jay rock

Nowy teledysk: Jay Rock feat. Jeremih „Tap Out”

Jeremih i Jay Rock są w swoim żywiole. „Tap Out” z albumu Redemption doczekało się klipu. Otoczony striptizerkami raper z Watts „robi deszcz” i świętuje swoje wygrane. Ten teledysk to tylko zapychacz czasu dla Polaków, bo już na początku przyszłego roku reprezentant TDE zagra w Warszawie! 10 lutego Progresja zamieni się w słoneczne Los Angeles. Kto chętny, niech kupuje bilety TUTAJ lub TUTAJ.

#FridayRoundup: Nas, Jay Rock, Christina Aguilera, R+R=Now i inni.

Kolejny tydzień, kiedy Kanye West przejmuje piątkowe premiery. Tym razem dostajemy nowy album Nasa, nad którym Yeezy czuwał jako producent. Oprócz tego na odsłuch trafiają takie rzeczy jak chociażby nowy krążek od Jay Rocka, jazzowej supergrupy R+R=Now, czy też długogrający debiut Sophie. To będzie udany piątek.


Nasir

Nas

Mass Appeal & Def Jam

„Nas album done” — to zdanie słyszymy od co najmniej kilku lat z ust różnych gigantów branży hip-hopowej. Na szczęście Kanye wziął sprawy w swoje ręce i 11. krążek w karierze legendy z Queensbridge, jednego z najlepszych raperów wszechczasów, naprawdę jest gotowy. Formuła płyty, zgodnie z ideą wszystkich ostatnich wydawnictw wyprodukowanych przez Ye, to zaledwie 7 utworów. Po DaytonaYe Kids See Ghosts mam jednak całkowitą pewność, że w tym krótkim formacie znajdzie się olbrzymia ilość wartościowego materiału. Jak Nas wypadnie na albumie w całości stworzonym przez Kanye Westa? Jaką pozycje w jego dyskografii zajmie to niekonwencjonalne dzieło? Czy warto było tyle czekać? Nasir to wielka zagadka i elektryzująca premiera w świecie muzyki. Umieram z ciekawości — Adrian


Redemption

Jay Rock

Top Dawg Entertainment

Jay Rock to chyba najbardziej niedoceniony raper związany z Top Dawg Entertainment. Na pierwszej płycie oddał hołd westcoastowemu brzmieniu z początku lat dwutysięcznych, ta zbierała całkiem przyzwoite recenzje. Druga była już bliższa stylistyce TDE, krytycy też ją docenili. Jednak najbardziej „uliczny” członek Black Hippy, choć mówi się o nim, że doskonale płynie na mikrofonie, a wyjątkowości jego rapu dopełnia też charakterystyczny głos, jakoś nie może się dorobić statusu jaki ma ScHoolBoy Q, nie mówiąc już o Kendricku. Może teraz, przy trzeciej płycie wyjdzie z cienia bardziej fejmowych kolegów? Single jakie do tej pory się pojawiły bardzo zachęcają do sprawdzenia reszty materiału. — Dill


Liberation

Christina Aguilera

RCA Records

Nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli na wstępie napiszę, że Liberation to najlepsza płyta Aguilery od prehistorycznego Back to Basics z 2006 roku — bo choć promujące krążek single (udziwnione melodycznie „Accelerate”, prześpiewane „Fall in Line” czy solidnie wyprodukowane, ale chaotyczne „Like I Do”), na nie znalazły zatosowania na plejlistach radiowych i odkurzały songwriterskie patenty z okresu Stripped, miało się wrażenie, że po latach odcinania kuponów Aguilera postanowiła znowu nagrywać piosenki o jakiejś wartości artystycznej. Liberation nie jest ani eksperymentalna, ani trywialne. Przywodzi na myśl złoty okres piosenkarki, ale śmiało dialoguje z dziesiejszymi trendami, śmiało inkorporując wpływy trap&B. Kto by pomyślał, że piosenkarka wróci do nagrywania rzeczy z pogranicza czarnej muzyki? Miłego odsłuchu! — Kurtek


Collagically Speaking

R+R=Now

Blue Note Records

To powinien być jeden z najciekawszych jazzowych projektów w tym roku. Robrt Glasper, Derrick Hodge, Taylor McFerrin, Terrace Martin, Christian Scott aTunde Adjuah i Justin Tyson połączyli siły i wydali płytę jako R+R=NOW. Spodziewam się naprawdę konkretnej dawki współczesnego jazzu najwyższej klasy, a tego raczej można oczekiwać akurat po tym zestawie muzyków. Tym bardziej, że materiał wyszedł nakładem legendarnego Blue Note Records. Czyżbyśmy mieli do czynienia z jedną z najlepszych płyt tego roku? — Dill


2023 EP

Alxndr London

The Spectacular Empire

Tym razem Alxndr London przenosi słuchacza kilka muzycznych lat do przodu. Siedem kompozycji składających się na EP 2023 zostało wyjętych wprost z przyszłości. Jego afro-futurystyczny soul dryfuje wysoko w przestworzach po międzygalaktycznych szlakach. Eksperymentalny projekt, inspirowany brzmieniem brytyjskiego funku, house’u i garage, równoważy konflikt duchowy i tematy afrocentryczne, z nieograniczoną fantazją i spektakularną fantastyką naukową. Tematy religijne, polityczne, satyryczne, duchowe i numerologiczne spotykają się z fantastyką i science-fiction. Po takim kosmicznym opisie, należy już tylko przyodziać skafander i wyruszyć w muzyczną podróż z Londonem. — Forrel


Oil of Every Pearl’s Un-Insides

Sophie

MSMSMSM Inc.

Sophie to jedna z czołowych postaci jeśli chodzi o ruch PC Music jak i związany z nim elektroniczny nurt bubblegum bass. Miłośnicy cukierkowych eurodance’owych wokali i brzęcząco-metalicznych produkcji mają dziś powód do szczęścia, gdyż ich ukochana producentka wydała wreszcie długo wyczekiwany debiutancki album. Wydanie Oil of Every Pearl’s Un-Insides poprzedziły świetne single („It’s Okay to Cry”, „Ponyboy”) udowadniające, że Sophie będąc wciąż wierna swojej estetyce ma nam do pokazania coś więcej niż to co słyszeliśmy na dotychczasowych kompilacjach i nagraniach z Charli XCX. Pierwsze recenzje wskazują, że z całością materiału jest dokładnie tak samo. — Chojny


Head Over Heels

Chromeo

Atlantic Recording Corporation

Jeśli macie serce i ucho do niezobowiązująco chilloutowych funk-soul-popowych mieszanek, dzisiejsza premiera od Chromeo powinna koniecznie trafić na waszą wakacyjną plejlistę. Head Over Heels to 12 podręcznikowo bujających letniaczków. W zestawie przebojowe refreny od DRAMA, Amber Mark i The-Dreama i gościnne wersy Future’a i Stefflon Don. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo Apollo Brown i Locksmith, AKA, Joshua J i Leon Vynehall.


Jay Rock ujawnia nowy singiel i tracklistę Redemption

Redemption Jay Rocka zbliża się wielkimi krokami, bo premiera już w przyszły piątek. Jednak zanim poznamy całość materiału możemy posłuchać nowego singla „The Bloodiest”. Produkcją zajęli się Jake One, Allen Ritter i Bo-1da. Znamy też tracklistę albumu. Wiadomo, że Redemption będzie zawierać trzynaście tracków. Nowy singiel jest pierwszym numerem w zestawieniu i stanowi świetny początek tego co usłyszymy w całości już niedługo. Wśród gości pojawią się Jeremih, J. Cole, Future, Kendrick Lamar i SZA. Chyba jest na co czekać.

Nowy teledysk: Jay Rock „Win”

Jay Rock wypuścił ostatnio drugi po „King’s Dead” singiel promujący jego nadchodzący wielkimi krokami album Redemption. „Win” jest proste, ale skuteczne. Bit hipnotyzuje od pierwszej nuty, a Jay, jak zawsze zresztą, na mikrofonie robi wrażenie. Kilka dni temu został udostępniony klip do kawałka. Widzimy w nim Jay Rocka między innymi w otoczeniu dęciaków, ogników i mieczy. Co ciekawe, znów pojawia się na dachu, jak w klipie do wspomnianego „King’s Dead”. W teledysku do nowego numeru widzimy również, a jakżeby inaczej, Kendricka Lamara, ale i całą ekipę TDE. Zdecydowanie warto obejrzeć.

Jay Rock wypuszcza singiel z nadchodzącej płyty

Już jakiś czas temu mówiło się o nowej płycie Jay Rocka. Kilka dni temu dostaliśmy wreszcie pierwszy samodzielny singiel promujący Redemption. Piszę „samodzielny”, bo nie liczę „King’s Dead”, które było dostępne na albumie inspirowanym filmem Black Panther i też pojawi się na trzeciej solówce rapera. „Win” to kawałek, w którym aż kipi od triumfalnego klimatu. Bit jest raczej jednostajny, ale sampel idealnie koresponduje z przekazem. No i do tego Kendrick Lamar udziela się gościnnie na adlibach. Mocny track. Może wreszcie po tym krążku Jay Rock odniesie taki sukces na jaki zasługuje? Niedługo się przekonamy, bo premiera się zbliża.

Nowy teledysk: Jay Rock, Kendrick Lamar, Future, James Blake „King’s Dead”

Po niezwykle barwnym i efektownym teledysku do „All The Stars” otrzymujemy kolejne wideo z albumu promującego film Black Panther. Tym razem Dave Meyers i „the little homies” wzięli na warsztat kawałek „King’s Dead”. Pamiętacie Kendricka tańczącego na słupie sygnalizacji świetlnej w „Alright”? Teraz twórcy przebili samych siebie. Klip otwiera kadr, w którym Kung Fu Kenny rapuje, siedząc jednocześnie na czubku palmy. Podobnych ujęć jest w klipie dużo więcej i trzeba przyznać, że ekipa Top Dawg postawiła poprzeczkę dosyć wysoko.

Kendrick Lamar, Jay Rock i Future we wspólnym kawałku

W dzisiejszych czasach coraz trudniej wyobrazić sobie wielką filmową produkcję bez towarzyszącej jej ścieżki dźwiękowej. Hucznie zapowiadany obraz Black Panther to gratka nie tylko dla fanów ekranizacji komiksów, ale także dla miłośników czarnych brzmień. W sieci pojawił się właśnie drugi singiel z gwiazdorsko obsadzonego soundtracku. Gospodarzem kawałka „King’s Dead” jest Jay Rock, a towarzyszą mu K.Dot oraz Future. Później na moment pojawia się jeszcze James Blake, ale w drugiej części utworu, niczym w „DNA”, Kendrick całkowicie przejmuje inicjatywę. Numer wyprodukowali Mike Will Made-It oraz Teddy Walton. Pełna wersja ścieżki dźwiękowej będzie mieć swoją premierę 9 lutego, a dla tych, którzy nie są fanami komiksów mamy inną wiadomość – „King’s Dead” to także pierwsza oficjalna zapowiedź nowego albumu Jay Rocka. Nie wiadomo jeszcze kiedy ukaże się następca 90059, ale będziemy niecierpliwie wypatrywać kolejnych newsów.

Plany wydawnicze Top Dawg Entertainment

tde

Anthony Tiffith, czyli innymi słowy Top Dawg z Top Dawg Entertainment,opublikował dzisiaj rozpiskę, z której możemy odczytać aktualne plany wydawnicze jego niewielkiego, ale przepełnionego talentami labelu. Oczywiście trzeba ją potraktować z przymrużeniem oka, pamiętamy że jego obietnica wydania sześciu albumów w 2014 roku rozłożyła się również i na 2015 rok. Tak czy inaczej czegoś tam się można dowiedzieć. Na przykład tego, ze drugi oficjalny album ScHoolboya Q jest już praktycznie gotowy i jest na etapie czyszczenia sampli. Oby to czyszczenie nie zaowocowało wurzyceniem jakiegoś wartościowego utworu, jak to było w przypadku jego poprzedniego projektu. Na zaawansowanym etapie są także prace nad kolejnymi krążkami SZy i Isaiaha Rashada. Swój materiał miksuje już także Ab-Soul. Wpisy dotyczące Kendricka Lamara i Jay Rocka brzmią raczej tajemniczo, ale tak jakby chciały nas nastawić na nową muzykę od nich jeszcze w 2016. Ciekawie prezentuje się rubryka „nowi artyści”, według której label ma wydać niedługo dwóch świeżaków, na razie oznaczonych jako Jan Kowalski 1 i Jan Kowalski 2. Największa bomba jednak znajduje się na samym dole. 2017, album Black Hippy? Od dawna powtarzam, że wspólny krążek K-Dota, Jaya, Q i Soula jest dokładnie tym, czego rap gra najbardziej potrzebuje. Napis „praying” nie obiecuje może zbyt wiele, ale lepsze to niż zupełne zaprzeczanie powstawania takiego albumu, jakie miało miejsce wcześniej. Trzymam kciuki, że plan ten został zrealizowany przynajmniej w połowie. To i tak byłaby satysfakcjonująca dawka dobrej muzyki.

Nowy teledysk: BJ The Chicago Kid „A Day In My Mind”

BJTCK
BJ The Chicago Kid ani myśli o zwalnianiu tempa. I bardzo dobrze, bo jego talent jest ogromny, a teraz w końcu świeci pełnym blaskiem. Artysta tym razem prezentuje teledysk, który jest połączeniem dwóch zgoła odmiennych utworów. Pierwszy z nich to niewydany na płycie In My Mind, agresywny, hip-hopowy „Oh My God”, stworzony przy współpracy z Jay Rockiem. Drugi to znany już „Woman’s World” – spokojny, soulowy. Taka mieszanka została nam zaserwowana na jednym, czarno-białym teledysku. Koniecznie go sprawdźcie!

Nowy remiks: Jay Rock feat. Kendrick Lamar & SZA „Traffic Jam (Easy Bake Remix)”

jay rock

Na tegorocznym albumie Jay Rocka znalazł się utwór zatytułowany „Easy Bake”, w którym udzieliła się trójka z podopiecznych wytwórni Top Dawg Entertainment. Oprócz gospodarza, gościnny występ zaliczył Kendirck Lamar, który nawijał wspólną zwrotkę z Jay Rockiem, wymieniając się co kilka wersów. Pod koniec utworu zaśpiewała SZA, a podczas jej partii beat brzmiał zupełnie inaczej, co stanowiło ciekawe zakończenie numeru. Swego czasu Jay Rock wspomniał o dograniu przez Kendricka zwrotki do outra „Easy Bake”, czego efekty tego możemy usłyszeć w postaci remixu tego utworu zatytułowanego „Traffic Jam (Easy Bake Remix)”. Całość została oparta o podkład, który słyszeliśmy w końcówce oryginalnego kawałka. Trzeba przyznać, że nowa wersja niesamowicie buja!

Recenzja: The Game The Documentary 2 & 2.5

The-Game-Documentary-2-cover-art

The Game

The Documentary 2 & 2.5 (2015)

Blood Money/Universal

Dziesięć lat temu świat usłyszał debiutancki krążek 26-letniego wówczas The Game’a, The Documentary. Raper z Compton wszedł „na salony” i wbił się w grono najpopularniejszych raperów bardzo szybko, ze względu na ówczesną siłę przebicia labelu 50 Centa, G-Unit. Płyta sprzedała się w ilości ponad pół miliona w ciągu pierwszego tygodnia i stała się klasykiem west coast rapu. Od tamtej pory Game miał swoje wzloty i upadki: beef z 50, sprzeczki z Dr. Dre, nagranie wielu szlagierów hip-hopowych czy świetne sprawdzenie się w roli ojca. Swój sukces Jayceon Taylor zawdzięcza, w dużej mierze, również gościom na swoich albumach, bowiem jest to raper, u którego na tracklistach znajdują się największe nazwiska muzyki rozrywkowej. Czy sequel debiutu, który pojawia się po dziesięciu latach, dorównuje pierwowzorowi? A może go przebija?

Tak na dobrą sprawę, kolosalnie istotnym faktem jest to, że The Documentary 2 okazało się być wydawnictwem dwupłytowym, gdzie druga część swoją premierę miała tydzień po jedynce. Na obu dyskach znajduje się razem 36 kawałków, co daje grubo ponad dwie godziny czystego gangsta rapu i solidnego, soczystego miejscami g-funku. Warto wspomnieć także o tym, jak płyty te wyglądają (razem z bookletami). Dysk pierwszy jest koloru czerwonego, we wzory bandany. Dysk drugi natomiast jest niebieski, co łącząc symbolizuje barwy legendarnych gangów Bloods & Crips (powszechnie wiadomym jest, że Game należał do Cedar Block Piru Bloods). Dlaczego o tym wspominam? Między innymi dlatego, że w tekstach utworów na obu płytach, słowa takie jak Blood czy Compton padają w dziesiątkach, jeśli nie setkach razy. Uspokajam jednak — to nie jedyne wyrażenia, jakie idzie usłyszeć. Jak, i w ogóle, czy udało się w tych okolicznościach zachować spoistość materiału? Otóż… biorąc pod uwagę tegoroczne To Pimp A Butterfly Kendricka, trzeba powiedzieć sobie szczerze — Lamar chciał przekazać konkretną wiadomość. Jego materiał wbrew pozorom jest skupiony na stronie lirycznej, a sam Duckworth miał specjalną agendę. Żałuję, że K.Dot nie ma takiego ucha do bitów, jakie posiada Game. Wybory autora „How We Do” są najczęściej trafne, a nierzadko wyśmienite. Wśród producentów pojawiły się gdzieniegdzie identyczne nazwiska, jak w przypadku pierwszego albumu: Cool & Dre, Dr. Dre, Kanye, a także wiele innych, ważnych osobistości, wśród których są między innymi: DJ Premier, Boi-1-da, will.i.am, czy Hit-Boy. Pomimo tak wielu różnych postaci, muzycznie jest w miarę jednolicie — podobnie jak w pierwowzorze, dużo jest fortepianu, ciężkich bębnów, ale także lekkich, świeżych syntezatorów i wyświechtanych werbli. Agresywne kawałki przeplatają się z numerami o seksie. Nie brakuje też wzmianek o rodzinie Jayceona — o Tiffney, która nie może znieść ojca swoich dzieci, o dzieciakach, które są dla Game’a całym światem i fakt, że ten jest twardzielem, momentami przygasa, powodując uśmiech na twarzy słuchacza.

Mój ulubiony Blood na swój wielki album miał opracowany koncept — od początku do końca ważna jest historia z west side. Tam, wśród pistoletów, cracku i czerwonych bandan, znalazło się też miejsce na puszysty g-funk („Quiks Groove”) oraz refleksyjny, spokojny, zachodni rap („Life”) — tu pokłony za bit i dobór sampla dla Tone’a Masona — ten numer jest idealny na outro. Nie sposób nie otworzyć szeroko szczęki słysząc „Don’t Trip” z Ice Cube’emDr. Dre w gościnnych zwrotkach. Pomiędzy piosenkami, jak to zwykle w rapie bywa, znajdują się skity. I jak zwykle ich nie znoszę, tak w przypadku Documentary 2 są to ciekawe przerywniki. W jednym można usłyszeć genezę beefu z G-Unit (w formie wywiadu — dziennikarzem jest Sway!), stosunek Game’a z jedną z dziewczyn z dzielnicy, czy, uwaga, spotkanie z Felicią, znaną ćpunką z filmu Friday, która wszystko pożycza i oddaje się za crack! Spotkanie to ma miejsce na końcu utworu „Mula” z Yeezusem. Wracając do muzyki, na wyróżnienie zasługuje bezapelacyjnie bezbłędnie dobrany singiel „100”, na którym Compton spotyka się z Toronto. To w tym kawałku Drake zaliczył jedną z najciekawszych i najlepszych swoich zwrotek w roku 2015.

Game’a trzeba, powtarzam, trzeba, szanować. Chociażby za to, że rapując potrafi wylać z siebie siódme poty. Jest to jeden z graczy najbardziej kochających kulturę hip hopu. Ciągle wierzę w bezustanny progres i zajawkę Taylora, a udowodnił to w kolaboracjach z raperami TopDawgEntertainment — „Gang Bang Anyway” z Jay RockiemSchoolboyem, a także w utworze „On Me” — współpracy z Kendrickiem, gdzie pomiędzy raperami z Compton wibruje ta sama chemia, którą kocham od „The City”. W tle sampla Eryki „On & On”, niższy z raperów oznajmia, że za Game’em „pójdzie w ogień”, a sam gospodarz utworu w swojej drugiej zwrotce udowadnia to, o czym wspomniałem na początku tego akapitu — kilkukrotna zmiana flow w trakcie robi nie-sa-mo-wi-te wrażenie! Jeżeli słuchacz nie jest w stanie tego poczuć za pierwszym razem, polecam dokładnie i kilkakrotnie przesłuchać, co i w jaki sposób Game ma do powiedzenia.

Na The Documentary 2 znajduje się dosłownie stos piosenek, które produkcyjnie stoją na wysokim poziomie. Wśród gości (solowych numerów jest mało, ale mówimy o raperze specjalizującym się w kolaboracjach, co wychodzi mu doskonale) znajdują się najważniejsze obecnie nazwiska, a za produkcję odpowiadają najgorętsi teraz i dawniej muzycy. Cały album został zatwierdzony przez Dr. Dre, legendę z Compton. Autor Dokumentu nie wstydzi się opowiadać o swoich uczuciach, rodzinie, historii życia, wspomina zmarłych przyjaciół, oddaje cześć największym raperom, którzy przedwcześnie nas opuścili i twardo używa słów, aby agresywnie przekazać myśli — taka zasada gangsta rapu. The Game to według mnie jeden z najlepszych raperów i osoba ze sporym dorobkiem artystycznym (oczywiście w zakresie west coast rapu i gangsta rapu), a także ze sprawnie pracującym uchem. Porównując sequel do „oryginału”, stwierdzam, że znaleźć można trochę podobieństw, ale dzisiaj, 36-letni Jayceon Taylor to naturalnie już nie ten sam dwudziestosześcioletni świeżak, który nigdy miał nie rapować, a jego kariera zaczęła się od… śpiączki. W 2015 roku dzieli się z fanami swoim bagażem doświadczeń, dekadę temu dopiero raczkował. Game’owi trzeba przyznać, że dał z siebie wszystko. Jeśli „dwójka” nie jest lepsza od poprzednika, to przynajmniej mu dorównuje. So, what it do, Blood?

Recenzja: Jay Rock 90059

Jay Rock

90059 (2015)

Top Dawg Entertainment

Musiały upłynąć cztery długie lata, abyśmy mogli odsłuchać kolejny pełnoprawny krążek od Jay Rocka. Szerszej publiczności znany z pojawienia się na „Money Trees” Kendricka Lamara, czy utworu „Hood Gone Love It”, który pojawił się w soundtracku do najnowszej części serii gier GTA. Przez te cztery lata w całym T.D.E. działo się naprawdę dużo, krążki wydali zarówno King Kunta (o dziwo, nawet trzy), Schoolboy Q, SZA, Ab-Soul czy nawet Isaiah Rashad. Przez swoją nieobecność (zaznaczoną wprawdzie kilkoma featuringami), tylko najwięksi fani nie zapomnieli o niekwestionowanym talencie rapera.

90059 to kod pocztowy dla Watts w Kalifornii. I jeżeli można zwizualizować sobie tę płytę tylko jednym słowem, jest to właśnie Kalifornia. Zapomnij tylko o pop rapowej, widealizowanej otoczce i zanurz się w klimacie drugiego sezonu True Detective, albo świetnego thrillera z Bradem Pittem i Davidem Duchovnym. Po okolicy oprowadzi Cię sam gospodarz, bo nie ma wątpliwości, że Jay Rock doskonale odnajduje się w tej mroczniejszej części amerykańskiego snu. Kinowe wręcz przywiązanie do szczegółów w warstwie lirycznej płyty sprawia, że przesiąknięcie całością nikomu nie sprawi trudności. Od wprowadzającego „Necessary” po końcowe „The Message” ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że wszystkie zmagania się, nie ma co się oszukiwać, gangstera, są w stu procentach prawdziwe.

Co więcej, im dłużej i skrupulatniej analizujemy cały album, tym jest jeszcze lepiej. Rewelacyjna warstwa tekstowa wsparta jest naprawdę imponującym warsztatem. Od spokojnego płynięcia po bicie przez wściekłe, prawie furiackie atakowanie kolejnych wersów, po wciągające storytellingi i śpiewane refreny (ukryte pod alter ego Lance Skiiiwalker), technicznie absolutnie nie można się nudzić, tak samo jak nie ma takiej możliwości aby nie zacząć najzwyczajniej się bujać do najróżniejszego flow jakim dysponuje raper. Odrobinę razi zbyt wyraźna inspiracja ODB w tytułowym utworze, ale jest to zdecydowanie kwestia do przełknięcia przy całości. Całości, której jeszcze większej pikanterii daje potężna lista ksywek na występach gościnnych. Dwa kawałki z Kendrickiem, melodyjne refreny od Isaiaha Rashada i SZA i przede wszystkim – mocarny posse cut całego Black Hippy w postaci rozbujanego „Vice City”. Postawienie na najbliższych ziomków z wytwórni okazało się strzałem w dziesiątkę, z drugiej strony – kto nie chciałby nagrywać z Lamarem albo Schoolboyem? Dawno nie słyszałem tak świetnie wyważonej płyty pod tym względem, bez dwóch zdań wszystkie są na odpowiednim poziomie i w odpowiednim miejscu.

Ostatnim elementem tej układanki jest o dziwo spójny przekrój różnych odmian rapu, mamy West Coastowe „Money Trees Deuce” (tak tak, to ukłon w stronę Good Kid, M.A.A.D City), kalifornijskie oczko do Dre w „Necessary”, hołd dla J Dilli w „Fly On the Wall”, przebrzmiewające Southernplayalistic w „Wanna Ride”. Przyjemnie jest usłyszeć tak różne odłamy rapu, w pewien sposób znajome, bez poczucia bezczelnego skopiowania całości.

BARDZO przyjemnie słucha się tak przemyślanej i dopracowanej płyty, z jednej strony zróżnicowanej, z drugiej spiętą klamrą bardzo ciemną barwą brzmienia. Na taki album wato było czekać nawet cztery lata.

Nowy teledysk: Jay Rock & Black Hippy „Vice City”

black hippy

Z pomocą fanów czy nie, premiera nowego albumu Jaya Rocka ustalona została ostatecznie na niesławny 11 września, tak więc już od dzisiaj 90059 jest do nabycia w najlepszych muzycznych sklepach internetowych, pod warunkiem że jest to iTunes. Z tej okazji raper wypuścił klip do utworu, na który chyba wszyscy czekaliśmy najbardziej. „Vice City” przypomina albo zapoznaje słuchaczy z faktem, że Rock jest członkiem Black Hippy — kwartetu, w skład którego wchodzą również Ab-Soul, ScHoolboy Q i oczywiście Kendrick Lamar. Piosenka bynajmniej nie jest hołdem dla ich ulubionej gry z serii Grand Theft Auto, a raczej dokumentacją zmian w ich życiu, jakie dokonały się od czasu wypłynięcia na szerokie wody muzycznego biznesu.

Okładka i tracklista albumu Jaya Rocka

jayrock-90059-cover-1024x1024

Odkąd rapowy kolektyw Black Hippy wdał się na dobre w łaski szerszego odbiorcy, usłyszeliśmy sporo nowej muzyki od Kendricka Lamara, Ab-Soula i ScHoolboya Q, ale nie za wiele od seniora grupy. Jay Rock i wydawcy z TDE zapewniają nas, że już niedługo czeka nas premiera wyczekiwanego cztery lata drugiego albumu rapera. Bardzo możliwe, że jeszcze w tym miesiącu (co ciekawe, według iTunes będzie to sierpień… 2016 roku). Tytuł projektu brzmi 90059, tak samo jak tytuł promującego go właśnie singla (teledysk poniżej), trochę dziwacznego zresztą. Znamy również tracklistę, według której na krążku znajdzie się 11 utworów, w tym kolaboracje z SZA, Isaiah Rashadem, Bustą Rhymesem, no i naturalnie z resztą Black Hippy — w utworze o wymownym dla miłośników gier tytule „Vice City”.

1. „Necessary”
2. „Easy Bake” feat. Kendrick Lamar & SZA
3. „Gumbo”
4. „Wanna Ride” feat. Isaiah Rashad
5. „The Ways” feat. SiR
6. „Telegram (Goin Crazy)” feat. Lance Skiiiwalker
7. „90059”
8. „Vice City” feat. Black Hippy
9. „Fly on the Wall” feat. Busta Rhymes
10. „Money Trees Deuce”
11. „The Message”

Nowy teledysk: Jay Rock „Money Trees Deuce”

jay-rock-moneytreesdeuce

Jay Rock nagrał solowy sequel do bangera K.Dota, „Money Trees Deuce”. Nasz czarny z Watts w Kalifornii udowadnia swoją wartość lirycznie, a tym samym pokazuje dlaczego jest w labelu tuż obok Lamara. Rock w klipie ucieka przed policją, po czym wszystko zdaje się jakby wokół niego poruszać w przyśpieszonym tempie. Koniec końców to chyba metaforyczne pieniężne drzewa ścigają rapera. Czas do przemyśleń, niezależnie nakręcony teledysk dostępny jest poniżej.

PS W tym roku ma się ukazać drugi album, follow-up do Follow Me Home, jednakże dokładna data nie jest jeszcze znana.

Nowy utwór: Jay Rock „Parental Advisory”

jay-rock-parental-advisory

Jay Rock jest raperem, na którego album długogrający czekam z ogromną niecierpliwością. Jego charakterystyczny niski i gruby głos jest tym, czego szuka się, a przynajmniej powinno, w gangsta rapie. Niedługo po wydaniu singla „i” przez kolegę z wytwórni, a naszego ulubieńca, Kendricka, raper z Watts przedstawia „Parental Advisory”. Agresywnie, jak zwykle, możemy usłyszeć co nieco o mieście Rocka oraz o Bloodsach, natomiast całość okraszona jest ciężkim, west coast-owym bitem od SmokeyGotBeatz. Poniżej ostrzeżenie od reprezentanta TopDawgEntertainment.

Wieści z obozu Black Hippy

Black Hippy to ekipa, na którą od jakiegoś czasu skierowane są spojrzenia większości ogarniętych słuchaczy hip hopu. Żeby nie robić z soulbowl.pl strony będącej fanklubem Kendricka Lamara, Jaya Rocka, Schoolboya QAb-Soula, postaraliśmy się najważniejsze newsy ich dotyczące skumulować w jednym miejscu.

(więcej…)

Recenzja: cztery kalifornijskie hip hopowe płyty ostatnich miesięcy

Obserwując przez ostatnich kilka lat sytuację na kalifornijskiej scenie ciężko uwierzyć, że kiedyś był to drugi, po Nowym Jorku, ośrodek rozwoju hip hopu. Niegdyś Los Angeles i jego okolice generowały rap przepełniony świeżością, cechujący się zupełnie innym podejściem do tekstów i muzyki, posiadający własne podgatunki (g-funk, hyphy), a także imponujący rozwojem sceny alternatywnej dla gangsterskiej stylistyki. Obecnie po czasach świetności Cali pozostały jedynie wspomnienia. Można zawsze jednak mieć nadzieję, że będzie lepiej. W tej chwili na całej amerykańskiej scenie trwa wymiana pokoleń, pojawia się coraz więcej nowych twarzy gotowych wnieść coś świeżego i dobrego do hip hopu. Jest więc szansa, że i kalifornijska scena coś na tym ugra. Poniżej prezentuję cztery krótkie recenzje albumów młodych rapowych twórców, z których każdy ma zupełnie inne podejście do muzyki, którą tworzy, ale wszyscy razem dają nam wyraźnie znać, że coś zaczyna się zmieniać. (więcej…)

Nowy teledysk: Jay Rock „Code Red” ft. Kendrick Lamar

Jay Rock funduje nam obrazek do kolejnego singla z płyty Follow Me Home. „Code Red” na featuringu z Kendrick’iem Lamar’em buja aż miło. Szkoda więc, że fajny numer ma tak słaby teledysk. Mam wrażenie, że kręcenie odbyło się za pomocą aparatu komórkowego. Wy też? Zgodzicie się chyba ze mną, że nie wygląda to zbyt dobrze. Prosimy o większe dofinansowanie projektów z zakresu twórczości Johnego!