cardi b

Cardi B wydaje oświadczenie prasowe

Cardi B nie próżnuje i po roku pełnym twórczych sukcesów wypuszcza zabójcze „Press”. Po trochę zachowawczym feauturingu u Bruna Marsa w „Please Me” i duecie z Offsetem raperka wydaje się wyraźnie w formie. Nowy numer to konkretny kawałek bazujący na niebezpiecznym beacie. Tytułowe oświadczenie prasowe wycelowane jest w żerujące na gwiazdach jej pokroju media. Cardi B uwielbia prowokować — wystarczy tylko spojrzeć na okładkę singla — przebywać w blasku fleszy i obwieszać się drogą biżuterią. A przy tym wszystkim jeszcze nie przejmować się hejterami. Hasztag #bardigang!

Offset i Cardi B na tronie miłości w nowym teledysku

Offset, prywatnie ojciec czwórki dzieci, rozkręca własny biznes z żonką. A przynajmniej tak sugeruje w swoim najnowszym klipie. Pogodzone małżeństwo serwuje wspólny numer. W „Clout” ostatecznie mierzą się ze światem i ucinają złośliwe plotki o szykowanym rozwodzie i licznych zdradach. W powstałym na tę okazję teledysku dominują żółto-czarne barwy. Neonowe pianino, odwołania do kultowej filmowej masakry Piątku, trzynastego oraz instalacje z cytryn — umiejętna aluzja do Lemonade? — budują rollercoaster sprzecznych emocji. Cardi B dodaje od siebie kilka ognistych linijek i odstawia popisowy taniec. Oh, rzeczy, które robię dla miłości…

Nowy utwór: Cardi B & Bruno Mars „Please Me”

Niby jesteśmy dzień po Walentynkach, niby Dzień Singla, ale porządna dawka miłości nigdy nie jest nie na miejscu. Nic w końcu nie inspiruje bardziej niż ona — i na fali tej właśnie inspiracji zdecydowali się popłynąć Cardi B i Bruno Mars w swoim nowym gorącym numerze o niedwuznacznym tytule „Please Me”. Duet, który kapitalnie sprawdził się już poprzednio, powraca w wielkim stylu. Takiej pościelówie w takim wykonaniu nie sposób się oprzeć — będzie hit?

Grammy Awards 2019: kto zgarnął złoto?

Coraz częściej mówi się, że nagrody Grammy to już nie to samo, co kiedyś; że straciły znaczenie, że Akademii trudno nadążać za dynamicznie rozwijającą się sceną szeroko pojętej muzyki popularnej. Jedno jest jednak jasne: obserwować zawody lubimy wszyscy. Dzisiejszej nocy atrakcji nagrodowych nie brakowało, a w kategoriach bliskich miskowym klimatom był niemały tłok. Przed 61. rozdaniem Grammy, które poprowadziła dawno niesłyszana Alicia Keys, największego hałasu w nominacjach narobili Kendrick Lamar (aż 8 nominacji za Black Panther: The Album), Childish Gambino i Cardi B. Do kogo z naszych milusińskich (mniejszych lub większych) trafiły złote gramofony? Oto oni:

  • „This is America” — Childish Gambino — utwór roku (pierwszy raz w historii dla hip-hopowego kawałka!), nagranie roku, najlepsze wykonanie: rap/wokalne, najlepszy teledysk
  • Invasion of Privacy — Cardi B — najlepszy album: rap (wystrzałowy występ Bardi z singlem „Money” niejednemu oglądającemu galę zjeżył włos na głowie)
  • „God’s Plan” — Drake — najlepszy utwór: rap (Drizzy zaserwował wymowną wypowiedź na temat samej istoty wyróżnień takich jak Grammy, za co otrzymał szybkie i soczyste… przejście do reklam)
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: rap dla „Bubblin” Andersona.Paaka i „King’s Dead” drużyny w składzie Kendrick Lamar, Jay Rock, Future i James Blake
  • H.E.R. — H.E.R. — najlepszy album: R&B
  • „Boo’d Up” — Ella Mai — najlepszy utwór: R&B (niekwestionowany hit pochodzi z ciepło przyjętego debiutanckiego albumu Elli)
  • „Best Part” — H.E.R. & Daniel Caesar — najlepsze wykonanie: R&B
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: tradycyjne R&B dla „Bet Ain’t Worth the Hand” Leona Bridgesa i „How Deep Is Your Love” PJ’a Mortona i Yebby
  • Everything is Love — The Carters — najlepszy album: urban contemporary
  • Sweetener — Ariana Grande — najlepszy popowy album wokalny
  • Dua Lipa — najlepszy debiut (oprócz sporej liczby singli rozchwytywana młoda wokalistka ma na koncie jeden pełnowymiarowy krążek; w walce o nagrodę pokonała m. in. H.E.R. czy Jorję Smith)
  • Pharrell Williams — producent roku (m. in. dla The Carters, Migos, N.E.R.D., Ariana Grande)

Podczas gali najjaśniej błyszczały panie, szczególnie w kontekście występów. Początek wydarzenia z właściwą sobie werwą odznaczyła Camila Cabello przebojem „Havana” i doborowym towarzystwem m. in. Ricky’ego Martina. Janelle Monae nie zawiodła i zelektryzowała widzów wykonaniem „Make Me Feel”, 75. urodziny celebrowała legendarna Diana Ross, a H.E.R. w pięknym stylu i z wirtuozerskim popisem zaprezentowała utwór „Hard Place”. Aretha Franklin otrzymała fantastyczny hołd w postaci coveru „You Make Me Feel (Like a Natural Woman)” prosto ze złotych gardeł Fantasii Barrino, Andry Day i Yolandy Adams. Jednym z niewątpliwych highlightów wieczoru było widowisko od Travisa Scotta, który może i nie opuścił Staples Center z naręczem statuetek, natomiast z pewnością wywołał na scenie szaleństwo, o którym trudno będzie szybko zapomnieć (nawet chociaż — a może właśnie dlatego że — większość swojego show spędził w klatce). Moglibyśmy się czepiać zaskakującego wyboru Jennifer Lopez do wykonania Motown Tribute czy równie niespodziewanego połączenia Post Malone’a z Red Hot Chilli Peppers, ale należy przyznać, że w tym roku jest więcej przesłanek ku serdeczności niż uszczypliwości.

„Music’s Biggest Night” po raz kolejny przechodzi do historii. Pełną listę nominowanych i nagrodzonych, nie tylko z naszej działki, możecie zobaczyć na oficjalnej stronie Akademii. Uwagi, skargi, zażalenia? Dajcie znać, czy z Grammy w dłoniach do domów wracają wasi faworyci.

Cardi B skok na kasę w nowym klipie

Fani Cardi B nie powinni się czuć zaskoczeni. Do powstałego kilka miesięcy temu poprawnego singla „Money” raperka postanowiła nakręcić teledysk. Prowokacyjny wideoklip pełny jest autobiograficznych odniesień — od erotycznego tańca po karmienie piersią córki Kulture. Poza tym dostajemy tu solidną dawkę twerkingu i nagości, podanych w przytłaczającej ilości złota i diamentów, a wszystko na tle bogatych wnętrz. Jedno jest pewne — Cardi B wie, czego chce i ma sposoby, by to zdobyć. Respekt.

Nowy utwór: Cardi B „Money”

Cardi B uwielbia przepych i luksus. Wystarczy tylko spojrzeć na okładkę jej najnowszego singla „Money”. Najnowszy utwór to rasowy trapowy kawałek, którym raperka zjada ostatnie dokonania kolegów z grupy Migos. W „Money” Cardi skupia się na osiągniętym sukcesie, popularności i zostania matką. Przyzwoity numer to trochę odrzut z Invasion of Privacy, a trochę zapowiedź jej drugiego studyjnego krążka, zatytułowanego roboczo CB2. Na liście gości mają się podobno znaleźć Beyoncé, Iggy Azalea, Saweetie czy Meek Mill. Premiera jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego. Brrr, woo!

Nowy teledysk: Cardi B feat. Kehlani „Ring”

Nie oszukujmy się — „Ring” to jeden z najsłabszych numerów na mocnym debiucie Cardi B. Po bujającym, latynoskim „I Like It” raperka postanowiła wypuścić klip do tego nagrania. Cardi B towarzyszy Kehlani w identycznej platynowej peruce. W futurystycznym teledysku bez szczególnego pomysłu i fabuły przechadzają się na tle świetlistych trójkątów i hipsterskiej budki telefonicznej zawieszonej w powietrzu. Uwięziona w kablach telefonicznych Cardi B z dobrej dziewczyny staje się diwą. Odbierzecie, gdy zadzwoni?

Nowy teledysk: Cardi B ft. Bad Bunny, J Balvin ”I Like It”

Wydane przed kilkoma tygodniami Invasion of Privacy jedynie potwierdziło, że ubiegłoroczna dominacja Cardi B to nie przypadek. W tym roku raperka z pewnością także będzie chciała zawładnąć wakacyjnymi playlistami i nie ma wątpliwości, że singiel „I Like It” nadaje się do tego, jak żaden inny. Warto dodać, że krążek wciąż radzi sobie całkiem nieźle, jeśli chodzi o wyniki sprzedaży. Klip sam w sobie nie jest w żaden sposób odkrywczy, ale z pewnością pozwoli na to, by debiut Cardi utrzymał się na listach przebojów przez kolejne tygodnie.

Dwie twarze Cardi B w teledysku do „Be Careful”

Zanim wszyscy wrócą do Kill Billa (a kto wie, może nawet i do Narcos), garść informacji o najnowszym wideoklipie Cardi B. W wizualizacji do „Be Careful” Bardi zamierza poślubić w samym środku pustyni zwycięzcę America’s Next Top Model – Keitha Carlosa. Środek pustyni nie jest zmyślony, wokalistka ledwo zniosła upalną atmosferę na planie „pośrodku niczego” (Okurrr!). Zamiast przysięgi Cardi serwuje swojemu wybrankowi kilka słów ostrzeżenia. Karma jest nieunikniona. Latynoski popowy numer to wciąż jeden z highlightów debiutu arystki Invasion of Privacy. Warto było ściągnąć ekipę filmową na sam środek pustyni. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Nowy utwór: Rita Ora „Girls” feat. Cardi B, Charli XCX, Bebe Rexha

Dziewczyny, dziewczyny, dziewczyny… W numerze „Girls” – trzecim już singlu z niezapowiedzianego jeszcze oficjalnie wydawnictwa – Rita Ora łączy się z niebanalnym zastępem koleżanek, który zasiliły Cardi B, Charli XCX i Bebe Rexha. Choć muzycznie „Girls” to prosta i radiowa kompozycja w letnim klimacie, to niemałe poruszenie wśród słuchaczy wywołały słowa utworu, opowiadające o niedwuznacznych przygodach i fantazjach związanych z płcią piękną. Część krytyków przypisała piosence nawet funkcję środka dla coming-outu Rity Ory jako osoby biseksualnej, na co artystka zareagowała, mówiąc: „Jeśli ludzie patrzą na to w ten sposób, to jest to bardzo ograniczone myślenie – nie o tym jest ten kawałek”. Dodała, że w tworzeniu „Girls” zainspirował ją popowy superhit „I Kissed a Girl” autorstwa Katy Perry z 2008 roku. Sama Perry niedawno przyznała jednak, że dziś wypuściłaby słynny utwór w zmienionej wersji, bowiem oryginał „utrwala pewne stereotypy”.  Czy mimo kontrowersji Ora i spółka sięgną po tytuł hitu lata?

Recenzja: Cardi B Invasion of Privacy

Cardi B

Invasion of Privacy (2018)

Cardi B, Atlantic

Media społecznościowe i prasa od kilku tygodni trąbią nie bez słuszności o tym, że życie Cardi B tworzy gotowy scenariusz hollywoodzkiej produkcji z happy endem, swoisty poradnik, jak z dziewczyny z Bronxu stać się striptizerką i uczestniczką reality show, po to by na koniec spełnić swoje marzenia o zostaniu uznaną raperką. Z dwoma niezłymi mikstejpami na koncie, singlem „Bodak Yellow” zdominowała listy przebojów i ostatecznie przegoniła swoje konkurentki — ale czy w ogóle je miała? Od razu też stała się nowym symbolem feministycznego rapu.

Obietnicę inwazji prywatności i emocjonalnego rollercoastera podkręca przemyślana okładka, odnosząca się zarówno do przeszłości Cardi, jak i obecnych czasów podglądactwa, utrzymana w odjechanej, popartowej stylistyce. Pseudonim wzięty od trunku Bacardi, charyzma i urok osobisty, autorskie odgłosy (Okurrr!) tylko zwiększyły apetyty spragnionych rewolucji w kobiecym rapie.

Wyzwalająca i inspirująca pewność siebie z jaką Cardi zdeterminowana podąża, wreszcie została przekuta w pełnoprawny debiut. Cardi B nie zapomina tutaj o swoich latynoskich dominikańsko-trynidadzkich korzeniach, dając temu wyraz w przyjemnym, inspirowanym bossa-novą ostrzeżeniu dla niewiernego narzeczonego w „Be Careful” oraz samplującym klasyczne „I Like It Like That” Pete’a Rodrigueza „I Like It” z udziałem Bad Bunny’ego i J Balvina. Biograficzne wątki przewijają się zresztą przez cały krążek. W otwierającym „Get Up 10” Cardi B wyjawia szczegóły profesji striptizerki, przeciwstawiając marzeniom rzeczywistość, z pełną świadomością mechanizmów popularności. Autobiograficzne aluzje znajdziemy także w dość zachowawczym „Drip”, gdzie Cardi B wybija się ponad zaproszonych Migosów i wariacki beat i z właściwą sobie błyskotliwą ironią pyta: „Is she a stripper, a rapper or a singer?”, równocześnie nawołując do szacunku dla striptizerek.

Co ciekawe najsłabsze na longplayu są featuringi: „Best Life” z Chance’m the Rapperem rozczarowuje płytką produkcją, „Ring” z gościnnym udziałem amerykańskiego serduszka Kehlani bardziej denerwuje, niż zachwyca, podobnie jak wysilone zamykające płytę „I Do” z hookami od SZA na chorym beacie od Murda Beatz — hymn współczesnych bad bitches. Wśród gości bronią się natomiast trochę pretensjonalne „She Bad” z raperem YG oraz „Thru Your Phone” z refrenem śpiewanym wspólnie z Ali Tampson na melodię „Trouble” Taylor Swift. Tu też znajduje się w tekście odwołanie do „Creep” TLC i osławionego uczynku Left Eye wkurzonej zdradą chłopaka.

Invasion of Privacy to jednak przede wszystkim bangery, z mocnymi singlami „Bodak Yellow” — z tytułem pożyczonym od Kodak Blacka — i „Bartier Cardi”, pełnym zjadliwych refleksji raperki przełamywanych luzackimi wersami 21 Savage i trapowym beatem, który jednak robią przede wszystkim uzależniające linijki Cardi: „Your bitch wanna party with Cardi / Cartier Bardi in a ‚Rari”. Mocnymi hajlajtami są także „Bickenhead” z samplem „Bitches (Reply)” D.J. Jimiego, odkrywający zabawną tendencje Cardi do nadużywania litery B, i „Money Bag” z wysuwającym się na pierwszy plan charakterystycznym agresywnym flow Belcalis.

Dyskusja nad debiutem Cardi B przywołuje największe ikony kobiecego rapu z Foxy Brown, Lil’ Kim i Missy Elliott na czele. Ponieważ panie milczą, naturalną koleją rzeczy do głosu doszła ich młodsza koleżanka. Porównania do Lisy „Left Eye” Lopes nie są natomiast bezpodstawne. W twórczości Cardi B słychać podobną szczerość i nutę szaleństwa. W przeciwieństwie do Lopes, Cardi B ma więcej szczęścia do producentów, wzbudzając więcej pochwał niż krytyki, inaczej niż w przypadku solowego dorobku Left Eye. Almanzar nie jest natomiast nic winna Nicki Minaj, niczego też jej nie zawdzięcza. Wychowana na muzyce przełomu lat 90. i 00. Cardi B udowodniła tym krążkiem, że zapracowała i zasłużyła na uznanie.

#FridayRoundup: Kali Uchis, En Vogue, Cardi B, Flatbush Zombies i inni

Dzisiejsze premiery płytowe w połowie przejmują kobiety, bo nowe krążki od Kali Uchis, En Vogue czy Cardi B, to rzeczy na które czekaliśmy od dłuższego czasu. Dalszy zestaw to już mocniejsze hip-hopowe krążki oraz kilka wycieczek w inne dźwiękowe rejony. Każdy więc powinien by usatysfakcjonowany.


Isolation

Kali Uchis

Universal Music

No i jest! Po szeregu gościnnych występów i trzech udanych singlach (zwłaszcza cudownie bujającym „After the Storm”) Kali Uchis wystawia na światło dzienne swój pełnoprawny debiut. Wśród drugoplanowej obsady Isolation prócz Tylera, the Creatora, Bootsy’ego Collinsa, Jorji Smith i Reykona widnieją również BIA i Steve Lacy. Przedpremierowo wymieniano się też takich gości jak: Thundercat, BadBadNotGood, Kevin Parker i Gorillaz (Damon Albarn zresztą całkiem słusznie, w ramach współpracy barterowej). Kali Uchis dała nam już dawno do zrozumienia, że mimo silnego osadzenia w latynoskim środowisku, chętnie wychodzi poza muzyczne schematy. Z pewnością jednak możemy oczekiwać słonecznego, przyjemnego brzmienia. — Maja Danilenko


Electric Café

En Vogue

En Vogue Records

Powrót legendarnej grupy r&b po 14 (!) latach musi być albo fiaskiem albo sukcesem. Panie z En Vogue to już prawdziwe weteranki na scenie, wszak zespół swoim stylem nadał podwaliny wszystkim późniejszym girlsbandom lat 90 i początku XXI wieku. Electric Café to 11 kompozycji, w tym kolaboracja ze Snoop Doggiem, którą mogliśmy usłyszeć już wcześniej. Wydawnictwo promuje singiel „Rocket” i już po niej wiemy, że jesteśmy w domu. Jeśli należycie do fanów grupy to z pewnością wyczekiwaliście (dosłownie) lata na tę chwilę. Pozostali mogą sprawdzić pozycję chociażby przez wzgląd na koprodukcje ze strony Ne-Yo, Curtis’a Sauce Wilson’a czy Raphaela Saadiq. — Pat


Invasion of Privacy

Cardi B

Atlantic Records

Cardi B to jedna z najpopularniejszych postaci przemysłu muzycznego ostatnich kilku miesięcy. Po sieci krążą niezliczone kompilacje filmików z jej słynnym „okurrr”, które skutecznie zbijały z tropu nawet Jimmy’ego Fallona podczas jego Tonight Show. Chociaż Cardi zwykło się w mediach przypisywać różne określenia, nie tylko pochlebne, to nie zapominajmy, że obecnie jest przede wszystkim raperką! Zdecydowanie nie została nią przypadkowo i co chwila udowadnia, że „Bodak Yellow” nie było jedynie jednorazowym strzałem. Invasion of Privacy to debiutancki krążek długogrający raperki (wcześniej wydała dwa mixtape’y). Sukces płyty to wynik między innymi wspomnianego „Bodak Yellow” oraz „Bartier Cardi”, czyli dwóch największych hitów z krążka. O ile obecność Migosów i 21 Savage były pewne, to reszta gości może być zaskoczeniem. Poza nimi pojawili się także: Chance The Rapper, Bad Bunny, J Balvin, Kehlani, YG oraz SZA! Przeważa trap, ale w brzmieniu słychać wpływy latynoskie i popowe. — Polazofia


The Color of You

Alina Baraz

Mom+Pop

Aline z pewnością kojarzycie przez hucznie streamowaną EP-kę z Galimatiasem zatytułowaną Urban Flora z 2015 roku. Od tamtej pory wokalistka przygotowuje się do wydania debiutanckiej płyty, a w międzyczasie uraczyła nas debiutancką, solową EP-ką The Color of You. Dziewięć kompozycji, w tym aż dwa duety z Khalidem i jeden z Jada. Całość utrzymana jest w klimacie znanym z poprzednich dokonań artystki, czyli blend lekkiego r&b, popu, elektroniki. Warto sprawdzić, bo będzie to zapewne idealny koktajl muzyczny na lato.


Vacation in Hell

Flatbush Zombies

Glorious Dead

Po ciepło przyjętym 3001: A Laced Odyssey charyzmatyczne trio z Brooklynu powraca z nowym krążkiem. Vacation in Hell to aż 19 utworów, za produkcją których stoi nie tylko Eric the Architect, ale również Kirk Knight czy nawet Portugal. The Man.  Tym razem, fani mogą spodziewać się nieco spokojniejszego i dopracowanego brzmienia z masą sprytnych follow upów i niesamowitą listą gości, takich jak Bun B, Jadakiss czy Denzel Curry. Nie zabraknie również połączenia sił z innymi wpływowymi grupami reprezentującymi nurt beastcoast – usłyszymy tu chociażby Joey’go Badassa, A$AP Twelvyy’ego czy Nycka Cautiona. Ci, którzy śledzą karierę składu od jego początków, wiedzą, że z każdym wydawnictwem stara się wejść na nowy poziom, a single takie jak „U&I” czy „Headstone” wskazują na to, że i tym razem spróbuje podnieść sobie poprzeczkę — Adrian


Connected & Respected

E-40 & B-Legit

Heavy On The Grind

E-40 i B-Legit to dinozaury zachodniego wybrzeża, prywatnie kuzyni. Pierwszy przekroczył pięćdziesiątkę, drugi się do niej zbliża, ale wciąż chce im się nagrywać. Dziś dali nam do sprawdzenia swój wspólny album. Zapowiedzi krążka pojawiły się już jakiś czas temu. Był singiel „Fo Sho”, później „Boy” i wreszcie możemy sprawdzić co panowie przygotowali. Obydwu ciągnie do pracy z młodszymi artystami, więc podejrzewam, że można się spodziewać łączenia klasycznego hyphy z naleciałościami nowego west coastowego brzmienia. Poza tym powinna być to też niezła gratka dla fanów ekipy The Click, z której panowie się wywodzą. — Dill


Moosebumps: An Exploration Into Modern Day Horripilation

Dr. Octagon

Bulk Recordings

Dr. Octagon — podróżujący w czasie ginekolog z planety Jupiter, czyli jedno z wcieleń szalonego Kool Keitha przyniósł nam prawdziwy klasyk podziemnego hip-hopu, a mianowicie genialny album Dr. Octagonecologyst z 1996 roku. Co prawda postać wykolejonego doktorka została uśmiercona przez kolejne alter ego rapera, jakim był Dr, Dooom, ale po 22 latach od wspomnianego debiutu, powraca i to w składzie, który wtedy zapewnił niesamowity klimat. Dan The Automator i DJ Q-Bert to postacie, których chyba nie trzeba przedstawiać fanom porządnego hip-hopu, a efekt ich wspólnej pracy i dalsze przygody Octagona, sprawdzić możecie poniżej. — efdote


Dusk

SG Lewis

Jasmine Music

Jeszcze w styczniu pojawiły się informacje, że Lewis planuje wydanie trzyczęściowego albumu. Przed miesiącem usłyszeliśmy promujące projekt nagranie „Aura”, a dziś w nasze ręce trafiło w sumie sześć utworów, które złożyły się na epkę zatytułowaną Dusk. Jak tłumaczy sam Lewis, inspiracją dla projektu był faktyczny zmierzch i towarzyszące mu napięcie i oczekiwanie — na cięższe i mroczniejsze rzeczy, które mają się wydarzyć. Czy wydarzą się na kolejnych epkach producenta? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Tymczasem sprawdźcie Dusk skąpany w alternatywnym R&B z domieszką lekkiego house’u, synth funku i chillhopu.— Kurtek


Analogue

Odie

Unite Recordings

Jeśli podobały wam się początki Kida Cudiego, jeśli lubiliście dawne single K’Naana, to debiutancki album Odiego, wydany dzisiaj Analogue, to pozycja w sam raz dla was. Urodzony w Montrealu, wychowany w Toronto 21-latek o nigeryjskich korzeniach łączy na swoim krążku hip-hop, R&B, pop i afrobeat, zupełnie jak gdyby Drake, Fela Kuti i Michael Jackson postanowili nagrać wspólną płytę.— Kurtek


Bittersweet Vol. 1

Oshun

Oshun

Kolejna intrygująca odsłona vegan soulu — z poezją na ustach, szamańską garderobą i Eryką Badu w sercach duet Oshun tworzony przez dwie raperki/piosenkarki Niambi i Thandi prezentuje swoją pierwszą słodkogorzką długogrającą odsłonę. Bittersweet Vol. 1 to 10 subtelnych neo-soulowych utworów z nutką freakowego R&B, które powinny przypaść do gustu zarówno tym, którzy rozpływali się przy ostatnich płytach Solange czy King, jak i miłośnikom nowej fali R&B. W jednym z utworów „My World” gościnnie można usłyszeć Jorję Smith.— Kurtek

Nowy utwór: Cardi B feat. Migos „Drip”

Cardi B w zasadzie od początku swojej kariery wzbudza silne emocje. Jedni jej nienawidzą za kopiowanie Nicki Minaj, inni uwielbiają za świeże flow i sentyment do lat 90., widząc w niej nową Lil’ Kim („Karma is a Bitch, Nicki!”). Jej nowy singiel „Drip” to utrzymany w trapowej konwencji przeciętniak – noszący w sobie wybuchowy potencjał za sprawą podkręconego podkładu – z midasami hip-hopu na featuringu. Raperka z przymrużeniem oka podchodzi do swojej kontrowersyjnej przeszłości („Is she a Stripper, a Rapper or a Singer?”) i chwała jej za to. Czy jak sama o to prosi w kawałku, da nam coś godnego zapamiętania? Debiutancki krążek Cardi B już za chwilę!

Cardi B najedzie naszą prywatność na debiutanckim krążku

Czy żeński hip-hop pożeni wreszcie skutecznie gigantyczny mainstreamowy sukces i entuzjastyczne przyjęcie przez krytykę? Czy Cardi B zabłyśnie tam, gdzie pomimo chęci zawiodła kilka lat temu Nicki Minaj? Przekonamy się już 6 kwietnia, bo wtedy ukaże się debiutancki longplay raperki Invasion of Privacy, na którym znajdzie się jej największy hit — Bodak Yellow. Trzeba przyznać, że udostępniona wczoraj przez Cardi okładka krążka robi nie mniejsze wrażenie niż singiel, ale pamiętając, że jej barwna publiczna persona jest jednym z jej największych atutów. Widać zresztą na niej jak na dłoni inspiracje Cardi Missy Elliott i Lil’ Kim, jest nawet oldschoolowy znaczek Parental Advisory. Na krążku znajdzie się także wypuszczone w grudniu nagranie „Bartier Cardi”, a całość wyda Atlantic. Tyle wiemy. Czekamy na więcej!

Bruno Mars zaprasza Cardi B do nowego oldschoolowego teledysku

Nie ma się co dziwić, że Bruno Mars do singlowej wersji swojego nowego singla zaprosił Cardi B. To wszak najgłośniejsze nazwisko kobiecego rapu ostatnich miesięcy i pani, która swoim nadchodzącym debiutem ma szansę odebrać koronę mejnstrimowej królowej rapu Nicki Minaj. Tymczasem sam Mars robi swoje i w dalszym ciągu mocno eksploruje funk minionych epok — od późnych lat 70. w „24K Magic”, przez 80. w „Versace on the Floor”, dotarł do złotej ery new jack swingu w „Finesse” — jednym z najlepszych momentów ostatniej płyty piosenkarza. Koniecznie sprawdźcie inspirowany Nowym Jorkiem początku lat 90. klip.