vince staples

#FridayRoundup: Action Bronson, Rosalía, H.E.R., Vince Staples i inni

W tym tygodniu wjeżdżamy na bogato, ponieważ mamy dla Was aż dziesięć premier, po których najszczęśliwsi powinni być przede wszystkim fani hip-hopu, ale jak zwykle znaleźliśmy również trochę neo-soulu, jazzu a nawet szczyptę klimatycznego downtempo.

(więcej…)

Brockhampton noszą Conversy

Swój kontrakt z klasycznym producentem obuwia ledwie ogłosił Vince Staples, a już pojawiają się sygnały, że w nadchodzącym sezonie w Conversach zobaczymy też pierwszy boysband internetu — Brockhampton. Wczoraj na Twitterze zdjęciami z sesji promocyjnej dla marki obuwia podzielił się Kevin Abstract, a na Reddicie fani dzielą się zdjęciami ulotek z wizerunkiem grupy, które australijska odnoga firmy rozsyłała swoim klientom. Dlaczego o tym piszę? Ładne zdjęcia. Tyle. Sam nigdy nie miałem Conversów i nie jestem pewien, czy Vince Staples i Kevin Abstract mnie do nich przekonają. Niezależnie od tego co macie na stopach, sprawdźcie opublikowane zdjęcia poniżej.

Recenzja: Vince Staples Big Fish Theory

Vince Staples

Big Fish Theory (2017)

ARTium / Blacksmith / Def Jam

Vince Staples w ciągu niecałych trzech lat zbudował jedną z najbardziej fascynujących marek na hip-hopowej scenie, chociaż trzymał się z dala od fleszy i głównych festiwalowych scen. Post-gangsterska osobowość z koneksjami wokół dawnego obozu Odd Future, a także protekcja legendarnego producenta No I.D. przyczyniły się do jego wysokiej pozycji w hipotetycznym świecie, w którym nie liczą się ekwiwalenty sprzedanych egzemplarzy płyt, a oryginalność i sukces artystyczny. Po niebanalnie dystynktywnym debiucie w postaci Summertime ’06 raper z Long Beach mógłby osiąść na laurach i powielać swój patent na kolejnych krążkach. Big Fish Theory to jednak nic innego niż wejście na kolejny poziom, czy może raczej — na głębsze wody.

Muzyczną rewolucję nowego Vince’a sponsorują literki: E, D i M. Od razu zaznaczam, że nie jest to żaden hip-house’owy crossover w stylu Azealii Banks, ale materiał zbudowany na solidnym kręgosłupie hip-hopu obecnej dekady. Instrumentarium wskazuje jednak głównie na wszystko, co budowało historię muzyki elektronicznej na przestrzeni ostatnich lat. Od natchnionego Burialowym dubstepem początku płyty, przez Detroit techno, subtelny grime, aż po ociekające bubblegum bassem wstawki w „Yeah Right” — na każdym kroku raper demonstruje nie tylko swoje obeznanie w EDM, ale i umiejętność współpracy na własnych warunkach z takimi producentami jak GTA, Zack Sekoff czy SOPHIE. To muzyczne uniwersum niedostępne dla innych hip-hopowców, porównywalne do tego zbudowanego przez Danny’ego Browna na Atrocity Exhibiton.

Oczywiście Vince nie byłby Vince’em, gdyby nafaszerował swój album elektroniką w celu stworzenia muzyki na imprezę per se. Big Fish Theory jest wręcz wybitnie anty-imprezowe, co dosłownie zostaje nam wyłożone w „Party People”. Raper nie potrafi dać się porwać dobrej zabawie, kiedy „jedyne, co widzi, to śmierć i zniszczenie”, o których już słyszeliśmy na poprzednich płytach. Omijając kontekst, nasza uwaga zostaje przeniesiona właśnie na powstającą w duszy i umyśle pustkę, jak i wynikającą z tego bezcelowość ludzkiego istnienia. Tekstowe klisze wyjęte z wersów Ricka Rossa i Juicy J’a świecą tym razem światłem odbitym. Pusty lans, puste emocje („Love Can Be”) i ich doskwierająca powtarzalność, deklamowana niczym mantra w refrenie metalicznie zimnego „SAMO” – wszystko to sprawia wrażenie sarkastycznej bomby pozbawionej zegara wskazującego, kiedy dokładnie miałaby wybuchnąć.

Pan Staples umiejętnie kalkuluje środki, nie porywa się na liryczne rzeźnie (od tego ma Kendricka Lamara na świetnym featuringu), efektywnie uprawiając znany do tej pory z jego zwrotek minimalizm. Doceniam również umiejętność zamknięcia tak obfitej we wrażenia treści w zaledwie 36 minutach, aczkolwiek można było spokojnie ominąć dwa obecne na trackliście przerywniki — szczególnie wywiad z Amy Winehouse, który miałby większy sens na zeszłorocznym, zainspirowanym przecież jej życiorysem Prima Donna EP.

Big Fish Theory to zdecydowanie najlepszy materiał reprezentanta Long Beach i potwierdzenie jego klasy jako artysty — już bez znaczenia, czy mówimy tylko o hip hopie czy nie. Niestety, talent Vince’a wciąż nie przekłada się na wyniki sprzedaży i blask porównywalny z tym bijącym od kolegi z Compton, ale cóż — być może popkultura też czasem pragnie się kierować prawami natury, takimi jak to, że gruba ryba dnem chodzi.

#FridayRoundUp: Vince Staples, DJ Khaled, Jarren Benton i inni

W tym tygodniu mocno rapowo. Wśród dzisiejszych premier mamy istny przelot przez różne oblicza hip-hopu. Od afro futurystycznych jazd, jakie zaserwował nam Vince Staples, przez trapowe hity od pokaźnej ekipy zebranej przez DJ Khaleda, klasyczne, inspirowane latami 90, oblicze gatunku, które pokazał nam na swoim czwartym krążku Jarren Benton, ciekawą interpretację tego co obecnie dzieje się w muzyce, jaką dokonał młodszy brat Thundercata, aż po ścieżkę dźwiękową do serialu Silicon Valley, która sprytnie łączy to, co nowe ze starym.


Big Fish Theory

Vince Staples

Def Jam Recordings

Nowy album Vince’a Staplesa to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier w tym roku. Sądząc po tym, że Vince od dłuższego czasu nie schodzi w swoich nagraniach poniżej wysokiego poziomu można się spodziewać, że będziemy mieli do czynienia z naprawdę mocnym materiałem. To zresztą pokazują też single, które do tej pory się ukazały. W jednej z wypowiedzi Staples powiedział, że jego nowa płyta to „Afro futuryzm”. Okazało się, że to pic na wodę, bo samo określenie tak naprawdę nic nie znaczy, a sam zainteresowany powiedział, że użył go, bo „lubi mówić rzeczy o przedstawicielach czarnej społeczności do przedstawicieli białej”, więc wychodzi na to, że powiedział to „żeby coś było”, ale nie zmienia to faktu, że swoją twórczością, zamierzenie bądź nie, lubi zaskakiwać. Może tak będzie i tym razem. — Dill


Grateful

DJ Khaled

Epic/We The Best

Kolejny rok, kolejny album DJ’a Khaleda. Producent z Miami już po raz dziesiąty zebrał ekipę złożoną z najjaśniejszych gwiazd mainstreamowego nieboskłonu i umieścił je na jednym krążku. Jego najnowsza produkcja nosi tytuł Grateful, a jej twarzą został pierworodny artysty. Co więcej, mającego niespełna rok malca wyróżniono jako producenta wykonawczego. Ponoć podczas pracy nad projektem sugerowano się jego reakcjami na poszczególne utwory. Nie wiadomo ile w tym prawdy, wiadomo natomiast, że singlowe „I’m the One” szturmuje listy przebojów a wypuszczone kilka dni temu „Wild Thoughts” będzie próbowało powtórzyć dobry wynik. Na obfitującej w ksywki trackliście jest kilka miejsc, które sprawiają, że warto czekać na premierę, m.in. kolaboracja Nasa z Travisem Scottem czy solowy kawałek Chance’a. — Mateusz


Silicon Valley (Music from the HBO Original Series)

Various Artists

HBO

Silicon Valley to bez wątpienia jeden z najlepszych seriali ostatnich lat. W jego czwartym sezonie usłyszeć mogliśmy też sporo dobrej muzyki, która teraz zebrana została w formie jednej ścieżki dźwiękowej. Znajdziemy tu zarówno Run The Jewels, Danny’ego Browna, Hudsona Mohawke oraz takich weteranów jak Wu-Tang, Nas, Onyx czy Too $hort. Szykuje się więc niezły przekrój przez amerykańską rapową scenę, a fakt, że część utworów jest zupełnie premierowa, tylko zwiększa naszą zajawkę a sprawdzenie tego składaka. — efdote


The Mink Coat Killa LP

Jarren Benton

Benton Enterprises

Poprzednie płyty pochodzącego z Decatur w stanie Georgia rapera o ksywce Jarren Benton, zawierały sporo trapowych elementów. Opisując swój nowy album zatytułowany Mink Coat Killa LP, artysta wspominał, że inspirował się takimi postaciami i zespołami jak Wu-Tang, A Tribe Called Quest oraz Nas. Pierwsze single tylko to potwierdzały, a „C.R.E.A.M.17” był nawet oficjalną przeróbką, jednego z najbardziej znanych utworów Wu. Szykuje się więc album pełen klasycznych brzmień, na których sam Jarren z pewnością pokaże ogrom swoich umiejętności. — efdote


Universal EP

Kintaro

Alpha Pup Records

Po albumach, jakie w tym roku zaserwowali nam Thundercat oraz Ronald Bruner Jr. przyszedł czas na najmłodszego z braci. Były członek zespołu The Internet, czyli znany jako Kintaro — Jameel Bruner podzielił się z nami swoją nową epką zatytułowana Universal, na której przedstawia nam swoją wizję trapu połączonego z takimi gatunkami jak R&B, hip-hop, grime oraz soul. Całością od nagrywek, mixów i masteringu zajął się sam, a jedynym gościem, jaki pojawia się na tym wydawnictwie, jest Anderson .Paak. — efdote


Nowy utwór: Vince Staples feat. Ty Dolla $ign „Rain Come Down”

Odliczamy dni do premiery Big Fish Theory, ale musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość, bo premiera 23 czerwca. Do tego czasu można sprawdzić nowy singiel promujący to wydawnictwo — „Rain Come Down”. Vince robi swoje na oszczędnym, basowym bicie, a całości dopełnia śpiewający gościnnie Ty Dolla $ign. Całkiem niezły track, ale odnoszę wrażenie, słuchając też poprzednich singli, że płyta brzmieniowo będzie się nieco różnić od Summertime ’06. Zresztą po sieci krążą informacje, że cały krążek ma być podobno mocno osadzony w elektronice i brzmieniu Detroit techno. Może być ciekawie.

Nowy album: Vince Staples Big Fish Theory

Wszystkie znaki na facebook’owym profilu oraz twitterze rapera wskazują na to, że w najbliższy piątek mamy spodziewać się nowego materiału od Vincenta. Możemy to wnioskować po udostępnionym zdjęciu złotej rybki w akwarium na granatowym tle oraz po podpisie: „5.19.17. 12 AM”. Grafika kojarzy się z utworem „BagBak”, który został opublikowany kilka miesięcy temu, ale najwyraźniej ma znaleźć się na nadchodzącym albumie. Ostatnio Vince’a mogliśmy usłyszeć chociażby na featuringu w „Ascension” Gorillaz, ale ubiegłoroczna epka Prima Donna zaostrzyła apetyt fanów na solowy materiał od Staples’a. W tym momencie trudno powiedzieć, jak brzmieć będzie Big Fish Theory, ale jeśli ma być to płyta w klimacie podobnym do „BagBak”, to zapowiada się naprawdę ciekawie. „It’s time to go crazy”, napisał Vince na twitterze, czekamy!

Nowy utwór: Vince Staples „BagBak”

vince-staples-bagbak

Od premiery Prima Donny minęło pięć miesięcy, a Vince Staples zamierza chyba wydać większy projekt, bo właśnie zaskoczył fanów nowym singlem „BagBak”. Muzycznie można powiedzieć, że to klasyczny, brudny w klimacie Vince. Do tego tekstowo daje znać, że Obama to dla niego za mało i potrzeba czegoś więcej. Reprezentant Kalifornii nie zwykł zawodzić, więc jeśli rzeczywiście zamierza coś niedługo wypuścić, szykuje się jedna z najciekawszych premier w tym roku.

Recenzja: Vince Staples Prima Donna EP

vince-staples-prima-donna

Vince Staples

Prima Donna EP (2016)

ARTium / Def Jam

Jeśli patrząc na okładkę nowej epki Vince’a Staplesa liczyliście na coś choćby odrobinę lżejszego w odbiorze od posępnego Summertime ’06, mylicie się i to bardzo. Widać pewne różnice, ale najważniejsze się nie zmieniło — młody raper z Long Beach to czołowy nihilista amerykańskiego hip hopu.

Prima Donna EP to w zasadzie rapowy album napisany i nagrany wspak. W czasie gdy większość wykonawców kusi nas na początek bangerami, poważniejsze przemyślenia zostawiając na koniec, to tutaj mamy dokładnie na odwrót. Po inscenizującym samobójstwo intrze dostajemy „War Ready” — chyba najbardziej pesymistyczny tekst napisany kiedykolwiek przez Vince’a napędzany dodatkowo samplem z „ATLiens” OutKastów i abstrakcyjną elektroniką Jamesa Blake’a. Od tego momentu materiał stopniowo spuszcza z tonu — przez okrutnie sarkastyczne, drwiące ze schematów pop-rockowych ballad „Smile”, nomen omen szalony strumień świadomości w „Loco”, aż po stylizowane na klasyczne rapowe braggadocio „Big Time”.

Wraz z każdym kolejnym utworem (i wraz z ponurą mantrą przerywników pomiędzy) coraz lepiej poznajemy motywy Vince’a prowadzące do wydarzenia z początku — poważne, mniej poważne, również te związane z dość niedawnym zapoznaniem się ze smakiem sławy, pięcioma minutami bycia tytułową Prima Donną. Inspirowana (jak sam Vince w wersach przyznaje) Edgarem Allanem Poe’em i Jamesem Joyce’em narracja wymyka się lekko spod kontroli przy „Pimp Hands” — traktującym o muzycznej przemianie pokoleń utworze pochodzącym z sesji nagraniowej poprzedniego longplaya. Zbudowana głównie siłami Blake’a i DJa Dahiego warstwa produkcyjna brzmi jak ewolucja kierunku nadawanego do tej pory przez No ID, ale i tutaj można mieć małe pretensje za brzmienie „Smile”. Efekt pozornie radosnej piosenki był zamierzony, ale chcąc nie chcąc można się lekko poczuć wybitym z vince’owskiej orbity.

Prima Donna EP nie odbije się na scenie takim echem jak i tak niedoceniane Summertime ’06, ale przecież wcale nie musi. Tego oczekiwać będę po egzaminie w postaci następnego długogrającego albumu. Będę przy tym spokojny o poziom, widząc jak w międzyczasie trzymał swój powiększony łeb na karku.

Vince Staples i The Roots na żywo u Fallona

Akompaniament zapewniany przez zespół The Roots niemal wszystkim artystom występującym w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon wyniósł już kilka utworów na zupełnie inny poziom. Podobnie sprawa ma się z ostatnim muzycznym gościem programu. Raper Vince Staples świętuje obecnie wydanie swojej najnowszej epki zatytułowanej Prima Donna, wspieranej przez bardzo fajną produkcję filmową. W ramach promocji wydawnictwa, wykonał on jeden z najlepszych utworów tam zawartych, czyli rewelacyjne „Smile”. To, co zrobili z tym Questlove i spółka określić można już tylko właściwie jednym słowem — ogień. Przekonajcie się sami!

 

Ponadczasowi James Blake i Vince Staples w przeróbce „Timeless”

timeless

Drugi singiel z The Colour in Anything doczekał się rapowego remiksu — podobnie jak trzy lata temu na „Life Round Here” Blake zaprosił Chance’a the Rappera. Tym razem pod nóż poszedł jeden z najmniej singlowych singli tego roku — zwodnicze „Timeless”, a gościnny wers podsunął Vince Staples (który swoją drogą wydał właśnie nową epkę). Staples zresztą jest jedynym jasnym punktem tego nagrania i raczej to jego miłośnicy powinni po nie sięgnąć. Można to zrobić poniżej.

Nowa epka: Vince Staples Prima Donna

vince-staples-prima-donna

Zawsze dobrze posłuchać czegoś nowego od Vince’a. Na nowej epce w sumie dostajemy siedem kawałków w charakterystycznym dla Staplesa stylu. Przynajmniej tyle można powiedzieć po jednym przesłuchaniu, poza tym że ten jeden odsłuch skutecznie zachęcił mnie do następnego. Produkcja No I.D., DJ Dahi i James Blake. Pisałem kiedyś, że Vince zamierza przejść na emeryturę. Cóż, jeśli ma wypuszczać takie perełki, lepiej żeby tego nie robił. Jako przedsmak przed premierą epki ukazała się pełna wersja „’06” — kawałka, który w dość nieoczekiwany sposób zakończył Summertime ’06. Do sprawdzenia na dole.

Nowy teledysk: Vince Staples „Lift Me Up”

vince

Zeszłoroczny krążek Vince’a Staples Summertime ’06 był jednym z najlepszych rapowych albumów, dlatego też zasłużenie znalazł się w naszej topce. Jednym z najlepszych utworów z płyty był numer „Lift Me Up”. Dzisiaj otrzymaliśmy teledysk do tego kawałka, połączonego z intro „Ramona Park Legend, Pt. 1”, w którym widzimy lewitującego Vince’a w okolicach portowego wybrzeża Los Angeles. Album do dzisiaj się nie nudzi, a takie odświeżenie w postaci świetnego klipu zdecydowanie zachęca do ponownego odsłuchu Summertime ’06.

Nowy utwór: Flume feat. Vince Staples & Kučka „Smoke & Retribution”

WWKD OCTOBER 2013

Dokładnej daty premiery drugiego krążka Flume’a jeszcze ma. Znamy natomiast okładę, promomix albumu oraz pierwszy singiel zatytułowany „Never Be Like You” z gościnnym udziałem wokalistki Kai. Dzisiaj swoją premierę w audycji Zane Lowe’a miał nowy utwór z albumu Skin – kawałek „Smoke & Retribution”z gościnkami od Vince’a Staples oraz Kučki. W rozmowie z prowadzącym Flume pochwalił zeszłoroczny krążek Vince’a oraz opowiedział o pracy nad podkładem do utworu.

Vince Staples na Open’erze

vince

Jeżeli byliście rozczarowani jedynym póki co hiphopowym ogłoszeniem z tegorocznego Open’era, to mamy dla Was bardzo dobrą informację. Przy okazji piętnastej edycji kultowego festiwalu po raz pierwszy Polskę odwiedzi Vince Staples! Młody raper z Long Beach to obok Kendricka Lamara i Earla Sweatshirta (którzy to zresztą obaj notabene na Open’erach się pojawiali) czołowy przedstawiciel młodej fali świadomego hip hopu z Kalifornii i przy okazji również autor jednego z najmocniejszych debiutów 2015 roku (zapraszam do recenzji). Kolejny raz brawa dla organizatorów za zorientowanie się w temacie — czekamy jeszcze na jakieś mocne ogłoszenie w kategoriach r&b/soul, aczkolwiek zeszłorocznego D’Angelo bardzo ciężko byłoby przebić. Oprócz Vince’a zapowiedziane dzisiaj zostały również koncerty Caribou i Tame Impala. Również przepiękne wybory, tak swoją drogą.

Vince Staples kończy karierę za dwa lata?

vince-staples-meredith-truax

Wydawało by się, że Vince Staples jest obecnie w szczytowym momencie swojej kariery. Przychylne recenzje jego debiutanckiego krążka Summertime 06 raczej każą myśleć, że po premierze tak entuzjastycznie przyjętego wydawnictwa pójdzie za ciosem i będzie zbierał się do nagrywania następnego, a potem kolejnych. Jednak ostatnio artysta udzielił zaskakującego wywiadu dla The California Sunday Magazine, w którym twierdzi, że być może niedługo zakończy karierę. „Musisz mieć nie po kolei w głowie jeśli myślisz, że będę robił to muzyczne gówno więcej niż dwa lata. I żebym miał z tego pieniądze? Jeśli będę miał jakieś w przeciągu następnych sześciu miesięcy, już więcej mnie nie zobaczycie.”

Cóż, byłoby szkoda, gdyby protegowany No I.D. rzeczywiście zdecydował się zawiesić mikrofon na kołku. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że tak się nie stanie, a póki co, słuchać tego co udało mu się nagrać do tej pory. No i oczywiście czekać na to co przyniesie przyszłość. Koniec kariery Staplesa byłby dla współczesnego hip-hopu na pewno dużą stratą.

Nowy utwór: Donald Glover feat. Jhene Aiko & Vince Staples „Waiting for My Moment”

aiko-vince-glover

„Czarny” film o boksie, poniekąd spin-off Rocky’ego, Creed, w amerykańskich kinach wyświetlany będzie od 25 listopada (w Polsce premiera zaplanowana jest na 15 stycznia 2016 roku). Soundtrack tego filmu obfituje w duże nazwiska: 2 Pac, Meek Mill, Jhene Aiko, The Roots, John Legend czy też Nas — to oczywiście tylko niektóre z pozycji. Jednym z utworów na ścieżce jest triumfalne „Waiting for My Moment”, kawałek Donalda Glovera. Gościnnie udziela się w nim Jhene oraz Vince Staples. Początek piosenki to triumfalna muzyka filmowa (Ludwig Goransson) i budujący napięcie wstęp do harmonijnego wokalu Aiko. Dalej już jest jak zwykle — dobrze. Zachęcam do odsłuchania całej ścieżki dźwiękowej.

Składy Cypherów na BET Hip-Hop Awards 2015

bet-cypher-2015

Każdego roku czekam na cyphery podczas BET Hip-Hop Awards i nigdy się nie zawodzę, bo poziom zawsze jest wysoki. Najbardziej charakterystycznym momentem w całej historii gali jest dla mnie zwrotka Kendricka z 2013 roku, która nagrywana była po zamieszaniu z „Control”. Tym razem połączono old school z new schoolem i zobaczyć będzie można Doug E. Fresha, Redmana, Keitha Murraya na przeciw młodemu pokoleniu: Vince Staples, King Mez, Casey Veggies. W reprezentacji kobiet znalazła się Tink, Nicole Paris, czy Renee Ellis Goldberry. Wsparciem na deckach będą Questlove, DJ Scratch i standardowo DJ Premier. Tegoroczna gala została zarejestrowana w zeszły piątek w Atlancie, a wyemitowana będzie 13 października. Na żywo wystąpili między innymi Dej Loaf, Diddy, Lil’ Kim, Rich Homie Quan czy T.I..

Poniżej pełen skład cypherów:

Vince Staples
Black Thought
Casey Veggies
Charles Hamilton
Albe Back
Doug E. Fresh
Erick Sermon
Renee Elise Goldsberry
Daveed Diggs
Tripz
Joyner Lucas
Jackie Spade
Lin-Manuel Miranda

Keith Murray
Muggsy Malone
Nicole Paris
Rahzel
Redman
J-Doe
King Mez
Raury
Tink

Nowy teledysk: Vince Staples „Norf Norf”

vince-staples-norf-norf-video-lead-715x402

„Nigdy przed niczym nie uciekam, chyba ze przed policją” — rapuje Vince Staples w refrenie „Norf Norf”, kolejnego singla promującego jego zjawiskowe Summertime ’06. Klip pokazuje jednak sytuację, w której ucieczka ta bynajmniej nie zakończyła się sukcesem. Aresztowanie, przesłuchanie, w reszcie zamknięcie w celi — wszystko zostało przedstawione w adekwatnej do sytuacji czerni i bieli i zrealizowane pod profesjonalnym okiem reżysera Spike’a Jordana. Nie mylić ze Spikiem LeeSpikiem Jonze’em, chociaż tak naprawdę to ta sama wysoka klasa kręcenia teledysków.

Recenzja: Vince Staples Summertime ’06

vince

Vince Staples

Summertime ’06 (2015)

ARTium/Def jam

Niewiele znajdziesz na świecie takich miejsc do wypoczynku jak północne Long Beach w Kalifornii! Położone w obrębie jednej z najniebezpieczniejszych aglomeracji sąsiedztwo zachęca nas widokami na życie bez perspektyw, wysokie napięcia międzyrasowe, a wszystko to przy kojących dźwiękach strzelanin i policyjnych syren. Gwarantujemy niezapomniane wrażenia takie jak strach, rozczarowanie, rezygnacja uruchamiająca proces dekadencji. Na wycieczkę śladami wydarzeń sprzed dziewięciu lat zabierze Was młody, ale jakże doświadczony przewodnik.

Vince Staples to kolejny po Black Hippy, YGOdd Future wyrazisty animator młodej sceny kalifornijskiej. Najbliżej mu do tego ostatniego kolektywu, a szczególnie do Earla Sweatshirta. Obaj prowadzą podobną — oszczędna w środkach, a bogatą w emocjach — politykę tworzenia hip hopu. Tam gdzie Earl zagłębia się we wnętrze własnej psychiki, Vince patrzy co się dzieje dookoła.

Dzieje się wiele i nie są żadne atrakcje. Nasiąknięty od kołyski antyautorytetem ojca gangstera, rozumie i godzi się ze specyfiką codziennego życia na upadłych przedmieściach. Próbuje się od tego odciąć, ale wszystkie ścieżki prowadzą z powrotem na dno. Kiedy pojawia się miłosny wątek, ma on na celu rozdarcie (mówiąc o rozdzierającej miłości: podobieństwo okładki z Unknown Pleasures Joy Division wcale nie jest przypadkowe) bohatera, wpędzenie go w narkotyki, depresję i myśli samobójcze. Vince stara się prywatną traumę przekuć w ostrzeżenie dla innych. Wie że jest ono potrzebne, kiedy patrzy na statystyki zgonów w Long Beach i kolejne pokolenie dojrzewających kryminalistów. Dodatkowego znaczenia zawartości płyty zapewnia outro, które może sugerować, że cała ta opowieść jest epizodem z chorego reality show oglądanego w telewizji przez białą widownię — tak samo jak w zjawiskowym klipie do głównego singla.

W cieniu błyszczącej obecnie gwiazdy Kendricka Lamara ciężko być równie ważnym oświeconym dzieckiem gangsta rapu. Staples wnosi jednak do dyskusji garść własnych diagnoz i jeśli muzyka naprawdę miałaby mieć moc naprawiania świata, to trzymałbym kciuki za ich wspólne działania.

Jakkolwiek potężnej treści album by nie niósł, nie miałby on tej samej siły rażenia bez udanej oprawy No ID. Legendarny producent z Chicago rozwija tutaj swoją wizję rozpoczętą na zeszłorocznym Nobody’s Smiling. Muzyczny ascetyzm i nihilizm nie do końca załapał u Commona, ale tutaj — w wersji 2.0 — zadziałał na pełnych obrotach. Niskie tony w postaci posępnych synthów i potężnych linii basu dyktują mroczny klimat, ale niektóre mniej subtelne elementy wystarczająco skutecznie nadają muzyce odrobiny kalifornijskiej elastyczności. Niekonwencjonalnie klejone sekcje perkusji przypominają nam o Neptunesach z czasów Hell Hath No Fury, a sample za każdym razem cięte są ostrożnie i z pomysłem. Mówiąc o samplach nie sposób nie wspomnieć z dumą o efektownie wykorzystanej pętli z twórczości naszego ponadczasowego Czesława Niemena. Oprócz No ID za kilka podkładów odpowiedzialni są Christian Rich, DJ Dahi (ten to wszędzie się odnajdzie) i wyrwany z marazmu Clams Casino. Każdy z nich mógłby tutaj wychylić się z wachlarzem własnych pomysłów na produkcję albumu, ale podporządkowali się jednak pod wizję Vince’aID. I dobrze. Wyjątkiem jest zamykające pierwszą połowę „Summertime”, gdzie akurat melancholijna produkcja Clamsa perfekcyjnie zogniskowała natężenie negatywnych emocji głównego bohatera.

Summertime ’06 to najodważniejszy rapowy debiut kilku ostatnich lat. Wszystko — od zerowej przebojowości, przez brak 2 Chainza i Drake’a na featuringach, po katastrofalną komercyjnie decyzję o podziale godzinnego materiału na dwa krążki — sprawia wrażenie jakby Vince Staples wręcz chciał, żeby nikt nie kupił jego albumu. Niestety, pierwsze doniesienia na temat wyników sprzedaży są rzeczywiście zatrważające. Sam raper jednak pozytywnie patrzy w przyszłość i liczy na znacznie lepszy długoterminowy wynik. Być może to jest właśnie słuszna postawa. Nowy Meek Mill znika z półek (serwerów?) sklepowych znacznie szybciej niż album debiutanta z Long Beach. Jestem jednak pewien, że za kilka lat to Summertime ’06 będzie naszym wspomnieniem z lata ’15, a nie Dreams Worth More Than Money krzykacza z Maybach Music.

Odsłuchy na dzisiaj: Miguel, Vince Staples

miguel-wildheart

30 czerwca czeka nas kilka naprawdę zacnych premier muzycznych. Zgodnie z zasadą „co za dużo to niezdrowo”, polecam rozłożyć sobie frajdę na raty. Na przykład słuchając dwóch albumów już w tym tygodniu. Pierwszy album to najnowsza studyjna produkcja Miguela — obok Franka Oceana czołowego przedstawiciela współczesnego r&b. Drugi album (a w zasadzie dwa) to debiut Vince Staplesa, młodego reprezentanta kalifornijskiego hip hopu, z którym to młodzieńcem polecam wiązać duże nadzieje na przyszłość. Obu pozycji posłuchać możecie za pośrednictwem serwisu NPR. Ja już posłuchałem i jednego i drugiego. Chciałbym się powstrzymać z wydawaniem opinii, ale nie potrafię i powiem tak: obaj wykonawcy co najmniej sprostali moim oczekiwaniom. A że oczekiwania miałem wysokie…