future

Tory Lanez i Future we wspólnym singlu

Tory Lanez przymierza się do wydania drugiego albumu studyjnego, Memories Don’t Die, który ma ujrzeć światło dzienne jeszcze przed końcem roku. Z tego też powodu ostatnio wypuszczał kolejne single. Po „Shooters” i „Skrt Skrt” przyszedł czas na singiel z gościem. Swoje trzy grosze do trzeciego utworu dodał Future, w zwrotce prawdopodobnie nawiązując do obecnego męża Ciary, z którą raper ma syna. Tory standardowo łączy zgrabnie śpiew i rap, ciągle będąc konkurencją Drake’a na kanadyjskim gruncie. Pamiętajmy jednak, że panowie pogodzili się i wystąpili wspólnie na OVO Fest, nie tak dawno temu.

Nowy teledysk: Young Thug feat. Future „Relationship”

Future & Young Thug

Future & Young Thug

Jeśli zdążyliście zapomnieć już o Beautiful Thugger Girls, Young Thug i Future właśnie zaprezentowali najnowszy klip promujący to wydawnictwo. Wyprodukowane przez Billboard Hitmakers i BLSSD „Relationship” to kolejna udana współpraca między artystami z Atlanty. Stylizowany na nagranie VHS klip jest pełen typowych obrazków i rozmachu z życia gwiazd hip hopu, lecz mimo to stanowi małe rozczarowanie w porównaniu do pomysłów, które Thugger zwykł serwować nam w swoich teledyskach. Raper zaledwie tydzień temu wypuścił EP zatytuowaną Young Martha, którą nagrał wspólnie ze znanym producentem i Dj’em, Carnagem.

French Montana ujawnia tracklistę Jungle Rules

Premiera Jungle Rules już niebawem, najwyższy czas by zacząć ujawniać kolejne szczegóły na temat krążka. Najnowszy album Frencha ma ukazać się 14 lipca. Obok hitowego „Unforgettable” znajdzie się na nim jeszcze 17 innych utworów. Lista gości również wygląda okazale. Są na niej Pharrell, The Weeknd, Travis Scott, Young Thug czy Future. Na jednym tracku obok rapera z Bronxu będzie można usłyszeć nawet (legendarnego w niektórych kręgach) Maxa B. Pełna tracklista prezentuje się następująco.

JUNGLE RULESSSS TRACKLISTING 🔥🔥 #BANG 💥 #july14

Post udostępniony przez French Montana (@frenchmontana)

Nowy teledysk: Future feat. Chris Brown „PIE”

Kilka miesięcy po premierze swoich ostatnich albumów, trochę niespodziewanie, Future daje nam nowy teledysk z wydanego jako drugi w kolejności krążka Hndrxx. „PIE” to historia zwykłego wieczoru u rapera, który przy pomocy Chrisa Browna sprowadza coraz więcej kobiet do domu, starając się jednak ukryć je przed sobą w innych częściach willi. Poza pytaniami, jak dużo pokoi Future ma w domu, aby było to możliwe oraz czemu Brown wygląda jak Travis Scott, pozostaje jedno nieco bardziej istotne. Czy „PIE” przejmie pałeczkę po nieco już osłuchanym Mask Off” i na stałe zagości na głośnikach podczas wakacyjnych imprez? Potencjał jak najbardziej jest, a tymczasem zachęcamy do sprawdzenia teledysku.

Kendrick Lamar w remiksie „Mask Off” Future’a

 

Skoro „Mask Off” ciągle utrzymuje się w okolicach podium amerykańskiej listy przebojów, Future postanowił podsycić wciąż niegasnące zainteresowanie utworem. Jak wiadomo nie od dziś, nic nie przyciąga uwagi bardziej niż oficjalny remiks w wykonaniu innego rapera z górnej półki. Zwłaszcza gdy jest nim Kendrick Lamar. Flow K.Dota przywodzi na myśl jego zwrotkę z „Goosebumps”. Jest trochę braggi, kilka wersów poświęconych sukcesowi DAMN, są także linijki, które dla niektórych fanów będą kolejnymi przytyczkami wymierzonymi w kierunku Big Seana czy Drake’a.

 

Nowy utwór: Calvin Harris feat. Future & Khalid „Rollin”

Nowy utwór: Calvin Harris

Ileż to już gwiazd muzyki zapowiadało albo koniec kariery, albo — jak w przypadku Calvina Harrisa — koniec z nagrywaniem płyt. DJ zmienił zdanie i zapowiedział Funk Wav Bounces Vol. 1. Jak można odczytać z tytułu krążka, będą kolejne części. Tymczasem do sieci trafił trzeci singiel promujący wydawnictwo. „Rollin”, to mid-tempo propozycja z leniwym bitem, w której gościnne występują Future oraz Khalid. Brzmienie kawałka odbiega znacznie od poprzednich tanecznych dokonać Harrisa. Wciśnijcie play i let’s roll!

Nowy teledysk: Future „Mask Off”

Zaledwie dwa dni po udostępnieniu przez Future’a teasera teledysku, dostaliśmy pełną wersję klipu do „Mask Off”. Wybór tego utworu jako pierwszego video pochodzącego z wydanych w odstępie tygodnia albumów FUTURE oraz HNDRXX nie powinno być zaskoczeniem. Jest to najwyżej notowany w karierze artysty utwór na liście Billboard, który to obecnie znajduje się na 5 miejscu. Co do samego video, widzimy w nim srebrnego Bentleya, którym Future jeździ po mieście w towarzystwie wijącej się na siedzeniu pasażera Amber Rose. Wokół rozprzestrzeniają się uliczne zamieszki, które w końcu doprowadzają do starć z policją. Całość współgra z ulicznym klimatem utworu, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji, zachęcamy do sprawdzenia.

Recenzja: Future FUTURE / HNDRXX

future

Future

FUTURE (2017)

A1/Freebandz/Epic

Future

HNDRXX (2017)

A1/Freebandz/Epic

Już praktycznie od początku swojej kariery Future dawał nam znać, że wkroczył na hiphopową scenę z podwójną misją. Z jednej strony chodziło o obsadzenie tronu przysługującego królowi bezkompromisowych, trapowych bangerów, a z drugiej chodziło też o ukazanie słuchaczom swojej pokrętnej wizji przesączonego kodeiną popowego post-r&b. O ile skuteczności w realizowaniu pierwszego z celów nikt o zdrowym rozsądku nie powinien podważać, tak co do tego jego rhytm’n’bluesowego alter-ego wszelkie obiekcje były uzasadnione. FUTURE/HNDRXX — masywny projekt przenoszący konflikt między dwoma obliczami reprezentanta Atlanty na dwa osobne albumy — zaskakuje właśnie tym, że dotychczas poznany rozkład sił wywrócony został do góry nogami.

Największa zaleta i zarazem wada wydanego w pierwszej kolejności FUTURE tkwi w tym, że jest to po prostu jego kolejny mixtape, tyle że każący się traktować jako komercyjne wydawnictwo. Na żadnym z oficjalnie wydanych projektów Future nie pozwolił sobie na aż takie zamknięcie w hermetycznym trapowym środowisku, bez głośnych featuringów i innych prób rozszerzenia swojego fanbase’u. To krążek dla miłośników Future’a, brudnych, poszatkowanych drumrollami podkładów i dilerskich historii, koniec i kropka. Niewiele mamy tutaj highlightów mogących przekonać kogoś do tej pory nieprzekonanego — do takich można zaliczyć silnie chwytliwe „Draco”, charyzmatyczne i agresywne otwarcie płyty za pomocą „Rent Money”, albo wpisujące się w trendy eksploatowane przez raczkującą najnowszą falę trapu „Mask Off”. Reszta płyty, nie licząc kilku subtelnych smaczków w produkcji, to typowe dla mixtape’ów muzyka rzemieślnictwo. Warstwy lirycznej nawet nie ma potrzeby komentować, nie tyle ze względu na jej poziom co na jej znaczenie w uprawianej przez Astronautę rapowej konwencji. Warto jednak zauważyć zwiększoną aktywność w kierunku zdradzania nam swojego życiorysu. FUTURE to solidny zestaw czystej trapowej kreatyny, aczkolwiek o jakieś cztery utwory za długi i trochę jednak rozczarowujący po kapitalnie psychodelicznym DS2, a nawet po nie tak wcale przeciętnym z perspektywy czasu EVOL. Po pierwszych odsłuchach tego albumu wystraszyłem się trochę, że Future zatoczył koło i już nie jest nas w stanie niczym zaskoczyć…

…i wtedy właśnie — tydzień po FUTURE — premierę miało HNDRXX. Przewidziana przez słuchaczy popowa przeciwwaga do stricte rapowego albumu numer jeden okazała się nie do końca przewidywalna. Future’a podlanego sosem r&b już znaliśmy, ale tym razem to r&b zamiast próbować być ciałem, służy jako dusza zawartych tutaj utworów. Poza garścią podkładów wyraźnie uderzających w takie tony (notabene kto by się ich spodziewał akurat spod rąk DJ’a Mustarda?), mamy też idące tropami cloud rapu „Use Me”, jakby electro-popowe „Incredible” i urzekajaco funkową gitarę w „I Thank U”. Prawie wszystkie produkcje łączy jedno — posiadają niespotykaną do tej pory na albumach Future’a atmosferę i głębię, przez którą te obecne na albumie sprzed tygodnia sprawiają wrażenie niewykończonych szkieletów piosenek. HNDRXX to nie tylko zaskakująca warstwa muzyczna — to przede wszystkim zaskakujący Future. Chociaż nie rozstaje się on zupełnie z wizerunkiem pozbawionego skrupułów macho, daje nam jednak znać ile może być w tym prawdy a ile maskarady. Nawet jeśli porównuje epizody ze swoimi byłymi (z oczywistą Ciarą na czele) do umieszczania kolejnych znaczków w klaserze, robi to z nutą goryczy i lekko wyczuwalnej niechęci do samego siebie. Nieznana do tej pory natura tego autotune’owego androida manifestuje swoją obecność wyznaniami takich ludzkich odczuć jak empatia, wyrzuty sumienia, czy zagubienie w szponach materializmu („Solo”). HNDRXX to taki brudny odpowiednik Take Care Drake’a, tyle że tylko trochę krótszy, ale i bardziej obfity we wrażenia. Ostatnie dwadzieścia minut materiału (włącznie z w-jakiś-sposób-działającym duetem z Rihanną) to chyba absolutne the best of, jakie Hendrix mógł wykrzesać z siebie jako raper. Przynajmniej do tej pory.

Przyznam, że odetchnąłem z ulgą, kiedy dowiedziałem się, że plotka na temat nadchodzącego w następnym tygodniu albumu numer trzy okazała się być wyłącznie plotką. Trzydzieści cztery premierowe numery Future’a w przeciągu siedmiu dni to ilość spora, ale raczej pozostawiającą nas w idealnej równowadze między przejedzeniem, a nienasyceniem, dalsze kroki mogłyby być zbyt ryzykowne. FUTURE/HNDRXX to kompletna wizytówka Future’a a.d. 2017 i jego pozycji na scenie. W ciągu tygodnia pokazał nam, że może być i rzemieślnikiem i artystą. Nagrać coś dla najwierniejszego fana i dla niedzielnego słuchacza The Weeknda. Ściągnąć do studia swój producencki dream team z Metro Boominem i Southside’em w pierwszym rzędzie, ale i zwerbować takiego Jake One’a. Pozostawić nas z wrażeniem, że wiemy jak będzie brzmiał każdy jego następny projekt, by zaraz nas odrzeć z tej pewności siebie. Dobra robota.

#FridayRoundup: Thundercat, Karriem Riggins, José James, Stormzy i inni

Jak co piątek prezentujemy odsłuchy najciekawszych czarnych premier danego tygodnia. Tym razem zestaw jest niebagatelny. Listę rozpoczyna nowy krążek Thundercata, ale koniecznie sprawdzić trzeba także jazz ze stajni Stones Throw na płycie Karriema Rigginsa i nową odsłonę marnotrawnego syna jazzu Josego Jamesa. A to dopiero początek. Drugi album tydzień po tygodniu wypuścił właśnie Future, Stormzy wydał długogrający debiut, wracają też Oddisee, Dirty Projectors i Mrozu, który zdaje się kompletnie zredefiniować swoje brzmienie.


Drunk

Thundercat

Brainfeeder

Piąteczek dopiero co się rozpoczął, a niektórzy już pijani. Wśród nich Thundercat, aktualna gitara basowa numer jeden. Ponad pięćdziesiąt minut, dwadzieścia trzy utwory, w tym noszące takie tytuły jak „Captain Stupido”, „A Fan’s Mail (Tron Song Suite II)” albo „Jameel’s Space Ride”. Pharrell, Kendrick i Wiz Khalifa na featuringach. Bardziej zakręconej muzycznej propozycji na ten weekend już dla was nie znajdziemy.. — Chojny


Headnod Suite

Karriem Riggins

Stones Throw

Jakiś czas temu pisaliśmy o dwóch instrumentalach Karriema Rigginsa — „Bahia Dreamin”„4Es’J & Oddness”, które były zapowiedzią jego drugiej już długogrającej płyty Headnod Suite. Perkusista i producent z Detroit może sobie przybić piątkę z Madlibem i Oh No nie tylko dlatego, że wydaje z nimi w tej samej wytwórni, ale głównie z powodu oryginalnego brzmienia jego podkładów i nietuzinkowych sampli, z których korzysta. To jest dokładnie ta sama szkoła co w przypadku braci Jackson. Dwa podkłady, o których pisaliśmy tylko to potwierdzają. Pewnie w przypadku Headnod Suite brzmieniowo będziemy mieli do czynienia z lekko abstrakcyjnymi i trochę przydymionymi bitami, a na trackliście jest ich aż dwadzieścia dziewięć, więc jest czego słuchać. Sprawdźcie całość poniżej. — Dill


Love in a Time of Madness

José James

Blue Note

Nowy album zgranego już trochę przez lata Josego Jamesa klasycznie wydało Blue Note. Sama płyta natomiast jest mniej klasyczna niż cokolwiek, co zrobił James w swojej karierze, co zwiastowały już trap-popowo wyprodukowane single „Always There” i „Closer”. James rzuca fuckami, przyjmuje stylówkę jamajskiego dilera/alfonsa z lat 90., a na okładce krążka możemy zobaczyć doskonale znane ostrzeżenie przed mocnym językiem. Świetnie, że wpuścił trochę nowych inspiracji do swojego coraz bardziej zakurzonego jazzowego świata, ale miłośnicy jego klasycznej odsłony mogą przeżyć mały szok. — Kurtek


Gang Signs & Prayer

Stormzy

#Merky Records

Jak tak dalej pójdzie drugą połowę drugiej dekady XXI wieku będziemy wspominać jako złote czasy grime’u. Do stawki swoim pierwszym oficjalnym longplayem Gang Signs & Prayer właśnie dołączył Stormzy. Na płycie można usłyszeć m.in. refreny Kehlani czy MNEK-a, ale nie dajcie się zwieść — to grime z krwi i kości. — Kurtek


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Hndrxx

Future

A1 Freebandz Epic

Future chce koniecznie być jak Frank Ocean, Beyoncé i Sasha Fierce jednocześnie. Nie tylko wypuszcza nowe albumy tydzień po tygodniu, ale każdy z nich odpowiada jednej stronie jego osobowości. Hndrxx to bardziej imprezowo-radiowe oblicze Future’a i najwyraźniej znakomita wymówka, by po raz kolejny zabalować z Rihanną i The Weeknd. — Kurtek


The Iceberg

Oddisee

Mello Music Group

Rok 2015 przyniósł nam świetną The Good Fight. Ubiegły rok należał m.in. do instrumentalnego The Odd Tape, ale przede wszystkim do wydanej z zupełnego zaskoczenia Alwasta EP. W 2017 Oddisee kontynuuje swoją znakomitą passę kolejnym albumem. Pierwsze trzy single zapowiadające krążek The Iceberg weszły znakomicie i nic nie wskazuje na to, że pozostałe 9 numerów zaniży poziom tego wydawnictwa. Pieniądze, seks, polityka, kwestie rasowe i religijne widziane oczami niezwykle inteligentnego 32-latka, będącego jednocześnie jednym z najzdolniejszych producentów ostatnich lat. — efdote

artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Zew

Mrozu

Warner Music Poland

Jeśli tytułowy zew można będzie poczuć na czwartej płycie Mroza tak jak w dwóch pierwszych singlach, będziemy mogli uścisnąć wokaliście rękę i powiedzieć „Dobra robota!” — i to w zupełnie innym tonie niż w przypadku „Dobra robota!”, które poniekąd usłyszał od nas przy okazji premiery „Milionów monet” przed ośmioma laty. Wszystko wskazuje na to, że Mrozu na Zewie zręcznie się zredefiniuje — w „Sierści” funkrockowy sznyt spod znaku ostatniego Childish Gambino miesza się z reggae’ującą melodią, z kolei „Duch” wokalnie flirtuje z dziedzictwem Czesława Niemena na natchnionym klasycznym nowojorskim hiphopowym bicie. — Kurtek


Dirty Projectors

Dirty Projectors

Domino

Dirty Projectors mają z soulem wspólnego trochę więcej niż się wydaje, ale też trochę mniej niż by się chciało. Ich nowa płyta to osadzony gdzieś w niedalekim sąsiedztwie czarnej muzyki słownikowy przykład natchnionego post-popu z prawdziwie artystycznym zacięciem. David Longstreth, frontman grupy, wie jak wyjść poza schemat, jednocześnie nie wychodząc na oszołoma. Ich pierwszy krążek od 2012 roku to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy byliby gotowi przestawić nawet dalej granicę umowności w melodyce na ostatnich płytach Samphy i Solange, pozostawiając na swoim miejscu ich nietuzinkową wrażliwość i emocjonalność. –Kurtek


Future wydaje nowy album Hndrxx w ten piątek

future-hndrxx

Typ chce być jak Frank Ocean i wypuszcza drugi album tydzień po tygodniu. Jak rapował Kanye West u Schooboya — „Ok, Ok, Ok, OK, Ok, Okay!” Tzn. hej, nie oceniamy, przyjmujemy do wiadomości i obiecujemy przesłuchać. Nowa płyta nazywa się Hndrxx, co nie jest hołdem dla Jimiego, a egocentrycznym nawiązaniem do pełnego pseudonimu rapera — Future Hendrix. Krążek ma być bangerowy i zmieścić aż 17 numerów, w których gościnnie usłyszymy m.in. Rihannę i The Weeknd. I tu dochodzimy do punktu, w którym typ chce jednak być bardziej jak Beyoncé i Sasha Fierce, bo ma dwa albumy na dwie twarze, a jeden sygnuje jego niepokorne alter ego. „Ok, Ok, Ok, OK, Ok, Okay!” Żeby nie było — ktokolwiek robi mu okładki, robi to dobrze. Poniżej załączamy klip do „Draco” — jednego z numerów z poprzedniego krążka rapera, wydanego w miniony piątek Future.

#FridayRoundUp: Future, Fat Joe & Remy Ma, Robert Randolph, Jidenna, Flume


Future

Future

Epic

Trapowy Astronauta ląduje na Ziemi z piątym oficjalnym albumem. Siedemnaście utworów w tym jeden jedyny do tej pory poznany przez nas singiel — „Poppin’ Tags”. Wydawanie self-titled materiału na tak zaawansowanym etapie kariery do czegoś niewątpliwie zobowiązuje. Oby Future było to przynajmniej tak dobre jak bezkompromisowe DS2 z 2015 roku. — Chojny


Plata o Plomo

Fat Joe & Remy Ma

Empire

Fat Joe i Remy Ma (oraz reszta spółki) udowodnili już, że potrafią sieknąć banger zapamiętany na długie lata i pomimo wielkiego sukcesu „Lean Back”, udało im się skroić numer jeszcze większy komercyjnie. „All The Way Up” nakreśla brzmienie Plata O Plomo – będzie mocno, z nawiązaniem do rapu i r&b lat 90. Nie zabraknie także kilkunastu gości, którzy urozmaicą brzmienie wydawnictwa. Fajna rozgrzewka przed kolejnym solo Remy Ma. — Eye Ma


Got Soul

Robert Randolph & The Family Band

Sony Masterworks

Cztery lata po premierze Lickety Split Robert Randolph i jego rhythm & bluesowa formacja The Family Band prezentują nowy długogrający materiał. Jeśli dawać wiarę tytułowi Got Soul tym razem poza sygnaturową dla grupy mieszanką blues rocka i funku naczelne miejsce na krążku zajmie soul, którego przecież, choćby na poziomie ekspresji, Randolphowi i reszcie nigdy nie brakowało. Gratka dla miłośników bagiennego rocka inspirowanego muzyką Howlin’ Wolfa i soczystego południowego soulu w klimacie Mavis Staples. — Kurtek


The Chief

Jidenna

Epic

O dwa lata za późno Jidenna wreszcie wydaje debiutancki longplay, na który nikt już zdaje się nie czekać. Niespodziewany sukces klasycznego już „Classic Man” można będzie po tej premierze z całą pewnością sklasyfikować jako klasyczny (bang!) przykład one hit wonder. Tymczasem Jidenna próbuje utrzymać się na powierzchni, serwując niezbyt oryginalną, ale angażującą mieszankę oldschoolowego i nowoczesnego hip hopu i R&B gdzieś spomiędzy trapu a chopped’n’screwed. — Kurtek


Skin Companion EP II

Flume

Future Classic

Druga i ostatnia z serii epek od australijskiego producenta, zbierająca utwory powstałe w czasie sesji do wdanego w 2016 roku i nagrodzonego niedawno nagrodą Grammy w kategorii Best Dance/Electronic Album, krążka zatytułowanego Skin. Gościnnie pojawiają się tutaj takie postacie jak będący ciągle w niesamowitej formie, król Pusha T, znakomity Moses Sumney, który na co dzień porusza się w klimatach folkowych, oraz wokalista indie rockowego bandu Glass Animals — Dave Bayley. Jak udało się to wszytko połączyć w jedną, spójną całość? Przekonajcie się sami. — efdote


Molotov

Saga & Thelonius Martin

Saga 718

From Out of the Shadows. Połączenie sił przez obu panów zapowiada się soczyście. Na potwierdzenie przywołać może singlową „Karmę” z gościnnym udziałem Freddiego Gibbsa i „Yesterday”, w którym swoją zwrotkę dostarczył wspomniany już Fashawn. Dla miłośników J Dilli i szeroko rozumianego boom bapu. — Dill


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Rap Album Two

Jonwayne

The Order

Patrzysz na niego i widzisz informatyka, który prawdopodobnie nie odrywa się od klawiatury przez 24 godziny na dobę, a sylwestra spędza, grając w grę. Tymczasem ten 26-letni reprezentant Kalifornii, to jeden z najzdolniejszych reprezentantów podziemnego hip-hopu, mający na koncie współpracę z legendarną Stones Throw Records. Na najnowszym albumie wjeżdża ze stylówą przypominająca połączenie MF Dooma z Notoriusem B.I.G., a wszytko to na klasycznych, bujających głową produkcjach. Pozycja obowiązkowa. — efdote


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

In It to Win It

Charlie Wilson

RCA

Wujek Charlie wraca z kolejną odsłoną swojego ujęcia współczesnego (ale już dość klasycznego) R&B. Śpiewa o Bogu, miłości, zabawie, zapraszając do współpracy połowę amerykańskiej sceny rapowej poprzedniej dekady — od Snoopa, T.I.’a, Wiza Khalifę, po Pitbulla. — Kurtek


Nowy album Future’a już w piątek

futurealbumhq

Future Hendrix już dawno przyzwyczaił nas do konkretnego tempa wydawania kolejnych to materiałów. Jak widać jego mikstejpowa etyka pracy przenosi się na wymiar komercyjnych wydawnictw. Już w tym tygodniu usłyszymy piąty studyjny album rapera, praktycznie w rok od premiery ostatniego (EVOL). Projekt zatytułowany po prostu Future złożony będzie z siedemnastu premierowych tracków i to w zasadzie wszystko co o nim wiemy, no chyba że do wiedzy zaliczymy znajomość, skądinąd robiącej wrażenie, okładki. Cóż można więcej powiedzieć? Oby był to materiał, który będzie można porównywać ze wciąż błyszczącym DS2, aniżeli z tym wspomnianym albumem sprzed roku

Nowy utwór: A$AP Ferg feat. Future, A$AP Rocky, Lil Uzi Vert „New Level”

ferg

A$AP Ferg świętuje dzisiaj urodziny, a my otrzymujemy prezent w postaci remixu najlepszego numeru na Always Strive and Prosper. Muzycznie – dokładnie to samo co na średnim udanym albumie, cała różnica polega na dołożeniu zwrotek od Rockiego i Lil Uzi Verta. Nowe zwrotki są przeciętne i nie ma co ukrywać,  oryginał brzmi dużo lepiej. Nie tego spodziewaliśmy się po takich ksywkach. Dla części z was to może być pierwsza okazja żeby zapoznać się z tym kawałkiem i zdecydowanie polecamy wam zapoznać się z oryginalnym kawałkiem. Miejmy tylko nadzieję, że urodziny rapera będą bardziej udane niż ten kiepski remix i czekamy na coś ambitniejszego. Prace nad nowym albumem trwają!

Usher i Future rywalizują o szczyty list przebojów

usher

Rzecz jasna nie ze sobą, skoro nagrali razem numer, to idą raczej ramię w ramię, aniżeli przeciw sobie. Ale to nieistotne, to kolejna miałka piosenka o niczym, którą w okolicy zbliżającej się wielkimi krokami premiery Hard II Love pewnie podchwyci amerykańskie radio. Jeśli kiedykolwiek pisałem, że może coś z tej płyty będzie, zapomnijcie. „Rivals”, trzeci oficjalny singiel promujący krążek, to modelowe odzwierciedlenie przysłowia, że tonący brzytwy się chwyta. Usherowi marzy się najwyraźniej kolejny przebój, a że poprzeczka w ostatnich latach znacząco się obniżyła po obu stronach oceanu (wystarczy rzut ucha na to, co jest w tym tygodniu numerem jeden na Billboardzie), to może uda mu się jakieś opary dawnego sukcesu wyżebrać. Nie trzymamy kciuków.

Nowy teledysk: Future „Wicked”

Bez tytułu

Premiera mikstejpu Purple Reign odbyła się co prawda w styczniu, ale Future nie pozwala nam zapomnieć o wydawnictwie. Do sieci trafił właśnie teledysk do pierwszego (!) singla promującego płytę. O dziwo, „Wicked” doczekało się naprawdę ciekawej wizualizacji. Światła, tancerze, klimat i wszystko inne są tutaj na piątkę z plusem. Na pewno przyjemniej oglądałoby się to bez tej nagiej striptizerki, ale nie wymagajmy od Future za wiele.

Nowy teledysk: Dej Loaf „Desire”

desire

Mam kilka osobistych powodów, dla których ten numer jest dla mnie szczególnie ważny, dlatego też wyróżnienie go w postaci singla, cieszy mnie podwójnie. Prawie rok po premierze genialnego #AndSeeThatsTheThing, Dej Loaf prezentuje teledysk do nagrania „Desire”. Jeszcze w jesienno-zimowej scenerii, ale obiecuję — wiosna jest już naprawdę blisko. Gościnnie w klipie pojawił się Future oraz Big Sean. Obaj panowie dograli się na wyżej wspomnianą epkę, a więc przyjaźń kwitnie w najlepsze. Nie zatrzymuję Was dłużej, sprawdźcie video:

Future i The Weeknd na żywo w Saturday Night Live!

future

Wszechobecny Future tym razem w Saturday Night Live promuje nowy album. EVOL wydany już jakiś czas temu spotkał się z całkiem przyzwoitymi recenzjami, a „Low Life” to jeden z mocniejszych punktów albumu i nie dziwi nas, że właśnie ten utwór był grany na żywo w popularnym amerykańskim show. Wsparcie bezbłędnego Weeknda pozwoli nam nacieszyć się naprawdę niezłym występem!

 


 
W dalszej części programu, tym razem w bandanie zamiast gigantycznego futra, Future tym razem w swoim ubiegłorocznym hicie „March Madness”.
 

Remix Jeremiha i nowy utwór z Future od The Weeknd!

lowlife

Tak, tak, my wciąż dochodzimy do siebie po pasterce, mimo to, zgodnie z amerykańską tradycją, zdołaliśmy ogarnąć muzyczne prezenty od The Weeknd. W wigilijną noc artysta opublikował remix niekwestiowanego bangera od Jeremiha, „Pass Dat”, gdzie dołożył od siebie pierwszorzędną zwrotkę. Co więcej, razem z Future wypuścił całkowicie nowy utwór, „Low Life”. Bardzo wczuty numer dla całej twojej ekipy na święta. W sam raz przed wieczorną powtórką z wczoraj!


Nowy teledysk: Future „Rich $ex”

Bez nazwy-1
Za każdym razem, gdy oglądam najnowszy klip Future’a z gościnnym udziałem (modelki?) Blac Chyna, a jakimś cudem naliczyłam już siedem powtórzeń, w mojej głowie pojawia się seria wątpliwości: jakim cudem ten gość wyrwał Ciarę? jak bardzo ślepa jest miłość? jaką żenadą musi czuć teraz Cici oglądając ten cyrk? co na to wszystko Tyga? gdzie była Amber Rose? I ósmy raz oglądając ten klip, nie znajduję odpowiedzi na te pytania. Przyznaję natomiast, że wbrew pozorom ten teledysk nie wychodzi jeszcze poza granice dobrego smaku, aczkolwiek nie byłam nigdy fanką tyłka rozmiaru Nicki Minaj. „Rich $ex” mogło być ostrzejsze, ale myślę, że żadne z wymienionych wyżej nazwisk nie przeżyłoby tego obrazka. Dirty Spite 2 nabiera coraz to bardziej groteskowego charakteru…

Nowy utwór: Future „Last Breath”

future-creed
Wiecie, że kręcą spin off kultowego filmu Rocky? Nigdy nie byłam fanką Sylvestera Stallone, ale właśnie dzięki nowej piosence Future’a odkryłam informacje o Creed. No cóż, do kina się pewnie nie wybiorę, ale skoro były partner Ciary jest na soundtracku, to zapewne sprawdzę wydawnictwo… „Last Breath” to typowy kawałek, który swoim wydźwiękiem powinien inspirować was do walki… tej na ringu i tej życiowej. Wspomniany film wchodzi do kin 25 listopada.