future

Odsłuch: Future Beast Mode 2

Mimo iż od wydania albumów Future/Hndrxx minął już ponad rok, to w tym czasie Future’a niespecjalnie nam brakowało. W październiku pojawił się dosyć przeciętny projekt z Young Thugiem – Super Slimey, a w tym roku raper miał okazję współtworzyć soundtrack do remake’u przeboju sprzed lat, czyli Superfly. Na Beast Mode 2 reprezentant Atlanty powraca do jednego ze swoich flagowych tytułów, a we wszystkim pomaga mu Zaytowen. Ponoć nagrywanie drugiej części zajęło prawie dwa lata, a finalną dziewiątkę wybrano spośród stu numerów. Czy przy ostatnim natłoku dużych premier Future’owi uda się zawojować tegoroczne lato?

#FridayRoundup: EABS, RP Boo, The Bamboos, Future i inni

Dzisiejsze podsumowanie płytowych nowości mijającego tygodnia cierpi niestety na syndrom sezonu ogórkowego — z jednej strony zabrakło w dzisiejszym Roundupie pierwszoligowego headlinera, bo koncertowy projekt EABS-ów prezentowaliśmy już w poniedziałek przy okazji premiery wydawnictwa, a dzisiejszy krążek Future’a trudno traktować jako prawowity followup dla jego głośnej zeszłorocznej dylogii. Z drugiej strony zaś spora część redakcji rozjechała się po świecie — w ten weekend możecie nas spotkać m.in. w openerowym tłumie. Tym samym nie ma komu pisać o muzyce tak obszernie jak zazwyczaj, ale nie zostawimy was na lodzie — jak co tydzień w formie aktualizacji plejlisty dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych.

W naszej dzisiejszej selekcji ponadto m.in. trzeci longplay footworkowego wyjadacza RP Boo, comeback australijskiego soulowego big bandu The Bamboos, wysmakowane propozycje dla miłośników klasycznego instrumentalnego hip-hopu od Swarvy’ego i The Deli, nowe płyty od wschodzących piosenkarek R&B Dainy i Natashy Mosley, a także niszowy neo-soulowy projekt Mothers Favorite Child, taneczne remiksy zeszłorocznej płyty Technoir, równie roztańczony popowy album od B.o.B-a, gospelową płytę The Well i trappopową epkę Kodamilo. Słowem — nie dzieją się może wielkie rzeczy, ale dzieje się całkiem sporo. Plejlista poniżej.



#FridayRoundup: Kids See Ghosts, Jorja Smith, Kadhja Bonet i inni

To prawdopodobnie jeden z ostatnich, tak dużych wysypów premier płytowych przed końcem sezonu wydawniczego. Wśród nich mamy zarówno kilka rzeczy od weteranów sceny, jak i propozycje od nowych twarzy. Zapraszamy do odsłuchu!


Kids See Ghosts

Kids See Ghosts

G.O.O.D. Music

Czy w dobrej, czy w złej formie, Kanye zawładnął przełomem maja i czerwca. Kids See Ghosts to trzeci z rzędu album jego produkcji w tym roku. Tym razem jednak, zamiast płyty solowej raper postanowił zaprezentować duet ze swoim protegowanym, Kid Cudim. Współpraca tych dwóch wizjonerów muzyki hip-hop od wielu lat stanowiła wielkie marzenie fanów na całym świecie, i dopiero mentalne załamanie i lawina problemów, jakie spadły na Ye sprawiły, że w końcu zamknął się w studiu, by nagrać ten projekt. Analogicznie do poprzednich wydawnictw, Kids See Ghosts to 7 premierowych propozycji, których produkcję wsparły takie osobistości jak Andre 3000 czy Dot da Genius (oboje mocno powiązani z karierą Kid Cudiego). Przedsmak brzmienia tego naprędce sformowanego duetu dał już utwór „Ghost Town” z wydanego w zeszłym tygodniu Ye. To co wydaje się najbardziej interesujące w tym zaskakującym przedsięwzięciu, to fakt, że obaj artyści swoje najlepsze lata na scenie mają za sobą i znajdują się w trudnym momencie swoich karier. Efekt tego eksperymentu na pewno będzie bardzo nietuzinkowy i chociażby dlatego płyta ta zasługuje na uważny odsłuch — Adrian


Lost & Found

Jorja Smith

FAMM

Aktualnie, Jorja Smith może cieszyć się pozycją, którą idealnie opisuje określenie „rising star”. Ostatnie dwa lata były dla wokalistki przełomowe. Tak bardzo, że chociaż jej nazwisko jest jednym z powszechniejszych w krajach anglojęzycznych, trudno pomylić ją z inną panią Smith. Project 11, własne „Interlude” na More life Drake’a czy gościnka na soundtracku do Black Panther u boku Kendricka. Wdzięk, urok, piękny głos, charakterystyczna stylówka… brakowało tylko długogrającego debiutu. Wreszcie, pierwsze LP Jorji, Lost & Found, z pewnością nie zawiedzie fanów wokalistki. Płyta składa się z dwunastu kawałków, w tym znane już wcześniej „Blue Lights”, „Teenage Fantasy” czy świetne „Where Did I Go?”. Co ciekawe, na albumie nie ma featuringów, nawet utwór ze Stromzym ostatecznie nie znalazł się na krążku. Jorja, uzasadnia to chęcią nagrania osobistej płyty, która w założeniu miała być zbiorem jej refleksji na temat ważnych dla niej wydarzeń z ostatnich czterech lat. Główną tematyką Lost & Found jest szeroko rozumiana miłość. Nic tylko słuchać i podziwiać! —Polazofia


Childqueen

Kadhja Bonet

Fat Possum REcords

Kadhja Bonet, autorka kosmicznego debiutanckiego krążka The Visitor z 2015 roku, wydała właśnie drugi album! Jeśli jesteście miłośnikami afrofuturyzmu, muzyki kameralnej i klasycznego psychodelicznego soulu, koniecznie powinniście sięgnąć po tę pozycję. Brzmienie nowego wydawnictwa jest nawet bardziej smoothsoulowe niż w przypadku debiutu, ale wcale nie mniej progresywne. Bonet wie, jak skutecznie połączyć pozornie odległe od siebie muzyczne światy w dojrzałe, autorskie dźwiękowe uniwersum. Jak gdyby tego było mało piosenkarka napisała, wyprodukowała i zmiksowała krążek sama — grała też na większości instrumentów od fletów, przez smyczki, gitary, trąbki, bębny, aż po dzwonki. Kosmos! — Kurtek


soil

serpentwithfeet

Secretly Canadian

Karierę Serpentwithfeet śledzimy uważniej od czasu nieco rozwodnionej, ale intrygującej epki Blisters z 2016 roku. Dziś rzeczy nabierają dla muzyka nowej mocy, bo oficyna Secretly Canadian właśnie wydała jego debiutancki longplay Soil zawierający 11 utworów wyprodukowanych m.in. przez Paula Epwortha, Katie Gately i Clams Casino oraz oczywiście samego wokalistę. To absolutny must listen dla miłośników Mosesa Sumneya, Benjamina Clementine’a, a także nowej fali queerowego soulu. — Kurtek


The Midnight Hour

Adrian Younge and Ali Shaheed Muhammad

Linear Labs

Ali Shaheed Muhammad i Adrian Younge nagrali wspólny album. Można powiedzieć, że było to tylko kwestią czasu. Ich współpraca zaczęła się na produkowanym przez Younge’a krążku Souls of Mischief, potem była ścieżka dźwiękowa do Luke’a Cage’a i teraz mamy The Mifnight Hour. Na płycie roi się od gościnnych występów, że wspomnę tylko o takich znakomitościach jak Raphael Saadiq, Bilal czy Marsha Ambrosius. Całościowo materiał zawiera aż dwadzieścia numerów. Nie muszę chyba pisać, że to może być jedna z najciekawszych płyt tego roku. — Dill


Superfly Original Motion Picture Soundtrack

Różni wykonawcy

Motion Picture Artwok

Wchodzące wkrótce na ekrany kin Superfly to remake klasycznego filmu z lat 70. o tym samym tytule. Oryginalny soundtrack, stworzony przez Curtisa Mayfielda, zyskał status legendarnego, i po latach pozostaje najlepszym elementem tej produkcji. Nic więc dziwnego, że stojący za kamerą Director X, postanowił skupić sporo uwagi właśnie na ścieżce dźwiękowej. Na obsadzonej gwiazdami płycie, usłyszymy przede wszystkim rapowe kolaboracje. Producentem wykonawczym jest Future, a poza nim pojawią się jeszcze Lil Wayne, Young Thug, 21 Savage, Partynextdoor, Miguel, Khalid i wielu innych. —Mateusz


Good Man

Ne-Yo

Motown Records

Pamiętacie tego pana? Ne-Yo umarł co prawda komercyjnie, ale wszystko wskazuje na to, że na siódmej studyjnej płycie Good Man próbuje uratować resztki swojej songwriterskiej godności skutecznie zdeptane najpierw na R.E.D. w 2012 roku, a trzy lata później także na Non-Fiction. Czy rehabilitacja przebiegła pomyślnie i czy w ogóle się odbyła? Tym razem werdykt pozostawiamy wam. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo Rachel Foxx, Emaé, Lykke Li, Baba Stiltz, Jimi Tenor, Leah Smith, Fetty Wap, Lily Allen i JRome. Słowem: dzieje się!

DJ Khaled zapowiada nowy album

Rok bez albumu od DJ-a Khaleda byłby prawdopodobnie rokiem straconym. Nie będziemy mieli okazji, by się o tym przekonać, gdyż krzykacz z Miami właśnie zapowiedział nadejście nowego projektu. W sieci pojawił się singiel „Top Off”, na którym udzielają się Jay Z (w ostatnich latach dość regularnie pojawia się na płytach Khaleda), Beyonce oraz Future. Jak prezentuje się sam kawałek? To już pozostawiam do osobistej oceny. Producentem wykonawczym projektu po raz kolejny ma być pierworodny Khaleda. A jeśli uważacie, że młody zasługuje na jeszcze większy rozgłos, to z pewnością ucieszy was tytuł albumu – Father of Asahd. Jeszcze nie wiadomo, kiedy jedenasta płyta Khaleda ujrzy światło dzienne, ale bez wątpienia gospodarz zadba, by było o niej głośno.

Nowy teledysk: Jay Rock, Kendrick Lamar, Future, James Blake „King’s Dead”

Po niezwykle barwnym i efektownym teledysku do „All The Stars” otrzymujemy kolejne wideo z albumu promującego film Black Panther. Tym razem Dave Meyers i „the little homies” wzięli na warsztat kawałek „King’s Dead”. Pamiętacie Kendricka tańczącego na słupie sygnalizacji świetlnej w „Alright”? Teraz twórcy przebili samych siebie. Klip otwiera kadr, w którym Kung Fu Kenny rapuje, siedząc jednocześnie na czubku palmy. Podobnych ujęć jest w klipie dużo więcej i trzeba przyznać, że ekipa Top Dawg postawiła poprzeczkę dosyć wysoko.

Nowy utwór: Tinashe feat. Future „Faded Love”

Tinashe sukcesywnie podsyca atmosferę oczekiwania na Joyride i po kolaboracji z Offsetem prezentuje nam dziś efekt wpółpracy z Futurem. Jest to drugi z trzech zapowiadanych przez artystkę singli promujących jej nadchodzące wydawnictwo.

Kompozycja „Faded Love” stylistycznie utrzymuje się na pograniczach dancehallu, a za jej produkcję odpowiedzialny jest słynny norweski duet Stargate. Kawałek wpada w ucho przez dość charakterystyczny refren, jednak zaczyna męczyć po parokrotnym odsłuchu, w przeciwieństwie do „No Drama”.

Kendrick Lamar, Jay Rock i Future we wspólnym kawałku

W dzisiejszych czasach coraz trudniej wyobrazić sobie wielką filmową produkcję bez towarzyszącej jej ścieżki dźwiękowej. Hucznie zapowiadany obraz Black Panther to gratka nie tylko dla fanów ekranizacji komiksów, ale także dla miłośników czarnych brzmień. W sieci pojawił się właśnie drugi singiel z gwiazdorsko obsadzonego soundtracku. Gospodarzem kawałka „King’s Dead” jest Jay Rock, a towarzyszą mu K.Dot oraz Future. Później na moment pojawia się jeszcze James Blake, ale w drugiej części utworu, niczym w „DNA”, Kendrick całkowicie przejmuje inicjatywę. Numer wyprodukowali Mike Will Made-It oraz Teddy Walton. Pełna wersja ścieżki dźwiękowej będzie mieć swoją premierę 9 lutego, a dla tych, którzy nie są fanami komiksów mamy inną wiadomość – „King’s Dead” to także pierwsza oficjalna zapowiedź nowego albumu Jay Rocka. Nie wiadomo jeszcze kiedy ukaże się następca 90059, ale będziemy niecierpliwie wypatrywać kolejnych newsów.

Nowy teledysk: N.E.R.D feat. Future „1000”

N.E.R.D podgrzewają atmosferę przed premierą nadchodzącego albumu, prezentując teledysk do utworu „1000”. Energiczny kawałek z gościnnym występem Future’a to już drugi singiel promujący krążek, i podobnie jak swój poprzednik, jest pełen nieokiełznanych rytmów i agresywnego brzmienia. Klip idealnie współgra z muzyką, stanowiąc kolaż z amatorskich nagrań ulicznych zamieszek i inspirowaną nimi choreografię. No_One Ever Really Dies będzie piątym wydawnictwem zespołu i powrotem na scenę po 7 latach muzycznej nieobecności, a ukaże się już 15 grudnia. Usłyszymy na nim takie gwiazdy jak Andre 3000, Kendricka Lamara, Gucci Mane’a czy Eda Sheerana. Okładkę i więcej szczegółów znajdziecie tu.

N.E.R.D, Future i trzy zera

N.E.R.D zrobią wszystko, żebyśmy pamiętali o ich powrocie. Zaangażować Rihannę do rapowanego kawałka? Nic prostszego. Zaprezentować oficjalnie niewydany jeszcze album na zamkniętym festiwalu? Proszę bardzo. Pobawić się w swoje własne music stories i opublikować utwór z nadchodzącej płyty na czas określony? Nie ma najmniejszego problemu.

Po tym jak trochę już zdążyli namieszać, Chad, Pharrell i Shay dokładają oliwy do ognia. Świeżo opublikowane „1000”, pochodzące oczywiście z No_One Ever Really Dies (przypominamy, oficjalna data premiery przypada na 15 grudnia), to szaleńcza hybryda, w której występują między innymi: hardcore, syntezatory, ryczący lew i dość zaskakująco brzmiący Future. Tego jeszcze nie grali.

Nowy utwór: Ty Dolla Sign ft. Future, Swae Lee „Don’t Judge Me”

Premiera Beach House 3 odbędzie się za niecały tydzień, tymczasem Ty Dolla Sign odsłania przed fanami kolejne karty. „Don’t Judge Me” to już szósty singiel z nadchodzącego projektu. W najnowszym kawałku artysta werbuje do współpracy Future’a i Swae Lee z duetu Rae Sremmurd. W efekcie dostajemy utwór, który z pewnością sprawdzi się podczas wielu imprez. Jaki będzie się powrót do serii, która okazała się przełomowa dla kariery Tyrone’a? Tego dowiemy się już 27 października.

#FridayRoundup: Jessie Ware, Nai Palm, H.E.R., Blu & Exile i inni

W tym tygodniu prym wiodą wokalistki. Nowe albumy jakie zaprezentowały nam dzisiaj Nai Palm, Jessie Ware czy Keyshia Cole, to z pewnością niezwykle oczekiwane wydawnictwa. Ciekawe więc jak w zestawieniu z nimi poradzi sobie debiutująca oficjalnym wydawnictwem — Snoh Aalegra. Rapowe wydawnictwa to prequel genialnego „Below the Heavens” od Blu & Exile oraz Young Dolph, a jeżeli dorzucimy do tego krążek od chłopaków z Boyz II Men, to mamy całkiem przyjemny zestaw premier. Wszystko to do sprawdzenia poniżej.


Glasshouse

Jessie Ware

Island Records

Na trzeci krążek Jessie wielu z nas czekało z utęsknieniem. Ba, bilety na jej niedawne koncerty w Polsce, rozeszły się jak świeże bułeczki. Nie dziwne, że tak wyczekiwaliśmy powrotu pani Ware, w końcu od ostatniego albumu wokalistki minęły już 3 lata i przez ten czas sporo wydarzyło się w jej życiu. Została żoną i mamą. W jak dużym stopniu te doświadczenia wpłynęły na brzmienie nowej płyty? Bardzo chętnie się tego dowiemy. Jak do tej pory poznaliśmy kawałki „Midnight”, „Selfish Love”, „Alone” oraz „Sam”, które jeszcze bardziej zaostrzyły nasz apetyt. Przy Glasshouse, Jessie pomagali m.in. Ed Sheeran, Cashmere Cat czy Benny Blanco, który jest też ojcem debiutu wokalistki. To może wróżyć tylko świetny comeback. — Pat


H.E.R.

H.E.R.

RCA

A oto i ona w całej okazałości. 20-letnia Gabi Wilson, od września zeszłego roku ukrywająca się pod burzą loków i pseudonimem H.E.R., zebrała w całość dwie wydane na przestrzeni minionego roku epki, połączyła błękit i pomarańcz i zaprezentowała się miłośnikom nowego R&B w pełnej krasie — na debiutanckim longplayu. Poza 15 utworami znanymi z przebiegu epek i wydanym przed tygodniem singlem „2” Wilson dokłada do stawki pięć nowych numerów, co daje w sumie 21 piosenek, które zajmą nas na ponad 72 minuty. Wszyscy entuzjaści tegorocznej płyty SZA z pewnością będą ukontentowani. — Kurtek


NeedlePaw

Nai Palm

Sony Classical

Wokalistka wymykającego się wszelkim etykietom australijskiego składu Hiatus Kaiyote nadchodzi z solowym projektem. Czego więc innego możemy się spodziewać, jeżeli nie niespodzianek? Single zapowiadające materiał świadczyły o tym, że w centrum solowego debiutu Nai Palm umieści wrażliwość i delikatność. W programie między innymi nowe wersje znanych utworów i cover Jimiego Hendrixa. Jeżeli nie mogliście się oderwać od tego wokalu, tym razem już nie ma dla was ratunku — zwłaszcza przy obecnych, chłodnych okolicznościach przyrody. — MajaDan


In the Beginning: Before The Heavens

Blu & Exile

Dirty Science / Fat Beats Records

Dziesięć lat temu światło dzienne ujrzał prawdziwy klasyk hip-hopowego podziemia, jakim jest wciąż zachwycający ponadprzeciętną chemią na linii raper producent album Below The Heavens. Autorzy tego rewelacyjnego wydawnictwa — Blu oraz Exile, oprócz trasy koncertowej, która uhonorować ma tę okrągłą datę, przygotowali bowiem krążek In The Beginning: Before The Heavens, będący swoistym prequelem do wspomnianego wcześniej albumu. Podczas bardzo kreatywnych sesji nagraniowych powstało bowiem około czterdziestu utworów, a jak zauważył sam Exile, to, że niektóre z nich nie trafiły w ostateczności na album nie oznacza wcale, że nie były udane. Przekonajmy się więc czy mówił prawdę. — efdote


11:11 Reset

Keyshia Cole

Epic Records

Keyshia Cole przyzwyczaiła fanów do regularnego wydawania nowych albumów co 2, 3 lata. Niezmiennie śpiewa o miłosnych rozterkach, zerwanych związkach i facetach, których kocha, albo którzy nie są jej godni. Na nowej płycie 11:11 Reset artystka dokonała życiowego resetu, związanego z rozwodem ze swoim kilkuletnim partnerem. Podobnie jak Mary J. Blige na krążku Strength of a Woman , Amerykanka wyciągnęła na światło dzienne swoje problemy, publicznie je wyprała i o wszystkim opowiedziała na nowym wydawnictwie. Melodyjnie utwory nie są nużące, jak w przypadku The Point of No Return , ale na pewno nie jest to przebojowe brzmienie Keyshiy z dawnych lat. Fani artystki powinni zainteresować się 11:11 Reset, bo pomimo że nie jest innowacyjne, przyjemnie się go słucha. Z kolei wszyscy nieszczęśliwi w miłości powinni potraktować tę pozycję jako obowiązkową. — Forrel


Super Slimey

Future & Young Thug

Epic Records/Atlantic Records

Krążące po sieci od jakiegoś czasu plotki okazały się być prawdziwe. Future i Young Thug czyli największe gwiazdy na trapowej scenie zaszczycili słuchaczy wspólnym projektem. Super Slimey to coś na kształt wypuszczonego przed dwoma laty What A Time To Be Alive. Czego można się więc spodziewać? Pojawią się na pewno klubowe bangery, autotune w podwójnej dawce, krótko mówiąc nie ma co oczekiwać rewolucji. Bity dostarczyli topowi producenci – Southside, London On The Track, Mike Will Made It oraz wielu innych. Na papierze to wszystko wygląda jak murowany sukces. Jak będzie w rzeczywistości? Pożyjemy, zobaczymy. — Mateusz


Feels

Snoh Aalegra

Artium Recordings

W końcu doczekaliśmy się pełnoprawnego debiutu pięknej Snoh. Wokalistka zaprosiła na niego świeżą, raperską krew. Mamy więc takich gości jak Logic, Vic Mensa, Vince Staples czy Timbuktu (raper z rodzimego kraju wokalistki, czyli Szwecji). Album zawiera 13 kompozycji, w tym singlowe „Nothing Burns Like The Cold”, samplowane przez Drake’a „Time” czy nie tak dawno opublikowane w sieci „Fool for You”. Jeżeli jesteście fanami oldschoolowych brzmień połączonych z nową falą to koniecznie musicie zapoznać się z zawartością tego krążka. — Pat


Thinking Out Loud

Young Dolph

Paper Route Empire

Young Dolph jest żywym dowodem na to, że historia lubi się powtarzać. Żywym, bo po raz drugi udało mu się przetrwać zamach na jego życie. Podobnie jak w przypadku wydarzeń sprzed kilku miesięcy, postanowił spuentować całą sytuację nagrywając kolejny album, tym razem o mniej prowokacyjnym tytule Thinking Out Loud. Dotychczasowe dokonania rapera zapewniły mu solidną pozycję na lokalnej scenie Memphis i umiarkowaną rozpoznawalność na skalę krajową, jednak jego upór i etyka pracy dają nadzieję na rozwinięcie skrzydeł — zarówno pod względem popularności, jak i poziomu muzyki. Najnowsze wydawnictwo rapera zapowiada się obiecująco. Za produkcję odpowiadają m.in. Zaytoven, Honorable C.N.O.T.E., czy niezawodny Drumma Boy, a single, które mieliśmy okazję usłyszeć, w tym “Believe Me” wskazują na nieco głębszy ton całego projektu. Całość najpewniej spodoba się miłośnikom ulicznego i mrocznego trapu, oraz wszystkim, którzy szukają mocnych i bujających numerów w stylu południa — Adrian


Under the Streetlight

Boyz II Men

Sony Classical

Lata lecą, a panowie z Boyz II Men wciąż kontynuują swoją przygodę na muzycznej scenie. Może już nie z takim rozmachem, bez wielkich radiowych hitów oraz pierwszych miejsc na listach przebojów. Zamiast tego trio odhacza kolejne podpunkty z listy rzeczy, które powinny zrobić szanujące się legendy. Under the Streetlight będzie więc kolejnym albumem w dorobku grupy, na którym muzycy zinterpretują klasyczne przeboje z gatunku r&b. Na płycie pojawi się dziewięć utworów w odświeżonych wersjach plus jeden oryginalny kawałek zatytułowany „Ladies Man”. Krążek wzbogacą także głosy gości, wśród których będą Take 6, Brian McKnight oraz Amber Riley. — Mateusz

Tory Lanez i Future we wspólnym singlu

Tory Lanez przymierza się do wydania drugiego albumu studyjnego, Memories Don’t Die, który ma ujrzeć światło dzienne jeszcze przed końcem roku. Z tego też powodu ostatnio wypuszczał kolejne single. Po „Shooters” i „Skrt Skrt” przyszedł czas na singiel z gościem. Swoje trzy grosze do trzeciego utworu dodał Future, w zwrotce prawdopodobnie nawiązując do obecnego męża Ciary, z którą raper ma syna. Tory standardowo łączy zgrabnie śpiew i rap, ciągle będąc konkurencją Drake’a na kanadyjskim gruncie. Pamiętajmy jednak, że panowie pogodzili się i wystąpili wspólnie na OVO Fest, nie tak dawno temu.

Nowy teledysk: Young Thug feat. Future „Relationship”

Future & Young Thug

Future & Young Thug

Jeśli zdążyliście zapomnieć już o Beautiful Thugger Girls, Young Thug i Future właśnie zaprezentowali najnowszy klip promujący to wydawnictwo. Wyprodukowane przez Billboard Hitmakers i BLSSD „Relationship” to kolejna udana współpraca między artystami z Atlanty. Stylizowany na nagranie VHS klip jest pełen typowych obrazków i rozmachu z życia gwiazd hip hopu, lecz mimo to stanowi małe rozczarowanie w porównaniu do pomysłów, które Thugger zwykł serwować nam w swoich teledyskach. Raper zaledwie tydzień temu wypuścił EP zatytuowaną Young Martha, którą nagrał wspólnie ze znanym producentem i Dj’em, Carnagem.

French Montana ujawnia tracklistę Jungle Rules

Premiera Jungle Rules już niebawem, najwyższy czas by zacząć ujawniać kolejne szczegóły na temat krążka. Najnowszy album Frencha ma ukazać się 14 lipca. Obok hitowego „Unforgettable” znajdzie się na nim jeszcze 17 innych utworów. Lista gości również wygląda okazale. Są na niej Pharrell, The Weeknd, Travis Scott, Young Thug czy Future. Na jednym tracku obok rapera z Bronxu będzie można usłyszeć nawet (legendarnego w niektórych kręgach) Maxa B. Pełna tracklista prezentuje się następująco.

JUNGLE RULESSSS TRACKLISTING 🔥🔥 #BANG 💥 #july14

Post udostępniony przez French Montana (@frenchmontana)

Nowy teledysk: Future feat. Chris Brown „PIE”

Kilka miesięcy po premierze swoich ostatnich albumów, trochę niespodziewanie, Future daje nam nowy teledysk z wydanego jako drugi w kolejności krążka Hndrxx. „PIE” to historia zwykłego wieczoru u rapera, który przy pomocy Chrisa Browna sprowadza coraz więcej kobiet do domu, starając się jednak ukryć je przed sobą w innych częściach willi. Poza pytaniami, jak dużo pokoi Future ma w domu, aby było to możliwe oraz czemu Brown wygląda jak Travis Scott, pozostaje jedno nieco bardziej istotne. Czy „PIE” przejmie pałeczkę po nieco już osłuchanym Mask Off” i na stałe zagości na głośnikach podczas wakacyjnych imprez? Potencjał jak najbardziej jest, a tymczasem zachęcamy do sprawdzenia teledysku.

Kendrick Lamar w remiksie „Mask Off” Future’a

 

Skoro „Mask Off” ciągle utrzymuje się w okolicach podium amerykańskiej listy przebojów, Future postanowił podsycić wciąż niegasnące zainteresowanie utworem. Jak wiadomo nie od dziś, nic nie przyciąga uwagi bardziej niż oficjalny remiks w wykonaniu innego rapera z górnej półki. Zwłaszcza gdy jest nim Kendrick Lamar. Flow K.Dota przywodzi na myśl jego zwrotkę z „Goosebumps”. Jest trochę braggi, kilka wersów poświęconych sukcesowi DAMN, są także linijki, które dla niektórych fanów będą kolejnymi przytyczkami wymierzonymi w kierunku Big Seana czy Drake’a.

 

Nowy utwór: Calvin Harris feat. Future & Khalid „Rollin”

Nowy utwór: Calvin Harris

Ileż to już gwiazd muzyki zapowiadało albo koniec kariery, albo — jak w przypadku Calvina Harrisa — koniec z nagrywaniem płyt. DJ zmienił zdanie i zapowiedział Funk Wav Bounces Vol. 1. Jak można odczytać z tytułu krążka, będą kolejne części. Tymczasem do sieci trafił trzeci singiel promujący wydawnictwo. „Rollin”, to mid-tempo propozycja z leniwym bitem, w której gościnne występują Future oraz Khalid. Brzmienie kawałka odbiega znacznie od poprzednich tanecznych dokonać Harrisa. Wciśnijcie play i let’s roll!

Nowy teledysk: Future „Mask Off”

Zaledwie dwa dni po udostępnieniu przez Future’a teasera teledysku, dostaliśmy pełną wersję klipu do „Mask Off”. Wybór tego utworu jako pierwszego video pochodzącego z wydanych w odstępie tygodnia albumów FUTURE oraz HNDRXX nie powinno być zaskoczeniem. Jest to najwyżej notowany w karierze artysty utwór na liście Billboard, który to obecnie znajduje się na 5 miejscu. Co do samego video, widzimy w nim srebrnego Bentleya, którym Future jeździ po mieście w towarzystwie wijącej się na siedzeniu pasażera Amber Rose. Wokół rozprzestrzeniają się uliczne zamieszki, które w końcu doprowadzają do starć z policją. Całość współgra z ulicznym klimatem utworu, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji, zachęcamy do sprawdzenia.

Recenzja: Future FUTURE / HNDRXX

future

Future

FUTURE (2017)

A1/Freebandz/Epic

Future

HNDRXX (2017)

A1/Freebandz/Epic

Już praktycznie od początku swojej kariery Future dawał nam znać, że wkroczył na hiphopową scenę z podwójną misją. Z jednej strony chodziło o obsadzenie tronu przysługującego królowi bezkompromisowych, trapowych bangerów, a z drugiej chodziło też o ukazanie słuchaczom swojej pokrętnej wizji przesączonego kodeiną popowego post-r&b. O ile skuteczności w realizowaniu pierwszego z celów nikt o zdrowym rozsądku nie powinien podważać, tak co do tego jego rhytm’n’bluesowego alter-ego wszelkie obiekcje były uzasadnione. FUTURE/HNDRXX — masywny projekt przenoszący konflikt między dwoma obliczami reprezentanta Atlanty na dwa osobne albumy — zaskakuje właśnie tym, że dotychczas poznany rozkład sił wywrócony został do góry nogami.

Największa zaleta i zarazem wada wydanego w pierwszej kolejności FUTURE tkwi w tym, że jest to po prostu jego kolejny mixtape, tyle że każący się traktować jako komercyjne wydawnictwo. Na żadnym z oficjalnie wydanych projektów Future nie pozwolił sobie na aż takie zamknięcie w hermetycznym trapowym środowisku, bez głośnych featuringów i innych prób rozszerzenia swojego fanbase’u. To krążek dla miłośników Future’a, brudnych, poszatkowanych drumrollami podkładów i dilerskich historii, koniec i kropka. Niewiele mamy tutaj highlightów mogących przekonać kogoś do tej pory nieprzekonanego — do takich można zaliczyć silnie chwytliwe „Draco”, charyzmatyczne i agresywne otwarcie płyty za pomocą „Rent Money”, albo wpisujące się w trendy eksploatowane przez raczkującą najnowszą falę trapu „Mask Off”. Reszta płyty, nie licząc kilku subtelnych smaczków w produkcji, to typowe dla mixtape’ów muzyka rzemieślnictwo. Warstwy lirycznej nawet nie ma potrzeby komentować, nie tyle ze względu na jej poziom co na jej znaczenie w uprawianej przez Astronautę rapowej konwencji. Warto jednak zauważyć zwiększoną aktywność w kierunku zdradzania nam swojego życiorysu. FUTURE to solidny zestaw czystej trapowej kreatyny, aczkolwiek o jakieś cztery utwory za długi i trochę jednak rozczarowujący po kapitalnie psychodelicznym DS2, a nawet po nie tak wcale przeciętnym z perspektywy czasu EVOL. Po pierwszych odsłuchach tego albumu wystraszyłem się trochę, że Future zatoczył koło i już nie jest nas w stanie niczym zaskoczyć…

…i wtedy właśnie — tydzień po FUTURE — premierę miało HNDRXX. Przewidziana przez słuchaczy popowa przeciwwaga do stricte rapowego albumu numer jeden okazała się nie do końca przewidywalna. Future’a podlanego sosem r&b już znaliśmy, ale tym razem to r&b zamiast próbować być ciałem, służy jako dusza zawartych tutaj utworów. Poza garścią podkładów wyraźnie uderzających w takie tony (notabene kto by się ich spodziewał akurat spod rąk DJ’a Mustarda?), mamy też idące tropami cloud rapu „Use Me”, jakby electro-popowe „Incredible” i urzekajaco funkową gitarę w „I Thank U”. Prawie wszystkie produkcje łączy jedno — posiadają niespotykaną do tej pory na albumach Future’a atmosferę i głębię, przez którą te obecne na albumie sprzed tygodnia sprawiają wrażenie niewykończonych szkieletów piosenek. HNDRXX to nie tylko zaskakująca warstwa muzyczna — to przede wszystkim zaskakujący Future. Chociaż nie rozstaje się on zupełnie z wizerunkiem pozbawionego skrupułów macho, daje nam jednak znać ile może być w tym prawdy a ile maskarady. Nawet jeśli porównuje epizody ze swoimi byłymi (z oczywistą Ciarą na czele) do umieszczania kolejnych znaczków w klaserze, robi to z nutą goryczy i lekko wyczuwalnej niechęci do samego siebie. Nieznana do tej pory natura tego autotune’owego androida manifestuje swoją obecność wyznaniami takich ludzkich odczuć jak empatia, wyrzuty sumienia, czy zagubienie w szponach materializmu („Solo”). HNDRXX to taki brudny odpowiednik Take Care Drake’a, tyle że tylko trochę krótszy, ale i bardziej obfity we wrażenia. Ostatnie dwadzieścia minut materiału (włącznie z w-jakiś-sposób-działającym duetem z Rihanną) to chyba absolutne the best of, jakie Hendrix mógł wykrzesać z siebie jako raper. Przynajmniej do tej pory.

Przyznam, że odetchnąłem z ulgą, kiedy dowiedziałem się, że plotka na temat nadchodzącego w następnym tygodniu albumu numer trzy okazała się być wyłącznie plotką. Trzydzieści cztery premierowe numery Future’a w przeciągu siedmiu dni to ilość spora, ale raczej pozostawiającą nas w idealnej równowadze między przejedzeniem, a nienasyceniem, dalsze kroki mogłyby być zbyt ryzykowne. FUTURE/HNDRXX to kompletna wizytówka Future’a a.d. 2017 i jego pozycji na scenie. W ciągu tygodnia pokazał nam, że może być i rzemieślnikiem i artystą. Nagrać coś dla najwierniejszego fana i dla niedzielnego słuchacza The Weeknda. Ściągnąć do studia swój producencki dream team z Metro Boominem i Southside’em w pierwszym rzędzie, ale i zwerbować takiego Jake One’a. Pozostawić nas z wrażeniem, że wiemy jak będzie brzmiał każdy jego następny projekt, by zaraz nas odrzeć z tej pewności siebie. Dobra robota.

#FridayRoundup: Thundercat, Karriem Riggins, José James, Stormzy i inni

Jak co piątek prezentujemy odsłuchy najciekawszych czarnych premier danego tygodnia. Tym razem zestaw jest niebagatelny. Listę rozpoczyna nowy krążek Thundercata, ale koniecznie sprawdzić trzeba także jazz ze stajni Stones Throw na płycie Karriema Rigginsa i nową odsłonę marnotrawnego syna jazzu Josego Jamesa. A to dopiero początek. Drugi album tydzień po tygodniu wypuścił właśnie Future, Stormzy wydał długogrający debiut, wracają też Oddisee, Dirty Projectors i Mrozu, który zdaje się kompletnie zredefiniować swoje brzmienie.


Drunk

Thundercat

Brainfeeder

Piąteczek dopiero co się rozpoczął, a niektórzy już pijani. Wśród nich Thundercat, aktualna gitara basowa numer jeden. Ponad pięćdziesiąt minut, dwadzieścia trzy utwory, w tym noszące takie tytuły jak „Captain Stupido”, „A Fan’s Mail (Tron Song Suite II)” albo „Jameel’s Space Ride”. Pharrell, Kendrick i Wiz Khalifa na featuringach. Bardziej zakręconej muzycznej propozycji na ten weekend już dla was nie znajdziemy.. — Chojny


Headnod Suite

Karriem Riggins

Stones Throw

Jakiś czas temu pisaliśmy o dwóch instrumentalach Karriema Rigginsa — „Bahia Dreamin”„4Es’J & Oddness”, które były zapowiedzią jego drugiej już długogrającej płyty Headnod Suite. Perkusista i producent z Detroit może sobie przybić piątkę z Madlibem i Oh No nie tylko dlatego, że wydaje z nimi w tej samej wytwórni, ale głównie z powodu oryginalnego brzmienia jego podkładów i nietuzinkowych sampli, z których korzysta. To jest dokładnie ta sama szkoła co w przypadku braci Jackson. Dwa podkłady, o których pisaliśmy tylko to potwierdzają. Pewnie w przypadku Headnod Suite brzmieniowo będziemy mieli do czynienia z lekko abstrakcyjnymi i trochę przydymionymi bitami, a na trackliście jest ich aż dwadzieścia dziewięć, więc jest czego słuchać. Sprawdźcie całość poniżej. — Dill


Love in a Time of Madness

José James

Blue Note

Nowy album zgranego już trochę przez lata Josego Jamesa klasycznie wydało Blue Note. Sama płyta natomiast jest mniej klasyczna niż cokolwiek, co zrobił James w swojej karierze, co zwiastowały już trap-popowo wyprodukowane single „Always There” i „Closer”. James rzuca fuckami, przyjmuje stylówkę jamajskiego dilera/alfonsa z lat 90., a na okładce krążka możemy zobaczyć doskonale znane ostrzeżenie przed mocnym językiem. Świetnie, że wpuścił trochę nowych inspiracji do swojego coraz bardziej zakurzonego jazzowego świata, ale miłośnicy jego klasycznej odsłony mogą przeżyć mały szok. — Kurtek


Gang Signs & Prayer

Stormzy

#Merky Records

Jak tak dalej pójdzie drugą połowę drugiej dekady XXI wieku będziemy wspominać jako złote czasy grime’u. Do stawki swoim pierwszym oficjalnym longplayem Gang Signs & Prayer właśnie dołączył Stormzy. Na płycie można usłyszeć m.in. refreny Kehlani czy MNEK-a, ale nie dajcie się zwieść — to grime z krwi i kości. — Kurtek


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Hndrxx

Future

A1 Freebandz Epic

Future chce koniecznie być jak Frank Ocean, Beyoncé i Sasha Fierce jednocześnie. Nie tylko wypuszcza nowe albumy tydzień po tygodniu, ale każdy z nich odpowiada jednej stronie jego osobowości. Hndrxx to bardziej imprezowo-radiowe oblicze Future’a i najwyraźniej znakomita wymówka, by po raz kolejny zabalować z Rihanną i The Weeknd. — Kurtek


The Iceberg

Oddisee

Mello Music Group

Rok 2015 przyniósł nam świetną The Good Fight. Ubiegły rok należał m.in. do instrumentalnego The Odd Tape, ale przede wszystkim do wydanej z zupełnego zaskoczenia Alwasta EP. W 2017 Oddisee kontynuuje swoją znakomitą passę kolejnym albumem. Pierwsze trzy single zapowiadające krążek The Iceberg weszły znakomicie i nic nie wskazuje na to, że pozostałe 9 numerów zaniży poziom tego wydawnictwa. Pieniądze, seks, polityka, kwestie rasowe i religijne widziane oczami niezwykle inteligentnego 32-latka, będącego jednocześnie jednym z najzdolniejszych producentów ostatnich lat. — efdote

artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Zew

Mrozu

Warner Music Poland

Jeśli tytułowy zew można będzie poczuć na czwartej płycie Mroza tak jak w dwóch pierwszych singlach, będziemy mogli uścisnąć wokaliście rękę i powiedzieć „Dobra robota!” — i to w zupełnie innym tonie niż w przypadku „Dobra robota!”, które poniekąd usłyszał od nas przy okazji premiery „Milionów monet” przed ośmioma laty. Wszystko wskazuje na to, że Mrozu na Zewie zręcznie się zredefiniuje — w „Sierści” funkrockowy sznyt spod znaku ostatniego Childish Gambino miesza się z reggae’ującą melodią, z kolei „Duch” wokalnie flirtuje z dziedzictwem Czesława Niemena na natchnionym klasycznym nowojorskim hiphopowym bicie. — Kurtek


Dirty Projectors

Dirty Projectors

Domino

Dirty Projectors mają z soulem wspólnego trochę więcej niż się wydaje, ale też trochę mniej niż by się chciało. Ich nowa płyta to osadzony gdzieś w niedalekim sąsiedztwie czarnej muzyki słownikowy przykład natchnionego post-popu z prawdziwie artystycznym zacięciem. David Longstreth, frontman grupy, wie jak wyjść poza schemat, jednocześnie nie wychodząc na oszołoma. Ich pierwszy krążek od 2012 roku to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy byliby gotowi przestawić nawet dalej granicę umowności w melodyce na ostatnich płytach Samphy i Solange, pozostawiając na swoim miejscu ich nietuzinkową wrażliwość i emocjonalność. –Kurtek