kendrick lamar

#FridayRoundup: Big Sean & Metro Boomin, Statik Selektah, K. Michelle i inni

Na tydzień przed wydawniczym armagedonem, dostajemy małą rozgrzewkę. Siedem dni oczekiwań pomogą wypełnić nam chociażby Big Sean & Metro Boomin, K. Michelle czy naszpikowany znanymi nazwiskami krążek od Statika Selektah. Sprawdźmy czy jest szansa, aby któreś z tych wydawnictw zostało z nami na dłużej.


Double or Nothing

Big Sean & Metro Boomin

UMG Recordings

2017 należał do wielu raperów, jednak tylko do jednego producenta. Można odnieść wrażenie, że Metro Boomin stoi za prawie każdym hitem, który wstrząsnął sceną ostatnimi czasy. Młody muzyk dorobił się też kilku naprawdę solidnych projektów, takich jak Droptopwop czy Without Warning. Teraz postanowił połączyć siły z Big Seanem, z którym już raz tego roku udało mu się podbić listy przebojów z utworem “Bounce Back”. Double or Nothing to nie lada niespodzianka dla fanów — 10 kawałków, na których usłyszymy m.in. Travisa Scotta, 2 Chainza, Swae Lee czy 21 Savage, który wystąpił na promującym wydawnictwo “Pull Up N Wreck”. Album to propozycja dla osób, które ufają solidnej marce jaką jest “If Young Metro Don’t Trust You I’m gonnna shoot you”. Liczę na ignoranckie, błyskotliwe bangery i cieszę się, że tym razem wśród gości nie figuruje Nav — Adrian


8

Statik Selektah

Showoff Records / Duck Down Music Inc.

Po Lucky 7 przyszła pora na 8, czyli ósmy album w karierze Statika. Na wyprodukowanym w całości przez niego projekcie znajdzie się niezliczona masa gości, od gwiazd pokroju 2Chainza i Wiza Khalify przez młode talenty – Joynera Lucasa, Cousina Stizza, po niekwestionowane legendy jak Raekwona, B-Reala czy The Lox. Przekrój stylistyczny jest naprawdę ogromny i niektóre z kolaboracji widniejących na trackliście z miejsca wywołują zainteresowanie. Jak gospodarzowi udało się zebrać tyle odmiennych osobistości na jednym albumie i co wyszło z tego połączenia? Odpowiedź znajdziecie poniżej. — Mateusz


Kimberly: The People I Used to Know

K. Michelle

Atlantic Records

Czas oczekiwania dobiegł końca. Następca More Issues Than Vogue, czyli trzeciego krążka K. Michelle ujrzał właśnie światło dzienne. Album Kimberly: The People I Used to Know jest według artystki najintymniejszym projektem jaki do tej pory stworzyła. Sumując tytuł oraz porażającą ilość utworów, która znajduje się na trackliście, możemy spodziewać się całkiem solidnego rozliczenia z przeszłością. Skromnie za to prezentuje się ilość gości. Kimberly towarzyszy tylko dwójka wokalistów – Jeremiah oraz Chris Brown, przy czym featuring z tym drugim już od jakiegoś czasu hula w internecie. Jak do tej pory poznaliśmy cztery single – bujający „Birthday”, do którego poswstał klip, utrzymany w slow tempo „Make This Song Cry”, wspomniany już duet z Brownem „Either Way” oraz „Kim K”, który poniekąd tyczy się reprezentantki klanu Kardashianów. Fani K. Michelle z pewnością będą zachwyceni. — Pat


Free Nights & Weekends

Kidz in the Hall

Kidz in the Hall

Zadebiutowali 11 lat temu nakładem wytwórni Rawkus, dla której wydali świetnie przyjęty album „School Was My Hustle”. Trzema kolejnymi krążkami, wypuszczonymi tym razem w barwach Duck Down Records, udowodnili, że nie są jedynie sensacją jednego sezonu, a rozwijającym się zespołem, świetnie wykorzystującym swój potencjał. Po wydanej sześć lat temu Wishful Drinking EP panowie jednak zniknęli, aby powrócić właśnie z krążkiem Free Nights & Weekends. Nie wielu pewnie o nich pamięta, gdyż na przestrzeni lat działo się sporo. Pierwsze single nie zapowiadają drastycznych zmian w stylówie chłopaków, którzy postanowili najwyraźniej nie wpisywać się w obecne trendy. Zapowiada się więc raczej miła wspominka dla starych fanów niż zawzięty atak na listy przebojów. I chwała im za to. — efdote


DAMN. Collectors Edition

Kendrick Lamar

Aftermath / Interscope

Pamiętacie jeszcze jak po premierze albumu DAMN, fani prześcigali się w snuciu teorii na temat kolejnego albumu, jaki ukazać miał się kilka dni później? Kendrick Lamar dosyć szybko zdementował te plotki, ale jak się jednak okazało, istnieje drugi album. Tracklista ostatniego krążka artysty, ułożona w odwrotną stronę, odwraca również historię opowiedzianą na wydawnictwie i jak powiedział sam Lamar, obydwie odzwierciedlają to, jakim jest człowiekiem. Kolekcjonerska edycja DAMN trafiła właśnie do sprzedaży i jak niektórzy twierdzą, odbiór albumu w tej formie jest jeszcze lepszy niż wersja zaprezentowana słuchaczom w kwietniu bieżącego roku. A Wy jaką kolejność preferujecie? — efdote


Jay-Z i Kendrick Lamar brylują w nominacjach do Grammy

Wczoraj oficjalnie ogłoszono nominacje do przyszłorocznych nagród Grammy wręczanych za okres między październikiem 2016 a wrześniem 2017 roku. Najwięcej szans na otrzymanie statuetki, bo aż 8, zdobył ku naszemu zaskoczeniu Jay-Z, który wyprzedził nawet Kendricka Lemara, któremu przypadło w udziale 7 nominacji. Poza stricte rapowymi kategoriami obaj panowie mają szanse na wyróżenienia z głównej puli — za album roku (tu obok 4:44 JayaDamn Lamara znalazły się także 24K Magic Bruna Marsa, „Awaken, My Love!” Childish Gambino oraz Melodrama Lorde) czy utwór roku (od Jaya wyróżniono „The Story of O.J.”, od Kendricka przebojowe „Humble” — wśród konkurencji znowu Gambino, Mars i… „Despacito”). Marsa wyróżniono w sumie sześciokrotnie. Na zdobycie honoru najlepszego nowego artysty szansę dostali m.in. SZA, Khalid i Lil Uzi Vert.

Wśród nominowanych na gruncie muzyki R&B wyszczególniono poza tym m.in. PJ-a Mortona, Anthony’ego Hamiltona, Daniela Caesara, Ledisi i The Weeknd. Za najlepszy rapowy krążek nominowano Tylera, the Creatora. Ponadto Odesza, Gorillaz i Bonobo mają szanse zostać wyróżnieni na polu muzyki elektronicznej, a za stosownego kandydata w kategorii najlepszej piosenki rockowej uznano znakomite skądinąd „Blood in the Cut” K.Flay.

Przyszłoroczna 60. już ceremonia nagród Grammy odbędzie się 28 stycznia, a poprowadzi ją James Corden.

Soulbowlowa sekcja nominacji poniżej. Pełna lista dostępna na stronie Amerykańskiej Akademii. Za kogo trzymacie kciuki?

Record of the Year:
„Redbone” — Childish Gambino
„Despacito” — Luis Fonsi and Daddy Yankee featuring Justin Bieber
„The Story of O.J.” — Jay-Z
„Humble” — Kendrick Lamar
„24K Magic” — Bruno Mars

Album of the Year:
„Awaken, My Love!” — Childish Gambino
4:44 — Jay-Z
Damn — Kendrick Lamar
Melodrama — Lorde
24K Magic — Bruno Mars

Song of the Year:
„Despacito” — Luis Fonsi & Daddy Yankee featuring Justin Bieber
„4:44” — Jay-Z
„Issues” — Julia Michaels
„1-800-273-8255” — Logic featuring Alessia Cara & Khalid
„That’s What I Like” — Bruno Mars

Best New Artist:
Alessia Cara
Khalid
Lil Uzi Vert
Julia Michaels
SZA

Best R&B Performance:
„Get You” — Daniel Caesar featuring Kali Uchis
„Distraction” — Kehlani
„High” — Ledisi
„That’s What I Like” — Bruno Mars
„The Weekend” — SZA

Best Traditional R&B Performance:
„Laugh and Move On” — The Baylor Project
„Redbone” — Childish Gambino
„What I’m Feelin'” — Anthony Hamilton featuring The Hamiltones
„All the Way” — Ledisi
„Still” — Mali Music

Best R&B Song:
„First Began” — PJ Morton
„Location” — Khalid
„Redbone” — Childish Gambino
„Supermodel” — SZA
„That’s What I Like” — Bruno Mars

Best Urban Contemporary Album:
Free 6lack — 6lack
„Awaken, My Love!” — Childish Gambino
American Teen — Khalid
Ctrl — SZA
Starboy — The Weeknd

Best R&B Album:
Freudian — Daniel Caesar
Let Love Rule — Ledisi
24K Magic — Bruno Mars
Gumbo — PJ Morton
Feel the Real — Musiq Soulchild

Best Rap Performance:
„Bounce Back” — Big Sean
„Bodak Yellow” — Cardi B
„4:44” — Jay-Z
„Humble” — Kendrick Lamar
„Bad and Boujee” — Migos featuring Lil Uzi Vert

Best Rap/Sung Performance:
„Prblms” — 6lack
„Crew” — GoldLink featuring Brent Faiyaz and Shy Glizzy
„Family Feud” — Jay-Z featuring Beyoncé
„Loyalty” — Kendrick Lamar featuring Rihanna
„Love Galore” — SZA featuring Travis Scott

Best Rap Song:
„Bodak Yellow” — Cardi B
„Chase Me” — Danger Mouse featuring Run The Jewels & Big Boi
„Humble” — Kendrick Lamar
„Sassy” — Rapsody
„The Story of O.J.” — Jay-Z

Best Rap Album:
4:44 — Jay-Z
Damn — Kendrick Lamar
Culture — Migos
Laila’s Wisdom — Rapsody
Flower Boy — Tyler, the Creator

Nowy teledysk: Rapsody ft. Kendrick Lamar, Lance Skiiiwalker „Power”

Rapsody prezentuje najnowszy teledysk, promujący jej drugi solowy album, Laila’s Wisdom. Klip powstał do jednego z najcieplej przyjętych przez fanów utworu na płycie, „Power”, za produkcję którego odpowiada głowa i architekt brzmienia Jamla Records, 9th Wonder. Obok artystki, możemy usłyszeć w nim również część składu Top Dawg Entertainment, tj. Kendricka Lamara i Lance’a Skiiiwalkera. Ostatni krążek Rapsody spotkał się z fantastycznym odbiorem słuchaczy i recenzentów (naszą recenzję Laila’s Wisdom możecie przeczytać tu).

Rapsody ujawniła tracklistę oraz gości z nadchodzącego albumu

Debiut Rapsody w szeregach Roc Nation to chyba jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń jeżeli chodzi o kobiecy rap. W ciągu dekady działalności raperka niejednokrotnie potwierdzała swoje nieprzeciętne umiejętności. Występowała zarówno u boku legend jak Talib Kweli i 9th Wonder oraz obecnych gwiazd – Kendricka Lamara czy Andersona .Paaka. Teraz artystka podzieliła się tracklistą oraz ksywkami gości, którzy pojawią się na Laila’s Wisdom. Na czternastu trackach obok gospodyni wystąpią wspomniani wyżej K.Dot oraz połówka duetu NxWorries, Musiq Soulchild, Black Thought czy Terrace Martin. Busta Rhymes, który także udziela się na płycie stwierdził ostatnio, że to jeden z najlepszych kobiecych rap albumów w historii. Czy ma rację? O tym przekonamy się już 22 września.

Nowy teledysk: Kendrick Lamar „LOYALTY.” (feat. Rihanna)

Kilka dni temu informowaliśmy o zdobyciu przez Kendricka podwójnej platyny za wydane w kwietniu DAMN., a dzisiaj otrzymaliśmy teledysk do jednego z największych hitów z tej płyty, czyli „LOYALTY.” z gościnnym udziałem Rihanny. W pełnym symboliki klipie możemy zobaczyć K.Dota i Riri wcielających się w rolę kochanków-przestępców, co przywołuje skojarzenia ze współczesną wersją duetu Bonnie i Clyde. Oprócz bezbłędnie wyglądającej Rihanny, warto również zwrócić uwagę na imponujące nocne ujęcia Los Angeles i ponadprzeciętne bokserskie umiejętności Lamara, które zaprezentował już w teledysku do „ELEMENT.”

Kendrick Lamar z podwójną platyną za DAMN.!

Pasmo sukcesów Kendricka po wydaniu DAMN. trwa w najlepsze. Kung Fu Kenny ogłosił wczoraj za pośrednictwem swojego Instagrama, że jego ostatnie dzieło uzyskało status podwójnej platyny.

Mimo że DAMN. miało swoją premierę w kwietniu, to nadal radzi sobie świetnie pod względem wyników sprzedaży. W tym tygodniu uplasowało się na drugiej pozycji w rankingu Billboard 200 tuż za 4:44 Jaya-Z. Co ciekawe, jak poinformowało RIAA, najnowsza płyta Kendricka jest pierwszym i do tej pory jedynym albumem w 2017 roku, który pokrył się podwójną platyną.

Nowy teledysk: Kendrick Lamar „Element.”

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że kolejnym singlem promującym tegoroczny album Kendricka Lamara będzie „Loyalty.”. W sieci pojawiły się nawet zdjęcia z planu zamieszczone przez fanów Rihanny. Tymczasem K.Dot postanowił zaskoczyć wszystkich premierą klipu do utworu „Element.”. W odróżnieniu od dynamicznego i poszatkowanego „DNA.”, najnowsze wideo jest statyczne, pełne artystycznych ujęć przedstawiających zbrutalizowaną rzeczywistość. Wspomniane w refrenie ciosy wymierza nawet sam Kung Fu Kenny, który chyba po raz pierwszy prezentuje tak rozwścieczone oblicze. Za reżyserię odpowiada Jonas Lindstroem.

Nowy teledysk: Mike WiLL Made-It feat. Kendrick Lamar, Gucci Mane, Rae Sremmurd „Perfect Pint”

Wczoraj Mike WiLL Made-It udostępnił nam kolejny teledysk ze swojego albumu Ransom 2. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że wywoła on więcej emocji niż poprzednio wydany „On the Come Up”. Dlaczego? „Perfect Pint” to zdecydowanie jeden z dziwniejszych klipów, które dane było mi zobaczyć w ostatnim czasie. Mamy tu jadącego przez pustynię Mike’a z chłopakami z Rae Sremmurd w otoczeniu surrealistycznych zjawisk rodem z „Las Vegas Parano”, takich jak ogromna puszka farby zalewającej naszych bohaterów, gigantyczny Kendrick blokujący drogę czy latająca głowa Gucci’ego. Wszystko okraszone dość tandetnymi efektami specjalnymi tworzy ciekawy obraz, który na pewno wyróżnia się na tle innych teledysków, dlatego też zachęcamy do sprawdzenia.

Kendrick Lamar w remiksie „Mask Off” Future’a

 

Skoro „Mask Off” ciągle utrzymuje się w okolicach podium amerykańskiej listy przebojów, Future postanowił podsycić wciąż niegasnące zainteresowanie utworem. Jak wiadomo nie od dziś, nic nie przyciąga uwagi bardziej niż oficjalny remiks w wykonaniu innego rapera z górnej półki. Zwłaszcza gdy jest nim Kendrick Lamar. Flow K.Dota przywodzi na myśl jego zwrotkę z „Goosebumps”. Jest trochę braggi, kilka wersów poświęconych sukcesowi DAMN, są także linijki, które dla niektórych fanów będą kolejnymi przytyczkami wymierzonymi w kierunku Big Seana czy Drake’a.

 

Justin Bieber remiksuje „Humble” Kendricka Lamara

Ostatnio w sieci krążył filmik z koncertu Biebera, na którym nieudolnie próbuje zaśpiewać przebój „Despacito” — zamiast tekstu po hiszpańsku, fani usłyszeli jedynie „Blah blah blah”. Justin znowu rzucił się na głęboką wodę i podczas zabawy w nowojorskim klubie zaskoczył wszystkich swoją wersją „Humble” Kendricka Lamara. Trudno jednoznacznie sprecyzować, o czym zarapował, ale w tekście przywołał prezydenta Lincolna czy Jasona Bourne. Piosenkarza z rapem jak dotąd łączyły głównie liczne kolaboracje z takimi hip-hopowymi głowami jak Ludacris, Quavo lub Chance The Rapper. Trudno po tym nagraniu stwierdzić, jak Bieber wypadłby w roli hip-hopowca, więc może na razie niech zostanie przy swojej stylówce. Na pewno kolaboracja supergwiazdy pop z supergwiazdą hip-hopu, jaką jest Kendrick, byłaby czymś niezwykłym.

Recenzja: Kendrick Lamar DAMN.

Kendrick Lamar

DAMN.(2017)

Aftermath/Interscope/TDE

„Mówię o strachu, strachu o utratę kreatywności” — przyznaje Kendrick Lamar w ostatniej zwrotce „FEAR.”, najdłuższego i być może najbardziej ambitnego utworu na płycie. Zwrotka stanowi podsumowanie trzech wcześniejszych, porozrzucanych po życiorysie rapera sytuacji odnoszących się do zmieniającej się wraz z wiekiem koncepcji strachu. Jednocześnie dokładnie ta sama zwrotka rozpościera pajęczynę połączeń między motywami poruszonymi w prawie wszystkich pozostałych piosenkach zawartych na DAMN.. Czy można się jeszcze w ogóle dziwić, że 29-latek z Compton traktuje kreatywność jak największą z cnót?

Czwarty pełnoprawny krążek rapera to muzyczne antypody jazzująco-funkującego To Pimp a Butterfly. Dbałość o korzenie hip hopu, aranżacje oparte na żywych instrumentach zastąpione zostały letnio-chłodnymi synthami i obrobionymi do granic możliwości samplami wokalnymi, na jaw wyszedł romans z rasowym trapem i pop rapem ogólnie. DAMN. porzuca znane z najważniejszych albumów rapera przywiązanie do wyraźnej narracji czy meta-narracji. Nie mówię, że brakuje tutaj konceptu — wręcz zauważyłem jego istnienie akapit wcześniej — ale jest on tym razem subtelny i wolny do interpretacji zależnej od wymagań słuchacza (w końcu niektórzy bardziej dociekliwi wywróżyli z niego zapowiedź kolejnej płyty, która miała się ukazać w Wielką Niedzielę). Treść nie dyktuje formy, przez co materiał sprawia wrażenie pierwszego „normalnego” albumu K-Dota. Wiecie, takiego z miejscem na coś dla wiernego fana, na coś dla ulicy, na współczesny banger dla dobrych chłopaków, ładną radiową piosenkę dla ich dziewczyn, i tak dalej.

Chociaż powyższe brzmi jak koszmar fana poprzednich płyt Kendricka, sprawdza się jak należy. MC doskonale radzi sobie na subbasowo-trapowym monstrum od Mike’a Willa („DNA.”), zawstydzając konkurencję lecącą pod podobne podkłady na porządku dziennym. „LOYALTY”. z Rihanną prawdopodobnie zamęczy nas swoją radiową rotacją w trakcie najbliższego lata, a ja obiecałem sobie nie mieć nic przeciwko temu, bo to jeden z najlepiej napisanych ostatnio śpiewano-rapowanych duetów. Nawet gościnny występ podupadłych gigantów z U2, którego zapowiedź bardziej wystraszyła niż zachwyciła opinię publiczną, okazał się zaskakująco zjadliwy i taktowny.

Chociaż klimatycznie album jest dowodem na przyjęcie przez Lamara zdefiniowanego dekadę temu przez Kanyego Westa „stadium status”, w przypadku tekstów nie doszło do radykalnych zmian i wciąż jest wspaniale. Krótko mówiąc, DAMN. wyważa do tej pory znane u rapera introspektywne i społecznościowe wątki, a dodatkowo sięga po odważne religijne analogie. Podobieństw do losów afroamerykańskiego społeczeństwa doszukuje się w Piątej Księdze Mojżeszowej, a swoje cierpienia porównuje do losów Hioba. Ocenę trafności tych spostrzeżeń pozostawię teologom i filozofom, pozostaje zatem pochwalić momenty, w których jego bezwzględny liryczny skill jest niewątpliwy — tak jak we wspomnianym na początku „FEAR.”. Albo w „DUCKWORTH.”, gdzie możemy usłyszeć niewiarygodną anegdotę z życiorysu ojca rapera — historia sama w sobie robi wrażenie, ale narratorski talent Kendricka czyni ją jeszcze bardziej nośną i spektakularną. „XXX.” to kolejny przykład tego, jak Kenny umie zabrać się za pewien problem (w tym przypadku powszechny dostęp do broni w Stanach) i przedstawić obie strony medalu, pozostawiając nas oszołomionych mocą argumentów płynących z jednej jak i z drugiej strony. W ramach rozluźnienia atmosfery, od czasu do czasu skupia się najzwyczajniej w świecie na celebracji swojej pozycji w rap grze — aczkolwiek z lekką goryczą wywołaną niezrozumieniem materiału przez pewne oporne środowiska. Geraldo Rivera, nie pozdrawiamy.

Przekazywane przez rapera treści nieraz skutecznie podkreślane są w warstwie brzmieniowej. Nieustające manipulacje z pitchem w „PRIDE.” korespondują z motywem ludzkiej niedoskonałości, a odwrócone bębny w „LUST.” odnoszą się do problemu zapętlania się codziennego życia rodem z Dnia Świstaka. Takie niuanse świetnie funkcjonowały już na good kid, m.A.A.d city, zgadza się. Najwyższa jednak pora szczerze docenić ciężką pracę Dereka ‚MixedbyAli’ Aliego. Wieloletni współpracownik Kendricka (jak i całej wytwórni Top Dawg), wywiązując się z kolejnych rzucanych przez rapera wyzwań, dojrzewa do miana jednego z najważniejszych inżynierów dźwięku w historii hip hopu. Właśnie jemu dedykuję ten akapit.

Jest jednak pewien moment na płycie, który budzi uzasadniony niesmak — może i największy w całej twórczości Lamara. Mówię o „LOVE.” Pomimo przyjemnego w ostatecznym rozrachunku tonu, track brzmi trochę jakby jakiś świeżak znikąd próbował wybić się utworem napisanym w stylu Drake’a. Uwydatnienie wersów melodyjnym flow nie wyszło zbyt oryginalnie, a sam tekst piosenki jest (jak na Kendricka!) szokująco jednowymiarowy — aż trudno mi w to uwierzyć, że tak bogate w znaczenia hasło zostało potraktowane tutaj w tak banalny sposób. Poza tym jednym, umiarkowanie uciążliwym zgrzytem DAMN. jest po prostu kolejnym równie ważnym materiałem na koncie reprezentanta Compton. Internauci kłócący się już w tej chwili o to, który z albumów jest numerem jeden tylko potwierdzają, że wszystkie z nich jakościowo leżą na tej samej półce, a różnice w odbiorze rozbijają się o gusta słuchaczy. Po premierze DAMN. znany hiphopowy radiowiec Peter Rosenberg przyznał, że według niego Kendrick Lamar już w tym momencie zasługuje na tytuł najlepszego rapera wszech czasów. Nie wiem, czy jestem już gotów mu przytaknąć, ale CHOLERA., wszystko jest na dobrej drodze ku temu.

Nowy teledysk: Kendrick Lamar „DNA.”

DAMN. już hula w głośnikach. Co prawda, nie doczekaliśmy się drugiego albumu Kendricka w zeszłą niedzielę, ale dokładnie wczoraj ukazał się za to klip do „DNA.” Pojawia się w nim aktor Don Cheadle, a że mam do niego słabość, to tym lepiej mi się ogląda ten obraz. W pierwszej części Cheadle gra detektywa przesłuchującego Kendricka. W pewnym momencie zostaje porażony czymś co wypływa z wykrywacza kłamstw i można powiedzieć, że staje się drugim Kendrickiem. Nagle obydwaj zaczynają rapować wersy z kawałka, dając naprawdę ciekawy popis, a Cheadle jako raper wypada naprawdę przekonująco. Druga część to już Kendrick z ziomkami na ulicy, pokazujący, że rap gra należy do nich. Trzeba pogratulować, bo całość została zrobiona naprawdę pomysłowo.

#FridayRoundup: Kendrick Lamar, Talib Kweli & Styles P, Little Dragon i inni

Spokojnie, ie zostawimy Was samych sobie w te święta. Jak co piątek mamy klasycznie garść nowych wydawnictw, które z pewnością umilą Wam weekend wielkanocny. O Kendricku pewnie już słyszeliście i czytaliście bardzo wiele przez ostatni tydzień — w razie czego zaległość możecie nadrobić poniżej — ale dzisiaj odbyło się także kilka innych ciekawych premier — także hiphopowych. Wspólny album wydali właśnie Talib Kweli i Styles P., do 37 Komnaty powracają w soulowym sosie El Michels Affair, na legalu debiutuje Playboi Carti, a Spoek Mathambo zapewnia nietuzinkową fuzję rapu, elektroniki i afrykańskich brzmień. Z muzyką elektroniczną po drodze także Little Dragon i Actress, a tym, którzy łakną trapu w spektakularnej gwiazdorskiej odsłonie, polecamy soundtrack do najnowszej części Szybkich i wściekłych.


DAMN.

Kendrick Lamar

Top Dawg Entertainment

CHOLERA. Król powraca. Po lekko gorzkawej do przełknięcia tygodniowej obsuwie doczekaliśmy się premiery następcy wybitnego To Pimp a Butterfly. Celowo to podkreślam, gdyż Kendrick Lamar jakby drażni się z miłośnikami albumu z 2015 roku. Bo singiel zupełnie w innym stylu. Bo Rihanna i jakieś leśne dziady z Irlandii na gościnnych występach zamiast Bilala i Thundercata. Bo okładka przypomina nam o tej gorszej stronie hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Ja tymczasem jestem spokojny, to w końcu K-Dot moi drodzy. Tak w ogóle to LeBron już słuchał i wyglądał na ukontentowanego. — Chojny


The Seven

Talib Kweli & Styles P

Javotti Media / 3D

Wiadomo nie od dziś, że Talib Kweli i Styles P lubią ze sobą współpracować. Wystarczy tylko wspomnieć „Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah i od razu wiadomo o co chodzi. Wspólny materiał obydwu panów wydawał się tylko kwestią czasu, a już od co najmniej dwóch miesięcy zapowiadana była nagrana przez nich epka. Seven, jak sam tytuł wskazuje, składa się z siedmiu numerów, a gościnnie udzielają się między innymi Jadakiss, Sheek Louch, Common czy Rapsody, ale też podopieczny Kweliego NIKO IS. Obawiam się tylko bitów i to nawet nie ze względu na gust Kweliego, ale dlatego, że Styles nigdy nie miał do nich szczęścia i to właśnie produkcja była zawsze słabą stroną jego płyt. W każdym razie lirycznie nigdy nie zawodzili, więc na pewno warto sprawdzić, co przygotowali. — Dill


Return to the 37th Chamber

El Michels Affair

Big Crown Records

Dawno temu, a dokładnie to 12 lat temu nowojorski zespół El Michels Affair wydał Sounding Out The City — album potwierdzający że na muzycznej mapie XXI wieku wciąż znajduje się miejsce dla dostojnego, instrumentalnego soulu. O wiele głośniej o chłopakach zrobiło się jednak kilka lat później wraz z premierą Enter The 37th Chamber, konceptualnego projektu złożonego z coverów piosenek Wu Tang Clanu i wywodzących się z niego solistów. Album, który chcielibyśmy dziś polecić, to właśnie bezpośrednia kontynuacja tego shaolińskiego materiału. W trakcie powrotu do Trzydziestej Siódmej Komnaty będą wam towarzyszyć również goście specjalni — Lee Fields oraz Lady Wray. — Chojny


Season High

Little Dragon

Loma Vista Recordings

Szwedzki zespół Little Dragon już od kilku lat dostarcza nam znakomitą mieszankę popu, elektroniki oraz downtempo. Na swoim piątym albumie zatytułowanym Season High, którego produkcją zajął się James Ford, znany ze współpracy z Arctic Monkeys, Florence and the Machine czy ostatnio Depeche Mode, eksplorują kilka różych muzycznych kliamtów, które w założeniu albumu mają być ucieczką od ich szarego i deszczowego miasta, jakim opisują swój rodzinny Göteborg. Wyglądamy przez okno i jest całkiem podobnie. Pora więc odpalić album i oddalić się gdzieś dalej. — efdote


The Fate of the Furious: The Album

Various Artists

Artist Partner Group

Cokolwiek sądzicie o serii filmów Szybcy i wściekli, trzeba oddać twórcom to, że są całkiem konsekwentni — także muzycznie. A publiczność tę konsekwencję docenia i konsekwentnie chodzi do kina i słucha kolejnych soundtracków, które zawsze wypełniają oryginalne kompozycje świeżych nazwisk na rapowej scenie. Tym razem do usłyszenia m.i.n. Young Thug, 2 Chainz, Wiz Khalifa, Lil Uzi Vert, Migos, Travis Scott, G-Eazy, Kehlani, Kevin Gates, Lil Yachty, Jeremih czy Ty Dolla Sign. No i oczywiście Pitbull. Bo jak to tak bez Pitbulla? — Kurtek


Playboi Carti

Playboi Carti

Interscope

Po głośnym mikstejpie In Abundance Playboia Cartiego okrzyknięto traprapową nadzieją tego roku. Dziś wraz z oficjalnym długogrającym debiutem rapera jest okazja, by te oczekiwania skonfrontować z rzeczywistością. Stosowna odtrutka, dla wszystkich tych, którzy nie czekali na Kendricka. — Kurtek


Mzansi Beat Code

Spoek Mathambo

Nthato Mokgata

Takiej mieszanki nie słyszeliśmy już dawno. Na najnowszym, piątym już albumie pochodzący z Południowej Afryki. Producent i raper — Spoek Mathambo zabiera nas w niesamowitą podróż, na której mieszają się zarówno języki oraz gatunki muzyczne. House, hip-hop, elektronika oraz afrykańskie rytmy żyją tu w symbiozie, tworząc niesamowity krążek, mogący namieszać zarówno w klubach, jak i przynieść niesamowitą przyjemność i relaks w domowym zaciszu Zaprezentowano tu przy okazji niezły przekrój artystów z regionu, który nam znany jest głównie swojej nie łatwej przeszłości, a przez tak wybitne projekty, jak ten i za sprawą niezwykle zdolnych ludzi, jakimi są bez wątpienia pojawiające się tu postacie, może przybliżyć światu również swoje muzyczne oblicze. — efdote


AZD

Actress

Ninja Tune

Po trzyletniej przerwie wydawniczej urozmaiconej jedynie skromną EP-ką z remiksami utworu „Bird Matrix”, Actress powraca z piątym w swoim katalogu albumem długogrającym AZD. Jest to drugi po „Ghettoville” z 2014 roku materiał wydany we współpracy z brytyjską oficyną Ninja Tune. AZD to kolejna cegiełka do bunkru nostalgii Actressa, która jest jednym z fundamentów jego twórczości; jednakże w tym przypadku Darren Cunningham pokusił się o bardziej futurystyczne rozwiązania brzmieniowe i troszkę inaczej niż zwykle zdefiniował estetykę szumu i hałasu swojego albumu. — Mleczny


Odsłuch: Kendrick Lamar DAMN.

CHOLERA. Król powraca. Po lekko gorzkawej do przełknięcia tygodniowej obsuwie doczekaliśmy się premiery następcy wybitnego To Pimp a Butterfly. Celowo to podkreślam, gdyż Kendrick Lamar jakby drażni się z miłośnikami albumu z 2015 roku. Bo singiel zupełnie w innym stylu. Bo Rihanna i jakieś leśne dziady z Irlandii na gościnnych występach zamiast Bilala i Thundercata. Bo okładka przypomina nam o tej gorszej stronie hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Ja tymczasem jestem spokojny, to w końcu K-Dot moi drodzy. Tak w ogóle to LeBron już słuchał i wyglądał na ukontentowanego.

Kendrick Lamar ujawnia okładkę, tytuł i tracklistę nowego albumu!

Znamy jeszcze więcej szczegółów dotyczących nowego albumu Kendricka Lamara. Na razie wiadomo było, że składać się będzie z czternastu utworów, w tym z singlowego „HUMBLE.” Poza tym poznaliśmy też producentów materiału. Za bity będą odpowiedzialni między innymi Sounwave, DJ Dahi, Mike WiLL-Made It, Alchemist i 9th Wonder. Od dzisiaj wiemy, że album będzie nosić tytuł DAMN. Udostępnione zostały także tytuły wszystkich kawałków. Dla części fanów, która śledziła wszystkie możliwe tracklisty na sieci, a w sumie było ich trzy, część informacji nie jest nowością, bo na przykład taki tytuł jak „DNA.” pojawił się na jednej z nich. Gościnnie na krążku udzielają się Rihanna i U2, ale można się spodziewać, że udział legendarnego rockowego zespołu sprowadza się do użycia sampla z jednego z ich utworów, albo po prostu wykorzystania fragmentu ich tekstu, ale poczekamy, posłuchamy. W końcu Elton John rzeczywiście grał na pianinie w „Solid Wall of Sound” ATCQ. Ujawniona została też okładka i nie oszukujmy się — nie wygląda ona zbyt ciekawie. Zwalcie to na narzekanie, ale lepszym pomysłem było czarne tło, które pojawiło się na początku, zanim znaliśmy jeszcze jakiekolwiek informacje o wydawnictwie. W przypadku płyt Kendricka liczy się jednak ich zawartość, a tą poznamy już w najbliższy piątek.

1. „BLOOD.”
2. „DNA.”
3. „YAH.”
4. „ELEMENT.”
5. „FEEL.”
6. „LOYALTY.” (feat. Rihanna)
7. „PRIDE.”
8. „HUMBLE.”
9. „LUST.”
10. „LOVE.”
11. „XXX.” (feat. U2)
12. „FEAR.”
13. „GOD.”
14. „DUCKWORTH.”

Nowy longplay Kendricka Lamara jednak dopiero za tydzień

Jeszcze wczoraj w napięciu wypatrywaliśmy informacji o być może zapowiedzianej na dzisiaj premierze nowego krążka Kendricka Lamara. Po dwóch obiecujących singlach „The Heart Pt. 4” i zilustrowanym teledyskiem „Humble.” w sieci pojawiły się przecieki, że kolejny element Kendrickowej układanki pojawi się w sieci już dziś i że najpewniej będzie to już cały album. Album natomiast ukaże się dopiero (albo już!) za tydzień — 14 kwietnia. Taka data pojawiła się przy wypuszczonym dzisiaj iTunesowym preorderze. Album to zresztą słowo adekwatne o tyle, że na tę chwilę rzecz zatytułowana jest nomen omen — ALBUM. Na krążku znajdzie się 14 utworów, w tym wspomniane „Humble”. Z kolei „The Heart” nie zostało zaznaczone na iTunesowej trackliście. Tytuły pozostałych 13 kompozycji nie są jeszcze znane, ale z zamieszczonych liner notes wynika, że wśród współpracowników Lamara znaleźli się tym razem U2, BadBadNotGood, DJ Dahi, the Alchemist, 9th Wonder, Mike Will-Made It (odpowiedzialny za produkcję „Humble.”) i prawdopodobnie James Blake. Co by nie mówić, na pewno będzie ciekawie!

Nowy teledysk: Travis Scott feat. Kendrick Lamar „Goosebumps”

Oczywisty hajlajt zeszłorocznego Bird in the Trap Sing McKnight doczekał się nieoczywistego teledysku. Zanim nadto się nakręcicie, mamy kubeł zimnej wody. Klip został wydany jako ekskluzywny materiał dla Apple Music i w całości mogą obejrzeć go tylko użytkownicy platformy (klikając o tutaj). Dla pozostałych nieszczęśników serwis przygotował minutowy preview akcentujący psychodeliczną fantasmagorię wypełniającą świat klipu „Goosebumps”. Tym, którzy mają niedosyt, a nie mają za to Apple Music, polecamy Travisa Scotta wykonującego numer na żywo u Jimmiego Kimmela oraz utrzymany w bardzo podobnym stylu klip do „Party Monster” The Weeknd.

Nowy teledysk: Kendrick Lamar „Humble.”

Kilka dni temu ukazała się czwarta część z serii „The Heart” Kendricka Lamara, a w niej Kendrick rapował „Y’all got ’til April the 7th to get y’all shit together”, sprawiając że wszyscy czekają na jego nowy album z zapartym tchem. Chwilę później na sieci pojawiła się tracklista czegoś, co wyglądało właśnie jak potencjalny nowy krążek rapera z Compton. Natomiast wczoraj Mike Will Made It i wiceszef TDE Enertainment jeszcze bardziej podgrzali atmosferę na swoich twitterach. Dali znać, że coś tego dnia będzie się dziać, no i zadziało się. Mamy klip do prawdopodobnego pierwszego singla z płyty, zatytułowanego „Humble” i prawdopodobną okładkę płyty o tym samym tytule. Tylko, że numer nie brzmi w ogóle jak coś czego można by się po Kendricku spodziewać. Mocno trapowy klimat, bardzo prosty bit, więc jeśli ktoś liczył na kontynuację brzmienia z How To Pimp a Butterfly, więcej, jeśli ktoś liczył na powrót do tego co było na good kid, m.A.A.d. city, może się bardzo zdziwić. Ale okładka i też sam klip (ciekawy pomysł z ostatnią wieczerzą i jeszcze ten ogień wylatujący z głowy) w pewnym sensie chyba pokazują jaki może być temat przewodni wydawnictwa. W jednym z ostatnich wywiadów Kendrick mówił dużo o koncentrowaniu się na Bogu, więc zapewne ten temat znajdzie odzwierciedlenie w jego twórczości.

Możliwa tracklista nowego albumu Kendricka Lamara pojawiła się w sieci

Tajemnicza grafika z rzymską czwórką na Instagramie Kendricka Lamara okazała się być zapowiedzią „The Heart Part 4”, czwartej części z serii numerów, które raper z Compton co jakiś czas wypuszcza. W jednym z wersów na końcu kawałka Kendrick rapuje „Y’all got til April the 7th to get your shit together.” To dało do myślenia, że być może mamy do czynienia z zapowiedzią nowego albumu rapera, co też może dodatkowo tłumaczyć pojawienie się w sieci wspomnianej czwórki. Dodam tylko, że dziwne wydaje się usunięcie wszystkiego ze swojego Instagrama i zostawienie tej jednej grafiki. Kto by to robił dla jednego kawałka? Teraz obraz z grafiką zniknął i konto jest zupełnie puste, więc być może szykuje się podstawy do promocji nowego materiału. Jeszcze więcej spekulacji dostarcza potencjalna tracklista nowej płyty, która pojawiła się na koncie jednego z użytkowników serwisu Pastebin. Powiem tak, jeżeli jest rzeczywiście oficjalna to przynajmniej na papierze mamy do czynienia z jedną z płyt roku. Produkcja między innymi Terrace Martin, LoveDragon (duet tego pierwszego z Josefem Leimbergiem), Sounwave, Thundercat, Kanye West, Taz Arnold (SA-RA Creative Partners), Flying Lotus, Mono/Poly. Do tego gościnne udziały Andre 3000, Andersona .Paaka, Q-Tipa, D’Angelo czy Bilala. To wszystko wygląda jak album marzenie. Zbyt piękne by było prawdziwe? Prawdopodobnie dowiemy się już siódmego kwietnia.

1. „Purple Hibiscus” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 08:45
2. „Counterfeit” (prod. Rahki & Taz Arnold) – 03:26
3. „Trust Everyone” (prod. DJ Dahi, Terrace Martin & Thundercat) – 06:04
4. „Delusional (Like You Haven’t)” (feat. Anderson .Paak & Anna Wise) (prod. Sounwave) – 04:01
5. „Product” (feat. Andre Benjamin) (prod. Kanye West & Taz Arnold) – 04:11
6. „Richard Nixon” (prod. LoveDragon) – 05:35
7. „None of Your Business” (feat. Anna Wise, Kanye West, & Q-Tip) (prod. DJ Dahi, Kanye West & Sounwave) – 04:52
8. „Double Standards” (prod. LoveDragon & Rahki) – 03:50
9. „If You Had Me, You Lost Me” (Interlude) (prod. Flying Lotus & Mono/Poly) – 02:00
10. „Commercialized, Failed Experiments” (prod. Alchemist, Cardo & Swizz Beatz) – 04:43
11. „Ten Steps” (feat. Bilal, D’Angelo, & Thundercat) (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 04:59
12. „Paranoia, Is Love Stronger Than Death?” (prod. K.L. & LoveDragon) – 12:36
13. „Rest in Paradise” (Interlude) (prod. Terrace Martin) – 02:21
14. „Swim with the Fishes (God Said)” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 07:09

Kendrick Lamar prezentuje nowy singiel zatytułowany “The Heart pt.4“

Kendrick Lamar wywołał wczoraj wielką sensację i całą lawinę spekulacji, czyszcząc swoje konto na instagramie i umieszczając tam jedynie zdjęcie przedstawiające rzymską czwórkę. Internet momentalnie oszalał, a niektórzy optymiści twierdzili nawet, że nowy krążek ukaże się już dzisiaj. Tę samą grafikę umieścił na swoim koncie The Alchemist, co ostudziło niektóre oczekiwania co do pełnego albumu rapera i to właśnie był odpowiedni trop. Dzisiejszego ranka otrzymaliśmy bowiem singiel zatytułowany “The Heart pt.4“, na którym obok wspomnianego kalifornijskiego beatmakera, do produkcji przyczynili się również DJ Dahi, Syk Sense oraz AxlFolie. Utwór kończy się wersem: “y’all got until April the 7th to get your shit together.”, co prawdopodobnie oznacza, że K. Dot podaruje nam swój nowy krążek, na którym skupić ma się podobno głównie na Bogu, już w kwietniu. Trzymamy kciuki!