Wydarzenia

M jak Motown #15: Marvin Gaye „Ego Tripping Out”

Data: 9 grudnia 2012 Autor: Komentarzy:


Witam po dłuższej przerwie w piętnastej odsłonie cyklu „M jak Motown”. Dla tych, którzy dopiero od niedawna zaglądają na soulbowl.pl tudzież zdążyli przez rok zapomnieć z czym co się je – „MjM” to cykliczny (mam nadzieję, że tak zostanie) hołd dla muzyki wydawanej przez najważniejszy label w historii czarnej muzyki, opowiadający niechronologicznie o przełomowych dla wytwórni wydarzeniach, zapomnianych artystach, czy o niedocenionych singlach tych bardziej znanych wykonawców. Na samym dole wpisu znajdziecie odnośniki do wszystkich dotychczasowych odcinków, teraz zajmijmy się tym teraźniejszym.

Chociaż w „M jak Motown” nie prezentowałem jeszcze żadnego utworu Marvina Gaye’a to i tak zdążyłem odmienić przez wszystkie przypadki jego imię, nazwisko również. Nie ma w tym nic dziwnego – postać taka jak on miała wpływ na niemal wszystko, co później wyszło w muzyce rozrywkowej i nalegało by było nazywane soulem. Prawie każdy album wydany przez niego po 1970 roku był przełomowy. What’s Going On zmieniło liryczne oblicze gatunku, Let’s Get It OnI Want You ukształtowały quiet storm, Midnight Love z impetem wdrożyło czarną muzykę w erę syntezatorów, Trouble Man stał się klasykiem soundtracków kina Blaxploitation, a Here, My Dear – największym soulowym concept albumem w historii. Napisałem „prawie każdy”, gdyż inaczej ma się sprawa z wydanym w 1981 In Our Lifetime. Nie należy za to winić nikogo, a tym bardziej Marvina, który w na przełomie dekad będąc wciąż na Ziemi poznał namiastkę piekła.

„Ego Tripping Out” to utwór pochodzący z tego właśnie albumu, ale niestety wyłącznie z wersji cd. W związku z tym szczęśliwy, lecz chwilę potem rozczarowany byłem zastając ten album w jednym z warszawskich antykwariatów z winylami, a później zwracając uwagę na brak na trackliście ulubionego utworu. Takie tam życiowe problemy. Album i tak kupiłem, a co mnie zachwyca w tym właśnie singlu? Jego ponadczasowość i brzmienie zupełnie odmienne od tego, do czego piosenkarz nas przyzwyczaił. „I know i’m really hot, my diamonds shine a lot, check out here this 450 SE babe i’m what’s its all about” – rapuje (!) Marvin, na dwadzieścia-trzydzieści lat przed erą hiphopowej przewózki, bling blingu i #swagu. Żarty żartami, ale ten track to również świadectwo zwycięstwa pana Gaye’a nad uzależnieniem od narkotyków. Szkoda, że nie dostał więcej czasu na świętowanie tego triumfu…

M jak Motown #1
#2
#3
#4
#5
#6
#7
#8
#9
#10
#11
#12
#13
#14

Komentarze

komentarzy