40 najlepszych albumów 2016

Data: 19 grudnia 2016 Autor: Komentarzy:

Soulbowl30.

Blank Face

ScHoolBoy Q

Top Dawg Entertainment

Blank Face to jeden z tych albumów, na które zdecydowanie warto czekać latami. Wyrazista osobowość Schoolboya Q nie została przyćmiona gwardią gości, na brudnych, południowych produkcjach, zaskakująco spójnych w swojej różnorodności. Charyzma i niepodrabialne flow modyfikowane na tak wiele sposobów, ostro wyrysowuje, z dokumentalną wręcz ilością szczegółów, krajobraz South Central Los Angeles. Handel narkotykami, prostytucja, strzelaniny, rasizm i przemoc policji to osiedlowa codzienność, czasami ujęta też w szerszej, mniej osobistej perspektywie, uderza swoją autentycznością. To bardziej refleksje i wspomnienia weterana gangsterki niż tak popularne w rapie irytujące mentorowanie. Schoolboy Q to wreszcie w pełni wykorzystuje potencjał swojego warsztatu i po prostu płynie po podkładach. Tw końcu równorzędny gracz dla jednego z najlepszych i najważniejszych raperów na świecie — Kendricka Lamara. [Więcej] — Richie Nixon

„That Part”


Soulbowl29.

Yes Lawd!

NxWorries

Stones Throw

Wspólny projekt Andersona .Paaka i producenta Knxwledge pokochaliśmy od pierwszego usłyszenia ponad półtora roku temu, w dniu premiery debiutanckiego singla „Suede”. Na płycie nie zawsze jest tak przebojowo, a artyści prezentują trochę skromniejsze, bardziej kameralne podejście, a sam wokalista wydaje się być nieco mniej zaangażowany i skoncentrowany niż na Malibu. Trudno jednak do końca porównywać te albumy bo Yes Lawd! cechuje się zdecydowanie własnym, odmiennym klimatem, stopniem rozmachu i estetyką powstawania. Minimalistyczne hip-hopowe podkłady Knx’a loopują jazzowe, funkowe i soulowe sample, czasem zachwycając organizacją drobnych wstawek i ozdobników. Wszystko naturalnie w tonie przeplatających się, zachodzących jeden na drugi pogłosów z przeszłości, skutecznie grających na naszych zmysłach poczucia nostalgii. Yes Lawd! to płyta skutecznie łamiąca barierę między soulem a hip hopem i potwierdzająca, że przydało by się nam znacznie więcej tak utalentowanych postaci jak Anderson .Paak. Najwyraźniejszym triumfem jest tutaj jednak zręcznie poprowadzona kultywacja tradycji labelu Stones Throw, bowiem dawno żaden album tak szczerze nie chwytał ducha tejże wytwórni. — Chojnemes

„Lyk Dis”


Soulbowl28.

Freetown Sound

Blood Orange

Domino

Devonté „Dev” Hynes zaparcie brnie w kierunku muzyki komplementującej lata osiemdziesiąte. Jak się okazuje, jego inwestycja w przeszłość zwróciła się i zaczyna przynosić coraz większe artystyczne profity. Nikt już w 2016 roku nie żartuje, że Blood Orange nasłuchał się za młodu zbyt wiele razy „Liberian Girl” Michaela Jacksona. Freetown Sound to już jego piaskownica i jego zabawki, o czym świetnie wiedzą nawet Debbie Harry, Nelly Furtado i Carly Rae Jepsen — pojawiające się gościnnie gwiazdy trzech różnych epok muzyki pop. Quietstormowy soul, barokowy pop, post-disco, a nawet proto-rap i new jack swing — album chwyta się każdego z nich i za każdym razem robi to pewnie i stanowczo. — Chojny

„Augustine”


Soulbowl27.

Black Terry Cat

Xenia Rubinos

Anti

Niemalże nieograniczona wyobraźnia, eklektyzm, szacunek dla korzeni muzyki; wszystko to budzi skojarzenia z wydanym sześć lat temu długogrającym debiutem Janelle Monáe. Skłamałbym gdybym powiedział, że Black Terry Cat dorównuje jakością klasycznemu już The Archandroid, ale co z tego? Drugi album Xenii Rubinos podchodzi do tematu eksperymentalnego retro-soulu na własny sposób. Maksymalizm zostaje zastąpiony kameralnością, podniosłość zaraźliwym poczuciem humoru, a fantastyka naukowa teatralnością w stylu wczesnej Kate Bush. Nie tkwijcie wciąż w nieświadomości i czym prędzej umieśćcie Xenię w gronie najbardziej kreatywnych postaci współczesnego soulu! [Więcej] — Chojny

„Mexican Chef”


Soulbowl26.

Sept. 5th

dvsn

OVO Sound

dvsn to duet producent-wokalista, czyli Nineteen85 — gość, który stoi za produkcją najpopularniejszych utworów Drake’a (takich jak „Hold On, We’re Going Home”, „Hotline Bling” czy tegoroczne „One Dance”) i Daniel Daley — koleś, który przez swój talent wokalny i niesamowitą barwę głosu mógłby zostać okrzyknięty księciem R&B, gdyby tylko urodził się wcześniej. Sept. 5th to od początku do końca płyta wypełniona seksem, choć w totalnie inny sposób niż wyprany z emocji obraz kreowany przez współczesny mainstream. Chłopaki kreują gęstą atmosferę niewymuszonej namiętności i intymności, której blisko do najlepszego R&B lat 90., podanego w odświeżonej, ale nieprzesadzonej formie. Album wypełnia gigantyczną lukę, którą pozostawiła cała czołówka obecnego R&B, rzucając się na agresywne trapowe podkłady i rozbujaną elektronikę doprawioną wokalnymi eksperymentami. Po odpaleniu Sept. 5th można usłyszeć brzęczące gdzieś za oknem neony i instynktownie odkurzyć starego polaroida. [Więcej] — Richie Nixon

„Too Deep”


Soulbowl25.

Velvet Portraits

Terrace Martin

Sounds of Crenshaw

Na swojej najnowszej płycie Terrace Martin właściwie odchodzi od hip-hopu, z którym w dużej mierze do tej pory go kojarzyliśmy, a idzie bardziej w stronę jazzu. Ale tak naprawdę zaserwowano nam prawdziwą podróż przez pełne spektrum czarnych brzmień, że wystarczy wspomnieć nawiązujące do twórczości Curtisa Mayfielda „Push”. Można uznać, że klimatycznie album stanowi swego rodzaju rozszerzenie To Pimp a Butterfly, którego Martin był producentem. Nawet ostatnia kompozycja na trackliście jest instrumentalnym coverem; Mortal Man; z płyty Kendricka. Velvet Portraits jest także swego rodzaju odpowiedzią na to co się obecnie dzieje na kalifornijskiej scenie jazzowej, a co przejawia się na przykład w twórczości Kamasi Washingtona, który zresztą tutaj także gościnnie się pojawia. Cały materiał został skomponowany z dużym smakiem. To krążek bardzo stonowany muzycznie, idealny do tego żeby słuchać go w spokoju, przy filiżance kawy lub herbaty. Oczywiście są żywsze momenty, ale o dziwo, nie potrzeba tu ich zbyt wiele. Jest dokładnie tak, jak być powinno. [Więcej] — Dill

„Push”


Soulbowl24.

Heavn

Jamila Woods

Closed Sessions

Jamila Woods, młoda wokalistka, kompozytorka i poetka otwiera swój solowy katalog pięknym, afro-centrycznym, odświeżającym, kojącym i niezwykle świadomym projektem Heavn. Tematycznie to jeden z najciekawszych i najlepiej zrealizowanych projektów bieżącego roku. Tętniące soulową głębią i żywym groovem utwory dobitnie poruszają poruszanymi zagadnieniami — dumą z pochodzenia, dojrzałym feminizmem, apoteozą natury i afirmacją życia. Na Heavn Jamila Woods maluje zdumiewająco plastyczny obraz świadomej Afroamerykanki, silnej kobiety łaknącej miłości, równowagi i sprawiedliwości, a przede wszystkim człowieka utopionego w fascynacji cudem życia. Warstwa muzyczna, za którą w większości odpowiadają oddCouple i Peter Cottontale, to porywający neo-soul, pulsujący życiem adekwatnym do przekazu płyty. Rozbujane, uśmiechające się wobec spuścizny Soulquarians produkcje są jak najwygodniejsze pufy z granulatem. Miękkie linie basowe, ciepłe brzmienie gitar i delikatnie huśtające bębny składają się na czarująco kompletną, z miejsca wciągającą podróż wgłąb bogatej i wrażliwej duszy Jamili. [Więcej] — Mleczny

„Blk Girl Soldier”


Soulbowl23.

Cloak

Jordan Rakei

4101

Ciepły, organiczny i niezwykle wrażliwy soul reprezentowany przez twórczość Jordana Rakei wciąż zaskakuje i inspiruje. Debiutancki longplay Australijczyka pulsuje pełną gamą instrumentalnych detali, które nie wyczerpują apetytu po jednorazowym odsłuchu. Do takich utworów jak „Rooftop”, „Toko”, „Talk To Me”, „Tawo” czy „Midnight Mischef” chce się po prostu wracać. Album nie ma zresztą słabszych momentów, i choć wydaje się to wytarty frazes, rzeczywiście trudno pozwolić sobie w tym przypadku na pośpieszne skipowanie. –Dźwięku Maniak


Soulbowl22.

Konnichiwa

Skepta

Boy Better Know

Dla brytyjskiej sceny Konnichiwa jest dokładnie tym czym Boy In Da Corner Dizzee’go Rascala było kilkanaście lat temu. Odrestaurowana, zabójczo charyzmatyczna estetyka grime’u wreszcie zdobyła uznanie za oceanem, a wszystko to za sprawą takich hitów jak „Shutdown”, „That’s Not Me”, czy „It Ain’t Safe”, które rozwijają klasyczny schemat powtarzanych w refrenach fraz o nowe melodie surowego rapowania pod minimalistyczne, urywające głowę produkcje. Przez ostatnie niespełna dwa lata niemalże każdy hip-hopowy artysta chciał ukraść Skepcie trochę energii, a równie wielu producentów połamanej muzyki basowej uczyło się tej relacji oszczędności środków i przebojowości. [Więcej] — Mleczny

„Shutdown”


Soulbowl21.

Astral Progressions

Josef Leimberg

World Galaxy

Josef Leimberg, który dał się poznać jako doskonały west coastowy producent, zaskoczył wszystkich i chyba trochę w ślad za Tarracem Martinem także wypuścił swoją solową płytę. Astral Progressions, podobnie jak Velvet Portraits jest w jakimś sensie odbiciem tego co się dzieje w jazzowej Kalifornii, ale też nie jest to krążek stricte jazzowy. Wypływa z niego, ale idzie dalej, bardziej w stronę neo-soulowych brzmień. Słychać to chociażby w „Between Us 2” z gościnnym udziałem Bilala, które załapało się do naszego zestawienia najlepszych singli roku. Poza nim pojawiają się tu między innymi Kamasi Washington, Georgia Anne Muldrow i uwaga, uwaga — Kurupt. Do pełni szczęścia brakuje właściwie tylko Kendricka Lamara, bo płyta mocno nawiązuje swoim brzmieniem do To Pimp a Butterfly, którego Leimberg był jednym z producentów. Muzycznie jest to prawdziwy majstersztyk — świetna wielowarstwowa produkcja sprawia, że kawałków trzeba słuchać co najmniej kilkakrotnie żeby wyłapać wszystkie aranżacyjne smaczki. — Dill

„Interstellar Universe”


strony: 1 2 3 4

Komentarze

komentarzy