jay rock

Nowy teledysk: Jay Rock, Kendrick Lamar, Future, James Blake „King’s Dead”

Po niezwykle barwnym i efektownym teledysku do „All The Stars” otrzymujemy kolejne wideo z albumu promującego film Black Panther. Tym razem Dave Meyers i „the little homies” wzięli na warsztat kawałek „King’s Dead”. Pamiętacie Kendricka tańczącego na słupie sygnalizacji świetlnej w „Alright”? Teraz twórcy przebili samych siebie. Klip otwiera kadr, w którym Kung Fu Kenny rapuje, siedząc jednocześnie na czubku palmy. Podobnych ujęć jest w klipie dużo więcej i trzeba przyznać, że ekipa Top Dawg postawiła poprzeczkę dosyć wysoko.

Kendrick Lamar, Jay Rock i Future we wspólnym kawałku

W dzisiejszych czasach coraz trudniej wyobrazić sobie wielką filmową produkcję bez towarzyszącej jej ścieżki dźwiękowej. Hucznie zapowiadany obraz Black Panther to gratka nie tylko dla fanów ekranizacji komiksów, ale także dla miłośników czarnych brzmień. W sieci pojawił się właśnie drugi singiel z gwiazdorsko obsadzonego soundtracku. Gospodarzem kawałka „King’s Dead” jest Jay Rock, a towarzyszą mu K.Dot oraz Future. Później na moment pojawia się jeszcze James Blake, ale w drugiej części utworu, niczym w „DNA”, Kendrick całkowicie przejmuje inicjatywę. Numer wyprodukowali Mike Will Made-It oraz Teddy Walton. Pełna wersja ścieżki dźwiękowej będzie mieć swoją premierę 9 lutego, a dla tych, którzy nie są fanami komiksów mamy inną wiadomość – „King’s Dead” to także pierwsza oficjalna zapowiedź nowego albumu Jay Rocka. Nie wiadomo jeszcze kiedy ukaże się następca 90059, ale będziemy niecierpliwie wypatrywać kolejnych newsów.

Plany wydawnicze Top Dawg Entertainment

tde

Anthony Tiffith, czyli innymi słowy Top Dawg z Top Dawg Entertainment,opublikował dzisiaj rozpiskę, z której możemy odczytać aktualne plany wydawnicze jego niewielkiego, ale przepełnionego talentami labelu. Oczywiście trzeba ją potraktować z przymrużeniem oka, pamiętamy że jego obietnica wydania sześciu albumów w 2014 roku rozłożyła się również i na 2015 rok. Tak czy inaczej czegoś tam się można dowiedzieć. Na przykład tego, ze drugi oficjalny album ScHoolboya Q jest już praktycznie gotowy i jest na etapie czyszczenia sampli. Oby to czyszczenie nie zaowocowało wurzyceniem jakiegoś wartościowego utworu, jak to było w przypadku jego poprzedniego projektu. Na zaawansowanym etapie są także prace nad kolejnymi krążkami SZy i Isaiaha Rashada. Swój materiał miksuje już także Ab-Soul. Wpisy dotyczące Kendricka Lamara i Jay Rocka brzmią raczej tajemniczo, ale tak jakby chciały nas nastawić na nową muzykę od nich jeszcze w 2016. Ciekawie prezentuje się rubryka „nowi artyści”, według której label ma wydać niedługo dwóch świeżaków, na razie oznaczonych jako Jan Kowalski 1 i Jan Kowalski 2. Największa bomba jednak znajduje się na samym dole. 2017, album Black Hippy? Od dawna powtarzam, że wspólny krążek K-Dota, Jaya, Q i Soula jest dokładnie tym, czego rap gra najbardziej potrzebuje. Napis „praying” nie obiecuje może zbyt wiele, ale lepsze to niż zupełne zaprzeczanie powstawania takiego albumu, jakie miało miejsce wcześniej. Trzymam kciuki, że plan ten został zrealizowany przynajmniej w połowie. To i tak byłaby satysfakcjonująca dawka dobrej muzyki.

Nowy teledysk: BJ The Chicago Kid „A Day In My Mind”

BJTCK
BJ The Chicago Kid ani myśli o zwalnianiu tempa. I bardzo dobrze, bo jego talent jest ogromny, a teraz w końcu świeci pełnym blaskiem. Artysta tym razem prezentuje teledysk, który jest połączeniem dwóch zgoła odmiennych utworów. Pierwszy z nich to niewydany na płycie In My Mind, agresywny, hip-hopowy „Oh My God”, stworzony przy współpracy z Jay Rockiem. Drugi to znany już „Woman’s World” – spokojny, soulowy. Taka mieszanka została nam zaserwowana na jednym, czarno-białym teledysku. Koniecznie go sprawdźcie!

Nowy remiks: Jay Rock feat. Kendrick Lamar & SZA „Traffic Jam (Easy Bake Remix)”

jay rock

Na tegorocznym albumie Jay Rocka znalazł się utwór zatytułowany „Easy Bake”, w którym udzieliła się trójka z podopiecznych wytwórni Top Dawg Entertainment. Oprócz gospodarza, gościnny występ zaliczył Kendirck Lamar, który nawijał wspólną zwrotkę z Jay Rockiem, wymieniając się co kilka wersów. Pod koniec utworu zaśpiewała SZA, a podczas jej partii beat brzmiał zupełnie inaczej, co stanowiło ciekawe zakończenie numeru. Swego czasu Jay Rock wspomniał o dograniu przez Kendricka zwrotki do outra „Easy Bake”, czego efekty tego możemy usłyszeć w postaci remixu tego utworu zatytułowanego „Traffic Jam (Easy Bake Remix)”. Całość została oparta o podkład, który słyszeliśmy w końcówce oryginalnego kawałka. Trzeba przyznać, że nowa wersja niesamowicie buja!

Recenzja: The Game The Documentary 2 & 2.5

The-Game-Documentary-2-cover-art

The Game

The Documentary 2 & 2.5 (2015)

Blood Money/Universal

Dziesięć lat temu świat usłyszał debiutancki krążek 26-letniego wówczas The Game’a, The Documentary. Raper z Compton wszedł „na salony” i wbił się w grono najpopularniejszych raperów bardzo szybko, ze względu na ówczesną siłę przebicia labelu 50 Centa, G-Unit. Płyta sprzedała się w ilości ponad pół miliona w ciągu pierwszego tygodnia i stała się klasykiem west coast rapu. Od tamtej pory Game miał swoje wzloty i upadki: beef z 50, sprzeczki z Dr. Dre, nagranie wielu szlagierów hip-hopowych czy świetne sprawdzenie się w roli ojca. Swój sukces Jayceon Taylor zawdzięcza, w dużej mierze, również gościom na swoich albumach, bowiem jest to raper, u którego na tracklistach znajdują się największe nazwiska muzyki rozrywkowej. Czy sequel debiutu, który pojawia się po dziesięciu latach, dorównuje pierwowzorowi? A może go przebija?

Tak na dobrą sprawę, kolosalnie istotnym faktem jest to, że The Documentary 2 okazało się być wydawnictwem dwupłytowym, gdzie druga część swoją premierę miała tydzień po jedynce. Na obu dyskach znajduje się razem 36 kawałków, co daje grubo ponad dwie godziny czystego gangsta rapu i solidnego, soczystego miejscami g-funku. Warto wspomnieć także o tym, jak płyty te wyglądają (razem z bookletami). Dysk pierwszy jest koloru czerwonego, we wzory bandany. Dysk drugi natomiast jest niebieski, co łącząc symbolizuje barwy legendarnych gangów Bloods & Crips (powszechnie wiadomym jest, że Game należał do Cedar Block Piru Bloods). Dlaczego o tym wspominam? Między innymi dlatego, że w tekstach utworów na obu płytach, słowa takie jak Blood czy Compton padają w dziesiątkach, jeśli nie setkach razy. Uspokajam jednak — to nie jedyne wyrażenia, jakie idzie usłyszeć. Jak, i w ogóle, czy udało się w tych okolicznościach zachować spoistość materiału? Otóż… biorąc pod uwagę tegoroczne To Pimp A Butterfly Kendricka, trzeba powiedzieć sobie szczerze — Lamar chciał przekazać konkretną wiadomość. Jego materiał wbrew pozorom jest skupiony na stronie lirycznej, a sam Duckworth miał specjalną agendę. Żałuję, że K.Dot nie ma takiego ucha do bitów, jakie posiada Game. Wybory autora „How We Do” są najczęściej trafne, a nierzadko wyśmienite. Wśród producentów pojawiły się gdzieniegdzie identyczne nazwiska, jak w przypadku pierwszego albumu: Cool & Dre, Dr. Dre, Kanye, a także wiele innych, ważnych osobistości, wśród których są między innymi: DJ Premier, Boi-1-da, will.i.am, czy Hit-Boy. Pomimo tak wielu różnych postaci, muzycznie jest w miarę jednolicie — podobnie jak w pierwowzorze, dużo jest fortepianu, ciężkich bębnów, ale także lekkich, świeżych syntezatorów i wyświechtanych werbli. Agresywne kawałki przeplatają się z numerami o seksie. Nie brakuje też wzmianek o rodzinie Jayceona — o Tiffney, która nie może znieść ojca swoich dzieci, o dzieciakach, które są dla Game’a całym światem i fakt, że ten jest twardzielem, momentami przygasa, powodując uśmiech na twarzy słuchacza.

Mój ulubiony Blood na swój wielki album miał opracowany koncept — od początku do końca ważna jest historia z west side. Tam, wśród pistoletów, cracku i czerwonych bandan, znalazło się też miejsce na puszysty g-funk („Quiks Groove”) oraz refleksyjny, spokojny, zachodni rap („Life”) — tu pokłony za bit i dobór sampla dla Tone’a Masona — ten numer jest idealny na outro. Nie sposób nie otworzyć szeroko szczęki słysząc „Don’t Trip” z Ice Cube’emDr. Dre w gościnnych zwrotkach. Pomiędzy piosenkami, jak to zwykle w rapie bywa, znajdują się skity. I jak zwykle ich nie znoszę, tak w przypadku Documentary 2 są to ciekawe przerywniki. W jednym można usłyszeć genezę beefu z G-Unit (w formie wywiadu — dziennikarzem jest Sway!), stosunek Game’a z jedną z dziewczyn z dzielnicy, czy, uwaga, spotkanie z Felicią, znaną ćpunką z filmu Friday, która wszystko pożycza i oddaje się za crack! Spotkanie to ma miejsce na końcu utworu „Mula” z Yeezusem. Wracając do muzyki, na wyróżnienie zasługuje bezapelacyjnie bezbłędnie dobrany singiel „100”, na którym Compton spotyka się z Toronto. To w tym kawałku Drake zaliczył jedną z najciekawszych i najlepszych swoich zwrotek w roku 2015.

Game’a trzeba, powtarzam, trzeba, szanować. Chociażby za to, że rapując potrafi wylać z siebie siódme poty. Jest to jeden z graczy najbardziej kochających kulturę hip hopu. Ciągle wierzę w bezustanny progres i zajawkę Taylora, a udowodnił to w kolaboracjach z raperami TopDawgEntertainment — „Gang Bang Anyway” z Jay RockiemSchoolboyem, a także w utworze „On Me” — współpracy z Kendrickiem, gdzie pomiędzy raperami z Compton wibruje ta sama chemia, którą kocham od „The City”. W tle sampla Eryki „On & On”, niższy z raperów oznajmia, że za Game’em „pójdzie w ogień”, a sam gospodarz utworu w swojej drugiej zwrotce udowadnia to, o czym wspomniałem na początku tego akapitu — kilkukrotna zmiana flow w trakcie robi nie-sa-mo-wi-te wrażenie! Jeżeli słuchacz nie jest w stanie tego poczuć za pierwszym razem, polecam dokładnie i kilkakrotnie przesłuchać, co i w jaki sposób Game ma do powiedzenia.

Na The Documentary 2 znajduje się dosłownie stos piosenek, które produkcyjnie stoją na wysokim poziomie. Wśród gości (solowych numerów jest mało, ale mówimy o raperze specjalizującym się w kolaboracjach, co wychodzi mu doskonale) znajdują się najważniejsze obecnie nazwiska, a za produkcję odpowiadają najgorętsi teraz i dawniej muzycy. Cały album został zatwierdzony przez Dr. Dre, legendę z Compton. Autor Dokumentu nie wstydzi się opowiadać o swoich uczuciach, rodzinie, historii życia, wspomina zmarłych przyjaciół, oddaje cześć największym raperom, którzy przedwcześnie nas opuścili i twardo używa słów, aby agresywnie przekazać myśli — taka zasada gangsta rapu. The Game to według mnie jeden z najlepszych raperów i osoba ze sporym dorobkiem artystycznym (oczywiście w zakresie west coast rapu i gangsta rapu), a także ze sprawnie pracującym uchem. Porównując sequel do „oryginału”, stwierdzam, że znaleźć można trochę podobieństw, ale dzisiaj, 36-letni Jayceon Taylor to naturalnie już nie ten sam dwudziestosześcioletni świeżak, który nigdy miał nie rapować, a jego kariera zaczęła się od… śpiączki. W 2015 roku dzieli się z fanami swoim bagażem doświadczeń, dekadę temu dopiero raczkował. Game’owi trzeba przyznać, że dał z siebie wszystko. Jeśli „dwójka” nie jest lepsza od poprzednika, to przynajmniej mu dorównuje. So, what it do, Blood?

Recenzja: Jay Rock 90059

Jay Rock

90059 (2015)

Top Dawg Entertainment

Musiały upłynąć cztery długie lata, abyśmy mogli odsłuchać kolejny pełnoprawny krążek od Jay Rocka. Szerszej publiczności znany z pojawienia się na „Money Trees” Kendricka Lamara, czy utworu „Hood Gone Love It”, który pojawił się w soundtracku do najnowszej części serii gier GTA. Przez te cztery lata w całym T.D.E. działo się naprawdę dużo, krążki wydali zarówno King Kunta (o dziwo, nawet trzy), Schoolboy Q, SZA, Ab-Soul czy nawet Isaiah Rashad. Przez swoją nieobecność (zaznaczoną wprawdzie kilkoma featuringami), tylko najwięksi fani nie zapomnieli o niekwestionowanym talencie rapera.

90059 to kod pocztowy dla Watts w Kalifornii. I jeżeli można zwizualizować sobie tę płytę tylko jednym słowem, jest to właśnie Kalifornia. Zapomnij tylko o pop rapowej, widealizowanej otoczce i zanurz się w klimacie drugiego sezonu True Detective, albo świetnego thrillera z Bradem Pittem i Davidem Duchovnym. Po okolicy oprowadzi Cię sam gospodarz, bo nie ma wątpliwości, że Jay Rock doskonale odnajduje się w tej mroczniejszej części amerykańskiego snu. Kinowe wręcz przywiązanie do szczegółów w warstwie lirycznej płyty sprawia, że przesiąknięcie całością nikomu nie sprawi trudności. Od wprowadzającego „Necessary” po końcowe „The Message” ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że wszystkie zmagania się, nie ma co się oszukiwać, gangstera, są w stu procentach prawdziwe.

Co więcej, im dłużej i skrupulatniej analizujemy cały album, tym jest jeszcze lepiej. Rewelacyjna warstwa tekstowa wsparta jest naprawdę imponującym warsztatem. Od spokojnego płynięcia po bicie przez wściekłe, prawie furiackie atakowanie kolejnych wersów, po wciągające storytellingi i śpiewane refreny (ukryte pod alter ego Lance Skiiiwalker), technicznie absolutnie nie można się nudzić, tak samo jak nie ma takiej możliwości aby nie zacząć najzwyczajniej się bujać do najróżniejszego flow jakim dysponuje raper. Odrobinę razi zbyt wyraźna inspiracja ODB w tytułowym utworze, ale jest to zdecydowanie kwestia do przełknięcia przy całości. Całości, której jeszcze większej pikanterii daje potężna lista ksywek na występach gościnnych. Dwa kawałki z Kendrickiem, melodyjne refreny od Isaiaha Rashada i SZA i przede wszystkim – mocarny posse cut całego Black Hippy w postaci rozbujanego „Vice City”. Postawienie na najbliższych ziomków z wytwórni okazało się strzałem w dziesiątkę, z drugiej strony – kto nie chciałby nagrywać z Lamarem albo Schoolboyem? Dawno nie słyszałem tak świetnie wyważonej płyty pod tym względem, bez dwóch zdań wszystkie są na odpowiednim poziomie i w odpowiednim miejscu.

Ostatnim elementem tej układanki jest o dziwo spójny przekrój różnych odmian rapu, mamy West Coastowe „Money Trees Deuce” (tak tak, to ukłon w stronę Good Kid, M.A.A.D City), kalifornijskie oczko do Dre w „Necessary”, hołd dla J Dilli w „Fly On the Wall”, przebrzmiewające Southernplayalistic w „Wanna Ride”. Przyjemnie jest usłyszeć tak różne odłamy rapu, w pewien sposób znajome, bez poczucia bezczelnego skopiowania całości.

BARDZO przyjemnie słucha się tak przemyślanej i dopracowanej płyty, z jednej strony zróżnicowanej, z drugiej spiętą klamrą bardzo ciemną barwą brzmienia. Na taki album wato było czekać nawet cztery lata.

Nowy teledysk: Jay Rock & Black Hippy „Vice City”

black hippy

Z pomocą fanów czy nie, premiera nowego albumu Jaya Rocka ustalona została ostatecznie na niesławny 11 września, tak więc już od dzisiaj 90059 jest do nabycia w najlepszych muzycznych sklepach internetowych, pod warunkiem że jest to iTunes. Z tej okazji raper wypuścił klip do utworu, na który chyba wszyscy czekaliśmy najbardziej. „Vice City” przypomina albo zapoznaje słuchaczy z faktem, że Rock jest członkiem Black Hippy — kwartetu, w skład którego wchodzą również Ab-Soul, ScHoolboy Q i oczywiście Kendrick Lamar. Piosenka bynajmniej nie jest hołdem dla ich ulubionej gry z serii Grand Theft Auto, a raczej dokumentacją zmian w ich życiu, jakie dokonały się od czasu wypłynięcia na szerokie wody muzycznego biznesu.

Okładka i tracklista albumu Jaya Rocka

jayrock-90059-cover-1024x1024

Odkąd rapowy kolektyw Black Hippy wdał się na dobre w łaski szerszego odbiorcy, usłyszeliśmy sporo nowej muzyki od Kendricka Lamara, Ab-Soula i ScHoolboya Q, ale nie za wiele od seniora grupy. Jay Rock i wydawcy z TDE zapewniają nas, że już niedługo czeka nas premiera wyczekiwanego cztery lata drugiego albumu rapera. Bardzo możliwe, że jeszcze w tym miesiącu (co ciekawe, według iTunes będzie to sierpień… 2016 roku). Tytuł projektu brzmi 90059, tak samo jak tytuł promującego go właśnie singla (teledysk poniżej), trochę dziwacznego zresztą. Znamy również tracklistę, według której na krążku znajdzie się 11 utworów, w tym kolaboracje z SZA, Isaiah Rashadem, Bustą Rhymesem, no i naturalnie z resztą Black Hippy — w utworze o wymownym dla miłośników gier tytule „Vice City”.

1. „Necessary”
2. „Easy Bake” feat. Kendrick Lamar & SZA
3. „Gumbo”
4. „Wanna Ride” feat. Isaiah Rashad
5. „The Ways” feat. SiR
6. „Telegram (Goin Crazy)” feat. Lance Skiiiwalker
7. „90059”
8. „Vice City” feat. Black Hippy
9. „Fly on the Wall” feat. Busta Rhymes
10. „Money Trees Deuce”
11. „The Message”

Nowy teledysk: Jay Rock „Money Trees Deuce”

jay-rock-moneytreesdeuce

Jay Rock nagrał solowy sequel do bangera K.Dota, „Money Trees Deuce”. Nasz czarny z Watts w Kalifornii udowadnia swoją wartość lirycznie, a tym samym pokazuje dlaczego jest w labelu tuż obok Lamara. Rock w klipie ucieka przed policją, po czym wszystko zdaje się jakby wokół niego poruszać w przyśpieszonym tempie. Koniec końców to chyba metaforyczne pieniężne drzewa ścigają rapera. Czas do przemyśleń, niezależnie nakręcony teledysk dostępny jest poniżej.

PS W tym roku ma się ukazać drugi album, follow-up do Follow Me Home, jednakże dokładna data nie jest jeszcze znana.

Nowy utwór: Jay Rock „Parental Advisory”

jay-rock-parental-advisory

Jay Rock jest raperem, na którego album długogrający czekam z ogromną niecierpliwością. Jego charakterystyczny niski i gruby głos jest tym, czego szuka się, a przynajmniej powinno, w gangsta rapie. Niedługo po wydaniu singla „i” przez kolegę z wytwórni, a naszego ulubieńca, Kendricka, raper z Watts przedstawia „Parental Advisory”. Agresywnie, jak zwykle, możemy usłyszeć co nieco o mieście Rocka oraz o Bloodsach, natomiast całość okraszona jest ciężkim, west coast-owym bitem od SmokeyGotBeatz. Poniżej ostrzeżenie od reprezentanta TopDawgEntertainment.

Wieści z obozu Black Hippy

Black Hippy to ekipa, na którą od jakiegoś czasu skierowane są spojrzenia większości ogarniętych słuchaczy hip hopu. Żeby nie robić z soulbowl.pl strony będącej fanklubem Kendricka Lamara, Jaya Rocka, Schoolboya QAb-Soula, postaraliśmy się najważniejsze newsy ich dotyczące skumulować w jednym miejscu.

(więcej…)

Recenzja: cztery kalifornijskie hip hopowe płyty ostatnich miesięcy

Obserwując przez ostatnich kilka lat sytuację na kalifornijskiej scenie ciężko uwierzyć, że kiedyś był to drugi, po Nowym Jorku, ośrodek rozwoju hip hopu. Niegdyś Los Angeles i jego okolice generowały rap przepełniony świeżością, cechujący się zupełnie innym podejściem do tekstów i muzyki, posiadający własne podgatunki (g-funk, hyphy), a także imponujący rozwojem sceny alternatywnej dla gangsterskiej stylistyki. Obecnie po czasach świetności Cali pozostały jedynie wspomnienia. Można zawsze jednak mieć nadzieję, że będzie lepiej. W tej chwili na całej amerykańskiej scenie trwa wymiana pokoleń, pojawia się coraz więcej nowych twarzy gotowych wnieść coś świeżego i dobrego do hip hopu. Jest więc szansa, że i kalifornijska scena coś na tym ugra. Poniżej prezentuję cztery krótkie recenzje albumów młodych rapowych twórców, z których każdy ma zupełnie inne podejście do muzyki, którą tworzy, ale wszyscy razem dają nam wyraźnie znać, że coś zaczyna się zmieniać. (więcej…)

Nowy teledysk: Jay Rock „Code Red” ft. Kendrick Lamar

Jay Rock funduje nam obrazek do kolejnego singla z płyty Follow Me Home. „Code Red” na featuringu z Kendrick’iem Lamar’em buja aż miło. Szkoda więc, że fajny numer ma tak słaby teledysk. Mam wrażenie, że kręcenie odbyło się za pomocą aparatu komórkowego. Wy też? Zgodzicie się chyba ze mną, że nie wygląda to zbyt dobrze. Prosimy o większe dofinansowanie projektów z zakresu twórczości Johnego!