40 najlepszych albumów 2017

Data: 20 grudnia 2017 Autor: Komentarzy:

Soulbowl20.

Soul of a Woman

Sharon Jones and The Dap-Kings

Daptone

Pośmiertnie wydany album nieodżałowanej Sharon Jones w żadnym wypadku nie potrzebuje dodatkowego poklasku przez to, że artystki nie ma już wśród nas. Soul of a Woman stanowi klasę samą w sobie — płyta nagrana typowo z towarzyszeniem The Dap Kings ocieka vintage’owym soulem, w którym Jones była absolutną mistrzynią. Obok energicznych numerów takich jak „Sail On!” lub „Rumors”, które po prostu podrywają z krzesła, słyszymy podniosłe, organowe „Call on God” czy „These Tears (No Longer For You”, z miejsca przenoszący odbiorcę do czasów pływających dźwięków Marvina Gaye’a czy Otisa Reddinga. Krążek jest fantastycznie przemyślany i kompletny, a jego odsłuch to czysta przyjemność. Trudno wymarzyć sobie lepsze podsumowanie tak pięknej kariery. — Empee

„Sail On!”


Soulbowl19.

Face Your Fear

Curtis Harding

Anti

Curtis Harding nie uciekł zupełnie z Motown. Schronił się na przedmieściach poza strefą odgrzewanych retrosoulowych kotletów. Na kanapie przenocował go sam Danger Mouse. Efektem tego sleepoveru jest zręcznie skrojony klasyczny soulowy krążek stylistycznie umocowany gdzieś w pierwszej połowie lat 70. Niby nie wypada mówić o powtórce z rozrywki, bo jednak Harding, angażując Danger Mouse’a do roli nadwornego producenta, postanowił na swój sposób postawić na nową jakość. Wszyscy ci jednak, którzy liczyli, że Mouse zaprowadzi Hardinga tam, gdzie w zeszłym roku zabrał, ze znakomitymi efektami, Michaela Kiwanukę, mogą poczuć niewielki niedosyt. Face Your Fear jest co prawda wyprodukowanie bardziej subtelnie niż obdarzone naturalną garażoworockową energią Soul Power z 2014 roku, ale mimo niewątpliwej dbałości o produkcyjne i aranżacyjne niuanse to swoisty stylistyczny rollercoaster, przegląd okołosoulowych wrażliwości minionych epok. [Więcej] — Kurtek

„On and On”


Soulbowl18.

Za wysoko

Jarecki

Supa’High

Tego polskiego akcentu nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Za wysoko Jareckiego to album niezwykły głównie jeśli chodzi o warstwę brzmieniową. Na krajowej scenie groove czy funk nadal brzmią nieco egzotycznie. Mimo to na swoim krążku Jarecki skutecznie wymieszał obydwa te pojęcia z soulem czy hip-hopem. W wyniku tego eksperymentu otrzymaliśmy materiał nie tylko synkretyczny, lecz również różnorodny w brzmieniowe i emocjonalne sinusoidy. Piękne miłosne ballady, takie jak „Kochanie”, mieszają się z przebojowym „Zróbmy to” czy g-funkującym „Ten sam lot” . Na niezwykłość płyty składa się również sam proces jej powstawania. Jarecki starannie składał ją przez około trzy lata, czego rezultaty możemy podziwiać zarówno w dopracowanym dźwięku, jak i tekstach. Zdecydował się na liryczny balans, bo z jednej strony dostajemy wyznania dotyczące osobistych spraw muzyka, takich jak rodzina czy miłość, z drugiej zaś nie stronił od lekkiej, letniej wręcz tematyki. Za wysoko to przykład subtelności z pazurem, pozornego paradoksu urzeczywistnionego brzmieniem. — Polazofia

„Lepiej”


Soulbowl17.

H.E.R.

H.E.R.

RCA

Debiutancki album H.E.R. okryty został pewną aurą tajemniczości przypominającą delikatny materiał z baldachimu nad łóżkiem, który niby przezroczysty, pozostawia nutkę niedopowiedzenia, zachęcając do zajrzenia, co kryje się za tą zwiewną zasłoną. W tym przypadku jest to aż 21 utworów (z czego większość materiału pochodzi z dwóch wydanych w przeciągu minionego roku epek) zanurzonych w sensualnym, otulającym słuchacza klimacie z pogranicza R&B, elektroniki i jazzu, na który składa się kilka, czasem zdawałoby się, wykluczających się nawzajem elementów. Innymi słowy — sprzeczność to słowo klucz, które określa zarówno cały krążek, jak i pojedyncze utwory. Ośmielę się wręcz powiedzieć, że album H.E.R. jest kobietą, pełną sprzeczności, a jednak spójną zarazem, czasem niezrozumiałą, co może denerwować albo skłonić do refleksji, że nie wszystko trzeba rozumieć. Delikatność, siła, sensualność, kobiecość, kruchość, wolność oraz pewność siebie to cechy, w których został skąpany ten krążek i którymi emanuje dzięki ciepłym, zaśpiewanym czasem pewnie, a czasem niby od niechcenia, dryfującym gdzieś nad powierzchnią wokalom. [Więcej] — KarolinaBo

„Let Me In”


Soulbowl16.

Wallflower

Jordan Rakei

Ninja Tune

Sensualna, harmonijna, ciepła. Tak rok temu podsumowywaliśmy debiutancką płytę Jordana Rakei, niezwykle utalentowanego multiinstrumentalisty, producenta, autora tekstów oraz wokalisty z Antypodów, który osiedlił się w ostatnich miesiącach w Londynie.Śmiało możemy użyć tej kalki przy okazji tegorocznego zestawienia, stosując ją nie tylko do opisu brzmienia albumu Wallflower, ale miejsca, jakie Jordan zajął w naszym rankingu. Wspomniane LP, które zasiliło katalog kultowego Ninja Tune, zawiera w sobie bogatą paletę emocjonalnych i bardzo dojrzałych piosenek, a także jubilersko dopracowanych kompozycji, których aranżacje zachwycają mnogością instrumentalnych detali. Stylistycznym drogowskazem jest tu oczywiście jazz, soul, oraz r&b, a całość pozwala już śmiało myśleć o Jordanie Rakei jako o artyście światowego formatu. — Dźwięku Maniak

„Sorceress”


Soulbowl15.

Funk Wav Bounces Vol. 1

Calvin Harris

Columbia

Chociaż miłośnicy klubowej odsłony Harrisa mogli poczuć się odrobinę zawiedzeni, (zgodnie z tytułem) pierwsza odsłona Funk Wav Bounces to najbardziej koherentny, stonowany i przemyślany długogrający krążek producenta w jego dziesięcioletniej działalności wydawniczej. Harris zwrócił swoją uwagę ku szeroko pojętej stylistyce neo-dyskotekowej, zestaw dziesięciu nowych nagrań realizując w duchu syntezatorowego funku i disco rapu. Pomogła mu w tym plejada topowych piosenkarzy i raperów, których jednak udało się Harrisowi poprowadzić własną ścieżką. Ścieżką w kontekście brzmienia i koncepcji w pierwszym odczuciu przywodzącą na myśl Random Access Memories Daft Punk czy Uptown Special Marka Ronsona, ale jednak diametralnie różną na poziomie wykonawstwa. O ile francuski duet i brytyjski producent mogli pochwalić się dwoma potężnymi radiowymi hitami, o tyle przebojowy potencjał ich długogrających materiałów był ograniczony. Harris natomiast znakomicie wyważył punkt ciężkości Funk Wav Bounces, która rozkłada się z podobnym naciskiem na każde z dziesięciu nagrań na krążku. Przy niespełna 38-minutowym przebiegu płyty trudno było tego lata o lepiej dobrany popowy zestaw piosenek do odbijania piłki na plaży, moczenia łydek w basenie czy popijania mojito pod parasolem w upalny dzień. [Więcej] — Kurtek

„Rollin”


Soulbowl14.

Freudian

Daniel Caesar

Golden Child

Pośród coraz większej liczby artystów i wydawnictw spod znaku szeroko pojętego alt R&B tacy artyści jak Daniel Caesar są prawdziwym diamentem. Na swoim oficjalnym debiuce Freudian młody Kanadyjczyk sięga po inspiracje organicznym, uduchowionym brzmieniem muzyki gospel i soul, tworząc płytę zdecydowanie odbiegającą od panujących obecnie trendów. Zamiast bogatych, nowoczesnych aranżacji, możemy tu usłyszeć bardzo intymną i oszczędną w formie muzykę, która jednak przyciąga ciepłem, słonecznym klimatem i przede wszystkim autentycznością Caesara. Ta inność w podejściu do współczesnego R&B bezsprzecznie działa na jego korzyść, gdyż pokazuje, że pomimo młodego wieku cechuje go spora dojrzałość i świadomość w wykorzystywaniu swoich inspiracji, dzięki czemu może niedługo stać się jednym z czołowych przedstawicieli tego gatunku. [Więcej] — Jędrek

„We Find Love”


Soulbowl13.

Laila’s Wisdom

Rapsody

Roc Nation

Na swoim drugim oficjalnym albumie Rapsody wyraźnie dała znać, że nie interesują jej obrzeża mainstreamu i niszowy odbiór. Słusznie sięgnęła po swoje, wydobywając z własnego stylu wszystko to, co najlepsze: charyzmatyczne flow, liryczność oraz błyskotliwe spojrzenie na sytuację społeczną, rap grę i relacje damsko-męskie. Laila’s Wisdom to milowy krok w jej artystycznej ewolucji; płyta, na której słychać lata spędzone na konsekwentnej pracy nad wewnętrznym potencjałem. 9th Wonder, Khrysis i Terrace Martin dopięli wszystko na ostatni guzik, wypełniając podkłady żywą instrumentalizacją, skrupulatnie dobranymi samplami i pierwszorzędną produkcją. Dzięki temu album jest nasycony jazzowymi, soulowymi i funkowymi akcentami. Występy gości takich jak Anderson .Paak, Kendrick Lamar, BJ the Chicago Kid, Black Thought, GQ i Busta Rhymes są idealnym uzupełnieniem i urozmaiceniem płyty. Laila’s Wisdom to piękny prezent dla damskiej części publiczności, która od dawna zmagała się z luką społecznie świadomych raperek, i wyzwanie rzucone konkurencji. [Więcej] — Adrian

„Power”


Soulbowl12.

Drunk

Thundercat

Brainfeeder

Grzmotokot pijany albo niespełna rozumu? Co do pierwszego być może, ale to drugie zasługuje na wielkie BYNAJMNIEJ. Geniusz funkowego basu z płyty na płytę konsekwentnie budował swój styl, swoje uniwersum, swój w sumie włąsny podgatunek muzyczny. Drunk to jest właśnie taka kompilacja największych hitów Thundercat-wave’u, na której znajdzie się miejscie na abstrakcyjne bękarty inspiracji Flying Lotusem, duety z gwiazdami rapu (Kendrick, Wiz Khalifa) jak i po prostu cholernie sprawnie napisane popowe piosenki, które w bardziej wesołej wersji naszego świata z łatwością podbijałyby listy Billboardu. Stephenowi Brunerowi oprócz możliwie lekkiego kaca życzymy dalszych takich dyskograficznych sukcesów. — Chojny

„Friend Zone”


Soulbowl11.

More Life

Drake

OVO Sound

Najnowsze wydawnictwo Drake’a okazuje się być przyjemną niespodzianką. Ponad osiemdziesiąt minut doszlifowanych pomysłów, nieograniczonych koncepcjami ani gatunkami, które uchylają drzwi do luksusowego, kosmopolitycznego świata. Lekkość i trochę oddechu pozwoliły osiągnąć kolejny komercyjny sukces, pobicie absurdalnych rekordów streamingowych, a co najważniejsze — tytułowe więcej życia w twórczości już nie tyle rapera, co międzynarodowej supergwiazdy. To absolutnie najlepsze co wypuścił Drake od dłuższego czasu. Skondensowana esencja twórczości ze wszystkich dotychczasowych albumów w dopracowanej formule. Więcej takich projektów, Aubrey! [Więcej] — Richie Nixon

„Passionfruit”


strony: 1 2 3 4

Komentarze

komentarzy