kevin abstract

#FridayRoundup: Kevin Abstract, Matt Martians, Ezra Collective i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem to m.in. pełny longplay Kevina Abstracta, kolejne muzyczne odsłony Matta Martiansa z The Internet i Cheta Fakera pod prawdziwym nazwiskiem (jako Nick Murphy), wysmakowany debiut brytyjskiego jazzowego kolektywu Ezra, zaskakujący krążek od utalentowanej Rico Nasty i oczekiwany album Schoolboya Q. Jeszcze więcej nowości znajdziecie na playliście na samym dole artykułu.


Arizona Baby

Kevin Abstract

Question Everything

Po dwóch tygodniach zabawy w kotka i myszkę, z żonglerką tytułami i okładkami na pierwszym planie, lider Brockhampton w tym tygodniu podzielił się zgodnie z zapowiedzią finalną wersją długogrającego następcy American Boyfriend z 2016 roku. Krążek zatytułowany (jednak) Arizona Baby ostatecznie pomieścił nieco ponad pół godziny muzyki, na które złożyło się 11 utworów — sześć upublicznionych wcześniej w formie dwóch epek i pięć zupełnie nowych numerów. Po raz kolejny Abstract prezentuje tu własną wizję progresywnego hip hopu, w którym inspiracje Frankiem Oceanem i Outkast łączą się z psychodeliczną mieszanką soulu i jazzu. —Kurtek


The Last Party

Matt Martians

3qtr

Po fantastycznym, ale trochę przegapionym przez krytykę i niedocenionym przez słuchaczy debiucie Matta Martiansa The Drum Chord Theory z 2017 roku muzyk The Internet wraca z nową płytą. W zeszły piątek na serwisy streamingowe trafił pierwszy singiel promujący album zatytułowany „Knock Knock” wyprodukowany przez Omara Apollo i Dreamboya Oscara, ale Martians postanowił iść za ciosem i cały krążek zatytułowany The Last Party oddać w ręce słuchaczy ledwie tydzień później. Płyta wpisuje się w trwającą od zeszłorocznej edycji GOOD Fridays tendencję do nagrywania zwięzłych longplayów — na albumie znalazło się zaledwie 8 numerów, ale jego krótki przebieg zasilają Mac DeMarco, Steve Lacy, Baby Rose i Patrick Paige II. Po raz kolejny Martians sygnuje swoim nazwiskiem pierwszorzędny neo-soul, którego sympatycy nie tylko The Internet, ale i Thundercata, i Soulquarians nie mogą sobie odpuścić. —Kurtek


You Can’t Steal My Joy

Ezra Collective

Enter the Jungle

Swoje nieszablonowe połączenie jazzu, afrobeatów, soulu, a nawet elementów muzyki grime, pięcioosobowy skład z Londynu znany jako Ezra Collective miał okazję przedstawić już nam na kilku singlach oraz dwóch świetnie przyjętych epkach. Wreszcie nadszedł czas na wielce oczekiwany, debiutancki krążek zespołu, zatytułowany You Can‚t Steal My Joy. Na albumie gościnnie pojawią się brytyjski raper Loyle Carner, członkowie kolejnego znakomitego bandu grającego nowy jazz, czyli Kokoroko oraz zjawiskowa Jorja Smith, śpiewająca na znanym już od dłuższego czasu singlu „Reason In Disguise”, który nie bez przyczyny trafił na naszą listę najlepszych nagrań 2018 roku. Kolejne ujawnione nagrania tylko potwierdziły niesamowitą energię i talent, jakim dysponują młodzi muzycy i wierzymy w to, że udało przenieść się to również na cały krążek. — efdote



CrasH Talk

ScHoolboy Q

Top Dawg Entertainment/Interscope

Na premierę nowego albumu ScHoolboya fani musieli czekać 3 lata. Nie obyło się bez przeszkód – raper dwukrotnie przekładał datę premiery z powodu śmierci Maca Millera i Nipseya Hussle. W końcu CrasH Talk dotarło do naszych głośników. Jak prezentuje się najnowszy album Q? To powrót do bezkompromisowego, ulicznego brzmienia, do którego na przestrzeni lat reprezentant ekipy TDE nas przyzwyczaił. Poza Travisem Scottem pojawiającym się w singlowym „CHopstix”, na krążku udzielili się również YG, Ty Dolla $ign, Kid Cudi, 21 Savage, 6lack i Lil Baby. Wydając Blank Face, Schoolboy wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Czy tym razem udało mu się sprostać oczekiwaniom? — Mateusz


Anger Management

Rico Nasty & Kenny Beats

Sugar Trap

Wspólny projekt Rico i Kenny’ego to coś, na co czekałem z niecierpliwością. Mimo całej miłości wobec singla „Puff Daddy” nagranego z Peggym, to właśnie Rico ze swoją charyzmą najdoszczędniej rozrywała napędzane nu-metalową agresją i trapową motoryką instrumentale producenta, zaś sama raperka również na żadnych innych beatach nie wypadała równie surowo i brutalnie, co właśnie na basowych, prymitywnie prostackich podkładach producenta. Anger Menagment (okraszone ociekającą błogim kiczem okładką na modłę hard rocka z lat 70) to wszystko to, co od takiego duetu oczekiwaliśmy. Jest przede wszystkim intensywnie i agresywnie. Chłodne, pewne siebie flow i wyrazista osobowość artystki nie pozwala nam ani przez moment się nudzić, jednak całość podana jest z taką dawką wyczucia i finezji, że trudno mówić tu o bezmózgim, ślepo agresywnym trapie. Obok numerów opartych o znaną już formułę srogich bangerów (otwierające całość „Cold” czy nagrane z Baauerem i Earthgang „Big Titties”) zdarzają się tracki spokojniejsze i uciekające w korzenny, oldschoolowy hip hop (Relative). EPka budzi emocje i apetyt, ale zdecydowanie potrzeba nam więcej. — Wojtek


Run Fast Sleep Naked

Nick Murphy

Future Classic

Nick Murphy, znany również jako Chet Faker, powraca z nowym materiałem. Ostatnie wydawnictwo od muzyka, epka Missing Link, ukazało się dwa lata temu. Chociaż Nick jest na scenie od lat, to dopiero drugi długogrający album w jego karierze. Run Fast Sleep Naked zapowiedział w marcu, wypuszczając świetne „Sanity”. 11 utworów to wynik czteroletnich podróży wokalisty, który inspiracji muzycznych szukał po całym świecie. Odwiedzając różne kraje, przy okazji udało mu się nagrać część partii wokalnych. Finalne wersje piosenek zostały zrealizowane przy wsparciu orkiestry w studio na Brooklynie. Ci, którzy liczyli na powrót elektroniki rodem z Lockjaw mogą być zawiedzeni, przeważają gitarowe kompozycje i brzmienie Indie. —Polazofia


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Kevin Abstract prezentuje Arizona Baby w pełnej krasie

Po dwóch tygodniach zabawy w kotka i myszkę, z żonglerką tytułami i okładkami na pierwszym planie, lider Brockhampton dziś w nocy podzielił się zgodnie z zapowiedzią finalną wersją długogrającego następcy American Boyfriend z 2016 roku. Krążek zatytułowany (jednak) Arizona Baby ostatecznie pomieścił nieco ponad pół godziny muzyki, na które złożyło się 11 utworów — sześć upublicznionych wcześniej w formie dwóch epek i pięć zupełnie nowych numerów. Po raz kolejny Abstract prezentuje tu własną wizję progresywnego hip hopu, w którym inspiracje Frankiem Oceanem i Outkast łączą się z psychodeliczną mieszanką soulu i jazzu.

#FridayRoundup: Lizzo, Beyoncé, Kevin Abstract i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Co znalazło się w wielkanocnym koszyczku? Długo oczekiwany longplay od Lizzo, kolejna epka Kevina Abstracta, głośny koncertowy materiał Beyoncé, ostatni album legend soulu The O’Jays czy debiut nowego głosu na scenie pop R&B Kelsey Lu.


Cuz I Love You

Lizzo

Nice Life/Atlantic

Trudno uwierzyć, że Cuz I Love You to już trzeci album w dorobku Melissy Viviane Jefferson. Soczyste single, którymi Lizzo dosłownie atakowała nas w ciągu roku, doprowadziły do niecierpliwego poruszenia z gatunku tych, które towarzyszą najczęściej obiecującym debiutantom. Jeżeli oczekiwaliście kolejnej dawki lizzobangerów, będziecie więcej niż zadowoleni. Ten krążek to dynamiczny koktajl z bazą zanurzoną w soulu i R&B, do której dorzucono barwną wkładkę, zawierającą między innymi trap, rap, house czy funk. Oczywiście wszystko w zgodzie z ideą self-love. Zostaje nam tylko życzyć smacznego. — Maja


Ghettobaby

Kevin Abstract

Question Everything

W sieci można znaleźć informacje, że wydane w poprzedni piątek Arizona, Baby to jedynie wstęp do kolejnego solowego długograja Kevina Abstracta, na który złożą się w sumie trzy małe wydawnictwa. I rzeczywiście teoria ta zdaje się potwierdzać szybciej niż można by się spodziewać. Pod tytułem Ghettobaby lider Brockhampton rozszerzył bowiem dzisiaj zeszłotygodniowy materiał o kolejne trzy tytuły, spośród których centralny „Baby Boy” doczekał się nawet teledysku. Po raz kolejny Abstract prezentuje tu własną wizję progresywnego hip hopu, w którym inspiracje Frankiem Oceanem i Outkast łączą się z psychodeliczną mieszanką soulu i jazzu. Kevin obiecuje, że w tym szaleństwie jest metoda i gdy już cały krążek ujrzy światło dzienne, słuchacze zrozumieją jego zamysł artystyczny. Trzymamy za słowo. — Kurtek


Homecoming: The Live Album

Beyoncé

Parkwood

Jesteśmy po pierwszym weekendzie Coachelli, gdzie zawsze wiele się dzieje, ale nawet teraz jeszcze nie zamilkło echo po zeszłorocznym widowisku, które zafundowała tam Beyoncé. Wielu określa je jako „career-defining” i trudno się sprzeciwiać, tym bardziej że sama pani Carter nie skrywa w pełni uzasadnionej dumy z niezapomnianego show — najlepszym na to dowodem jest spełnienie się krążących od pewnego czasu zapowiedzi dotyczących kolaboracji na linii Beyoncé-Netflix. Od dziś w serwisie można oglądać ponaddwugodzinny dokument „Homecoming”, przeprowadzający widzów od konceptu do brawurowej realizacji występu. Na dokładkę — chwała jej za to — Queen B proponuje odsłuch całości materiału zagranego na festiwalowej scenie w formie albumu (i nie jest to Tidal Exclusive!). Od ukazania się Lemonade fani, póki co na próżno, wyczekują kolejnego solowego wydawnictwa (milczenie przerwał dobrze, ale bez szaleństw przyjęty krążek Everything Is Love w duecie z Jayem Z) — znowu trzeba obejść się smakiem, natomiast smak to niewybredny. Zapraszamy na stadion! — Empee


Blood

Kelsey Lu

Columbia

Młoda, zdolna i doceniona przez krytyków Kelsey Lu nie powinna być nikomu obca. Jej debiutancki album Blood, następca EP Church z 2016 roku, został wyprodukowany przez znanego niemieckiego producenta Rodaidha McDonalda, przy dodatkowej współpracy takich nazwisk jak Skrillex, Jamie xx i Adrian Young. Fuzja takich osobowości musi dać zaskakująco pozytywny efekt. Tego powinnismy spodziewać się po debiucie artystki. Church brzmi nieco jak dokonania muzyczne Birdy, z tą jednak różnicą, że do folku dodano wyrazistą elektronikę i pomieszano z bluesem, hip-hopem i R&B. Miejscami klasyka łączy się z psychodelią, przez co płyta, dzięki oryginalności, zapada głęboko w pamięć. Wydawnictwo, pomimo rozpiętości gatunkowej, jest spójne i pokazuje niezwykłą pomysłowość Lu. Sprawdźcie, co przygotowała nietuzinkowa Kelsey. — Forrel


Not Waving, But Drowning

Loyle Carner

Universal Music

Drugi studyjny album Loyle’a to jeszcze bardziej klimatyczny i personalny materiał niż wydany dwa lata temu, debiutancki Yesterday’s Gone. Not Waving, But Drowning otwiera poruszający list do Jean, matki Carnera, a na albumie raper podejmuje tematy związane ze swoją dziewczyną, bliskimi i przyjaciółmi. Całość, jazzująca, lekka i swobodna, wydaje się wyjątkowo ciepła i kameralna, w szczególności za sprawą niejako luźnej kompozycji. Na płycie usłyszymy także m.in. Samphę czy Jorję Smith, lecz obecność gości nie definiuje, a wzbogaca jej brzmienie. Można stwierdzić, że Not Waving, But Drowning to przyzwoity sophomore — było na co czekać! — Klementyna


G Pack, Vol. I

The Doppelgangaz

Groggy Pack

The Doppelgangaz to nietuzinkowy duet nowojorskich MCs i producentów (EP i Matter ov Fact) tworzący boom bap z nieoczywistym, podziemnym twistem. Na najnowszej EPce, zatytułowanej G-Pack, Vol.I żenią klasyczną, oldschoolową formułę z naleciałościami Flatbush Zombies i [psychodeliczną, chłodną, przestrzenną produkcją na modłę bardziej staroszkolnych dokonań Lil Ulgy Mane’a. Całość przyjemnie szumi i powoli się sączy, choć hitów trudno tu uświadczyć. Zostajemy zostawieni z niedosytem, choć może to dobrze skoro to dopiero część pierwsza. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Kevin Abstract przedłuża piątkową epkę o nowe utwory

We wczorajszej audycji Soulbowl mówiłem, że w sieci można znaleźć informacje, że wydane w miniony piątek Arizona, Baby to jedynie wstęp do kolejnego solowego długograja Abstracta, na który złożą się w sumie trzy małe wydawnictwa. I rzeczywiście teoria ta zdaje się potwierdzać szybciej niż można by się spodziewać. Pod tytułem Ghettobaby lider Brockhampton rozszerzył bowiem dzisiaj zeszłotygodniowy materiał o kolejne trzy tytuły, spośród których centralny „Baby Boy” doczekał się teledysku. Ogarnijcie wszystko poniżej.

#FridayRoundup: Anderson .Paak, Omar Apollo, Kevin Abstract i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem to m.in. nowy Anderson .Paak, druga epka zeszłorocznego odkrycia alternatywnego neo-soulu Omara Apollo, nieoczekiwany powrót Kevina Abstracta czy artpopowa odsłona Nory Jones.


Ventura

Anderson .Paak

Aftermath Entertainment

Pamiętacie, jak miesiąc temu pisaliśmy, że Paak nowym albumem rozgrzeje wiosnę? Wygląda na to, że to nie będzie tylko wiosna, ale i lato, jesień, zima, i tak naprawdę każda kolejna pora roku, w której będziecie słuchać Ventury. Mogę być nieobiektywna, ale moim skromnym zdaniem to najlepsze wydawnictwo Andy’ego. Bezbłędni goście (na widok tej listy szczęka mniej lub bardziej obsuwa się w dół), beaty tłuste jak porządne masełko, spójna warstwa liryczna, no i groove, przy którym miękną kolana… Ta płyta płynie własnym nurtem i nie bierze jeńców — po pierwszym odsłuchu trudno uwierzyć, że już koniec. Choć Oxnard jest rodzinnym miastem Paaka, to Ventura stanowi właściwie powrót do neo-soulowego domu, który zbudował krążkami Venice Malibu. Uwierzcie mi, że bardzo chcę coś skrytykować, ale serio nie mam pomysłu. Bajka! — Empee


Friends

Omar Apollo

Omar Apollo

Druga epka wyłowionego z czeluści Soundclouda multiinstrumentalisty jest napakowana stylistycznie niczym line-up showcase’owego festiwalu. Każdy z utworów prowadzi słuchacza w inne rejony. W wielkim skrócie: buńczuczny prince’owski funk spotyka zmysłowe R&B Miguela, a później wsiadają do White Ferrari i wybierają się na disco, włączając przy okazji Auto-Tune’a. Materiał skrzy się od pomysłów prowadzących do wniosku, że ten Omar to musi być fajny gość. Zarazem wystarczy jedna runda takiego pstrokatego, kolażowego bałaganu, by zacząć się zastanawiać, czy na pewno chce się po raz kolejny doświadczać go w całości. — Maja


Arizona Baby

Kevin Abstract

Question Everything

Na najnowszej EP-ce Kevina Abstracta dostajemy zaledwie trzy tracki, ale wprowadzają one w muzyce lidera Brockhampton intrygujące innowacje. Zdecydowanie silniejszym punktem odniesienia w kwestii stylistyki jest  kolektywistyczna działalność artysty niż jego debiutancki album, natomiast w dużo większym stopniu akcentowana  jest tu warstwa instrumentalna i produkcyjna kawałków. Abstract pozwala sobie momentami na swobodne odjazdy w soulowe frazowania dęciaków czy ładnie rozegraną syntezatorową przestrzeń. Dostajemy też charakterystyczne, znane z trylogii Saturation flow poprzetykane zmodyfikowanym głosem wokalisty. Jest smacznie, ale chcemy więcej! —Wojtek


Begin Again

Norah Jones

Blue Note

Po jazzowym debiucie i licznych romansach z americaną, country, indie, a nawet soulem Norah Jones na swoim siódmym solowym albumie studyjnym Begin Again nieśmiało wchodzi w stylistykę artpopową. Na tej najbardziej lapidarnej w dyskografii piosenkarki, niespełna półgodzinnej, płycie Jones jest melancholijna w romantycznym znaczeniu tego słowa. Eksperymentuje z wokalem i brzmieniem, przykrywając swój charakterystyczny styl rozmaitymi efektami. To Norah poszukująca nowych form wypowiedzi, ale niekoniecznie odnajdująca się w nowej stylistyce — niemniej przy jedynie siedmiu nowych piosenkach można bez uprzedzeń dać tej odsłonie Jones szansę. — Kurtek


Are You Ready?

Leela James & The Truth Band

Entertainment One

W czasach, w których króluje muzyka elektroniczna, a młode pokolenie wokalistów próbuje wyprzeć doświadczonych artystów, Leela James swobodnie wydaje rockowo-bluesowe EP. Amerykanka, która kojarzona jest z soulem i R&B, zawiązała współpracę z utalentowanym trio The Truth Band, nagrywając wspólnie mini wydawnictwo, na którym znalazło się sześć pozycji. Wbrew pozorom wokal James brzmi ostro i ten pazur postanowiła pokazać w nowej odsłonie. Niezwykle liberalne posunięcie Leeli, na które może sobie pozwolić, zważywszy że każda jej płyta okazuje się sukcesem i jest doceniana przez słuchaczy. Hard rockowe brzmienie na Are You Ready? zaskoczy niejednego fana artystki, ale opary głównego nurtu muzycznego, uprawianego przez James, również będziecie mogli poczuć. Gotowi na ostrego muzycznego pazura? — Forrel


Chocolat

Roméo Elvis

Strauss Entertainment

Roméo Elvis to jeden z czołowych przedstawicieli belgijskiej sceny. Rozgłos zapewnił sobie kilkoma epkami i ciekawymi współpracami. Debiutował w 2013 roku epką Bruxelles c’est devenu la jungle, po której wkrótce wydał kolejne materiały, w tym wspólny, dwuczęściowy projekt z producentem Le Motel. W międzyczasie współpracował z grupą L’Or du Commun, Le 77 czy z wokalistką (i własną siostrą) Angèle. Wreszcie nadszedł czas na solowe LP od Elvisa. Płyta Chocolat to aż 19 utworów, które doskonale odzwierciedlają muzyczną Belga, który od oldschoolu przeszedł do śpiewanych refrenów czy elementów agresywnego trapu. Wśród gości znalazł się między innymi Damon Albarn, znany z zespołu Gorillaz. Chocolat to rap francuskojęzyczny w najlepszym wydaniu, warto sprawdzić! — Polazofia


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Kevin Abstract zajawia nowy projekt

Wszystko wskazuje na to, że wcześniejsze zapowiedzi Kevina Abstracta, że pierwotnie przegapione przez media, ale po czasie znakomicie przyjęte przez fanów American Boyfriend: A Suburban Love Story z końca 2016 roku będzie jego ostatnim solowym krążkiem, można włożyć między bajki i wkrótce w nasze ręce trafi jego kolejna solowóka wedle zapowiedzi zatytułowana The 1-9-9-9. Pod koniec marca raper powrócił na Twittera pod długiej przerwie, udostępniając grafikę wyglądającą na okładkę nowego krążka (powyżej), a w międzyczasie opublikował kilka krótkich audiowizualnych teaserów, które zdają się tę teorię potwierdzać. Wczoraj milczenie przerwał Youtube’owy profil Brockhampton gdzie Abstract opublikował psychodeliczny teledysk do fragmentu progresywnego powerrapowego numeru o nieznanym jeszcze tytule. Jak się to wszystko rozwinie, będziemy informować na bieżąco. Tymczasem koniecznie odpalcie nowego Keva — it’s lit!

Recenzja: Brockhampton Saturation II

Brockhampton

Saturation II (2017)

Empire

„Skinny boy, skinny boy, where your muscles at?” — pyta Matt Champion w wersie rozpoczynającym „Queer”, ultraprzebojowy banger podobnie jak przed dekadą „Ghettomusick” OutKast przełamujący wykręcony bit stonowanym śpiewanym refrenem. „Are the bills paid? Is it make or break? Will I find a way? Are my feelings changed? Will I be okay?” — w ekspresyjnej falsetowej wyliczance zastanawia się Joba w psychodelicznym „Tokyo”. „Why you always rap about bein’ gay?” — parafrazuje słuchaczy Kevin Abstract w „Junky” i od razu śpieszy z odpowiedzią — „‚Cause not enough niggas rap and be gay”. Wiele ważkich pytań, często dla wzmocnienia efektu czy podkreślenia poczucia bezradności pozostawionych bez jednoznacznych odpowiedzi. Brockhampton nie tylko nie boją się konfrontować własnych lęków, ale na ekscentrycznie outsiderskich post-dirty-southowych bitach zamieniają odmienność i wyobcowanie w atut, który czyni ich Brockhampton — pierwszym hiphopowym boysbandem Ameryki.

„My male role models drug dealers and thugs, my father learned how to solve problems with guns” — z szorstkim stoicyzmem rapuje Ameer Vann w „Fight” opartym o minimalistyczny orientalny bit zwieńczony kakofonicznym eksperymentalnym hookiem. Wśród kilkunastu członków kolektywu każdy ma coś, czym chce się podzielić, i względnie oryginalny sposób, by to zrobić — zupełnie jak w przypadku klasycznego boysbandu, gdzie zawsze jeden z chłopców był tym grzecznym, drugi miał tatuaże, trzeci długie włosy, a czwarty chodził w przyciemnianych okularach. Z tą jedynie różnicą, że w takim boysbandzie rozbieżności niemal zupełnie zanikały, gdy głosy młodzieńców stapiały się w jeden w harmonijnym refrenie. Brockhampton model uporządkowania treści i tożsamości członków rozwiązali na wzór azjatycki, parując się w rozmaitych konfiguracjach na przestrzeni szesnastu tracków sumujących się do 48 minut zebranych w całość pod czujnym okiem Kevina Abstracta i odpowiedzialnego za produkcję Romila Hemnaniego.

Sam Abstract nie jest zresztą jedynie medialnym liderem i koncepcyjnym spiritus movens grupy, ale też swoistym wodzirejem spajającym zwrotki, bity i tematy hipnotyzującymi, wielokrotnie powtarzalnymi hookami (jak choćby ten wieńczący „Chick” w stylistycznie inspirowanej „Lean Back” Terror Squadu końcówce utworu) . Poza tym niewątpliwym wyróżnikiem u Brockhampton forma i tematyka są jak ying i yang — nie tylko w ogólnym rozumieniu, ale też zupełnie jak w nazwie świętej pamięci crunkowego duetu Ying Yang Twins. Niezależnie jednak od tej niezobowiązującej stylistycznej asocjacji z Atlantą (skąd do rodzimego San Marcos w Teksasie jest około tysiąca mil — według Google 83 godziny na rowerze) Brockhampton reformują amerykański hip-hop po swojemu — z jednej strony w pośpiechu i bez spójnej, jednoznacznej wizji, z drugiej — w sposób, który nie zna podziału na Brudne Południe, Wschodnie czy Zachodnie Wybrzeże, pop rap, trap czy gangsta rap, hip-hop świadomy, polityczny czy eksperymentalny. Nowa i stara szkoła to zatem w kontekście Brockhampton poruszającego się momentami na skraju buntowniczego queerhopu pojęcia zupełnie bezużyteczne.

Tym samym otwierające album orkiestrowym pasażem „Gummy” kreatywnie miesza G-funk, eksperymentalny rap i radiowe R&B, czym grupa w równej mierze nawiązuje zarówno do potężnych bangerów produkcji Timbalanda czy The Clipse sprzed kilkunastu lat, co do debiutu Shabazz Palaces. W kolejnym „Queer” uwagę zwraca charyzmatyczny prehook Merlyna Wooda, który przy okazji swoich zwrotek robi podobne vocoderowe zamieszanie, z jakiego słyną Young Thug czy Quavo, ale dokłada do tego bardziej agresywne jamajskie flow. Zupełnie inaczej niż opanowany Ameer Vann, który w charyzmatycznym, ale kompaktowym monologu zabudowującym agresywnym flow oszczędnie harmonizujący podkład „Teeth” rapuje z wyrzutem — „So she sent me to them white schools, I learned that I was different. They told me I’m a nigga, well now I know I am”. Jeszcze inaczej sprawa ma się z „Jello”, gdzie nad bitem, na którym w okolicy 2004 roku mogliby nawinąć Juvenile czy Bun B, dominuje melorecytowane spitchowane „La di da di da di da” w refrenowej rymowance Kevina . Z kolei leniwe „Swamp” twórczo spaja bujający vibe dawnego West Coastu z minimalistycznym swagiem dzisiejszego trapu.

Poza rapowaniem jest jeszcze coś, co Brockhampton wychodzi finezyjnie — podsumowują i zamykają ważne rzeczy noworhythmandbluesowymi jednorefrenowymi wokalizami Bearface’a — tak było z puentującym pierwszą część Saturation doskonałym „Waste”, tak dzieje się w „Jesus”, „Sunny”, a przede wszystkim w wyciągniętym jakby z innego uniwersum (a po części być może z uniwersum ostatniej płyty Franka Oceana) „Summer”, gdzie w poruszającym, ale nie pompatycznym czy desperackim tonie z uczuciem i lekkością Bearface śpiewa: „In the heat of the summer you know that you should be my boy”. Centerpiecem płyty, a być może i jak do tej pory najważniejszym numerem w karierze Brockhampton pozostaje jednak „Junky” — osadzony na świdrującym, psychodelicznym bicie, pozbawiony jednolitego refrenu, mroczny, bezpardonowy i agresywny manifest pierwszego hiphopowego boysbandu Ameryki. „I ain’t trippin’, I’m on a mission / Every time that I speak they ain’t skippin’ / Turned my inspiration to a vision / That’s a given, no slipping” — konkluduje zwrotki kolegów błyskawicznym czterowersem Dom McLennon.

Brockhampton są obecnie w znakomitym kreatywnym momencie, mają świetną synergię i wykorzystują ją ze szczętem zamiast wahać się, ryzykując utratą pędu. Całkiem możliwe więc, że trzecia część Saturation okaże się ich opus magnum, choć równie dobrze może też zakończyć się stylistycznym i tematycznym rozgardiaszem, którego jak dotąd mimo bezliku motywów i inspiracji udało im się szczęśliwie uniknąć.

Brockhampton szykują czteropłytowe fizyczne wydanie Saturation

Po premierze pierwszej, drugiej i zapowiedzi trzeciej części mikstejpu Saturation Brockhampton redefiniującego rap w 2017 roku nasz ulubiony hiphopowy boysband przymierza się do finalizacji projektu. Kevin Abstract na swoim Twitterze udostępnił właśnie zdjęcie finezyjnego fizycznego wydania Saturation, gdzie poza upublicznionych już dwóch pierwszych krążków i zapowiedzianego trzeciego znajdzie się także bonusowy dysk z demówkami i outtake’ami. Premierze ma towarzyszyć także wydanie bliżej niesprecyzowanego jak dotąd fabularnego filmu oraz dokumentu o powstawaniu całości. Filmy zostały już nakręcone i są obecnie w fazie postprodukcji. Nie wiadomo, kiedy całość trafi do fanów — Brockhampton zaczną prawdopodobnie znowu bombardować internet nowymi teledyskami w miarę zbliżania się do wyznaczonej daty. Trzymamy kciuki, by udało się spiąć Saturation adekwatną klamrą jeszcze przed końcem roku.

Nowy utwór: Brockhampton „Gummy”

Ach ten Kevin! Kevin Abstract i jego kolektyw Brockhampton, twórcy niewątpliwie najgłośniejszego tegorocznego hip-hopowego mikstejpu Saturation, zaprezentowali w tygodniu nowe nagranie. Grupa, a właściwie boysband, jak okrzyknięto ich na krótko po uformowaniu składu przed dwoma laty, po raz kolejny kreatywnie miesza eksperymentalny hip-hop i alternatywne R&B, tym razem w równej mierze nawiązując zarówno do potężnych bangerów produkcji Timbalanda czy The Clipse circa 2004 roku i do debiutu Shabazz Palaces. „Gummy” to najprawdopodobniej pierwszy singiel promujący drugą część Saturation zapowiedzianą jeszcze na ten rok. Koniecznie ogarnijcie numer poniżej. Złoto.

Nowy teledysk: Kevin Abstract „Empty”

empty

Jeśli tęsknicie za pierwszą odsłoną Kida Cudi’ego, to być może jakiś jej wycinek odnajdziecie w nowym materiale Kevina Abstracta. W „Empty”, singlu promującym drugi krążek piosenkarza American Boyfriend, można odnaleźć także tropy prowadzące do Franka Oceana i Childish Gambino. Słowem — jest na czasie w klimacie nastoletnio egzystencjonalnego R&B zmieszanego w niejasnych proporcjach z cloud rapem. Abstract debiutował już przed dwoma laty samodzielnie wydanym krążkiem MTV1987 i wszystko wskazuje na to (choć nie znalazłem potwierdzenia), że drugi album chłopak także wyda własnym sumptem. Na razie nie są znane szczegóły, jest za to teledysk — wyreżyserowany przez samego Abstracta pełen popkulturowych symboli neonowy obraz współczesnego trójkąta miłosnego. Rzecz jest dość odważna, ale od strony koncepcji i realizacji robi pozytywne wrażenie. Sprawdźcie go poniżej.