. Do zestawu wcześniejszych dwóch epek i wypuszczonego luzem „Love You Too Much” dołączyło eleganckie zamknięcie. Zaskoczenia nie ma — artysta znów udowadnia nam, że nadzwyczajna paleta środków wyrazu, jaką wcześniej stosował, nie była przypadkowa. Pomysł Daye’a na alternatywne R&B podszyte klasyczną soulową wrażliwością rozkwita na Painted w pełnej krasie i wnosi mnóstwo powietrza do współczesnej sceny. W tym tygodniu to pozycja obowiązkowa. — Maja Danilenko

>


We Get By

Mavis Staples

Anti

Stwierdzić, że Mavis Staples jest ambasadorką zmian, to jak powiedzieć, że woda jest mokra, a jednak weteranka południowego soulu nie ustaje w jednoznacznym wyrażaniu swojego życiowego stanowiska. Pod koniec marca, zaledwie kilka tygodni po premierze krążka z zapisem jej znakomitego londyńskiego koncertu, piosenkarka podzieliła się nowym singlem o wiele mówiącym tytule „Change” — gitarową zapowiedzią 12. studyjnego krążka artystki We Get By, który wytwórnia Anti po dwutygodniowej zwłoce wypuściła wreszcie dziś. Na nowym krążku 79-letniej Staples znalazło się w sumie 11 soul-rockowych numerów wyprodukowanych przez ikonę amerykańskiej alternatywy lat 90. Bena Harpera. — Kurtek


Escape From New York

Beast Coast

Beast Coast Media

Beast Coast to kolektyw łączący pod swoim szyldem reprezentantów the Underachievers, Flatbush Zombies i ekipy Pro Era z Joey’em Bad$$em na czele. Z takim składem i taką chemią w grupie (dosłownie i w przenośni) potencjał był ogromny i Escape from New York robi wszystko, żeby go wykorzystać. Dostajemy 13 posse cutów narkotycznego rapu z pogranicza starej szkoły i onirycznego, mrocznego trapu, robiący niekiedy chwilowe odjazdy w g-funkową przewózkę bez spiny. Chłopaki, mimo agresywnego, niepokojącego vibe’u całości, stawiają raczej na fun i mixtape’owy luz, przez co całość bardzo dobrze razem płynie, wciągając w swój psychodeliczny trip słuchaczy podatnych na takie muzyczne intoksykacje- Wojtek


Dangerous

Shay Lia

Shay Lia

Debiutancka epka Shay Lii Dangerous to produkt, na który składają się aksamitne sofistykowane tańce spod znaku Jessie Ware, przykryte satynową, zmysłową nastrojowością z rejonu Sabriny Claudio. Nad całokształtem czuwa świadomy i intrygujący wokal Shay Lii. Artystka świetnie odnajduje się zarówno w estetyce soul, jak i w R&B. Wtórują jej goście, jak Buddy i Kojey Radical czy KAYTRANADA i BADBADNOTGOOD w roli producentów. Koleżanka KAYTRANADY nie zawiodła i utrzymała klasę charakteryzującą wydane do tej pory single. Sprawdźcie koniecznie! – Maja Danilenko


Life in Colour

Andreya Triana

Hi-Tia Records

Do szarości i powagi obecnego świata Andreya Triana postanowiła dodać nieco żywych barw. Pomimo że okładka nowej płyty Life in Colour przywołuje na myśl bupowe rytmy, artystka do pokolorowania poważnych tematów dotyczących kobiecości, girl power, niezależności, miłości oraz wolności użyła szerokiej palety barw i sprawiła, że omawiane kwestie stały się bardziej przystępne dla słuchacza, nie tracąc jednocześnie na swojej wartości. Teksty wplotła w barwne dźwięki popu, bluesa, reggae i jazzu, spajając wszystko w całość przy pomocy swojego charakterystycznego i mocnego wokalu. Płyta jest głośnym manifestem kobiecości, za sprawą którego każda kobieta może rządzić jak królowa i być superbohaterką. – Forrel


The Sun

Rashan Ahmad

B Sides

Rashan Ahmad ma na swoim koncie całe mnóstwo projektów z ludźmi z całego świata. Jego najnowszy krążek zatytułowany The Sun to kolejny krok naprzód. O ile poprzednie solowe wydawnictwa ograniczały się raczej do współpracy z jednym producentem, to na swoim nowym albumie zebrał całe grono muzyków z tak odelgłych od siebie miejsc, jak chociażby Dakar, Paryż, Seattle, Hiszpania czy Nowy Meksyk. Efektem jest bardzo eklektyczna i to nie tylko muzycznie płyta. Śpiewanie, spoken word oraz oczywiście znakomite rapowanie, przenosi nas w świat doświadczonego i pewnego swojego miejsca w świecie człowieka, a sam album przypomni wielu czasy znakomitego Crown City Rockers. — efdote


Madvillain, Vol. 2

Abstract Orchestra

Ata

Po jazzowym hołdzie dla J. Dilli w listopadzie Abstract Orchestra wzięło na warsztat dorobek Madvillain — superduetu złożonego z MF Dooma i Madliba, którzy w 2004 roku wydali wspólnie jeden z najbardziej ikonicznych krążków w historii alternatywnego rapu, by następnie rozpłynąć się w próżni. Teraz angielski jazzrapowy big band pod wodzą saksofonisty Roba Mitchella na nowo odkrywa spuściznę Madvillainy, łącząc w równych proporcjach hip hop i jazz w stylu klasycznych ścieżek dźwiękowych do programów telewizyjnych. Dziś ukazała się druga część projektu przynosząca 13 nowych reinterpretacji motywów z legendarnej płyty. — Kurtek


4REAL 4REAL

YG

Def Jam Recordings

YG postanowił nie tracić czasu i po zaledwie 9 miesiącach od wypuszczenia Stay Dangerous prezentuje nam swój najnowszy projekt zatytułowany 4REAL 4REAL. W zasadzie to płyta miała ukazać się miesiąc wcześniej, jednak po śmierci Nipsey Hussle’a raper zdecydował o przesunięciu daty premiery na maj. I choć całość materiału została zarejestrowana jeszcze przed tym tragicznym zdarzeniem, to reprezentant LA postanowił uczcić na nim pamięć zmarłego przyjaciela. Poza tym, na krążku znalazło się 13 numerów, w tym singlowe „Go Loko” i „Stop Snitchin”. Do YG dołączył również szereg gości, w tym Tyga, Boogie, Valee, Meek Mill, Kamaiyah i G-Eazy. Za część produkcji na albumie odpowiada m.in. DJ Mustard, który z pewnością dorzucił tu kilka west-coastowych bangerów. Jak słyszymy w otwierającym numerze: „talkin’ ’bout the West Coast, I’m the face of it”. Ile w tym prawdy? Sami się przekonajcie. — Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Lucky Daye gotów na kolejny rozdział

Po fenomenalnej nu-funkowej „Karmie”jednej z najlepszych epek zeszłego roku po zaledwie trzech miesiącach przerwy Lucky Daye staje w gotowości na kolejny rozdział — zarówno w swojej dyskografii, jak i w historii R&B, bo choć piosenkarz nie zapisał się jeszcze na kartach gatunku złotymi literami, nie mamy wątpliwości, że ma ku temu pełen potencjał — talent wokalno-songwriterski idzie u niego w parze z pomysłami na brzmienie, które jednocześnie brzmi świeżo i ponadczasowo. Nowy singiel „Love You Too Much” to kolejne potwierdzenie naszych wcześniejszych przypuszczeń względem Daye’a i następny znakomity singiel w jego dyskografii. A Daye dopiero się rozkręca — jego debiutancki długograj ma ukazać się w tym roku.

Lucky Daye z drugą odsłoną muzycznego autoportretu

Nie bez powodu charyzmatyczne nowe otwarcie dla współczesnego R&B w postaci listopadowej debiutanckiej epki Lucky’ego Daye’a trafiło na drugie miejsce naszego podsumowania najlepszych epek minionego roku. Na pierwszym małym krążku zręcznie przetwarzył inspiracje klasycznym soulem na prawidła alt R&B, skutecznie unikając przy tym coraz bardziej dusznego paradygmatu Ocean-Weeknd-Mars. Wczoraj nieoczekiwanie, po niedawnej premierze fenomenalnego singla „Karma” zbudowanego na nawiązaniach do kultowego „Pony” Ginuwine’a, Daye podzielił się drugą odsłoną muzycznego autoportretu, który jeszcze w tym roku ma przybrać długogrającą odsłonę w postaci krążka Painted. Tymczasem posłuchajcie wysmakowanego II — z dużą dozą prawdopobieństwa to najlepsza nowa rzecz, jaką usłyszycie w tym tygodniu!

Lucky Daye przywołuje hit z lat 90. w najnowszym singlu

Słodki Daye’u, co tu się wyprawia! Ledwo zdążyliśmy ochłonąć po listopadowej epce Lucky’ego Daye’a, z którą zawędrował aż na podium naszego rankingu, a on już atakuje nas nowym utworem. Przy singlu „Karma” możemy z pełną premedytacją mówić o ataku. Ktoś, kto ot tak zapożycza sobie wokalno-melodyczne patenty z najntisowego hitu Ginuwine’a „Pony”, przekształcając je bez cienia wysiłku w nośny kawał gitarowego funku (na produkcji D’Mile), nie może być niepozornym zawodnikiem. Włączamy do noworocznego menu i czekamy na dokładkę.

R&B między wtedy a teraz – przed wami Lucky Daye

Ile to już mieliśmy laurek dla Franka Oceana od debiutujących artystów R&B? Chyba niewystarczająco dużo, skoro wciąż pojawia się ktoś, dla kogo punktem odniesienia może być autor Channel Orange. Może, ale wcale nie musi. Lucky Daye, mimo że podobnie jak Frank pochodzi z Nowego Orleanu, próbuje nas omamić szeroką i nadzwyczajną paletą środków. Raz jest wrażliwy i korzysta ze smyczkowych aranżacji, w innym miejscu podchwytuje niedawne przebłyski new jack swingu i rozwija je we własne kompozycje. W tle pojawia się też oczywiście trap, ale jest drobnym dodatkiem, zrównoważonym patynową wrażliwością wokalisty. Ten slalom między wpływami wychodzi Lucky’emu całkiem zgrabnie.

Epka I to pierwsza część trylogii składającej się na debiutancki album Lucky’ego Daye’a Painted. Wedgłu zapewnień artysty cały album powinniśmy poznać 9 grudnia. Niecierpliwie czekamy na ciąg dalszy!