
Witam po dłuższej przerwie w piętnastej odsłonie cyklu „M jak Motown”. Dla tych, którzy dopiero od niedawna zaglądają na soulbowl.pl tudzież zdążyli przez rok zapomnieć z czym co się je – „MjM” to cykliczny (mam nadzieję, że tak zostanie) hołd dla muzyki wydawanej przez najważniejszy label w historii czarnej muzyki, opowiadający niechronologicznie o przełomowych dla wytwórni wydarzeniach, zapomnianych artystach, czy o niedocenionych singlach tych bardziej znanych wykonawców. Na samym dole wpisu znajdziecie odnośniki do wszystkich dotychczasowych odcinków, teraz zajmijmy się tym teraźniejszym.
Chociaż w „M jak Motown” nie prezentowałem jeszcze żadnego utworu Marvina Gaye’a to i tak zdążyłem odmienić przez wszystkie przypadki jego imię, nazwisko również. Nie ma w tym nic dziwnego – postać taka jak on miała wpływ na niemal wszystko, co później wyszło w muzyce rozrywkowej i nalegało by było nazywane soulem. Prawie każdy album wydany przez niego po 1970 roku był przełomowy. What’s Going On zmieniło liryczne oblicze gatunku, Let’s Get It On i I Want You ukształtowały quiet storm, Midnight Love z impetem wdrożyło czarną muzykę w erę syntezatorów, Trouble Man stał się klasykiem soundtracków kina Blaxploitation, a Here, My Dear – największym soulowym concept albumem w historii. Napisałem „prawie każdy”, gdyż inaczej ma się sprawa z wydanym w 1981 In Our Lifetime. Nie należy za to winić nikogo, a tym bardziej Marvina, który w na przełomie dekad będąc wciąż na Ziemi poznał namiastkę piekła.
„Ego Tripping Out” to utwór pochodzący z tego właśnie albumu, ale niestety wyłącznie z wersji cd. W związku z tym szczęśliwy, lecz chwilę potem rozczarowany byłem zastając ten album w jednym z warszawskich antykwariatów z winylami, a później zwracając uwagę na brak na trackliście ulubionego utworu. Takie tam życiowe problemy. Album i tak kupiłem, a co mnie zachwyca w tym właśnie singlu? Jego ponadczasowość i brzmienie zupełnie odmienne od tego, do czego piosenkarz nas przyzwyczaił. „I know i’m really hot, my diamonds shine a lot, check out here this 450 SE babe i’m what’s its all about” – rapuje (!) Marvin, na dwadzieścia-trzydzieści lat przed erą hiphopowej przewózki, bling blingu i #swagu. Żarty żartami, ale ten track to również świadectwo zwycięstwa pana Gaye’a nad uzależnieniem od narkotyków. Szkoda, że nie dostał więcej czasu na świętowanie tego triumfu…
#2
#3
#4
#5
#6
#7
#8
#9
#10
#11
#12
#13
#14


Komentarze