jazzująco

Jazzpospolita w niedzielę w Stodole z nowym materiałem

Jazzpospolita nie zasypia gruszek w popiele. Ledwie wydany w piątek Humanizm już w najbliższą niedzielę można będzie usłyszeć na żywo w warszawskim klubie Stodoła. Na koncercie gościnnie wystąpią zaproszone na płytę wokalistki — Paulina Przybysz i Novika. Jako support zaś usłyszymy szwedzką grupę Water Boogie System, która zaprezentuje liryczne piosenki uzupełnione free jazzową improwizacją.

Rozpoczęcie koncertu o godzinie 20:00. Więcej informacji na fejsbukowej stronie wydarzenia. Bilety w przedsprzedaży w cenie 35 złotych nabywać można na stronie klubu, a także w sieciach Ebilet, Eventim i Ticketpro.

My tymczasem mamy dla Was podwójne zaproszenie na niedzielny koncert — aby je zdobyć wystarczy w komentarzu wymienić swój ulubiony album Jazzpospolitej i krótko swój wybór uzasadnić. Zwycięzcę wskażemy w piątkowe południe.

W piątek natomiast grupę można będzie usłyszeć we wrocławskiej Starej Piwnicy.

Jazzpospolita stawia na Humanizm

Humanizm

Szósta płyta w dorobku jednej z wiodących polskich formacji jazzowych Jazzpospolitej zatytułowana Humanizm ukaże się już jutro, ale od wczoraj całości można przedpremierowo posłuchać na Tidalu. Jak pisze o sobie sam zespół, aby poszerzyć dotychczasową formułę, muzycy zdecydowali się na zaproszenie gości pochodzących z odległych muzycznych światów. W dwóch utworach wystąpiły wokalistki — Paulina Przybysz i Novika, dzięki czemu kompozycje Jazzpo określane kiedyś jako instrumentalne piosenki stały się piosenkami z krwi i kości. Co więcej na czas nagrania albumu zespół zamieszkał w dworku z XIX wieku i przekształcił go w studio. Materiał został więc nagrany w naturalnym, bliskim przyrody otoczeniu, bez miejskiego hałasu i kontaktu ze światem zewnętrznym. Na naturalne brzmienie Humanizmu miały mieć wpływ także znikoma ingerencja studyjna i użycie oldschoolowego magnetofonu taśmowego. Jak wyszło, posłuchajcie sami poniżej.

Tigran Hamasyan z nowym teledyskiem i zapowiedzią płyty An Ancient Observer

tigran

W ciągu minionych dwóch lat pod skrzydłami kontraktu z oficyną Nonesuch Tigran Hamasyan, ormiański pianista i kompozytor na co dzień mieszkający i tworzący w Nowym Jorku, wyrósł na jedną z większych gwiazd współczesnej jazzowej pianistki. Hamasyan, który nie stroni od odwoływania się do tradycji muzyki ormiańskiej i flirtów z poważką, 31 marca wyda kolejny solowy krążek — An Ancient Observer. Już teraz możecie sprawdzić nietuzinkowy jak na jazzowego muzyka teledysk do singlowego „The Cave of Rebirth”. W melancholijnym jazzowym nagraniu Hamasyan po raz kolejny jest subtelny, ale niebanalny. Płytę można już zamówić w preorderze w wersji fizycznej lub cyfrowej.

Brad Mehldau i Chris Thile zapowiadają wspólny album

chris-thile-brad-mehldau-450x409

27 stycznia nakładem Nonesuch do sklepów trafi wspólny album amerykańskiego pianisty jazzowego Brada Mehldau oraz mandolinisty i piosenkarza Chrisa Thile’a. Muzycy po raz pierwszy koncertowali wspólnie w 2013 roku, a dwa lata później spotkali się na scenie ponownie i postanowili przenieść to doświadczenie do studia, czego efektem będzie płyta zatytułowana po prostu Chris Thile & Brad Mehldau. Na krążku znajdzie się 11 kompozycji — zarówno oryginalnych, jak i coverów (wśród nich m.in. klasyczne „Don’t Think Twice It’s Alright” tegorocznego noblisty Boba Dylana). Album promuje singiel „Scarlet Town” napisany przez Davida Rawlingsa i Gillian Welch.

Spis utworów:
1. „The Old Shade Tree”
2. „Tallahassee Junction”
3. „Scarlet Town”
4. „I Cover the Waterfront”
5. „Independence Day”
6. „Noise Machine”
7. „The Watcher”
8. „Daughter of Eve”
9. „Marcie”
10. „Don’t Think Twice It’s Alright”
11. „Tabhair dom do Lámh”

Jazzująco: sentymentalna Norah Jones w nowym teledysku

norah

Norah Jones wraca! Z nową płytą i do starej, bardziej jazzowej i organicznej stylistyki. Jej szósty solowy longplay Day Breaks trafi do sklepów 7 października, ale już teraz można posłuchać pierwszego singla z nowego krążka „Carry On”. Połączenie country-gospelowych tradycji muzycznych ze sztandarowym brzmieniem pianina Jones oraz tracklista nowego krążków, na której znajdziemy m.in. covery jazzowych standardów Duke’a Ellingtona czy Horace’a Silvera sugerują, że nowy album będzie powrotem do brzmienia dwóch pierwszych krążków piosenkarki, którymi wzbudziła przed kilkunastoma laty międzynarodową sensację.

Recenzja: Brad Mehldau Trio Blues and Ballads

Brad Mehldau Trio

Blues and Ballads (2016)

Nonesuch

Bardziej bluesowe dla tych, którzy spodziewali się jazzu i niepodważalnie jazzowe dla tych, którzy nastawili się na blues. Takie jest Blues and Ballads — najnowszy album Brad Mehldau Trio. Amerykański pianista wraz ze swoim triem poniekąd przedłużył na tym krążku swoją ostatnią trasę koncertową, w ramach której prezentował wyłącznie jazzowe interpretacje utworów innych wykonawców. Na Blues and Ballads w przeciwieństwie do wcześniejszych projektów Mehldau’a znajdziemy bowiem nie tyle oryginalne kompozycje, ale, co warto podkreślić, oryginalne wykonanie. Na warsztat trafili między innymi Beatlesi (doskonale prezentujące się w kameralnym jazzowym aranżu szeroko znane „And I Love Her” z katalogu grupy i niedawny solowy singiel McCartneya „My Valentine”) i rozmaite, pokryte już w wielu przypadkach patyną standardy z ery klasycznego jazzu — wśród nich chociażby Charlie Parker, Cole Porter czy Frank Sinatra.

Mehldau nie traktuje jednak bluesa instrumentalnie — ten bowiem poza tym, że przejawia się w łatwo odczytywalnych reinterpretacjach posępnych klasyków, jest także mocno obecny w artykulacji muzyków — zauważalnie nadaje ton i kształt całej płycie. Trio gra po swojemu, z jak zwykle mocno post-minimalistycznym zacięciem, ale jednocześnie na swój sposób hołduje konwencji klasycznego tria jazzowego, co jak na dłoni słychać w Parkerowskim „Cheryl”. Udaje się im jednak z jednej strony skutecznie przyjętą stylistykę ujarzmić, a z drugiej — głęboko nad nią pochylić — choć w zderzeniu z klasycznym Sinatrą wydają się równie bezsilni co Bob Dylan w swojej ostatniej odsłonie. W ostatecznym rozrachunku Blues and Ballads ujmuje jednak błyskotliwością ukrytą między wierszami kojącej prostolinijności i nawet jeśli trudno określić ten krążek mianem magnum opus Mehldau’a, trudno się w nim choć na chwilę nie zatracić.

Recenzja: Niechęć Niechęć

Niechęć

Niechęć (2016)

Wytwórnia Krajowa

Swój nowy album Niechęć nie tylko rozpoczęła od końca, ale pokazała, że można z powodzeniem zmienić go w znakomity nowy początek. Przy trwających niemal trzy kwadranse ośmiu premierowych kompozycjach nie ma miejsca na zwodzenie, lanie wody czy owijanie w bawełnę — choć muzycy grupy mylenie tropów mają opanowane do perfekcji, dawno w polskim jazzie nie mieliśmy tak wyrazistych, a jednocześnie nietuzinkowo i pieczołowicie zaaranżowanych tematów.

I nawet jeśli na nowym krążku da się bez trudu odnaleźć wspólny mianownik z debiutancką Śmiercią w miękkim futerku sprzed czterech lat, to przez ten czas usunięto z niego znaczną niewymierność. Nową Niechęć ktoś niechętny nazwać mógłby kompromisową, ale słowami dużo lepiej podsumowującymi zaistniałą sytuację są: wyważona, harmonijna, klimatyczna i dojrzała. Nie znaczy to jednak, że grupa zrezygnowała z awangardowej fuzji hałaśliwego jazzu z rockowym instrumentarium — nic z tych rzeczy. Te przybrały tylko nieco inny bieg, w który włączono zresztą konstytuującą ogólną wymowę krążka elektronikę.

Wielechowski i Zwierzchowski ramię w ramię wzięli na siebie obowiązki kompozytorskie, choć bardziej nie zasadzie dialogu niż ścisłej kooperacji. Pomimo tego, że ich utwory zwykle przeplatają się ze sobą, trudno mówić o opozycyjności — drugi album Niechęci jest w istocie synkretyczny, ale jest to cecha tyle całości, co i każdego z ośmiu utworów. Choć w kolejnych kompozycjach wykorzystywane są różne środki — we „Krwi” pulsuje refren psychotycznej pozytywki, „Rajzę” buduje nastrojowy post-minimalistyczny motyw, a na wielki finał w „Trzeba zabić tę miłość” złożył się clash błądzących saksfonów i przesterowanych gitar — Niechęć świadomie i bez kompleksów podkrada patenty na melodie z kręgu muzyki popularnej, a poprzez wpisanie ich w znacznie bardziej rozbudowany i niejednoznaczny kontekst, wykorzystuje ich pełen potencjał.

Jazzująco: Brad Mehldau Trio powróci w czerwcu z płytą Blues and Ballads

CeQz30xUsAAEXdz

Jeden z najciekawszych współczesnych pianistów jazzowych po światowym solowym tournée i niezbyt udanym duecie z Markiem Guilianą wraca do rozkosznej formy jazzowego tria. Od ostatniego krążka grupy Where Do You Start w październiku minęłyby już cztery lata, ale na szczęście Mehldau i spółka postanowili do tego nie dopuścić i już w czerwcu usłyszymy ich najnowszy krążek zatytułowany Blues and Ballads.

Na krążku, który trafi do sprzedaży 3 czerwca nakładem wytwórni Nonesuch znajdziemy siedem jazzowych interpretacji klasycznych amerykańskich ballad, które wyszły oryginalnie spod piór takich tuzów muzyki jak Cole Porter, Charlie Parker, Lennon & McCartney czy Jon Brion. Jednego z numerów, „Little Person” można już posłuchać poniżej. Więcej szczegółów i opcje preorderu znajdziecie na oficjalnej stronie muzyka.

Tracklista:
1. „Since I Fell for You”
2. „I Concentrate on You”
3. „Little Person”
4. „Cheryl”
5. „These Foolish Things (Remind Me of You)”
6. „And I Love Her”
7. „My Valentine”

Jazzująco: Vijay Iyer i Wadada Leo Smith zapowiadają wspólną płytę

6016799

Dwóch wizjonerów współczesnego jazzu — pianista Vijay Iyer i trębacz Wadada Leo Smith łączy siły przy wspólnym projekcie. Album A Cosmic Rhythm With Each Stroke ujrzy światło dziennie za dwa tygodnie, 25 marca, nakładem ECM. Na płycie znajdzie się 9 kompozycji zarejestrowanych między 17 a 19 października zeszłego roku w nowojorskich Avatar Studios pod okiem Jamesa Farbera i producenta Manfreda Eichera. Centralnym punktem albumu jest tytułowa suita A Cosmic Rhythm With Each Stroke obejmująca utwory od 2 do 8, a zadedykowana Nasreen Mohamedi — innowacyjnej indyjskiej artystce.

Tymczasem Vijay Iyer pod koniec kwietnia we Wrocławiu uświetni obchody Światowego Dnia Jazzu podczas 62. edycji festiwalu Jazz nad Odrą, gdzie wystąpi wspólnie z Orkiestrą Leopoldinum w Narodowym Forum Muzyki.

Sprawdźcie krótki dokument zajawiający płytę oraz tracklistę wydawnictwa poniżej.

Spis utworów:
1. „Passage”
2. „All Becomes Alive”
3. „The Empty Mind Receives”
4. „Labyrinths”
5. „A Divine Courage”
6. „Uncut Emeralds”
7. „A Cold Fire”
8. „Notes on Water”
9. „Marian Anderson”

The Heliocentrics z nową płytą

heliocentrics

Od premiery nowego krążka londyńskiego jazz-funkowego kolektywu The Heliocentrics From the Deep minął już co prawda ponad tydzień, ale to premiera, której nawet z pewnym opóźnieniem nie należy ignorować. To pierwszy solowy longplay grupy od czasu rewelacyjnego 13 Degrees of Reality z 2013 roku i bezpośrednim przedłużeniem epki Quatermass Sessions 1 z tego samego roku. 9 wydanych wówczas utworów na nowym wydawnictwie rozszerzono o kolejnych 10, co w rezultacie dało kosmiczną perkusyjną panoramę utopioną w jazz-funkowym sosie, ale roztaczającą się o wiele dalej. Krążek ukazał się jak zwykle w przypadku The Heliocentrics nakładem oficyny Now-Again Records. Posłuchajcie obłędnego „Night and Day” poniżej.

Herbie Hancock pracuje nad nowym krążkiem z Flying Lotusem, Thundercatem i Pharrellem

herb

Herbie Hancock, niewątpliwy gigant amerykańskiego jazzu, który zawsze lubił podejmować muzyczne wyzwania pracuje nad nową płytą. I to nie z byle kim — z Flying Lotusem i Thundercatem, których w tym miejscu możemy już bez wątpienia ochrzcić nowymi Soulquarians. Pianista w rozmowie z Billboardem przyznał, że ma świadomość „kształtującej się ostatnio undergroundowej sceny częściowo związanej z jazzem czy też tworzącej nową jazzową formę”. My też mamy tego świadomość i tym bardziej z podekscytowaniem czekamy na rezultaty zapowiedzianej kolaboracji.

W stawce znalazł się także Pharrell, ale to akurat nie jest elektryzująca część wiadomości, zwłaszcza że Hancock miał w swojej karierze wiele (głównie nieudanych) flirtów z mainstreamem. By nie szukać zbyt daleko — na tę chwilę ostatnim krążkiem w dyskografii Hancocka jest The Imagine Project z 2010 roku, jeden z najbardziej bezkształtnych i wtórnych albumów w historii jazzu. Najwyższy czas zatrzeć złe wrażenie.

Jazzująco: Matthew Halsall ku wieczności na nowej płycie Into Forever

halsall

Już jutro premiera nowej płyty brytyjskiego trębacza jazzowego Matthew Halsalla i jego grupy The Gondwana Orchestra, wraz z którą w zeszłym roku wydał jeden z najciekawszych jazzowych krążków ostatnich lat — When the World Was One. Na poprzedniej płycie Halsall nadał nowy pęd ideom Johna Coltrane’a i Pharoah Sandersa, z powodzeniem powracając do tradycji spiritual jazzu. Nowy album wydaje się bardziej wyciszony i piosenkowy (choć trudno to ocenić bez słuchania całości), a to dzięki obecności wokalistki Josephine Oniyamy, która pojawi się w aż pięciu kompozycjach na krążku. Jednej z nich, tytułowej, możecie posłuchać już teraz poniżej.

Jazzująco: Stefano Battaglia Trio In the Morning: Music of Alec Wilder

ECM_2429@1040

Z nową płytą wraca jeden z bardziej czarownych europejskich pianistów jazzowych — Stefano Battaglia. Po niezwykle klimatycznym krążku Songways sprzed dwóch lat, Włoch tym razem na warsztat wziął muzykę nowojorskiego twórcy Aleca Wildera, który w pierwszej połowie XX wieku tworzył wszystko od oper i muzyki kameralnej przez muzykę filmową po piosenki i musicale. Wilder, obecnie stosunkowo zapomniany twórca, zyskał na wydanej przez ECM płycie In the Morning zupełnie nowe, stonowane jazzowe oblicze. Dopełnieniem tria fortepianowego Battagli i tym razem są Salvatore Maiore na kontrabasie i Roberto Dani na perkusji. Utworu „When I Am Dead My Dearest” można już posłuchać na stronie wytwórni. Po całość natomiast trzeba będzie udać się do sklepu.

Jazzująco: Adam Bałdych & Helge Lien Trio Bridges

baldych

Mosty — przenośnie, a patrząc na okładkę, także bardziej dosłownie — będą tematem przewodnim najnowszej płyty polskiego skrzypka jazzowego — Adama Bałdycha. Po wspólnym krążku z Yaronem Hermanem Bałdych nawiązał współpracę z norweskim zespołem Helge Lien Trio. W ramach projektu kwartet realizuje cykl kompozycji napisanych przez Bałdycha w 2014 roku specjalnie dla tego składu. Album nagrany w marcu w Berlinie będzie trzecią płytą polskiego muzyka dla prestiżowej oficyny ACT i ukaże się 28 sierpnia. O nowym krążku sam Bałdych powiedział:

W hałaśliwym świecie, który mnie otacza, odkryłem ciszę jako lekarstwo. Balansując na granicy dźwięku, znalazłem nowe możliwości kreacji swojej muzyki. W takim stanie świadomości, mogłem sięgać w głąb siebie, wsłuchując się w swój naturalny głos. Mówi się: „są rzeczy, o których można powiedzieć jedynie szeptem”.

Tymczasem obejrzyjcie poniżej film promujący album i zajrzyjcie do naszego wywiadu z muzykiem, w którym opowiedział m.in. o inspiracjach muzyką klasyczną i swojej dotychczasowej drodze artystycznej.

Robert Glasper Trio na żywo w Capitol Records

robert1

Mniej więcej taki jest pomysł na najnowszy album Roberta Glaspera. Covered — The Robert Glasper Trio recorded live at Capitol Studios ukazało się w tym tygodniu i jest bądź co bądź najbardziej organiczną jazzową propozycją od pianisty od dawna. Na krążku klasyczny skład jazzowego tria dopełnili Vicente Archer na basie i Damion Reid na perkusji. Glasper, jak sam mówi, na płytę wybrał 12 rozmaitości, które znalazł na swoim iPodzie — od Joni Mitchell po Kendricka Lamara. Pełna tracklista i dwa promujące krążek nagrania wideo z interpretacjami utworów kolejno Musiqa Soulchilda i Jhené Aiko — poniżej

1. “Introduction”
2. “I Don’t Even Care” (Robert Glasper/Macy Gray/Jean Grae)
3. “Reckoner” (Radiohead)
4. “Barangrill” (Joni Mitchell)
5. “In Case You Forgot” (Robert Glasper)
6. “So Beautiful” (Musiq Soulchild)
7. “The Worst” (Jhené Aiko)
8. “Good Morning” (John Legend)
9. “Stella By Starlight” (Victor Young)
10. “Levels” (Bilal)
11. “Got Over” feat. Harry Belafonte (Robert Glasper/Harry Belafonte)
12. “I’m Dying of Thirst” (Kendrick Lamar)

Recenzja: Kamasi Washington The Epic

Kamasi Washington

The Epic (2015)

Brainfeeder

Zaangażowanemu w środowisko hiphopowe saksofoniście-wizjonerowi Kamasiemu Washingtonowi ze swoim debiutanckim krążkiem udała się rzecz na bardzo wielu poziomach niebywała. (więcej…)

Jazzująco: Dwiki Dharmawan na czterech koncertach w Polsce

19-04-2015-P2755C-PREV

Jeden z najbardziej utytułowanych indonezyjskich muzyków jazzowych, Dwiki Dharmawan, wraz z polskim bandem w najbliższych dniach zagra na czterech koncertach w naszym kraju. Minitrasa po Polsce obejmie Warszawę, Gdynię i Katowice. Koncerty uświetnią obchody 60. rocznicy polsko-indonezyjskich relacji dyplomatycznych.

Dwiki Dharmawan to pianista poruszający się w gatunku jazz-fusion, mocno zaznaczając w swojej twórczości elementy orientalne. W jego utworach można odnaleźć brzmienia charakterystyczne dla tradycyjnej muzyki indonezyjskiej tzw. gamelanu, ale także elektroniczny posmak Mooga. Dwiki nagrywał z takimi artystami jak Jerry Goodman, czy Jimmy Haslip, a swoje utwory prezentował na największych światowych scenach. Do swojej kolejnej europejskiej trasy, Indonezyjczyk zaprosił polskich muzyków jazzowych młodego pokolenia: Adama Golickiego (perkusja), Pawła Urowskiego (kontrabas, gitara basowa), Paula Rutschkę (kontrabas, gitara basowa), oraz Piotra Chęckiego (saksofon). Razem wystąpią w Odessie, Bratysławie, Warszawie i Gdyni. Na koniec trasy Dwiki Dharmawan wystąpi w Katowicach z zespołem Laboratorium.

Wizyta Dwikiego Dharmawana w Polsce to kolejny etap obchodów 60. rocznicy polsko-indonezyjskich relacji dyplomatycznych. Wcześniej na początku marca w Indonezji na największym festiwalu jazzowym na świecie — Jakarta International Java Jazz Festival — wystąpiła grupa Dominika Bukowskiego.

Koncerty:
30.04.2015 – Prom Kultury, Warszawa (Międzynarodowy Dzień Jazzu UNESCO)
01.05.2015 – Klub Ucho, Gdynia
04.05.2015 – Warszawa (koncert zamknięty)
05.05.2015 – Katowice (z towarzyszeniem zespołu Laboratorium)

Recenzja: Marcin Wasilewski Trio & Joakim Milder Spark of Life

Marcin Wasilewski Trio
Joakim Milder

Spark of Life (2014)

ECM

Trio Marcina Wasilewskiego to obecnie bezsprzecznie jedna z najpoważniejszych sił na mapie polskiego, a może i europejskiego, jazzu. Najnowszy krążek Spark of Life to ich czwarty album wydany przez prestiżową oficynę ECM, nie biorąc pod uwagę rozlicznych kolaboracji pod skrzydłami wytwórni m.in. z Tomaszem Stańką (jako Tomasz Stańko Quartet) czy Jacobem Youngiem (na opublikowanej w kwietniu tego roku płycie Forever Young). Swoistą kolaborację stanowi też zresztą ich najnowszy album, z tą jedynie różnicą, że tym razem to muzycy Tria zaprosili do współpracy szwedzkiego saksofonistę tenorowego — Joakima Mildera (który, jaki ten świat mały, w przeszłości współpracował także ze Stańką). Zaprzestając żonglerki nazwiskami, trzeba przyznać — wszystko zostaje w rodzinie.

Spark of Life to płyta, która wydaje się brzmieć znajomo, jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego odsłuchu. Choć o Wasilewskim, Kurkiewiczu i Miśkiewiczu, podobnie zresztą jak o Milderze, Stańce czy Youngu, a więc o ecmowskim jazzie w ogóle, można napisać wiele dobrego, momenty gdy aluzyjna stylistyka gatunku ustępuje miejsca wyrazistej zindywidualizowanej wizji są tu na wagę złota. Progresywna selekcja kompozycji — włączająca w obieg płyty m.in. „Message in a Bottle” The Police, „Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan” z ostatniej płyty rodzimej grupy Hey czy ukryty pod być może niewiele mówiącym tytułem „Sleep Safe and Warm” fragment ścieżki dźwiękowej do filmu Dziecko Rosemary Krzysztofa Komedy — ostatecznie zostaje tu zamknięta w jednym muzycznym kluczu, który nie tylko przepisuje doskonale znane kompozycje na język jazzu, ale jednocześnie uwypukla zgoła inne cechy każdego z wymienionych utworów. Paradoksalnie mimo tego i dzięki temu jednocześnie (a o proporcjach między jednym a drugim decydować będzie znajomość wcześniejszej twórczości Tria i specyfiki ecemowskiej szkoły) Spark of Life od samego początku wydaje się słuchaczowi płytą doskonale znajomą, poniekąd słuchaną wcześniej już wielokrotnie nieświadomie. To z kolei samo w sobie stanowi o sile materiału i o jego słabości zarazem. Na szczęście choć rzecz cechuje się wyjątkową subtelnością, nie oznacza to jednak, że można nazwać ją miałką lub odsądzić od brawury czy wirtuozerii, które, mimo że w istocie ucieleśniają się tu jedynie raz po raz, w efekcie wyznaczają dominantę całości, czy to autokratycznie przerywając radiowy motyw wspomnianego już „Message in a Bottle”, czy też budując entuzjastyczny szyk w „Actual Proof” znanym choćby z repertuaru Herbiego Hancocka.

Ostatecznie jednak zdecydowanie bardziej mówić o kontynuacji i kolejnej skromnej płycie z polskiego podwórka na światowym poziomie, niż o innowacji i fascynującym odkryciu. Podobnie zresztą na Trio Marcina Wasilewskiego lepiej zacząć patrzeć jak na weteranów światowego jazzu, niż jak na nie tak dawnych debiutantów, którzy mają jeszcze coś komuś do udowodnienia.

Jazzująco: Nowy album Marcina Wasilewskiego w październiku

Image4

Marcin Wasilewski to kolejny zdolny polski jazzman, który nagrywa dla prestiżowej oficyny ECM. Pianista wraz ze swoim triem — basistą Sławomirem Kurkiewiczem i perkusistą Michałem Miśkiewiczem w przyszłym miesiącu wydadzą nowy album Spark of Life zarejestrowany wspólnie ze szwedzkim saksofonistą tenorowym Joakimem Milderem. Jak dotąd wydawnictwo ECM nie umieściło na swojej stronie oficjalnego opisu o projekcie. Wiadomo jedynie, że znajdzie się na nim trzynaście kompozycji i ukaże się 13 października. Udostępniono także okładkę (powyżej). W kwietniu, także nakładem ECM, do sklepów trafiła krążek Forever Young norweskiego gitarzysty jazzowego Jacoba Younga, nagrany m.in. właśnie wspólnie z Triem Marcina Wasilewskiego. Spark of Life będzie jednak pierwszym krążkiem grupy od przeszło trzech lat z Wasilewskim w roli bandleadera. Tracklistę, m.in. ze znajomo wyglądającym tytułem „Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan”, można sprawdzić na stronie sklepu Amazon.

Poniżej posłuchajcie kompozycji „Night Train to You”, która znalazła się na ostatnim jak dotąd albumie Tria, Faithful z 2011 roku.

Jazzująco: Jason Moran w hołdzie Fatsowi Wallerowi

Image1

Jason Moran to jeden z najważniejszych współczesnych pianistów jazzowych, a Fats Waller to legenda tego instrumentu, człowiek odpowiedzialny za jeden z największych amerykańskich przedwojennych przebojów, „Ain’ Misbahavin'” z 1929 roku, które z pewnością słyszeliście niejeden raz. Poniżej możecie odświeżyć pamięć, oglądając fragment filmu Stormy Weather z 1943 roku.

Ale do rzeczy — wspomniany Jason Moran na 16 września zapowiedział swój nowy krążek, będący muzycznym hołdem dla Wallera, a zatytułowany All Rise: A Joyful Elegy for Fats Waller. Waller był bowiem nie tylko pianistą i kompozytorem, ale na scenie przyjmował rolę niemalże kabaretową, w związku z czym jakakolwiek inna niż radosna elegia nie wchodziła w grę! Ponadto na krążku pojawi się gościnnie piosenkarka soulowa Meshell Ndegeocello, która wraz z szefem Blue Note, Donem Wasem, jest odpowiedzialna za produkcję wydawnictwa. Sama płyta jest zresztą konsekwencją tanecznych imprez, które w 2011 roku Moran i Ndegeocello zorganizowali w nowojorskim Harlemie w celu uczczenia pamięci Wallera. Podczas nich Moran zresztą wcielał się w rolę samego Fatsa, przywdziewając specjalnie wykonaną w tym celu maskę z papier-mâché, co widać na fotografii powyżej. Poniżej zaś tracklista. Będzie ciekawie!

Spis utworów:
1. „Put Your Hands on It”
2. „Ain’t Misbehavin’”
3. „Yacht Club Swing”
4. „Lulu’s Back in Town”
5. „Two Sleepy People”
6. „The Joint Is Jumpin’”
7. „Honeysuckle Rose”
8. „Ain’t Nobody’s Business”
9. „Fats Elegy”
10. „Handful of Keys”
11. „Jitterbug Waltz”
12. „Sheik of Araby”/”I Found a New Baby”

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475